kasia.karkonosze
17.12.08, 11:21
Proszę o pomoc, nie wiem co mam robić. Wczoraj wieczorem mój mąż
podniósł na mnie rękę. Jesteśmy razem już 10 lat. Mamy dwóch małych
chłopców. Oboje z mężem jesteśmy z rozbitych rodzin gdzie mężowie
okładali swoje żony. Ja myślałam że u nas będzie inaczej. Mąż jest
bardzo dobrym człowiekiem, pracowitym, nie jest alkoholikiem ale
problem leży w momencie gdy wypije 2-3 piwa. Po wódce nic mu nie
jest, idzie spać, przytula sie przed snem i jest ok a wystarczy ze
wypije kilka piw i wyłazi z niego potwór. Normalnie nigdy nie robi
awantur a wczoraj obraził sie na to ze dzieci nie chciały z nim
jechać do jego matki na kilka dni - babka nie zna wnuków, oni sie
boją jechać do obcej osoby. Oczywiście wina spadła na mnie a do
dzieci mąż skierował słowa "ch... wam w dupę" - kto to widział tak
mówić do własnych dzieci. Oni maja po 7 i 5,5 roku i duzo rozumieją.
Jak takie słowa wpłyna na ich poczucie bezpieczeństwa? Mąż 3 razy
razy podniósł na mnie rękę odkąd jestesmy razem ale zawsze to było
szturchnięcie a jak cos więcej to mu oddałam a tym razem uderzył
mnie z pięści w głowe kilka razy, nie mam żadnych śladów oprócz
małego siniaka na brodzie. Mąż pracował 6 lat w wojsku i wie jak bić
by śladów nie było. Nie chce uciekac z domu ani wzywać policji.
Rozmawiałam wczoraj z tata i bratem i moge na nich liczyc ale
odradzaja mi uciekanie z domu. Ja chce mężowi pomóc, rozumiem że
nagromadziło się kłopotów ale nic nie usprawiedliwia bicia. Jak on
sobie cos ubzdura to nawet Chrystus by mu sie przetłumaczył - uważa
wtedy, że wszyscy sa przeciwko niemu i że wszyscy traktują go jak
głupka podczas gdy to on sam siebie tak traktuje. On jest typowym
cynikiem - nie toleruje zdania innej osoby, uważa siebie za Pana i
władcę i wszyscy sa baranami a on nie. I co ja mam począć? Przeciez
on taki nie był, wychodziłam za ciepłego, kochającego człowieka.
Dopiero wyjazd do pracy do Niemiec go zmienił, zaczął okazywać
zazdrośc do tego stopnia że jak nie odebrałam telefonu na czas to
wszczynał wojnę sms-ową.Jak rok temu przestał pracować w Niemczech ,
założył własną działalność i jakos to leciało ale po ostatniej
robocie zleceniodawca nie chce mu wypłacić bardzo dużej sumy
pieniędzy i problem gotowy a podatki płacic trzeba. Do tego jeszcze
moja matka, której mój mąz nie lubi, oświadczyła, że przyjezdza na
Święta i nie zważa na to, że my mamy w tym roku inne plany. Wszystko
sie skumulowało i moze tu jest problem wybuchu męża. Ja juz nie
wiem... doradźcie co robić, może znajde jakieś wyjście póki jestem w
pracy...