Witajcie, mieszkam w UK juz prawie 8 lat, mam meza i 2 letnia
coreczka, po ciazy przez kilka miesiecy bralam tabletki anty, potem
zdecydowalam sie za namowa lekarza na implanta.
Implant zostal wstrzykniety 6 listopada, niby nic mi nie bylo procz
naglego napadu na slodycze i jedzenie, okres dostalam w terminie,
nastepny juz sie nie pojawil, 2 tygodnie spoznienia, utylo mi sie
6kg, piersi nabrzmiale, wrazliwe, przez jakis czas mdlilo mnie ale
myslalam ze to z tego powodu ze zaczelam mniej jesc, zrobilam test -
negatyw. Brzucho lekko wywalilo, pomyslalam ze skoro sie tyje to
efekty gdzies widac no nie.
Dzis rano bylam w szpitalu i co ?! kurna ciaza jak byk !
i to juz 5 tydzien

Jestem totalnie zalamana, polozna i lekarz w szpitalu dawali
gwarancje na 3 lata ze nie zaciaze, po zalozeniu implanta przez 3
tyg nie wspolzylismy bo lekarz powiedzial ze wtedy jest jeszcze
ryzyko wpadki no a potem luz bluz na 3 lata i co ?!
Ja wiem ze wpadki sie zdarzaja ale cholera czemu ja?! Dlaczego ten
implant nie zadzialal na mnie ?