margotka28
16.12.08, 09:37
Jeżdżę codziennie do pracy samochodem, w pracy czasami też zdarzy
się wycieczka krajoznawcza na drugi koniec Polski. I tak sobie
jeżdżę i klnę. Dlaczego lewy pas jest zawsze wolniejszy od prawego?
Bo jadą tam panny lub panowie 50 na godzinę i nie patrzą w lusterko,
że ktoś chciałby pojechać szybciej. No przecież za 20 kilometrów
skręcają w lewo. Na rondzie, gdzie są światła cwaniaki z prawego (do
skrętu w prawo, więc zazwyczaj pustego) zajeżdżają drogę tym, co
stoją grzecznie w kolejce i na chama wciskają się przed nich. Kiedy
robi się zielone światło, zanim ruszy pierwszy samochód i drugi mija
minuta. Więc przejadą dwa samochody i nikt więcej. Ale co tam.
Niektórzy kierowcy nagminnie stają na pasach (kiedy jest korek).
Przecież pieszy może poczekać. Tiry wciskają się na lewy pas, nie
patrząc w lusterko czy ktoś nim przypadkiem szybciej nie jedzie.
Skutek: ostre hamowanie. No, ale TIR jest większy. Wyprzedzanie na
podwójnej ciągłej i na zakręcie a później wciskanie się milimetr
przed innym samochodem. Hmm wiele razy się udało, uda się tym razem.
Elki, które zawładnęły miastem. Jadą przepisowo, wiadomo. Ale do
ch....ry dlaczego instruktor nie zwraca uwagi, że jadą np lewym
pasem? Ogólnie instruktorzy to osobna historia. Wcale się nie
dziwię, że tyle osób nie zdaje egzaminu. Ruch wahadłowy - broń boże,
nie wpuszczaj samochodu z sąsiedniego, zamkniętego pasa. Niech sobie
frajer stoi w korku. Itd.. Ja jeżdżę dużo. I codziennie mam nerwa.
Niestety.