Dodaj do ulubionych

denerwuja mnie rodzice, ktorzy

12.03.09, 16:07


denerwuja mnie rodzice, ktorzy:
- upychaja dziecko w kazdy weekend gdzie popadnie (bo chca odpoczac,
wyjsc gdzies)
- sa wielce zmeczeni wychowywaniem dzieci a w pracy to sobie moga
wreszcie odpoczac wiec pon-pt to ich ulubione dni tygodnia
- nie chodza na place zabaw z dziecmi bo ICH 'to nie kreci' (ani na
zadne dzieciece zajecia i kinderparty u znajomych)
- wyjezdzaja sami bez dziecka, pozostawiajac je u dziadkow bo na
wyjezdzie dziecko by tylko przeszkadzalo no i co mialoby tam niby
robic?
- ktorzy wielce raduja sie, ze nie musza sie 'chrzanic' z
odstawianiem nocnika u dziecka bo zrobi to niania lub babcia
- ktorzy w takim systemie jak powyzej twierdza, ze oprocz jednego
dziecka chca tez miec drugie

Znam kilka takich osob - przyjaznilismy sie przed 'dziecmi' a teraz
nie mamy kompletnie wspolnego jezyka i okazuje sie, ze to ja jestem
dziwna !!!
Co to ma byc??? Moda na dzieci??? Inni maja - wiec oni tez musza???
O co chodzi???
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:15
      a co ? zazdroscisz im ze moga gdzies to dziecko upchnac i jechac
      sami na wakacje?
    • asiaiwona_1 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:15
      ja miałam taką koleżankę, która włąśnie wyjeżdżała sama z mężem na
      wakcje bo: 1. mąż musi odpocząć od pracy (a dziecko by to
      uniemozliwiło), 2. za drogo by wyszedł wyjazd z dzieckiem. I też
      ta "koleżanka" gadała na mnie, że dziecko to ja "dla siebie"
      zrobiłam, bo babciom nie podrzucam na weekend. No sz kurde, a dla
      kogo te dziecko - przecież nie dlatego, że babcia chciała, tylko ja
      chciałam. Aha, jak ta koleżnaka wróciła po porodzie do domu, to ona
      spała w pokoju sama z mężem, a do dziecka przyjechała babcia i
      babcia przewijała i zajmowała się dzieckiem, bo rodzice muszą sie
      wyspać...
    • morfinka79 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:15
      kilka lat temu sama pewnie zachowywalabym sie tak jak opisani
      powyzej rodzice no ale do mnie docieralo, ze na dziecko
      najwidoczniej gotowa nie jestem skoro mialabym tak postepowac.
      teraz natomiast nie moge sie tego dziecka doczekac i juz sie ciesze
      na wszystkie chwile spedzane razem! na wszystko w zyciu przychodzi
      pora, niektorzy moze sie pospieszyli za bardzo...
    • id.kulka Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:16
      A ja nie rozumiem, po co się tym interesujesz smile (o ile nie Tobie
      podrzucają dziecko na weekend). Czy jest jeden jedyny słuszny model
      rodzicielstwa? Oczywiście, że nie. Jedni potrzebują więcej
      przestrzeni i własnego kawalka podłogi, inni spełniają się w roli
      rodziców do tego stopnia, że niewiele więcej im do zycia trzeba. I
      dobrze. Dla każdego co innego ...
      A zupełnie niepojęte jest dla mnie to, by rózne style rodzicielstwa
      mogły mnie z kimkolwiek poróżnić, to absurdalne, pomyśl sama smile
      • agatha61 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:21
        nie rozumiem jesli ktos robi tak caly czas, ale nie generalizuj.

        ja pracuje, ale weekendy sa dla dziecka i tesknie za nim jak jestem
        w pracy. Ale czasem trzeba cos zalatwic - zrobic zakupy i wowczas
        podrzucamy komus corke (znaczy nie komus tylko dziadkom). Wyjezdzamy
        na wakacje generalnie z dzieckiem, ale zdarzlo nam sie jechac bez
        dziecko (jakos nie ma traumy z tego powodu) - albo na nrty, albo byl
        to wyjazd bez dzieci.

        Jestesmy bywalcami placu zabaw, figlorajow, innych rodzicow z
        dziecmi itd, aczkolwiek nie moge powiedzec, ze ukladanie klockow,
        hustawki, zabawy w zmiane tozsamosci to moje ulubione zajecia,
        czasem chetnie przytulialbym sie do mojej cory po pracy i usnela.....
    • agusia79-dwa Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:16
      to ja bym cię nie denerwowała. Chociaż w rodzinie męża też są takie
      przypadki, którzy uważają, że babcia jest od pilnowania dzieci, a na
      moje pytanie czy to dziecko zawsze tak rozrabia usłyszałam, że to
      wina babci bo nie przypilnowała.
    • iwoniaw A co, każdy MUSI być jak ty? 12.03.09, 16:17
      Ja natomiast nie rozumiem niektórych opisanych przez ciebie zachowań, inne są
      moimi własnymi, jeszcze innych nie praktykuję z braku raczej możliwości niż
      chęci, ale żeby mnie miał _denerwować_ ktoś dlatego, że ma np. inną koncepcję
      spędzania weekendów/ wakacji niż ja?
      Musisz być bardzo sfrustrowana brakiem zachwytu w oczach otoczenia - tak się
      poświęcasz, a tu inni nie czują się winni big_grin
      • morfinka79 Nie, nie kazdy 12.03.09, 16:37
        ale po co ktos chce dziecko jesli bedzie je notorycznie upychal po
        ludziach??? jakis przymus posiadania dzieci obowiazuje?
        Nie odnioslam wrazenia, ze dziewczyna sie poswieca i oczekuje
        aplauzu. krytykuje zachowania, ktore w nadmiarze fajne nie sa.
        a skoro ktos nie czuje sie winny, ze ma w dupie swoje dziecko, to
        wspolczuje bardzo
        • id.kulka Re: Nie, nie kazdy 12.03.09, 16:48
          morfinka79 napisała:

          > a skoro ktos nie czuje sie winny, ze ma w dupie swoje dziecko, to
          > wspolczuje bardzo

          A czy ty się aby nie zagalopowałaś za bardzo?
          Nie za daleko idące wnioski?
          • morfinka79 Re: Nie, nie kazdy 12.03.09, 16:55
            uwazam, ze wnioski odpowiednie
            mam w rodzinie przyklady dzieci wychowywanych przez dziadkow bo
            rodzicom tak bylo wygodniej lub taka mieli 'koncepcje' - smutne to
            przypadki... aaa, niektore z tych dzieci to ciagle dzieci, a inne
            dobijaja 30stki a skutki ciagle widac...niestety
        • iwoniaw Mnie się pytasz? 12.03.09, 16:51
          > ale po co ktos chce dziecko jesli bedzie je notorycznie upychal po
          > ludziach???

          A ty po co chcesz dziecko? Na twoje pytanie akurat nie odpowiem, bo nie upycham
          swoich "po ludziach". Czy w zw. z tym, że mogę sobie pozwolić na taki system
          pracy i osobistej opieki nad dzieckiem, na jaki mogę, jestem upoważniona do
          zadawania pytań w rodzaju "po co dziecko wyrodnym rodzicom, jeśli notorycznie,
          od poniedziałku do piątku upychają je po opiekunkach/ żłobkach/ przedszkolach?"

          Zresztą pisanie o "upychaniu po ludziach" w kontekście sytuacji, gdzie rodzice
          mają pomoc w opiece ze strony chętnej i kochającej rodziny (najczęściej
          najbliższej, jak np. dziadkowie dziecka) jest może czymś innym niż wyrażeniem
          frustracji, że samemu się nie ma takiej możliwości?

          > a skoro ktos nie czuje sie winny, ze ma w dupie swoje dziecko, to
          > wspolczuje bardzo

          Tak, najewidentniejszą oznaką wdupiemania swego dziecka jest np. wspomniane we
          wstępie przez autorkę wątku zadowolenie, że niania je nauczy korzystania z
          nocnika big_grin Dostanę medal z ziemniaka, żem sama swoje odpieluchowała własnymi
          rękami? big_grin
          • morfinka79 Re: Mnie się pytasz? 12.03.09, 17:16
            jest roznica pomiedzy POMOCA a wyreczaniem sie innymi.
            rodzina pomoc moze, fajnie gdy tak sie dzieje ale przypadek, gdy
            ktos na kazdy weekend wysyla dzieci do dziadkow bo sam chce odpoczac
            po tyg pracy to wyreczanie sie innymi i tyle.

            po co chce dziecko? na pewno nie po to, by sie przed nim opedzac na
            wszelkie sposoby


    • paszczakowna1 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:24
      To mnie nie dziwi, że mamy jeden z najniższych przyrostów naturalnych w Europie.
      Im więcej takich wypowiedzi jak założycielki wątku, tym mniejszy przyrost
      naturalny. Przeciętny człowiek (płeć obojętna) jakoś nie widzi jedynego sensu
      życia w posiadaniu dzieci i zajmowaniu się nimi, a jak czyta, że zbrodnią jest
      zostawić dziecko babci na weekend, stwierdza, że w takim razie lepiej takiego
      nie mieć, bo albo człowiek się skaże na ciężkie roboty, albo ciężką krzywdę mu
      zrobi.
      • asiaiwona_1 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:27
        Ale nie chodzi o zostawianie dzieci wogóle u babci. Wiadomo, że
        czasami trzeba. Ale jak ktoś robi to cały czas, bo po prostu tak i
        nie ważne czy faktycznie ma jakieś powody do zostawienia dziecka
        (coś do załatwienia) czy nie, to ja akurat nie popieram takiego
        zachowania. I wyjazd na wakacje bez dziecka za każdym razem z powodu
        niemożliwości wypoczęcia z WŁASNYM dzieckiem - to coś chyba jest nie
        tak.
        • iwoniaw Wiesz, można popierać lub nie 12.03.09, 16:35
          - ja np. na wakacje dzieci zabieram ze sobą, ale jeśli ktoś akurat nie, to co mi
          do tego? Jeśli dziecku krzywda się nie dzieje, na wakacje jedzie np. z babcią
          albo na kolonie, rodzice poza wakacjami czas z nim spędzają, to o co właściwie
          chodzi? A już zarzut, że komuś babcia czy niania dziecko do nocnika
          przyzwyczaiła jest po prostu śmieszny - idąc tym tropem można zarzucić
          większości rodziców wyrodne scedowanie na przedszkole/ szkołę np. naukę pisania
          i czytania "a przecież, panie, kochający rodzic sam powinien z dziecięciem
          podstawowe umiejętności ćwiczyć, a nie korepetytorów wynająć", czyż nie?
          • lola211 Re: Wiesz, można popierać lub nie 14.03.09, 07:43
            Jeśli dziecku krzywda się nie dzieje, na wakacje jedzie np. z babcią
            > albo na kolonie, rodzice poza wakacjami czas z nim spędzają, to o
            co właściwie
            > chodzi?

            Babcia chocby najwspanialasza to nie mama.Wspolne spedzanie czasu na
            wyjezdzie to zupelnie co innego niz na co dzien.Sama uwazam, ze jak
            najbardziej rodzice moga wyjechac bez dziecka, we dwoje, jesli
            dodatkowo wyjada takze wszyscy razem.Kolonie koloniami, ale wspolne
            wyjazdy calej rodziny dodatkowo ja wzmacniaja i zaciesniaja wiezy.
    • niuska77 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:34


      Nie generaliazuje agatha61 - 100% takich zachowan a nie 2 weekendy w
      miesiacu czy 1 wyjazd bez dziecka na pare lat...

      iwoniaw - mi jest zachwyt moich kolezanek nie potrzebny smile

      ale ta 'koncepcja' jak to nazywasz ma niewiele wspolnego z faktem
      bycia rodzicem. Po co zatem im te dzieci, kiedy - jak pisze -
      otrzymalam wyrazna i glosno powiedziana informacje:
      - boze jak dziecko mnie meczy, jaka to ulga ze chodze do pracy

      Dla Waszej wiadomosci ja rowniez pracuje (bedac z dzieckiem w domu) -
      nie przerwalam pracy ani na chwile ale teraz to - czego nie zrobie
      w ciagu dnia (bo spacer, bo obiad, bo inne rzeczy) - robie jak
      dziecko pojdzie spac.
      Tez wychodze sama z mezem ALE o wiele rzadziej bo nam sprawia
      ogromna frajde spedzanie czasu z dzieckiem.

      To jak? Byc pseudo-rodzicem meczennikiem?
      Przykro mi - jak pisalam - to mnie denerwuje i uwazam, ze nie jest
      to bez znaczenia dla ksztaltowania sie osobowosci dziecka.
      / choc znajomi uwazaja, ze dzieciom to wszystko jedno i sa za glupie
      zeby to zrozumiec.../
      • iwoniaw Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:44
        > Dla Waszej wiadomosci ja rowniez pracuje (bedac z dzieckiem w domu) -
        > nie przerwalam pracy ani na chwile ale teraz to - czego nie zrobie
        > w ciagu dnia (bo spacer, bo obiad, bo inne rzeczy) - robie jak
        > dziecko pojdzie spac

        Dla twojej wiadomości: są takie zawody, któych nie da się uprawiać w domowych
        pieleszach nocną porą.

        > Tez wychodze sama z mezem ALE o wiele rzadziej bo nam sprawia
        > ogromna frajde spedzanie czasu z dzieckiem

        Wam sprawia ogromną frajdę, a innym mniejszą frajdę. Ci ostatni zapewne nie
        kochają dziecka, tak?

        > ale ta 'koncepcja' jak to nazywasz ma niewiele wspolnego z faktem
        > bycia rodzicem. Po co zatem im te dzieci, kiedy - jak pisze -
        > otrzymalam wyrazna i glosno powiedziana informacje:
        > - boze jak dziecko mnie meczy, jaka to ulga ze chodze do pracy

        Jasne, po co komuś dziecko, skoro śmie się zmęczyć opieką nad nim... Koncepcja
        spędzania wakacji ma rzeczywiście niewiele wspólnego z faktem bycia rodzicem -
        co nie znaczy, że wybór jednej opcji czyni kogoś rodzicem lepszym, a innej -
        gorszym. Podobnie jak zamiłowanie lub wstręt do siedzenia w piaskownicy oraz
        poczucie spełnienia z nauki nocnikowania lub ulgi z powodu, iż ktoś czyni to za nas.
        Jeśli tego nie tylko nie pojmujesz, ale jeszcze ci "inni" cię denerwują, to
        faktycznie masz problem.

        > Przykro mi - jak pisalam - to mnie denerwuje i uwazam, ze nie jest
        > to bez znaczenia dla ksztaltowania sie osobowosci dziecka.

        Ależ oczywiście, że to wszystko ma znaczenie dla kształtowania się osobowości
        dziecka - twoim problemem jest fakt, iż nie pojmujesz, że nie każdy chce
        wykształcić u dziecka taki model osobowości jak ty. I, co gorsza, nie znaczy to
        automatycznie, że to ty masz rację tongue_out
      • id.kulka Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:45
        niuska77 napisała:

        > ale ta 'koncepcja' jak to nazywasz ma niewiele wspolnego z faktem
        > bycia rodzicem.

        Ale na jakiej podstawie sądzisz, że masz monopol na prawdę i patent
        na bycie rodzicem idealnym?

        > Po co zatem im te dzieci, kiedy - jak pisze -
        > otrzymalam wyrazna i glosno powiedziana informacje:
        > - boze jak dziecko mnie meczy, jaka to ulga ze chodze do pracy

        A ja obecnie nie chodzę i czasem też mam ochotę wystawić dzieci na
        allegro ;-P Tak już jest, że małe dzieci są absorbujące i czasem
        trzeba złapać oddech - jedno tego potrzebują bardziej, inni mniej.

        > To jak? Byc pseudo-rodzicem meczennikiem?
        > Przykro mi
        • morfinka79 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:50
          id.kulka napisała:

          > A ja obecnie nie chodzę i czasem też mam ochotę wystawić dzieci na
          > allegro >

          dzieci? po co bylo ci kolejne w sensie wiecej niz jedno???
          wiedzialas juz czym to pachniesmile
          • id.kulka Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:52
            morfinka79 napisała:

            > dzieci? po co bylo ci kolejne w sensie wiecej niz jedno???
            > wiedzialas juz czym to pachniesmile

            Słowo-klucz w powyższej wypowiedzi to CZASEM big_grin
      • nangaparbat3 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:49
        Czy przypadkiem nie chodzi Ci po prostu o kogos z rodziny (siostre, bratową)?
        • mama_kotula Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 17:12
          nangaparbat3 napisała:

          > Czy przypadkiem nie chodzi Ci po prostu o kogos z rodziny (siostre, bratową)?

          O szwagierkę. To musi być szwagierka tongue_out
          • doral2 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 17:19
            łeeeee, to chyba następna co ma poczucie misji do spełnienia.
            albo chce się pochwalić jaką jest idealną matką.
            a zatem w ogóle na te forum nie pasuje big_grin
        • niuska77 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 17:17

          Zupelnie nie smile
          Moja szwagierka to niestety model do pozazdroszczenia - 2 corcie -
          bardzo udane i fajne.
          W ich rodzinie czas chyba jest z gumy. Maja czas i na prace, i dla
          siebie samych i dla calej rodziny a i jeszcze dla znajomych (i na
          zajecia z dzieciakami)...
    • osa551 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:43
      Może nie wiesz, ale niektórzy pracują, żeby zarobić na rodzinę a mają taki
      zawód/stanowisko, że nie są w stanie robić tego w domu jak dziecko pójdzie spać.

      Kwestię "podrzucania" dzieci rodzinie pomijam - kazdy żyje jak mu wygodnie.
    • mamapodziomka Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 16:48
      A przeprowadzalas badania statystyczne co znaczy to kazdy weekend, kazde
      wakacje, etc?

      Bo moze po prostu opowiadaja o tych weekendach kiedy podrzucili dzieci, bo tak
      sie roznia od reszty, ze sa warte opowiesci, a te pozostale weekendy z dzieckiem
      uwazaja za nie warte opowiesci?

      Od ilu weekendow, tygodni samotnie spedzonych wakacji w roku rodzice staja sie
      wyrodni wink

      Moje dziecko odpieluszylo sie w przedszkolu, w wieku lat 2,2. Po prostu pani jej
      powiedziala, ze dzieci w pieluchach nie moga wchodzic do baseniku wink, wiec mloda
      zdjela pieluche i taki byl koniec pieluch. Wielce mnie to uradowalo, to juz
      wyrodnosc wink ?

      Od placu zabaw wole muzeum, wycieczke na rowerze, wspolne granie na pianinie i
      malowanie. Na Kinderbale mloda od 4 roku zycia chodzi sama, bo takie panuja tu
      zwyczaje. Dzieci podrzucamy sobie nawzajem ze znajomymi (tak mniej wiecej jeden
      dzien w tygodniu), bo tak sie akurat zlozylo, ze mamy jedynaczki i lubia sie
      razem bawic, a na wakacje mloda co roku jedzie na kilka tygodni do babci do
      Polski (oprocz wakacji z nami), ale wtedy najczesciej urywamy sie sami na jakis
      przedluzony weekend.

      Tyle, ze znacznie wole weekendy z dzieckiem od tygodnia w pracy, moze to mnie
      ratuje wink Uwielbiam byc z moim dzieckiem, ale potrzebuje tez czasu sam na sam z
      niemalzem, bo kiedy zbyt dlugo to zaniedbujemy to sie robi kiepsko miedzy nami.
      A ja akurat uwazam, ze stabilny zwiazek miedzy rodzicami, to najelpsze co moge
      dac mojemu dziecku.
    • niuska77 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 17:09
      Prosilabym o nie wkladanie mi w usta slow, ktorych nie powiedzialam.

      Rozrozniam, kiedy ktos MUSI isc do pracy i zostawic maluszka. Moja
      znajoma musiala - powod: kredyt. Dziecko musiala zostawic z
      opiekunka w dodatku z ogloszenia (a nie ze znajoma czy polecona
      osoba).
      Szla z ciezkim sercem i po pracy szybciutko wraca do domu.

      Rozrozniam kiedy ktos juz ma dosyc kieratu i chce sie odstresowac.

      Rozrozniam kiedy malzenstwo chce sobie spedzic romantyczne wakacje.

      Nie kreuje modelu idealnego bo sama nie wiem co jest idealem (mozna
      tez zaglaskac kotka na smierc czyz nie?)


      UWAZAM jednak, ze jak w kazdej dziedzinie zycia - potrzebna jest
      rownowaga.
      Kazda z Was przedklada argumenty ALE w podtekscie kazdego jest
      jednak zainteresowanie wlasnym potomstwem.

      Sytuacja, w ktorej rodzic spedza 9h w pracy, po pracy oblatuje CH,
      Weekendami wyskakuje sie rozerwac a pozostaly czas z dzieckiem go
      DENERWUJE bo np. bachor przylazi i nudzi, ze chce porysowac (bo z
      opiekunka rysowalo i sie bawilo) - jest skandaliczna.



      Niektore z Was pisza - co mnie to obchodzi - dziecku krzywda sie nie
      dzieje...

      Niby tak - ubrane, uczesane, nakarmione - czego ja sie czepiam?
      Wymyslilam sobie jakis szablon i potepiam wszystko to, co pod moj
      wymysl nie podlega.

      Szkola uczy dzieci czytac i pisac, przedszkole spiewac tanczyc itp,
      zlobek raczej malo czego uczy ale tez ma racje bytu (i jeszcze
      dochodzi niania) - w sumie racja - ze ja na to nie wpadlam, ze mozna
      zaraz po urodzeniu przepychac dziecko z miejsca na miejsce -
      przeciez jakos tam sie wychowa. Przy odrobinie tylko zainteresowania
      z mojej strony - nic zlego sie stac nie moze...

      To przepraszam - moj model jest rzeczywiscie niedoskonaly. Sobie
      nawbijalam w glowe, ze jak sie ma dziecko to do czegos to
      zobowiazuje...
      • nangaparbat3 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 17:17
        niuska77 napisała:


        > To przepraszam - moj model jest rzeczywiscie niedoskonaly. Sobie
        > nawbijalam w glowe, ze jak sie ma dziecko to do czegos to
        > zobowiazuje...

        Nikt Ci nie broni zyc zgodnie z Twoim modelem.
        A obowiazkami jak najbardziej nalezy sie zajmowac - wlasnymi.
        Jak sie bedziesz tak denerwowac tym co inni robia w soiwm zyciu, to Ci watroba
        wysiadzie. A na co Ci to?
      • jdylag75 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 21:48
        A gdyby koleżanka, ta od kredytu, wróciła do pracy bo ją lubi to byłaby wyrodna
        czy nie?
      • sir.vimes Jak się lubi swooją pracę i idzie z lekkim sercem 13.03.09, 12:09
        "Szla z ciezkim sercem i po pracy szybciutko wraca do domu. "

        to to już jest ZUO i szatani?
      • daga_j Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 13.03.09, 13:50
        Zgadzam się z Tobą.
    • tylna.szyba Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 17:16
      Opisalas mnie smile Jestem sama z synem i...zdecydowalam sie nawet na
      drugie nie bedac fanka placow zabaw. Dzieci to istotna CZESC mojego
      zycia ale poza nimi tez cos istnieje...
      • tylna.szyba Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 17:20
        Mysle ze zlotym srodkiem jest znalezienie rownowagi pomiedzy
        realizowaniem siebie a byciem rodzicem. Kiedys ktos mi powiedzial, ze
        liczy sie nie ILOSC czasu spedzanego z dzieckie ale JAKOSC.
    • gryzelda71 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 17:17
      Powiedz,czy twoje dziecko jest szczęśliwe,ze jego mama jest taka zdenerwowana?
      • id.kulka Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 17:20
        gryzelda71 napisała:

        > Powiedz,czy twoje dziecko jest szczęśliwe,ze jego mama jest taka
        zdenerwowana?

        big_grin
    • iwoniaw I pomyśleć, że całe pokolenia 12.03.09, 17:27
      miały dzieci niańczone przez sztab bon i guwernerów, a następnie wysyłane do
      szkół z internatem, że te dzieci nieszczęsne w wyjazdach i rozrywkach dorosłych
      nie uczestniczyły z zasady, że pani matka do pokojów dziecinnych przychodziła
      powiedzieć dobranoc, a dzieci dopiero jak dorastały, były "wprowadzane w świat"
      - i ci ludzie śmieli sobie wyobrażać, że są dobrymi rodzicami, a dzieci mieli
      przeważnie duuuuuuuużo więcej niż jedno big_grin Pewnie wszystkie skrzywione
      psychicznie big_grin
    • na_pustyni Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 17:29
      Mam w bliskim otoczeniu taką mamuśkę - kukułkę. Szkoda mi dzieciaków.
    • niuska77 I jeszcze ciekawostka :) 12.03.09, 17:35

      Spojrzcie - na forum przytoczylam jakies swoje spostrzezenie w
      temacie kilku znanych mi osob i sposobu ich spedzania czasu z
      dzieckiem.
      Podkreslilam, ze niniejszy sposob UNIKANIA spedzania czasu z
      dzieckiem jest jak dla mnie denerwujacy.
      ZASTANAWIAM sie glosno po co komus denerwujace go bezustannie
      dziecko.

      (tego nie powiedzialam ale objawia sie to po prostu podczas roznych
      naszych spotkan oraz rozmow ze znajomymi - to nie jest istotne w
      sprawie - choc padlo slowo: 'statystyki' - stad ten dopisek)


      NIE wskazalam jak powinno wg mnie wygladac wychowanie dzieci (choc
      dodalam, ze wskazana jest rownowaga we wszystkim)
      NIE opisalam tez jaki model reprezentuje JA ale napisalam, ze bardzo
      imponuje mi moja szwagierka swoim systemem

      i nagle - masa wycieczek personalnych i szyderczych wypowiedzi smile
      A skad ta agresja przepraszam? I wlasciwie czemu ma sluzyc -
      poniewaz nie znam zadnej z Was i zupelnie nie odczytalam z tych
      atakujacych wypowiedzi czy opisany przeze mnie model zyskuje Wasze
      poparcie.
      Model nie jest niestety w kolorach szarosci - a szukacie dla niego
      usprawiedliwienia. Wiec gdyby ktos zechcial w sposob grzeczny i nie
      atakujacy mnie jako zalozycielki watku wyjasnic co Mu imponuje w
      takim modelu - bede wdzieczna.
      • morfinka79 podbijam 12.03.09, 17:38
        co Wam imponuje w tym modelu wychowania?
        moze mnie ktos oswieci
        • id.kulka Re: podbijam 12.03.09, 17:57
          Mylisz podziwianie, naśladowanie pewnych postaw ze zrozumieniem, że
          ktoś może chcieć żyć inaczej, z różnych względów. Oraz że nie
          jesteśmy upoważnieni do oceniania kogokolwiek i stwierdzenia: "po co
          mu dziecko?" są nie na miejscu. I już.
      • gryzelda71 Re: I jeszcze ciekawostka :) 12.03.09, 17:39
        Powiedz cóz twój nerw zmieni w życiu tych ludzi?
        • sebaga Re: I jeszcze ciekawostka :) 12.03.09, 18:08
          w ich zyciu nic, za to w życie nusi wprowadza zbędny stres.
      • sebaga Re: I jeszcze ciekawostka :) 12.03.09, 17:54
        > ZASTANAWIAM sie glosno po co komus denerwujace go bezustannie
        > dziecko.

        ale nad czym się tu zastanawiać? Ktoś pragnie mieć dziecko, robi je sobie, a
        potem się okazuje, ze życie to nie bajka a on się w rodzicielstwie nie
        odnajduje. Niestety to jest jedna z tych sytuacji, ze "nie wiesz w co się pakujesz".
        Ale dlaczego Ciebie to denerwuje? Nie rozumiem, ze dziwi, mogę pojąć,ale ze
        denerwuje??
    • rita75 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 18:02
      > denerwuja mnie rodzice, ktorzy:

      a mnie denerwują pańcie, ktore wciubiaja nos w cudze sprawy
      • niuska77 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 18:38
        rita75 napisała:

        > > denerwuja mnie rodzice, ktorzy:
        >
        > a mnie denerwują pańcie, ktore wciubiaja nos w cudze sprawy


        Tak - nalze do osob, ktore mowia co mysla i znajomi znaja moje
        zdanie w tym temacie.
        Tak - dzwonie na policje jesli cos mnie niepokoi (ktos tlucze szyby,
        niszczy mienie publiczne) - nie byalm jeszcze swiadkiem przemocy w
        rodzinie ale rowniez bym zadzwonila
        Tak - zwrocilam wstretnej gowniarze uwage, ktora zostawila placzace
        (wyjace!) male dziecko przed sklepem bo sama poszla szperac w
        ciuszkach a wokol dziecka zrobil sie tlum gapiow - tylko ja weszlam
        do skepu po (pozal sie boze) mamusie

        NIE - nie jestem misjonarka i nie chce ulepszac swiata.
        Reaguje kiedy cos mi przeszkadza - taka ze mnie wredna baba
        i 'pańcia'
        • gryzelda71 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 18:41
          niuska77 napisała:
          > Reaguje kiedy cos mi przeszkadza - taka ze mnie wredna baba
          > i 'pańcia'

          Pisząc na forum?
          Bo jak znam życie twoje gadki nie działają na wstrętnych rodziców i nadal
          podrzucają swoje pociech gdzie popadnie.
        • rita75 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 18:52
          > > a mnie denerwują pańcie, ktore wciubiaja nos w cudze sprawy

          sluchaj, kotek...tluczenie szyb, dzieci to przestepstwa- jak
          najbardziej powinnas chwycic za telefon- ale na boga nie lacz tych
          spraw z modelem zycia innych osob- jaki opisalas w poscie
          zaczynajacym watek
          • niuska77 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 19:04
            rita75 napisała:
            > sluchaj, kotek...tluczenie szyb, dzieci to przestepstwa- jak
            > najbardziej powinnas chwycic za telefon- ale na boga nie lacz tych
            > spraw z modelem zycia innych osob- jaki opisalas w poscie
            > zaczynajacym watek

            Acha - a co powiesz na wyjace dziecko? Przeciez to nie przestepstwo!

            Dodam, ze wylo jak wchodzilam do sklepiku obok. Tam sobie tez
            poszperalam w duperelach, uplynelo sporo czasu, potem wyszlam a tam
            dziecko wylo dalej + gapie stali z rozwartymi buziami.
            Dodam jeszcze, ze jak wyciagnelam mamusie ze sklepu to wyleciala z
            wrzaskiem do dziecka: i czego sie drzesz??? siedz tu!! po czym znow
            weszla do sklepu.
            Dziecko plakalo jeszcze gorzej i znow weszlam za panienka, zeby ja
            uswiadomic, ze cos takiego mozna zglosic na policje (choc nie wiem
            czy mozna) na co uslyszalam, ze to nie moja sprawa i czy moje
            dziecko nigdy w zyciu nie plakalo?
            Ale opuscila wreszcie sklep oddalajac sie w pospiechu.

            Model zycia - obojetny na dziecko i jego potrzeby - nie wiem ale
            jakos bym to laczyla jednak...
            • gryzelda71 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 19:36
              Musisz być jasnowidzem,ze po jednym zdarzeniu wiesz już wszystko o relacjach w
              rodzinie.
            • isa1001 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 22:33
              Niuska77... A może po prostu zajmij się swoim dzieckiem, co? Może
              jak zamiast zbawiać świat poświęcisz mu trochę więcej uwagi, to
              zrozumiesz, dlaczego ma problemy z panowaniem nad emocjami, o czym
              pisałaś na innym forum? Może dziecko jest po prostu wkurzone, że
              matka całym światem sie interesuje a nie swoim potomstwem? A w
              ogóle - co ty robiłaś w tym sklepie? Przecież powinnaś siedzieć z
              dzieckiem! Wyrodna matka! A fe!
    • undomestic_goddess Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 18:13
      Nie rozumiem glosow oburzenia. Dziecko potrzebuje byc z rodzicami, a nie kazdy
      weekend spedzac to u jednych dziadkow, to u drugich. Rodzicielstwo wymaga
      poswiecen wbrew powszechnie lansowanemu pogladowi, ze mozna miec wszystko, a
      dziecko w niczym nie ogranicza. Odpowiedzialne rodzicielstwo zaklada wlasnie
      spedzanie czasu z dzieckiem. I nie jest prawda, ze liczy sie jakosc czasu
      spedzanego z wiekszym czy mniejszym potomkiem, a nie jego ilosc. Ilosc tez ma
      znaczenie. Kolosalne. A stwierdzenie dotyczace czasu ukuto na pocieszenie dla
      muszacych/chcacych wracac do pracy rodzicow. Co nie znaczy, ze kazdy moze sobie
      pozwolic na niepracowanie, jednak nie ma sie co oszukiwac, dzieci naszego
      rodzicielskiego czasu potrzebuja w ilosciach ogromnych. I warto go im dawac,
      poki tego chca. Jak rowniez przy decyzji o powrocie do pracy dobrze jest
      wiedziec, w co sie wchodzi i jakei moga byc konsekwencje tego, ze bedziemy
      spedzac mniej czasu z dzieckiem. Nawet najlepsza niania mamy/taty nie zastapi.
      Warto pewne rzeczy wywazyc i ustawic tak, by powrot do pracy odbyl sie z jak
      najmniejszymi stratami dla malucha.

      A mit o jakosci czasu - coz, jesli po powrocie z pracy spedza sie intensywnie
      czas zabawiajac dziecko, to jak ma sie ono nauczyc, ze mama/tata nie jest tylko
      atrakcja do zabawy intensywnej? Jak ma sie nauczyc zdrowych relacji w rodzinie,
      gdy jest pepkiem tejze rodziny i rodzice sprawiaja mylne wrazenie, ze ich zycie
      kreci sie wokol dziecka?

      I jeszcze nie mozna zapominac, ze wychowywanie dziecka nie konczy sie na
      zachwytach nad slodkim noworodkiem, walce z kolkami itp. to naprawde mozolna
      codzienna praca. Fakt, ze przyjemna i niewiele rzeczy na ziemi daje rowna jej
      satysfakcje, ale napracowac sie trzeba smile
    • aluc Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 18:30
      no dobra, ale po co się od razu tak denerwować?

      docodzę do wniosku, że mnie najbardziej denerwują tacy, co się za
      bardzo denerwują
      • undomestic_goddess denerwowac sie nie ma co 12.03.09, 18:47
        denerwowanie sie zdecydowanie szkodzi
        zatruwa srodowisko naturalne

        big_grin
        • niuska77 Re: denerwowac sie nie ma co 12.03.09, 18:54
          undomestic_goddess napisała:

          > denerwowanie sie zdecydowanie szkodzi
          > zatruwa srodowisko naturalne
          >
          > big_grin


          Niby tak... ale coz poradze - taki typ ze mnie... nerwowy raczej smile
          Jedni z tych znajomych wlasnie maja skierowanie do psychologa coby
          ocenil rozwoj dziecka bo pediatra widzi, ze sporo odstaje od normy.

          __________________________________

          Pozdrawiam takze wszystkich szydercow - szyderstwa sa rowniez
          przejawem emocji w dyskusji a takze wielosc napisanych postow przez
          dana Osobe smile
          Chyba nie tylko ja jestem taka 'emocjonalna' smile)
          Zawsze latwiej krytykowac niz napisac cos konstruktywnego.



          • gryzelda71 Re: denerwowac sie nie ma co 12.03.09, 18:58
            > Zawsze latwiej krytykowac niz napisac cos konstruktywnego.

            Zapamiętaj to sobiesmile
          • id.kulka Re: denerwowac sie nie ma co 12.03.09, 19:01
            niuska77 napisała:


            > Zawsze latwiej krytykowac niz napisac cos konstruktywnego.

            Co było konstruktywnego w Twoim pierwszym poscie? Bo krytyki,
            oczywiście, za grosz big_grin
            • niuska77 Re: denerwowac sie nie ma co 12.03.09, 19:08
              id.kulka napisała:

              > niuska77 napisała:
              >
              >
              > > Zawsze latwiej krytykowac niz napisac cos konstruktywnego.
              >
              > Co było konstruktywnego w Twoim pierwszym poscie? Bo krytyki,
              > oczywiście, za grosz big_grin


              Poniekad sluszna uwaga smile
              Tak - podsuwalam tez znajomym sposoby na wspolne spedzanie czasu z
              dzieckiem (znaczy my + nasze dziecko oraz oni i ich dziecko) no ale
              w ich rozumieniu to nudy...
              Jak moglabym jeszcze konstruktywnie powiedziec, ze klopoty z
              rozwojem dziecka niekoniecznie wziely sie z powietrza? Oczywiscie,
              zeby nikogo nie urazic?
              Masz jakis pomysl?
              • id.kulka Re: denerwowac sie nie ma co 12.03.09, 19:27
                niuska77 napisała:

                > Poniekad sluszna uwaga smile
                > Tak - podsuwalam tez znajomym sposoby na wspolne spedzanie czasu z
                > dzieckiem (znaczy my + nasze dziecko oraz oni i ich dziecko) no
                ale
                > w ich rozumieniu to nudy...

                Ale może naprawdę to dla nich nudy ? smile
                Ja lubię ze znajomymi i dziećmi wyjechać sobie np. gdzieś w plener,
                wszelkie bawialnie są dla mnie tylko na niepogodę, w innym wypadku
                nikt by mnie tam nie zaciągnął, a już na pewno nie w porze
                największego tłoku smile

                > Jak moglabym jeszcze konstruktywnie powiedziec, ze klopoty z
                > rozwojem dziecka niekoniecznie wziely sie z powietrza? Oczywiscie,
                > zeby nikogo nie urazic?
                > Masz jakis pomysl?

                Po pierwsze - skąd pewność, że wzięły się z takiego, a nie innego
                postępowania rodziców? Znasz ich na tyle dobrze, jesteś specjalistą,
                psychologiem?
                Poza tym - idą do specjalisty, on przeanalizuje co trzeba i co
                trzeba im powie.
                • niuska77 Re: denerwowac sie nie ma co 12.03.09, 19:37
                  id.kulka napisała:
                  > Po pierwsze - skąd pewność, że wzięły się z takiego, a nie innego
                  > postępowania rodziców? Znasz ich na tyle dobrze, jesteś
                  specjalistą,
                  > psychologiem?
                  > Poza tym - idą do specjalisty, on przeanalizuje co trzeba i co
                  > trzeba im powie.
                  >

                  Znamy sie bardzo dobrze.
                  Naprawde nie maja kontaktu z dzieckiem. Dziecko (2,5 roku) nic nie
                  mowi, nie rozumie (lub nie slyszy) polecen, itd.
                  Tak - moze to byc niezawinione przez rodzicow ale MOZE tez miec
                  zwiazek. Nigdy nie probowali nawet z dzieckiem rozmawiac, czytac
                  mu... (pytalam wprost czy czytaja mu ksiazeczki i odpowiedzieli ze
                  NIE wiec nie zmyslam)
                  Specjalista to jedno ale uczestniczyc, obserwowac znajomych i ich
                  dzieci tez daje do myslenia.
                  Ja w swoim modelu zycia rowniez znajduje wady - ale staram sie cos z
                  tym poczac, jakos zmienic na lepsze a kolezanka powiedziala: eee
                  tam - jakies bzdury z tym psychologiem...
                  • id.kulka Re: denerwowac sie nie ma co 12.03.09, 19:52
                    niuska77 napisała:


                    > Naprawde nie maja kontaktu z dzieckiem. Dziecko (2,5 roku) nic nie
                    > mowi, nie rozumie (lub nie slyszy) polecen, itd.

                    No proszę Cię, tak poważne zaburzenia (jeżeli dziecko rzeczywiście
                    nie łapie kontaktu z otoczeniem) nie biorą się z nieczytania
                    książeczek, choć, to fakt, mogłoby to - być może! - poprawić
                    sytuację.

                    > Ja w swoim modelu zycia rowniez znajduje wady - ale staram sie cos
                    z
                    > tym poczac, jakos zmienic na lepsze a kolezanka powiedziala: eee
                    > tam - jakies bzdury z tym psychologiem...

                    No to idą do tego psychologa czy nie? smile
                • morfinka79 id.kulka 12.03.09, 19:53
                  tak sie zastanawiam czy Ty naprawde nie rozumiesz o co niusce chodzi
                  czy po prostu sama dzieci podobnie wychowujesz i dlatego tak ten
                  model wychwalasz
                  • id.kulka Re: id.kulka 12.03.09, 20:03
                    morfinka79 napisała:

                    > tak sie zastanawiam czy Ty naprawde nie rozumiesz o co niusce
                    chodzi
                    > czy po prostu sama dzieci podobnie wychowujesz i dlatego tak ten
                    > model wychwalasz

                    Tak, oczywiście, i dlatego siedzę na wychowawczym i spędzam z
                    dziećmi 24/7 niemal smile Wybacz, ze swoje stylu zycia nie będę Ci się
                    tłumaczyć. To po pierwsze.
                    Po drugie... Nie wychwalam. Wskaż mi, gdzie wychwalam, bo jakoś nie
                    mogę sobie przypomnieć, bym wychwalała.
                    Po trzecie - i najważniejsze, jak sądzę: nie chodzi o wychwalanie, o
                    podziwianie, o naśladowanie czy co tam sobie jeszcze ciekawego
                    dopowiesz - chodzi o to, że warto przyjąć do wiadomości, iż inni
                    ludzie mogą żyć w inny sposób, niż my, mieć inną wizję świata, inne
                    poglądy, inne potrzeby - a mało tego: obserwując ich z boku nie
                    wiemy wszystkiego i nie jesteśmy uprawnieni do oceniania ich.
                    Czy to tak cieżko pojąć?
                    • morfinka79 Re: id.kulka 12.03.09, 20:08
                      24/7 to chyba na ematce siedziszsmile
                      • id.kulka Re: id.kulka 12.03.09, 20:14
                        morfinka79 napisała:

                        > 24/7 to chyba na ematce siedziszsmile

                        Brawo, Watsonie, ciekawe, skąd taki niesamowicie błyskotliwy i
                        trafny wniosek? Jak Ci się udało mnie rozszyfrować? Jestem
                        zdruzgotana...
                        Echh, argumenty Ci się skończyły, już przy personalnej, niczym nie
                        uzasadnionej, wycieczce w poprzednim poście widać było, że wena Cię
                        opuszcza. Teraz pozwól, że opuszczę Cię ja, bo na takie przepychanki
                        szkoda mi prądu i klawiatury.
                        Dobranoc smile
                        • morfinka79 Re: id.kulka 13.03.09, 09:45
                          nie, nie skonczyly, wyobraz sobie ze niektorzy maja
                          obowiazki 'pracowe' a nie tylko dzieci 24/7 i ematke; musialam sie
                          przygotowac na dzisiejsze spotkanie z MD.
                          Wiecej luzu i zyczliwosci na co dzien polecam, moze wtedy nie
                          bedziesz chciala dzieci na allegro sprzedawacsmile
                          • id.kulka Re: id.kulka 13.03.09, 10:23
                            morfinka79 napisała:

                            > nie, nie skonczyly, wyobraz sobie ze niektorzy maja
                            > obowiazki 'pracowe' a nie tylko dzieci 24/7 i ematke;

                            Nie pisałam o częstotliwości wypowiedzi, ale o treści, z którą u
                            Ciebie krucho - wybacz, argument: nie mieszasz kogoś z błotem, bo
                            zyje inaczej, znaczy, że żyjesz tak samo - jest dla mnie marniutki.
                            Podobnie reszta...
                            O moich obowiązkach nie wiesz kompeltnie nic, więc się nie
                            ośmieszaj smile
                            A co do dzieci, to chyba jeszcze takowych nie masz?...

                            musialam sie
                            > przygotowac na dzisiejsze spotkanie z MD.
                            > Wiecej luzu i zyczliwosci na co dzien polecam,

                            I znów pudło, umówmy się, że kariery domorosłego psychologa to ty
                            nie zrobisz.

                            moze wtedy nie
                            > bedziesz chciala dzieci na allegro sprzedawacsmile

                            Żart trzeba jeszcze umieć zrozumieć smile Ale poćwicz, przyda się
                            trochę poczucia humoru i wspomnianego luzu w macierzyńskiej karierze.
          • beth2000 Re: denerwowac sie nie ma co 12.03.09, 19:42
            aż nie mogłam i muszę się odezwać tutaj raz. proponuję ci dziś
            poświętyować z tego powodu, że nie jestem twoją znajomą. bo jakbym
            była to zawał i nadciśnienie murowane z powodu nerwów. nasze dziecko
            co drugi weekend jeździ na cały weekend do uwielbiających go
            dziadków, a my o zgrozo odpoczywamy OD NIEGO. po pracy potrafię nie
            lecieć do domu i dziecka,ale zwiedzam galerie lub umawiam się na
            piwo ( wymiennie z mężem ). nie lubię placów zabaw i układania
            klocków, znajdujemy inne formy zabawy, ale ogólnie bawienie sie z
            dzieckiem nie jest ciekawe.
            no i masakra: jeździmy na wakacje czy inne wypady sami, bo
            faktycznie bez dziecka łatwiej i przyjemniej smilea ono spedza sobie
            wtedy całe szczęśliwe czas u drugich dziadków, którzy mieszkają
            daleko i nie mają okazji pobyć z ukochanym wnukiem często.
            no i najgorsza zbrodznia: macierzyństwo i dziecko jest dla mnie
            męczące, dlatego lubię od niego odpoczywac często. bo zarówno
            dziecko jak i macierzyństwo nie jest sensem mojego życia ( owszem
            jest jego ważną częścią )
            nie wiem, gdzie mogę się zapisać do klubu wyrodnych matek?
            p.s. mnie za to osoby o odmiennych poglądach na wychowanie nie
            denerwują, może jestem za bardzo zrelaksowana bez dziecka? smile))
            • beth2000 Re: denerwowac sie nie ma co 12.03.09, 19:48
              zapomniałam jeszcze dodać, że od dzić zaczynam zbierać pieniądze na
              terapię dla mojego pierworodnego, bo za 18 lat na pewno będzie miał
              traumę z tego powodu, że nie był z rodzicami na nartach w alpach w
              wieku 1 roku tylko u dziadków na feriach smile
              pozdrawiam wszystkie panie
            • niuska77 To wiele wyjasnia :)) mamy SEDNO 12.03.09, 21:11
              beth2000 napisała:

              macierzyństwo i dziecko jest dla mnie
              > męczące, dlatego lubię od niego odpoczywac często. bo zarówno
              > dziecko jak i macierzyństwo nie jest sensem mojego życia ( owszem
              > jest jego ważną częścią )


              Wybaczcie - nie wiedzialam, ze tak mozna - znaczy nie pomyslalam
              nawet.
              Czyli mamy maly ELEMENT (synonim czesci) naszego zycia - znaczacy
              ale bez przesady (nie dajmy sie zwariowac o jakies tam dziecko -
              przeciez do tej pory bez niego tez bylo swietnie). Faktycznie - bez
              mieszkania tez trudno sie w zyciu obejsc - czy to rownie wazny
              element czy wazniejszy moze? (moze pomysl sobie w kontekscie
              mroznych zim smile)))
              A samochod? Internet? Praca? Z czego byloby Ci najtrudniej
              zrezygnowac? Z jakiego ELEMENTU?

              OK - teraz przyznaje - szczerze i ze skrucha (bez sarkazmu) - jestem
              ignorantka. Nie rozumiem (w glowie sie nie zmiescilo jakos)....
              • rita75 Re: To wiele wyjasnia :)) mamy SEDNO 12.03.09, 21:34
                > OK - teraz przyznaje - szczerze i ze skrucha (bez sarkazmu) -
                jestem
                > ignorantka. Nie rozumiem (w glowie sie nie zmiescilo jakos)....

                brak ci wyobrazni - tak po prostu
    • lidia341 Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 18:58
      Masz rację to chyba moda. Owszem ja nie mam na nic czasu. Non stop
      praca, dom, dzieci, ale nie narzekamsmile
      • patssi Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 19:11
        A mnie denerwują rodzice z brakiem dystansku do
        rodzicielstwa...bobaski,kupki,zupki i kremiki to szczyt tamtów ich
        rozmów...za każdym razem pytających ile przybrała? ile ma już zębów?
        co mówi nowego? czy już chodzi dzidziulek ? pysiulka? niunia?-
        wrrrrr....a potem słyszę...Ty wiesz jaka jestem zmęczona,cięglę
        tylko sprzątam,gotuję...nawet nie mam się kiedy wy...ć,dziecko żyć
        mi nie daje....myślę:Twoja sprawa...trzeba mierzyć siły na
        zamiary,albo dziecku też dać czasem pożyć.
        Nie widzę nic złego w weekendzie we dwoje....odpuszczeniu sobie
        spaceru itp.itd
    • mama-maxa Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 19:07
      A mnie nie denerwują, tylko ich ewentualnie nie bardzo rozumiem, ale
      wychodze z założenia, że każdy swój rozum ma i odpowiada za swoje
      decyzje i czyny.
      A w ogóle też nie oceniam, bo nigdy niewiadomo, dlaczego tak jest,
      czy aby na pewno z wygody...
      Ja generalnie to najpierw się zajmuję swoją rodziną i nie mam czasu
      na denerwowanie się tym, że ktoś SWOJE dzieci podrzuca ludziom, nie
      jedzie z nimi na wakacje itd.
    • umasumak Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 19:10
      Przesada w żadną stronę nie jest dobra. Zajmuje się swoimi dziećmi, nie
      odstawiam je na weekendy, ale uważam, że czasem trzeba dać sobie od nich
      odpocząć smile.
      • morfinka79 wlasnie, CZASEM 12.03.09, 19:56
        to slowo klucz, czasem dac sobie odpoczac, nie nagminnie, co
        weekend, w kazde wakacje
    • mamamonika Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 19:44
      Skąd nas znasz? tongue_out
    • laminja Re: denerwuja mnie rodzice, ktorzy 12.03.09, 20:27
      zawsze funkcjonowały różne modele wychowania dziecka, ba różne modele rodziny.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka