triss_merigold6
28.03.09, 09:51
Z jednej strony paranoja - zapisywać 4-latka na listę chętnych do
pierwszej klasy za trzy lata. Nie wiem czy np. wtedy mnie będzie na
ową szkołę stać.
Z drugiej strony:
- znalazłam szkołę prywatną, która przynajmniej na pierwszy rzut oka
mi pasuje
- zapisanie nic nie kosztuje a chętnych więcej niż miejsc
- i tak jest casting na rodziców oraz sprawdzenie dojrzałości
szkolnej dziecka
- gdyby szkoła publiczna zapewniała zbliżone warunki (liczba dzieci
w klasie, wyposażenie, pakiet zajęć dodatkowych, wyniki egzaminów)
to wybrałabym publiczną.
Rejonowy kołchoz z nauką od pierwszej klasy na zmiany budzi mój
dziki opór.