tradycji stalo sie zadosc.
najpierw jest sprzeczka w hipermarkecie o to ze ja chce karpia w kawalku a moj
stary żywego.nie przemawia do niego ze karp tez czlowiek

ze ma rodzine, ze
moze jest czyims mezem, no gorzej jak jest czyjas tesciowa

....tz. lepiej.....
pozniej w domu ja zamykam sie w pokoju z dziewczynkami a on je tlucze mlotkiem
bleeeeeeeee.
ale to ze zabil 3 biedne karpie to nic - najgorsze ze w tym roku moja starsza
mu pomagala. nie moglam jej wypedzic z kuchni- a teraz obcina im ogonki

i
bawia sie jakimis pecherzami.....
tfuuu wyszlam za morderce