Dodaj do ulubionych

moj mąż jest mordercą...;)

23.12.08, 21:01


tradycji stalo sie zadosc.
najpierw jest sprzeczka w hipermarkecie o to ze ja chce karpia w kawalku a moj
stary żywego.nie przemawia do niego ze karp tez czlowiekwink ze ma rodzine, ze
moze jest czyims mezem, no gorzej jak jest czyjas tesciowawink....tz. lepiej.....
pozniej w domu ja zamykam sie w pokoju z dziewczynkami a on je tlucze mlotkiem
bleeeeeeeee.
ale to ze zabil 3 biedne karpie to nic - najgorsze ze w tym roku moja starsza
mu pomagala. nie moglam jej wypedzic z kuchni- a teraz obcina im ogonkisadi
bawia sie jakimis pecherzami.....
tfuuu wyszlam za mordercesad
Obserwuj wątek
    • dorcia1234 Re: moj mąż jest mordercą...;) 23.12.08, 21:03
      ale patologia wink
    • lila1974 Re: moj mąż jest mordercą...;) 23.12.08, 21:04
      Swego czasu tata wędkował.
      Wrócił któregoś razu z tych ryb i wrzucił je do małej miski a tę do
      zlewu w kuchni.
      Żal mi się niebożątek zrobiło.
      Poleciałam do łazieni, nalałam wody do wanny, wrzuciłam doń rybki i
      polazłam do taty czynic mu wyrzuty za barbarzyństwo.
      Po czym wróciłam do łazienki ... a tam wszystkie ryby pływały
      brzuchami w górę ... nalałam gorącej wody uncertain

      Do dziś nie mogę sobie tego mordu wybaczyć :p
      • mearuless o rany;) 23.12.08, 21:06

        jestes gorsza od mojego mezasmile
      • mallard Lila błąd! 24.12.08, 10:37
        Nie wlałaś płynu do kąpieli - dlatego wykitowały! wink
        • hellious Re: Lila błąd! 24.12.08, 14:37
          mallard napisał:

          > Nie wlałaś płynu do kąpieli - dlatego wykitowały! wink

          A moze sie tylko obrazily na smierc, ze chcesz je kapac bez plynu?tongue_out
    • lineczkaa Re: moj mąż jest mordercą...;) 23.12.08, 21:08
      Jako prezes OKW (Odmulić Karpiom Wodę), apeluję o bana dla pani mearuless za
      tolerowanie morderstw rybich przy udziale dzieci wink.
      • schiraz Re: moj mąż jest mordercą...;) 23.12.08, 21:34
        Od razu przypomniał mi się mąż w ostatni wtorek, byliśmy na targu po żywą
        choinkę a że karpie były to i od razy dwa kazał sobie zakupić (ja nie lubię, on
        uwielbia). W domu stwierdził, że zabije wieczorem więc wpuściłam je do brodzika
        w łazience (on upierał się, że wody mało, ja nalałam im do pełna, żeby mogły
        sobie, biedne, płetwy rozprostować) Te karpie zrobiły się jakieś takie
        nadmiernie żywe! Mały przyszedł z przedszkola, popatrzył, kazał zgasić światło,
        żeby odpoczęły, ja wrzuciłam im po chwili trochę bułki (w łazienkach bułkę jedzą
        karpie!) te jakies nienauczone, bułki nie chciały. Poszłam do pokoju, usiadłam,
        po chwili poderwało mnie z fotela, bo sobie przypomniałam, że chleb zakwasza
        wodę i ryby się męczą, więc wyłowiłam rozmokłą bułkę. Te karpie sobie już
        całkiem żywo pływały w tym brodziku. Mały znów je odwiedził, skrytykował mnie,
        że im przeszkadzam. Po kilku godzinach mąż poszedł po nóż i miskę, oboje z Małym
        zamknięci w pokoju płakaliśmy jak bobry, bo my się już przywiązaliśmy do nich!
        Obiecałam sobie: nigdy więcej karpi żywych na Święta! Mąż pukał się w czoło.
        • rita75 Re: moj mąż jest mordercą...;) 23.12.08, 22:10
          masz wrednego meza, a ty taka wielkoduszna....
    • gacusia1 Jak dobrze,ze my karpia nie lubimy! n/t 23.12.08, 21:35

      • magiczna_marta Re: Jak dobrze,ze my karpia nie lubimy! n/t 23.12.08, 21:42
        Nigdy nie kupilam i nigdy nie kupie zywej ryby, zadnej...
        W ramach oszczednosci czasu na Wigilii u nas w tym roku beda
        panierowane paluszki rybne, bo wszyscy lubimy, matka mnie wysmiala,
        a jak matka powiedziala babci to tamta prawie zawalu dostala ze
        profanacje odstawiamy.
        • asinek68 Re: Jak dobrze,ze my karpia nie lubimy! n/t 23.12.08, 21:44
          "Smacznego" sad
          www.krwaweswieta.pl/
          • aniaop A ja kupilam filety! n/t 23.12.08, 21:57
    • headonshoulders Re: moj mąż jest mordercą...;) 24.12.08, 00:16
      tiaa , jest sie czym chwalic.


      • lila1974 Re: moj mąż jest mordercą...;) 24.12.08, 00:17
        A czy ona się chwali?
      • mearuless bardzo przepraszam:( 24.12.08, 01:31

        wybacz glupio zrobilam, jestem stara i beznadziejna.....
        chwalilam sie mezem morderca- co za obciach.
        czy moge cos uczynic by odpokutowac to idioctwo???


        a powaznie - strasznie duzo mnie oststnio wycinano i nie moge ci odpowiedziec
        tak jak mi sie na usta, serce i klawiature cisniesmile
        • doral2 Re: bardzo przepraszam:( 24.12.08, 10:38
          najbardziej mnie ujęło to, że karp może być czyjąś teściową.
          zatem można, a nawet należy go - to znaczy ją, zabić big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
        • mallard Re: bardzo przepraszam:( 24.12.08, 10:40
          mearuless napisała:


          > czy moge cos uczynic by odpokutowac to idioctwo???

          Możesz, -rozwiedź się z mężem i wyjdź za karpia! tongue_out
          • doral2 Re: bardzo przepraszam:( 24.12.08, 14:29
            i będziecie mieć dużo tłustych dzie...no, karpików smile
    • natixb Re: moj mąż jest mordercą...;) 24.12.08, 19:54
      chcialam tylko uswiadomic ze niektorzy powalency czyli psychopaci--tu mowa o
      mlodych--zaczynali od usmiercania zwierzatek i mieli bardzo duzo radochy z tego,
      takze na twoim miejscu nie czerpalabym radosci z cierpienia--ryba tez ma uklad
      nerwowy, poza tym odsylam do lektury na temat seryjnych mordercow--mozna
      dowiedziec sie duzo ciekawych rzeczy, np jak to mlodzi mieli radoche kiedy
      zabijali zwierzatka a one cierpialy, och jak przyjemnie--zabije sobie rybe, bo
      co tam ryba, ona nic nie czuje, no nie? nie mozna bylo kupic mrozonej a tak to
      barbazynski zwyczaj wprowadzasz do swojego domu, niektorzy nie maja serca a tym
      bardziej nie wiedza co to empatia. zal.pl
      • mearuless <płacze i szlocha> 24.12.08, 19:58

      • mearuless sorka ale czy ta mrozona 24.12.08, 20:04
        juz urodzila sie jako filet czy ja jakis Charles Manson zalatwił???
        -
        **************************************************************
        W życiu najczęstsze są dwie sytuacje: albo coś spieprzyłeś, albo ktoś kazał ci
        spieprzać...
        • zoofka Re: sorka ale czy ta mrozona 24.12.08, 20:15
          no tak smile
          filet mrożony prezecież nigdy nie był żywą rybą smile
      • zoofka Re: moj mąż jest mordercą...;) 24.12.08, 20:18
        natixb, fajnie jest być taką świętą na pokaz?
        rozumież że ty nie tykasz mięsa ani ryb, bo kiedyś to żywym
        zwierzątkiem było.
        Chyba że myślisz, iż kiełbasa kiełbasą się już rodzi, bo takie
        herezje o tych mrożonych filetach wypisujesz smile

        Ja nie lubię karpia, ale jeszcze bardziej nie lubię jak ktoś taką
        demagogię uprawia...
        • headonshoulders Re: moj mąż jest mordercą...;) 25.12.08, 00:09
          spoko ja nie rozumiem jak sie mozna rajcowac ze dziecko sie pecherzami
          i krwia babrze.
          • figrut Re: moj mąż jest mordercą...;) 26.12.08, 03:10
            headonshoulders napisała:

            > spoko ja nie rozumiem jak sie mozna rajcowac ze dziecko sie pecherzami
            > i krwia babrze.
            Ja natomiast rozumiem tongue_out Jako dziecko chodziłam z dziadkiem na ryby. Jak coś
            złowiliśmy, dziadek je uśmiercał i skrobał, ja patroszyłam. Dziadek zawsze
            tłumaczył jak szybko uśmiercać ryby jednym, solidnym stuknięciem ciężką
            rękojeścią noża i tłumaczył tysiące razy, że ryby się je, ale nie można się nad
            nimi pastwić. Tłumaczył, że tu nie ma miejsca na delikatność i stukanie po
            kilkanaście razy, tylko tutaj "trzeba być mężczyzną i stuknąć raz, a porządnie".
            Stuknąć i szybko przeciąć kręgosłup, żeby ryba czasami w czasie skrobania nie
            okazała się żywa. Nauka nie poszła w las i czego jako dziecko się nauczyłam, to
            jako dorosła robię. Nie rozczulam się, nie katuję ryb w wannie, tylko jak
            najszybciej ją ubijam aby się nie męczyły. Niedopuszczalne dla mnie jest
            skrobanie ryby na żywca jak to niejednokrotnie już u rybaków widziałam.
            Patroszyć lubiłam "od zawsze" i wielką frajdę sprawiało mi kiedyś zdeptywanie
            pęcherzy. Nie wyrósł ze mnie psychopata.
            Cóż za hipokryzja, kiedy krytykuje się osoby kupujące żywe ryby do konsumpcji, a
            siebie wybiela, bo filety w sklepie już martwe kupuje. Ja nie mam pojęcia, czy
            te "filety" jako ryby żywe nadmiernie nie cierpiały, czy nie były skrobane i
            patroszone na żywca. Moja ryba przed całą obróbką jest 100% martwa i się nie
            męczy więcej, niż to konieczne do ubicia. Czy przy masowej obróbce ryb ktoś się
            rozczula, kiedy kilka ryb okazuje się jeszcze żywych ? Pewnie nie. To, że się
            czegoś nie widzi, nie oznacza, że tego nie ma.
            • headonshoulders Re: moj mąż jest mordercą...;) 26.12.08, 17:52
              dobrze, ty wiesz jak rybe zabic. A reszta? Nie kazdego obchodzi zeby
              zwierze nie cierpialo.. Poza tym ryba zlowiona z jeziora, szybko
              usmiercona to tez inna sprawa niz te biedne karpie umeczone
              podduszone i walone pare razy mlotkiem przez leb przez
              nieprofesjonalnych rzeznikow.. ku uciesze niewrazliwych dzieci i ku
              chwale bezsensownej tradycji.

              W wiekszosci przypadkow zaloze sie ze niewprawna reka mezow polskich
              wali mlotkiem po pare razy , a komfort karpia jest rzecza ktora
              nawet nie przechodzi im przez mysl.

              U mnie to akurat miesa sie nie jada. Moje dziecko przechodzac przez
              dzial miesny w hiper, jak zobaczylo zeberka to powiedzialo : 'mama
              popatrz, biedne zwierzatka, biedne, zobacz, ooo..'. Wiekszosc
              paniusiek w futrach miala lzy w oczach. Czlowiekowi tak latwo
              zapomniec ze to zwierze tam lezy zabite i umeczone, a nie kotlecik.

              Czlowieka moralnosc zawsze sadze po stosunku do zwierzat. Zawsze.
              Mam nadzieje ze maz autorki zadbal o komfort ryb w ich ostatnich
              chwilach a corce wytlumaczyl ze to nie jest ku jej uciesze. Troche
              szacunku sie nalezy - nawet rybie.
          • marychna31 Re: moj mąż jest mordercą...;) 26.12.08, 09:49
            Ja też nie rozumiem po co ktoś się werbalnie onanizuje brakiem
            wrażliwości swojego dziecka. I cieszę się, że jest ktoś jeszze, kto
            tego nie rozumie.
    • sanciasancia Kacica 26.12.08, 10:09
      była taka powieść Pavla Kohouta... Może warto przeczytać.
      A swoją drogą nie możecie wsadzić tego żywego karpia do zamrażarki i ubić go
      humanitarnie, jak pan weterynarz przykazał?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka