06.11.03, 11:06
Dzisiaj mam ogromnego doła. Niedługo minie rok jak siedzę w domu. Poszłam na
zwolnienie kiedy byłam w trzecim miesiącu ciąży i już wtedy brakowało mi
kontaktów z ludźmi. Ja sama w obcym mieście (przeprowadziliśmy się niedawno
do Poznania), mąż wracający późno z pracy. Umowę w pracy miałam na rok więc w
sierpniu skończyła się moja umowa. Teraz czuję się podle. Nie mam pracy i
boję się że jako młoda mama będę miała problemy z jej znalezieniem. Do tego
mąż wraca coraz później do domu a ja całe dnie sama z dzieckiem. Wszystko na
mojej głowie lekarz, zakupy. Czasami nie starcza już sił żeby uśmiechać się
do dziecka. Najgorsze jest to, że nie mam nawet z kim pogadać. Odzwyczaiłam
się od ludzi i boję się nawiązywać nowe kontakty. Boję się, że nie mam nic
ciekawego do powiedzenia. Czuję się jak matka samotnie wychowująca dziecko. A
do tego mąż nawet po powrocie ani nie chce ani nie umie zajmować się małą.
Nawet w weekendy poświęca jej może godziną dziennie. Dziś powiedział, że
wyjeżdża w przyszłym tygodniu na cztery dni a w następnym też szykuje mu się
jakaś delegacja.
Przecież mi też się czasami coś od życia należy. Czy przyjdzie mi
znienawidzić macierzyństwo?
Zosia
Obserwuj wątek
    • danusia24 Re: Mam doła 06.11.03, 12:07
      Oj tego nie rób - macierzyństwo to coś najpiękniejszego i to nie ono jest
      wszystkiemu winne. Ja byłam na macierzyńskim 4 lata i nie oddałabym tego za
      nic w świecie. Z twojego postu wynika, że jesteś osobą raczej nieśmiałą i
      ciężko nawiązać ci kontakt. Ale widzę, że masz dostęp do kompa - więc spróbuj
      załapać się na jakieś spotkanie forumowiczek, ja poznałam fajne dziewczyny na
      spacerach, w sklepie. Spróbuj trochę wyjść do ludzi - zobaczysz początki są
      najgorsze.
      • exodus774 Re: Mam doła 06.11.03, 12:47
        Ja byłam na macierzyńskim i wychowawczym ok 2 lat. Byłam w bardzo podobnej
        sytuacji do Ciebia non stop sama z dzieckiem, jeszcze latem czy wiosna
        spacerowałam namiętnie z Kacprem ale i tak brakowało mi kontaktu z innymi
        ludźmi z doswiadczenia wiem że negatywne emocje nasilały się jeszcze w czasie
        jesieni gdy Kacper chorował i zamknieta siedziałam w mieszkaniu dostawałam
        szału zrzędziłam, jęczałam i kłóciłam się z mężem byle pierdoła doprowadzała
        mnie do rozpaczy a najgorsze to ze nic mi sie nie chciało. U mnie lekarstwem
        (podanym mi przymusowo bo musiłam wrócic do pracy )na poczatku starszne wyrzuty
        sumienia wydawało mi sie że jestem wyrodną matką bo odżywałam jak mogłam wyjść
        na te pare godzin porozmawiać z ludźmi, zaczeło mi sie chcieć dbać o siebie,
        poznawać nowych ludzi, znaleźć sobie jakies hobby. Zrobiłam sie bardziej
        wyrozumiała dla pasji męża (czyli gierki i piłka nozna), no i z przyjemnością
        zajmuje się synem mam dla niego duzo więcej cierpliwościi pomysłów na wspólne
        spedzanie czasu. A Kacprowi złobek tez słuzy aż miło jest patrzeć jak szybko
        dziecko uczy się od innych dzieci robi się mniej dzikusowaty( do tej pory miał
        jednek zbyt rzadko okazje do zabawy z dziećmi jedynie na placach zabaw które w
        mieście są 3/4 czasu opustoszałe)

        Mysle że powinnaś znaleźć jakieś hobby zajęcie które na chwile na kilka godzin
        w tygodniu pozwoli Ci oderwać sie od domu dziecka męża prania i sprzatania
        pobadź na jakis czas egoistka w dobrym tego słowa znaczeniu
    • andzia001 Re: Mam doła 06.11.03, 12:38
      Zosiu,
      nie wiem, czy to co napiszę pocieszy Twoje rozżalone serce, ale się postaram.
      Byłam w podobnej sytuacji, od trzeciego miesiąca w domu, zero kontaktów bo
      popołudniami chciało mi się spać przeważnie. Brzuszek rósł, w nim maleństwo, a
      mąż tymczasem praca, trening, praca, trening i tak w kółko.
      Dla mnie miał mało czasu, coraz mniej. Albo tylko mnie się tak wydawało, bo
      brakowało mi kontaktu z innymi.
      Po urodzeniu małego (teraz ma 7 miesięcy), podobnie jak Ty sama zajmowałam się
      maleństwem. Mąż początkowo się bał, potem nie miał czasu. Ja tymczasem padałam
      z sił i gdyby nie pomoc mojej mamy nie wiem czy dałabym radę.
      Ale nie poddałam się, postawiłam sprawę na ostrzu noża i pomogło.
      Doszło do awantury między nami, powiedziałam co myślę o tym wszystkim, na
      brzdąca czekaliśmy przecież oboje.
      Po ostrej wymianie zdań doszliśmy wreszcie do jako-takiego porozumienia.
      Weekendy mąż ma wolne więc cały czas zajmuje się synkiem, z treningami też
      wywalczyłam, że nieco wyluzował.
      Myślę, że ma do mnie o to żal, ale nie okazuje tego (przynajmniej dotychczas).
      Jestem w nieco lepszej sytuacji bo miałam szansę wrócić do pracy więc obowiązki
      opieki nad małym obecnie dzielimy po połowie.
      Mogę śmiało powiedzieć, że teraz jest ok. Już narzekać nie mogę ani trochę.

      Twój mąż powinien w końcu dorosnąć do roli ojca, i Ty musisz mu w tym pomóc.
      Bo faceci tacy właśnie są, boją się odpowiedzialności.
      Musisz walczyć Zosiu!
      Rzuć go na głęboką wodę, wyjdź po prostu w weekend na kilka godzin, nawet
      jeżeli miałabyś chodzić w kółko po parku.
      Musisz się przemóc i uwierzyć, że mąż sobie poradzi z córeczką.
      Niech przekona się na własnej skórze, że opieka nad takim maleństwem to nic
      łatwego.
      Jeżeli będziesz Zosiu biernie czekać na przebudzenie Twojego męża to nic z tego.
      On potrzebuje porządnego kopniaka!! I to właśnie od Ciebie.
      Znajdź na forum inne mamusie z Twojego miasta lub okolicy, które mają brzdączki
      w wieku Twojej córeczki.
      Spotkajcie się gdzieś z "brykami", pogadajcie.
      Sama robię podobnie, wymieniamy doświadczenia i "swatamy" nasze maleństwa.
      Życzę Ci dużo siły, przecież masz dla kogo żyć.
      Córeczka ma jak narazie tylko Ciebie, niech dołączy do Was i ojciec.

      Pozdrawiam cieplutko
      Anka

      • madeyowa Re: Mam doła 06.11.03, 13:00
        Swietnie Cię rozumiem, bo już 4 rok siedzę w domu na urlopie wychowawczym.
        Obecnie z dwójką, bo pół roku temu przyszło na świat nasze drugie dziecko.
        Też mam czasami ciężkie dni, tym bardziej, że mieszkam na odludziu(3 km do
        najbliższego miasteczka) i od rana do wieczora mam tylko dzieci do
        towarzystwa. Kiedy miałam tylko jedno dzieciątko to czasami wybierałam się z
        nim na bardzo długi spacer, odwiedzić teściów i znajomych. Teraz niestety na
        dwa wózki nie dam rady, a taka długa trasa dla mojego 3 letniego(starszego)
        dziecka jest nie do pokonania na piechotę(prawa jazdy ani samochodu nie mam).
        Czasami się śmieję do męża, że jestem na zesłaniu. Humor poprawia mi zawsze
        wypad do fryzjera(właśnie idę w sobotę). No i żyję od wekeendu do wekeendu, bo
        wtedy mam męża cały dzień i może się trochę zająć dziećmi (przeważnie wtedy
        gdzieś się wybieramy). Mogę wrócić do pracy, ale po opłaceniu przedszkola i
        żłobka, ewentualnie opiekunki do dzieci, nic by mi z pensji nie zostało, a tak
        mam przynajmniej parę złotych zasiłku wychowawczego i rodzinnego. Oczywiście
        najważniejsze jest to, że moje dzieciaczki mogą się nacieszyć mamą do woli.
        Każdego dnia widzę jak bardzo jestem im potrzebna, no i poświęcam się (chociaż
        czasami mam dosyć), bo uważam, że warto.
    • w190998 Re: Mam doła 06.11.03, 12:50
      cześć Zosiu,
      głowa do góry, będzie dobrze. Pierwszy krok już uczyniłaś pisząc tutaj. Czas na
      kolejne. Teraz pójdzie z górki. Na pewno jest tu na forum sporo Poznanianek,
      które chętnie z Tobą nawiążą bliższą znajomość.
      Ciesz się zdrowiem dzieciątka a ono w przyszłości na pewno Ci to wynagrodzi.
      Kiedy mam doła dzwonię do przyjaciół,zapraszam ich do siebie. Mój mąż dojeżdża
      do pracy ok70 km,więc wraca praktycznie na noc. Już do tego przywykłam, co nie
      znaczy że to polubiłam .Jeśli nie ma co się lubi...
      Najgorsze są jesienne dżdżyste dni. Ale mimo to wychodź na spacery, poszukaj
      jakiegoś centrum kulturalnego. Miejsc gdzie spotkasz miłe życzliwe mamy jest na
      pewno sporo. Po prostu musisz wyjść z domu i dokładnie się rozejrzeć. na pewno
      będzie dobrze. Życzę powodzenia.
      Beata mama Oli(27miesięcy)
    • mamamonika Re: Mam doła 06.11.03, 12:50
      Hej,

      może powinnaś zrobić sobie jakieś studia podyplomowe, kurs języka czy
      szkolenie zawodowe (np. uprawnienia głównego księgowego - nie wiem, co
      wczesniej robiłaś)? Podniesie to Twoje szanse na znalezienie pracy, a do tego
      poznasz nowych ludzi i wyjdziesz co jakiś czas w domu. No i nie będziesz miała
      poczucia zawodowej dziury i zamknięcia w domu - pojawią się zupełnie nowe
      tematy, może i co jakiś czas jakaś imprezka się trafi smile. Na naukę nigdy nie
      jest za późno, w papierach to bardzo dobrze wygląda (widać, że człowiekowi się
      chce), a do tego sporo osób zawarło przy taiej okazji bardzo pomocne w życiu
      zawodowym znajomości. I nie tylko zawodowym - jesteś nowa w mieście, pewnie
      byś kogoś fajnego przy okazji poznała.
      Sporo zależy od Waszych finansów oczywiście - w grę wchodziłaby pewnie
      opiekunka, no i opłaty. Ale byłaby to tez inwestycja - w domu się chyba nie
      chcesz zamknąć do emerytury smile No i skoro mąż z pracy nie wychodzi, to pewnie
      coś tam Wam zostaje smile

      Pozdrawiam, ta jesień wiele osób dołuje smile

      Monika

      ps. Ja muszę w końcu prawo jazdy zrobić smile
      • exodus774 Re: Mam doła 06.11.03, 13:09
        o koleżanka poddała świetny pomysł np jakieś zajęcia w trybie zaocznym byłoby
        2w1 Ty oderwałabys się od rutyny a mąz zaznajomił z domowymi obowiązkami no i
        jeszcze doskonaliłabys się zawodowo hmm.
    • toolateforyou Re: Mam doła 06.11.03, 14:10
      Zosiu!jestem z Poznania-może pogadamy?Spotkamy nawet?Odezwij się, jeśli
      będziesz miała ochotę!I spróbuj się choć troszkę uśmiechnąć-tak dziś
      słoneczniesmile)Pozdrawiam!monika
      • blesia Re: Mam doła 06.11.03, 14:28
        zamienmy sie ja jestem z Poznania a mieszkam w Warszawiesmileciezko oj ciezko w
        innym miescie i sedzac w domu - tez siedze i jak jade do Poznnaia do rodzicow
        to czuje sie taka szczesliwa! wreszcie moge gdzies isc, sama wiem ze moge
        odetchnac! Ale staram sie tu jakos ulozyc zycie, zapoznalam sie z mamami tu i
        teraz chodzimy na spacerki i jets lepiej! Jesli Ci kasa pozwala to idz na
        jakies kurs lub cos takiego gdzie mozna poznac ludzi, moze pogadasz na czacie?
        To tez czasem dobrze robi, zwlaszca jak jestes w ciazy a jakis facet Ci sie
        pyta co robisz a ty na to siedze w domu w 8 miesiacu hi hi jest oooooooooooo.
        KOcham swoje miasto i mam nadzieje ze bedzie Ci tam dobrze. Trzymam kciuki!
      • zosia271 Re: Mam doła 06.11.03, 20:41
        Moniko!Bardzo chętnie z Tobą pogadam a nawet się spotkam. Ja mieszkam na
        Piątkowie.Mój mail niesmialosc@wp.pl
        Pozdrawiam
    • zosia271 Re: Mam doła 06.11.03, 20:42
      Dziękuję Wam dziewczyny!Od razu mi lepiej, kiedy wiem, że ni8e jestem sama i
      ktoś chce jeszcze mnie wysłuchać.Narazie staram się nie myśleć o przyszłości bo
      to mnie przygnębia.Rozglądam się za pracą-przeglądam ogłoszenia. Może jako
      nauczycielce łatwiej mi będzie coś znaleźć-może.....?
      Jeszcze raz dziękuję. Naszczęście moja córcia zawsze wyczuwa kiedy mam doła i
      zachowuje się wtedy jak aniołeksmile
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka