Dodaj do ulubionych

Och, biedne żuczki urzędniuczki

21.03.09, 08:39
wyborcza.pl/1,76842,6400869,Rozpoznaje_go_po_krokach.html
Ci okropni klienci. Nawet pani psycholog na szkoleniu nie potrafiła poradzić,
co z nimi robić.
A gdzie są szkolenia dla zlewanych i obrażanych klientów, tracących czas i
nerwy, poniżanymi przez naprawde niedouczone pańcie???

Nie wszędzie jest źle. Ale i tak mnie szlag trafia na sama mysl, że musze coś
załatwić.
Oprócz tego do szału mnie doprowadzaja pańcie z rejestracji w przychodni: do 9
nie odbieraja telefonu, bo rejestrują bezpośrednio (kiedys sie wku.am i
pojechał przed 8, stanęłam przy pustym okienku i dzwonie. Telefon szaleje, a
niunie gadają! na moje pytanie dlaczego nie odbieraja, przeciez widze że nie
ma ludzi, odpowiedziała przecząc temu co k.a widze: "bo do 9 jest mnóstwo
ludzi do rejestracji bezpośredniej"...), a po 11 juz nie rejestrują
telefonicznie. Normalnie sie napracują jak szlag. I zawsze to zdziwienie: to
niech pani przyjdzie, podesle teściową albo co. Tak trudno zrozumiec, że
niektórzy naprawde PRACUJĄ, a nie wszystkie teściowe robią za popychadła do
załatwiania dzieciowych spraw.
Obserwuj wątek
    • carrymoon Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 08:45
      Dlania są tacy i tacy ale pod artykułem podpisuje się obiema rękami. Pracowałam
      3 lata w urzędzie. Tyle chamstwa i bezinteresownej złości ze strony wtedy
      jeszcze petentów nigdy więcej nie spotkałam.
      • carrymoon Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 08:48
        zresztą sam Twój post świadczy jakim teoretycznie jesteś klientem. Nastawiona na
        "Nie" i złością, że urzędasy nic nie robią. Takie nastawienie na prawdę da się
        wyczuć, jak aura wokół człowieka. I kółko się zamyka, Ty wchodzisz nabuzowana,
        urzędnik czuje się atakowany i od razu wzrasta napięcie.
        oczywiście teoretyzuje bo pewnie nie miałam okazji Cie obsługiwać. Ale bardzo
        wiele razy uśmiech bądź chociaż spokojne podejście do sprawy ułatwia kontakty.
        • dlania Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 08:52
          carrymon, bardzo sie myliszwink ja z gatunku stojących pokornie w kolejce, miłym
          i nieasertywnych, jak mnie cos zdenerwuje to po prostu wychodze bez słowa, a
          odreagowuje potem, np. na forumwink

          Zdarzyło mi sie natomiast kilka razy stanąć grzecznie w obronie kasjerek
          marketowych - to co one przechodzą to juz jest przegięcie. Może dlatego że
          buraki jednak maja jakis szacunek do urzędu, ale na kasjerce sie wyzywaja, bo to
          oni płaca i rządza.

          Czekam na głosy z obu stron "barykady", więc dawaj, opowiadaj!wink
          • dlania Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 08:56
            A! Z usmiechem to prawda. I jeszcze mam opatentowane podlizywanie sie
            ingracjacyjne: wystarczy "Dzień dobry, ojej, ale Państwo maja dziś ruch", czy
            "dzień dobry pani KIEROWNIK" i od razu jest milej, sprawniej, szybciejwink

            Niektórzy jednak sa niereformowalni - mam u siebie w pracy takiego kadrowego,
            pracującego po znajomości (więc niezwalnialnego, momo takich bęłdów, że inny by
            juz dalej wyleciał), który jest takim chamem, że jeden z pracowników zmienił
            prace po tym, jak został przez niego potraktowany.
            • guderianka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 09:00
              Ja zauwazam, ze w sferze podejścia wiele się zmieniło, jeśli
              porównać sytuację np.sprzed 10-15lat.
              Zmieniło się na plus, zwłaszcza w administracji na szczeblu lokalnym
              (powiatowym, wojewódzkim). W końcu zgodnie ze swoją nazwą urzędnicy
              administracyjni służą innym

              Ale może ja jakoś nie halo jestem. Bo mi miejsca ustępują w
              autobusach i kolejkach, pomagają, uśmiechają sie.. wink
              • echtom Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 10:34
                Bo mi miejsca ustępują w
                > autobusach i kolejkach

                Młoda jesteś, to Ci nie robiwink Ja, kiedy zdarzy mi się stać w tramwaju, modlę się, żeby mi ktoś miejsca NIE ustąpiłbig_grin
          • carrymoon Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 09:00
            Dlania dlatego napisałam, że teoretyzuje smile


            Prawda niestety też jest taka, że buraki krzykacze i pieniacze załatwią
            większość z tego co chcą, niekoniecznie zgodnie z tym jak być powinno.
            Miałam wątpliwą przyjemność pracować przy podatku od środków transportowych tzw
            drogowym. W momencie gdy był jeszcze obowiązkowy dla osób prywatnych. Akurat
            wtedy urzędy wzięły się do galopu i zaczęły ściągać zaległy podatek sprzed np 5
            lat. Kwota i odsetki bywały wysoki do 5 tys np albo i więcej. Wyobrażasz sobie
            jak wtedy ludzie reagowali, mimo, że to z własnej winy nie płacili podatku.

            Naoglądałam się wtedy ludzkiej złości sad

            A mi zdarzyło się parokrotnie stanąć w obronie koleżanki z biurka obok gdy ktoś
            dosłownie nad nią stał i krzyczał.
            • vibe-b Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:50
              carrymoon napisała:

              > Dlania dlatego napisałam, że teoretyzuje smile
              >
              >
              > Prawda niestety też jest taka, że buraki krzykacze i pieniacze
              załatwią
              > większość z tego co chcą, niekoniecznie zgodnie z tym jak być
              powinno.




              Zgadza sie, ale to jest wina tylko i wylacznie urzednikow, ktorzy
              daja sie za nos wodzic. W dodatku nie fair wzgledem pozostalych,
              kulturalnych petentow.
              >


              > Naoglądałam się wtedy ludzkiej złości sad


              Moim skromnym zdaniem, kazdy, kto mam kontakt z klientem/petentem
              powinien pzrzechodzic trening. Zasada numer 1: jesli klient/petent
              krzyczy to krzyczy nie na Ciebie ale na system. uswiadomienie sobie
              tego pozwala utrzymac swje nerwy na wodzy i nie dac sie wciagnac w
              pyskowke/chrnic swoje zdrowie pychiczne. zasada numer dwa: im
              bardziej klient/petent krzyczy tym ciszej mowiesz Ty,prawie szeptem.
              Dziala, naprawde. Summa summarum: totalne opanowanie i mowienie
              cichym glosem powinno ujarzmin prawie kazdego krzykacza.
              Pozostala czesc, tych najbardziej bunczucznych- powinna byc odsylana
              do zwierzchnika.

              Bo tak naprawde: to klient/petent ci moze naskoczyc /zakladajac ze
              jestes uczciwym pracownikeim/ Pomysl: pokrzyczy, pokrzyczy i
              pojdzie.

              TEz pracuje z klientami, choc nie w urzedzie. Na chwile obecna
              stosuje w/w strategie i nie denerwuje sie gdy ktos wrzeszczy. Wrecz
              nawet mam niezly ubaw, choc staram sie zachowywac powage ofkoz.
              • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:53
                > Moim skromnym zdaniem, kazdy, kto mam kontakt z klientem/petentem
                > powinien pzrzechodzic trening.

                Powiedz to zwierzchnikom tych urzędników wink

                > Zasada numer 1: jesli klient/petent
                > krzyczy to krzyczy nie na Ciebie ale na system.

                Hm, jak klient przychodzi i wrzeszczy: "Ty k..., cos ty zrobiła",
                mówi jednak do człowieka, a nie do systemu.
                • vibe-b Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:55
                  angazetka napisała:

                  .
                  >
                  > Hm, jak klient przychodzi i wrzeszczy: "Ty k..., cos ty zrobiła",
                  > mówi jednak do człowieka, a nie do systemu.

                  Odmowilabym bym obsluzenia takiego petenta/odeslalabym do
                  zwierzchnika.
                  • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 13:04
                    > Odmowilabym bym obsluzenia takiego petenta/odeslalabym do
                    > zwierzchnika.

                    Tak też się robi. Przy zwierzchniku na ogól jest grzeczniejszy wink
                    Ale miłe to nie jest - trzeba miec doskonałą konstrukcję psychiczną,
                    żeby nie brać tego do siebie.
                    • vibe-b Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 13:11
                      angazetka napisała:

                      trzeba miec doskonałą konstrukcję psychiczną,
                      > żeby nie brać tego do siebie.


                      Nie, wcale nie trzeba. Ja jestem razej z gatunku histeryczek. po
                      prsotu nie slucham, co mowi krzykacz, wylaczam sie. Tak mnie
                      nauczyli koledzy, ktorzy niesfornych klientow z miejsca spuszczaja
                      na drzewo.
                      • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 13:17
                        > po prsotu nie slucham, co mowi krzykacz, wylaczam sie.

                        Hej, ale nie da się wyłączyć, bo Ty masz go obsłużyć. Mimo wszystko.
                        Odsyłanie wyżej to jednak ostateczność.
          • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 10:37
            > Może dlatego że
            > buraki jednak maja jakis szacunek do urzędu

            Nie mają. Moja mama pracuje w instytucji samorządowej - wiem, co
            piszę, niestety.
        • liwilla1 Re: carrymoon 21.03.09, 10:25
          wybacz, ale bredzisz. ja nigdy nie jestem nastawiona na "NIE" a w moim krotkim
          zyciu niejednokrotnie bylam upokarzana i traktowana jak wycieruch we wszelakich
          urzedach.
          • carrymoon Re: carrymoon 21.03.09, 11:03
            liwilla1
            to albo masz wyjątkowego pecha, albo jednak to, że tobie się wydaje że )jesteś
            co najmniej dobrze nastawiona jest tylko Twoim wyobrażeniem wink np. forma Twojej
            wypowiedzi w tym poście już delikatnie zalatuje niechętnym podejściem. Słówko
            "bredzisz" zdecydowanie nie na miejscu i sugerujące, że to ze mną jest coś nie
            tak. Odruchowo miałabym ochotę odpowiedzieć w równie zaczepnym tonie.

            I jeszcze raz dokładnie przeczytaj co napisałam. Ja tam teoretyzuje, a nie
            pisze, że byłam i widziałam którąś z Was. Więc nie rozumiem Twojego zarzutu, że
            bredzę. Ja pisze to co widziałam u mnie w pracy. Sklerozy ani omamów nie mam.
            • carrymoon Re: carrymoon 21.03.09, 11:06
              a i żeby nie było, że wszyscy urzędniczy to cud miód i rewelacja. W mojej pracy
              też były takie "panie Lodzie" jak opisała Dlania i takich urzędników spotkałam
              też w swoim życiu. Jak wszędzie ludzie są różni.
              Ale na pewno nie zgadzam się z opinią, że urzędnicy z gruntu są leniwi,
              niechętni i opryskliwi. Opinii wynikającej z artykułu nie waszych wypowiedzi
              • dlania Re: carrymoon 21.03.09, 11:08
                Carry, z którego artykułu?wink
              • carrymoon Re: carrymoon 21.03.09, 11:08
                tak to jest jak się pisze między jednym machnięciem pędzlem a drugim. Tekst na arty.
                Oczywiście taka opinia nie jest w artykule. Ale jakoś tak odebrałam ten wątek.
                "zboczenie zawodowe" big_grin po kilku latach walki z klientami/petentami
    • kawka74 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 09:00
      eeee tam
      Klienci bywają okropni, urzędnicy bywają jeszcze bardziej okropni, zależnie od wychowania, konstrukcji psychicznej, dnia cyklu i terminu ostatniego bzykania wink
      Nie ma reguły, nijak nie ma.
      A z załatwianiem czegokolwiek raczej nie miewam problemu, bardzo rzadko zdarza mi się trafić na nieciekawego urzędnika.
    • 18_lipcowa1 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 09:11
      Fakt, czesto urzedniczki bywaja niemile. Szczegolny szok przezylam
      kiedy przyjechalam juz z UK, zalatwic cos w Polsce. Normalnie mozna
      sie bac.

      Ale z drugiej strony, pracowalam kiedys wlasnie w urzedzie,
      zaczynalam wlasnie w obsludze petenta. Tragedia. Na co ja sie
      napatrzylam, nasluchalam! Naprawde byli ludzie ktorych glownym
      zajeciem bylo chodzenie po urzedach i pisanie skarg.
    • lola211 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 09:17
      Urzedy wciaz nie sa miejscem przyjaznym dla klienta.Ale jest coraz
      lepiej.
      Mnie razi podejscie na zasadzie, iz wszystko jest takie oczywiste,
      a ten tuman klient nie wie.Podczas , gdy zalatwienie sprawy wymaga
      zlozenia kilku dokumentow, odstania w kolejce po numerek( po czym
      sie okazuje, ze trzeba bylo stac w innej kolejce po inny numerek),
      itd itp.Tak sie sprawy zalatwia np w urzedzie komunikacji.Jak ktos
      jest tam po raz pierwszy to normalnie sie gubi, na co pan urzednik
      patrzy z politowaniem.
      No ale to nie tylko urzednikow dotyczy.
    • jowita771 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 09:32
      Ja chyba mam szczęście do urzędników, bo zawsze trafiam na miłych i pomocnych.
      Kilka razy mi się zdarzyło, że urzędnik robił dla mnie coś, co nie należy do
      jego obowiązków, żeby mi pójść na rękę bez najmniejszej sugestii z mojej strony.
      Kiedyś, gdy byłam jeszcze zarejestrowana w urzędzie pracy, zapomniałam o
      terminie podpisu. I następnego dnia zadzwonili, żeby mi przypomnieć i dali
      jeszcze dzień, bo miałam daleko.
      W innym urzędzie stałam kiedyś z dzieckiem w wózku. Kolejka długa, kilku
      urzędników. Zobaczył mnie pan, który zajmował się czymś innym, zaprosił mnie do
      pokoju obok, przyniósł moje dokumenty i załatwił poza kolejnością, a potem
      wrócił do swoich obowiązków.
      I jeszcze kilka miłych doświadczeń z urzędnikami mam, ale może dlatego, że sama
      jestem uprzejma i nie zdarza mi się wykorzystać, że jestem klientem, a ten ktoś
      jest w pracy. Urzędnikiem nie jestem i nigdy nie byłam, ale pracuję już parę lat
      z ludźmi i wiem, że bywa różnie.
      • elske Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 09:55
        Ja w urzedach problemow nigdy nie mialam.Chociaż nie,raz w Zus potraktowano mnie
        z gory.W kolejce odstalam,okazalo sie ze nic nie zalatwie,bo nie mam wszystkich
        dokuentow.Ale jak zapytalam co jeszcze potrzebuje i poprosilam o zapisanie tego
        na kartce,to wielki foch.Bo pani nie jest od udzielania informacji.

        Maz za to mial kilka przepraw w urzedach.Chlop spokojny,a panie na zasadzie,co
        beda z gowniarzem rozmawiac.Prosba o rozmowe z przełożonym ,troche panie stopowała.
    • amagdacz Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 10:00
      A ja ostatnio bywam mile zaskakiwana.Wyjechałam do Niemiec w 2000 roku i
      zapamiętałam sobie bardzo niemiły obraz pań urzedniczek,pan na poczcie itd.Tutaj
      na początku byłam zaskoczona tym ze wszędzie gdzie się poszło każdy sie
      uśmiechał i był miły.Z czasem zauwazyłam że są dwa rodzaje ludzi tych naprawde
      miłych i tych co się zmuszają bo obsługują klijenta i muszą.I to jest bardzo
      łatwo zauważyć ze ktoś się uśmiacha tylko ustami,a najbardziej to widac jak się
      pojawią jakies problemy wtedy ci co sie zmuszali to tego zeby być miłych juz się
      nie zmuszają.Teraz zbieramy się do powrotu i mamy ostatnio dużo spraw do
      załatwiania i ....wszędzie miłe zaskoczenie.Już jak pare lat temu zmieniałam
      dowód na nowy w urzędzie zastałam zamiast wiecznie niezadowolonych i robiacych
      łąske starszych pań młodych i bardzo miłych panów.A teraz załatwiałam sprawy z
      podłaczaniem pradu do domku i też zaskoczenie.zupełnie jak w Niemczech,krzesełko
      prosze usiaść wszystko grzecznie mi pan tłumaczył.Natomiast tu gdzie teraz
      mieszkamy mamy panie na poczcie które by dorównały pod względem
      uprzejmosci,jakosci obsługi itp.niejednej typowej pani na poczcie za czasów PRL.
      • dlania Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 10:06
        Ja nie bardzo mam porównanie do "dawnych czasów", bo przed 2000 rokiem to chyba
        do urzędów nie chodziłam.
        Ale po tym co piszecie wydaje mi sie, że jednak na mojej prowicji to zywe
        skamienialiny sie zachowały, np. na poczcie, w PKO BP (strasznie tam jest!
        Dobrze że nie musze tam za często chodzić), w niektórych oddziałach urzędu
        miasta czy rzeczonej juz przychodni...

        https://images47.fotosik.pl/85/33fb566df0cfef38.jpg
        photo_by_exotique
        tu_nie_klikać
    • kra123snal Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 10:35
      Nie mam duzego doświadczenia w kontaktach urzędniczych, ale byłam
      miło zaskoczona, gdy poszłam coś załatwić. Jedno mnie zdziwiło,
      jakim trzeba być formalistą? głupcem?, 2 puste okienka, obsługujący
      gadają między sobą, wisząc na zewnątrz, bo dzieli ich filar,
      spytałam się o coś co w danym okienku się załatwia i usłyszałam, ze
      mam iść do maszynki wydrukować numerek. Żenada! Wezwają mnie! Do
      pustego okienka smile
    • asientos Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 10:43
      mój ulubiony typ klienta: Ja tu kiedyś pracowałem, nie pamiętam
      dokładnie gdzie i kiedy - proszę mi wydać świadectwo pracy (firma 8
      milionów razy dzielona i scalana) - jakie lata? Wiesia! kiedy to
      mogło być...jak urodziła się Stasia? czy jak Zenek przyjechał? Wtedy
      leciał taki serial....
      - Przykro mi, nie figuruje Pan w ewidencji zwolnionych
      - Jak to nie! Przecież Franek mówił, że pracowałem!!!

      Po prostu nie jest przygotowany, nie potrafi podać podstawowych
      danych i uważa, że to nasza wina, bo głupi urzędnik pyta w jakich
      latach pracował i gdzie.
    • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 10:43
      > Ci okropni klienci. Nawet pani psycholog na szkoleniu nie
      potrafiła poradzić, co z nimi robić.
      > A gdzie są szkolenia dla zlewanych i obrażanych klientów,
      tracących czas i
      > nerwy, poniżanymi przez naprawde niedouczone pańcie???

      No wiesz, są rózni petenci i rózni urzędnicy. Z tym, że urzędnik nie
      ma prawa odszczekać klientowi, który od progu wyzywa go od
      k.../ch..., bo ląduje u zwierzchnika na dywaniku. Musi być miły,
      uprzejmy i rzeczowy, nawet wtedy, gdy petent całkowicie go ignoruje,
      przekonany, że ma rację. Musi pracować w pokoju o powierzchni
      kilkunastu metrów, w którym siedzą cztery osoby, z których każda
      poza pracą papierkową przyjmuje klientów. I dostaje jakieś
      gigantyczne kwoty typu 1500 zł. Nie jest to fajna praca, nie...
      A z drugiej strony - jak wspomnę moje panie z dziekanatu,
      ustawicznie przebywajace na papierosku i nieudzielające informacji,
      bo im się nie chce, to szlag mnie trafia.
      • dlania Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 10:46
        Z tym, że urzędnik nie
        > ma prawa odszczekać klientowi, który od progu wyzywa go od
        > k.../ch..., bo ląduje u zwierzchnika na dywaniku. Musi być miły,
        > uprzejmy i rzeczowy, nawet wtedy, gdy petent całkowicie go ignoruje,
        > przekonany, że ma rację.

        To też zależy. Jak to jest pani Lodzia tuz przed emerytura to jej nowych
        sposobów podejścia do klienta nie nauczyszwink
        • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 10:52
          > To też zależy. Jak to jest pani Lodzia tuz przed emerytura to jej
          nowych sposobów podejścia do klienta nie nauczyszwink

          Mam mamę tuż przed emeryturą... I jakoś zawsze starała się być miła
          i odreagowywać nie przy kliencie, choć czasem korciło ją, żeby
          wioche puścić, bo inaczej się nie dało.
          Gorzej, że niektórych klientów (nie przed emeryturą) nie sposób
          nauczyć szacunku do innych.
          • dlania Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 11:02
            Lodzia to pani która zawsze była niemiła i traktowała petentów z wyzyn swego
            mniemania o sobie. I jak nowy dyrektor nagle mówi: be nice, to ona sie juz tego
            nie nauczy, za późno.
            Twoja mama widac taka nie była.wink
            • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 11:11
              Chwalić Boga, nie była i nie jest wink
              I żeby nie bylo: wiem, że Twoje "panie Lodzie" bywają. W każdej
              grupie zawodowej chyba, niestety...
    • maxxt Re: Och, biedni święci klienci 21.03.09, 10:47
      na wstępie- nie jestem urzędnikiem.
      owszem zdarzyło się kilka razy ze pani okienkowa nie była wylewnie uprzejma. ale
      takiego chamstwa, buractwa i gnoju jakiego prezentują niektórzy petenci nie
      widziałam nigdy w wydaniu rzadnego - nawet najmniej uprzejmego- urzednika.
      dlatego - dla mnie praca z szeroką rzeszą kliencką- niemożliwa za żadne pieniądze.
    • e_r_i_n Och, biedne żuczki petenci 21.03.09, 10:51
      Czasami jak slucham pytan i pretensji, wynikajacych z analfabetyzmu
      funkcjonalnego, to sama mam ochote powiedziec niektorym klientom
      pare cieplych slow.
      Ale winny jest urzednik, w koncu to on glupie ustawy pisze i wzory
      pism przygotowuje.
      Ja tam z urzednikami mam generalnie mile doswiadczenia.
      Moj urzad skarbowy moge polecic wszystkim smile - da sie tam zalatwic
      wszystko, szybko i bez proszenia.
      Ja wychodze jednak z zalozenia, ze to, jakim my jestesmy czlowiekiem
      nastawia odpowiednio innych do nas.
      • angazetka Re: Och, biedne żuczki petenci 21.03.09, 10:53
        > Ale winny jest urzednik, w koncu to on glupie ustawy pisze i wzory
        > pism przygotowuje.

        O, tak, to częste smile Ludzie myślą, że przepisy to wina urzędniczki w
        okienku i należy dać jej czekoladę, by zmieniła zdanie <rzyg>
      • dlania Re: Och, biedne żuczki petenci 21.03.09, 10:56
        e_r_i_n napisała:

        > Ja wychodze jednak z zalozenia, ze to, jakim my jestesmy czlowiekiem
        > nastawia odpowiednio innych do nas.

        To jestes idealistkąwink
        Sa ludzie - i klienci, i urzędnicy - którzy po prostu lubia dominować i
        pokazywać kto tu rządzi.

        https://images47.fotosik.pl/85/33fb566df0cfef38.jpg
        photo_by_exotique
        tu_nie_klikać
        • e_r_i_n Re: Och, biedne żuczki petenci 21.03.09, 10:58
          dlania napisała:

          > To jestes idealistkąwink
          > Sa ludzie - i klienci, i urzędnicy - którzy po prostu lubia
          > dominować i pokazywać kto tu rządzi.

          Pewnie, ze sa, ale jednak mysle, ze to jakis tam niewielki odsetek.
          Reszta jest normalna, do czasu, az ich ktos nie wku... zdenerwuje smile.
          I jak sama mowisz - rozni sa i urzednicy, i klienci. Wiec wina nie
          lezy po zadnej ze stron smile.
          • dlania Re: Och, biedne żuczki petenci 21.03.09, 11:00
            Obie strony rozumiem - ale komentowany artykuł jest jednostronny, pokazuje
            tylko punkt widzenia urzędników, więc musiałam zadbac o równowagę w przyrodziewink
            • e_r_i_n Re: Och, biedne żuczki petenci 21.03.09, 11:01
              No tak, ale przypuszczam, ze artykulow opisujacych opieszalosc
              urzednikow i ich zachowanie tez troche bylo smile.
    • fajka7 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 11:20
      Mam sporo do czynienia z urzedami i rozne doswiadczenia. Na pewno
      jest wiele do zrobienia na tym polu, ale masa problemow lezy glebiej
      niz zwykla obsluga. Bardzo czesto postawa urzedu, ktora odbieramy
      jest odbiciem beznadziejnej sytuacji wewnetrznej w instytucji, ktora
      traktuje swoich pracownikow jak smieci, goruje prywata, chore
      uklady, brak fachowcow, bo w ich miejsce pozatrudniane sa przydupasy
      szefostwa, ktorym odbija palma, gdy maja troche wladzy, a wiedzy juz
      niekoniecznie. Na pewno nie zawsze tak jest, ale tak tez bywa. Bywa
      tak, ze te pańcie urzedniczki w wieku przedemerytalnym nie majace od
      wielu lat szans na inna prace trzymaja sie tej, ktora maja, a na
      codzien poddawane sa psychologicznej masakrze ze strony calej
      drabiny zwierzchnikow i wspolpracownikow. Nie jest tajemnica, ze
      wciaz w wielu urzedach, szczegolnie na szczeblach lokalnych kroluja
      kliki krewnych i znajomych krolika z gruba warstwa polityczna z
      wierzchu.
      To tak tytulem obrony panć. Natomiast z drugiej strony patrzac
      rzeczywiscie globalnie, nisko oceniam podejscie urzednikow do swojej
      pracy, chociaz w sumie spotkalam juz tyle wyjatkow, ze chyba nie
      powinnam generalizowac. No ale sa takie sytuacje, ze potrzebuje
      jakies zaswiadczenie i jest to pilne, a pani wyznacza mi
      regulaminowy termin odbioru tydzien lub 2, ja sie w tym czasie
      miotam i przeciagam jakies decyzje, a potem, gdy odbieram kwit, pani
      wypisuje mi go na moich oczach kazac mi czekac jeszcze 15 min. Czyli
      wg mnie moglaby to samo zrobic od razu.
      Dziwi mnie to i nie dziwi. Bo w sumie jesli pani ma prawo kazac mi
      czekac, w imie czego ma sie sprezac i robic mi cos od reki? Z
      uprzejmosci? Jestem w stanie zrozumiec, ze nie stac ja na uprzejmosc
      po 5, 15 czy 25 latach pracy w jakims syfie.
      Na szczescie rownie czesto taka uprzejmosc udaje mi sie
      wyegzekwowac, gdy i ja sie troche postaram i ladnie poprosze smile
      I tak sie wszystko buja - od wniosku do wniosku, od zaswiadczenia do
      zaswiadczenia.
      A jeszcze bardziej ogolnie powiem, ze moja raczej negatywna opinia o
      ludzkiej pracy w polsce dotyczy nie tylko urzednikow. W ogole nie
      wiem jak powstal mit, ze polacy tacy pracowici i rzetelni w pracy
      sa, bo na codzien spotykam sie glownie z dziadostwem i bezmyslnoscia
      smile
      • e_r_i_n Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 11:23
        fajka7 napisała:

        > A jeszcze bardziej ogolnie powiem, ze moja raczej negatywna opinia
        > o ludzkiej pracy w polsce dotyczy nie tylko urzednikow. W ogole
        > nie wiem jak powstal mit, ze polacy tacy pracowici i rzetelni w
        > pracy sa, bo na codzien spotykam sie glownie z dziadostwem i
        > bezmyslnoscia

        Wiesz, jak sie generalnie pracuje tylko dla kasy, nie robi tego, co
        lubi, czesto ma sie ambicje, ale nie ma sie pracowitosci, to jakos
        frustracja musi wyjsc. Na przyklad w oczekiwaniu 100 faktur za 100
        produktów smile
        • fajka7 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 11:43
          "Wiesz, jak sie generalnie pracuje tylko dla kasy, nie robi tego, co
          > lubi, czesto ma sie ambicje, ale nie ma sie pracowitosci, to jakos
          > frustracja musi wyjsc. Na przyklad w oczekiwaniu 100 faktur za 100
          > produktów smile"

          Dla komfortu ogolu dodam, ze odnosisz sie do 100 faktur na 100
          pudelek zapalek smile
          Tylko widzisz - to nie pani od 100 faktur jest winna, ze firma jest
          debilna i ma idiotyczne zasady. I moze pani wcale nie jest zlym
          pracownikiem, ale jesli regularnie bedac na pierwszej linii frontu
          slyszy ode mnie, ze jej firma jest debilna, nic dziwnego, ze
          najdalej po pol roku pracuje tam juz inna pani.
          Nie bylabym w stanie reprezentowac idiotow i swiecic za ich oczami.
          Mam na to zerowa odpornosc. Gdyby los nieszczesliwie umiescil mnie w
          jakims urzedzie i dal typowy dead-end job, skonczyloby to sie
          tragicznie dla mojego zdrowia, nie mowiac o klientach.
          • e_r_i_n Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:08
            No wiec wlasnie z urzednikami jest podobnie - CZASAMI oni obrywaja
            za debilnie przepisy. Czasami z kolei zbyt sztywno sie ich trzymaja,
            chociaz nie musza.
            A ja tez mam tak, ze najgorsze, co mi sie moze trafic, to debilny
            szef.
            • yenna_m Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 23:30
              czasami sie sztywno przepisow trzymaja, bo sa kontrolowani przez roznych
              dziwnych ludzi, ktorzy maja tendencje do wyolbrzymiania problemow lub tworzenia
              ich tam, gdzie ich nie ma...
    • kol.3 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 11:57
      Urzędy są megaupolitycznione. Z chwila wejscia na stołek nowego
      wojewody/marszałka/burmistrza/starosty ściąga on swoich partyjnych
      współplemieńców i znajomych tychże. Jeśli ktoś jest kryty przez
      partię, to po cholerę ma się przejmować klientami, ich humorami i
      wymaganiami? Ma robotę i klientow w de. Zawsze w urzędzie
      zostawiają paru bezpartyjnych, bo ktoś musi robić. Jeśli zdarzyło
      Ci się spotkać jakąś pracowitą i uprzejmą istotę w urzędzie, to z
      pewnoscią byla to osoba niepodwieszona.
      • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:09
        > Urzędy są megaupolitycznione. Z chwila wejscia na stołek nowego
        > wojewody/marszałka/burmistrza/starosty ściąga on swoich partyjnych
        > współplemieńców i znajomych tychże.

        Chwila. Mówisz o tych urzędnikach na wysokich stołkach, z którymi
        przeciętny człowiek i tak ma rzadko do czynienia. Nikt nie wymienia
        szarej kadry urzędniczej (pań z okienek), bo:
        a) i tak nie mają one żadnego wpływu na politykę czy na cokolwiek
        b) nie opłacałoby sie to kompletnie (przyuczanie co parę lat nowych
        osób? horror).
        • kawka74 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:12
          A wiesz, że niekoniecznie?
          W jednym z urzędów nowy szef wymienił niemal całą kadrę, od zastępcy po bufetową, na 'swoich'. Ale to baran, więc może nie jest to kwestia upolitycznienia urzędu, a zwykłego zidocenia pojedynczego osobnika.
          • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:15
            > W jednym z urzędów nowy szef wymienił niemal całą kadrę, od
            zastępcy po bufetową, na 'swoich'. Ale to baran, więc może nie jest
            to kwestia upolitycznienia urzędu, a zwykłego zidocenia pojedynczego
            osobnika.

            Myślę, że jednak to drugie. I facet musiał strasznie drżeć o swój
            stołek, skoro nawet bufetową chciał mieć własną wink
            • kawka74 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:19
              Facio jest typowym pampersem, młody, pełen zapału i durny, co wzięte do kupy daje przykre konsekwencje.

              > stołek, skoro nawet bufetową chciał mieć własną wink

              A, zapomniałam o sprzątaczkach wink
          • ally Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 13:13
            też znam przypadki wymiany niemal całej kadry bardzo dużego urzędu po zmianie
            ekipy rządzącej. trudno w to uwierzyć, ale takie rzeczy się zdarzają.
        • dlania Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:14
          Angazetka, ale na tych stanowiskach za 1200 zł czasem/często pracuja krewni i
          znajomi, głównie ci za słabo rozgarnięci, żeby poszukać sobie lepszej pracy. U
          mnie w pracy nie ma jedengo pokoju administracyjnego, gdzie nie byłby
          zatrudniony jakis kuzyn czy szwagierka "góry". Az czasem sie smiejemy, że to
          wprost nie do uwierzenia, jak liczne kuzynostwo może miec jeden człowiekwink
          • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:18
            > Angazetka, ale na tych stanowiskach za 1200 zł czasem/często
            pracuja krewni i znajomi, głównie ci za słabo rozgarnięci, żeby
            poszukać sobie lepszej pracy.

            Teraz to wszyscy wala do urzędu drzwiami i oknami, bo pensja marna,
            a praca paskudna, ale przynajmniej stałe zatrudnienie i
            bezpieczeństwo socjalne. Tyle w temacie "za słabo rozgarniętych". I
            ja nie mówię, że nie ma zjawiska zatrudniania po znajomości (choć
            się kończy, bo coraz więcej stanowisk jest obsadzanych w drodze
            konkursu - więc nawet znajomy musi mieć odpowiednie kwalifikacje),
            tyle że nikt nie wymienia (chyba że debil) całej kadry co cztery
            lata.
            • dlania Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:21
              A konkursy pisane sa pod konkretne osobywink
              Praca w urzedzie ma wiele innych plusów, głównie materialnych - bony 2 razy do
              roku, 13-tka, wczasy pod grusza, nagrody roczne, paczki dla dzieci...
              • angazetka Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:34
                > Praca w urzedzie ma wiele innych plusów, głównie materialnych -
                bony 2 razy do roku, 13-tka, wczasy pod grusza, nagrody roczne,
                paczki dla dzieci...

                Tak, 13-tka. Plus bon na Boże Narodzenie w wysokości 100 zł. Plus
                dodatek słuzbowy: dwie paczki herbaty i ręcznik co roku. Tyle. Jakie
                wczasy pod gruszą? Jakie paczki?
                • dlania Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:37
                  Widocznie zalezy do regionu - mój jest niby biedny, a urzędnicy dostają wszystko
                  co napisałam. I bony po kilkaset złotych. mam koleżanke, która raczej nie ma
                  powodu mnie okłamywać. Ale ja nie wypominam - nalezy sie, ja dostaje wieksze
                  dodatkowe pieniadze.
                  • agatracz1978 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 16:08
                    dlania napisała:

                    > Widocznie zalezy do regionu - mój jest niby biedny, a urzędnicy dostają wszystk
                    > o
                    > co napisałam. I bony po kilkaset złotych. mam koleżanke, która raczej nie ma
                    > powodu mnie okłamywać. Ale ja nie wypominam - nalezy sie, ja dostaje wieksze
                    > dodatkowe pieniadze.

                    Kurcze, fajne u Was urzędy. Ja pracowałam kilka lat jako urzędniczka i niestety
                    ale ani pensja rewelacyjna nie była (a już zupełnie nieadekwatna do
                    wykształcenia) ani nagrody ani bony ani paczki. Jedno jest pewne. Pracowało z
                    nami kilka kuzyneczek dyra i kilka Pań, które zbliżały się do emerytury i
                    niestety psuły cały obraz urzędnika. Ich niekompetencja była tak rażąca, że nie
                    dało się jej niestety ukryć. A nie były laski do ruszenia. Cieszę się, że
                    zakończyłam już ten etap w życiu. Poczekam aż coś się zmieni i może kiedyś znów
                    popracuję w jakimś urzędzie.
            • fajka7 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:36
              "tyle że nikt nie wymienia (chyba że debil) całej kadry co cztery
              > lata. "

              nie trzeba calej wymieniac, zeby kompletnie rozpierd.. prace w calym
              wydziale - wystarczy 1-2 osoby niesprawiedliwie faworyzowane,
              leniwe, gnusne i podpieprzajace kolegow
              a w mniejszych miastach lub urzedach bardziej niszowych jest po
              prostu sieczka
        • kol.3 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 15:37
          Wszystko zależy od stopy bezrobocia w danej miejscowości. Jak
          bezrobocie jest wysokie to wymiany kadrowe mogą być spore oj spore.
          Czasem praca na szeregowym stanowisku daje całkiem niezły zarobek
          (np.w gminach o wysokich dochodach), poza tym przyjmuje się
          delikwenta na szeregowy stołek a po pól roku delikwent awansuje.
      • wieczna-gosia Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:12
        no tak ale tylko do pewnego poziomu. "dyrektorem sie bywa"- urzednikiem sie po
        prostu jest do emerytury.
      • e_r_i_n Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:41
        kol.3 napisała:

        > Z chwila wejscia na stołek nowego
        > wojewody/marszałka/burmistrza/starosty ściąga on swoich partyjnych
        > współplemieńców i znajomych tychże.

        Tia, jakie fajne uogólnienie.
        • fajka7 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:44
          Erin, nie zawsze, ale wciaz tak sie zdarza i to niestety o wiele za
          czesto.
          Ja znam tylko 3 takie urzedy, ale uwazam, ze o 3 za duzo i to
          niestety w calkiem duzych miastach.
          W 1 z nich pracuje moja mama.
          • e_r_i_n Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:45
            Wiem, ze sie zdarza. Ale wiesz, to tak jak powiedziec, ze 'wszyscy
            daja lapowki lekarzom'.
            • fajka7 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:47
              Lub wszyscy lekarze biora.
              Oczywiscie.
              No ale pewne zjawiska maja miejsce na szersza skale. Zeby o nich
              rozmawiac sila rzeczy popada sie w uogolnienia, ale rozsadni
              rozmowcy maja tego swiadomosc.
              • e_r_i_n Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:50
                No wlasnie, slowo - klucz: rozsądni smile
        • kol.3 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 15:41
          A Ty pracujesz w urzędzie Erin, że się tak wymądrzasz?
          • e_r_i_n Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 15:45
            Nie, nie pracuję.
            A Ty przestań dawać łapówki.
            • kol.3 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 15:49
              A no właśnie, pojęcia o niczym nie masz.
              • e_r_i_n Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 15:55
                Tia, jasne.
                O niczym smile
    • vibe-b Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 12:12
      to jest dobre big_grin



      "Kiedyś jedna taka przyszła zalegalizować białe tablice
      rejestracyjne. Chłopcy z informacji powiedzieli jej: "Prosimy o
      zdjęcie tablic". I przybiegła następnego dnia z fotografią."


      blondynki ...big_grin
    • kali_pso Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 13:00


      Ja rzadko po urzędach chodzę a ostatnio mam same dobre wspomnienia-
      rejestrowałam samochód- szybko, sprawnie, bezboleśnie, US- to samo,
      kancelaria parafialna- tyżwinkP

      Natomiast psy wieszam juz od dawna na PP- mieszkam w sypialni Wawy.
      Ludzi jak mrówek a przesyłki docierają po miesiącu, awizo jest
      zostawiane w skrzynce kiedy jestem w domu cały dzieńwink- i to nie
      jest tylko mój wymysł, bo w czasie wizyty w tym miejscu w czwartek
      byłam świadkiem, jak awanturę kobietom w okienku( chociaz one są w
      tej sprawie najmniej winne) zrobił starszy pan, który po list
      polecony było odsyłany z urzędu do urzędu dwa razy, bo nie było
      wiadomo, gdzie ten list jestwinkP i kobieta w zaawansowanej ciązy,
      która była w domu a listonosz wrzucił awizo do skrzynki i w długąwinkP
      Kiedys pomylił daty( zamiast wpisać 2.03 wpisał 3.02) i babka na
      poczcie podarła mi awizo na moich oczach, twierdząc, że juz tego nie
      ma- myslałam, że ja uduszę, tłumaczyłam, że przeciez wczoraj był ten
      2, że jeszcze przedwczoraj nic nie było w skrzynce, prosiłam o
      sprawdzenie, że listonosz sie pomylił- jak do słupa, powiedziałam,
      że jesli przyjdzie mi powtórne zawiadomienie to złożę skargę i
      przyszło, więc złożyłam.

      Trzęsie mnie, jak mam tam iść.
      • jowita771 Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 13:44
        > Natomiast psy wieszam juz od dawna na PP- mieszkam w sypialni Wawy.
        > Ludzi jak mrówek a przesyłki docierają po miesiącu, awizo jest
        > zostawiane w skrzynce kiedy jestem w domu cały dzieńwink

        U mnie z pocztą to samo. Siedzę w domu, a jak otwieram drzwi, żeby wyjść, to na
        wycieraczce ląduje awizo. A ostatnio miałam jeszcze lepiej - czekałam na
        przesyłkę już nieco za długo, dzwonię do nadawcy - dawno wysłała. Poszłam na
        pocztę, a pani w okienku mi mówi, że przesyłka jest i że dziś dostałam powtórne
        awizo. Mówię jej, że nie dostałam, pani listonoszka już była, a awiza niet.
        Przesyłkę odebrałam. Zapytałam, gdzie mogę złożyć skargę. Skargi nie zdążyłam
        złożyć, ale pani z okienka chyba powiedziała pani listonoszce, bo następnego
        dnia znalazłam awizo.
    • ally Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 13:15
      Urząd Miasta, Urząd Skarbowy - nigdy nie miałam problemu. Za to z powodu pani z
      dziekanatu paru znajomych ze studiów leczy się obecnie na wrzody, a mi zdarzało
      się całą noc nie spać.
      • oli.nek Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 13:31
        praca z ludzmi to ciezka praca, moge to jedynie porownac do mojej
        pracy w szkole, nikt nauczycielow nie lubi przeciez.
        • maurra Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 14:11
          może tych nauczycielów się nie lubi, co som słabo wyedukowane

          ad rem: nie spotkałam sie z jakąś szczególną urzędniczą upierdliwoscią czy
          uwiądem, na szczeblu gminy/powiatu, załatwia się u mnie wszystko bdb
          a od opieszałego urzędnika 10 x gorszy jest pieniacz i cham w kolejce do okienka
    • figrut Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 16:10
      Jako ta, która była po jednej i po drugiej stronie barykady muszę przyznać Ci
      rację, choć trafiają się wyjątki. Pracowałam kiedyś w kadrach w żegludze. Było
      nas tam cztery. Wystawiałyśmy marynarzom delegacje (norma przy każdym nowym
      kursie) i ci ludzie którzy nie mieli pojęcia gdzie co jest byli wysyłani po
      cztery różne podpisy do czterech różnych działów, choć nie było problemu, aby
      jedna z nas wzięła te kilkanaście delegacji wystawionych w ciągu godziny i
      pozałatwiała to za jednym zamachem. Jako młoda i energiczna brałam ten pliczek
      papierków, skoczyłam do sąsiedniego budynku, 15 minut i było załatwione wraz z
      powrotem przed biurko. Petenci natomiast spędzali na tym załatwianiu jakieś 3-4
      godziny, bo nie mieli pojęcia o tym, że po pieczątkę można podskoczyć do
      sekretarki, a dyrektora znaleźć w takim a takim dziale o tej i o tej godzinie.
      Jak zobaczyły to babeczki z którymi pracowałam, zaczęły mnie strofować, że im
      petentów rozpieszczam i teraz one będą musiały latać jak ja na macierzyński odejdę.
      Jako petentka przytoczę choćby ZUS w Inowrocławiu. Trzy lata temu załatwiać tam
      cokolwiek to był koszmar. Urzędniczki nieuprzejme, odsyłana z pokoju do pokoju i
      nikt nic nie wiedział. W ubiegłym roku duuuża zmiana na lepsze. Przynajmniej
      urzędniczki mające bezpośredni kontakt z petentami (te okienkowe) miłe,
      sympatyczne, pomocne.
    • yenna_m Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 23:25
      zdarzyla mi sie kiedys taka petentka, ktora na moje usilne tlumaczenia, dlaczego
      jest tak a nie inaczej zareagowala... bojąc mnie po ręke

      ludzie sa rozni, czasem wsrod petentow zdarzaja sie i swiry

      ale zyc trzeba, no i jakos zarabiac rowniez
      • yenna_m Re: Och, biedne żuczki urzędniuczki 21.03.09, 23:33
        zareagowala BIJĄC mnie po ręce

        cos mi się klawiatura psuje uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka