Dodaj do ulubionych

czy jestem (będę) wyrodną matką?

    • fantasmagorii a lat masz...? nt. 12.01.09, 22:03
    • kitka20061 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 01:09
      Czytając Twój post po pierwsze zastanawiam się czy to dziecko było chciane i planowane, czy przydarzyło sie lub tak trzeba, bo rodzina się domaga?
      Z drugiej jednak strony coś mi mówi, że jednak jesteś normalną przyszłą mamuśką, tylko troche w inny sposób (mniejszosciowy) podchodzisz do macierzyństwa, co wcale nie jest nienormalne i złe.
      Ja tez nie umiałam i nadal nie umiem (mam 3-letnią córcie) piać na widok innych dzieci. Drażni mnie jak inni gadają jaka piękna i.t.d., bo ja nie umiem się tym odwzajemnić, albo poprostu tak nie uważam i nigdy nie uważałam o ich dzieciach. Dziecko jak dziecko - każde inne, ale raczej każde normalne. Co do płaczącego dziecka, jak moje płakało, a do roku robiło to ciągle, to myślałam że cholery dostanę. Macierzyństwo zaczeło mi sprawiać radoche dopiero jak dziecko sie usamodzielniło i można się było z nim normalnie porozumieć. Mnie do szłau doprowadzały te wszystkie mądre doradzające mamuśki, babcie i najmądrzejsze niemamuśki, które wszystko najlepiej wiedziały, a ja i tak wiedziałam, że wszystko bede robic po swojemu. Wszystkie wróżyły mi chłopca (na USG niestety nie było widać), a wyszła dziewczynkasmile
      Dzisiaj doprowadają mnie do szału wszyscy, co mi pierdzielą ze robię dziecku krzywde, bo wraz z męzem nie chcemy miec wiecej dzieci. Ja się nie wpierdzielam w te rodziny które mają 2, 3 czy nawet 6 dzieci. Kazdy ma tyle ile lubi. Ja chcę być szcześliwa, bo nie zyje tylko dla dziecka. Mam pasje i chcę ją realizowac, a nie tylko bawic sie w pieluszki i przecierane zupki. Jak ja będę szczesliwa to i dziecko bedzie.
      Bardzo dobrze, ze podchodzisz do tej sprawy racjonalnie. dziecko nie jest pępkiem świata, jest tylko kolejnym członkiem rodziny i nie ma sie nad czym rozpływać. Ono ma być szcześliwe, ale my równiez.
      • croyance Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 14.01.09, 22:40
        tylko troche w inny sposób (mniejszosciowy) podchodzisz do
        macierzyństwa, co wcale nie jest nienormalne i złe.

        Bo ja w ogole mysle, ze takie wlasnie podejscie kobiety mialy przez
        tysiace lat - to jest w sumie nowosc, ze macierzynstwo ma byc dla
        kobiety spelnieniem i Bog wie czym, wczesniej chodzilo raczej o
        przedluzenie gatunku, splodzenie dziedzica etc.
    • ifo-nek Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 13:06
      nie będziesz smile
      w pierwszej ciąży przechodziłam to samo, co Ty, a teraz, będąc w drugiej (i
      ostatniej), mam te same odczucia. Obie planowane. I nadal nie widzę ŻADNEGO
      mistycyzmu w swoim brzuchu....
      I tylko nie mogę się doczekać, kiedy moja teściowa marząca o kolejnym wnuku (bo
      będzie druga dziewucha zwana "Młodszą", w odróżnieniu od starszej "Młodej"),
      zapyta się, kiedy będzie wnuczek.... tongue_out

      Trzymam kciuki za powodzenie w wytrwaniu w "zdrowym rozsądku", a to czasami jest
      trudne smile
    • jurek.powiatowy Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 13:36

      Nie napisałaś ile masz lat, co robisz w życiu, w jakim momencie Twojego życia
      nastąpiła ciąża. Nie piszesz też o tym, jak układa lub układało Ci się z
      partnerem, ile miałaś związków przed itp. Jaka jest Twoja sytuacja materialna,
      zawodowa.

      Jest wiele czynników, które mogą wpływać na taki obraz Twoich emocji.
      • minerwamcg Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 14:03
        jurek.powiatowy napisał:

        > Nie napisałaś ile masz lat, co robisz w życiu, w jakim momencie
        Twojego życia
        > nastąpiła ciąża. Nie piszesz też o tym, jak układa lub układało Ci
        się z
        > partnerem, ile miałaś związków przed itp. Jaka jest Twoja sytuacja
        materialna,
        > zawodowa.

        Tak, tak, jeszcze koniecznie numer buta, ulubiona część bielizny i
        kolor zasłon w sypialni. Ludzkie wścibstwo nie zna granic.
        • jurek.powiatowy Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 14:45

          Tu nie chodzi o wścibstwo, przecież ja nawet nie znam autorki postu. Chcę po
          prostu przekazać, że jeżeli coś w naszym organizmie dzieje się na przekór
          naturalnym instynktom, to muszą być ku temu jakieś powody. Czasem jest tak, że
          kobieta boi się, że po porodzie nie będzie mogła wrócić do pracy. Wówczas
          macierzyństwo staje się dla niej czymś niechcianym. Itp.
          • dominik.olsztyn Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 14.01.09, 00:53
            jurek.powiatowy napisał:

            >
            > Tu nie chodzi o wścibstwo, przecież ja nawet nie znam autorki postu. Chcę po
            > prostu przekazać, że jeżeli coś w naszym organizmie dzieje się na przekór
            > naturalnym instynktom, to muszą być ku temu jakieś powody. Czasem jest tak, że
            > kobieta boi się, że po porodzie nie będzie mogła wrócić do pracy. Wówczas
            > macierzyństwo staje się dla niej czymś niechcianym. Itp.
            >
            A ja sądzę, że autorka tego wątku pewnie za młodu oglądała filmy porno. Do tego
            piła heroinę, wąchała haszysz i jeszcze kłamała na spowiedzi. Mam nadzieję, że
            chociaż troszeczkę utwierdziłem Cię w Twoim powiatowym oglądzie świata.
    • marghe_72 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 13:43
      Poczekaj aż urodzisz wink
      Tez maiłam mnóstwo teorii.. przed i w czasie ciąży.
      Potem, jakimś dziwnym trafem, wszystko przewróciło się do góry
      nogami smile
    • minkat Proponuje PEKiP 13.01.09, 14:03
      Na wstepie: nie uwazam ze musisz byc zachwycona kazdym napotkanym dzieckiem, aby
      byc dobra mama dla wlasnego.

      Nie wiem jak PEKiP nazywa sie w Polsce, ale to prowadzony w krajach
      niemieckojezycznych program majacy na celu nauczenie rodzicow co robic z
      dziecmi. Nie mam na mysli przewijanie itp, tylko zabaw i interakcji z dziecmi od
      4 tygodnia zycia, dbanie o emocjonalny rozwoj dziecka( takie pokazywanie
      rodzicom, ze jek sie usmiechna, to niemowle odwzajemnia ten usmiech itp.).
      Nie mam pojecia, czy cos podobnego jest prowdzone w Polsce, ale moglabys popytac
      w jakiejs poradni psychologicznej.
      Znam przypadek kobiety, ktora nagle, niespodziewanie zaszla w ciaze(byla
      przekonana, ze nie moze) i absolutnie nie potrafila cieszyc sie z faktu, ze ma
      dziecko. Nie miala z nim zadnej wiezi. Dziecko bylo oporzadzone, ale
      emocjonalnie zaniedbane. Po jakims czasie problem sie rozwiazal i teraz jest
      swietna mama.

      Powodzenia!
      www.familienhandbuch.de/cmain/f_Fachbeitrag/a_Familienbildung/s_2036.html
    • marychna31 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 14:10
      > Do wszystkiego podchodzę zdroworosądkowo i
      Nieobecność ojca dziecka podczas porodu nie ma nic wspólnego ze
      zdrowym rozsądkiem. To jak granie w rosyjską ruletkę. Z reguły
      personel medyczny ma rodzącą gdzieś. Oczywiście zdarzają się wyjatki
      ale liczenie na taki wyjatego to własnie rosyjska ruletka.

      Podczas porodu nie dzieje się nic, czego normalny, zdrowy mężczyzna
      nie mógłby znieść bez uszczerbku na zdrowi psychicznym.
      Jesli się tak nad sobą roztkliwia i pieści sie ze sobą, ze w tak
      ważnej (najważniejszej?) chwili dla dziecka nie potrafi stanąć na
      wysokości zadania to jest to bardzo źle rokujące.

      Jesli chce być ojcem niech szybko weźmie się w garść i zrobi to co
      do niego należy. Stawką jest życie lub zdrowie jego dziecka. I
      uwierz mi, ze ja niestety bardzo dokładnie wiem, o czym piszę.

      Choć wolałabym nie mieć takich doświadzeń.

      Mój mąż był przy porodzie, siłą do mnie targał raczące się kawką i
      czekoladkami położne a i to nie wystarczyło.
      • zoofka Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 27.04.09, 21:00
        Boże jakie teorie big_grin
        jak czytam takie głupoty to nie wiem czy śmiac się czy płakać.
        Rosyjska ruletka big_grin napisz od razu że szpital to mordownia, w której
        personel tylko czycha żeby zrobić rodzącej krzywdę, kiedy jej męza
        rycerza nie ma w pobliżu
        • moofka Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 29.04.09, 08:24
          zoofka napisała:

          > Boże jakie teorie big_grin
          > jak czytam takie głupoty to nie wiem czy śmiac się czy płakać.
          > Rosyjska ruletka big_grin napisz od razu że szpital to mordownia, w której
          > personel tylko czycha żeby zrobić rodzącej krzywdę, kiedy jej męza
          > rycerza nie ma w pobliżu
          >

          to zart byl ironiczny taki?
          mnie to srednio bawi
          a majac za soba dwa porody zgadzam sie z marychna w kazdym slowie
          jak nie zadbasz o odpowiednia opieke sama i trafisz na wredne polozne mozesz wyc
          24 godziny i pies z kulawa noga sie do ciebie nie pofatyguje
          a ich wcale tak malo nie jest, niestety
          czy ty juz urodzilas, ze taka ufnosc pokladasz w przypadkowym personelu z dyzuru?
    • mimi07 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 14:17
      nie będziesz. Miałam tak samo. W kazdym punkcie przez ciebie opisanym.
      "Miauczenia" i roztkliwiania niektórych mam /oraz kombatanckie wpomnienia o
      porodach tudzież 1000 tzw dobrych rad/ denerwują mnie stale. Przed ciązą, w
      trakcie i po porodzie.
      I tez nie uwazam ciazy za cudowny okres. Wręcz przeciwnie.Po prostu trzeba było
      przez to przejśc, bez dorabiania ideologii.
      pozdrawiam
      Jako matka bedziesz ok.
    • mortirollo Robisz wrażenie rozsądnej dziewczyny 13.01.09, 14:55
      Więc tym bardziej Cię szkoda - mogłaś jeszcze pożyć sad(
    • sleepysheep Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 17:14
      Co prawda nie można zakładać, że Twój aktualny stosunek do dzieci nigdy się nie
      zmieni (znam zarówno takie osoby, którym się to zmieniło, jak i takie, którym
      tak zostało) - no ale jeśli się nie zmieni, to warto sobie zadać pytanie, czy w
      ogóle jest sens, żebyś miała dzieci? Minęły już czasy, gdy był to jedyny sens i
      cel życia każdego człowiekasmile Posiadanie dziecka, choć wielu nadal może wydawać
      się to co najmniej dziwne, nie jest obowiązkiem i osobiście nie widzę nic złego
      w tym, jeśli ktoś po prostu dziecka mieć nie chce (niezależnie od powodu).
    • hellious Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 17:19
      Nie podniecalam sie, nie glaskalam brzucha, nie spiewalam mu kolysanek, wqrzalo mnie jak kopal, i wiel takich, a wyrodna sie nie czuje.
    • zoofka Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 17:26
      moim zdaniem jesteś jak najzupełniej normalna. Pod większością
      Twoich podpunktów mogę się z czystym sumieniem podpisać.
    • sanciasancia E, tam. 13.01.09, 17:45
      Ja mam tak samo (może za wyjątkiem porodu, bo jednak chciałabym, żeby mnie
      wspierał i darł się na oporny personel medyczny). Ciąża jest bardzo chciana i
      wyczekiwana, moment też jest odpowiedni (a zresztą czy jest odpowiedni moment).
      Moja mama twierdzi, że też tak się czuła w ciąży i pokochała mnie, jak już
      miałam z 6 miesięcy i byłam bardziej responsywna. Nigdy nie czułam się
      niekochanym, czy zaniedbanym emocjonalnie dzieckiem, wręcz przeciwnie.
      Po prostu taka psychika, a nie żaden deficyt. Nie ma co się czuć gorszym, bo
      ktoś twierdzi, że ciążę przechodzi się inaczej.
    • qdx W takim razie... 13.01.09, 18:29
      po co planowałaś ciążę? bezmyślna.
      • taylorhayes Re: W takim razie... 15.01.09, 11:43
        Bezmyslny to jest Twój post.
    • tuwpisznazwe I bardzo dobrze! Bedziesz normalna 13.01.09, 18:40
      Te "objawy" swiadczą o tym ze zachowujesz swój zdrowy rozsądek i nie dajesz sie
      zwariować hasłem macierzyństwo. Będziesz bardzo dobrą przytomną matką, rozsądnie
      zajmującą się swoim dzieckiem, a nie rozhisteryzowaną babą trzęsącą się nad
      każdym kichnięciem. To całkowicie normalne że nie lubisz cudzych dzieci - bo one
      są CUDZE! Zobaczysz że Twoje dziecko będzie bardzo fajne, sama sie przekonasz
      jak bardzo bedzie do Ciebie podobne, bedziecie sie swietnie rozumieć. Oczywiscie
      na poczatku bedzie troche pracy przy niemowleciu, ale Ty nie jestes osobą, która
      by sie roztkliwiala nad zupkami i kupkami. Jedna rada - raczej unikaj mamusiek z
      piaskownicy bo bedzie Cie strasznie denerwować ich zajmowanie sie pierdołami
      zamiast sprawami waznymi jak wychowanie i samodzielnosc. Bedzie dobrze, trzymam
      kciuki.
    • morzeczerwone Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 18:41
      nie przejmuj się, normalna jesteś. Nienormalne to są te, które traktują ciążę
      jako dopust boży. Gdyby tak było, to po co stosować środki antykoncepcyjne? W
      końcu w ciążę można zachodzić co miesiąc.
      Ja też nigdy bym się nie zgodziła na asystowanie męża przy porodzie. Przecież to
      odrażające.
      Niemowlęta oprócz tego, że są absorbujące, to jeszcze są zwyczajnie brzydkie-
      łyse, bez zębów, zaplute, często bez brwi i rzęs. Z grubsza tylko przypominają
      człowieka.
      A więź rodzi się wtedy, gdy dziecko płacze kiedy znikasz mu z pola widzenia i
      cieszy się gdy cię zobaczy. Dziecko pokazuje ci, że to ty jesteś mu potrzebna.
      Powodzenia, na pewno będziesz dobrą matką!
    • lliimmonka Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 18:49
      Hej, już kilka dni temu pisałam to co teraz, ale chodziło o wieksmile
      Hmmm, ja wiedziałam, że chcę mieć dziecko,ale fanką dzieci nie byłam.
      Zaplanowana ciąża, bez komplikacji, cieszyłam się i strasznie bałam.Nie byłam
      jednak w euforii, nie latałam po sklepach z ciuszkami, wózkami, itd...co nie
      znaczy , że nie kupiłam wyprawki i innych potrzebnych rzeczy:. Pilnowałam tego
      co jem, zresztą apetyt miałam super, robiłam badania itd... Momentami chciałam
      by się każdy ode mnie odczepił, tzn. ci namolni wiecznie udzielający rad
      bezdzietni fani dzieci,by przestali mi niektórzy gadać o komplikacjach, by
      przestali mnie traktować jak jajko, co zaraz pęknie. Przy porodzie wiedziałam,
      że chce by był mąż i to było super, że był, sprostał zadaniu. Poród był szybki,
      10 minut po porodzie obdzwoniłam najbliższych.Zakochałam się w córci...od razu,
      ale ponieważ w czasie ciąży nie skakałam z radości, nie kupiłam wyprawki w
      pierwszym miesiącu i warczałam na gadkę oszczędzaj się itd.- to jedna głupia
      bezdzietna z wyboru fanka dzieci stwierdziła, że po miesiącu od porodu zaczęłam
      coś niecoś być matką, bo wcześniej pewnie wg niej miałam depresję, a ja jechałam
      na hormonach na plussmile,a ciąża była tylko dlatego, że wiek odpowiedni...Takich
      osób życzę każdej kobiecie jak najmniej i co ciekawe takie mądrości wygadują
      bezdzietne baby, które dzieci nie mają, mieć nie będą z wyboru, ale pech chce,
      że niańczyły cudze dzieci...i myślą, ze wszystkie rozumy pozjadały...Dzieciate
      matki w wieku podobnym do mojego były pomocnesmile
    • 0-gramma Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 18:58
      Nie każdy się nadaje na matkę. Myśle że w tym wypadku autorka ma spory dystans do ciąży. Co wcale nie oznacza że będzie złą matką.
    • wj_2000 Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 20:10
      Jeśli myślicie, że bycie "dobrą matką" to kwestia rozumu, charakteru,
      wychowania, etc. to się grubo mylicie!!!

      Na mnie wstrząsające wrażenie wywarła kiedyś informacja dlaczego kura jest taką
      troskliwą mamą. I siedzi na jajach, zamiast połazić sobie za robaczkami, czy
      przypodobać się kogucikowi.

      Otóż na jej brzuchu wydziela się, gdy już zacznie składać jaja, piekąca kwaśna
      substancja rozkosznie neutralizowana przez skorupki jaj!!!!

      Podobnie człowiek (u którego cywilizacja, etyka i rozum funkcjonują od niedawna,
      w sensie biologicznym) ma wbudowane TAKIE SAME mechanizmy biochemiczne jak i
      nasi zwierzęcy przodkowie. Nie jest to akurat kwas na brzuchu, bo jaj kobiety
      nie wysiadują, ale ... oksytocyna.
      Jak się zacznie wydzielać w czasie porodu, to jakby obuchem w łeb. To, co w
      innym kontekście, nazywa się czasami "miłością od pierwszego wejrzenia" (zresztą
      też wyrzut narkotyku pod wpływem jakiegoś zapachu, uśmiechu, czy innego
      zachowania się "tej jedynej", czy tego jedynego).
      Bez takich brutalnych nacisków, żaden gatunek by nie przetrwał. Bo tak, na
      rozum, to po cholerę nam ta "udręka" z chowaniem dzieci?

      Tak jak natężenia namiętności męsko damskiej nie jest sobie w stanie wyobrazić
      dziecko 10 letnie, póki nie nastanie ten czas, że go dopadnie, tak miłości
      rodzicielskiej i jej natężenia nie jest się w stanie ogarnąć, zanim to nie nastąpi.

      Ja sam (jako ojciec) miałem obojetno niechętny do wszelkich bobasów. Ale gdy już
      urodziło się własne, to .. o rany! I nie pod naporem oczekiwań otoczenia. Jestem
      przekorny, i często na złość zachowuje się na opak. Ale czułość do pierworodnego
      (i potem do córeczki) była bardzo autentyczna i bardzo głęboka. U kobiet
      występuje to jeszcze silniej, jak sądzę. A sądzę tak, bo do przetrwania gatunku
      ważniejsza jest ta czułość matczyna.

      A ewolucja, choć ślepa, pod tym względem jest bardzo konsekwentna. U osobników,
      które miały słabo wykształcone odruchy "siedzenia na jajach", odchowywało się
      mniej potomstwa i taka populacja w tempie wykładniczym zanika
      ła.
      Wszyscy jesteśmy więc potomkami tych, co chcieli się kochać HETEROSEKSUALNIE i
      którzy byli troskliwymi rodzicami.
      Ewentalne wyjątki tylko "potwierdzają regułę" jak mówi mądrość ludowa.
    • grzes510 Przeczytaj to uwaznie !!!!!!!! 13.01.09, 20:38
      Sluchaj - nie musisz sie tym podnieca, patrzec na to emocjonalnie, to dobrze, ze
      patrzysz na swiat i zycie zdroworozsadkowo, glownie, ze bedziesz nalezycie dbac
      o dziecko i robic to co nalezy do matki noworodka, bo rozumiem, ze nie
      zamieszarz przecierz byc wyrosna matka, ktora utopi .....jednak swoje ukochane
      malenstwo, tylko dlatego, ze pojawiaja sie jej przed oczami wizje zredukowane
      snu....tak, ze bez emocji, ale z nalezyta i matczyna troska - mam nadzieje, ze
      sens mojej wypowiedzi jest jasny, pozdrawiam, bo to jednak cudowny moment, jak
      sie szykuje potomek.
      • zawsze_ona_ona Re: Przeczytaj to uwaznie !!!!!!!! 13.01.09, 20:55
        Nie będziesz. Nie znosiłam dzieci chronicznie, NIDGY nie chciałam dziecka,
        dziecko oznaczało dla mnie koniec zycia, młodosci , wolnosci itp (dopisz sobie
        co chcesz). Wpadłam w wieku 32 lat (tak, tak, sama nie wiem jak smile)). Teraz
        swiata nie widze poza synkiem, wszystko sie odmieniło o 180 stopni i
        najcudnijsza rzecza pod słoncem jest kupka (kolor, konsystancja itp). Fakt, że
        zawsze miałam skłonosci do przesady, ale to o niczm nie świadczy. Wszystko sie
        zmieni, jak dzidzis pierszy raz uśmiechnie sie na Twój widok i wyciągnie łapki
        wink))) Głowa do góry!!!
        • centon Re: Przeczytaj to uwaznie !!!!!!!!dodaję!! 15.01.09, 21:28
          Mam wnuczęta w ilości trzy i dwie córcie, nie wyobrażam sobie nie
          cieszyć się nimi wcześniej. Zaklinam aby osesek stał się oczkiem
          świata i na pewno tak będzie. Moja ciekawośc to jakie ma
          zaiteresowania ojciec tego dziecka, bardzo dużo zależy od niego.
          Nie mając żadnego doświadczenia tylko jeden pokaz pielęgniarki,
          kąpałem jedną i drugą sam z praniem pieluch bo nie było dawniej
          jednorazowych, a to dlatego że żona się bała wziąść maleństwo na
          ręce do kompania, a drugie to przed porodem na miesiąc wlażła na
          taboret zawiaeszać firankę i spadając złamała rękę. Do półtora roku
          obydwie sam wyniańczyłem. Jeden wnuczek jest trzyjęzyczny, para
          wnucząt w j. angielskim i b. słabo w j. polskim. jest coś fajnego.
          Pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązania PA!
    • dawidok Dziwna jesteś!!!! 13.01.09, 21:16
      bo że nie lubisz dzieci to ok, sam mimo 1,5 rocznej córki nie lubię innych. To
      jest jedyne dziecko które kocham, lubię i toleruję he he. Ale poród bez męża?
      moja żona tego pragnęła, ja też. Wstydzisz się swojej pochwy? to jak wy się
      kochacie??? po ciemku? Ja znam każdy centymetr ciała mojej żony. I czego by się
      miała wstydzić? rozwarcia? Chyba na tym polega miłość, związek i partnerstwo że
      się małżonkowie wspierają. Wspólny poród to cudowne przeżycie i byłbym zły gdyby
      żona go nie chciała.
      • minkat Re: Dziwna jesteś!!!! 14.01.09, 00:20
        Sam jestes dziwny.
        Ale sa gusta i gusciki. Proponuje zrobic nastepny krok i wymontowac drzwi do
        toalety, a co sie macie wstydzic.
      • demonii.larua Re: Dziwna jesteś!!!! 14.01.09, 12:07
        Czy Ty uważasz, że wszystkie kobiety są takie jak Twoja żona? Dziwny jesteś!
    • vis.comica Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 22:16
      Wyglądasz na silną jednostkę i pewnie pocieszenia nie potrzebujesz,
      ale napiszę kilka słów. Jestem w 11 tygodniu i zupełnie nie uważam
      ciąży za stan błogosławiony. Denerwują mnie objawy, słuchać nie
      mogę "życzliwych", których dzieci mają kilkanaście miesięcy/kilka
      lat i za wcześnie by stwierdzić, czy odniosły sukces pedagogiczny.
      Snują jednak dobre rady i negują niemal każde moje słowo. Wcale nie
      uważam, że mąż musi być przy porodzie - to jakaś dziwna moda - nie
      każdy jest na to gotowy. Nie przejumuj się innymi - mnie też
      denerwują dzieci, a przewijanie ich podczas jedzenia na imieninach
      cioci uważam za nienormalne; podobnie jak zachwyty nad "piękną
      kupką". Mam nadzieję, ze będę bardzo kochać dziecko, ale pozostanę
      normalna.
    • gepal Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 13.01.09, 22:37
      Jak dla mnie, to spoko smile miałam podobnie smile powiem więcej, nawet po
      urodzeniu dziecka nie rozpływam się nad cudzymi dzieciakami (za
      wyjątkiem noworodków; widok małego czerwonego brzydactwa które
      stoczyło przed chwilą ciężką walkę o przyjście na świat wzrusza mnie
      nieodmiennie). Macierzyńskie odruchy nie tylko nie przyszły wraz z
      ciążą (zagrożoną; ostatnie trzy miesiące w łóżku), ale nawet po
      urodzeniu Zośki smile Podobnie jak i Ty, wiele rzeczy robiłam "na
      rozum" (dieta aby nie zaszkodzić dziecku, brak ruchu z tego samego
      powodu itd). Kiedy urodziła się Zosia, to mój mąż był osobą, która
      całkowicie zwariowała na jej punkcie. A ja owszem, polubiłam
      dzieciaka, dbałam o nią, przewijałam, karmiłam... i po cichu
      zastanawiałam się, czy ta miłość macierzyńska nie jest nieco
      przereklamowana tongue_out tak było aż do czasu, kiedy Zośka przestała być
      kalafiorkiem i zaczęła wykazywać zainteresowanie światem i moją
      osobą. Czyli przez jakieś 2 miesiące smile Teraz instynkt macierzyński
      kwitnie, chociaż - na szczęście - udało mi się uniknąć budyniu w
      mózgu (mam nadzieję).
      Nie przejmuj się, prędzej czy później Ciebie też to dopadnie. A
      podniecanie się na widok innych (cudzych) dzieciaków, gadanie o
      przysłowiowych kupkach i wpadanie w zachwyt nad każdą częścią
      malusiego ubranka nie jest obligatoryjne (na szczęście)
    • anonim600 Nie wiem-ale za styl-napisz ksiazke ;) 13.01.09, 23:01
      A jesli juz jakas napisalas, niewazne na jaki temat, daj mi znac;
      Stosowana przez Ciebie stylistyka jest naprawde bardzo ciekawa i chociaz temat
      dzieci, porodow, malzenstw w ogole mnie nie interesuje (oby jak najdluzej),
      calego posta przeczytalem z zainteresowaniem wlasnie ze wzgledu na styl tongue_out.
      Pozdrawiam
    • oklaska Re: czy jestem (będę) wyrodną matką? 14.01.09, 09:38
      Nie jedna była taka jak ty przed a po... wypisz-wymaluj zakochana
      matka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka