Byłam w salonie fryzjerskim,bo teraz są same saluuny,
"zakład fryzjerski" zalatuje prowincją i badziewiem.
A taki salon,to już wiadomo - profesjonalne usługi,
nowe trendy,dobre kosmetyki. Choć moja mama nadal chodzi
do pani Basi,która przemianowała swój zakład na salon
i na tym się zmiana skończyła

Do rzeczy - zostawiłam w owym salonie 240 zł i tak się
zastanawiam,czy mnie nie oszukali? A może to był jakiś
specjalny saloon,co w nim jakiś specjalny fryzjer pracuje?
Fakt,że zależało mi na tym,aby salon był firmowany przez
L'oreala,a to już winduje cenę.
Ale 240 zł!!! Dla was dużo,czy może taka średnia krajowa?
Dodam,że mam długie włosy,które były zafarbowane na brąz,
a ja chciałam wrócić do blondu. I wróciłam,ale ucierpiały
na tym moje włosy i portfel

A miałam już NIGDY nie farbować
włosów na ciemny kolor. Usprawiedliwia mnie to,że nie mam
młotka w domu i nie mogłam se wybić z głowy tego durnego
pomysłu. I tak upłynniłam 240 zeta