kasiodek4
07.01.09, 21:03
Witam.
Chciałam aby ktoś powiedział mi co się ze mną dzieję...Sama już siebie nie potrafie zrozumieć.Czasami nie potrafie na siebie patrzeć..mówię sobie że sie nie nawidzę...Nie wiem czy mam jakąs deprasje czy co..
Jestem młodą żoną i mamusia 16 miesięcznej Juleczki.Od pewnego czasu miedzy mną a moim mężem zaczeło się psuć(moim zdaniem).Kiedyś mąż naprawdę dawał mi znaki ze mu zalezy,ze kocha,ze sie cieszy ze jnestesmy ze soba.Mówił miłe słowa,komplementy..teraz tego nie ma...Jestem pewna że nie ma żadnej innej kobiety..Bardzo mi brakuje miłości,czułości,ciepła..Gdyby nie córeczka nie wiem jak dała bym sobie z tym wszystkim rade...Kiedy mówie mężowi o tym co czuje to zaczyna się denerwować..podnosić głos.Mówi że przesadzam,a kiedy dochodzi do wiekszej kłutni to potrafi powiedzieć mi że powinnam iść się leczyć że jestem chora psychicznie...powtarzam mu że ja potrzebuje tylko milości tego ciepła..tym bardziej że jak byłam mała w domu tego nie miałam.Rodzice ciągle się kłucili..Ciągle wyzywanie mnie i mojego rodzeństwa..Teraz wszystko jest inaczej zmieniło się o 180 stopni...pewnie dlatego że każde z nas doroslo...ale jakieś 4 lata temu moja mama zaczeła popijać alkochol..zaczeło sie od małego piwka...i tak coraz wiecej i wiecej.Widziałam jak tacie jest cięzko bardzo chciał aby mama przestała pic.Staralam sie z nia rozmawiac ale rozmowa nic nie dała...w domu bym koszmar.Kiedy byłam w ciązy moja mama potrafiła wyzywać mnie i jeszcze nie narodzone dziecko...bywalo tez tak że leciała do mnie do bicia...było to dla mnie straszne.Chciałam odejśc z tego świata...psychicznie nie dawałam rady...Na szczęście moja mama nie pije juz pół roku...ale wszystko mam nadal w pamieci.
To co napisałam to jest w skrócie,ale tyle było tych przykrych sytuacji że aż się pisać nie chce...Łzy same mi lecą jak sobie to przypominam........
Co do mojej sytuacji z męzem..Czsami mam juz dośc tego że codziennie sprzatam,gotuje,zajmuje sie dzieckiem a on nie widzi tego jak bardzo czsami jestem zmeczona i nie mam ochoty sie wtedy uśmiechac.Nie wiem czuje ze cos sie ze mna dzieje.Często płacze...Jest mi smutno.Chciałabym znowu cieszyc sie z życia,ale nie wiem nie potafie....
Czuje jakiś dystans do męża....
Czy ktoś z Was czuł się kiedyś podobnie jak ja????
Pozdrawiam i czekam na odpowiedz.
Katarzyna