ola.poczta11
14.04.09, 10:54
Wczoraj byłam na cmentarzu u bliskich zapalić znicze...i
zauwazyłam ,że to miejsce jest dla mnie magiczne...trochę mnie
uspokaja...bo mysli zatrzymaują bieg życia..ciągły
pospiech....uświadamiam sobie,że wszystko to na nic...bo i tak
skończymy w tym miejscu...po co gromadzić,po co tak biec....po co?
Nie lepiej spacerować i rozkoszować się tym co mamy...i jedynie
cieszyć się jak bedzie więcej?..ale żeby to nie było celem w życiu
jak dla większości ludzi....-POSIADANIE....
taka moja reflekcja....Chciałabym umieć widzieć jak dziecko...i
cieszyć się jak dziecko...ale to chyba nie takie łatwe.....
"CAŁA MĄDROŚĆ ŻYCIA
W JEDNEJ MIEŚCI SIĘ PRAWDZIE:
-CZEKAĆ I MIEĆ NADZIEJĘ"