Dodaj do ulubionych

dawac, nie dawac?

08.01.09, 23:38
Wyciagnelam warzywa z balkonu, bo chcialam mlodej ugotowac zarcie na
jutro.
Patrze sie, a tu np cukinia zamarznieta i twarda jak gnat.
Rozmrozilam, przekroilma, no jakas taka przezoczysta w srodku i
przypomina kupe.
Ziemniak tez dziwny jakis w konsystencji.
Myslalam, ze tu takiego mrozu nie ma, zreszta moj termometr i tak
wskazuje zawsze plus piec, bo sie zepsul w ubieglym roku.
Nie chce mi sie rano pedzic z mloda do sklepu, a to cukinia bio byla.
No i co, dawac, nie dawac ? Oto jest pytanie.
Obserwuj wątek
    • babcia47 Re: dawac, nie dawac? 08.01.09, 23:40
      nie dawać..przemarzły
      • emigrantka34 Re: dawac, nie dawac? 08.01.09, 23:48
        No wlasnie; i bataty przemarzly, i marchewka, i kapusta, i i i i
        inne tez!
        Z tego wniosek, ze rano musze szorowac na marche i zapasy zrobic.
        Ale problem mam, bo w mieszkaniu zgnija, w lodowce nie ma miejsca,a
        na balkonie cos zimnawo.
        A jak znowu przemarznie?
        No i musze tez zainwestowac w termometr.
        Znowu wydatki.
        • babcia47 Re: dawac, nie dawac? 08.01.09, 23:57
          problem pewnie w ttym, ze noca zamarzały a w dzień sie
          rozmrazały..jezeli masz miejsce to obierz, pokrój i zamroź w
          zamrazalniku raz a porzadnie..mrozone tez są dobre..z wyjątkiem
          ziemniaków, batatów i kapusty..ewentualnie postaraj sie o wiekszą
          zamykaną skrzynkę, którą od zewnątrz czymś zaizolujesz a do środka
          włóż warzywa poprzekładane zmietymi gazetami (dobry izolator i
          pochłania nadmiar wilgoci)..moze w ten sposób uda Ci sie przez jakiś
          czas przechować..ale nie przy z byt wysokich mrozach..moze we
          Francji tak wysokich jak u nas nie będzie..a i u nas od soboty ma
          być "ciepło"..w ok. zera
          • babcia47 Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 00:01
            ps. ziemniaki i warzywa korzeniowe trzymam ja i synowa tez tak robi,
            w kartonie pod zlewem..wcale się tak szybko nie psują mimo, że w
            domu i 24 st.bywa
            • emigrantka34 Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 00:08
              pod zlewem moj malz trzyma:
              5 patelni
              z osiem misek metalowych do robienia ciast z czasow mlodosci
              2 gary po 20 litrow do gotowania gnatow na veal stock
              srodki chemiczne i srodki czystosci - w sumie 20 butelek i pudelek
              pojemnik do odsaczania salaty
              lejek
              sitka
              szmaty
              reczniki papierowe
              i Bog wie co jeszcze
              Boje sie tam zagladac.

              • babcia47 Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 00:17
                hmm to jakiekolwiek insze miejsce, byle czasem dostepne..nawet w
                pufie w salonie smile kto tam bedzie zagladał?? a warzywa i tak trza
                umyć i dokładnie osuszyć..chyba że juz nieskazitelne kupisz smile)..a
                te srodki czystości spod zlewu to niech małż kurcgalopkiem gdzieś
                przeniesie, bo jak znam życie będzie to jedno z pierwszych miejsc
                gdzie młode zajrzy, gdy rozpocznie się okres eksploracji mieszkania
              • majmajka Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 10:15
                Ano wlasnie... ja tez mama pod zlewem wszystkowink.
          • emigrantka34 Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 00:05
            zamrazalnik odpada - maz trzyma w nim gnaty, ktore zbiera na veal
            stock.
            cukinie na pewno w nocy zamrozilo, w dzien rozmrozilo i tak w kolko
            od ostatniego piatku.
            czyli w skrzynie musze zainwestowac. juz nawet jedna chcialam kupic
            miesiac temu, ale kolor mi sie nie podobal.

            w kazdym razie dzienks.
            • babcia47 Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 00:27
              a co to ten veal stock?
            • hellious ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 10:07

              • emigrantka34 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 12:48
                to inaczej fond de veau smile

                czyli gotowane przez caly dzien cielece gnaty z ziolami i warzywami.
                potem jak sie gnaty wygotuja i ostygna, to je wyrzuca (znaczy sie
                maz) i przez sitko odcedza. Potem wklada do lodowki w
                platikowymkontenerku i jak stezeje to wyciaga i kroi na kostki,
                ktore wklada do zamrazalnika.
                Sosy na tym robi.
                Ja sie zastanawiam, czy wsciekla krowe dalej mozna zalapac.
                • babcia47 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 13:05
                  aaa..to pisz, że na bulion..smile
                  • emigrantka34 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 13:14
                    no, bulion...
                    tylko ze on jest skoncentrowany nieco jak galareta.
                    • hellious Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 13:19
                      Matko, a ja sobie juz rozne rzeczy wyobrazalam, co on robi z tymi gnatami tongue_out
                      • emigrantka34 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 13:24
                        a co konkretnie
                        • hellious Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 13:28
                          A naprzyklad jak wysysa szpik z wielkiego wolowego gnata... wiem ze niektorzy tak robia... bleh!
                          • emigrantka34 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 13:30
                            ja tak robie, ale w tajemnicy przed nim. w alzacji daja gnaty
                            gotowane i szpik przez rurke sru do buzi
                          • babcia47 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 13:43
                            a bo nie wiesz co dobre..zresztą smak np w miesie bierze sie głównie
                            z tłuszczu, dlatego nie należy go zbyt dokładnie usuwać przed
                            obróbką...i z kosci a w tym ze szpiku. Mięso powinno sie piec
                            dodajac do brytwanki kozci lub nie odcinając np. schab. A buliony
                            głównie kiedys przyrzadzało sie z długo gotowanych kości, wcześniej
                            podpieczonych lub nie..a dopiero potem na takim bulionie gotowało
                            sie mieso i własciwe warzywa, które miały sie znaleźć na talerzu..W
                            rodzinie mojej mamy (licznej) zawsze były bitwy o cześci miesa
                            przylegajace do kości, bo najsmaczniejsze..lub "kościste" kawałki
                            kury jak skrzydełka i szyjka..smiletyle że to była porzadna wiejska,
                            grzebiaca kura a nie wyhodowany w kilka tygodni kurczak
                            • hellious Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 13:59
                              Ja bym nie mogla tego szpiku wyssac... pawia bym puscila. Ale ja w ogole dziwna jestem tongue_out Jajka na miekko nie tkne, nie scietej jajecznicy tez nie, a jak widzialam jak moj ojciec surowe jajo wysysal... zielenialam z miejscatongue_out Nie rusze flakow, zoladkow ani ozorkow. Watrobke tez raczej bez entuzjazmu. Ale za to kiedys matka mojego uwczesnego chlopaka zrobila pierogi z pluckami, na poczatku zaklinalam sie ze nie rusze, ale jak mnie zapachy doszly, tych podsmazonych pierogow... pol miski wtranzolilam tongue_out Juz nigdy wiecej takich nie jadlamuncertain
                              • emigrantka34 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:09
                                szpik nawet lubie, ale to bomba cholesterolowa.
                                Wszystkie flaki tez.
                                Tylko mozdzku nie.
                                Kiedys w przedszkolu dawali taki przypalony i jakis niesmak mam do
                                tej pory.
                                • hellious Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:11
                                  O fuuuu! Przypomnialas mi mame mojej kolezanki, ktora z mozdzku robila cuda wianki i dziwila sie, ze ja sie nie zajadam tym, jak jej dzieci tongue_out Ale ja od zawsze mam niechec do wszelkich takich wnetrznosci smile
                                  • babcia47 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:18
                                    tez móżdżku nigdy do ust nie wzięłam..wystarczył mi widok..blee
                                    • emigrantka34 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 19:16
                                      we francji tez faszerowali dzieci mozdzkiem. moj maz ma odruch na
                                      widok
                              • babcia47 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:11
                                wszystko to kwestia nawyków i uprzedzeń..moze tez bym nie wyssała
                                ale pieczony, rozsmarowany na grzance bym zjadła. Ja też mam swoje
                                uprzedzenia ale nie traktuje juz tego tak poważnie bo: tatara
                                zjadłam pierwszy raz koło 20-tki i jest teraz przysmaniem, flaczki,
                                około 35.. z surowym żółtkiem dodanym do potraw nie mam problemu od
                                niedawna..ale glutowate białko wywołuje odruch wymiotny..podroby
                                chetnie jadam, bo mozna je naprawdę świetnie przyrządzic..ale płucek
                                i nerek nie ruszę..z uprzedzenia..chyba żebym przed zjedzeniem nie
                                wiedziała co jem smileno i ważne kto przygotowyje potrawę..sałatke
                                warzywną z majonezem nie u kazdego zjem a juz na pewno nie "kupną",
                                choc bardzo lubię..
                                a propos jajecznicy..świetnie jej robi dodatek łyzki kwaśnej gęstej
                                smietany..mozna ja długo smazyc, tak by białko scieło się napewno
                                (tez nie znoszę niedosmazonego białka, nie ruszę)..a pozostaje
                                wilgotna..z boczusiem, cebulka lub szczypiorkiem, albo co kto tam
                                lubi z dodatków..sam miód
                            • emigrantka34 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:03
                              wtrace sie - maz najpier piecze te kosci jakies 40 minut - dla smaku
                              i koloru, jak twierdzi
                              • hellious Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:05
                                A ja tak offtopictongue_out Zazdraszczam gotujacego malzowina. Moj nie lubisad A chcialabym, zeby polubil smile
                                • emigrantka34 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:08
                                  moj lubi, namawiam go do powrotu do polski i zalozenia knajpy z
                                  kolegami. ale on twierdzi, ze to orka na ugorze, czlowiek sie narobi
                                  a na koniec splajtuje
                              • babcia47 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:16
                                > wtrace sie - maz najpier piecze te kosci jakies 40 minut - dla
                                smaku
                                > i koloru, jak twierdzi
                                dobrze mówi..teraz mało kto zna sposoby przyrzadzenia dobrych
                                bulionów, będących podstawa do zup i sosów..takie kosci mozna
                                jeszcze posypać przyprawami..ziołami, papryką..bulion z kosci bez
                                pieczenia i ostrych dodatków nadaja się za to do jasnych,
                                delikatnych zup (warzywnych) i sosów np. beszamela jeżeli ktoś nie
                                może lub nie chce użyć mleka
                                • emigrantka34 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:18
                                  n czyms to posypuje tez, ale ja sie nie wtracam, bo kosci smierdza
                                  jak je piecze i wtedy z domu wychodze z mloda na spacer.
                                  Ot chlopina kiedys za czasow mlodosci pracowala w restauracjach
                                  francuskich na stanowisku kucharza i ciastkarza....
                                  • hellious Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:25
                                    A to beszamel bez mleka nadal bedzie beszamelem?tongue_out
                                    • babcia47 Re: ReCo to jest Veal Stock? n/t 09.01.09, 14:36
                                      ja spotkałam się z przepisami gdzie zamiennie stosuje się mleko lub
                                      bulion ..może to i nie ten sam sos ale tak nazwali smilei "kazali"
                                      podobnie wykorzystywać
        • ma.pi Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 18:49
          emigrantka34 napisała:

          > No wlasnie; i bataty przemarzly, i marchewka, i kapusta, i i i i
          > inne tez!


          Kapuste mrozona spokojnie mozna zuzyc. Nadaje sie na golabki, nie
          przeba juz sparzac.
          Mozna ugotowac bigos czy inna potrawe.

          Marchewki nie probowalam.

          Tylko ziemniaki nie bardzo nadaja sie do jedzenia, zmieniaja smak.

          Pozdr.
      • iskierka40 Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 13:26
        nie dałabym.
    • figrut Re: dawac, nie dawac? 08.01.09, 23:48
      Zatruć się nie zatruje, ale niesmaczne to będzie. Przemarznięty ziemniak jest
      słodki.
      • emigrantka34 Re: dawac, nie dawac? 08.01.09, 23:56
        no to musze rano czyli ciemna noca szorowac na zakupy zanim chlop mi
        do roboty wyjdzie. ale przynajmniej mlodej nie bede ze soba taskac
        • myelegans Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 00:20
          Nie
    • szyszunia11 Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 00:25
      fuj, nie dawać
    • chicarica Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 13:27
      Jeśli chodzi o kapustę, to parę dni temu robiłam surówkę z czerwonej kapusty
      (obgotowywanej, taką z jabłkiem) która mi przemarzła na balkonie i nic jej nie
      było. Z tym, że ona zamarzła raz a dobrze, a nie rozmarzała i marzła
      wielokrotnie na przemian.
      Cukinii pewnie też nic nie zaszkodziło.
      Ziemniaki to niestety pewnie do wywalenia, podobno mrożone są do kitu.
      • hellious Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 13:30
        Ale dlaczego niby mrozone kartofle sa do doopy?
        ja kiedys kroilam w kostke i mrozilam na zupe i nic z nimi nie bylo tongue_out
        • chicarica Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 13:32
          Napisałam "podobno". Wiele razy słyszałam że kartofli się nie mrozi, ale
          dlaczego to nie wiem, więc może jednak się mrozi wink Czy może tylko gotowanych
          się nie mrozi? Nie wiem dokładnie.
          • emigrantka34 Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 13:43
            a moze nie mrozi sie kartofli, a mrozi sie ziemniaki co? Albo pyry?
        • babcia47 Re: dawac, nie dawac? 09.01.09, 13:51
          ziemniaki przemrozone a nie zamrozone i przy naprzemiennie
          zamrożeniu i odmrozeniu robią się słodkawe i gumiaste po
          ugotowaniu..raz a dobrze zamrozonym, obranym nic się nie stanie i sa
          składnikami mrozonych mieszanek..ale juz np. zupa ugotowana z
          ziemniakami w kostce i zamrozona nie zawsze bedzie smaczna..)chyba
          zalezy to od gatunku ziemniaka)..czasem po rozmrożeniu okazywało
          sie, ze te kostki były niesmaczne i miały konsystencje surowej dyni
          makaronowej..Dlatego ja zup z dodatkiem kawałków staram sie nie
          mrozić albo nadmiar wczesniej odlewam i ziemniaki dodaje po
          rozmrozeniu (ok 10 min gotowania)..jeżeli jednak musze zamrozić to
          potem jest totolotek, chyba, ze mam większy zapas ziemniaków jednego
          gatunku i juz wypróbowałam, ze mrozenie im nie szkodzi..
          • emigrantka34 apropos twarozku 09.01.09, 14:07
            zmieniajac temat - zalozylam sie wczoraj z mezem, ze Polka potrafi i
            zrobilem twarozek dla malza i cory wg przepisu babci. Tylko
            strasznie malo go wyszlo - z litra mleka i 300 ml arabskiego kefiru
            wyszlo 150 gram sera i miska serwatki - ktora ja wypilam, bo ma
            dzialanie zasadotworcze. No i co? Moze kefir arabski niedobry?
            Innego nie mam. Smakowo swietny wyszedl.
            • hellious Re: apropos twarozku 09.01.09, 14:09
              A moze to tak ma sie zedukowac?tongue_out Robilas wczesniej?
              • emigrantka34 Re: apropos twarozku 09.01.09, 14:11
                nie robilam. moze sie ma tak zredukowac. moze babcia wie. teraz od
                serwatki brzuszysko mi wybulilo.
                • babcia47 Re: apropos twarozku 09.01.09, 14:27
                  hmm może i niedobry, nie uzywałam..mi z 1,5 litra mleka i 0,5
                  litrowego kefiru bakomy wychodziło jakieś 30 deko..z tym, ze
                  dodawałam kilka kropel soku z cytryny i cały sernik oddzielał sie
                  dokładnie od serwatki po delikatnym podgrzaniu, do odcedzania
                  uzywałam wygotowanej lnianej ściereczki (nie gazy), nie mieszałam
                  prawie przy podgrzewaniu do oddzielenia sernika od serwatki by nie
                  rozbić ściętego sernika i po odcedzeniu serwatka była
                  klarowna..czyli wszystkie drobinki sernika pozostały w ściereczce.
                  Serwatke do picia mieszałam z "sokiem" z kiszonych ogórków (smile)ale
                  z niewielka ilościa lub gdy gotowałam ogórkową, to najpierw
                  gotowałam wywar z warzywami na gęsto gdy były miekkie rozrzedzałam
                  do odpowiedniej ilosci serwatka a na koncu dodawałam podduszone
                  osobno ogórki i koperek i zrumieniona na patelni cebulke ..świetna
                  ogórkowa wychodzi na serwatce
                  • hellious Re: apropos twarozku 09.01.09, 14:30
                    Babcia, ty eksperymentowalas w kuchni, czy ktos cie podszkolil? Ja bym w zyciu nie wpadla na takie dobre pomyslysmile
                    • babcia47 Re: apropos twarozku 09.01.09, 14:42
                      > Babcia, ty eksperymentowalas w kuchni, czy ktos cie podszkolil? Ja
                      bym w zyciu
                      > nie wpadla na takie dobre pomyslysmile
                      "kryzys" mnie przeszkolił..smile po wyjsciu za mąż tylko jajecznicę
                      umiałam zrobić
                  • emigrantka34 Re: apropos twarozku 09.01.09, 14:31
                    to wyglada na to ze te 15 dkg to nie tak znowu malo. Dam dzisiaj
                    malzowi i mlodej i zobaczymy. Cytryny dodalam i generalnie rzecz
                    biorac wszystko sie poodzielalo bardzo ladnie. Nie mialam tylko
                    lnianej szmatki ale uzylam wygotowanej pieluchy tetrowej. Ten pomysl
                    na zupe ogorkowa na serwatce to mi sie podoba, moze wyprobuje
                    nastepna raza, bo te juz wypilam
                    • babcia47 Re: apropos twarozku 09.01.09, 20:18
                      zupka oczywiście "na kościach" i z dodatkiem wędzonki (bocak surowy,
                      wedzony pokrojony w słupki)..warzywka standardowo, włoszczyzna bez
                      kapusty, marchewka w wiekszych kawałkach, por drobno posiekany,
                      najpierw wzdłuż na paski potem w kostkę a seler i pietrucha starta
                      na dużych oczkach by nie "gryzły w zęby", pod koniec dodałam
                      ziemniaczki w kosteczkę i dobrą garść ryżu (ogórkowa na dodatku ryzu
                      zawsze zyskuje ale nie musi być)..no a potem j/w
                      • emigrantka34 zupka na kosciach 09.01.09, 21:08
                        Ma sie rozumiec, ze na kosciach. Stanelo na tym, ze jutro mykniemy
                        do polskiego sklepu, zreszta i tak do tesciowej na kolacje jedziemy
                        i bedzie nawet po drodze. W polskim sklepie maja kefiry i kiszone
                        ogorki made in poland. Ogorkowa trza zrobic no i salatke
                        ziemniaczano - ogorkowa z zielona cebulka. Twarozek w nastepnym
                        tygodniu jeszcze raz przecwicze na mlodej i serwatke zostawie na
                        zupe ogorkowa. Zobaczymy, jaka bedzie roznica w smaku. Na marginesie
                        zaznaczam, ze ser zostal juz skonsumowany przez malza, i glownie
                        corke z rozciapanymi owocami z dodatkiem jogurtu nat. Ja sprobowalam
                        tylko troche, bo wiecej nie moge.
                        • babcia47 Re: zupka na kosciach 09.01.09, 21:17
                          i co? smakował?
                          • emigrantka34 Re: zupka na kosciach 09.01.09, 22:18
                            smakowal smakowal i dlatego chce przeleciec przez polski sklep, co
                            by kefir lepszej jakosci z ojczyzny kupic. no i moze troche wiecej
                            wyjdzie tego sera. poza tym ciekawi mnie ta ogorkowa na serwatce.
                  • babcia47 Re: apropos twarozku 09.01.09, 14:33
                    przed przelaniem na sitko wyłożone sciereczka czekam aż płyn
                    ostygnie do temperatury pokojowej i przelewam powoli, partami gdy
                    sitko małe, czekajac aż wiekszość serwatki z poprzednio wlanej
                    partii spłynie przez sitko i sciereczke..żadnego mieszania i
                    gwałtowego, silnego strumienia z duzej wysokosci..
                    • babcia47 Re: apropos twarozku 09.01.09, 14:39
                      jak ten kefir taki "niewydajny" możesz oprócz niego dodać grecki lub
                      bałkański(gesty) jogurt..tez z takim robiłam, lub gęstą kwaśną
                      śmietanę..ale wtedy dla niemowlaka to juz się niekoniecznie nadaje
                      bo serek jest tłusty
                      • emigrantka34 Re: apropos twarozku 09.01.09, 19:18
                        chyba bede musiala dodac jogurtu greckiego; a moze kopsne sie do
                        sklepu polskiego nastepnym razem, tylko na drugim koncu miasta jest
                        i to cala wyparwa. ale za to maja kefiry prosto z polandu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka