Dodaj do ulubionych

Mąz zaprosił mnie do kina...

26.02.09, 13:45
I wszystko byłoby super, ale nie mam co ubrać. Nie żartuję. Mam jedną parę
spodni (dzinsy), kilka swetrów i bluzek. Wszystko trochę za małe sad a raczej
za ciasne. już godzine myśle nad strojem i nic nie wymysliłam. Jakoś mi wstyd,
kiedyś cieszyłam się na wyjście do kina, a teraz nie mam ochoty iśc do ludzi,
po prostu wstydze się siebie sad

PS. Odnośnie jednego z moich wątków, zapisałam siebie i męża do poradni
małżenskiej, nie widzę innego wyjścia.

Dzięki za wsparcie smile
Obserwuj wątek
    • mama-maxa Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 13:49
      no to albo coś kupić naprędce, albo wołać jakąś bliską koleżankę,
      przyjaciółkę o podobnym rozmiarze i pożyczać cokolwiek, żeby dobrze
      wyglądać, ale kina w żadnym wypadku nie odwoływać. Jak dobrze
      pamiętam, macie problemy jakieś, a takie kino to może być początek
      drogi do dobregosmile

      powodzenia
      • skoobus Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 13:51
        Niestety nie mam tu żadnej koleżanki, ani w swoim, ani w innym rozmiarze. Nie
        mam kaksy na ubrania ani nie mam z kim dziecka zostawić aby w ogóle iśc do
        sklepu. Nie mam ochoty na to kino sad niech sobie idzie sam sad
        • mama-maxa Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 13:53
          skoobus to wskakuj w swoje ciuchy, kto tam bedzie zwracał uwagę, czy
          dobre czy nie. Znajdx ochote na kino, to tez taki element waszej
          terapii, a jak to odpuścisz, to czy terapia w poradni ma sens?
          Zbierz siły, nie wymyslaj, jak ci ciuchy nie pasują, to zrób sobie
          cudny makijaż i już odciągniesz uwagę od resztysmile
        • majenkir Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:31
          skoobus napisała:
          > nie mam z kim dziecka zostawić aby w ogóle iśc do sklepu.

          A kto z nim zostanie, jak Wy juz pojdziecie do tego kina??
    • tabakierka2 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 13:50
      hmm..to włóż dzinsy i swetereksmile
      A dlaczego wszystko jest trochę za małe??? jesteś po porodzie?I o co
      w ogóle chodzi?
      • ewelsia Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 13:51
        no kobieto , czy Ty aby nie przesadzasz? w kinie i tak ciemno
        jest..........smile
        • toniesamowite Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 17:34
          zadbaj o siebie,zeby nie bylo juz wecej takich sytuacji,ze masz
          okazje gdzies wyjsc,ale w szafie tylko za male portki i sweter.
          To jak Ty chodzisz ubrana w domu?..w worku czy jak?
          ps.rozmiar 42 jest ok
          • babowa Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 17:57

            toniesamowite napisała:
            ps.rozmiar 42 jest ok

            Taa, on jest jak najbardziej ok smile

            nieuchronnie zbliżam się ku niemu tongue_out

            skoobus ja Cię trochę rozumiem bo ja podobnie jak szykuje mi się
            wyjście to miotam się rozpaczliwie ,ze nie mam co na siebie włóżyć
            Też mi wpadło całkiem przypadkiem pare kilo i niekoniecznie dobrze
            czuję się w dawnych przykrótkich bluzeczkach
            ale ja jestem jednak krok dalej od Ciebie , bo jednak zaczęłam
            kupować ubrania w rozmiarze teraźniejszym i jakby to powiedzieć
            chyba dobrze mi w nich < zawstydzona>

            I Tobie radzę podobnie, w tych wielkich rozmiarach wygląda sie o
            wiele lepiej niż w dawnych wink
            • marty_chce_do_dzungli Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 20:26
              A mnie się wydaję skoobus, ze w twoim przypadku czas na wizytę u specjalisty.
              Najpierw może psycholog, a później psychoterapeuta albo psychiatra.. szczerze i
              z głębi serca Ci to radzę. widzisz to jest tak, że nasz mózg, psyche czy
              świadomość, jak zwał tak zwał, nie są niepsujące. Wystarczy stworzyć wokół
              człowieka złą atmosferę, a jak w dominie klocki zaczynają się walić jeden po
              drugim. Oczywiście jak się walą i czy się walą zależny od predyspozycji danej
              osoby. Wokół Ciebie chyba źle się dzieje. Może tak być, że mąż chciał spędzić
              czas ze znajomymi i z Tobą, bo zwyczajnie chciał Cię zabrać do ludzi i się Tobą
              'pochwalić' a Ty to odbierasz że nie chce być z Tobą sam na sam? Rozmiar 42 to
              też nie żadne giga rozmiar, znam osoby dobrze czujące się w np 52... także
              skoobus do specjalisty..
              --
              • tabakierka2 skoobus? 27.02.09, 09:12
                i co z tym kinem wyszło?
                • skoobus Re: skoobus? 27.02.09, 09:34
                  No żebyście mnie nie pożarły zywcem poszłam do tego kina he. Na film "Ciekawy
                  przypadek Benjamina Buttona" (nie wiem czy dobrze napisałam tytul). Film
                  cudowny, atmosfera fajna, pyszna pepsi i popcorn (nie chciałam, mąz mi kupił).
                  Ubranie jakies poskładałam z tego co mam w szafie (dzinsy, czarny sweter w
                  rąby), włosy (z odrostami) wyprostowałam na prostownicy, troche sie pomalowałam
                  no i poszłam. Ten pomysł z wisiorkiem od jednej z Was (kiss dla tej mądrej
                  babeczki) był dobry, ale zamiast naszyjnika załozyłam kolczyki i bransoletkę.
                  Film skłania do rozważań nad swoim życiem smile polecam wszystkim zagubionym. No i
                  mąż obiecał przeznaczyć na moje potrzeby (ubrania itp) całą premie, którą
                  dostanie w marcu. Dlatego od dziś jestem na diecie kapuścianej big_grin Trzymajcie za
                  mnie kciuki. Liczę na Wasze wsparcie kisskiss


                  PS> właśnie jem na śniadanie zupe kapuścianą tongue_out
                  • dlania Re: skoobus? 27.02.09, 09:36
                    Smacznegowink
                    Kapusta jest pycha!
                    • tabakierka2 Re: skoobus gratuluję:) 27.02.09, 09:39
                      Super, ze poszłaś i fajnie się bawiłaśsmile
                      A film mówisz ciekawy? Warto pójść?
                      • mama-maxa i ja gratuluję 27.02.09, 09:44
                        najważniejsze to zrobić pierwszy kroksmile teraz to już z górki

                        a kapusta jest pychabig_grin
                      • skoobus Re: skoobus gratuluję:) 27.02.09, 09:45
                        dzięki smile Film piekny, nie lubie brada pitta, ale to według mnie była jego
                        największa rola i najlepiej zagrana. Warto pójść, nie zawiedziesz się, chyba, że
                        nie lubisz takich filmów (dramat). Ja jestem zachwycona, zakochałam się,
                        zaczęłam się zastanawiać nad życiem, nie mogłam spać, bo miliony mysli
                        przelatywało mi przez głowe.
                        • zales239 Re: skoobus gratuluję:) 27.02.09, 11:15
                          Czytałam wczoraj cały wąteki i gratuluję Ci skoobus,że polazłaś do
                          tego kina w końcuwink
                          Dieta kapuściana jest w porzo,gotowałam taką zupę dla mojego małża.
                          Daje efekty,mój zrzucił przez 7 dni około 5 kg.
                          Także nie daj się kobieto i ciucha kup sobie po konsumpcji zupkismile
                          Smacznego życzę;;;;;smile
                          A,ja też byłam na tym filmie i byłam poruszona klimatem tego
                          filmu,Brat grał rewelacyjnie.
                          • zales239 Re: skoobus gratuluję:) 27.02.09, 11:16
                            Brad oczywiście-błądsmile
      • skoobus Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 13:53
        O to że od czasu porodu nic nie kupiłam, bo zawsze było mi szkoda kasy. Zreszta
        i tak nigdzie nie wychodziłam, wiec nie kupowałam.
    • gryzelda71 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 13:51
      Przecież tylko ty będziesz wiedziała,ze to twoje jedyne spodnie,nikt więcej.
      Korzystaj i idź na ten film.
      • skoobus Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 13:55
        To durne kino jest w takiej olbrzymiej galerii, w centrum miasta. Rzadko tam
        bywałam, bo to takie snobistyczne miejsce. Tzn przed ciąża tak, bo byłam
        szczupła, miałam fajne ciuchy, a teraz wyglądam okropnie. Na dodatek mam ten
        cholerny okres i moja twarz nie wygląda najlepiej.
        • syriana Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:03
          snobistyczne miejsce?
          o mamuniu, weź no nie marudź

          kto to widział się do kina stroić? ciemno tam jest przypominam i to nie Twoja
          twarz ani sweterek będzie atrakcją dla pozostałych

          jak się ma takie problemy w małżeństwie, to się z każdej szansy bycia 1:1 korzysta
        • tabakierka2 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:04
          skoobus napisała:

          >
          > cholerny okres i moja twarz nie wygląda najlepiej.


          Jak to mówią, jak ktoś chce znajdzie sposób, a jak nie chce,
          znajdzie powódtongue_out
          Z jakiego jesteś miasta i jaki masz rozmiar?
          Może ktoś pomoże?
          • angazetka Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:06
            > Jak to mówią, jak ktoś chce znajdzie sposób, a jak nie chce,
            > znajdzie powódtongue_out

            Dokładnie o tym myslałam, jak to czytałam smile
            Do autorki wątku: dziewczyno, nie szukaj wymówek. To tylko kino w
            galerii, nie bal u królowej angielskiej, nie musisz się stroić. A
            skoro już będziecie w tej galerii, to może kup sobie tam coś fajnego?
            • ipola Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:14
              Do kina koniecznie idź. Ubierz się w co tam masz, zrób fryzurę, umaluj, żeby nie
              było jak co dzień. Jak Cię zaprosił do kina, to chyba znaczy, że chce pobyć
              tylko z Tobą, co? Nie odmawiaj! Poza tym skąd jesteś? Może któraś z nas Ci pomoże?
            • skoobus Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:16
              Ale jakos trzeba dojśc do tego kina, między ludzmi. Nie pojde do kina, nie mam
              ochoty. W każdym razie dzięki.
              • ipola Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:18
                Przestań. Ty zwyczajnie masz doła, co?
              • modrooczka Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:20
                Pamietaj ze ta olbrzymia snobistyczna galeria to zwykły sklep i nic wiecej.
                Poniewaz mam blisko do takiego sklepu chodzę tam czesto w czym popadnie. Do
                glowy by mi nie przyszlo ze to problem. Dzinsy i sweter to chyba odpowiedni
                stroj do kina? Ja tak chodze w kazdym razie. Nie wykrecaj sie glupotami, jak
                zaprosil to idz, moze cos dobrego z tego wyniknie?
              • angazetka Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:22
                Jak nie masz ochoty - nie idź, ale ten brak ciuchów to tylko
                wymówka, a nie prawdziwy powód. Nie znam nikogo, kto by się na
                wizytę w centrum handlowym stroił.
                • pelzaczkowa Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:28
                  Skoobus, idz i bez dyskusji! smile

                  Załóż chocby pierscionek, wisiorek czy inny detal, o ktorym
                  pomyslisz, ze jest ładny. Zrob sobie ładne "oko", spryskaj sie
                  milym zapachem, cos tam wygrzebiesz sprzed ciązy.

                  Ludzie w centrach patrza na wystawy, jest dziki tlum i dla nikogo
                  nie jest wazne jak Ty wygladasz, a maz widzi Cie co dzien i wlasnie
                  taka zaprosił do kina.

                  A na co idziecie?

                  Pozdrowionka!
                  • skoobus Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:31
                    Pełzaczkowa, nie wygrzebie nic, bo nosiłam 34/36 a teraz 40 albo i 42 już nawet
                    nie wiem.
                    Na tego Buttona czy jakoś tak, tzn nie idziemy bo ja jednak nie chce isc.
                    • memphis90 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 22:56
                      Eeee, Button nudny. Wybierz się na ten z J. Anniston i B. Affleckiem. Dziewczyny
                      pragną bardziej czy jakoś tak. Tytułu nie pamiętam, bo byłam z dzieciem w kinie
                      i mi nie utkwił, ale film swietny.
                • skoobus Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:29
                  A ten watek o dbaniu o siebie?? Czy któraś z Was miałaby ochote iśc do
                  eleganckiej galerii w starych no niezbyt ładnych spodniach, tak samo starym
                  swetrze? Czy na randke (nawet z męzem) nie chciałybyscie załozyć czegoś
                  fajnego?? jakiś szpilek, sukienki czy chociaż eleganckich spodni i bluzki?? czy
                  większośc Was nie pisała ostatnio że do sklepu bez makijazu nie wychodzi??
                  Owszem mam doła. Mam dość tego wszystkiego.
                  • syriana Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:35
                    1. galerie to nie są eleganckie miejsca, tylko Ci się tak wydaje, bo
                    najwyraźniej rzadko tam bywasz

                    2. tak, wygląd jest ważny i wpływa na samopoczucie, ale uświadom sobie, że jeśli
                    dzisiaj nie pójdziesz, to mąż prawdopodobnie już Cię nie zaprosi nigdzie

                    3. postaw na szali chwilową zniżkę psychiczną wywołaną wyglądem i spory kryzys w
                    związku, który można choć trochę zmniejszyć wspólną randką

                    jeśli nie potrafisz porównać wagi obu spraw, to rzeczywiście daruj sobie kino
                    i terapię w sumie też możesz sobie darować, bo jakoś wyglądać na niej też trzeba
                    będzie
                  • ipola Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:35
                    Jak czujesz się zaniedbana, to zrób coś, by to zmienić. Może zanieś coś do
                    krawcowej, do przeróbki, może idź do lumpeksu (sama kupiłam ostatnio czarną
                    elegancką nową sukienkę NEXT za 17 zł), skoro nie możesz kupić nic w normalnym
                    sklepie, bo za drogo. Powiedz, skąd jesteś?
                    • modrooczka Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:37
                      Tu nie chodzi o ciuch tylko o poczucie wlasnej wartosci. Idz. Maz nie spodziewa
                      sie ze pojdzie z nim superlaska. Zaprosil Ciebie. A to ze nie jestes gruba i
                      brzydka to moze i Tobie i jemu na tej terapii wytlumaczą...
                  • angazetka Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:36
                    Jak idę do kina, to mi dokładnie zwisa, w czym idę. Galeria hadlowa
                    to nie pałac królowej, powtarzam.
                    Jasne, że wolałabym iść na randkę zrobiona na bóstwo, ale jak nie ma
                    na to szans - czy należy rezygnować z randki? Ale widzę, że tu nie
                    ciuchy i nie luksusowość galerii są problemem.
                  • nunia01 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:37
                    Dziewczyno - ja się do pracy nie maluję, chyba, że jakieś mega ważne spotkanie
                    jest. Do sklepu zdarza mi się pójść w domowym dresie i przyjmować znajomych w
                    wyciągniętym swetrze.
                    Pewnie, że fajnie założyć coś fajnego na rankę z mężem i niemężemsmile Ale jeśli
                    tylko ciuchy mają być powodem braku randki - to wybieram randkę w starych
                    ciuchach. Nawet za małych.
                    W końcu chłop się postarał, do kina zaprosił, ja bym poszła.
                    A skoro to galeria, to może przy okazji kupisz coś sobie i w ramach rewanżu
                    zaprosisz męża już zrobiona na bóstwo.
                  • hrabina_murzyna Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:40
                    Skoobus, ale to jest winien tego, że nie masz co na siebie włożyć?
                    Ja wiem, że zlapałaś doła i masz to gdzieś, ale skoro jakoś tam się
                    prostuje to daj mężowi szansę. Przytycie to nie koniec świata. Kup
                    sobie trochę ubrań w tym rozmiarze 42 i przejdź na dietę, a za jakiś
                    czas wejdziesz w rozmiar 36. Weź życie w swoje ręce i zacznij od
                    siebie, od swojego doła psychicznego.
                  • tabakierka2 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 15:39
                    skoobus napisała:

                    > większośc Was nie pisała ostatnio że do sklepu bez makijazu nie wychodzi??

                    makijaż zróbwink

                    > Owszem mam doła. Mam dość tego wszystkiego.

                    a o się stało?
                  • ankak0 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 15:54
                    Ja też obecnie mam jedne spodnie. I jeden golf. W resztę wchodzę jak
                    baleron w sznurkową siatkę. Nie kupuję, bo mam ambicję schudnąć. Do
                    starych ciuchów można dorobić ideologię. Pomóc? Proszę bardzo:
                    - Dbam o środowisko.( na pewno przy produkcji ubrań powstaje coś
                    szkodliwego dla środowiska, a wyrzucanie starych to produkcja
                    śmieci.) I patrzę z wyższością na te paniusie co to pewnie tony
                    ciuchów codziennie na śmietnik wynoszą wink .
                    - Mam bardziej ambitne zajęcia niz latanie po sklepach z ciuchami. W
                    końcu nie suknia zdobi człowieka.
                    - Uwielbiam moje stare dżinsy. Wszędzie w nich chodzę, bo mi w nich
                    wygodnie.
                    A poza tym w kinie ciemno jest.
                    Apoza tym, ty jak idziesz do kina to oglądasz w co ludzie są
                    poubierani. Ja nie. A gwarantuję, że żaden facet nie potrafiłby
                    podać przykładu chociaż jednego ciucha ujrzanego na kobietach
                    mijanych na ulicy. Liczy się błysk w oku, uśmiech i promieniująca
                    radość zycia.
                    Idź do tego kina!
    • mama-maxa Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:21
      CytatOdnośnie jednego z moich wątków, zapisałam siebie i męża do
      poradni małżenskiej, nie widzę innego wyjścia.


      widzisz to działa w dwie strony, on pójdzie z Toba na terapię, żeby
      coś poprawić w waszych stosunkach, a ty nie możesz mu zrobic
      przyjemności i iść z nim do kina? Skoro zaprosił... Oboje sie
      musicie postarać.

      możesz zaprzepaścić szansę, a może kino wyciągnię cie z doła troche
      na powierzchnię?
      • skoobus Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:33
        Tylko, ze to on przez te dwa lata naszego idiotycznego zwiazku niby małżenskiego
        mówił że zbrzydłam, ze jestem gruba i że wygladam okropnie. Niech sobie sam robi
        przyzjemnośc, bo mi raczej juz nie zalezy.
        • ipola Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:38
          No, to dopiero postawa! Jak pisałam wcześniej, sama zrób coś, by poprawić sobie
          nastrój i poczuć się dobrze we własnej skórze. Jak będziesz tylko biadolić o
          nadwadze i nieatrakcyjności własnej osoby, to inni też tak będą mówić.
        • mama-maxa Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:39
          no to ja niestety widze tylko jedno rozwiązanie...
          • hrabina_murzyna Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:47
            A jakie? Uważasz, że mąż ma tylko komplementy prawić? Ja widzę to
            inaczej. Zaniedbanie jest wynikiem depresji. Skoro laska przed ciążą
            dbała a siebie, a po ciąży narzeka i nic z tym nie robi to mąż
            widzi, że coś nie halooo. Ja myślę, że mógł to powiedzieć
            delikatniej, a nie tak z grubej rury, ale niektórzy ludzie nie mają
            w sobie takich pokładów subtelności. Pan Skoobusowy widzi, że coś
            nie tak, na swój rozum chce to zmienić, skoobus nie chce i stąd
            problemy.
            • mama-maxa Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:52
              świetnie rozumiem. dziewczyna musi się wziąć za siebie, chcieć
              powalczyc o siebie, o małżeństwo. zapisała ich na terapię, ale sama
              teżpowinna iść do jakiegoś specjalisty. Niestety to wszystko trzeba
              chcieć, dziewczyny jej tutaj dawaja milion rad, a zauważyłas
              hrabina, że z każdym dobrym słowem dziewczynie się bardziej nie
              chce? Najpierw szło o ciuchy, potem o to, że w galerii, potem o to,
              że on ją tak zdołował, potem, że ona tak w ogóle nie ma ochoty... no
              więc uważam, że my tu chyba jednak nic nie wskóramy i dziewczyna
              musi się na prawde leczyc, bo nieleczona depresja to nic dobrego,
              tym bardziej że maja dziecko.
            • ledzeppelin3 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 16:38
              Pan Skoobusowy widzi, że coś
              > nie tak, na swój rozum chce to zmienić, skoobus nie chce i stąd
              > problemy.

              Oczywiście, misio chce zmienić i ma tyyyyle dobrych chęci, ale
              leniwe babsko nie chce. To jej wina. Zawsze winne jest leniwe babsko.
              • hrabina_murzyna Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 16:45
                A czy ja gdzieś tak napisałam, że to jej wina? Nie jej wina, ale jak
                się nie obudzi teraz to lipa wyjdzie z jej życia. A pan mąż
                niekoniecznie taktowny, ale jak pisałam niektórym brak subtelności i
                od razu wyciągają ciężkie działa.
        • liwilla1 Re: skoobs 26.02.09, 14:44
          jak nie pojdziesz udowodnisz mu wlasnie powyzsze plus dowalisz jeszcze brak
          samoakceptacji. jak kobieta kocha siebie sama, to nie musi nic nikomu pokazywac
          ani udowadniac. i nawet w jeansach i wyciagnietym swetrze jest po prostu
          interesujaca. chcesz, to na pocieszenie wysle Ci na prv moje najbardziej
          obrzydliwe zdjecie smile
    • hrabina_murzyna Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:32
      Nie wydziwiaj dziewczyno tylko ubieraj się w cokolwiek i leć z nim
      do kina. Po filmie proponuję wracać spacerkiem do domu, bo w kinie
      nie da się pogadać, a po drodze i owszem. A mniej gdzieś te ciuchysmile
      A jutro kup sobie coś ładnego, a jak nie masz kasy to może pochodź
      po ciuchlandach, zawsze cos niebrzydkiego i w rozmiarze złapiesz, a
      kasa niewielka.
    • liwilla1 Re: tez mam ten sam problem 26.02.09, 14:36
      chociaz moja garderoba peka w szwach. w ciuchy sprzed ciazy nie wleze, ciazowe
      na mnie wisza, kasy na nowe chwilowo brakuje tongue_out zreszta na kino tez, wiec w
      sumie nie mam czym sie martwic big_grin
    • lilka69 Re: no, to ja mam odwrotny problem 26.02.09, 14:38
      nowych ubran jak w sklepie ale maz mnie nie zaprasza smile
      • mama-maxa Re: no, to ja mam odwrotny problem 26.02.09, 14:40
        no to się akurat nie dziwięwink
      • ewelsia Re: no, to ja mam odwrotny problem 26.02.09, 14:41
        i to jest właśnie prawdziwy problem, a nie , że mąż zaprasza a ja
        nie idę ,bo mam tylko jedne gacie. smile
    • niya Skoobus 26.02.09, 14:48
      nie czujesz się dobrze w tej sytuacji to zrób coś dla siebie, jak ci przeszkadza
      nadwaga to ją zrzuć, przeszkadza ci wygląd to zmień coś na lepsze. Masz doła co
      widać. Idź do tego kina, nie odrzucaj zaproszenia bo mąż pomyśli że się stara na
      nic, idź dziś w za małych ciuchach a za kilka tygodni jak się za siebie weźmiesz
      to się to zmieni.
      Macie problemy małżeńskie a ty je pogłębiasz szukając wymówki aby się z domu z
      mężem nie ruszyć.
      Twoje życie jest w twoich rękach, jak nie odpowiada ci twój wygląd, twoje
      relacje z mężem, twoje podejście do tego wszystkiego to je zmień
      wiem że łatwo mówić, ale nikt za ciebie tego nie załatwi
    • deela Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 14:56
      zaloz cokolwiek w kinie jest ciemno
      • wilma1970 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 15:20
        Czytam i witki mi opadają. Ty świętego wyprowadzisz z równowagi.
        • deela Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 15:24
          to nie czytaj, albo zaslon oczy witkami?
    • skoobus Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 15:15
      Nie twierdzę, ze Wasze rady są do niczego. Z tą nadwagą walczyłam 10 lat i jej
      efektami nacieszyłam się kilka miesiecy bo zaszłam w ciąze. Nie objadałam się,
      mam niestety tendencje do tycia. Od 18 miesięcy walczę z nadwaga, sama ze sobą.
      Nie mam wsparcia w męzu. Co sie okazało do kina zaprosił tez kolege z jego
      dziewczyna. Ta laska jest ładna, szczupła, zawsze wypacykowana i zawsze te same
      teksty słysze : kiedy bedziesz tak wygladac... Ja juz nie mam sił na walke. Nie
      mam, po prostu nie mam.
      • ewelsia współczuję męża 26.02.09, 15:20
        dziewczyno, współczuję Ci tak beznadziejnego faceta w takim razie,
        który nie jest dla Ciebie wsparciem i wali takie teksty w stylu "
        kiedy bęziesz tak wyglądać". To kim on jest dla Ciebie, a raczej kim
        Ty jesteś dla niego?
        • hrabina_murzyna Re: współczuję męża 26.02.09, 15:24
          ewelsia napisała:

          > dziewczyno, współczuję Ci tak beznadziejnego faceta w takim razie,
          > który nie jest dla Ciebie wsparciem i wali takie teksty w stylu "
          > kiedy bęziesz tak wyglądać". To kim on jest dla Ciebie, a raczej
          kim Ty jesteś dla niego?

          A to mąż ma jakiś przykaz kochać zawsze, nawet jak żonę codziennie w
          tym samym rozciągniętym swetrze widzi, zaniedbaną od paru lat. I tak
          codziennie. Wiesz ja bym się takim widokiem szybko znudziła.
          • ewelsia Re: współczuję męża 26.02.09, 15:30
            no wiesz, może kochać tylko w pełnym makijażu i super ciuchach,
            wiecznie zadowoloną, a jak ma depreche i nadwage to już nie, bo to
            nie kobieta.ręce mi opadły.
            • hrabina_murzyna Re: współczuję męża 26.02.09, 16:42
              ewelsia napisała:

              > no wiesz, może kochać tylko w pełnym makijażu i super ciuchach,
              > wiecznie zadowoloną, a jak ma depreche i nadwage to już nie, bo to
              > nie kobieta.ręce mi opadły.

              Najgorzej to jak się w dzieciństwie tylko dwa kolory poznało. A ręce
              proponuję z powrotem przyczepić do tułowia, bo jeszcze mogą się
              przydać. A deprechę się leczy, a nie pielęgnuje latami chodząc
              świątek piątek w starych dżinsach. A na razie to ja widzę tylko
              narzekanie dwóch stron. Mąż jej daje jakieś sygnały, ona się burzy,
              mąż chce dobrze ona nie ma co na siebie włożyć. Ona chce się ładnie
              ubrać, ale zamiast kupić cos ładnego narzeka na forum.
        • kmms4 wcale Ci się nie dziwię... 26.02.09, 15:26
          bardzo dobrze to znam sad niby chcę wyjść ale jak mam się w coś
          normalnego ubrać to szok, tracę ochotę na wszystko a jak bym miała
          wyjśc z chudą i zadbaną panienka to tez bym pewnie zrezygnowała bo
          to by nie była dla mnie fajna zabawa - mąż też mi takie teksty rzuca-
          niby po to żeby mnie zmobilizować do działania bo ja niestety
          jestem gruba na własne życzenie sad te cholerne słodycze uncertain

          Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko

      • hrabina_murzyna Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 15:22
        No i wyszło szydło z workasmile Skoobus skoro masz tendencję do tycia
        mimo, że trzymasz dietę to musisz zaakceptować swój rozmiar i
        trudno. Ale rozmiar nie zwalnia od dbania o siebie. Kup sobie
        ubrania w obecnym rozmiarze, rób makijaż, zadbaj o włosy, pomaluj
        paznokcie. Ja się nie dziwię mężowi, że chciałby mieć zadbaną żonę,
        a te gadki to tak trochę dla mobilizacji ciebie. Mam wrażenie, że
        tobie wisi, że masz jedne spodnie i rozciągnięty sweter. Też nie
        moglabym patrzeć na męża zaniedbanegi, w starych łachach. Radzę Ci
        dobrze albo zmień swoje postępowanie albo pielęgnuj swoją depresję
        bez męża.
        • gryzelda71 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 15:46
          Cóż w depresji bardzo ważne jest wsparcie najbliższych,męża przede wszystkim.I
          to wsparcie nie polega na pytaniu kiedy będzie z ciebie laska.
          I co to za mobilizacja niby?W du... bym miała takiego męża.
          • hrabina_murzyna Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 16:59
            A nie pomyślalaś, że ci najbliżsi już mają dość i sami łapią doła?
            Ja akurat znam temat od podszewki i doskonale wiem co piszę. Znam
            małżeństwo, w którym żona po porodzie zamknęła się w domu i w dupie
            miała męża prośby, pomoc, wyciąganie ręki.bezradny mąż zaczął gadać
            dokładnie w tą samą mańkę co mąz skoobus, a baba nadal nic. Też
            kiedyś odmówiła wyjścia gdziekolwiek, bo on jej tyyyyle przykrości
            zrobił. Za kilka tygodni facet się wyprowadził. A dziewczyna do dziś
            żałuje, że zaprzepaściła szansę, szkoda że po latach.
            • gryzelda71 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 17:10
              Znaczy gadki w stylu męża skoobus nie przynoszą efektu.
              I z tego co autorka pisze,to jakoś pomocy od męża nie ma.Bo nie jest nią chyba
              zaproszenie do kina i gadka ,że żona kolegi fajniejsza.
              • memphis90 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 23:03
                A mieszkasz z nimi, wiesz, co mąż robił albo czego nie robił? Trudno się żyje z
                osobą z depresją, ja mam przyjaciela chorującego na depresję i jak zaczyna
                marudzić, to mam go autentycznie dosyć. Bo ile można znosić ustykiwań? Łatwo
                ferować wyroki, jak się zna tylko pól prawdy...
                • gryzelda71 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 27.02.09, 07:34
                  emphis90 napisała:

                  > A mieszkasz z nimi, wiesz, co mąż robił albo czego nie robił?

                  Z zainteresowaniem posłucham ciebie,bo z pewnościa wiesz wszystko.
      • montechristo4 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 15:29
        a ja Ci zazdroszczę Twojego 40-42. Miałam taki rozmiar 5 lat temu :-
        ) A teraz, hmmm, pomińmy milczeniem big_grin
        Nie wygłupiaj się i idź - bo za pół roku będziesz płakała, że mąż
        sam wychodzi.
        W tej chwili robisz na mnie wrażenie takiej pańci, co bez zrobionych
        tipsików i wizyty w solarium nie ruszy się z domu. Nie przesadzaj.
        Ja też idę dzisiaj do kina, włos mam każdy w inną stronę od wilgoci
        i wiesz co - w d... to mam. Cieszę się na wieczór z koleżanką,
        której (mam nadzieję) nie będą przeszkadzały ani moje włosy ani mój
        gruby tyłek.
        • e.logan Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 18:08
          montechristo4 staje sie twoja wielbicielka.Pewnie mieszkasz na
          drugim koncu polski, bo tez bym sie z toba wybala do kina.Ostatnio
          brakuje mi w otoczeniu takich ludzi z zdrowym podejsciem do
          zycia.Za to masa malkontentow.
          Nie wiem ta bura pogoda i brak slonca na ludzi dziala?...



          ---
          Szukam usmiechnietych opymistow..
          smile
          • memphis90 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 23:05
            A ze mną do kina pójdziesz? Ostatnio mi się do wózka serowe nachos wylały, a
            dzieć gwizdnął jednego i się po nim porzygał w połowie seansu. Więc przyda się
            ktoś do potrzymania tej miseczki z nachosami, żeby znów nieszczęścia nie było wink
      • ankak0 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 16:45
        Bo rozmiar to nie jest problem. Problem jest w głowie. Przecież 42
        to wcale nie jest jakiś kosmicznie wielki rozmiar. Nie możesz być
        szczuplejsza, to zadbaj o kondycję. Wyprostowane i idące z gracją 42
        nazywane jest piękną kobietą. Tylko ze środka ma "buchać" radość.
        Ty kobieto masz deprechę gigant.
        A taka Liszowska Joanna ciekawe jaki ma rozmiar, bo na pewno nie 38.
    • igusiak Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 16:00
      heeej laska, ale rozm 42 to nie jest dramat xD gdybys nosiła 48, to
      by był problem, ale 42- jest w porządku smile
      jak się nie zmobilizujesz, to bedziesz wpadac w ten wir.
      Skoobus,musisz cos z tym zrobic. i nie skupiajmy sie na tym kinie,
      bo to jest na pewno o wiele większy problem. teraz nie idziesz do
      kina, siedzisz w domu. nie jestes 3 dni po porodzie, zeby nie miec
      co na siebie ubrac. kiedy masz zamiar wyjsc do ludzi? za kilka lat?
      wtedy bedziesz miec taka papke w głowie, ze dramat. jak sie nie
      zmobilizujesz w najblizszym czasie, to juz z tgeo nie wyjdziesz.
      kogo Ty obwiniasz za swoj stan? przykro mi, ale Ty jestes temu
      winna. poród, okej, przytyłas. ale 42 to nie jest rozmiar, który Cie
      wyklucza z normalnego życia!!!

      weź sie za Siebie kobitko, bo nikt inny tego za Ciebie nie zrobi.
      jeśli chcesz jeszcze miec cos z życia, to zrób to teraz, bo naprawde
      jesli zostawisz swój stan ttak, jak jest, to bedzie z dnia na dzien
      coraz gorzej.

      Pozdrawiam i wierze w Ciebie smile
      • pelzaczkowa Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 16:30
        Dołek wyglada na calkiem głeboki sad

        Siedzi sobie wrazliwa dziewczyna po calych dniach sama z dzieckiem,
        z mamusia meza za sciana, i czuje sie odstawiona od zycia na
        zewnatrz, na domiar zlego, nadwaga i robi sie zamkniete koło.

        Fajnie ze wpadasz popisac na forum, Skoobus, ja nawet tego nie
        mialam kiedy przechodzilam poporodowa depresje siedzac na
        wychowawczym z corka.

        Rozpadl mi sie zwiazek i bylo ogolnie kiepsko, ale powoli zaczelam
        swoj dolek sama zakopywac i poszlam sprawdzic : co jest za zakretem?

        Naprawde samemu trzeba sobie pomoc, ale nie gniewaj sie, ze bedziemy
        probowac Cie pocieszyc- juz taka kobieca natura wink

        Pozdrowionka!

        P.S. Nie chodzilo mi, ze znajdziesz ciucha sprzed ciazy tylko jakis
        dekoracyjny akcent typu wisiorek, na ktorym sie skupisz, ze jest
        ladny+ ladne oczy i postanowienie: glupi dolek nie bedzie mna
        rzadzil i zamykal mnie znow w domu!
      • wilma1970 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 17:50
        "42 to nie jest dramat gdybyś nosiła 48, to by był problem"
        Chyba że Twój!
        "ale 42 to nie jest rozmiar, który Cię wyklucza z normalnego życia"
        Czyli 48 wyklucza? Dziękuję Ci bardzo!
    • mearuless moja droga:) 26.02.09, 16:50

      to czy pojdziesz do kina czy nie to nie moja sprawa.
      rozumiem ze nie masz sie w co ubrac a swiadomosc ze idzie jakas laska jeszcze
      pogarsza twoj nastroj.

      ale ja nie o tym!!!
      nie moge sie pogodzic ze jedna z forumowych kolezanek [czyli ty] pozwala sie
      kopac jakiemus prostakowi tylko dlatego ze za niego wyszla!!!

      i bardzo cie prosze nastepnym razem jak cie zapyta kiedy bedziesz laska to
      odpowiedz mu tak by mu w buty poszlo.
      np." kochanie, gdybym byla laską to w zyciu nie zwiazalabym sie z takim
      oslizglym, smierdzacym, tepym baranem w dodatku z ptaszkiem wiekosci korniszona"smile

      albo
      "obiecuje ze zaczne sie odchodzac w dniu w ktorym po raz pierwszy doprowadzisz
      mnie do orgazmu.....wink"
      • hrabina_murzyna Re: moja droga:) 26.02.09, 17:05
        A ja bym mu pokazała, że mimo rozmiaru 42 jestem laska i zaczęła
        działać. Najpierw psychiatra i leki, potem kup sobie garniaczek i
        ładne buty i zacznij szukać pracy, idź do ludzi. Będziesz miała swój
        pieniądz, wyjdziesz z domu, dowartościujesz się jak cholera. A
        zarobioną kasę w całości przeznacz na fajne ciuchy w rozmiarze 42smileA
        dopiero potem jak ci mąż powie, żeś nie laska wytocz ciężkie działa
        Mearulesssmile
        • mearuless masz racje 26.02.09, 17:44

          w dodatku rozmiar 42 to mini rozmiareksmile
          kobiety noszace ciuchy takiej wielkosci to fajne, babki- a nie tlusciochysmile!!!
          ja mysle zeproblem jest w glowie a nie w 42smile
          wiec najpierw dobry lekarz
          trzeba cie kobieto dowartosciowac a nie odchudzicsmilesmilesmile!!!!!!!!!
    • 18_lipcowa1 jakim cudem? 26.02.09, 18:04
      nie masz sie w co ubrac? nie kupujesz?
      a jak chodzisz 'do ludzi' ? do pracy? na jakies rodzinne spotkania?
    • croyance Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 18:21
      Skoobus, zaloz spodnie, jakie masz, umyj ladnie wlosy, umaluj sie,
      zaloz jakas apaszke, a od meza pozycz biala koszule big_grin Bedzie
      szykownie, mozesz jakis pasek do niej nawet zalozyc jakby co, albo
      wisiorki, podwinac mankiety i bedziesz seksi big_grin
      • doral2 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 19:28
        znałam kiedyś z widzenia dziewczynę o rozmiarze chyba nawet 52.
        zawsze była umalowana, w spódniczce do kolan, na szpilkach i mimo swojej tuszy
        (tak, była po prostu gruba) wyglądała zajebiście apetycznie smile
        więc weź nie marudź mi z tym 40-42, bo to jest mikrorozmiar przy tej dziewczynie tongue_out
    • liwilla1 Re: dla skoobusa i innych 26.02.09, 19:45
      wlasnie napatoczyl mi sie ten artykulik:

      www.kafeteria.pl/punkt/temat.php?id_pw=159
    • triss_merigold6 Sikam 26.02.09, 19:48
      Galeria handlowa jako snobistyczne miejsce...aaaaaaaa....
      To już rozumiem czemu jak idę w dresie do Almy w sobotę rano po
      zapomniane duperele typu 2 bułki, kaszka i serek to na tle BARDZO
      STARANNIE ubranych panienek wyglądam jak ze smietnika......aaaa no
      przecie snobistyczna galeria, są ten tego lustra i fontanna...

      Jak masz rozmiar 42 to się przyzwyczaj i kup coś w rozmiarze 42,
      proste.
    • memphis90 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 23:12
      Ech, ja 3 tyg po porodzie miałam egzamin. Na którym się stawiłam rzecz jasna.
      Miałam z 16kg więcej, ale założyłam czarne spodnie w prążki, bluzkę z gorsetem,
      wciągnęłam brzuch, zrobiłam makijaż i poszłam. Nikt nie chciał uwierzyć, że
      jestem dopiero 3 tyg po porodzie. I teraz clue programu- ja wcale nie wyglądałam
      jak przed ciążą; gdybym była nago, to widac byłoby obwisły brzuch, kilogramy
      sadełka, koszmarne rozstępy, kapiące mleko. Ale podkreśliłam co było do
      podkreślenia, zasłoniłam brzydsze fragmenty, nadrobiłam uśmiechem. I po prostu
      "zrobiłam wrażenie". laska w rozmiarze 42 może być duuużo bardziej seksowna niż
      zasuszony kosciotrup w romiarze 34- pod warunkiem, że nie kryje się ze zbolałą
      miną po kątach.
      • pelzaczkowa Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 26.02.09, 23:48
        smile Memphis, przypomnialas mi, ze ja tez 2 tygodnie po porodzie
        latalam na sesje z 5 egzaminami.
        Najgorzej jak w trakcie pisania mi sie pomyslało o corce- od razu
        lało sie mleko przez wkładki. Mozna powiedziec, ze : "zalana" na
        egzaminach chodziłam wink

        Tez mialam nadwyzke w kilogramach, zreszta jeszcze dlugo dlugo po
        porodzie. Biala elegancka bluzka troszke podebrana pod biustem i z
        bokow zawsze zrobi dobre wrazenie, szczegolnie jak sie zadba o
        fryzure i makijaz, i koniecznie duzo usmiechu!

        Skoobus, zalozylas watek, ktory wyjasnisz w nastepnym watku, czy
        jestes w tym kinie? (mam nadzieje)
        Pozdrowionka!
    • jkk74 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 27.02.09, 00:11
      Też był czas, że miałam jedne spodnie i dwie marne bluzki. Z czasem nauczyłam
      się akceptować siebie, kupiłam kilka nowych rzeczy. A potem - nie wiem jak i
      kiedy - zaczęłam chudnąć.
      Ale to uczycie kiedy stoisz przed lustrem i nienawidzisz swego odbicia...
      koszmar... sad
    • sir.vimes Skoobus, z dobrego serca 27.02.09, 00:19
      z mężem do poradni to jedno - ale TY pilnie potrzebujesz indywidualnej konsultacji.
      Jak dla mnie to klasyczna depresja jest.

      Trzymam kciuki byś dotarła do lekarza, najlepiej jeszcze w lutym, nie szukając
      wymówek.
    • gryzelda71 Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 27.02.09, 08:49
      Poczytałam co piszesz i mam jedną radę.Skoro w twoim mieście jest elegancka
      galeria ze snobistycznym kinem,to na pewno też jest gabinet
      psychiatryczny.Dzwonisz,umawiasz się,możesz zabrać ze sobą dziecko i połowa
      sukcesu.Lekarz zdecyduje co dalej.
      No ale to ty musisz zadzwonić,bo psychiatra sam się nie domyśli,że potrzebujesz
      pomocy.
    • setia Re: Mąz zaprosił mnie do kina... 27.02.09, 09:10
      słuchaj, przełóż to kino na przyszły tydzień, a w międzyczasie weź się za
      siebie; pobiegaj po ciuchlandach i znajdź sobie fajną bluzkę, tunikę do jeansów
      - mozesz ją kupić za grosze, a ile na to energii stracisz wink
      poćwicz wieczorem brzuszki, pobiegaj. oczywiści waga radykalnie się nie zmieni w
      ciągu tygodnia, ale nawet jak schudniesz te 0,5 kg, może poczujesz się lepiej,
      będzie to taki dobry poczatek. i wtedy dopiero w dobrym nastroju wybierz się do
      tego kina. ja też jestem zdania, że nic na siłę; jeśli miałabyś iść ze złym
      nastawieniem i myśleć tylko o tym, że źle wyglądasz, to nie ma sensu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka