Dodaj do ulubionych

Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszkolu).?

09.01.09, 22:33
..mówi się, że każdy rodzic wychowuje swoje dziecko na swój sposób, o ile oczywiście mieści się to w granicach norm prawnych i społecznych, ale bez dygresji. Dzisiaj odbierałam synka z p-ola no i jak zawsze (naprawdę zawsze, czy ja czy mąż go odbiera) sa z tym opory: mały nie chce wyjść, sto razy biega do pań powiedzieć dowidzenia(ma 4,5roku), skacze, nam puszczają nerwy ale czekamy... No i dzisiaj wymyślił sobie,że mam mu dac pieniążek, bo w holu stoi skrzynka na pieniążki wośp, i dostaje się serduszko. Żaden problem-myślę, ale jednak zawsze jakiś jest, bo synek daje "wytyczne": ma to byc po założeniu golfa(golfu..?) ale przed założeniem kurtki, bo chce nakleić na golf. ja stoję z kurtką, pani "wpuszczająca i wypuszczająca"stoi z boku, widzi i słyszy, jak synek dyryguje, więc mała trema. Udało mi się wywalczyć, że najpierw założy kurtkę, ok, założył, ale gałki już przeszklone, i gdyby nie to że w tym czasie otwieram portfel i wyciągam pieniązki, pewnie by się polały łzy. ale ok-daje mu jakies tam drobne(po raz kolejny, bo jedno serduszko już ma, jak mąż go odbierał dwa dni temu, dostał), on wrzuca, i Pani daje...aż dwa serduszka. Ja na to, grzecznie,żeby powiedział, co się mówi(chodziło mi dziękuję, zna to słowo, ale rzadk praktykujesmile, on nic, jak słup. i tak kilka minut, już pani nawet go prosiła, objęłą, pytała, czemu nie chce jej powiedzieć, stwierdziła, że uparty(do mnie po cichu) ja, że jak nie powie dziękuję -zabieram serduszko oddaję pani z powrotem, on ściska je mocno, więc ja znowu: co się mówi. Synek jakby zaniemówił, patrzył tylko we mnie, jak ciele na....wiadomo, mnie w środku juz bierze.. do tego dylemat: odpuścić, czy nie dać za wygraną w myśl wszech zasad: jak raz popuścisz, nie uchronisz się przed następnym. trochę swojego rozumu, trochę niekomfortowej sytuacji, ze pani też czekała na owo "dzięuję" przeciągnęło kilka dobrych minut, licytacja nic nie dała jednal, syn się zaparł, mimo groźby oddania serduszek. Niby pierdoła, ale powiedzcie, jak w takich sytuacjach działać. Reasumując ponieważ po kilku minutach synek ani nic rzekł, ani nie oddał serduszek, wzięłam mu je sama (z bólem serca, wierzcie mi) z ręki i oddałam z powrotem do koszyka Pani. Odwróziłam się, powiedziałam do małego że idziemy do domu, patrzę, a z tyłu jeszcze jedna pani-przedszkolanka, wpatrzona w szopkę, pewnie jakiejś części musiała być świadkiem, zrobił mi się głupio, ale nie wiem, jak to odebrały, to całe zajście, czy był to z ich punktu widzenia wychowawcze, czy raczej radykalne i despotyczne (niby-chora czepialska matka). Nie sądziłam bowiem,że z igły zrobią się widły. Syn ma generalnie opory z dziekowaniem, mimo,że uczę, zawsze powtarzam, jak cos dostanie, pytam przy dawcy: "co się mówi", i raczej, po cichu, bo po cichu, ale odpowie, a tu-kamień w wodę. N i tak jak on się uparł, tak ja się uparłam,że jak nie powie, oddajemy serduszka, i...chciałam po prostu trzymać się tego, być konsekwentna. Ale...czy Panie nie odebrały tego, jako bezdusznego ataku na dziecko, i to jeszcze o serduszko z wośp? ...Musiałam się wygadać.
Obserwuj wątek
    • rudy_wyjec Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:39
      Ale się popisałaś. Proponuję, żebyś zaczęła dziecko wychowywać,
      zamiast tresować. Efekt będzie lepszy.
      • e_r_i_n Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:45
        W ktorym miejscu zastosowala tresure?
        Inna sprawa, ze to dziekuje trzeba trenowac - Ty musisz dziekowac
        regularnie i czesto.
        • travka1 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:52
          dobrze to napisalas, bo takie gadanie -co sie mowi- to tak dla mnie
          troche...jak dziecko slyszy,ze czesto sie uzywa to zalapie.Ja do
          mojego od poczatku mowilam, prosze -podajac zabawke, dziekuje jak on
          mi cos podawal itd itd.Maly juz wie jak to jest z tym
          prosze i dziekujesmile i nie pytalam go -co sie mowi..
        • kocianna Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:57
          No trudne są takie sytuacje... a co do pań w przedszkolu, to zapytałabym co one
          o tym myślą, jak one by się zachowały, bo nasza wychowawczyni czasami ma świetne
          pomysły smile

          Co do dyrygowania, moja córka może mną dyrygować ile wlezie tam, gdzie mnie jest
          wszystko jedno (mnie zależy, żeby np. bluzka miała długi rękaw, ale ona może
          wybrać kolor, Młoda ma przechodzić przez ulicę za rękę, ale ona decyduje, czy
          chwyta prawą, czy lewą, śniadanie ma być zjedzone, ale czy to jest serek, czy
          kanapka, to jej sprawa). Nie może natomiast na mnie krzyczeć i robić dzikich
          awantur, jeśli się pomylę, albo z innego powodu nie uwzględnię życzeń. Wymówki
          może czynić big_grin, byle spokojnie.

          Może synek chciał mieć serduszko na golfie, musiał się poddać z kurtką, to już z
          "dziękuję" postawił na swoim?
          • e_r_i_n Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:02
            kocianna napisała:

            > Co do dyrygowania, moja córka może mną dyrygować ile wlezie tam,
            > gdzie mnie jest wszystko jedno

            Albo gdzie jakikolwiek wybor bedzie, nie bedzie dzialal na szkode
            dziecka.
            Tez tak mam - dziecko musi miec swiadomosc, ze cos na swoj temat ma
            do powiedzienia. Niewiele wink, ale jednak.
            • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:13
              e_r_i_n napisała:

              > kocianna napisała:
              >
              > > Co do dyrygowania, moja córka może mną dyrygować ile wlezie tam,
              > > gdzie mnie jest wszystko jedno
              >
              > Albo gdzie jakikolwiek wybor bedzie, nie bedzie dzialal na szkode
              > dziecka.
              > Tez tak mam - dziecko musi miec swiadomosc, ze cos na swoj temat ma
              > do powiedzienia. Niewiele wink, ale jednak.
              >

              z tym się akurat zgadzam, i , na każdym kroku, wiedząc, że w powitrzu może wisieć ewentualny konflikt, daję małemu możliwość wyboru, i uważam, że jest to dobry i sposób i efekt, bo nigdy nie wtedy problemu(prawie nigdy). Przykłady, by nie byc gołosłowną:
              1. godzina prawie juz na sankach, ja chce do domu, mały,że nie, jeszcze nie, i tak przez dwie górki,że nie, więc ja konkretnie: wybierasz dwa zjazdy z tej większej górki, albo 4 z tej mniejszej...on omotany nie tym że mamy w ogóle już iść, tylko tym, co ma wybrać, i że może wybrać(czuje się ważny) wybiera 2 z większej, po czym bez dwóch zdań idziemy do domu.
              2. Częste przy posiłkach, kiedy "nie ma czasu zjeść": ...on nie będzie jadł drugiego dania(tu cytuje synka), bo ma już twardy brzuch po zupie... a wychodzimy np. na dłużej, i wiem, że ma miejsce w tym brzuchu, tylko nie ma "czasu" albo jakis foch. Więc mówię, że albo pół kotleta, pół surówki, pół porcji ziemn/ryżu/kopytek/klusek/kaszy....., albo tylko kotlet i surówka, itp. itd...zawsze wybierze coś dla siebie. i SKUTKUJE!
              3. wiele innych ale nie chce zanudzać i zabierać Wam czasu.
          • edunia73 Nic na siłe.... 11.01.09, 10:36
            Z tym "dziekuje "przechodzę podobnie.Tzxn w domu córcia setki razy
            dziekuje za pierdoły,dosłownie za cokolwiek,ale jeśli ma to
            powiedziec mkomus -w życiu.Kiedys spytałam ją tak poprostu,dlaczego
            nien chce komuś podziekować ,a ona stwierdziła ze nie powie ,bo sie
            beda smiali.Tak wiec każde dziecko inaczej sobie może tłumaczyc ten
            fakt,byc może potrzebuje czasu,a karanie zabierając czy injne nic
            nie pomoze.Takie jest moje zdanie.One wiedzą już co sie powinno,i
            pewnie chciałyby ,ale maja jakas blokade ,dajcie im czasu troszke .
      • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:50
        rudy_wyjec napisała:

        > Ale się popisałaś. Proponuję, żebyś zaczęła dziecko wychowywać,
        > zamiast tresować. Efekt będzie lepszy.


        a jak jest różnica przepraszam? Jak w tej sytuacji powinno się przejawić "wychowywanie"..?
        • rudy_wyjec Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:52
          Daniem przykładu, geniuszu.
        • iwi.k1 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 11.01.09, 19:58
          Nie mogłam się nie odezwać uncertain.

          A może tak zacząć by traktować dziecko tak jak sama chciałabyś być
          traktowana. Jakbyś zareagowała gdyby ktoś Ci rzucił tekstem: "co się
          mówi?" ??? Nie byłoby Ci miło na pewno. Zawstydzanie dziecka to nie
          najlepszy sposób na pokazanie mu jak się powinien zachować.

          Poza tym ja tu widzę dużo walki: Ty przeciwko dziecku, mąż przeciwko
          Tobie, dziecko i mąż przeciwko Tobie. Ciężko w takich warunkach
          wychowywać.
    • fergie1975 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:42
      ja sie znam, bo to wszystko przede mna, ale wiem ze kary trzeba przemysleć np
      moglas powiedziec ze "zabierzesz serduszka i schowasz w domu" - bylyby w domu, a
      nie ze oddasz pani.
      moj maz kiedys powiedzial, ze wyrzuci do smieci wszystkie zabawki, no i nie
      wyrzucil oczywiscie (pare set złotych by poszło), a mogl powiedziec ze schowa
      wszystkie na t-y-dz-i-e-n do piwnicy. wtedy czlowiek wychodzi z twarza i jest
      /moze byc konsekwenty.

      a z tym dziekuje to bym odpuscila, tzn to zwracanie uwagi "no co sie mowi", mnie
      sie wydaje ze dziecko sie zawstydza wtedy (no dobra ja sie zawstydzałam jak
      bylam dzieckiem i jak juz wyczekiwali na to dziekuje to sie normalnie zacinałam).
      nie zwracałabym mu przez jakis czas uwagi, tylko sama zawsze przy najmniejszej
      okazji mowila glosno i wyraznie "dziekuje", tak zeby miał przykład.
    • lolinka2 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:42
      postąpiłabym identycznie: zasada - konsekwencja
      • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:52
        lolinka2 napisała:

        > postąpiłabym identycznie: zasada - konsekwencja


        Chociaż jedna-dziękssmile
    • asiek_k Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:44
      Cwiczcie w domu "magiczne słowa" : proszę, dziękuję , przepraszam. Wszyscy, nie
      tylko dziecko.
    • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:44
      zapomniałam dopisać: wyszliśmy z p-ola synek oczywiście w ryk, to wiadomo, w drzwiach na całe osiedle,że jestem głupia, że nie idzie ze mną, że nie będzie mnie słuchać (bosz.....), ja -żeby dał rękę, i tak, jak kargul i pawlak, on przy jednym płocie ja przy drugim, obeszliśmy p-ole i do auta. po drodze wyrzuty,że jak ostatnio był z tatą, to tata mu dał serduszk i wcale nie musiał mówić dziękuję, że póójdzie w poniedziałek z tatą i tata mu da!!! Te słowa słyszę cały czas, bo po raz pierwszy coś takiego powiedział, w sensie, że przewartośiował autorytety, i dotarło do mnie,że teraz mże się zacząć, kto lepszy, kto pozwoli, kto nie, nie wiedząc że drugi rodzic(zanim skonsultuje z pierwszym) na coś pozwolił, a drugi nie... A kłócimy się czasem z mężęm, bo daje małemu czasami colę(ten aż się trzęsię, jak widzi), a ja jestem przeciwna..i nie możemy się tu dogadać b mąż twierdzi,że "raz kiedyś, malutko, nic się nie stanie...". I potem słyszę od małego, wracam z pracy: " a tata mi dał colę"... jeszcze tak nie było, zeby, jak ja nie dają (sama rzadk piję) by powiedział, że a tata to mu dawał a ja nie, ale dzisiejszy przypadek zwiastuje mi to jakby.....eh! Jak radzicie sobie w sytuacjach, gdy dziecko "rządzi", albo chce rządzić, jak byc konsekwentną, nie raniąc dziecka i siebie jednocześnie, bo przyznam,że mimo, iz postawiłam dziś na swoim, to było mi przykro, że musiałam odłożyć te serduszka, ale bałam się, że stracę twarz, i u synka i u Pań.... i przede wszystkim u siebie....sad
      • rudy_wyjec Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:47
        A przyznaj Ty się: jak pani dała mu te serduszka, to co
        powiedziałaś? Wykrztusiłaś z siebie "dziękuję", czy tylko upomniałaś
        dziecko niesmiertelnym "co się mówi?"
        • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:55
          rudy_wyjec napisała:

          > A przyznaj Ty się: jak pani dała mu te serduszka, to co
          > powiedziałaś? Wykrztusiłaś z siebie "dziękuję", czy tylko upomniałaś
          > dziecko niesmiertelnym "co się mówi?"

          oj, Pani, tudziez Pan wyjec chyba nie wczuł/a się w sytuację, to nie mi pani dała serduszka, tylko synkowi, i to on wg mnie miał podziękować, ja się do niego grzeczeni zwróciłam, jak dał: " a co się mówi?...." Cięzko zrozumieć? No, chyba ,że się szuka dziury w całym.
          • rudy_wyjec Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:01
            Krzywda by Ci się stała, gdybyś powiedziała w tej
            sytuacji "dziękuję"? Z kogo Twój syn ma brać przykład jak nie z
            Ciebie? Moje dziecko jest młodsze od Twojego, a nie ma problemu z
            podstawowymi zasadami kultury. Ale u nas "proszę", "dziękuję" to
            codzienność i nie muszę mu tego wyjaśniać specjalnie na zasadzie "co
            się mówi". Wie, co się mówi, bo rodzice tak mówią.
            • e_r_i_n Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:03
              Oby to Twoje dziecko nie wchłonęło przez skórę 'szacunku dla
              innych'...
            • lila1974 rudy_wyjcu 09.01.09, 23:10
              Nie mów "hop" póki cię nie przeniosą.

              Twoje dziecko dziś używa słów grzecznościowych, kto wie, czy jako 4-
              4,5 latek nie odstawi ci jakiejś podobnej scenki. Nie zapominaj, że
              naszymi dziecmi kierują w dużym stopniu fazy rozwojowe. A każda
              charakteryzuje się czym innym - poczytaj o rozwoju 4,5 latka to się
              przekonasz, że możesz mieć mocno pod górkę mimo czynionych przez
              ciebie wysiłków.

              Ja jeszcze do niedawna nadziwić się nie mogłam jaką mam świetną
              córę, ugodową, bezkonfliktową, sympatyczną, pogodną i ach oraz
              och ... i nagle w ciągu jednej nocy ktoś mi ją podmienił na
              rgzemplarz wiecznie naburmuszony, sarkający, pyszczący, skrajnie
              rozemocjonowany i nie skory do współpracy. Sięgnęłam po literaturę z
              zakresu psychologii rozwojowej i wszystko stało się jasne smile
              • e_r_i_n Re: rudy_wyjcu 09.01.09, 23:12
                A z tym 'kazdy sie charakteryzuje czym innym' (w sensie: etap
                rozwojowy) - to nie do konca tak. Zachowanie dziecka to taka
                sinosuida. Wiec zachowania sie cyklicznie powtarzaja - oczywiscie w
                roznym natezeniu i roznych 'szczegolach', ale jednak.
                • lila1974 Re: rudy_wyjcu 09.01.09, 23:17
                  Może nie wyraziłam się zbyt czytelnie - tak, mam tu na myśli to, ze
                  dzieci nam się rozijają falami, fale dobrego i złego przychodzą i
                  odchodzą - acz rózny jest stopień ich natężenia.
              • e_r_i_n Re: rudy_wyjcu 09.01.09, 23:13
                Nie wierzę, że piszeszz o slicznej, słodkiem Neli.
                • lila1974 Re: rudy_wyjcu 09.01.09, 23:17
                  To uwierz tongue_out
                  • e_r_i_n Re: rudy_wyjcu 09.01.09, 23:19
                    Muszę się naocznie przekonać wink
                    • lila1974 Re: rudy_wyjcu 09.01.09, 23:20
                      Rozumiem, że niebawem wpadniesz, bo wiesz podobno 5 latki to przy
                      takim 4,5 latku oaza spokoju smile
                      • e_r_i_n Re: rudy_wyjcu 09.01.09, 23:28
                        Nie, wpadać nie planuję w najblizszym czasie wink Zdarzylo sie to 8
                        lat temu (o matko wink) i wystarczy wink
                        Ale przyjechac do pieknego miasta - kto wie, moze bede musiala.
                        W koncu obiecalam pewnej milej pani K prezent dla małej pani M smile
                        • lila1974 Re: rudy_wyjcu 09.01.09, 23:30
                          Kochana, tym razem ugoszczę was jak nalezy - remont dobiega końca smile
            • kropkacom Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:56
              > Wie, co się mówi, bo rodzice tak mówią.

              Kurcze, ja tam uprzejma jestem do przesady a moje czasem nie powiedzą. I co? Ale
              za to miejsca ustąpią i drzwi podtrzymają smile
              • lila1974 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 00:01
                Dzieciom się dziwisz - ja jestem grzeczniutka jak malowanie ...
                przewaznie tongue_out
          • lila1974 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:04
            Nie zgodze się - Może nie dostałaś tych serduszek do ręki, ale
            dziękuję z twoich ust byłoby tu najlepszym pomostem między synkiem a
            tą kobietą.
            • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:21
              lila1974 napisała:

              > Nie zgodze się - Może nie dostałaś tych serduszek do ręki, ale
              > dziękuję z twoich ust byłoby tu najlepszym pomostem między synkiem a
              > tą kobietą.

              kurcze,nie sądziłam,że się d tego przyczepicie, ale skoro to takie "WAŻNE" to dodam, bo odtworzyłam sobie (przeważnie tak robię, jak mały cos dostaje),że jak Pani mu dawała, to powiedziałam coś w tyslu: "ojej, aż dwa.... dziękujemy, i wtedy do synka podeszłam i nachyliłam się i spytałam, co się mówi, bo stał, jakby niezadowlony. może, jak któraś tu dodała i zauważyła(brawo za błuskotliwość) było to efektem tego, że "poległ" z golfem, bo założył kurtkę jak chciałam, i juz nie był w "humorze", ale to teraz dopiero analizuję. A rudemu wyjcowi tylko pogratulować ? pełen sawuar! Ciekawe, czy permanentny...
              • lila1974 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:29
                I ok.
                On prędzej czy później ale załapie, skoro ma kulturalną mamę.

                Nie potępiam cię w czambuł ... podpowiadam jedynie, byś była
                bardziej elastyczna w docieraniu do swojego synak, jak również
                wyznaczaniu konsekwencji zachowania nie po twojej myśli.
                • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:35
                  lila1974 napisała:

                  > I ok.
                  > On prędzej czy później ale załapie, skoro ma kulturalną mamę.
                  >
                  > Nie potępiam cię w czambuł ... podpowiadam jedynie, byś była
                  > bardziej elastyczna w docieraniu do swojego synak, jak również
                  > wyznaczaniu konsekwencji zachowania nie po twojej myśli.

                  pewnie to był impuls, bo co miałam powiedzieć: jak nie powiesz dziękuję(skoro już na to i tak czekaliśy wszystcy: i ja i pani) to co....nie dam ci kolacji...? nie obejrzysz wieczorynki...?abstrakcja... aaa
                  • lila1974 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:42
                    Wiem i dlatego uczulam.
                    Sama kilkakrotnie przeciwiczyłam na sobie - czasami konsekwencje
                    wyciągane wobec dziecka sa większą uciążliwością dla rodzica tongue_out
                    Zresztą twój moralniak również o tym świadczy.

                    Tego wyciągania konsekwencji ADEKWATNYCH do przewinienia po prostu
                    trzeba się nauczyć - nie wiem, w jęzor ugryźć w pierwszym odruchu i
                    trzy sekundy pomyśleć.
              • vibe-b Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:35
                logineczka napisała:

                A rudemu wyjcowi tylko p
                > ogratulować ? pełen sawuar! Ciekawe, czy permanentny...


                nie ma co silic sie na sarkazm. krotki przyklad lepszy niz dlugi
                wyklad jak powszechnie wiadomo. Moj czterolatek uzywa zwrotow
                grzecznosciowych w takim zakresie ze mi sie czasami wstyd robi, bo
                mu do piet nie dorastam. Tu sie uczciwie przyznaje, ze to nie moja
                zasluga, tylko tesciow, ktorzy sa bardzo grzecznymi, ulozonymi
                ludzmi, a synek, ktory czesto z nimi przebywa, chlonie dobre maniery
                jak gabka. Nigdy nie zdarza sie zeby mu przypominali czy "kazali"
                podziekowac , on uwaza to za naturalne. Wstaje od stolu i mowi
                automatycznie "dziekuje za posilek" bo tyle wie z obserwacji
                otoczenia.
        • hanalui Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 16:31
          rudy_wyjec napisała:

          > A przyznaj Ty się: jak pani dała mu te serduszka, to co
          > powiedziałaś? Wykrztusiłaś z siebie "dziękuję", czy tylko
          upomniałaś
          > dziecko niesmiertelnym "co się mówi?"


          No i jeszcze jedno...czy pani przedszkolanka tez
          powiedziala "dziekuje". Przeciez te serduszka to za kase byly, wiec
          i ona powinna powiedziec "dziekuje"
      • e_r_i_n Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:47
        W całej tej sytuacji w ogole nie interesuj sie tym, co ktos sobie
        pomyslal.
        Niełatwe jest bycie konsekwentnym w trudnych sytuacjach. Ale nie ma
        wyjscia - teraz to jakies serduszko. Pozniej bedzie np. odrobienie
        lekcji czy powrot o czasie do domu.
        A z mezem nie musicie miec jednolitego podejscia do wychowania -
        wrecz malo mozliwe, zeby w kazdym punkcie byla spojnosc. Nie
        podwazajcie swojego zdania przy dziecku, ustalcie wspolne 'sztywne
        zasady', ale niech kazdy, bedac z dzieckiem sam na sam, robi pewne
        rzeczy po swojemu.
        • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:57
          e_r_i_n napisała:

          > W całej tej sytuacji w ogole nie interesuj sie tym, co ktos sobie
          > pomyslal.
          > Niełatwe jest bycie konsekwentnym w trudnych sytuacjach. Ale nie ma
          > wyjscia - teraz to jakies serduszko. Pozniej bedzie np. odrobienie
          > lekcji czy powrot o czasie do domu.
          > A z mezem nie musicie miec jednolitego podejscia do wychowania -
          > wrecz malo mozliwe, zeby w kazdym punkcie byla spojnosc. Nie
          > podwazajcie swojego zdania przy dziecku, ustalcie wspolne 'sztywne
          > zasady', ale niech kazdy, bedac z dzieckiem sam na sam, robi pewne
          > rzeczy po swojemu.


          Życiowa mądrość-widzę duże doświadczenie w "branży" smile. Dziękuję.
          • e_r_i_n Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:59
            Tia smile Mam siedmiolatka z charakterem wink
            To jeszcze jedna rada, ksiazkowa wrecz: ustalaj z dzieckiem, co sie
            bedzie po kolei dzialo, zeby nie bylo w trakcie 'akcji'
            negocjacji/awantur.
            Czyli: idziemy do szatni, ubierasz sie, a potem wrzucasz kase do
            puszki. Ok? Ok. Dziecko czuje, ze wspoldecydowalo, wiec mu latwiej
            poczekac smile
      • lolinka2 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:55
        w temacie prozaicznym (tracenia twarzy): u mnie twarz tracą te panie,
        które dziecku czapkują i ustępują na każdym kroku, nie oczekując
        trzymania się absolutnie jakichkolwiek zasad, dając tylko
        m.o.ż.l.i.w.o.ś.ć. wybrania opcji pt "podziękuję" albo "wystawię
        język" i niezmiennie są zachwycone urokiem takiego małego
        troglodyty....grrrr.

        co do tresury/ nietresury: to nie dwulatek, to czteroipółlatek, czyli
        różnica zasadnicza. Od takiego dziecka można (i należy) wymagać
        manier. Oczywiście, zaczyna się od mówienia dzień dobry, dziękuję,
        przepraszam i proszę mniej więcej 3 razy za często samemu, wtedy
        dziecko łapie, że są to słowa do używania. Bywa, że przez nieśmiałośc
        nie powie (można złożyć propozycję: podziękuj, ja potrzymam cię za
        rękę, żebyś się nie wstydził i po wszystkim oczywiście pochwalić za
        uprzejmość i odwagę itp.), ale bywa też to testowaniem granic. I
        wtedy opór rodzica jest złotem. Właśnie wygrałaś złoty medal smile
    • a-n-i-k-a Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:49
      Nie chce oceniac czy dobrze czy źle. To musisz sama zrobic.
      Ale - po 1. uwazam, ze konsekwencja w wychowywaniu dzieci to rzecz bardzo wazna,
      uleganiem i ustepowaniem ciaglym zbyt wiele sie nie zyska, a stracic mozna -
      glownie w oczach dziecka, ktore szybko zalapie, ze slowa rodzicow sa malo wazne,
      skoro ci zmieniaja je co chwila wedle jego (dziecka) potrzeb, a po 2. - czy to
      wazne co Panie sobie pomyslaly? Nie ich dziecko, nie ich zycie, maja swoje
      zapewne i nie sadze by to cale zajscie poruszylo je tak, jak Ciebie.
      Pozdrawiam smile
    • gagunia Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:52


      Moim zdaniem zachowałaś się źle. Ja bym wzięła serduszko i wytłumaczyła dziecku,
      ze należy podziękować, że pani jest wtedy miło itp

      Mój syn długo nie mówił dzień dobry kiedy wchodził do przedszkola. Co dzień
      tłumaczyłam, że to nieładnie, że pani może być przykro, że to miło kogoś powitać
      rano itp itd., ale nigdy nie karciłam za to. W pewnym momencie sam zaczął mówić
      i teraz jak wchodzi do sali to słyszę głośne DZIEŃ DOBRY.


      Poza tym uważam, że jak na 4,5-latka to trochę rozpuszczone dziecko masz. Nie
      wyobrażam sobie, żeby mi dziecko dyktowało co i kiedy mam robić, nie wspominając
      już o fikaniu czy stukrotnym bieganiu do pani. Dziecko ma prawo do swojego
      zdania ale nie do dyktanda.

    • lila1974 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 22:59
      Przymusem kultury i ogłady go nie nauczysz.

      Możesz zapytać "co się mówi", ale jak widzisz, że ma z tym problem w
      danym momencie, to mu pomóz - powiedz to dziekuję - będzie wchłaniał
      przez przykład a nie z powodu nacisku rodzicielki.

      A 4,5 latek to jest dziecię nad wyraz wrażliwe i skrajnie
      emocjonalne - poczytaj prosze o emocjach i rozwoju 4,5 latka.
    • gacusia1 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:02
      Zrobilabym tak jak Ty-jesli powiedzialabym dziecku "Jesli nie
      powiesz DZIEKUJE,to zabiore serduszko". Konsekwencja to wazna sprawa
      w wychowaniu dziecka tyle,ze szantaz nie jest juz taki ok.
      • lila1974 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:15
        Jesli się już powiedziało A to w sumie ... niemniej jednak, należy
        być bardziej rozwaznym w rzucaniu kar i gróźb, bo czy one zawsze
        muszą być wielkiego kalibru?

        Odebranie dziecku czegoś, co tak bardzo je cieszyło wydaje mi się
        prostą drogą do nienawiści.
    • vibe-b Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:11

      ja bym odpuscila.
      to wcale nie musial byc przejaw zlej woli. moze sie "zapowietrzyl",
      moze mial akurat pustke w glowie z przejecia. Surowa kare mu
      wymierzylas za taka drobnostke.
    • emigrantka34 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:11
      cholera, dobrze ze moje dziecko ma dziesiec miesiecy dopiero, bo jak
      sobie mysle co potem bedzie to mi przybywa siwych wlosow na lbie.

      • roa-nna Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:15
        Nienawidziłam, kiedy ktoś dorosły wyskakiwał do mnie z tekstem: a co
        się mówi. Po prostu nienawidziłam.
        Ile czasu minęło pomiędzy tym, jak mały dostał to serduszko, a tym
        jak wystrzeliłaś z tym tekstem? Dzieciak był podekscytowany. Gapił
        się na te serduszka, bo dostał dwa a nie jedno. A tutaj nie dość, że
        go pewnie wytrąciłaś z tej "ekstazy", to jeszcze takim paskudnym
        tekstem uncertain. Wrrr.
        I, jak pisało wiele osób przede mną, mega więcej da przykład niż
        bezsenowne "a co się mówi".
      • lila1974 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 09.01.09, 23:19
        Hmmm ... to może już sie mentalnie zacznij nastawiać np. na
        osławiony "bunt dwulatka"? tongue_out
        • emigrantka34 bunt dwulatka 09.01.09, 23:39
          chyba zaczne. albo wlosy bede farbowac czesciej po prostu.
    • kudlata.pl No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:15
      Nie pomogłaś dziecku, swojemu dziecku, w powiedzeniu "dziękuję". I
      słusznie Ci mówią, wychowanie to nie tresura, ani "konsekwencja na
      pokaz" po pani patrzy. Pomagaj dziecku odnajdywać się w różnych
      sytuacjach, daj przykład. Sama podziękowałas?
      • kropkacom Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:20
        Jak się już powiedziało "a" to trzeba powiedzieć i "b". A na drugi raz pomyśleć
        przed faktem czy aby konsekwencje będą adekwatne.
        • lila1974 Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:21
          dokładnie
          • kudlata.pl Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:24
            Ale tu chodzi o inny problem, autorka łąskawie wymagała (zwłaszcza,
            że panie patrzyły), ale pomóc nie pomogła... czyli co ważniejsze?
            Wychowanie czy pokazówka?
            • logineczka Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:30
              kudlata.pl napisała:

              > Ale tu chodzi o inny problem, autorka łąskawie wymagała (zwłaszcza,
              > że panie patrzyły), ale pomóc nie pomogła... czyli co ważniejsze?
              > Wychowanie czy pokazówka?

              bo oczywiście ty tam byłaś i słyszałaś.. parokrotnie powtarzałam, po jakims czasie owszem, bo najpierw chciałam,aby sam powiedział, a zna to słowo, widząc, ze to nie daje skutku, Pani juz zaczęła prosić ze mną, więc wręcz mówiłam jego ustami: "no, podziękuj ładnie i idziemy do domku, tak? no... dzię--ku---ję---, ? czy to mało? Czepiacie się bez sensu. Macie teraz jasność? Synek najwidoczniej się zaparł, a ja juz brnęłam od a do z..
              • lila1974 Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:34
                Nie czepiamy się a dzielimy się z tobą naszymi spostrzeżeniami.
                Mam jeszcze jedno - tak bardzo zalezy nam na tym, by inni nie
                zarzucili nam braków w wychowaniu dzieci, że często popadamy w
                przesadę i dziecko wciąz słyszy - nie wolno, zostaw, odejdź, bądź
                cicho, uważaj bo popsujesz, powiedz to, nie mów tego ... itd. itp.

                Sama się na tym bardzo często łapię.
        • wilma1970 Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:39
          Miałam taki przypadek dziecka, które lubiło samostanowić o sobie. Co ja piszę!?
          On ma nieustający okres buntu. Miał kryzys dwulatka, dwulatka i jeden dzień,
          dwulatka i dwa dni...i tak już siedemnaście lat.
          Skoncentruj dziecko na sobie w momencie brykania. Jak tylko zobaczy Cię w szatni
          zacznij nawijkę : nie uwierzysz, co dziś widziałam...stwórz sobie jakąś własną
          mitologię opartą na zainteresowaniach syna i, nie wypuszczając jego rączki ze
          swojej wsuń mu buty na nogi, obezwładnij go rękawami kurtki, podduś szalikiem,
          oślep czapką. Tylko pamiętaj o oddechach.
          • logineczka Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:55
            wilma1970 napisała:

            > Miałam taki przypadek dziecka, które lubiło samostanowić o sobie. Co ja piszę!?
            > On ma nieustający okres buntu. Miał kryzys dwulatka, dwulatka i jeden dzień,
            > dwulatka i dwa dni...i tak już siedemnaście lat.
            > Skoncentruj dziecko na sobie w momencie brykania. Jak tylko zobaczy Cię w szatn
            > i
            > zacznij nawijkę : nie uwierzysz, co dziś widziałam...stwórz sobie jakąś własną
            > mitologię opartą na zainteresowaniach syna i, nie wypuszczając jego rączki ze
            > swojej wsuń mu buty na nogi, obezwładnij go rękawami kurtki, podduś szalikiem,
            > oślep czapką. Tylko pamiętaj o oddechach.


            przerabiam to, o tak, ale fajnie to ujęłaś. Raz nawet widząc, że synek mnie juz widzi ale zbliza się do basenu z piłkami(taki maja w p-lu) , i to była wizja odczekania 10 minut, aż się "wybryka", podeszłam do niego z predkością światła i pamiętam tekst: " słuchaj maluchu, bo w sklepie kończą się juz te lody, które tak lubisz, i pani mówiła,że jak chcemy, to musimy szybko przyjśc...i..żeby jakoś jeszcze go dociągnąć do szatni(tzn. półki z ubraniami-trzeba było przejść k/basenu) dodałam-kto pierwszy do szatni!. a że wyścigi to u nas często podstawa (i działa), no to wiadomo, kto musiał byc pierwszy, ...za 3 minuty juz jedliśy lody( w spokoju, bez widma piłek z basenu)..smile
            • koralik12 logineczko 10.01.09, 10:13
              Wydaje mi się że całej tej sytuacji by nie było jakbyś mu pozwoliła nakleić to
              serduszko tam gdzie chciał, czyli na golf. Jak chciałaś go najpierw ubrać to
              mogłaś mu obiecać że że rozepniecie kurtkę i przykleicie do golfu. Po co się
              uparłaś że musi być ubrany, przecież to bez znaczenia a on sobie wymyślił że
              serduszko chce na golfie i podejrzewam że jak je dostał żeby przykleić na kurtkę
              to już go tak nie cieszyło i dlatego nie chciał podziękować. Ty postawiłaś na
              swoim i nie pozwoliłaś na przyklejenie na golf on postawił na swoim i nie
              podziękował. Tak sobie pokazujecie nawzajem kto silniejszy.
              • angazetka Re: logineczko 10.01.09, 11:19
                Ha! Dokładnie to samo myślę. I dlaczego, no dlaczego, młody nie mógł
                przykleić sobie serduszka na golfie? Ubyło by komuś od tego?
                Sorry, serduszko na golfie, a nie na kurtce to niby pierdoła, ale
                życie składa się z pierdół. Całe dalsze zachowanie młodego rozumiem.
                Olano jego prośbę, która przeciez nie byla trudna do spełnienia,
                więc był zły.
                • logineczka Re: logineczko 11.01.09, 07:51
                  angazetka napisała:

                  > Ha! Dokładnie to samo myślę. I dlaczego, no dlaczego, młody nie mógł
                  > przykleić sobie serduszka na golfie? Ubyło by komuś od tego?
                  > Sorry, serduszko na golfie, a nie na kurtce to niby pierdoła, ale
                  > życie składa się z pierdół. Całe dalsze zachowanie młodego rozumiem.
                  > Olano jego prośbę, która przeciez nie byla trudna do spełnienia,
                  > więc był zły.


                  no to nie źle rozumiesz, bo jak wyjaśniłam powyżej, kurtkę tylko założył i miał dostęp do golfa. chciałam przyspeszyć po prostu ubieranie, bo jakby dostał serduszka przed kurtką nie wiem, kiedy założyłby kurtkę, a dobiegała godzina zamknięcia przedszkola.
                  • angazetka Re: logineczko 11.01.09, 11:27
                    Ale to wyjasnienie dodałaś już po tym, jak ja napisałam to, co
                    wyżej wink
                    • logineczka Re: logineczko 11.01.09, 19:33
                      angazetka napisała:

                      > Ale to wyjasnienie dodałaś już po tym, jak ja napisałam to, co
                      > wyżej wink

                      Wyjaśnienie jest zawarte juz w pierwszym poście, moja droga, nie ma mowy o zakazie przyklejenia serduszka na golf, nie wiem więc, skąd taki wniosek wysnułaś, chdziło tylko o założenie kurtki. ZAŁOŻENIE! i była sobie rozpięta, tak,żeby był dostęp do golfa. Tyle.
              • logineczka Re: logineczko 11.01.09, 07:49
                koralik12 napisała:

                > Wydaje mi się że całej tej sytuacji by nie było jakbyś mu pozwoliła nakleić to
                > serduszko tam gdzie chciał, czyli na golf. Jak chciałaś go najpierw ubrać to
                > mogłaś mu obiecać że że rozepniecie kurtkę i przykleicie do golfu.

                nie, nie, nie zapinałam kurtki, nie jestem taka zła matka, żeby wszystko na przekór, po prostu kurtka miała być tylko założóna, ale rozpięta, tak,żeby sobie przykleił to serduszko na golf, jak chciał. więc część jeo część na moje.
        • asia_i_p Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 10.01.09, 23:31
          No właśnie nie wiem, czy trzeba. Jak się ma do wyboru - trochę
          stracić twarz przez niekonsekwencję, czy zrobić dziecku poważną
          przykrość (przecież on te serduszka wymarzone już miał w ręku) - to
          stawiam na stracenie twarzy. W końcu jeśli to ja się zagalopowałam,
          rzucając za grubą groźbę w danej sytuacji, to ja powinnam ponieść
          konsekwencje. A myślę, że dziecko się nie zepsuje, jeśli matka
          czasem będzie niekonsekwenta, bo wczuje się w jego uczucia - byle
          umieć wyczuć, gdzie kończą się emocje, a zaczynają próby
          manipulowania.
      • myelegans Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:25
        Ja tez bym odpuscila, bo nie-zno-si-lam jak tego "co sie mowi?" jak bylam mala,
        bralam to ambicjonalnie i szlam z zaparte i mialam zal i nikt ode mnie
        "przepraszam "nie uslyszal. Nie upominana mowilam, bo bylam generalnie ulozonym
        dzieckiem. Nie powiedzial, nie ze zlosliwosci czy zlego zachowania, ot tak
        wyszlo, a pozniej zrobila sie z tego sprawa, im wiecej Ty naciskalas, tym
        wiecej on sie zacinal.


      • logineczka Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:27
        kudlata.pl napisała:

        > Nie pomogłaś dziecku, swojemu dziecku, w powiedzeniu "dziękuję". I
        > słusznie Ci mówią, wychowanie to nie tresura, ani "konsekwencja na
        > pokaz" po pani patrzy. Pomagaj dziecku odnajdywać się w różnych
        > sytuacjach, daj przykład. Sama podziękowałas?

        juz pisałam, poczytaj uważnie.
        • kudlata.pl Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:31
          logineczka napisała:

          > kudlata.pl napisała:
          >
          > > Nie pomogłaś dziecku, swojemu dziecku, w powiedzeniu "dziękuję".
          I
          > > słusznie Ci mówią, wychowanie to nie tresura, ani "konsekwencja
          na
          > > pokaz" po pani patrzy. Pomagaj dziecku odnajdywać się w różnych
          > > sytuacjach, daj przykład. Sama podziękowałas?
          >
          > juz pisałam, poczytaj uważnie.

          czytalam i jak dla mnie tłumaczysz sie z wychowaczego niepowodzenie,
          bo podeszłaś do sprawy ambicjonalnie, kosztem dziecka
          efektu nie było, przykrosć sprawiona
        • dorianne.gray Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:33
          A ja poczytałam uważnie i myślę, że źle postąpiłaś. Nie wsparłaś
          swojego dziecka, ważniejsze było to, że panie patrzyły, bo dużo o
          tym piszesz. Mama jest od tego, żeby pomóc, wesprzeć, zrozumieć,
          poprowadzić, a nie stresować się tym, co ludzie powiedzą i
          sztorcować dziecko. Bałaś się, że przy przedszkolankach wyjdziesz na
          nieudolną wychowawczo? Chyba wyszłaś... ja się zgadzam z kudlatą (a
          odpowiedź na jej pytanie napisałaś kilka minut po tym, jak zapytała,
          nie przed).
          • kropkacom Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:39
            Bez dwóch zdań to nie był odpowiedni moment na uczenie dobrych manier a już
            zwłaszcza poprzez takie groźby.
          • logineczka Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:43
            dorianne.gray napisała:

            > A ja poczytałam uważnie i myślę, że źle postąpiłaś. Nie wsparłaś
            > swojego dziecka, ważniejsze było to, że panie patrzyły, bo dużo o
            > tym piszesz. Mama jest od tego, żeby pomóc, wesprzeć, zrozumieć,
            > poprowadzić, a nie stresować się tym, co ludzie powiedzą i
            > sztorcować dziecko. Bałaś się, że przy przedszkolankach wyjdziesz na
            > nieudolną wychowawczo? Chyba wyszłaś... ja się zgadzam z kudlatą (a
            > odpowiedź na jej pytanie napisałaś kilka minut po tym, jak zapytała,
            > nie przed).
            >
            >
            dobre, sherloch holmes to Ty nie będziesz kobieto. co z tego że napisała kilka minut przed.... tu co chwilę ktoś się wpisuje i jak na pisała mogłam czytać inny post, a jej dopiero po tym jak swój wysłałam, nie....? nie wybielam się, i widzę też, ze jednak nie dokładnie przeczytałaś, bo po 1. nie na oczach przedszkolanek, tylko pani wpuszczającej rodziców, która zresztą partycypowała w "wyciągnięciu" od synka magicznego słowa, a druga panią(pisałam o tym!) zauważyłam dopiero po wszystkim, jak się odwróciłam przy wyjściu z p-ola. po 2> parokrotnie pisałam, że podziękowałam, najpierw za nas, potem przy synku, widząc, że ma "problemy", i to na spokojnie, z pomocą, jak to się wyraziłaś. Dałam kilkukrotną "okazję" tylko do powtórzenia jednego słowa..... Tyle.
            • kudlata.pl Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:45
              no tak, tak, postawiłaś na swoim (przepraszam, byłaś konsekwentna),
              no i? co osiągnęłaś oprócz sprawienia przykrości? ?? ???
              • logineczka Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 10.01.09, 00:00
                kudlata.pl napisała:

                > no tak, tak, postawiłaś na swoim (przepraszam, byłaś konsekwentna),
                > no i? co osiągnęłaś oprócz sprawienia przykrości? ?? ???

                to, że teraz siedzę na tym forum....pewnie inaczej spłynęłoby to po mnie, a mnie gryzie, bo zrobiłam cos wbrew swojemu sercu, ale za to w zgodzie z konsekwencją. Nigdy nie miałaś rozterki po fakcie? burzy myślowej w trakcie? braku koncepcji przed?.....
            • dorianne.gray Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:45
              Strasznie nerwowa jesteś.
              • kudlata.pl Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:47
                dorianne.gray napisała:

                > Strasznie nerwowa jesteś.
                >
                >
                jak prawdziwy treser wink
                • dorianne.gray Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 10.01.09, 00:03
                  Oglądasz czasem na TVN Style "Ja albo mój pies"? Tam to jest
                  prawdziwa treserka - i wcale nie nerwowa!... Aż sama mam ochotę dać
                  głos i warować jak ją widzę, heh...
              • logineczka Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 10.01.09, 00:02
                dorianne.gray napisała:

                > Strasznie nerwowa jesteś.
                >
                >
                może nie strasznie, ale trochę to zgadłaś. Próbuje z tym walczyć, chociaż i tak przy dziecku czasami aż sam się dziwię, skąd u mnie tyle cierpliwości...Do męża nieraz mam mniej smile
                • kudlata.pl Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 10.01.09, 00:20
                  No dobra, pojechałam sobie po Tobie, bo mnie strasznie takie
                  upieranie się rodzica - o jakże pięknie konsekwencją zawoalowane -
                  wkurza. No ale mnie mama tak tresowała, to mam osobisty do tego
                  stoeunek. Ale pocieszające są te Twoje wyrzuty sumienia wink (moja nie
                  miała). Ja bym pogadała jeszcze z dzieckiem o zajściu, powiedziala o
                  SWOICH emocjach i nerwach a nawet - jak trzeba - przeprosiła lub
                  przynajmniej wytłumaczyła, ze mama się też czasem mocno upiera i to
                  do niczego nie prowadzi. Powodzenia.
      • emigrantka34 Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:40
        troche to w sumie glupio tak a obliczu tych pan z przedszkola.
        trza bylo zluzowac moze a potem na osobnosci dziecku powiedziec co i
        jak
        • monika19782 Re: No i co z tego, że byłaś konsekwentna ? 09.01.09, 23:51
          Moim zdaniem przesadziłaś. Nigdy nie stawiam w poniżającej sytuacji
          dziecka przy obcych ludziach. Powinnaś podziękować pani za serduszka
          i po wyjściu z przedszkola przeprowadzić pogadankę z synem. Za
          którymś razem napewno zaskoczy. Podobnie było z magicznym dzień
          dobry i do widzenia z moją córką. Trudno byłoby mi stać czasem z
          ubranym dzieckiem 5 minut i wymuszać aby powiedziało np. do
          widzenia. Teraz ma 7 lat i grzecznie kłania się wszystkim sąsiadom.
          Po prostu za którymś razem zaskoczyło. Młodsza bierze przykład ze
          starszej. Pozdrawiam.
    • fantasmagorii Bardzo fajnie 10.01.09, 00:01
      Tylko nie ogladaj się na personel. Super postapiłaś, ja robię tak
      samo. Nie ma dziękuję, nie ma "nagrody". Muszą się maluchy nauczyć,
      że to, że coś dają w przedszkolu (zbiórki groszy, baterii, kocy), to
      nie jest inicjatywa "daj mamo" - dostanę stempelek, naklejkę. Czyli
      ja ratuję ziemię, powinni mnie pocałowć w rękę. Tak to przedstawiają
      rodzice w moim przedszkolu. Dzieci oddają baterie do pudła i słyszę
      od wychowawczyni: poszę mówić dzieciom, że to bezinteresowne. No
      jasne, że bezinteresowne!!! gdzie ja mam kubeł na baterie?! Tylko w
      przedszkolu!
      Super, że uczysz swoje dziecko, Logineczko, że za wszystko trzeba
      dziękować. Jako rodowita warszawianka znam zepsucie w kwestii ppd
      (proszę, przepraszam, dziękuję) - uczcie, kobiety, dzieci dobrego
      wychowania, błagam. Syf się robi straszny.
    • lukimama Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 00:03
      z całym szacunkiem mamo logineczko, ale juz czytając twoją wypowiedz sie bardzo umęczyłam. Miałas dobre załozenia ale ja bym to nazwała tresurą a nie wwychowaniem. Dziecie poczuło sie chyba lekko upokorzone i troche zdezorientowane jak je tak chciałas zmusic do tego "dziekuje". Trzeba było odpuscic na samym początku i w domu na spokojnie uswiadomic o tym kiedy sie mówi dziekuje. A tak wogole to proponuje samej zawsze(w sklepie,u lekarza, w domu po obiedzie, itp) mówic dziekuje, to moze wtedy dziecku łatwiej to słowo przyjdzie nastepnym razem. Aczkolwiek ,nie znając cie, przepraszam jesli zbyt dobitnie sie wypowiedziałam. Moje dziecie ma niespełna 2 lata i wszystko przede mną...
    • s.z-n Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 00:14
      Nie chodzilo o wychowanie, chcialas paniom z przedszkola udowodnic ,ze masz u syna autorytet. Ponizylas syna, zal mi go. Problem to on ma z Toba, z matka, ktora w jednym momencie postanowila zlamac chlopca wole by raz pokazac , ze jej syn ja jednak slucha. Oplacalo sie?, raczej bylo to okrutne. Lubisz jak ktos wywiera presje i nacisk na Ciebie ? Lubisz byc upokarzana ? Zamiast upominania, sama dawaj przyklad, wzorzec sie wypracowuje, nie narzuca. Klasyka wyzej opisywanego zachowania ( patrz: "wytyczne" ) ma mozliwe podloza :
      - w domu jestesmy obok siebie a nie razem z soba.
      - widze Ci/Was taka i taka Cie/Was nasladuje
      - stanowisko/zdania rodzicow sa odmienne, sprzeczne sygnaly,inne oczekiwania,
      - nie znam jasnych regul, w naszym zyciu nie ma stalych,rzeczy nie maja swojego miejsca, gubie sie w strukturze dnia, nie rozpoznaje schematow
      - nie umiem przewidziec twoich/waszych reakcji - brak w nich konsekwencji - wciaz je badam

      Proponuje przy stole, wspolne zabawy planszowe, jest ich mnostwo i moga wam sprawic mega frajde. Odpowiednio dobrane wypracuja reguly,schematy, dadza dziecku ogrom waszej uwagi, Ty dasz przyklad do nasladowania a bedziesz bacznie obserwowana ! Popracuj nad tonem glosu i intonacja, na wstepnie mozesz przesadnie sie zachwycac, chwal i wspieraj, rozbudzaj wyobraznie- pytaj! Stymuluj i zachecaj ale zwroc uwage na pore dnia i czas zabawy, reguly przypominaj.
      I dobierz dobrze gry - zaczelabym ( nazwa wyleciala mi z glowy) od karcianej na ktorej sa twarze kazda z gama innej barwy i kazda z wyrazem innej miny /grymasu do tego na srodku jest dzwonek do naciskania w momencie gdy na stole pojawiaja sie identyczne karty. mina lub barwa twarzy. Polubicie taka rozrywke jesli bedziecie miec wlasciwe natawienie. Dobre sa tez zabawki konstrukcyjne w twojej/waszej obecnosci pod kazdym wzgledem. Powodzenia.
      • vibe-b Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 00:25
        s.z-n napisała:

        > Nie chodzilo o wychowanie, chcialas paniom z przedszkola
        udowodnic ,ze masz u s
        > yna autorytet.

        to zdanie jest genialne, wiesz dlaczego? Bo w kilku slowach zawarlas
        to, co, mam wrazenie, chciala przekazac wiekszosc forumowiczek. No
        mi w kazdym razie chodzila po glowie jakas nieuswiadomiona mysl,
        ktorej nie moglam ani zidentyfikowac ani tym bardziej ubrac w slowa.
        No i masz, wlasnie o to mi chodzilo co napisalas.
      • wilma1970 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 00:39
        Za ostro. Logineczka ma potencjał. Daj jej szansę.
        Twój post dla mnie ma autorytarny smrodek.
    • mathiola Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 00:14
      W takiej sytuacji odpuszczam, a potem odbywam poważną rozmowę w
      cztery oczy. Z dzieckiem rzecz jasna. Z tłumaczeniem dlaczego w
      pewnych sytuacjach należy mówić coś tam coś tam (big_grin) i dlaczego. Nie
      ma co stresować dziecka dla zasady.
    • igusiak doobrze! 10.01.09, 08:01
      moim zdaniem zrobiłaś dobrze. gdybyś mu nie odebrała tego serduszka,
      wiedziałby,że może miec Ciebie i Twoje prośby gdzieś, bo i tak nie
      będzie z tego konsekwencji. mały miał wybór- jasno i dobitnie
      wypowiedziany, na pewno przez niego zrozumiany (dziecko w tym wieku
      rozumie już podstawowe komunikaty przecież) , sam dokonał wyboru i
      spotkały go konsekwencje tej decyzji. wcześniej czy później będzie
      musiał sie tego nauczyc, bo jeśli traz zrobisz to Ty, to może nie
      przeżyje traumatycznego szoku, gdy nauczycielka w pierwszej klasie
      da mu uwagę za to,ż gadał, czy gorszą ocenę, bo nie zrobił zadania.
      uważam,że nie możesz mie żadnych wyrzutów sumienia, postawiłaś
      małemu jasny warunek, on go miał gdzies, nie możesz się bac własnego
      dzicka.

      pozdrawiam big_grin
    • carrymoon Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 08:06
      Uważam, że Logineczka postąpiła słusznie.
      Nie przypuszczam aby to był pierwszy wyskok małego, pewnie nie
      pierwszy raz się tak zaciął. Z dalszej części wynika, że mały ma
      charakterek i już teraz dosyć mocno próbuje kontrolować rodziców.
      Tu nie chodziło o magiczne słowo "przepraszam" ale o konsekwencje
      zachowania. Dziecko miało focha (tak bym to odebrała) i w ten sposób
      próbowało manifestowac. W takiej sytuacji zabrałabym serduszko
      Tekst typu "jesteś głupia" jest dla mnie ewidentną porażką
      wychowawczą. Jeśli własnej matki nie szanuje jak wymagać aby
      szanował inne osoby. Rozmowa z małym, kara za zachowanie i dodatkowo
      rozmowa z mężem.
      Ojciec dziecka powinien małemu dać do zrozumienia, że po pierwsze
      zachował sie nagannie a po drugie nie pozwolić na rozgrywki typu jak
      nie ty to drugie z rodziców mi to da.
      Moim zdaniem powinnaś z mężem porozmawiać o problemie wychowawczym i
      dojść do wspólnych wniosków
      • faq Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 10:55
        CytatTekst typu "jesteś głupia" jest dla mnie ewidentną porażką
        wychowawczą



        blad, raczej nieumiejetnoscia nazywania emocji. Latwiej dziecku powiedziec o
        kims glupi niz zdiagnozowac, ze zdenerwowalo sie na kogos, jest wkurzone,
        rozczarowane, ma zal. Tego tez trzeba uczyc dzieci - rozpoznawania i nazywania
        emocji.
        Oczywiscie prosciej warknac, ze mama nie pozwala mowic, ze jest glupia.. no coz
        w takim wypadku niestety jest tongue_out
        • carrymoon Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 11:07
          faq napisał:
          Oczywiscie prosciej warknac, ze mama nie pozwala mowic, ze jest
          glupia.. no coz
          > w takim wypadku niestety jest tongue_out
          b
          łąd smile nigdy tak do mojej córy nie powiedziałam. Przy pierwszej
          próbie tego typu odzywek do mnie wziełam na rozmowe. Spytałam jak by
          się czuła gdybym ja tak do niej mówiła, czy nasze rozmowy i
          przebywanie razem mają tak wygladać. Jak się czuje gdy ktoś tak do
          niej mówi.
          Slownictwo i sposób mówienia dostosowalam do 5 latki i tego jak
          oceniem sposób pojmowania mojego dziecka.

          > blad, raczej nieumiejetnoscia nazywania emocji. Latwiej dziecku
          powiedziec o
          > kims glupi niz zdiagnozowac, ze zdenerwowalo sie na kogos, jest
          wkurzone,
          > rozczarowane, ma zal. Tego tez trzeba uczyc dzieci - rozpoznawania
          i nazywania
          > emocji.

          oprosiłam równiez aby okresliła opowiedziała co czuje i dlaczego
          • faq Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 11:25
            nie sugerowalam, ze tak zalatwiasz sprawe smile
            rzecz w tym, zeby zaczac od drugiej strony etap wczesniej - nie co ja czuje,
            kiedy ty cos tam mowisz, to juz etap nastepny.
            Tylko dwulatkowi i mniej tluc do glowy przy kazdej okazji, skad mogly wziac sie
            lzy, dlaczego przed chwila byla radosc i usmiech a teraz frustracja. Dziecku
            mowic co i jak a nie pytac co czuje bo to abstrakcja.
            pzdr
            • carrymoon Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 11:57
              faq napisał:
              > rzecz w tym, zeby zaczac od drugiej strony etap wczesniej
              to jest jakby zrozumiałe smile ale z wiekiem rozszerzamy zakres wymagań
              ale tez i pojęć. 2 latka pytasz jak się czuje czy mu smutno itp od
              5 latki mozna już oczekiwać, że troszke pomyśli. Potrafi już wczuwać
              się w emocje innych (reakcje na bajkach np)
              • vibe-b Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 12:05
                carrymoon napisała:

                > 5 latki (..) Potrafi już wczuwać
                > się w emocje innych >


                Specjalisci w dziedzinie psychologii dzieciecej twierdza cos innego,
                mianowicie : dopiero w wieku 7 lat mozna pojawia sie u dziecka
                empatia, czyli zdolnosc wczuwania sie w emocje innych.
                • carrymoon Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 12:09
                  Vibe to jak to jest, że nawet juz mniejsze dzieci potrafia płakać na
                  np bajkach bo jakiemuś bohaterowi stała się krzywda?

                  nikt nie mówi o dorosłym wczuwaniu się. ale jednak nie sa całkowicie
                  pozbawione empatii
                • lolinka2 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 13:13
                  vibe-b, dlaczego wobec tego niemowlak zaczyna płakać, widząc lub
                  słysząc innego płaczącego niemowlaka? Jak to nazwiesz?
                  • vibe-b Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 13:35
                    lolinka2 napisała:

                    > vibe-b, dlaczego wobec tego niemowlak zaczyna płakać, widząc lub
                    > słysząc innego płaczącego niemowlaka? Jak to nazwiesz?




                    Prawdopodobnie zaczyna sie bac,ale z empatia niewiele ma wspolnego.
                    Jesli zas zdaje cis ie ze male dzieci potrafia wczuwac sie w emocje
                    innych to sprobuj nastepnymrazem kiedy sie zle bedziesz czula,
                    wytlumaczyc swojej mlodszej corce "kochanie mamusie boli brzuch bo
                    ma okres wiec prosze pobaw sie sama przez najblizszych 5 godzin"
                    haha. juz widze te empatie big_grin big_grin
                    • carrymoon Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 13:42
                      Vibe co do niemowlaków się zgadzam
                      ale juz starsze dziecko tak mniej więcej 4 latenie czasem mniej
                      czasem więcej potrafi juz podstawowe emocje zauważyć.
                      • vibe-b Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 13:47
                        4 latenie czasem mniej
                        > czasem więcej potrafi juz podstawowe emocje zauważyć.
                        >


                        zauwazyc i rozpoznac emocje potrafi nawet niemowlak, nie tylko
                        czterolatek. Ale wczucie sie w te emocje i ich zrozumienie czyli
                        WSPOLczucie to nieco bardziej zaawansowany proces. Z cala pewnoscia
                        4 latek tego nie potrafi. Ba! nawet wielu doroslych (niedojrzalych)
                        tego nie potrafi.
                        • carrymoon Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 13:54
                          nie zgodze się
                          moja potrafiła i potrafi zrozumieć że pewne zachowania sytuacje sa
                          przykre dla innej osoby.

                          Dociera do niej tłumaczenie, że komuś może być przykro jeśli zrobi
                          tak czy tak, potrafi wyobrazić sobie sytuację odwrotną tzn gdy ona
                          jest np celem "ataku": jesteś głupia. Spotkała się już z tym w
                          przedszkolu ma pojęcie o swoich emocjach i odczuciach i potrafi to
                          wyobrazić sobie bądź przypomnieć. Potrafi równiez zrozumieć, że
                          powiedzenie przykrych słów może komus innemu sprawić przykrośc tak
                          samo jak jej sprawiło.
                          Potrafiła to już jakiś czas temu. Oczywiście te umiejętności z
                          każdym rokiem się rozwijają. Rozmowa, dawanie przykladów rozbudza
                          takiej umiejętności.

                          a hmm rozmawiłysmy o nazwaniu mamy głupia anie o współczuciu. To
                          jednak troche co innego. To jest sprawianie bardziej lub mniej
                          świadomie przykrości drugiej osobie a nie współczucie
                          • carrymoon Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 13:56
                            oczywiście młoda nie jest idealna, zdarzają jej się nieprzemyslane
                            wyskoki, teksty i zachowania smile wciąż jest małym dzieckiem i wciąż
                            się uczy
                          • vibe-b Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 22:29
                            > nie zgodze się
                            > moja potrafiła i potrafi zrozumieć że pewne zachowania sytuacje sa
                            > przykre dla innej osoby.

                            Carry smile
                            mam do ciebie pytanie: jak sie zachowuje twoja kilkulataka (choc ona
                            ma juz chyba 6-7 lat, wiec nic dziwnego ze zaczyna empatie
                            rozwjjac,ale moze cofnij sie w czasie tak ze dwa lata) kiedy na
                            przyklad odmawiasz jej kupienia slodyczy/zabawki/dowolne wybrac na
                            ktore ma wielka ochote? Czy wykazuje sie wielkim zrozumieniem dla
                            faktu ze nie masz pieniedzy? Jak sie zachowuje /zachowywala 2 lata
                            temu kiedy ty mialas na przyklad 40 st goraczki i lezalas obloznie
                            chora- czy miala na tyle empatii by siedziec cichutko caly dzien
                            pozwalajac ci lezec w lozku i odpoczywac? Albo czy zdarzylo ci sie
                            wziac trzy- czterolatka na pogrzeb kiedykowliek? Czy 3-4 latka to
                            rusza/obchodzi ze wszyscy maja zaplakane oczy i grobowe miny? Czy
                            raczej nie przejmuje sie smutnym nastrojem i nadal jest pogodny?
                            Jesli mi powiesz ze Twoja corka jako czterolatek spelnila chocby te
                            trzy przyklady sytuacyjne i wykazala sie empatia to ja ci powiem:
                            sciemniasz.
                            • carrymoon Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 11.01.09, 18:00
                              vibe-b napisala:
                              Jak sie zachowuje /zachowywala 2 lata
                              > temu kiedy ty mialas na przyklad 40 st goraczki i lezalas obloznie
                              > chora- czy miala na tyle empatii by siedziec cichutko caly dzien
                              > pozwalajac ci lezec w lozku i odpoczywac?

                              mam częste migreny, młoda niejednokrotnie widziała mnie gdy leże i cierpię.
                              Mniej więcej właśnie 2 lata temu była sytuacja gdy czułam się tak źle, że
                              wezwałam pogotowie. Potrafiła później grzecznie siedzieć w swoim pokoju (co jej
                              się rzadko zdarza) w ramach próby pocieszenia mnie narysowała mi laurkę.
                              Pamiętam bo właśnie zrobiło na mnie ogromne wrażenie jej zachowanie. W podobnych
                              sytuacjach tez jest grzeczna i stara się nie przeszkadzać lub próbuje na swój
                              sposób pocieszyć. I nie zaczęło się to w tym roku
                              Co do czasu bycia grzeczną, nie przesadzajmy to tylko dziecko. Ma ograniczoną
                              cierpliwość.

                              Nadal nie rozumiem jaki ma to związek z zachowaniem dziecka mówiącego mama jest
                              głupia. Moja młoda tylko raz próbowała tak powiedzieć i na prawdę nie zdarzyło
                              się to więcej. Dla mnie jest to niezrozumiałe i już
                              • vibe-b Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 11.01.09, 18:11
                                czułam się tak źle, że
                                > wezwałam pogotowie. Potrafiła później grzecznie siedzieć w swoim
                                pokoju

                                > Co do czasu bycia grzeczną, nie przesadzajmy to tylko dziecko. Ma
                                ograniczoną
                                > cierpliwość


                                no wlasnie to jest sedno. ale nie chce mi sie juz dalej nawijac smile





                                Nadal nie rozumiem jaki ma to związek z zachowaniem dziecka
                                mówiącego mama jest
                                > głupia.


                                Ja tez nie widze zwiazku. A co , ktos taki rebus zadal, zeby znalezc
                                zwiazek? smile smile
                  • malila Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 16:36
                    lolinka2 napisała:

                    > vibe-b, dlaczego wobec tego niemowlak zaczyna płakać, widząc lub
                    > słysząc innego płaczącego niemowlaka? Jak to nazwiesz?

                    To się nazywa syntonia.
                    "Empatię należy odróżnić od syntonii. Syntonia jest pewnym rodzajem
                    rezonansu emocjonalnego. Uderzam w strunę, ona zaś reaguje drżeniem.
                    Dzieci są bardziej syntoniczne niż dorośli. Płaczą, gdy płacze inne
                    dziecko lub mama. Wszystkim nam zdarza się zarażać płaczem, lękiem
                    czy śmiechem. Zakładam oczywiście sytuację, w której osoba
                    rezonująca nie ma osobistych powodów do przeżywania danej emocji.
                    Chodzi tu o różnicę pomiędzy „płakaniem z kimś” a „pocieszaniem
                    kogoś w jego płaczu”. To drugie wynika z empatii, a więc ze
                    współodczuwania czy współczucia, które niestety straciło swój
                    szlachetny wyraz."
                    Więcej tutaj:
                    www.charaktery.eu/charaktery/2004/03/1143/Zrozumiec---jak-to-latwo-powiedziec/
                    • lolinka2 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 20:56
                      dzięki, interesujące
                      Mnie na rozwojówce uczyli, że to początek wykształcania się empatii w
                      człowieku, że od tego się zaczyna, potem jest podawanie swojej
                      ulubionej zabawki płaczącemu koledze albo smutnej mamie a potem
                      rozpoznawanie i reagowanie na coraz bardziej złożone stany
                      emocjonalne (to w wieeeelkim skrócie i uproszczeniu)
            • faq Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 12:01
              mam 3.5-latke i niemowlaka, wiec zobacze co mi powiedza jak do piatki dobija smile
              • carrymoon Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 12:07
                moja ma prawie 7 i niedawno znów trzeba było prowadzić powazne
                rozmowy
                ja do niej coś mowie a ona do mnie "dobra dobra" i zajęta czymś innym
                jak na razie jedna powazna "męska" rozmowa wystarczyła
                niestety a moze stety przy wychowywaniu nie mozna osiąść na
                laurach big_grin
      • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 11.01.09, 07:57
        carrymoon napisała:

        > Uważam, że Logineczka postąpiła słusznie.
        > Z dalszej części wynika, że mały ma
        > charakterek i już teraz dosyć mocno próbuje kontrolować rodziców.
        >
        > Rozmowa z małym, kara za zachowanie i dodatkowo
        > rozmowa z mężem.
        > Ojciec dziecka powinien małemu dać do zrozumienia, że po pierwsze
        > zachował sie nagannie a po drugie nie pozwolić na rozgrywki typu jak
        > nie ty to drugie z rodziców mi to da.
        > Moim zdaniem powinnaś z mężem porozmawiać o problemie wychowawczym i
        > dojść do wspólnych wniosków


        dzięki. tak, charakterek to synek ma i to niezły (pewnie po mnie), była rozmowa i z małym (kara za głupią też-brak wieczorynki, którą lubi), i z mężem też, bo do niego też czasami wyskoczy z niezłym tekstem-czasem zastanawiam się nawet, skąd zna niektóre, bo my nie używamy-pewnie z p-ola. I specjalnie żeby słyszał, rozmawialiśmy o tym "dziękuję", co nie musiał powiedzieć, jak tata mu dał serduszko-przy śniadaniu. Synek powtórzył ,że nie musiał przecież, na co mąż rzekł, :"no b ja ci dałem nie pani, ale było mi przykro że nie powiedziałeś dziekuję". poczułam ulgę, mały się zmieszał, no i na tym się skończyło. wie, że w pon. dostanie zaległe serduszka, jeśli powie magiczne słowo. zobaczymy. boszzz, co za problemy! a ile przede mną jeszcze!!!!!!!!!!!!
    • demonii.larua Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 08:31
      Moje potomstwo bardzo alergicznie reaguje na tekst "co się mówi", więc nie
      stosuję - sama nie lubię, gdy ktoś mi nakazuje co mam mówić. Za to jeśli zapomną
      (bo dzieci krótkopamiętające bywają), to gdy im przypomnę "a może byś
      podziękował" (bo w zasadzie najczęściej juniorowi przypominam) na ucho szepczę
      coby nie zawstydzić przy innych dorosłych, to dziękuje i uśmiech dorzuci smile
      Sposobem trzeba myślę ja sobie smile No i obrać z mężem jeden "front" wychowawczy,
      coby szkody dziecku nie robić smile
      Przyznam się szczerze, że nie byłam w takiej sytuacji, tak ekstremalnej że ją
      tak nazwę, od kilku dobrych lat i nie wiem jak bym się zachowała, zwłaszcza
      gdyby dziecko zaczęło mi wytykać że tata mu na coś pozwolił a ja nie... Nie
      potrafię ocenić.
      • dlania Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 09:36
        Tak jak napisałas - każdy wychowuje tak jak chce i potrafi. MNie sie twoja
        konsekwencja podoba. Inna sprawa, czy powinna ona dotyczycz takiej pierdoły jak
        "dzięks". Chłopak (4,5 roku!) ma na to czas, nauczy sie. Ja nie zmuszam dzieci
        do dzieńdobrowania, dziekowania w ten sposób - owszem, moge przypomnieć "Jak sie
        mówi?", ale jak dziecko nie ma ochoty to nie mówi i już. Trudno, najwyżej
        wychowam chamów, ale za to niezestresowanych i nie wtłoczonych w sztuczne
        konwenansewink
        • guderianka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 09:47
          Według mnie nie zachowałaś się dobrze :
          1. Za dużą wage przywiązujesz "podziękowania". Pani zna twoje
          dziecko, nie musisz jej udowadniać że potrafi on mówić "magiczne
          słowa"
          2. Jeśli dziecko było zdezorientowane i sfrustrowane (tak się
          zachowało )błędem było wywieranie presji i skupianie się na jednym
          elemencie sytuacji : na mówieniu dziękuję i to nie z własnej woli
          ale dlatego,że mama tak sobie zyczy
          3. Niby za co miał dziękować? Dał pieniążka-dostał serduszko -
          tranzakcja zakończona
          4. Podziękowałbym w imieniu dziecka
          5. Wyjasniłabym, że skoro już ma kilka serduszek to następnym razem
          nie dostanie już pieniążka
          • kiraout Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 10:27
            "Magiczne słowa" są na pewno ważne ale do pewnego stopnia. Nie zmuszam mojej 4,5
            latki do ich recytowania.

            W zasadzie mam na to dwa sposoby, używane już naprawdę z rzadka. Pierwszy -
            zamiast "co się mówi" mówię po prostu "dziękuję za córkę", potem pytam, czy ona
            tez chce podziękować, bo byłoby pani/panu miło. nie chce, to nie, ale mała
            zostaje z myślami, że jednak miło się nie zrobiło i wieczorem przy "gadaniu"
            wracamy do historii i z dystansem już analizujemy sprawę (rozmawiamy codziennie
            wieczorem o mijającym dniu, mała bardzo to lubi, i wtedy takie rzeczy niejako
            same wracaja)
            Drugi - wiem, że czasem może być zawstydzona i wtedy pytam się jej czy chce
            powiedzieć razem ze mną, najczęściej chce.

            Ostatnio zadziwiała moich rodziców tym właśnie, ze nie przepuściła żadnego dzień
            dobry, do widzenia i dziękuję przy wizytach w sklepach, poszła nawet dalej.
            Kiedy mama życzyła dobrego nowego roku, a pani powiedziała dziękuję, mała na to
            - proszę bardzo! big_grin


            • dlania Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 10:40
              Moja 3-latka wołana dzis na śniadanie odpowiedziała mi z lózka; "Nie, dziekuje,
              nie jestem głodna". No mało sie nie zsikałam z tej grzecznościwink
              • kiraout Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 10:42
                nooo, i o to właśnie chodzi big_grin
                • guderianka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 10:43
                  smile
                  dokładnie
        • marminia Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 20:46
          A mi się przede wszystkim rzuciło w oczy to, że przez cały czas
          trwania tej sytuacji przede wszystkim zwracałaś uwagę na to, jak
          ocenią Cię przedszkolanki czy inne osoby będące wtedy w szatni.
          Konsekwencja jest potrzebna, ale wtedy, gdy to co robimy jest
          przemyślane i gdy nie mamy wątpliwości co chcemy zrobić. No i
          oczywiście gdy dziecko wie, że tego zachowania wymagamy od niego i
          w innych sytuacjach. A tak Ty czułaś się spięta i poirytowana,
          dziecko odebrało z pewnością Twoje zdenerwowanie i afera gotowa! Co
          więcej teraz, by być konsekwentna powinnaś za każdym razem zmuszać
          go do powiedzenia "dziękuję" wink
          • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 11.01.09, 08:11
            marminia napisała:

            > A mi się przede wszystkim rzuciło w oczy to, że przez cały czas
            > trwania tej sytuacji przede wszystkim zwracałaś uwagę na to, jak
            > ocenią Cię przedszkolanki czy inne osoby będące wtedy w szatni.
            >

            pisałam wiele razy, ale powtórzę jeszcze raz:czytajcie uważnie, pani była tylko jedna, nikogo poza nami, bo za chwilę zamykali p-ole, drugą panią spostrzegłam, juz wychodząc, jak się odwróciłam. źle przeczytane-złe wnioski.
    • kawka74 Masz nauczkę na przyszłość 10.01.09, 10:03
      Jeśli już wyciągasz pistolet, bądź gotowa z niego strzelić - więc na drugi raz
      bacz, co wyciągasz.
      BTW ja też byłam takim dzieckiem, im bardziej mnie naciskano, tym bardziej się
      zacinałam.

      i jak zawsze (naprawdę zawsze, czy ja czy m
      > ąż go odbiera) sa z tym opory: mały nie chce wyjść, sto razy biega do pań powie
      > dzieć dowidzenia(ma 4,5roku)

      Spotykam (w pracy) czasem takiego delikwenta - dziecko - jedno z nielicznych,
      które robi co chce, a rodzice stoją bezradnie i pomiaukują 'no chodź, ale chodź
      już do domu, ale trzeba iść', po kwadransie budzi się w nich lew i przybierają
      inny, władczy ton, dzieciak obraża się, zaczyna płakać, oni krzyczą, wpychają go
      w ubranie, a jego wycie słychać z daleka, nawet kiedy już wyjdzie.
      Także nad tym wychodzeniem z przedszkola też bym trochę popracowała, bo kręcisz
      sobie bicz na własny tyłek.
      • azile.oli Re: Masz nauczkę na przyszłość 10.01.09, 10:47
        Do autorki wątku. W tej sytuacji postąpiłaś prawidłowo. Dziecko zna
        słowo ''dziękuję'', na p[ewno słyszy je w waszych ustach, nie jest
        maleńkie, powinien był podziękować. Ty byłaś konsekwentna, nie
        sądzę, aby pani przedszkolanka potępiała Twoje zachowanie, nawet
        przypuszczam, że powinna była w duchu pochwalić.
        Myślę jednak, że warto trochę popracować nad zachowaniem małego, ale
        musicie ustalić wspólny front, tzn , żeby odbieranie z przedszkola
        przez mamę i tatę nie różniło się od siebie. Dziecko ma prawo
        podejmować pewne decyzje, zwłaszcza, jeśli nikomu nie szkodzą, ale
        nie ma prawa rodzicem dyrygować. Trzeba mu uświadomić, że
        przychodzicie po niego i zależy wam na sprawnym wyjściu z
        przedszkola, a nie robieniu szopki przy tej okazji.
        Teraz jęśli chodzi o te ''magiczne ''słowa. Warto, żebyście wspólnie
        z mężem porozmawiali z małym o prawdziwym sensie ich używania. Tu
        nie chodzi o to, aby klepał je pod przymusem, ale aby rozumiał, po
        co ich używa i że ma to sens. Wytłumaczcie mu różnicę między ''ja
        chcę'', a ''ja proszę''. Warto dać mu nauczkę i na''ja chcę'' nie
        zareagować. Dobrze by było, aby odmówiła mu wtedy czegoś osoba nie
        będąca rodzicem, choć pewno trudno będzie namówić babcę czy ciocię.
        Podobnie z ''dziękuję''. Niech wie, że to słowo ważne, spróbujcie
        sobie w domu przez jakiś czas dziękować z mężem nawet za drobne ,
        codzienne rzeczy. Jeśli syn coś otrzyma, a nie p[odziękuje,
        następnym razem mu tego nie dajcie. No ,i oczywiście jeśli czegoś
        chce, niech najpierw powie ''proszę''. Oczywiście nie polecam takich
        ćwiczeń , jeśli stosuje opór przy wyjściu z przedszkola, ale wtedy
        należy ignorować jego polecenia i dyrygowanie. Niech nawet płacze.
        Po pewnym czasie, gdy zauważy, że nie robi to na Was wrażenia zmieni
        swoje postępowanie, bo bunt ma tylko wtedy sens, gdy ktoś się tym
        przejmuje. Jeśli będziecie udawać, że jego fochy nie robią na Was
        wrażenia, to ich zaprzestanie.
        A co do tej sytuacji w przedszkolu - brawo! Kompletną porażką
        byłoby, gdyby jednak dostał te serduszka. Wrzucone pieniążki były
        Twoje, więc mały dostał sygnał, że było Twoją dobrą wolą, czy je
        dostanie. Ponieważ nie chciał spełnić drobnej prośby - nie dostał i
        tyle.
        • angazetka Re: Masz nauczkę na przyszłość 10.01.09, 11:23
          > Ponieważ nie chciał spełnić drobnej prośby - nie dostał i tyle.

          Ponieważ mamusia nie chciała spełnić drobnej prośby, dzieciak się
          sfochował.
        • asia_i_p Re: Masz nauczkę na przyszłość 11.01.09, 22:05
          No daj spokój. Wymarzył sobie te serduszka, już je dostał do rączki,
          a potem mu zabrali, bo go zatkało i nie umiał się przełamać, żeby
          powiedzieć "dziękuję". Mama pokazała, że najważniejsza jest
          konsekwencja, że jak coś powie, to nie ma zmiłuj. Gdyby zrozumiała,
          że się wstydzi, podziękowała za niego i nie zabierała mu serduszek,
          pokazałaby, że można nie być konsekwentnym, zmienić zdanie, z
          szacunku dla czyichś uczuć. Naprawdę uważasz, że ta pierwsza lekcja
          jest cenniejsza?
      • logineczka Re: Masz nauczkę na przyszłość 11.01.09, 08:13
        kawka74 napisała:

        >
        > Także nad tym wychodzeniem z przedszkola też bym trochę popracowała, bo kręcisz
        > sobie bicz na własny tyłek.

        dlatego przeszłamod razu do kurtki, a nie ,że ma być na golf, potem kurtka. spokojnie, radzimy sobie z wychodzeniem, pisałam tez już powyżej, jakie mam sposoby.
        • kawka74 Re: Masz nauczkę na przyszłość 11.01.09, 09:17
          radzimy sobie z wychodzeniem, pisałam tez już powyżej, jakie mam sposob
          > y.

          Wnioskując z pierwszego postu chyba jednak nie. Jeden golf nie czyni wiosny.
          Sama popatrz: "no i jak zawsze (naprawdę zawsze, czy ja czy mąż go odbiera) sa z
          tym opory", "pani "wpuszczająca i wypuszczająca"stoi z boku, widzi i słyszy, jak
          synek dyryguje", "Udało mi się wywalczyć".
          Z tego, co piszesz, wynika, że wychodzenie z przedszkola to siłowanie się, Twoje
          z dzieckiem, które robi z Tobą, co chce - za wyjątkiem chwil, kiedy postanawiasz
          zademonstrować władzę rodzicielską zupełnie od czapy, tak, jak z tym serduszkiem.
          Nie twierdzę, że żelazna konsekwencja zawsze i wszędzie jest doskonałym
          rozwiązaniem wychowawczym, ale w konsekwencji i niekonsekwencji też trzeba
          być... konsekwentnym. A u Ciebie chaos.
    • natixb Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 10:26
      jako pedagog pytam------>dlaczego twoje wychowanie opiera sie na szantazu??
      • lolinka2 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 13:19
        droga pedagog, przeczytaj sobie dowolny statut szkoły w sekcji "prawa
        i obowiązki ucznia". Czym są groźby kar tam zawarte, jeśli nie
        szantażem, używając twojej terminologii?
        Behawioryści dawno stwierdzili, że zachowania można modyfikować
        używając przysłowiowego "kija i marchewki", czyli systemu nagród oraz
        kar (konsekwencji jeśli wolisz). I skutkuje to zarówno w przypadku
        dzieci, jak i osób dorosłych (cała teoria motywowania pracowników, na
        której opiera się HR). Nie używaj wielkich słów, których trudno
        wybronić. Zajmij się lepiej swoją pracą.
      • logineczka Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 11.01.09, 08:32
        natixb napisała:

        > jako pedagog pytam------>dlaczego twoje wychowanie opiera sie na szantazu??
        >
        nie rozumiem....pedagog
    • faq Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 10:35
      wiesz co niby konsekwencja sie wychowuje, ale...
      ja mam w domu mala japonke smile utrata twarzy gorsza od smierci! wiec stawianie
      pod sciana nic nie daje. Nie zamierzam wcale jej lamac. Ucze, ze istnieje
      kompromis, ze obie sstrony zawsze moga zrobic krok do tylu, ze wazny jest cel.
      Ucze dziecko jak wychodzi sie z konfliktowych i trudnych sytuacji wlasnie z
      twarza, nie promuje rozwiazan silowych.
      Nie wiem czemu akurat 'dziekuje' obudzilo taki opor, a moze przelala sie juz
      czara wszystko ma byc tak jak mama chce? A moze to efekt zawstydzania go za
      kazdym razem przy przyjmowaniu czegokolwiek?
      Nota bene czy pani od serduszek podziekowala za pieniazka? Bo sytuacja byla
      troche handlowa: syn pieniazek - pani serduszko, mogl uznac, ze dziekuje nie
      potrzebne smile
      Znajoma narzeka, ze ma trudnego synka, nie slucha itp - Adasiu ubierz sie, Adas
      (bawi sie w chowanego) - palka zapalka.. Mama, dobrze 'ostatni raz' i potem sie
      ubierasz - bawili sie jeszcze ze szesc razy.

      Konkluzja generalnie mu ustepujesz a potem nagle sie zacielas na pie....
      Konsekwentna nie jestes, ale czasem sie zaprzesz, widac syn ma to po Tobie.
      Szkoda mi go. Pogadaj z przedszkolankami moga Ci poradzic jak rozwiazywac takie
      sytuacje, ja z doswiadczenia wiem , ze kreatywnosc i nie ustawianie pod sciana -
      czyli wszelkie otwarcia sytuacji dzialaja cuda.
      • malila Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 11:50
        faq napisał:
        > Konkluzja generalnie mu ustepujesz a potem nagle sie zacielas na
        pie....
        > Konsekwentna nie jestes, ale czasem sie zaprzesz, widac syn ma to
        po Tobie.
        > Szkoda mi go. Pogadaj z przedszkolankami moga Ci poradzic jak
        rozwiazywac takie
        > sytuacje, ja z doswiadczenia wiem , ze kreatywnosc i nie
        ustawianie pod sciana
        > -
        > czyli wszelkie otwarcia sytuacji dzialaja cuda.

        Uważam podobnie. Konsekwencja dobra rzecz, ale ona ma służyć
        człowiekowi, a nie nim rządzić. Jeśli palnie się głupotę i trzyma
        jej wyłącznie dla zasady, to czyni się głupotę do kwadratu.
        Brakuje Ci (Logineczce) nie tyle konsekwencji, co czegoś, co
        określłabym jako siłę wychowawczą. Twoje dziecko robi, co chce, nie
        jesteś w stanie go opanować, takie odnoszę wrażenie - doputy, dopóki
        nagle samo nie wpadnie Ci w ręce. A wtedy bez względu na wagę
        przewinienia, błędu czy niezgrabności dziecka, bez względu na
        przyczynę jego zachowania i jego emocje - dociskasz śrubę do samego
        końca.
        • malila "dopóty" n/t 10.01.09, 11:52

        • carrymoon Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 12:04
          przypomniał mi się kiedyś oglądany odcinek jakiejś niani czy coś w
          tym stylu

          córka ewidentnie matke lekceważyła, własnie hasła typu jesteś
          głupia, tata mi pozwoli itp

          taka scenka:
          są rodzinnie w restauracji, córka nie chce zjeśc obiadu domaga się
          lodów. Mama oczywiście każe zjeść obiad.
          Co robi szanowny pan ojciec? Zamawia lody niby dla siebie ale w
          końcowym efekcie bierze małą na ręce i karmi lodami podsmiewając się
          z mamy.

          Efekt chyba potraficie sobie wyobrazić.

          Z opowieści Logineczki wyłania się podobny obraz. Mama mówi nie pjj
          coli tatus daje, tatuś daje serduszka mama żąda czegos w zamian.

          Myśle, że Logineczka ma cięzki orzech do zgryzienia a akcja
          przedszkolu była tylko jedna z wielu. Ani ustępstwo ani konsekwencja
          w tym wypadku nie dadzą efektu jeśli nie będzie porozumienia między
          rodzicami w kwesti wychowania
          • lolinka2 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 13:24
            a wiesz, carrymoon, że chyba masz sporo racji?
        • kawka74 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 12:09
          Twoje dziecko robi, co chce, nie
          > jesteś w stanie go opanować, takie odnoszę wrażenie - doputy, dopóki
          > nagle samo nie wpadnie Ci w ręce.

          Widać to doskonale w tej całej historii - najpierw dziecko robi co chce,
          wychodząc (czy raczej nie wychodząc) z przedszkola, za pozwoleniem rodziców,
          którzy potem budzą się znienacka i nagle czegoś chcą albo na coś nie pozwalają.
          Konsekwencje muszą być logiczne, spójne i muszą stanowić część całości, a nie
          pojedyncze wyskoki od czapy, od których każdy by zgłupiał, nie tylko dziecko.
    • alexandra74 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 10:57
      moim zdaniem urządziłaś niepotrzebne przedstawienie. Szczerze mówiąc
      trudno mi uwierzyć w sytuację, że dzieci, przy których i do których
      często używa sie zwrotów grzecznościowych, nie stosują ich na
      codzień.

      Mnie również zdarzały sie przypadki, gdy dzieci wstydziły sie komuś
      podziękować. Nie robiłam wtedy scen, nie zmuszałam do niczego, tylko
      w domu spokojnie tłumaczyłam, jak należy postępować.
      • ela82 Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 12:29
        A moim zdaniem im bardziej Ty naciskalas, tym bardziej dziecko
        sie "zacinalo".
        • tintaja Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 19:34
          logineczka napisała:

          Żaden problem-myślę, ale jednak zawsze jaki
          > ś jest, bo synek daje "wytyczne": ma to byc po założeniu
          golfa(golfu..?) ale pr
          > zed założeniem kurtki, bo chce nakleić na golf. ja stoję z kurtką,
          pani "wpuszc
          > zająca i wypuszczająca"stoi z boku, widzi i słyszy, jak synek
          dyryguje, więc ma
          > ła trema.

          Logineczko, a ja sie zastanawiam czy (nawiazujac takze do postu s.z-
          n) problem nie polegal na tym ze od momentu gdy synek zaczal
          opozniac moment wyjscia, ty nie zaczelas odczuwac ze twoj autorytet
          jest sukcesywnie podwazany w oczach pan (a takze w twoich wlasnych),
          i czy to nie przyczynilo sie do egzekwowania z taka zelazna
          konsekwencja owego 'dziekuje'. Bo o ile twoj post pokazuje
          konsekwencje jezeli chodzi o mowienie dziekuje, nie widze owej
          kontroli i konsekwencji jezeli chodzi o sposob w jaki twoj synek
          opuszcza przedszkole - bo tutaj to syn ma kontrole, wy, jezeli
          dobrze zrozumialam twoj post, przeczekujecie az w koncu bedzie
          gotowy do wyjscia, trzymajac w tym czasie nerwy na postronku.

          Nie mialabym problemow z tym ze od czasu do czasu moja corka nie
          powie 'dziekuje', ale ja, jak pare innych dziewczyn, mam alergie na
          'co sie mowi'? i jako dziecko zapieralam sie wtedy jak osiol. Mysle
          tez ze czasem usmiech, niesmiale spojrzenie albo radosc w oczach
          dziecka wystarcza za 'dziekuje', przynajmniej mi wystarczaja smile
          Wiem natomiast, ze gdyby moje dziecko za kazdym razem opuszczalo
          przedszkole dyktujac wlasne reguly owych wyjsc to czulabym sie
          wykonczona pod koniec takiego procesu i na pewno staralabym sie to
          zmienic. Wczuwajac sie wiec w twoja sytuacje, zastanawiam sie czy
          problem lezal nie tyle w kwestii powiedzenia 'dziekuje' za
          serduszka, ale czy tak naprawde nie zaczal eskalowac znacznie
          wczesniej i tak naprawde dotyczy dlugiego opuszczania przedszkola i
          tego jak ty sie wtedy czujesz, na ile jestes w stanie kontrolowac
          owe wyjscia i jak to na ciebie wplywa, na twoje emocje i zachowanie
          ?


    • asia_i_p Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 10.01.09, 23:25
      Strasznie radyklane pytanie zadajesz - skąd ja mam wiedzieć czy
      dobrze postąpiłaś? MOgę tylko powiedzieć, że ja bym tak nie zrobiła
      (co nie musi znaczyć, że miałabym rację), pamiętam, że nawet
      szczerze wdzięczną nieraz mnie tak zapierało, że nie byłam w stanie
      powiedzieć i to jak byłam starsza niż 4,5 roku. Przypominam dziecku
      (3 latka), że trzeba podziękować, ale jak je zatka, to dziękuję w
      imieniu nas obu i zauważyłam, że powoli się odblokowuje. Wydaje mi
      się, że kara była niewspółmierna do przewinienia, jeśli to w ogóle
      można nazwać przewinieniem.
      • verdana Re: Czy dobrze postąpiłam...(sytuacja w przedszko 11.01.09, 12:15
        Problem w tym, ze tu w ogóle nie chodzi o dobre maniery i
        słowo "dziękuje", ale o posłuszeństwo. Pytanie za 100 punktow - czy
        rodzice mają zawsze prawo wymuszac bezwzględne posłuszenstwo groźbą
        kary, czy też uznać, ze dziecko ma czasem prawo do oporu i własnego
        zdania. Owszem, jestem za tym, zeby w tym drugim wypadku powiedzieć
        dziecku, co nam się w jego zachowaniu nie podobało, jestem jednak
        absolutną przeciwniczką wymuszania posłuszenstwa w drobiazgach. Jest
        i tak dosyć rzeczy wąznych, gdzie dziecko musi się bezwzględnie
        podporządkowac, jesli uznamy, ze musi nas sluchac zawsze, efekty
        beda opłakane. Albo wychowamy dziecko bezwolne, posluszne nie tylko
        nam, ale kazdemu autorytetowi (bardzo niebezpieczne), albo dziecko
        kompletnie zbuntowane, ktore nie slucha nie tylko w wypadkach
        drobnych ("co się mowi"), ale w ważnych - bo wszystkiego wykonac nie
        jest w stanie, a nie odróznia waznego od niewaznego.
        Na pewno w ten sposob nie nauczy się dziecka dobrych manier,
        najwyżej nieprzyjemnych skojarzeń ze słowem "dziękuję". Zreszta w
        tej sytuacji, typowego zakupu, nie bardzo widzę konieczność
        dziękowania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka