Dodaj do ulubionych

a propos dzieci na weselu

25.02.09, 17:55
no normalnie padłam tabakierka ...
jakby mnie mój brat zaprosił z sześciolatką a juz młodszą pominął [1.5 roku]
to by nawet kwiatów ode mnie nie dostał
nie ważne co rodzice zrobią z dziecmi, to ich sprawa, a jak ci sie tak bardzo
nie podoba że szwagier wykorzystuje babcie i innych to mu to poprostu powiedz
my bylismy na dwóch weselach pod rząd z małą, żadne z nas nie siadło nawet na
10 min chociaż,prawie nic nie zjadłam na obiad i przystawki bo ciągle ganiałam
za córeczką
babcie były na dwóch weselach -na pierwszym moja mama, na drugim teściowa i
nikt nam nie pomógł
jakos przeżyłam choc nie było okazji zatańczyć
ale i tak bym ich nie zostawiła w tak ważnym dla rodziny dniu
a córka była szczęśliwa prowadząc wujka do ołtarza
to rodzinne przyjecie czy komus sie to podoba czy nie
Obserwuj wątek
    • hellious Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:06
      Nie mozna bylo tego dopisac do watku Tabakierki?
      • madameblanka Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:14
        widocznie sie pogubiła w tym lesie postów, łot co.
    • 18_lipcowa1 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:08
      Nie przesadzaj. W tym dniu liczy sie czego chca mlodzi a nie czego
      chcesz Ty i Twoje dzieci. Mlodzi maja prawo oczekiwac, ze dzieci na
      weselu nie bedzie, maja prawo robic je po swojemu. W koncu to tylko
      1 wieczor, moze maja ochote przezyc go tak jak chca...?
      Wlasnie tego nie lubie u dzieciatych....Nie patrza czasem w ogole na
      innych, nawet w dniu ich wesela. Przykre.
      • attiya Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 21:32
        moja mama mówiła, że wesela są dla dorosłych to raz, a dwa dlaczego oczekiwałaś,
        że za twoimi dziećmi będą inni biegac? Może oni tez przyszli sie pobawic a nie
        twymi dziećmi zajmowac.
    • marghe_72 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:12
      Co jak co ale to jest najważniejszy dzień dla Młodej Pary..
      I to ich wolę należałoby uszanować.
      • kropkacom Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:20
        > I to ich wolę należałoby uszanować.

        Ciekawe że jak był wątek o alkoholu na weselu to niewielu chciało uszanować wolę
        młodych w sprawie nie podania wódki i innych trunków. A co do zaproszeń to jeśli
        nie zaprasza się dzieci to już wszystkich a nie wybiera się pojedyncze sztuki
        które dostąpią zaszczytu. Dla mnie to kompletny brak taktu.
        • marghe_72 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:39
          kropkacom napisała:

          > > I to ich wolę należałoby uszanować.
          >
          > Ciekawe że jak był wątek o alkoholu na weselu to niewielu chciało
          uszanować wol
          > ę
          > młodych w sprawie nie podania wódki i innych trunków.
          • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 13:51
            no to wyobraź sobie że nasza sześciolatka o wiele wiecej zawracała dupe pannie
            młodej [ukochana ciocia] niż młodsza 1.5 roku wtedy,
            a my musielismy na okrągło ja odciągac aby nikomu nie przeszkadzała
            wiec to zależy też od dziecka
            nasze na dwóch weselach bawiły sie z dziećmi i nie przeszkadzały dorosłym
            no tylko my musieliśmy na nie uwazać i pilnować
            i trudno wiedzialam że nie ide tam sie bawić tylko opiekowac dziećmi
            i też byłam zadowolona
            • angazetka Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:09
              > i trudno wiedzialam że nie ide tam sie bawić tylko opiekowac
              dziećmi i też byłam zadowolona

              Szczerze podziwiam.
              • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:13
                o jezu pewnie że chcialam sobie posiedziec pogadac z reszta rodziny niż ganiac
                za małą ale widząc ja zadowolona bawiąca sie blisko z rodzina i miała jedyna
                okazje zobaczyć babcie i dziadka[mieszkamy za granicą] to co miałam im tego
                oszczędzić
                jak bede chciala sobie potanczyc to pójde na dyskoteke
            • attiya Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:13
              sylwiawkk napisała:

              >
              > > i trudno wiedzialam że nie ide tam sie bawić tylko opiekowac dziećmi
              > i też byłam zadowolona

              no cóż ja z zasady chadzam na wesela żeby pobawić się a nie pilnować dzieci.
              Dobrze mogę to robić w domu i nie iść na wesele. Na jedno wyjdzie, no może
              nie....bo nie wydam kasy na sukienkę, garnitur męża, fryzjera, prezent,
              taksówka, kwiaty - czyli jeszcze zaoszczędzę.
              • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:16
                a ja pilnowałam dzieci i bawiłam sie
                no prosze matka polka potrafi
                według powiedzenia
        • hanalui Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 19:44
          kropkacom napisała:
          > A co do zaproszeń to jeśl
          > i
          > nie zaprasza się dzieci to już wszystkich a nie wybiera się
          pojedyncze sztuki
          > które dostąpią zaszczytu. Dla mnie to kompletny brak taktu.

          No wlasnie dokladnie tak i nie inaczej. Albo kazde dziecko albo
          zadne.
          Ciekawe co by oburzone powiedzialy jakby mloda para sobie zazyczyla
          tylko polowe rodziny, np ulubiona kuzynke, ale juz jej meza niezbyt
          lubianego juz nie. W koncu to ich dzien i nie musza sie cieszyc z
          widoku kogos kogo se nie lubi.
          Swoja droga mialam okazje nieuczestniczyc na wlasne zyczenie wlasnie
          w takim weselu gdzie osoby (doroslle, pelnoletnie) nie posiadajace
          mezo/zon/narzeczonych byly zapraszane bez osob towarzyszacych .
          Jakos srednia przyjemnoscia wydawalo mi sie byc obtancowywanym przez
          podpitych wujkow czy z laski przez jakis kuzynow coby dziewcze samo
          nie siedzialo. Drugie buractwo...na zyczenie panstwa mlodych big_grin
          • id.kulka Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 20:00
            hanalui napisała:


            > Ciekawe co by oburzone powiedzialy jakby mloda para sobie
            zazyczyla
            > tylko polowe rodziny, np ulubiona kuzynke, ale juz jej meza
            niezbyt
            > lubianego juz nie. W koncu to ich dzien i nie musza sie cieszyc z
            > widoku kogos kogo se nie lubi.

            Z dzieleniem małżeństw sie nie spotkałam wink Ale z niezapraszaniem
            bardzo dalekiej rodziny już tak - i też było oburzenie: jak tak
            można. Prawie-tesciowa koleżanki nawet dzwoniła po jakiś ciociach
            Felach z drugiego końca Polski, nie widzianych nigdy na oczy, i
            zapraszała w imieniu młodych, wystopowała, gdy jej prawie-synowa
            powiedziała: ok, zapraszaj, ale na swój koszt wink

            > Swoja droga mialam okazje nieuczestniczyc na wlasne zyczenie
            wlasnie
            > w takim weselu gdzie osoby (doroslle, pelnoletnie) nie posiadajace
            > mezo/zon/narzeczonych byly zapraszane bez osob towarzyszacych .

            Ale zaproszenie dorosłego bez osoby towarzyszącej a niezaproszenie
            dziecka na wesele, to dwie różne sprawy zupełnie.

            Z jednym się zgodzę - albo zapraszać wszystkie dzieci, albo żadnego.
        • memphis90 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 22:57
          Ja zawsze optowałam za weselami bezalkoholowymi, jeśli młodzi mają taką fantazję
          (mam odszukać archiwalia? wink). U mnie było tylko wino i świat się nie zawalił,
          focha nikt nie strzelił. I w mojej rodzinie dzieci na wesele się nie zaprasza-
          bo to zabawa nie dla nich i tyle. Ba, nawet dorosłych dzieci się często nie
          zaprasza (albo zaprasza tylko rodziców plus jedno dziecko z mężem)- ze względu
          na ograniczenia finansowe/lokalowe młodych. I też nikt nie pała świętym
          oburzeniem. W drugim wątku ktoś wspominał wesele, gdzie dzieci spokojnie spały w
          fotelikach, a urżnięci faceci wszczynali burdy- czy którakolwiek rozsądnie
          myśląca kobieta zostawiłaby niemowlę w towarzystwie rozrabiających pijanych
          matołów? Ja nie... Tak to mamusiom przeszkadza chrapiący sąsiad, bo budzi
          maleństwo albo sąsiad malujący korytarz- bo truje maleństwo- ale na zadymioną,
          duszną, hałaśliwą salę można niemowlaka zabrać?
      • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 13:48
        ależ ja nie miałam do nikogo pretensji że nie pilnował mi dzieci
        tylko chciałam powiedziec że z dziemi tez sie da przeżyc na weselu
        a i jest okazja aby dalsza rodzina poznała maluchy
        bo to tez jakas okazja spotkac ciocie i wujków
        • makurokurosek Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:26
          "tylko chciałam powiedziec że z dziemi tez sie da przeżyc na weselu
          > a i jest okazja aby dalsza rodzina poznała maluchy "

          Tylko po co. Jak dla mnie wesele nie jest miejscem dla małych dzieci, nie każdy
          po alkoholu potrafi zachować się tak jak należy zachowywać się przy małych
          dzieciach. Nie bawi mnie widok wypitego wujka tańczącego z małym dzieckiem, tak
          samo jak nie bawią mnie żarty dorosłych w towarzystwie dzieci. Oczywiście każdy
          ma prawo wyboru, tylko niestety nie każdy potrafi ponieść konsekwencje tego
          wyboru i nierzadkim jest widok 4 latka pałętającego się samotnie po sali bo
          mamusia z tatusiem w najlepsze imprezują. Zawracanie dupy pannie młodej przez
          upierdliwą sześciolatkę prawdopodobnie również nie jest najlepsza atrakcją dla
          panny młodej, a nie taktem byłoby zwrócić małej uwagę dziecko idz do starych i
          daj mi w końcu święty spokój
          • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 15:08
            pierwszy szał do cioci było jak zobaczyła ja przed kosciołem w sukni slubnej
            i chciala z nia porozmawiać przez chwile
            zabralismy ja po 5 min jak jeszcze czekalismy na mszę
            oni robili zdjecia
            z dziecmi tez
            a jak nie rozumiesz po co dzieci maja poznac dalsza rodzine to juz nie wiem jak
            ci to wytłumaczyć
          • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 15:09
            i żadna ciocia a ni tym bardziej państwo młodzi nie musieli sie odganiac od
            naszych dzieci
            bo my sie nimi zajmowalismy
            wszystkim pasowało
          • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 15:11
            a na weselu i juz pod koniec nie było nikogo upitego tak aby szalał czy
            rozdeptywał dzieciatka tarzajace sie po ziemi
            i nie było też dzieci tarzajacych sie po ziemi ,ani pod stołami
            cholera ale mój brat miał szczeście wszyscy kulturalni dzieci swiete impreza udana
            ja nie wiem cud jakiś
    • madameblanka Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:18
      przychylam sie do lipcowej i marghe, byłam na nie jednym weselu i dzieci to
      kłopot nie dla mamusiek tylko dla gości. Ostatnio bohorki łaziły pod stołami
      deptały po butach i zaciągając sukienki czy ściągając obrus ze stołu /aby spod
      niego wyjść/.
    • jowita771 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:35
      Sylwio, ale jeśli już bardzo Cię to uraziło, to nie idziesz na wesele, a nie
      idziesz z tym niezaproszonym dzieckiem i jeszcze krytykujesz, bo za późno i to
      dziecko, które nie było zaproszone, za krótko się pobawiło. Bo to dopiero jest
      buractwo.
      • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 13:55
        to akurat nie do mnie tylko do tabakierki
        • tabakierka2 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 13:58
          do mnie???
          ja w ogóle bym dziecka/dzieci na wesele nie zabrałatongue_out
          więc nie rozumiem dlaczego do mnie?
          • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:10
            bo to ty wybralas jedno z dzieci a nie ja
            o to sie mnie czepiali
            • tabakierka2 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:12
              nie, nie o to chodziło.

              "Sylwio, ale jeśli już bardzo Cię to uraziło, to nie idziesz na
              wesele, a nie
              idziesz z tym niezaproszonym dzieckiem i jeszcze krytykujesz, bo za
              późno i to
              dziecko, które nie było zaproszone, za krótko się pobawiło. Bo to
              dopiero jest
              buractwo."

              Jesli nie podoba Ci, że jedno z Twoich dzieci nie zostało
              zaproszone, to nie idziesz w ogóle, a mój szwagier nie dość, że
              przyszedł z niezaproszonym dzieckiem, to jeszcze miał pretensje, że
              nie zrobiliśmy imprezy na 15stą, żeby maly mógł się dłużej pobawić
              <?!>
              • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:15
                słuchaj ja tam ze swoimi sie dogadałam
                choc też wesele mieli na 18 wiec mała zabawiła tam też jakies 2-3 godzinki tylko
                i spac do domku
                też chcialam wczesniej ale sie nie dało
                ale do głowy by mi nie przyszło aby sie obrażac na brata że nie dostosował
                wesela do dzieci
                • attiya Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:20
                  sylwiawkk napisała:

                  >
                  > też chcialam wczesniej ale sie nie dało
                  >

                  w życiu nie przyszłoby mi do głowy aby młodzi dostosowali przyjęcie pod moje
                  dzieci. No ale różne ludzie mają pomysły.

                • tabakierka2 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:20
                  sylwiawkk napisała:

                  do głowy by mi nie przyszło aby sie obrażac na brata że nie
                  dostosował
                  > wesela do dzieci

                  nie no, na szczęście się nie obraził - tylko rzucił jako kąśliwa
                  uwaga, na zsadzie "reszta przynajmniej będzie wiedziała, na która
                  powinna zrobić ślub" ( reszta rodziny, oczywiście!).
                  • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:22
                    dobra naprawde ,fajnego masz szwagra
          • agik82 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 17:37
            na moje wesele był zaproszony mój kuzyn, a że nie mógł przyjść bo wyjechał, to na swoje miejsce wysłał córkę 14letnią nie informując nas o tym a wiedział o wyjezdzie ok 3 tyg. wcześniej. Dodam że było to przyjęcie weselne na które dzieci kuzynostwa nie były zaproszone.Aha i ta delegacja nawet nam życzeń nie złożyła. nie powiem żeby to miłe było.
            • mariolka55 w zyciu bym nie pomyslała 26.02.09, 17:56
              ze dzieci na weselach moga byc niemile widziane,jestem w lekkim szoku czytajac
              ten watek...
              nigdy nie zdarzyło mi sie dostac zaproszenia bez dzieci ,ale nigdy mi tez nie
              przyszło do głowy ze dzieci moga komus przeszkadzac?
              a juz niezapraszanie dzieci rodzenstwa,czyli najblizszej rodziny jest dla mnie
              jakies chore.
              • id.kulka Re: w zyciu bym nie pomyslała 26.02.09, 18:03
                mariolka55 napisała:

                > ze dzieci na weselach moga byc niemile widziane,jestem w lekkim
                szoku czytajac
                > ten watek...
                > nigdy nie zdarzyło mi sie dostac zaproszenia bez dzieci ,ale nigdy
                mi tez nie
                > przyszło do głowy ze dzieci moga komus przeszkadzac?

                Wielu ludziom nie przychodzi też do głowy, że można na weselu a) nie
                chcieć alkoholu; b) nie chcieć zespołu; c) o zgrozo, w ogóle nie
                chcieć wesela wink ...itd. Tylko dlczego inaczej musi = chore?
                • mariolka55 Re: w zyciu bym nie pomyslała 26.02.09, 18:22
                  id.kulka napisała:

                  > Wielu ludziom nie przychodzi też do głowy, że można na weselu a) nie
                  > chcieć alkoholu; b) nie chcieć zespołu; c) o zgrozo, w ogóle nie
                  > chcieć wesela wink ...itd. Tylko dlczego inaczej musi = chore?

                  inaczej nie znaczy choresmile
                  a)mozna nie chciec alkoholu -jak najbardziej
                  b)nie chciec zespołu weselnego -oczywiscie ze tak
                  c)w ogóle nie chciec wesela- no nie kazdy chce

                  ale robiac juz to wesele i zaprosic siostre/brata bez dzieci
                  (bratanki/siostrzenice to przeciez najblizsza rodzina) jest dla mnie
                  dziwne,wręcz niewyobrażalne
                  a już przebieranie miedzy dziećmi ze ta zaprosze bo ma 5 lat a tego nie bo mały
                  i rozdarty jest dla mnie chore.
        • jowita771 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 19:31
          Jeśli o mój post Ci chodzi, to właśnie do Ciebie, a nie do Tabakierki.
          Niżej napisałaś, że tez chcieliście wcześniej wesele Twojego brata, ale się nie
          dało. No, słowo daję, nie wiedziałam, że można w ogóle wpaść na pomysł
          dostosowywania wesela do dzieci gości. Jak przeczytałam o szwagrze Tabakierki,
          to myślałam, że to jakiś wybryk natury, a okazuje się, że takich jest więcej.
          • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 19:46
            ale ja sobie tak tylko pomyslałam ,a szwagier tabakierki to zaproponował i był
            zły bo sie nie dostosowali
            a ja to tylko tak w myslach
    • kali_pso Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:37


      jakos przeżyłam choc nie było okazji zatańczyć



      A ja wolałabym, zamiast cieszyć się z "przeżycia" okraszonego
      pieluchą, karmieniem i ganianiem dzieciaka po sali, trochę jednak
      tego wesela użyćwinkp
      Ale co kto lubi- jeśli Ty potrafisz uznać coś takiego za dobrą
      zabawę, to ok
    • mearuless ja bylam z dziecmi 25.02.09, 18:39

      3 razy na weselu
      w tym z moja mlodsza
      duuupa nie zabawa.
      tylko ja nie mam komu jej podrzeucic
      • myelegans Re: ja bylam z dziecmi 25.02.09, 18:49
        Dla mnie dzieci i wesela sie nie mieszaja. Mlodsze, bez komentarzy,
        1-3 latek, klopot dla rodzicow. Starsze podrygujace, ganiajace po
        sali, zrywajace serpentyny i balony.
        Nie, dziekuje. Wesela wszystkich przyjaciolek byly bezdzieciowe,
        nikt sie nie obrazil, kto mial przyjsc, przyszedl i dobrze sie bawil.

        u mnie w rodzinie (duza rodzina na wsi) jest zwyczaj, ze malych
        dzieci sie nie zabiera, a te do 12-13 lat sa na slubie i obiedzie, w
        okolicy 18-19 sa wyprowadzane njczesciej do jednego, czy dwoch domow
        i tam maja zabawe.
      • id.kulka Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:57
        Jakie to słodkie, kiedy goście roszczą sobie prawo do decydowania,
        kogo zaprosić na ślub, kogo na wesele, czy podac alkohol, czy ma
        grać zespół, ... A jak im coś nie pasuje to strzelają focha.
        Wesele organizuje para młoda i jeśli sobie dzieci na weselu nie
        życzy, to należy to uszanować. Moim skromnym zdaniem, wesele to nie
        jest impreza dla dzieci. Co innego uroczystość w kościele, co innego
        calonocna impreza.
        My nie organizowaliśmy wesela, tylko obiad z ciachem w restauracji,
        więc dzieci zaproszone były. Ale z kolei kuzynka robiła wesele, na
        które dzieci nie zapraszała. Ileż się nasłuchała od jednej ciotki,
        jakie były zgrzyty, kwasy, a foch chyba do tej pory.
        Ostatnio ślub brała moja przyjaciółka i również nie zapraszała
        nieletnich - co mnie szczególnie nie zmartwiło, bo dla mnie to
        średnia atrakcja zabierać malucha na wesele. Po co? smile
        Jedyne, z czym Tabakierkce nie najlepiej wyszło, to że zaprosiła
        jedno dziecko, a drugiego nie - według mnie należało konsekwentnie
        nie zapraszać żadnego.
    • e_r_i_n Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 18:59
      Hmm, faktycznie, gratuluję postawy.
      Ja tam wolę się na weselu dobrze bawić, niż męczyć siebie i dziecko.
      Mój syn nie był na weselu swojego chrzestnego (miał wtedy dwa lata). Pewnie
      będzie miał dożywotnią traumę.
      • kali_pso Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 19:04


        Pewnie
        > będzie miał dożywotnią traumę.


        Nieładnie, jak mogłaś, przecież to szczytna rodzicielska postawa-
        masz dzieci to je zabierasz wszędzie i zginasz kark nurkując za nim
        pod obrusami z uśmiechem na ustachwinkp
        • e_r_i_n Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 19:29
          No właśnie, jak mogłam wink
          W końcu na pewno państwu młodym zależy bardziej na obecności nic nie kumającego
          kilkulatka, niż na dobrej zabawie bliskiej rodziny.
          Kurna, ja jak nie miałam z kim młodego zostawić, to w ogóle na wesele nie
          pojechałam.
          A trzeba było. W końcu poświęcenie jest w cenie smile
          • kra123snal Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 21:32
            > Kurna, ja jak nie miałam z kim młodego zostawić, to w ogóle na
            wesele nie
            > pojechałam.

            Też tak zrobiłam, ale młodzi się pogniewali na śmierć. Chyba nie ma
            złotego środka.
            • e_r_i_n Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 09:01
              Moi nie robili problemów smile
          • memphis90 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 23:00
            A mógł poprowadzić pana młodego do ołtarza, chlip...sad
    • olinka20 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 19:26
      To sie wybawilaś......
      • olinka20 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 21:04
        To oczywiście do Sylwiikk było.
    • deela Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 19:28
      > a córka była szczęśliwa prowadząc wujka do ołtarza
      > to rodzinne przyjecie czy komus sie to podoba czy nie
      w tym dniu nie sa najwazniejsze uczucia mamus ktore maja jakis poglad na sprawe
      dzieci na weselu tylkow azne sa plany uczucia i zyczenia mlodej pary
      kumasz zabciu?
      • alesio23 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 19:50
        Też uważam, że to czy dzieci powinny iść na wesele powinno zależeć
        tylko od pary młodej. U mnie na weselu było kilkoro dzieci w tym ój
        siedmioletni brat i dwuletnia córa. Starsze dziewczynki miały
        radochę bo mogły się młodą zająć i dzieci jakoś nie stanowiły
        problemy. Po młodą przyjechała potem moja ciotka która na wesele nie
        mogła przyjść bo musiała z pieskiem zostać(!) i było git.
        • agni26 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 20:37
          Na większość wesel zabierałam młodego i wcale się przez to nie
          bawiłam gorzej. Rozumiem, że niemowlak może przeszkadzać, ale od 1,5
          w zwyż? Co więcej, z moich osobistych doświadczeń wynika, że lepiej
          się zachowywał syn na weselu, gdy miał 1,5 roku niż ostatnio - 3,5.
          Chodził sobie, podrygiwał, ganiał z balonem, ganiał z innymi
          dziećmi, coś zjadł. Nie było to dla mnie szczególnie uciązliwe, nie
          obarczałam opieką żadnych babć czy cioć. Po prostu zwinęliśmy się z
          imprezy wcześniej, gdy było widać, że się zmęczył.
          Gdybym natomiast była zaproszona bez dziecka, absolutnie bym to
          uszanowała. Nie moja sprawa, jaką formułę wesela wymyślili młodzi.
          • myelegans Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 20:44
            > się zachowywał syn na weselu, gdy miał 1,5 roku niż ostatnio -
            3,5.
            > Chodził sobie, podrygiwał, ganiał z balonem, ganiał z innymi
            > dziećmi, coś zjadł. Nie było to dla mnie szczególnie uciązliwe

            Najwazniejsze ze dla CIEBIE nie bylo uciazliwe? Mnie takie
            zachowania IRYTUJA bardzo, zapytaj jeszcze kelnerki i inne osoby z
            obslugi, co sadza o tych ganiajacych z balonami dzieciach.
            • iwoniaw O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 25.02.09, 21:00
              I jeśli _młodzi_ chcą, mogą sobie całe przedszkole zaprosić i balony wręczać
              każdemu nieletniemu wink A może nie?
              • tosina Re: O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 25.02.09, 21:12
                Pewnie ze sa w pracy ale czy jest to bezpieczne. Mozesz sobie
                uwazac jak bardzo chcesz ale jak ci wyskoczy taki szkrab z zarogu a
                ty niesiesz np. tace barszczykow goracych to male masz szanse nie
                wylac tego.

                • iwoniaw Re: O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 25.02.09, 21:17
                  No, dlatego powinny uważać. Albo brać zlecenia na wesela "bezdzietne" - choć
                  istnieje wówczas niebezpieczeństwo, że się im gość pełnoletni z promilami
                  zatoczy pod nogi... Zatem na bezdzietne bezalkoholowe wink
                  • tosina Re: O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 25.02.09, 21:20
                    Tak ale o ile idac z taca teg o wysokiego widzisz bo jest na
                    wysokosci twojego wzroku a jego zataczajace ruchy jestes wstanie
                    przewidziec. O tyle pomyslowosc i zywotnego malca ,ktory czesto
                    jest po nizej twojego wzroku (a naewo tak jest jak niesiesz tace)
                    juz nie..
                    • agni26 Re: O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 25.02.09, 21:32
                      Po pierwsze: jak juz ktoś napisał wyżej, kelnerka jest w pracy i nie
                      jej decydować o wieku gości. Musi być ostrożna i tyle.
                      Po drugie: część jadalna jest zwykle oddzielona od tanecznej,.nie
                      sądzisz chyba że dziecko naginało z tym balonem po stołach.
                      Po trzecie: dopóki nikomu nie szkodzę, zawsze będę w pierwszym
                      rzędzie troszczyła sie o własny komfort.
                      • tosina Re: O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 25.02.09, 21:38
                        Nie musi pod stolem wystarczy jak zrobi slalom pomiedzy stolikami.
                        JAkos nigdy nie widzialam by taki korowod, balonikowy zamykala mama
                        opiekujaca sie ta czereda.Zazwyczaj zostawia sie je samo sobie w
                        mysl zasady - tyle tu miejscaniech sie jas czy zosia wybiega.

                        MAsz racje kelnerki na weselach musza uwazac Ale latwiej uwazac
                        kelnerce na kogos kto jest w jej zasiegu wzroku gdy niesie tace niz
                        na kogos kto siega jej np. do kolan.
                        • agni26 Re: O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 25.02.09, 21:39
                          Trudno, taka praca.
                          • myelegans Re: O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 25.02.09, 21:45
                            agni26 napisała:

                            > Trudno, taka praca.

                            W wielu przypadkach dorywcza, bo zatrudniane sa panie, ktore w
                            weekendy dorabiaja, a z kelnerowaniem na codzien maja malo do
                            czynienia, wiec i wyobraznia moze nie zadzialac. Historia z zycia
                            wzieta, 2-latek wyladowal z ciezkimi poparzeniami, jak wpadl pod
                            nogi kelnerki na weselu, z taca pelna goracych plynow.

                            • jasnorzewska Re: O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 25.02.09, 23:07
                              Pytam z ciekawości: jak na incydent zareagowała rodzina dwulatka i
                              pozostali goście? Nie zdziwię się, jeśli kelnerka niemal została
                              żywcem zlinczowana.
                              • attiya Re: O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 26.02.09, 07:55
                                jasnorzewska napisała:

                                > Pytam z ciekawości: jak na incydent zareagowała rodzina dwulatka i
                                > pozostali goście? Nie zdziwię się, jeśli kelnerka niemal została
                                > żywcem zlinczowana.

                                odpowiedzialność w pierwszym stopniu powinna ponieść mamusia i tatuś, którzy nie
                                upilnowali dziecka i zostawili je bez opieki. A i pewnie byli juz pod wpływem
                                alkoholu.
                  • niebieska.biedronkaa Re: O, akurat kelnerki i obsługa są w pracy! 26.02.09, 07:55
                    > No, dlatego powinny uważać.

                    Ale rodzice też powinni pilnować swoje pociechy.
                    Łatwiej winą za tego typy wypadek obarczyć kelnerkę niż rodziców,
                    którzy się w tym czasie bawią.
                    • iwoniaw A ktoś tu pisał, że nie pilnuje swoich dzieci? 26.02.09, 13:10
                      Przeciwnie - jednej pani wręcz się dostało, że zamiast się "wybawić" latała całą
                      imprezę za dzieciakiem - jakby to nie była jej sprawa, jej wybór i nie ona
                      ponosiła konsekwencje...

                      Dziwnym zbiegiem okoliczności najbardziej niektórym przeszkadzają cudze dzieci
                      tylko dlatego, że SĄ - no faktycznie, odpowiedzialna matka zamyka potomstwo
                      przed światem do ukończenia przez nie 18 lat. Ciekawe tylko, że na wielu
                      weselach, na których byłam, dzieci były zarówno _zaproszonymi_ gośćmi, jak i
                      upilnowanymi i wszyscy mają się dobrze. A już oburzenie pani X, że dziecka
                      kuzynki Y przez pół godziny pilnowała ciocia Z, zamiast iść w tany z wujkiem
                      Zenkiem to już naprawdę nie rozumiem...
                      • kropkacom Re: A ktoś tu pisał, że nie pilnuje swoich dzieci 26.02.09, 13:22

                        > weselach, na których byłam, dzieci były zarówno _zaproszonymi_ gośćmi, jak i
                        > upilnowanymi i wszyscy mają się dobrze.

                        Bo to jest tak, że zawsze w temacie dzieci znajdzie się jakiś pokazowy
                        niedopilnowany, rozrabiający, niewychowany bachorek. Tak jak w temacie o
                        teściowej znalazł się taki co skakał po kanapie w kozakach. Czemu? Bo musiał się
                        znaleźć. I nawet może być obok niego tysiąc innych dopilnowanych ale w ludzkiej
                        pamięci pozostanie tylko on. I tyle. A i jeszcze - dzieci zawsze komuś
                        przeszkadzały, przeszkadzają i będą przeszkadzały. Na szczęście z małolatów
                        wyrastają dorośli a z nimi już nie ma dylematu czy może iść na wesele do ciotki.
                        Ech...
                        • id.kulka Re: A ktoś tu pisał, że nie pilnuje swoich dzieci 26.02.09, 13:46
                          kropkacom napisała:

                          >
                          > > weselach, na których byłam, dzieci były zarówno _zaproszonymi_
                          gośćmi, ja
                          > k i
                          > > upilnowanymi i wszyscy mają się dobrze.
                          >
                          > Bo to jest tak, że zawsze w temacie dzieci znajdzie się jakiś
                          pokazowy
                          > niedopilnowany, rozrabiający, niewychowany bachorek. Tak jak w
                          temacie o
                          > teściowej znalazł się taki co skakał po kanapie w kozakach. Czemu?
                          Bo musiał si
                          > ę
                          > znaleźć. I nawet może być obok niego tysiąc innych dopilnowanych
                          ale w ludzkiej
                          > pamięci pozostanie tylko on.

                          Bo faktem jest, że różne są dzieci i różni rodzice. A zazwyczaj zna
                          się własną rodzine i wie, czy się można po rodzinie spodziewać
                          rozsądku, czy wręcz przeciwniesmile

                          > A i jeszcze - dzieci zawsze komuś
                          > przeszkadzały, przeszkadzają i będą przeszkadzały.

                          Ale jeśli komuś się marzy wesele w rezydencji, gdzie nie ma, w jego
                          mniemaniu, warunków na goszczenie dzieci na całonocnej imprezie (np.
                          miejsca, gdzie można maluchy położyć spać itd), to może sobie
                          zażyczyć imprezy bezdzieciowej? Zawsze może liczyć na rozsądek
                          rodziców, którzy w odpowiednim momencie zapewnią dzieciom desant do
                          domu, ale przeliczyć się można wink
                          A jeśli ktoś chce balangę ze striptizem albo po prostu uważa, że
                          wesela to nie są imprezy odpowiednie dla dzieci, to może sobie
                          chcieć i uważać, czy musi koniecznie zrobić tak, by zadowolić
                          wszystkich naokoło?
                          • kropkacom Re: A ktoś tu pisał, że nie pilnuje swoich dzieci 26.02.09, 14:00
                            > Bo faktem jest, że różne są dzieci i różni rodzice.

                            Z postów niektórych można wyciągnąć wniosek że Ci co biorą dzieci na wesele to
                            na bank: ich nie dopilnują, będą się kiepsko bawić, zrzucać opiekę na innych, a
                            małolat wpadnie na kelnerkę z gorącym rosołem.

                            > Ale jeśli komuś się marzy wesele w rezydencji, gdzie nie ma, w jego
                            > mniemaniu, warunków na goszczenie dzieci na całonocnej imprezie

                            Jak nie chce się dzieci to się ich NIE zaprasza. Proste. I nic mi do tego. Ja
                            zabierałam dzieci na takie wesela gdzie była oczekiwana cała rodzina i moje
                            dzieci też smile

                            > A jeśli ktoś chce balangę ze striptizem albo po prostu uważa, że
                            > wesela to nie są imprezy odpowiednie dla dzieci,

                            A jak ktoś che to niech sobie nawet balet erotyczny sprowadzi. Ja jednak nie
                            traktuje wesela jako jeszcze jednej imprezy ale jako święto państwa młodych i
                            spotkanie przede wszystkim rodziny. Ale to ja.
                            • id.kulka Re: A ktoś tu pisał, że nie pilnuje swoich dzieci 26.02.09, 14:04
                              kropkacom napisała:

                              > > Bo faktem jest, że różne są dzieci i różni rodzice.
                              >
                              > Z postów niektórych można wyciągnąć wniosek że Ci co biorą dzieci
                              na wesele to
                              > na bank: ich nie dopilnują, będą się kiepsko bawić, zrzucać opiekę
                              na innych, a
                              > małolat wpadnie na kelnerkę z gorącym rosołem.

                              Teraz to Ty przejaskrawiasz smile

                              > Jak nie chce się dzieci to się ich NIE zaprasza. Proste. I nic mi
                              do tego.

                              I o to, Kropko, chodzi smile Że jak ktoś nie chce, to trzeba jego wolę
                              uszanować, a nie strzelać focha. Tylko, jak mówiłam, według mnie
                              należałoby albo nie zapraszać dzieci w ogóle, albo wszystkie - nie
                              wybierać.
                              • kropkacom Re: A ktoś tu pisał, że nie pilnuje swoich dzieci 26.02.09, 14:13
                                > I o to, Kropko, chodzi smile Że jak ktoś nie chce, to trzeba jego wolę
                                > uszanować, a nie strzelać focha.

                                Ja tam nie mam zamiaru strzelać jakieś focha. Jeśli chodzi o tabakierka2 to
                                uważam że pełniła nietakt zapraszając tylko jakieś tam dzieci bo niby jej
                                zdaniem będą kłopotliwe a inne nie. A wszystko to była tylko rozgrywka rodzinna.
                                Nie chciała dzieci to trzeba było ich nie zapraszać w ogóle. I napisze to
                                jeszcze raz, ja bym oczywiście na miejscu szwagra na siłę niechcianego dziecka
                                nie brała ale miło by mi nie było.

                                I ja nikomu nie każe brać dzieci na wesela i inne imprezy.
                        • tabakierka2 Re: A ktoś tu pisał, że nie pilnuje swoich dzieci 26.02.09, 13:48
                          kropkacom napisała:


                          > wyrastają dorośli a z nimi już nie ma dylematu czy może iść na
                          wesele do ciotki
                          > .
                          hah, akurattongue_out
                          Chociaż przyznam, że wesele jest generalnie bardzo emocjogenne - np.
                          brat mojego dziadka ( w wieku 80lat, widziałam go ostatnio jakieś 15
                          lat temu) obraził się na moją babcię (?!) za to, że nie zaprosiliśmy
                          go na weseleuncertain wesele było na 50osób - w tym chrzestni, rodzeństwo
                          rodziców, rodzeństwo nasze + najbliżsi przyjacielesmile
                          Czego by nie zrobić zawsze będą niezadowoleni.
            • gryzelda71 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 21:20
              myelegans napisała:
              zapytaj jeszcze kelnerki i inne osoby z
              > obslugi, co sadza o tych ganiajacych z balonami dzieciach.

              tego jeszcze nie było,żeby wesele pod obsługę tegoż organizować.
              • id.kulka Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 21:25
                gryzelda71 napisała:

                > myelegans napisała:
                > zapytaj jeszcze kelnerki i inne osoby z
                > > obslugi, co sadza o tych ganiajacych z balonami dzieciach.
                >
                > tego jeszcze nie było,żeby wesele pod obsługę tegoż organizować.

                Ale tu nie chodzi nawet o organizowanie wesela pod obsługę, ale o
                wyobraźnię rodziców, którzy takie maluchy puszczają, by sobie z tymi
                balonami czy serpentynami biegały bez opamiętania.
                Koleżanka niegdyś pracowała na weselach i wylała sobie na piersi
                gorący rosół, gdy jej taka rozkosznie bawiąca się dwulatka wbiegła
                nagle pod nogi.
              • myelegans Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 21:50
                gryzelda71 napisała:

                > myelegans napisała:
                > zapytaj jeszcze kelnerki i inne osoby z
                > > obslugi, co sadza o tych ganiajacych z balonami dzieciach.
                >
                > tego jeszcze nie było,żeby wesele pod obsługę tegoż organizować.
                Gryzelda jak zwykle z tych rozumiejacych inaczej. Pozwalasz tez
                swojemu dziecku na ganianie po restauracji?

                Nikt nie mowi o organizowaniu pod obsluge, tylko mamusie
                puszczcajace swoje dzieci, zeby sobie "poganialy z balonikami po
                sali" to bezdrozna glupota, brak kultury i jakiegokolwiek pomyslunku.
                Do tej samej kategorii zaliczam platajace sie po parkiecie tanecznym
                dzieci. Kiedys nadepnelam takiemu delikwentowi na reke moja szpilka.
                Na szczescie byls lekko potluczona, nie zlamana, a ryku bylo tyle,
                ze nie wiadomo bylo, czy wzywac pogotowie czy nie. Panstwo mlodzi
                czuli sie okropnie, mamusia, ktora podczas incydentu byla
                niewiadomogdzie byla obrazona i ostentacyjnie wyszli cala rodzina.
                • gryzelda71 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 07:27
                  Wesele a posiłek w restauracji to chyba inne sytuacje nie sądzisz?O ile w
                  restauracji zjadamy i tyle tam jesteśmy,to trudno,żeby dziecko na weselu jak
                  trusia za stołem siedziało.A jak ma głupich rodziców to nic tego nie zmieni.
          • e_r_i_n Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 09:08
            agni26 napisała:

            > Rozumiem, że niemowlak może przeszkadzać, ale od 1,5
            > w zwyż?

            Mi tam akurat niemowlak mniej by przeszkadzał.
      • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:02
        sami prosili o to
        moja córka prowadziła swojego wujka a bratanek panny młodej ją
        zdjecia i wspomnienia rewelacyjne wszyscy pochwalali
        a ciotki nie mogły wyjść z podziwu jak one ładnie ubrane i jakie fajne
        i tak odstoiłam je pilnowałam i bawiłam sie mimo wszystko
        były też na poprawinach i na rejsie statkiem i wszyscy byly zadowoleni
        a żadna ciotka i reszta nie narzekali nic a nic na nie
        bo nie mieli powodu
        nic nie potłukły nie sciągały obrusów ani nie plątały sie pod nogami
        może mam dzieci nie z tego swiata
        • attiya Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:18
          sylwiawkk napisała:

          > sami prosili o to
          > moja córka prowadziła swojego wujka a bratanek panny młodej ją
          > zdjecia i wspomnienia rewelacyjne wszyscy pochwalali
          > a ciotki nie mogły wyjść z podziwu jak one ładnie ubrane i jakie fajne
          > i tak odstoiłam je pilnowałam i bawiłam sie mimo wszystko
          > były też na poprawinach i na rejsie statkiem i wszyscy byly zadowoleni
          > a żadna ciotka i reszta nie narzekali nic a nic na nie
          > bo nie mieli powodu
          > nic nie potłukły nie sciągały obrusów ani nie plątały sie pod nogami
          > może mam dzieci nie z tego swiata

          mój Boże toż to skarby nie dzieci....może to tak wyglądało z twojego punktu
          widzenia a z punktu widzenia prowadzonego wujka (że się prowadzi młodą do
          ołtarza to słyszałam, natomiast o prowadzeniu młodego to już nie - tym bardziej
          przez dziecko)mogło wyglądać zupełnie inaczej :"Dobrze już pójdę z nią do
          ołtarza, bo jeszcze scenę mi w kościele urządzi"
          • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:21
            jeszcze raz i mam nadzieje że ostatni
            pan młody[mój brat]panna młoda [bratowa] sami pytali o taka rozrywke sami
            prosili i pytali czy my tez tego chcemy
            tydzien przed slubem
            nikt nikomu nie narzucał ,sami tak wymyslili
            a my spełnilismy ich zyczenie
            • attiya Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:23

              No i dlatego raz jeszcze piszę, ze różni ludzie różne pomysły miewają. Bo mnie
              do ołtarza prowadził mąż.Często bywa, że prowadzi ojciec panny młodej. O takim
              przypadku pierwszy raz słyszę.
          • kropkacom Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:24
            > mój Boże toż to skarby nie dzieci....może to tak wyglądało z twojego punktu
            > widzenia a z punktu widzenia prowadzonego wujka

            Ale kobieto, czego szukasz na siłę drugiego dna??
            • attiya Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:42
              kropkacom napisała:

              > > mój Boże toż to skarby nie dzieci....może to tak wyglądało z twojego punk
              > tu
              > > widzenia a z punktu widzenia prowadzonego wujka
              >
              > Ale kobieto, czego szukasz na siłę drugiego dna??

              to jest dyskusja gdzie wyrażam swoje zdanie i tyle
    • iwoniaw Młodzi mogą nie chcieć dzieci, ALE 25.02.09, 20:32
      zapraszanie jednego dziecka danych rodziców i _wyraźne zaznaczenie_, że drugego
      się nie chce widzieć szczytem kultury i sympatyczności nie jest. Gdyby to moje
      dziecię zostało tak "uhonorowane", poczułabym się rzeczywiście "serdecznie"
      zapraszanym i oczekiwanym gościem... Inna sprawa, że wówczas powiedziałabym
      zapraszającym, że cóż - nie skorzystam z tego zaproszenia, a nie ładowała się z
      niechcianym gościem na imprezę.

      No i do tych, co to piszą o "dniu, w którym najważniejsi są młodzi" - tak, ale
      _wesele_ organizują dla kogo i po co? Po to, żeby rodzina i przyjaciele mogli
      się cieszyć ich szczęściem i dobrze bawić z tej okazji, czy żeby zwrócili koszty
      żarcia, które zjedzą (vide wątki, jak to nie wypada dać mniej niż...) i broń
      Boże nie pomyśleli, że ich dzieci są częścią rodziny? (noż poza wszystkim, rzecz
      dotyczyła dzieci _brata_, nie jakichś dalekich pociotków...)
      • marghe_72 Re: Młodzi mogą nie chcieć dzieci, ALE 25.02.09, 21:24
        iwoniaw napisała:

        >
        > No i do tych, co to piszą o "dniu, w którym najważniejsi są
        młodzi" - tak, ale
        > _wesele_ organizują dla kogo i po co?

        Nie wiem jak Ty ale ja organizowałam wesele dla nas, dla męża i dla
        siebie.
        Po to, zeby w tak waznym dniu były z nami osoby nam naprawdę bliskie.
        • iwoniaw To ja faktycznie inaczej 26.02.09, 13:03
          Nasze wesele było po to, żeby osoby naprawdę bliskie nie tylko były z nami, ale
          jeszcze dobrze się czuły - bo widzisz, niektórym gospodarzom zależy, żeby ich
          _goście_ zostali serdecznie podjęci, skoro już przyjmują zaproszenie, często
          dostosowują swoje plany, jadą - bywa - z daleka, chce się im myśleć o prezentach
          jeszcze do tego...

          No i tak OT - moi i męża siostrzeńcy _są_ dla nas osobami naprawdę bliskimi.
          Gdybym jednak nawet uważała je za "po prostu dzieci siostry/ brata, nie zwracam
          na nie uwagi, bo coś tam", to jeśli uważam za _naprawdę bliskie_ osoby
          rodzeństwo (własne lub męża), to nie na miejscu wydaje mi się szykanowanie ich
          najbliższej rodziny. No pomijam tu już fakt, że w opcji "wesele bez dzieci" z
          kim jak z kim, ale z własną siostrą/ bratem chyba można wszystko ustalić bez
          awantur i fochów? Przecież to _naprawdę bliskie_ osoby! (jeśłi nie, to po
          cholerę ich w ogóle zapraszać?)
      • madami Re: Młodzi mogą nie chcieć dzieci, ALE 27.02.09, 21:51
        iwoniaw napisała:
        > No i do tych, co to piszą o "dniu, w którym najważniejsi są młodzi" - tak, ale
        > _wesele_ organizują dla kogo i po co? Po to, żeby rodzina i przyjaciele mogli
        > się cieszyć ich szczęściem i dobrze bawić z tej okazji, czy żeby zwrócili koszt
        > y
        > żarcia, które zjedzą (vide wątki, jak to nie wypada dać mniej niż...) i broń
        > Boże nie pomyśleli, że ich dzieci są częścią rodziny? (noż poza wszystkim, rzec
        > z
        > dotyczyła dzieci _brata_, nie jakichś dalekich pociotków...)
        >

        Wiesz co każdy ma swój punkt widzenia. Jedni organizują weselę na 300 osób by
        pokazać, że ich stać, inni zapraszają nieznane ciotki i wujków "żeby się nie
        obrazili", jedni wolą spęd rodziny w remizie inni przyjęcie weselne w
        eleganckiej restauracji. Ile par tyle weselno - ślubnych preferencji.
    • elza78 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 20:37
      > my bylismy na dwóch weselach pod rząd z małą, żadne z nas nie siadło nawet na
      > 10 min chociaż,prawie nic nie zjadłam na obiad i przystawki bo ciągle ganiałam
      > za córeczką

      rzeczywiscie zajebista zabawa byla hehehehe
      • kropkacom Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 20:51
        U nas wesela to uroczystości rodzinne a nie imprezy tylko dla dorosłych więc
        dzieci brałam (koło 20 odwoziłam do domu do babci). Gdyby młodzi nie życzyliby
        by sobie dzieci oczywiście bym uszanowała ich wolę. Kropka.
        • memphis90 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 23:08
          Dla mnie wesele to było uroczystością stricte rodzinną- więc była najbliższa
          rodzina i najblizsi przyjaciele-a z nimi i dzieci. Ale z tego samego względu
          osoby samotne zapraszaliśmy pojedynczo, a nie z przypadkowymi partnerami "z
          łapanki". Przyjęcie było malutkie, b. kameralne, rodzinne. Nikt nie strzelił
          focha, że przecież kuzyn jest pełnoletni, to czemu nie mógł przyprowadzić
          jakiejś koleżanki. Nie chcieliśmy w tym dniu obcych, przypadkowych osób i tyle.
          A że zapraszaliśmy bliskich i prawdziwych przyjaciół- wszyscy zrozumieli i
          fochów nie strzelali. Z kolei moja siostra robiła weselicho do rana- więc było
          wielu przyjaciół z różnymi partnerami, mnóstwo obcych ludzi- za to nie było
          dzieci... Każdy lubi co innego, a wolę gospodarza się szanuje- albo rezygnuje z
          imprezy.
    • mama_kotula Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 20:49
      Cytat
      a córka była szczęśliwa prowadząc wujka do ołtarza


      A wujek też był szczęśliwy, że go siostrzenica do ołtarza prowadzi...? tongue_out
      • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:25
        tak sam to wymyslil
        • mama_kotula Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 15:12
          sylwiawkk napisała:
          > tak sam to wymyslil

          W takim razie pytanie nr 2 - czy panna młoda też była zadowolona? wink
          • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 18:04
            tak oboje chcieli aby z mojej strony pana młodego prowadziła siostrzenica ,a
            panne młodą bratanek
            państwo młodzi mają akurat parke, ode mnie dziewczynkę a od niej chłopca,i tak
            sobie obmyslili że dzieci ich poprowadzą do ołtarza
            nasza mlodsza miała jeszcze iść z przodu rzucać kwiatki ale nie wypaliłoby to bo
            troche za mała była
            • mama_kotula Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 19:16
              Cytat
              tak oboje chcieli aby z mojej strony pana młodego prowadziła siostrzenica ,a
              panne młodą bratanek
              państwo młodzi mają akurat parke, ode mnie dziewczynkę a od niej chłopca,i tak
              sobie obmyslili że dzieci ich poprowadzą do ołtarza


              Ale to trzeba było napisać. Bo zupełnie zmienia to ogląd sytuacji, skoro młodzi
              sami zaproponowali, bo mieli taką wizję. Prawda?

              A teraz odwróć sytuację i wyobraź sobie, że młodzi mieli wizję wesela, na którym
              nie będzie ani siostrzenicy, ani bratanka.
              Niefajnie, prawda? Ale to jest tak samo uprawniona wizja. Tylko, że niezgodna z
              twoją. I tylko tym się różni.

              Bo generalnie uznajemy za fajne i uprawnione to, z czym się zgadzamy, a za
              niefajne i nieuprawnione to, z czym się nie zgadzamy. Tylko czasem warto
              popatrzeć z drugiej strony, z boku, z perspektywy.
    • tosina Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 21:09
      Sylwia nie raz przedstawila nam swoj sielankowy obraz rodziny ni
      jak nie pasujacay do reali w jakich zyje.
      Masa tu juz byla jej postow o bracie i jego (teraz) zonie.

      Jak dla mnie taka postawa to egoizm. A wujek napewno byl szczesliwy
      o tak.Facei uwielbiaja takie ckliwe scenki.A jego przyszla zona to
      w 100%zachwycona. Mialo byc pieknie a bylo kiczowato.
      • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:27
        tak oczywiscie dopowiadaj sobie
    • ledzeppelin3 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 21:32
      > a córka była szczęśliwa prowadząc wujka do ołtarza
      > to rodzinne przyjecie czy komus sie to podoba czy nie


      Tak, w rodzinach modelu rozpowszechnionego w krajach takich jak np
      Wietnam, kraje arabskie, Grecja, a więc w krajach, gdzie rodzina
      stanowi dość zamknięte środowisko, a o większości jej członków
      decyduje "starszyzna plemienna"
      W krajach Europy Zachodniej, gdzie rodziny nie stanowią zamkniętych
      klanów a raczej wspólnoty dobrowolne, wesele to dzień państwa
      młodych i reszta dostosowuje się do nich, natomiast przyjęcia
      rodzinne to np. imieniny cioci.

      Wszystko zależy, jaki model panuje w danej rodzinie, nie ma co
      wydziwiać, wystarczy przyjąć, że ludzie są różnitongue_out
    • golfstrom Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 22:40
      A nie da sie na takim weselu zorganizowac salki dla dzieci?
      Niech sobie tam ganiaja, jedza co maja do zjedzenia, tancza do postawionego
      magntofonu. Mozna im tam wstawic zabawki, kolorowanki czy cokolwiek. A rodzice
      mogliby sie zmieniac - np. co pol godziny czy godzine, zeby kazdy mial okazje
      sie zabawiac.
      • mama_kotula Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 22:44
        Cytat
        A nie da sie na takim weselu zorganizowac salki dla dzieci?


        Da się. Ale nie zawsze się ma ochotę. smile
        • golfstrom Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 22:51
          E no, jak ktos nie ma ochoty na wesele z dziecmi to oczywiscie nie ma co go
          uszczesliwiac dedykowana salka.
          Ale tak sobie mysle, ze jak juz mlodzi zapraszaja dzieci (pewnie klnac przy tym
          w duchu), to taka salka znacznie ulatwilaby zabawe im samym, rodzicom, reszcie
          gosci a kto wie, moze nawet kelnerkom! wink
          • gryzelda71 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 07:41
            Kelnerkom nie,wszak muszą tam też jadło donieśćwink
            Wszystko fajnie,tylko nie widzę tych rodziców zmieniających się co jakiś czas.
            • mariolka55 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 08:03
              gdybym dostała zaproszenie na wesele "bez dzieci" to napewno nie
              skozystalabym,tym bardziej ze nie mam z kim dzieci zostawic (nawet by mi to było
              na reke,bo miałabym wytłumaczenie hehe,ostatnio mamy po 4-5 wesel w rokususpicious)
              jednak uwazam takie zaproszenia za nietakt ze strony zapraszajacych,a juz
              wybieranie miedzy dziecmi ze jedno dostanie zaproszenie a drugie nie ,jest
              wiecej niz nietaktowne.
              zgadzam sie ze to dzien panstwa mlodych,ale goscie chyba tez sa wazni prawda?
      • kropkacom Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 08:24
        > mogliby sie zmieniac - np. co pol godziny czy godzine, zeby kazdy mial okazje
        > sie zabawiac.

        My z mężem zajmowaliśmy się sami swoimi dziećmi. Od nikogo niczego nie wymagałam
        i nie wymagam. Dzieci nie przeszkadzały i nikomu krzywda się nie stała. Kelnerki
        przeżyły. Po ósmej na sali nie było już żadnego dziecka.

        Jak ktoś nie chce na swoim weselu dzieci to ok. Jak ktoś nie chce brać młodych
        to też w porządku. Ale są i wesela, rodziny gdzie ani nowożeńców ani gości
        dzieci na takiej imprezie nie dziwią a wręcz są jego nieodłączną częścią. Trudno
        to pojąć?
      • id.kulka Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 08:50
        golfstrom napisała:

        > A nie da sie na takim weselu zorganizowac salki dla dzieci?
        > Niech sobie tam ganiaja, jedza co maja do zjedzenia, tancza do
        postawionego
        > magntofonu. Mozna im tam wstawic zabawki, kolorowanki czy
        cokolwiek. A rodzice
        > mogliby sie zmieniac - np. co pol godziny czy godzine, zeby kazdy
        mial okazje
        > sie zabawiac.

        Pewnie, że można smile Jako dziecko byłam na dwóch takich weselach -
        na jednym była właśnie osobna sala dla młodszych gości; drugie było
        imprezą plenerową i dla dzieciaków był osobny namiot. Tyle że
        najmłodsze osobniki miały ok 7 lat, niemowlaków nikt nie zabierał wink
    • mama-maxa Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 22:54
      my na nasze wesele tez prosilismy bez dzieci, nikt się nie obraził z
      dzieciatych, nawet przyjęli to troche z ulga, bo wiadomo było,że
      towarzystwo się pobawi w całości, a nie bedzie biegac za dziecmi. Do
      mojej przyjaciółki poszlismy bez juniora, mimo że został tez
      zaproszony. A to dlatego, że chciałam się pobawić, wytańczyć, a
      dziecko 1,5 roczne z tej zabawy i tak nic nie ma, poza tym że jest
      głośno, kupa ludzi i tyle. Tak sobie mały spokojnie przezył dzień z
      babcia i dziadkiem. Wszystko da się zorganizowac, tylko trzeba
      chcieć.
    • liwilla1 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 23:04
      kazdy robi jak chce. ja sobie mojego wesela bez dzieci (w tym wlasnych oc corz)
      nie wyobrazam smile dla dzieciarni przeciez to tez frajda, a ile zabawy jest, gdy
      leciwy wujaszek ze szczerbata malolata makarene tanczy big_grin rodzina to tez dzieci,
      i na moim weselu na pewno ich nie zabraknie smile
    • sir.vimes można nie zapraszać - ale wszystkich dzieci 25.02.09, 23:34
      a takie wybierania - Kasię weźcie a Zuzię zostawcie jest mocno nie w porządku.
      Absurd i zgroza po prostu.

      Zapraszanie "bez dzieci" jest OK, wybieranki i casting na małego gościa - ohyda.
      • czar_bajry Re: można nie zapraszać - ale wszystkich dzieci 25.02.09, 23:46
        dla mnie wesele+ dzieci nie idą w parze, a przynajmniej takie do 6 lat i sądzę
        że na dłuższą metę dla dziecka też jest to męczarnią.
        Ile taki maluch może się bawić?
        Piszę tu o prawdziwych weselach trwających do rana a nie o przyjęciu poślubnymsmile
        • kropkacom Re: można nie zapraszać - ale wszystkich dzieci 26.02.09, 08:13
          > Ile taki maluch może się bawić?
          > Piszę tu o prawdziwych weselach trwających do rana a nie o przyjęciu poślubnym

          Małe sprostowanie. Na weselach których byłam dzieci ulatniały się gdzieś koło
          ósmej. Rodzice brali pociechy na wesele żeby spotkały się z rodziną, bo wesele
          to uroczystość rodzinna, a nie po to żeby dwulatek przetańczył całą noc.
          • madami Re: można nie zapraszać - ale wszystkich dzieci 27.02.09, 21:56
            kropkacom napisała:

            > > Ile taki maluch może się bawić?
            > > Piszę tu o prawdziwych weselach trwających do rana a nie o przyjęciu pośl
            > ubnym
            >
            > Małe sprostowanie. Na weselach których byłam dzieci ulatniały się gdzieś koło
            > ósmej. Rodzice brali pociechy na wesele żeby spotkały się z rodziną, bo wesele
            > to uroczystość rodzinna, a nie po to żeby dwulatek przetańczył całą noc.

            Ja byłam kiedyś na weselu gdzie nad ranem można było spotkać senne błąkające się
            dzieci, które wcześniej urządziły sobie małą demolkę sali i dekoracji. Jak widać
            nie wszystkie wesela wyglądają jak te na których byłaś.
        • liwilla1 Re: można nie zapraszać - ale wszystkich dzieci 26.02.09, 10:20
          heh ja bylam z synkiem na weselu rok temu, mlody mial dopiero co skonczone dwa
          latka. bawil sie przednio, chociaz byl najmlodszy. ok 22 wpakowalam go do auta i
          zawiozlam do domu do mojej mamy, ktora na weselu nie byla (mlodzi byli od strony
          malza). uspilysmy go, co nie bylo trudne o tej porze i stopniu "wyszalenienia",
          wsiadlam w samochod i jeszcze bawilam sie do 2 nad ranem wink tylko pic nie
          moglam, bo w 4 miesiacu ciazy bylam. i wszyscy super wspominaja zabawe z
          juniorem, na filmie z wesela jest uwiecznione jak pieknie tanczy z nowozencami
          (jego kuzynostwem).
          na weselu bylo jeszcze inne malzenstwo z dwojka dzieci ok 5/7 lat. biedactwa ok
          polnocy padly i spaly swoim rodzicom na rekach. rodzice siedzieli za to przy
          stole z nosami na kwinte, zamiast zabrac dzieci do domu po prostu. tego nie
          rozumiem.
      • angazetka Re: można nie zapraszać - ale wszystkich dzieci 26.02.09, 00:53
        > Zapraszanie "bez dzieci" jest OK, wybieranki i casting na małego
        gościa - ohyda.

        To jest również mój punkt widzenia.
    • emigrantka34 Re: a propos dzieci na weselu 25.02.09, 23:42
      Ale lo so chozi???
      • tabakierka2 dla ścisłości 26.02.09, 07:18
        Nie robiliśmy żadnego plebiscytu/rekrutacji na małego gościa -
        wyszliśmy z założenia, że 5 latka i 8 latka się sobą zajmą ( bo są
        kuzynkami i się lubią), a z 1,5 rocznym (kłopotliwym!i bardzo
        płaczliwym) dzieckiem są same problemy ( jak ostatecznie
        wyszło).Zaprosiliśmy dzieci rodzeństwa, te, powyżej 5 r.ż. I koniec
        tematu. Przynajmniej z mojej strony.
        • angazetka Re: dla ścisłości 26.02.09, 10:10
          Metafora, trudne słowo wink
        • madami Re: dla ścisłości 27.02.09, 22:05
          To dobrze z Waszej strony, że pomyśleliście o towarzystwie dla starszych dzieci.
          Ja kłopotliwego 1,5 rocznego malucha też niechętnie widziałabym na moim
          przyjęciu, poprosiłabym brata o zostawienie małego pod czyjąś opieką. Jeżeli
          brat się obraził to trudno, jego sprawa, nie zawsze rodzeństwo jest sobie
          bliskie i może o wszystkim porozmawiać.

          Siedząca obok mnie moja siostra każe mi napisać, że ona swojego kłopotliwego,
          małego synka nie ciągałaby na moje wesele i nie widzi w tym nic dziwnego,
          żadnego nietaktu.
    • alexandra74 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 08:14
      żadne z nas nie siadło nawet na
      > 10 min chociaż,prawie nic nie zjadłam na obiad i przystawki bo
      ciągle ganiałam
      > za córeczką
      > babcie były na dwóch weselach -na pierwszym moja mama, na drugim
      teściowa i
      > nikt nam nie pomógł
      > jakos przeżyłam choc nie było okazji zatańczyć


      To nie poszłabym wcale. Uczestnicze w weselach raz na ruski rok i
      chce wybawić sie maksymalnie, a nie latac za dziećmi.
      • tabakierka2 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 08:43
        alexandra74 napisała:


        > To nie poszłabym wcale. Uczestnicze w weselach raz na ruski rok i
        > chce wybawić sie maksymalnie, a nie latac za dziećmi.

        A gdybyś miała możliwość pozostawienia dziecka z dziadkami? Albo z
        ciotką? Wolałabyś ciągać dziecko, a później przez dwie godziny
        zabawiać je/podrzucać do opieki dziadkom, którzy są rodzicami pana
        młodego i przyszli sie wybawić, bo to ich ostatnie dziecko bierze
        ślub???

        Dziewczyny, możecie sobie sądzić, co chcecie - takie Wasze prawo,
        ale my również możemy uznać, że dzieci powyżej 5 r.ż mogą się fajnie
        same bawić, a dzieckiem 1,5 rocznym trzeba się zająć ( mówię o tych
        konkretnych dzieciach, które były u nas na weselu, więc nie piszcie,
        że 5latek może być uciążliwy, a 1,5 roczniak genialny i samodzielny,
        bo w tym przypadku 5latka jest b. samodzielnym dzieckiem, które
        potrafi się sobą zająć, a 1,5 roczniak dzieckiem nadwrażliwym i
        wpadającym w szał/ryk kiedy śpiewa mu się sto lat na 1 -wsze
        urodziny, ale kiedy zabroni mu się czegoś).
        • kropkacom Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 08:53
          tabakierka2, co do Twoich intencji to mam mieszane uczucia. I Twoje tłumaczenie,
          że chciałaś zrobić dobrze rodzicom i dziadkom żeby nie musieli się berbeciem
          zajmować, mnie średnio przekonuje. Oczywiście maiłaś prawo zaprosić kogo tylko
          chciałaś ale akurat w pominięciu dziecka brata widzę raczej złośliwość i
          rozgrywki rodzinne. Oczywiście ja bym Twoje życzenie uszanowała a nie jak
          szwagier pojawiła się z niezaproszonym dzieckiem.
        • des4 ważna przeoczona sprawa 26.02.09, 09:00
          rozumiem niezapraszanie dzeci w przypadku dalszej rodziny, znajomych
          itp...ale na litośc boską, jeśliby mój BRAT czyli najbliższa
          rodzina, zaprosiłby mnie wesele z jednym dzieckiem, a drugie miałoby
          zostać, to raczej na tym weselu mnie by nie było...

          swoją droga, panienka ma ciekawe układy rodzinne i podejście do
          najbliższych...
        • tabakierka2 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 09:16
          Kurcze, ile razy mam pisać?
          Przecież nie ukrywam, że tego dziecka na weselu nie chcieliśmy,bo
          ono jest generalnie b. problematyczne ( co widać np. po poprzednich
          rodzinnych imprezach, w tym jego własny roczek na którym zaczał wyć
          kiedy odśpiewaliśmy mu sto lat i tak wył prawie do końca imprezy, a
          był wśród wyłącznie bliskich i znanych mu ludzi). Możecie uważać to
          to jakieś rodzinne rozgrywki, czy co tam. A ja nie ukrywam, że TEGO
          DZIECKA NA WESELU NIE CHCIELIŚMY. A reszta rodziny - i moja i męża -
          poparła nas w tej decyzji.
          Dziecko miało możliwość zostania z drugimi dziadkami i dziadkowie ci
          zabrali je z wesela w okolicach 20stej,kiedy mały stał sie uciążliwy
          ( głośna muzyka = ryk, tańczący ludzie= ryk...).
          Czepiacie sie tego zaproszenia, ale nie widzicie żadnego problemu w
          roszczeniach szwagra, że imprezę powinniśmy zrobić o 15stej (!).
          • azile.oli Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 09:27
            Roszczenie szwagra co do godziny ślubu - absurdalne. Ale swoją drogą
            bardzo nieładnie jest ugadywać z rodziną, że ''tego dziecka nie
            chcemy''. Ja rozumiem, że mogliby protestować dziadkowie, obarczeni
            na weselu opieką nad wnukiem, ale nie widziałam jeszcze nigdy, aby
            to państwo młodzi musieli zajmować się cudzym dzieckiem na swoim
            weselu. Tak więc po prostu moim zdaniem TO dziecko cię denerwuje.
            Dziadkowie mogli zasugerować synowi, że nie będą się młodym zajmować
            i odmawiać opieki na weselu. Każdy rozsądny człowiek wie, jakie
            niespodzianki mogą go spotkać ze strony własnego niemowlaka i
            decyduje, czy się męczyć, czy dziecko zostawić.
            A tak na przyszłość, pomyśl może, że w przyszłości rodzina będzie
            rozważać, aby nie zapraszać na wesele TEGO konkretnego dziecka,
            tylko tym razem Twojego.
            Ogólnie nie przepadam za małymi dziećmi na imprezach rodzinnych, ale
            akurat na weselu młoda para nie zajmuje się cudzymi niemowlętami,
            nie zwraca też uwagi, czy dziecko się rozpłacze, jak orkiestra
            zagra.Takie rzeczy należą do rodziców, a dziadkowie są dorośli i
            jeśli dadzą się wrobić, to ich sprawa.
            • tabakierka2 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:08
              azile.oli napisała:

              moim zdaniem TO dziecko cię denerwuje.

              oczywiście, wcale tego faktu nie ukrywam.

              Każdy rozsądny człowiek wie, jakie
              > niespodzianki mogą go spotkać ze strony własnego niemowlaka i
              > decyduje, czy się męczyć, czy dziecko zostawić.

              Dobrze, że napisałaś "rozsądny"wink

              > A tak na przyszłość, pomyśl może, że w przyszłości rodzina będzie
              > rozważać, aby nie zapraszać na wesele TEGO konkretnego dziecka,
              > tylko tym razem Twojego.

              Pisałam już wcześniej, że moim zdaniem wesele nie jest dla dzieci i
              osobiście dziecka bym na wesele nie zabrała, więc brak zaproszenia
              mojego potencjalnego dziecka na wesele wcale by mi nie przeszkadzało.
              Swoją drogą brat męża rozważał czy mnie zaprosić na własne wesele, a
              miałam wtedy 18 lat!!! i byłam córką chrzestnego (!)panny młodej <
              byłam za młoda! ostatecznie zaproszono mnie, ale bez osoby
              towarzyszącej> - nie wnikajmy w szczegóły - nasze rodziny znały się
              wczesniej, ale nie chce mi się tłumaczyć.
              Więc jak pogodzić te dwa fakty?



              > nie zwraca też uwagi, czy dziecko się rozpłacze, jak orkiestra
              > zagra.Takie rzeczy należą do rodziców,

              Para młoda jest gospodarzem i dba o to, żeby wszyscy goście w miarę
              możliwości mogli się dobrze bawić, prawda??? a akuarat wyjące
              dziecko nie jest trudne do zauważenia.
              • seniorita_24 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:38
                Tabakierka przecież wesela ma być dla dzidzi i mamy dzidzi, żeby mogła patrzeć
                jak dziecko ładnie się bawi lub płacze w kościele. Na każdym ślubie w którym
                uczestniczyłam dzieci poniżej roku płakały w kościele, a rodzice zamiast wyjść
                najczęściej zostawali żeby nic nie uronić ze mszy. Współczułam parom młodym,
                które musiały sobie składać przysięgę podczas płaczu i pokwękiwań małoletnich.
                Moim znajomi, którzy już mają dzieci zostawiają je w domu żeby pobawić się a nie
                uganiać za nimi w weselnych warunkach. Koleżanki mające 2 miesięczne maluchy
                scedowały je babciom i raz czy dwa podjechały żenby je nakarmić. Nie wyglądały
                na nieszczęśliwe kilkugodzinnym rozstaniem.
                Moim i Tżta zamysłem było zapraszanie dorosłych gości, ale po zaliczeniu focha
                od przyszłej teściowej i szwagierki, które stwierdziły, że nie stawią się na
                weselu bez wnuków /dzieci rozszerzyliśmy listę gości.
              • marva Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:58
                "Swoją drogą brat męża rozważał czy mnie zaprosić na własne wesele,
                a
                miałam wtedy 18 lat!!! i byłam córką chrzestnego (!)panny młodej <
                byłam za młoda! ostatecznie zaproszono mnie, ale bez osoby
                towarzyszącej"

                eee to Ty to po prostu z czystej złośliwości zrobiłaś :o)
          • angazetka Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:20
            > A ja nie ukrywam, że TEGO DZIECKA NA WESELU NIE CHCIELIŚMY.

            A ja nie ukrywam, że gdyby ktoś mi powiedział, że nie chce na weselu
            jednego z moich dzieci, to bym wcale nie przyszła (co innego wesele
            bezdzieciowe z założenia).

            > Czepiacie sie tego zaproszenia, ale nie widzicie żadnego problemu
            w roszczeniach szwagra, że imprezę powinniśmy zrobić o 15stej (!).

            Bo to jest oczywiste, że szwagier nie miał prawa niczego takiego
            żądać.
            • sir.vimes a dorosłą osobę ktoś by tak załatwił? 26.02.09, 10:41
              zastanawia mnie natomiast czy część rodziny, którą też irytuje syn szwagra,
              poparła niekulturalną formą uniknięcia jego obecności?

              Bo przecież można było urządzić wesele BEZ DZIECI. Żadnych dzieci. Nie tylko -
              "bez Jasia, którego nie lubimy".

              Ciekawe, że dorosłym nikt by takiego numeru nie wykręcił - "Droga Misiu, na
              wesele przyjdź bez męża, bo to irytujący nudziarz" .
              • mariolka55 Re: a dorosłą osobę ktoś by tak załatwił? 26.02.09, 11:24
                Cytat> Ciekawe, że dorosłym nikt by takiego numeru nie wykręcił - "Droga Misiu, na
                > wesele przyjdź bez męża, bo to irytujący nudziarz" .
                >


                hehe przeciez dzieci i ryby głosu nie maja,dzieci to taki dodatek do dorosłych.
                Takie odnosze wrazenie czytajac niektóre posty.
              • id.kulka Re: a dorosłą osobę ktoś by tak załatwił? 26.02.09, 11:41
                sir.vimes napisała:

                > Bo przecież można było urządzić wesele BEZ DZIECI. Żadnych dzieci.
                Nie tylko -
                > "bez Jasia, którego nie lubimy".

                Popieram smile

                > Ciekawe, że dorosłym nikt by takiego numeru nie wykręcił - "Droga
                Misiu, na
                > wesele przyjdź bez męża, bo to irytujący nudziarz" .

                U znajomej w rodzinie był taki przypadek smile Pewien wujaszek
                regularnie rozwalał kolejne imprezy - najpierw dużo pił, potem dużo
                rozrabiał. Dostał ostrzeżenie, nie wykorzystał ostatniej szansy,
                więc go już nikt nie zaprasza.
                • sir.vimes Re: a dorosłą osobę ktoś by tak załatwił? 26.02.09, 12:00
                  Sądzę, że agresywny alkoholik to nieco inna sytuacja;P Zresztą -dostał szansę,
                  ostrzeżenie - jak piszesz.

                  "Dostał ostrzeżenie, nie wykorzystał ostatniej szansy,
                  > więc go już nikt nie zaprasza."
                  • id.kulka Re: a dorosłą osobę ktoś by tak załatwił? 26.02.09, 12:04
                    sir.vimes napisała:

                    > Sądzę, że agresywny alkoholik to nieco inna sytuacja;P Zresztą -
                    dostał szansę,
                    > ostrzeżenie - jak piszesz

                    Oczywiście, że inna sytuacja smile
                    Ale w skrajnych sytuacjach zdarzy się też dorosłego wykluczyć ze
                    stada wink
                    • sir.vimes Re: a dorosłą osobę ktoś by tak załatwił? 26.02.09, 12:06
                      Oczywiściesmile

                      Natomiast w tej sytuacji jedynym kulturalnym rozwiązaniem było darować sobie
                      obecność wszystkich dzieci na weselu.
                      • iwoniaw Dokładnie tak, jak piszesz, Sir.Vimes 26.02.09, 16:04
                        > Natomiast w tej sytuacji jedynym kulturalnym rozwiązaniem było darować sobie
                        > obecność wszystkich dzieci na weselu.

                        Dokładnie. Co innego, jak ktoś zaprasza mnie i mówi "impreza jest przewidziana
                        bez dzieci", a co innego, jeśli wypali "starszego możesz wziąć, ale młodszego to
                        wykluczone". Jak dla mnie to totalny brak taktu i wcale by mi się na taką
                        imprezę, gdzie nas "serdecznie" zaproszono nie chciało iść. No, ale może na to
                        liczyła ta pani...
                        • sir.vimes Iwoniaw, tak też 26.02.09, 19:03
                          mi się wydaje:

                          wcale by mi się na taką
                          > imprezę, gdzie nas "serdecznie" zaproszono nie chciało iść. No, ale może na to
                          > liczyła ta pani...
              • madami Re: a dorosłą osobę ktoś by tak załatwił? 27.02.09, 22:07
                Ja odniosłam zupełnie inne wrażenie: nie zapraszamy tego dziecka bo jest bardzo
                kłopotliwe i nie chcemy aby zepsuło dobrą zabawę nam i naszym gościom. Nie widzę
                w tym nic niestosownego.
          • marva Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:46
            Mam nadzieję, że Tobie również trafi się dziecko "nadwrażliwe"
            i "generalnie b. problematyczne".
            Dzieci czasami płaczą nawet w gronie bliskich i znanych mu ludzi i
            nawet jak im się śpiewa sto lat!
            Pomijam już wszystkie inne aspekty Twojego problemu, ale tu to już
            przywaliłaś równo.
            • tabakierka2 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 11:16
              marva napisała:

              > Mam nadzieję, że Tobie również trafi się dziecko "nadwrażliwe"
              > i "generalnie b. problematyczne".

              a ja mam nadzieję, że będę miała inne podejście do własnych dzieci/
              dziecka i nie zrobię z niego beksy ( " chodź,chodź kochanie, brzydki
              dziadek nakrzyczał na ciebie - mamusia cię przytuli" - szwagierka,
              kiedy teść wrzasnął, żeby mały nie wkładał rąk w tort)

              > Dzieci czasami płaczą nawet w gronie bliskich i znanych mu ludzi i
              > nawet jak im się śpiewa sto lat!

              TO akurat dziecko płacze ciągle. Gdyby to było czasem -ok.
              Przecież jak on pójdzie do przedszkola, to go dzieciaki zlinczują.
              Bo on o wszystko płacze ( mam wrażenie, że wymusza tym płaczem to,
              na czym mu zależy) - no, teraz mnie linczujcie, jaka jestem okropna
              i antydzieciowa.
              • meg0814 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:37
                tabakierka2 napisała:

                > a ja mam nadzieję, że będę miała inne podejście do własnych
                dzieci/
                > dziecka i nie zrobię z niego beksy ( " chodź,chodź kochanie,
                brzydki
                > dziadek nakrzyczał na ciebie - mamusia cię przytuli" - szwagierka,
                > kiedy teść wrzasnął, żeby mały nie wkładał rąk w tort)
                >
                > > Dzieci czasami płaczą nawet w gronie bliskich i znanych mu ludzi
                i
                > > nawet jak im się śpiewa sto lat!
                >
                > TO akurat dziecko płacze ciągle. Gdyby to było czasem -ok.
                > Przecież jak on pójdzie do przedszkola, to go dzieciaki zlinczują.
                > Bo on o wszystko płacze ( mam wrażenie, że wymusza tym płaczem to,
                > na czym mu zależy) - no, teraz mnie linczujcie, jaka jestem
                okropna
                > i antydzieciowa.
                >
                >
                Zabawna jesteś. Dzieci są różne i tak naprawdę masz mały wpływ na
                to, czy jest beksą czy nie. Żebyś się nie zdziwiła...
                • tabakierka2 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 16:10
                  meg0814 napisała:

                  Dzieci są różne i tak naprawdę masz mały wpływ na
                  > to, czy jest beksą czy nie. Żebyś się nie zdziwiła...

                  Wiadomo, kwestia temperamentu dziecka. Ale wychowanie również ma spore
                  znaczenie. A rodzice mają do tego dziecka specyficzne podejście. Najlepiej na
                  wszystko mu pozwolić, bo a nuż zacznie płakać uncertain i tak M może niszczyć zabawki,
                  meble ( również swoich dziadków) i grzebać łapami w jedzeniu, które stoi na
                  stole podczas imprez...a spróbuj go upomnieć - już mamusia go tuli, bo brzydki
                  dziadek/wujek śmiał kochanemu synusiowi czegoś zabronić uncertain
              • marva Re: a propos dzieci na weselu 27.02.09, 10:08
                Generalnie to mam gdzieś czy jesteś okropna i antydzieciowa. Ty po
                prostu nie masz własnych dzieci, poglądy się nieco zweryfikują jak
                będziesz miała swoje.
                • angazetka Re: a propos dzieci na weselu 27.02.09, 10:12
                  Posiadanie dzieci własnych nie gwarantuje, że się lubi dzieci cudze.
                  • marva Re: a propos dzieci na weselu 27.02.09, 11:13
                    Nie chodziło mi o to, że jak będzie miała własne to polubi też inne,
                    tylko o to, że dzieci niestety czasem bywają płaczliwe z natury a
                    nie tylko z tego, że są źle wychowane.
                    • madami Re: a propos dzieci na weselu 27.02.09, 22:24
                      Mogą być dzieci płaczliwe z natury, owszem, ale źle wychowane już z natury nie
                      bywają - to jedynie zasługa rodziców.
          • mariolka55 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 10:57
            CytatA ja nie ukrywam, że TEGO
            > DZIECKA NA WESELU NIE CHCIELIŚMY. A reszta rodziny - i moja i męża
            > poparła nas w tej decyzji.


            nie potrafie sobie nawet wyobrazic tego ze mój brat lub siostra nie zapraszaja
            jednego z moich dzieci ,bo go po prostu nie lubiasad bo jest "problematyczne"
            przykre bardzo,napewno bym w takim weselu nie uczestniczyła.
          • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:38
            słuchaj ja cie po troche rozumiem ,ale ja na twoim miejscu ewentualnie
            zrobiłabym awanture rodzicom że tak wychowuja czy nie pilnuja dziecka tylko
            podrzucaja babci
            bo uciązliwy
            a nie pomijałabym go z tych powodów
            bo jak napisałas i tak posuł zabawe wszystkim
        • alexandra74 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 09:46
          Moja znajoma załatwiła to tak: zapytała wsprost, czy chcemy przyjśc
          z dziećmi. Ja na to, że oczywiście, że nie. Więc ona na to, że tylko
          kilka osób przyjdzie z dziećmi (tzw. odchowanymi), a reszta chce sie
          porządnie wybawić. Oczywiście gdybyśmy chcieli przyjść z dziećmi nie
          robiłaby problemu.

          Na weselu szwagierki jak huknęła muzyka na wejściu to mój - wówczas
          4-latek mało zawału nie dostał, trzeba było go później pół godziny
          uspokajać. Dlatego tym bardziej: wesele+dzieci=dziękujesmile
      • azile.oli Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 08:50
        Pierwszy problem taki : jeśli zaprasza się jedno dziecko, nie należy
        pomijać jego rodzeństwa. Po drugie, można zapraszać bez dzieci, ale
        trzeba się liczyć, że goście nie przyjdą, bo tegoż dziecka nie mają
        z kim zostawić. Po trzecie- zależy czyje to dzieci. Dziec\i brata to
        najbliższa rodzina, natomiast nie widzę konieczności zapraszania
        dzeci dalszych kuzynek czy koleżanek. Przyjście na wesele z
        dzieckiem, które nie zostało zaproszone jest nietaktem i buractwem.
        Ogólnie jestem przeciwniczka zabierania dzieci na wesele, bo co to
        za zabawa. Generalnie to dziecko przeszkadza jednak w zabawie
        głównie rodzicom, więc jeśli nie chodzi o koszty, a to dzieci brata
        lub siostry to zaprosić nawet niemowlaka - mądry rodzic nie
        przyjdzie z nim na wesele. Jeśli to zrobi, on będzie miał
        przerąbane.Oczywiście , że to dzień młodej pary i mogą sobie
        zażyczyć wesele bez dzieci, ale wtedy nie zapraszać żadnego dziecka
        danych rodziców. Natomiast może być tak, że część dzieci jest
        zapraszana, a część nie. Bratankowie i siostrzenice moim zdaniem
        powinni zostać zaproszeni. To bardzo bliska rodzina, więc bez
        problemu można powiedzieć, że zapraszamy, ale żadnych dodatkowych
        atrakcji dla dzieci nie będzie, więc rodzice sami decydują, czy się
        chcą użerać z dziećmi. Natomiast jak najbardziej uważam, że zbędne
        jest zapraszanie dzieci z dalszej rodziny.
        Chociaż ja miałam taką sytuację. Wychodziła za mąż moja kuzynka,
        wesele w drugim krańcu Polski. Moje dzieci miały wtedy 5 i 6 lat.
        Moja mama jest chrzestną tej kuzynki. Rozmawiała z ciotką przez
        telefon i okazało się, że dzieci na tym weselu nie są planowane.
        Moja mama powiedziała jej wprost, że , niestety, ja z mężem nie
        przyjadę, pojedzie być może tylko ona, co też pewne nie jest, bo
        będzie musiała podróżować pociągiem z wieloma przesiadkami, a ze
        zdrowiem u niej różnie. My po prostu i autentycznie nie mieliśmy
        gdzie zostawić dzieci, bo jedyną osobą u której mogliśmy je
        zostawić, była moja mama, która na weselu być powinna. Nie
        wyobrażałam sobie zostawienia dzieci z obcąż opiekunką na 3 dni -
        wyjazd w piątek, powrót najwcześniej w niedzielę wieczorem.
        Dzieci zostały zaproszone, były w kościele, zjadły obiad, trochę się
        pobawiły i poszły spać do wynajętego przez nas pokoju w hotelu, w
        którym odbywało się przyjęcie. Wkrótce dolączyła do nich moja mama ,
        a my z mężem bawiliśmy się do rana.
        Ta sytuacja pokazuje, że lepiej pewne sprawy stawiać otwarcie. Można
        było na wesele nie jechać, nie wyjaśniać, obie strony byłyby urażone.
      • sylwiawkk Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 14:35
        a ja chcialm i mialam okazje zobaczyc reszte rodziny
        potanczylam tez troche
        a jak bede chciala wiecej to pójde na potancówe innym razem
    • kinga127 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 08:58
      Moje wesele było baaaaaaaaaaaaaaaaaaardzo skromne. Była trójka dzieci w wieku,
      9,8 i 7 lat, więc lokal z ogródkiem szalenie mi pasowałsmile Ślub był w połowie
      czerwca pogoda, była pięknasmile Dzieci biegały/bawiły się głównie w ogródku i nie
      przeszkadzały. Potem gdy było już ciemno bawiły się na sali, nie przeszkadzając
      innym ani swoim rodzicom w zabawie też. Ale jak już napisałam wesele było na
      bardzo małą ilość osób i może dlatego było spokojnie no i nikt nie leżał pod
      stołem, he, he. Z moją córką byłam na Komunii u chrześniaka i nie bardzo mi się
      podobało - obiad jadłam zimny a potem zadnego "plotkowania" przy stole tylko
      biegi za dzieckiem (1,5 roku). Myślę, że z tak małym dzieckiem nie poszłabym na
      wesele, głównie ze względu na siebie - jak szaleć to szalećsmile Z wiekszym takim
      powyżej 6 lat już tak.
    • somebody1234 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 09:05
      Ja też uważam że dzieci powinny być zapraszane na wesela (s a wkoncu członkami
      rodziny) a czy ich rodzice wezmą czy nie to już inna sprawa.
      Ja byłam na dwóch weselach ze swoja córcią ( miała wtedy 3 oraz 3,5 roku) i było
      super.
      Jakoś zawsze znalazł się ktoś kto z nia tańczył i sie bawił.
      Teraz czekają nas dwa wesela ( w najbliższej rodziny) więc tez się z dziećmi
      wybieramy (tym razem z dwójką 6 i 2 lata) i nie wyobrażam sobie że córcia nie
      będzie na weselu u swojego ukochanego chrzestnego.
      Ja wiem że dla rodziców to w sumie mały problem takie dziecko na weselu ale z
      drugiej strony patrząc na to w ten sposób należałoby dziecko zamknąć na 24 godz
      w domu bo właściwie same z nim kłopoty (sklep, spacer, itp) więc...
    • kawka74 Re: a propos dzieci na weselu 26.02.09, 09:21
      > to rodzinne przyjecie czy komus sie to podoba czy nie

      Ale bohaterami uroczystości, jej organizatorami i 'głosem decydującym' są
      państwo młodzi. I to im ma się podobać.
      Mnie osobiście nieszczególnie podobała się grupka nieletnich turlająca się po
      parkiecie między tańczącymi i biegająca jak opętana pomiędzy nogami tychże
      tańczących; miłe ze strony dzieciaków, że wycierały cały syf z podłogi, ale
      gorzej, że narażały tancerzy i siebie na katastrofę. Gdyby było tak różowo, że
      rodzice idący z dziećmi pilnują tychże (nie wiem, czy to dobry interes, ale
      niech tam), to OK, ale grupka dzieciaków biegająca samopas o włos od
      nieszczęścia już chyba nie jest OK.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka