azile.oli
18.12.08, 10:44
Mój mąż ożenił się ze mną w wieku 33 lat, ja byłam 10 lat młodsza.
Nie w tym rzecz. Otóż krótko wcześniej spotykał się z kobietą, którą
naraiła mu matka i ciotka. Nie zaiskrzyło, rozstali się, matka była
zła, bo wybranka jej pasowała, mówiły do siebie
już ''synowa'', ''teściowa'', mimo, że związek nie rozwijał się zbyt
burzliwie. Mój mąż wiedział, że ta kobieta jest od niego starsza o
rok. Obecnie, dzięki nk okazało się, że nie o rok, ale o 5 lat, więc
wtedy była już starsza, niż ja obecnie. Dodam, że obie swatki
musiały o tym wiedzieć, jako, że ciotka była bezpośrednią przełożoną
tejże pani i miała wgląd w akta osobowe. zastanawiam się, jak można
próbować zrobić synowi takie świństwo? Czy teściowa liczyła, że jak
się dowie przy załatwianiu formalności, to już się nie wycofa? Tam
nie było wielkiej miłości, a nawet żadnej, ale teściowa chciała,
żeby syn założył rodzinę, kandydatka jej pasowała itd. Oczywiście
mąż nie deklarował propozycji małżeńskich i nikt by go na siłę nie
ożenił, ale taka opcja była możliwa. Obie starsze damy wiedziały
też, że ta kobieta nie może mieć dzieci (żaliła się ciotce, a ta
powiedziała o tym teściowej). Mąż dowiedział się o tym przez
przypadek, ale już po zerwaniu. To nie byłby dla niego decydujący
argument, bo choć dzieci chciał mieć bardzo, nigdy nie wykluczał
adopcji. A tak na marginesie - pokazałam zdjęcie tej pani na nk
mojej córce i stwierdziła, że wygląda starzej, niż moja matka, ja
niestety też odniosłam takie wrażenie. Nie wiem, jak można tak
oszukiwać własne dziecko i pakować je w związek, który korzyści
przynosi tylko jednej ze stron (i to nie własnemu dziecku); no i
może teściowej, bo miałaby synową bardziej zbliżoną do siebie
wiekiem.