Dodaj do ulubionych

Umiejetnosci

    • adsa_21 Re: Umiejetnosci 07.02.09, 19:30
      plywania, jazdy na lyzwach, rolkach, gry w kosza i siate, jazdy
      konnej, gry na keybordzie itp nauczyl mnie ojciec w dziecinstwie.
      Plastycznie rozwijalam sie sama, bardzo to lubilam. Grac na flecie
      umiem bo w podstawowce mnie uczylismile
      Nie chodzilam nigdy na zadne kursy, po pierwsze dlatego ze nie
      odczuwalam takich potrzeb, po drugie ze takie zajecia byly wowczas
      drogie. Jak mialam ochote pobrykac to szlam na eskaesy po zajeciach:-
      )
      Jedyne czego nie umiem to jezdzic na nartach - ale to dlatego, ze
      sie boje i nieo dczuwam narazie potrzeby nauczenia siesmile
      moje dziecko jak bedzie mialo chec zapisze go na dzudo czy jakies
      inne sporty walki- chlopak za duzo energii masmile Uwazam jednak ze
      uczeszczanie na jakiekolwiek zajecia dodatkowe w dziecinstwie nie
      jest jedynym determinantem posiadania umiejetnosci w zyciu doroslym.
    • paulka25 Re: Umiejetnosci 07.02.09, 20:25
      Moje dziecko samo nauczylo sie plywac, przy naprade minimalnej naszej pomocy.
      Ale my kazdego roku przez 2-3 miesiace lata siedzimy po kilka godzin dziennie na
      basenie. Na rowerze jezdzi ale tylko na 4 kolkach bo na 2 twierdzi, ze sie boi
      wink Nie bede jej zmuszac do odczepiania kolek. Od roku raz w tygodniu chodzi na
      zajecia sportowe dla dzieci- zapisalismy ja na jej prosbe. Poza tym czesto bywa
      na hali ze mna (jestem trenerka) i mezem (on jest zawodnikiem). Nie zmuszamy jej
      do niczego, robi tylko to co sama chce. Mieszkamy w Alpach i wszyscy jezdza tu
      na nartach juz od dziecinstwa. Ale nasze dziecko wyraznie powiedzialo, ze nie
      chce sie tego uczyc wiec jej nie namawiamy. Ja tez nie czuje pociagu do tego
      sportu wiec ja rozumiem wink Teraz stwierdzila, ze chcialaby chodzic na tance
      wiec szukam w poblizu jakis zajec dla dzieci.

      Generalnie moje zdanie jest takie, ze nie ma co na sile dzieci zmuszac do
      sportow. Sa osoby, ktore sport uwielbiaja w wielu roznych formach ale tez i tacy
      ktorych kompletnie to nie kreci. Tym, ktorzy za sportem nie przepadaja wystarczy
      moim zdaniem wf.
      • beata132 Re: Umiejetnosci 08.02.09, 09:55
        Wszystko zależy od rodziców, a właściwie czy im się chce.
        Mój syn ma 4,5 roku. Mam to szczęście, że mój mąż potrafi zachęcić
        Szymona do ruchu.
        Dzięki temu nasz syn potrafi pływać, w miarę dobrze radzi sobie na
        nartach i łyżwach o rowerze nie wspomnę. Tego wszystkiego nauczył go
        ojciec a nie instruktor, więc można. Trzeba tylko chcieć.
        • lola211 Re: Umiejetnosci 08.02.09, 10:04
          Tego wszystkiego nauczył go
          > ojciec a nie instruktor, więc można. Trzeba tylko chcieć.

          Przede wszystkim rodzic musi UMIEC, by dziecko nauczyc.Kolejna
          rzecz, to musi miec cierpliwosc i dar przekazywania wiedzy- nie
          kazdy potrafi swoja wiedze przekazac.
          Ponadto- trzeba sobie narzucic dyscypline i poswiecic okreslona
          ilosc czasu na nauczenie dziecka.
    • mathiola Re: Umiejetnosci 08.02.09, 10:18
      Mam w domu typ kompletnie niesportowy. Zmuszanie go do czegokolwiek nie ma
      sensu, ponieważ on tego zwyczajnie nie lubi. Wspieram go tyle na ile powinnam (i
      na ile muszę), żeby nie wyrósł na rachitycznego cherlaka. Nie szczędzę pieniędzy
      i czasu, żeby zniwelować pewne niedoskonałości syna wynikające z jego zaburzeń.
      Podsuwam mu sprzęt sportowy z nadzieją, że zapała do niego sympatią wink
      Też uważam, że dziecko powinno nabyć pewne umiejętności w dzieciństwie,
      chociażby po to, by ćwiczyć ciało nie tylko w rejonie przegubu dłoni wink Ale
      uważam też, że należy podążać za dzieckiem i jego potrzebami i skłonnościami.
      Sportowca z mojego syna nie będzie, ale ruchu na świeżym powietrzu mu nie
      odpuszczam. Poza tym mogę tylko postarać się zrozumieć, że woli tworzyć
      fortyfikacje średniowieczne, odtwarzać przebieg wielkich bitew i lepić dinozaury
      z plasteliny, niż jeździć na rowerze i grać w piłkę.
    • memphis90 Re: Umiejetnosci 08.02.09, 23:04
      Ja jestem zdania, że nic na siłę. Warto pokazać dziecku różne ciekawe zajęcia-
      basen, konie, sztuki walki, nauka gry na instrumentach itd, itd. Ale jeśli
      dziecko nie chce np. grać w tenisa- to po co je zmuszać? Bo to modne? Jeśli boi
      się wody- po co na siłę wrzucać je do basenu? Boi się koni- nie sadzać w siodło
      "żeby się oswoiło". Chciało pianina, a teraz palcówki je nudzą- zwolnić je z
      tego obowiązku, nie każdy musi być Mozartem. Rusza się jak Pinokio po
      elektrowstrząsach- nie zmuszać go do tańca towarzyskiego. Jest taka różnorodność
      zajęć, że każde dziecko może znaleźć dla siebie coś zgodnego z zainteresowaniami.

      Jak byłam mała (miałam chyba 4 lata) chodziłam na basen. Jeden raz solidnie
      łyknęłam wody, trener kazał mi wracać do wody i powtarzać ćwiczenie- i po tym
      już więcej na ten basen nie poszłam. Umiem pływać, nie boję się wody, ale cieszę
      się, że rodzice nie zmuszali mnie do pływania wtedy, kiedy się tego wystraszyłam.
    • sasha3 Re: Umiejetnosci 09.02.09, 00:55
      Moje doświadczenia z życia dorosłego:
      Jestem na tyle stara, że pamiętam jeszcze czasy swojej wczesnej
      {czyli przed poznananiem męża) młodości, czyli czasy nastolatki, 13-
      14 lat wink)
      Ustaliłyśmy wtedy z cioteczną siostrą, jakie
      umiejętności "oświecony" człowiek wink)) powinien posiadać:
      1. możliwość porozumienia się w języku angielskim,
      2. prawo jazdy,
      3. umiejętność pływania

      To były dla nas, jako nastolatek, najważniejsze zasady. Głupie, nie?
      Już weryfikuję. Mając 35 lat dochodzę do wniosku, że:
      1. język angielski - bardzo pomocny, ale jednak nie wszędzie.
      Ostatnio, jako osoba dojrzała i w pełni świadoma, setnie
      rozczarowałam się, gdy w północnych Włoszech ni w ząb nie mogłam
      porozumieć się po angielsku sad( Dopiero na lotnisku odczułam ulgę.
      Czyli przydaje się, warto się uczyć. Innych języków też, szkoda ,że
      nie znam.
      2. prawo jazdy - mam od 18-tego roku życia, nadal potrafię jeździć,
      mimo tego, że nie posiadam własnego auta, mieszkam w dużym mieście,
      komunikacja miejska mi wystarcza, mogę wtedy czytać książkę, no cóż,
      własny wybór. Ale jednak potwierdzam- umiejętność niezbęna.
      3. pływanie - absolutnie niezbędna umiejętność, sama jaestem
      samoukiem. Dzieci olałam pod tym względem. Niestety, będąc za
      granicą na wczasach, z przykrością patrzyłam, jak dzieci innych
      narodowości (np. rosyjskiej, szok) świetnie pływają, a moje?? No
      wstyd. Będę cisnąć, nie ma co. Woda jest cudowna, nie warto się bać
      czy brodzić po kolana.

      Inne umiejętności zależą już od środowiska. Sama nauczyłam się jazdy
      na nartach w wieku 34 lat. Frajda, szkoda, że zmarnowałam tyle
      sezonów.
      Taniec? Umiałam tańczyć od zawsze. Dzieci uczą się tańcząc ze mną.
      Mam nadzieję, że synowie będą mieli z tego satysfakcję, a ich
      partnerki przyjemność.

      Umiałam jeździć na rowerze, na łyżwach... teraz nie mam praktyki.
      Nie potrzebuję... Może szkoda...
      • ginny_wolf Re: Umiejetnosci 09.02.09, 10:47
        Dla mnie jest oczywiste-im wczesniej tym łatwiej i wcześniej można
        korzystać z nabytych umiejetności.U mnie naszczęcie typy chetne do
        sportu się trafiły a poza tym zadziałał sprawdzony mechanizm -my z
        mężem jezdzimy na nartach więc i dzieci też -my pływamy -lubimy
        sporty wodne więc i dzieci też analogicznie z rowerami czy tenisem.
        dzieciaki mam już spore bo to V i IV klasa podstawówki bardzo sie
        cieszę ,że wszystkie te umiejetności nabyły jeszcze w okresie
        przedszkolnym.Oczywiście nie zawsze działa to tak automatycznie -ja
        jeżdżę konnno -córka też a syn uparcie odmawiał więc mu
        odpuściłam.Jedyną rzeczą do której ,w sumie musiałam zmusić syna to
        kurs tańca towarzyskiego-nie chciał,twierdził ,że to obciach a teraz
        jako prawie 12 latek jest bardzo zadowolony,że na dyskotekach
        dziewczyny bardzo chetnie z nim tańcząsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka