Nie, nie chodzi o wibratory czy inne tego typu
Chodzi o to, że ciotka mojego męża - bezdzietna starsza pani, bezgranicznie
zakochana w moim M. - opiekuje się od jakiegoś czasu pewnym dzieckiem.
Zaprzyjaźniła się z jego mamą. O jakiegoś czasu dostajemy od niej dla naszych
dzieci prezenty - ubranka, zabawki, itp. Tzn. ciotka nam je przekazuje,
mówiąc, że "X kupowała synowi, to i nam kupiła". Problem w tym, że sytuacja
jest dla mnie krepująca. Nie oczekuję takich prezentów, zwłaszcza, że kobiety
nie znam. Są to drogie rzeczy, często markowe, ja czuję się zobowiązana do
rewanżu, itd. Mówiłam już o tym ciotce, ale ona nie widzi problemu. Uważa, że
to miłe ze strony jej - jakby nie patrzeć - pracodawczyni, i że jak chce, to
niech kupuje (bo to nie ciotka płaci za te rzeczy). Może i miłe, ale jak dla
mnie - niezręczne co najmniej. Ostatnio np. córka dostała
"szczeniaczka-uczniaczka" - nowiutkiego, prosto ze sklepu (którego zresztą już
ma). Głupio mi zwracać się z tym bezpośrednio do kobiety, bo jej nawet na oczy
nie widziałam. Dlatego rozmawiam z ciotką, mąż też. I nic - prezenty są nadal.
Jak wybrnąć z tej sytuacji?