Dodaj do ulubionych

Zatkało mnie...

    • nangaparbat3 rozumiem 16.04.09, 20:31
      że w pierwszym odruchu się zezloscilaś. Pewnie podobnie bym sie poczula, bo do
      wielu ubranek noszonych przez corkę mialam bardzo emocjonalny stosunek, jakby to
      byl kawaleczek jej samej.
      Ale po odruchach mozna zacząc myślec:
      - że dajac nie stawialas warunkow
      - że akurat o ubranka najlatwiej, nawet biedakom
      - że kolezance ciężko, wiec nadmiar ubranek sprzedaje, żeby zebrac pieniadze na
      coś, czego nie dostanie
      - ze wozek tez dla dziecka i jakby od Ciebie bedzie

      Ja sama daje ubrania, z ktorych "wyrastamy", bardzo biednej znajomej. Ponieważ
      bywam u niej dosc często, znam jej zycie i wiem, ze akurat nie ciuchy sa tym,
      czego najbardziej trzeba, zawsze mówie: moze cos z tego sie pani przyda, a z
      reszta prosze zrobic co pani uzna za stosowne (czyli: moze wywalic, sprzedac,
      podarowac komu zechce, zuzyc na ścierke do podlogi - dalam, jest jej, i juz nic
      mi do tego).

      Acha - czy Ty nie mylisz prezentu, ktory kupujemy/robimy specjalnie z myślą o
      konkretnej osobie, w który inwestujemy czas, uwagę, emocje, i na koniec -
      pieniadze (niekoniecznie) - z podarowaniem komus czegoś, co dla nas
      nieprzydatne, a jemu moze sie nada? To naprawdę dwie rózne rzeczy.
    • mamusia79 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 20:38
      żałosne to obsmarowanie koleżanki na forum....
      pewnie miała jeszcze na mszę dać za darczyńcę? i po stopach całować?
      dostała?? to jej własność, co Ci do tego????
      szczerze Ci powiedziała co z tymi ubrankami robi, do pięt jej nie dorastasz...
      • joanna35 Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 13:31
        Na tym forum obsmarowywane są teściowe, szwagierki itp. z równie
        urojonych powodów. A co do szczerości to chyba nie doczytałaś
        pierwszego postu.
    • fajka7 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 20:53
      Sprawa nie jest w ogole skomplikowana wbrew pozorom. Albo chcesz jej
      pomoc, albo chcesz zrobic sobie dobrze.
      Jezeli chcesz zrobic sobie dobrze oczekujesz, ze dziewczyna
      przyjmujac od Ciebie niepotrzebne przedmioty bedzie z nich korzystac
      tylko na Twoich zasadach - tylko najpierw musisz to wyraznie
      zakomunikowac, a o tym nie wspominasz. I wtedy jestes z siebie
      zadowolona, sytuacja jest pod kontrola (Twoja), masz wladze.
      A ze wladza i kontrola Cie interesuja widac gołym okiem chocby po
      sposobie w jaki opisalas kwestie wozka: otoz Twoim zdaniem nowy
      wozek im jest niepotrzebny, bo juz jeden maja. TY uznalas co jest im
      potrzebne, co jest dla nich lepsze, chcesz decydowac. Nieladnie, ale
      takie sa fakty.
      Jesli natomiast chcesz tym ludziom pomoc, to dajesz i odchodzisz.
      Proste.
      No moze jeszcze jest opcja, ale to dla "zawodowcow", ze da sie nawet
      ucieszyc, ze ludzie sa zaradni i tak dysponuja otrzymana pomoca (byc
      moze z wielu zrodel), ze potrafia uzbierac na wozek dla dziecka (a
      nie na wódę na przyklad).
      Trudno mi uwierzyc, zeby dziecko w ogole z tych ubran nie korzystalo
      tak poza tym, bo w czyms chodzic musi. CHyba, ze im sie nie podobaja
      i kupuja mu inne.
      Najwyrazniej nie stac Cie na takie poswiecenie, gdzie w gre wchodza
      realne pieniadze. Daruj sobie zatem te pomoc i sama sprzedaj
      ubrania, masz prawo to zrobic, sa Twoje i bedziesz sie dobrze czuc.


      A jeszcze nawiazujac do glupiego porownania z WOSP. Otoz WOSP glosno
      i wyraznie oswiadcza na co wyda kase, a nastepnie umieszcza sprzet
      tam, gdzie jest potrzebny po uprzednim ustaleniu z klinika. Jakos
      jestem przekonana, ze sprzet nie trafia tam, gdzie potrzebny sam w
      sobie nie jest. Potem WOSP moze sie pochwalic komu i jak pomogla za
      otrzymana kase, czyli robi sobie dobrze w sensie pozytywnym, zeby
      rok pozniej znowu te kase dostac i zrobic nowa akcje. Wszyscy maja
      jasnosc sytuacji i wszystkim zaangazowanym ona pasuje.
      • annakate Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 22:01
        tak piszecie, jakbyście nie rozumiały jak czułby sie darczyńca np.
        szetlandzkiego swetra, gdyby obdarowany zakrzyknął "świetnie, opchnę go i kupie
        sobie wrotki" albo "suuper, do froterowania podłogi będzie jak znalazł".
        Jak dla mnie to nie jest kwestia dominacji czy urządzania komuś zycia, tylko
        kindersztuby.
        • fajka7 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 22:13
          Sluchaj - gdybym chciala komus podarowac wartosciowy sweter czy
          cokolwiek co uwazam, ze nalezy traktowac w jakis tam szczegolny
          sposob, to bym to po prostu ustalila z odbiorca. Znalazlabym dla
          swetra nowy dom po prostu.
          Nasza opiekunka do dziecka ma rozmiar podobny do mojego, wiec jak
          chce jej cos dac to mowie: sluchaj Bozenka takie cos mam, nosilabys?
          podoba Ci sie? jak nie to mow szczerze, dam komus... itd. itp.
          Natomiast jesli mowie do niej: "sluchaj tu mam worek rzeczy, ktorych
          nie uzywam, wez je sobie, bo ich nie potrzebuje" to jest zupelnie
          inny komunikat.
    • zoofka Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 22:32
      Dżizas!
      strach teraz cokolwiek przyjąć od kogoś!
      Skoro to dla Ciebie taki problem to jej nie dawaj i tyle. Nie
      rozumiem o co takie halo uncertain

      Ja sama dostałam furę ubranek dla mojego nienarodzonego jeszcze
      dziecka. Te bardziej zniszczone wrzuciłam do kosza PCK. Nie widzę
      powodu, dla kyórego miałabym trzymać ciuchy, których nie używam ani
      ja, ani nie uzywałby ich mój darczyńca.

      To samo w drugą strone: kiedy moje dziecko już wyrośnie z ubranek, i
      oddam je komuś, to będę miała w nosie co ten ktoś z nimi zrobi. Mnie
      już nie będa potrzebne, a obdarowany niech zrobi z tym co uzna za
      słuszne.

      Śmieszna jesteś autorko.
      Może jak będziesz oddawała następne ciuszki to zaznacz wyraźnie, że
      dziecko MUSI w tym koniecznie chodzić, bo poczujesz się bardzo
      urażona! Filantropka od siedmiu boleści uncertain
      • zoofka PS 16.04.09, 22:37
        Uprzedzając ewentualne pytania: Doskonale wiem jak działa ta akcja z
        koszami PCK smile
      • novembre Re: Zatkało mnie... 19.04.09, 08:24
        Zoofka zalosna Twoja wypowiedz.
        • mariolka55 ależ się pseudo-psycholożki rozgadały;)n/t 19.04.09, 08:39

    • delfina77 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 22:33
      Moze dostawala tych ciuszkow tak duzo, ze stwierdzila, ze ich wszystkich nie
      wykorzysta i czesc sprzedala, co w sumie jest niezlym pomyslem. Rozumiem, ze
      jest ci przykro ale skoro nie ustalalyscie konkretnych warunkow, mysle, ze ona
      miala prawo to zrobic. Mozesz najwyzej powiedziec jej teraz, ze na przyszlosc
      nie chcesz aby ona nimi handlowala
    • nutka07 Re: Zatkało mnie... 16.04.09, 23:11
      Ja sie nie dziwie Twojej reakcji.
      Czytajac posty mozna odniesc wrazenie, ze przyszle matki dostaja gory ubranek
      uzywanych. Gdybym ja miala za duzo ubranek to bym podziekowala za nastepna
      paczke a nie handlowala ciuchami od znajomej. Zawsze znajda sie potrzebujace osoby.
      • sir.vimes Ja akurat dostałam - i podałam dalej 17.04.09, 13:11
        torby z ciuchami po dzieciach rozdaję i ja i moje koleżanki, komu się da. I
        kompletnie mnie nie interesuje co się z tym dalej dzieje.

        Tak samo - jeśli pakuję po dużej imprezie to co zostało i wciskam wychodzącym
        gościom to nie pytam czy sami zjedzą czy dadzą psu, sąsiadce czy wymienią się z
        kimś "naleśniki za sałatkę".
      • joanna35 Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 13:20
        Myślę podobnie. Co niektóre Panie z forum chyba przechodzą właśnie
        zespół napięcia przedmiesiączkowego, bo normalnie do głowy by mi nie
        przyszło zrównać dziewczynę z ziemią tylko dlatego, że pod
        wpływem "zaskoczenia" napisała post, w którym chciała się wygadać.
        Podejrzewam, że dziewczyna oddając ubranka po swoim dziecku była
        święcie przekonana, że te są koleżance bardzo potrzebne, że
        niejako "ratują jej życie" - stąd zapewne wzięło się zaskoczenie.
    • kicia031 Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 09:31
      Dla mnie moralnie nie halo jest sprzedawac to, co sie dostalo z
      dobrego serca. Moje dzieci tez nosily ciuszki po dzieciach
      kolezanek, pytalam kolezanki, czy chca zwrotu, a jesli nie chcialy,
      to oddawalam innym potrzebujacym.
      • lilac23 Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 12:31
        Moim zdaniem te ubranka to był prezent dla dziecka i to dziecko
        powinno mieć prawo z nich skorzystać.
        Często traktujemy rzeczy naszych dzieci jak naszą własność i chcemy
        tym dysponować tak jak nam wygodnie.
        Mój maluszek i maluch mojego brata (są w tym samym wieku) często
        dostają od rodziny pieniążki, bo ludki starsze, nie wiedzą co kupić.
        Z tym, ze ja odkładam dziecku na konto. Wykorzystam jak będą mu
        potrzebne: na leki, szczepionki, ubranka - jak bieda przycisnie. Mój
        brat natomiast na bieżąco przeznacza to "na zycie", bo im ponoć nie
        starcza. Ale nową obrączkę to mógł sobie zakupić gdy zagubił
        oryginalną i schabiki albo pizza codziennie na obiad, bo zupki nie
        chce im się ugotować. To ja siępytam, czy ich "bieda" nie wynika
        przypadkiem z nieumiejętnego gospodarowania kasą. Bo status
        materialny mamy podobny tylko ja sięz brakiem w kasie nie obnosze po
        rodzinie. I nie jest to zazdrość tylko ch... mnie bieże jak
        nadużywają dobroci choćby naszej mamy, która dla wnuczków wszystko
        jest w stanie zrobić.
        I jak czasem chce się coś temu jego dziecku kupić wyjątkowo fajnego,
        bo od rodziców nie dostanie, to czy byłoby w porządku gdyby to
        sprzedał (tzn brat)i kupił lepszy wózek, bo stary im się znudził.
        A w ogóle to wózek jak wózek. Grunt, że jeździ. używać się go
        powinno i tak najwyzej do 2 lat.
        • sir.vimes Mocne przegięcie 17.04.09, 13:05
          Używane ubrania to nie jest PREZENT a już na pewno nie dla dziecka - to pomoc
          dla rodziców. Jeśli zaś rodzicom z szafy się wylewa lub dziecko z ciuszków
          szybko wyrosło (lub NIGDY na nie nie pasowały) - jasne jest, ze trzeba zrobić z
          nich inny użytek a nie zakładać w domu muzeum nienoszonych ubrań dziecięcych.

          Jeżeli chce się komuś POMÓC to w takiej formie w jakiej jest mu ta pomoc
          potrzebna. Czy osoba biedna obdarowana 16 łóżeczkami po dzieciach koleżanek też
          miałaby OBOWIĄZEK użytkować wszystkie? Czy mogłaby je wymienić na wózki, ciuszki
          i pieluchy?

          > Moim zdaniem te ubranka to był prezent dla dziecka i to dziecko
          > powinno mieć prawo z nich skorzystać.
          > Często traktujemy rzeczy naszych dzieci jak naszą własność i chcemy
          > tym dysponować tak jak nam wygodnie.
          • nutka07 Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 13:24
            W momencie, gdy dostawalabym drugie lozeczko powiedzialabym, ze juz jedno mam i
            dziekuje. Jezeli darczynca postawilby mnie przed faktem dokonanym
            zaproponowalabym przekazanie go komus innemu.
            Jeszcze rozumialabym sytuacje, w ktorej dzieciak wyrasta z ubran ale kobieta
            dostaje ciuchy i wrzuca je odrazu na Allegro. Skoro ma za duzo po co przyjmuje?
            Jezeli czegos nie potrzebujesz to przyjmujesz to a potem pozbywasz sie tego?
            Dzialanie jest raczej celowe.

            Mam ubrania po dwojce maluchow. Siedmiomiesieczniak na biezaco wyrasta.
            Zapytalam bliskiej znajomej czy chcialaby ubranka dla swojego dziecka (jest w
            ciazy) powiedziala, ze chetnie. Ustale z nia co wg niej sie przyda i przekaze z
            mysla o dziecku. To chyba jest jasne w jakim celu przekazuje sie takie ubranka.
            A co ona zrobi po ich wykorzystaniu to nie moja sprawa.
            Oczywiscie nie musi zakladac czegos co jej sie nie podoba.

            Rownie dobrze Autorka mogla wujkowi Zdziskowi przekazac ubranka, zeby dorobil
            sobie do renty.
            • mama_kotula Nuteczko 17.04.09, 13:29
              Intencją autorki wątku było, jak sama to napisała - pomóc, aby koleżanka nie musiała pieniędzy wydawać. Zgadza się?

              No więc pomaga. A koleżanka nie musi wydawać pieniędzy. Konkretnie - nie musi oszczędzać pieniędzy (np. kupując gorsze jakościowo jedzenie czy nie kupując dziecku ubranek), aby spełnić swoją potrzebę posiadania nowego wózka.

              To oburzenie z gatunku "ja dałem ciuchy do kontenera PCK, a oni je przerobili na szmaty/sprzedali do lumpeksu, zamiast oddać moich drogocennych starych łachów potrzebującym" tongue_out
              • nutka07 Re: Nuteczko 17.04.09, 13:40
                No widzisz cale zycie sie czlowiek uczy wink

                Ja sie wczesniej nie spotkalam z takim zachowaniem, Autorka watku zapewne tez
                nie stad jej zaskoczenie. Dala ubranka z mysla, ze dziecko bedzie w nich
                chodzilo i tyle.

                Wniosek jeden dawac i nie wnikac co dalej, nie dawac, albo pytac co potrzeba i
                udzielac konkretnej pomocy.
                • mama_kotula Re: Nuteczko 17.04.09, 13:44
                  Wiesz, jakby to było tylko zaskoczenie, że dziecko nie chodzi w darowanych ubrankach to by nie było ostatniego zdania, cytuję:

                  Jakbym wiedziała to sama bym sobie taki handelek uruchomiła.

                  i tego wszystkiego, o czym powiedziała wyżej Fajka.
            • mama_kotula Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 13:39
              CytatW momencie, gdy dostawalabym drugie lozeczko powiedzialabym, ze juz jedno mam i dziekuje. Jezeli darczynca postawilby mnie przed faktem dokonanym zaproponowalabym przekazanie go komus innemu.

              Jest jeszcze opcja "dziękuję, łóżeczko mam".

              Po czym darczyńca - jeśli faktycznie chce POMÓC, a nie po prostu pozbyć się łóżeczka - pyta, czego w takim razie potrzebuje dana osoba.

              Odpowiedź - wózka.

              I w tym momencie, jakbym ja była darczyńcą, to bym chyba sama zasugerowała że dam to moje łóżeczko i niech je lala opchnie na allegro, żeby dozbierać do wózka. Korzyści z tego dla mnie - bo pozbywam się łóżeczka, które mi niepotrzebne, a poza tym nie muszę się bawić z allegro i sama go sprzedawać, oraz - nie muszę szukać kolejnej osoby ewentualnie potrzebującej łóżeczka, i oczywista korzyść dla osoby, której pomagamy.
              • sir.vimes No właśnie 17.04.09, 13:46
                a komunikat "chcę pomóc, daję co mi już niepotrzebne" jest moim zdaniem właśnie
                sugestią, że można z przyjętymi rzeczami zrobić to, co sensowne - czyli np.
                sprzedać niepotrzebne łóżeczka i kupić ciuchy lub sprzedać niepotrzebne ciuchy i
                kupić wózek.



                > Jest jeszcze opcja "dziękuję, łóżeczko mam".
                >
                > Po czym darczyńca - jeśli faktycznie chce POMÓC, a nie po prostu pozbyć się łóż
                > eczka - pyta, czego w takim razie potrzebuje dana osoba.
                >
                > Odpowiedź - wózka.
                >
                > I w tym momencie, jakbym ja była darczyńcą, to bym chyba sama zasugerowała że d
                > am to moje łóżeczko i niech je lala opchnie na allegro, żeby dozbierać do wózka
              • nutka07 Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 13:50
                mama_kotula napisała:
                > Jest jeszcze opcja "dziękuję, łóżeczko mam".
                > Po czym darczyńca - jeśli faktycznie chce POMÓC, a nie po prostu pozbyć się
                łóżeczka - pyta, czego w takim razie potrzebuje dana osoba.

                Kotula stawiasz sie w roli darczyncy ja zas obdarowanego ale wnioski w sumie
                podobne wink
                Dlatego napisalam, ze ja bym odmowila jako obdarowywana. Pod reszta Twojego
                postu sie podpisuje.

                Kolezanka Autorki chyba nie sygnalizowala przesytu ubranek.
            • sir.vimes Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 14:03
              > Jezeli czegos nie potrzebujesz to przyjmujesz to a potem pozbywasz sie tego?

              Tak.
              Jak mama przywozi mi tonę jabłek z działki wciskam je po parę kilo teściowej,
              koleżankom, sąsiadom i komu się da. Bo nikt u nas nie spożyje 100 jabłkowych
              dżemów i kompotów.

              Tak samo - jak ja wciskam mamie 100 słoików dżemu z aronii wiem doskonale, że
              część rozda swoim koleżankom. I o to mi chodzi - ja mam przyjemność w zabawie w
              przetwory, ktoś tam ma przyjemność w jedzeniu tego. Kto? Rzecz drugorzędna.
              • nutka07 Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 14:32
                Powinnas sprzedawac te jablka a nie rozdawac.
                • sir.vimes Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 14:43
                  Dlaczego powinnam? Niech sprzedają ci, którzy potrzebują pieniędzy - jeżeli,
                  ktoś komu daje NIEPOTRZEBNE mi dżemy i jabłka je sprzedaje i ma z tego wymierne
                  profity (powiedzmy, ze dzieciakowi ładne body kupi) to chyba tym lepiej dla
                  mnie, prawda?
                  • nutka07 Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 14:57
                    W sumie z tymi jablkami to mnie przekonalas wink
          • joanna35 Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 13:27
            sir.vimes napisała:

            > Używane ubrania to nie jest PREZENT a już na pewno nie dla
            dziecka - to pomoc
            > dla rodziców. Jeśli zaś rodzicom z szafy się wylewa lub dziecko z
            ciuszków
            > szybko wyrosło (lub NIGDY na nie nie pasowały) - jasne jest, ze
            trzeba zrobić z
            > nich inny użytek a nie zakładać w domu muzeum nienoszonych ubrań
            dziecięcych.

            Np. można oddać innym potrzebującym skoro się samej dostało.
            Koleżanka autorki, jak widać, nie myśli o innych, którzy być może
            mają równie ciężką sytuację finansową.
            > Jeżeli chce się komuś POMÓC to w takiej formie w jakiej jest mu ta
            pomoc
            > potrzebna.

            No sir sugerujesz, że autorka ma sprezentować koleżance, nowy, super
            wypasiony wózek? Nie przesadzasz?



            Czy osoba biedna obdarowana 16 łóżeczkami po dzieciach koleżanek też
            > miałaby OBOWIĄZEK użytkować wszystkie? Czy mogłaby je wymienić na
            wózki, ciuszk
            > i
            > i pieluchy?

            Moja droga gdyby osoba biedna obdarowana była uczciwa to
            wspomniałaby wcześniej, że "topi" się pod zalewem darowanych
            ciuszków, a wtedy autorka mogłaby przekazać je innym potrzebującym.
            • przeciwcialo Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 13:31
              Jakby panna odmówiła kolejnej paczki ciuszków to niewdzieczna by
              została nazwana. No bo jak to- biedni, nie przelewa im sie a maja
              czelność odmówic prezentu dla dziecka.
              • joanna35 Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 13:33
                A to już są Twoje domysły.
                • przeciwcialo Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 13:37
                  Wiesz, pomagac tez trzeba umiec. Pomaganie to nie zawsze czyszczenie
                  sobie szaf.
                  • kasia_kasia13 Re: Mocne przegięcie 19.04.09, 10:23
                    przeciwcialo napisała:

                    > Wiesz, pomagac tez trzeba umiec. Pomaganie to nie zawsze czyszczenie
                    > sobie szaf.
                    Dawanie komus swoich rzeczy to nie zawsze czyszczenie sobie szafy.
            • sir.vimes Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 13:58
              >
              > No sir sugerujesz, że autorka ma sprezentować koleżance, nowy, super
              > wypasiony wózek? Nie przesadzasz?
              >

              Sugeruję, ze jeśli potrzebny jest kobiecie wózek (czy laktator, pościel, materac
              czy dowolny inny gadżet) a darczyńca dysponuje worem ubrań (zabawek, mat
              edukacyjnych, baldachimów) to opcja wymiany niepotrzebnego na potrzebne nasuwa
              się sama.

              Bo chodzi o to by pomóc biednemu a nie wymusić rewerencję dla swoich starych
              ciuchów, prawda?
              • kasia_kasia13 Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 19:58
                >Sugeruję, ze jeśli potrzebny jest kobiecie wózek (czy laktator, >pościel, matera
                > c
                > czy dowolny inny gadżet) a darczyńca dysponuje worem ubrań (zabawek, >mat
                > edukacyjnych, baldachimów) to opcja wymiany niepotrzebnego na potrzebne nasuwa
                > się sama.

                Wypada powiedziec "darczyncy", ze jego "dar" jest NIEPOTRZEBNY.
                Darczynca moze wtedy zdecydowac, ze w inny sposob zagospodaruje tymi ciuszkami,
                da komus, komu sa potrzebe lub sam sprzeda.
                • sir.vimes Re: Mocne przegięcie 18.04.09, 16:49
                  Ależ nie jest niepotrzebny - w tym cała rzecz.

                  Jeśli dam sąsiadowi 5 kilo jabłek a on jabłek nienawidzi i zamieni je na sernik
                  z fanatykiem jabłek to czy te jabłka mu były niepotrzebne? Dzięki nim ma sernik
                  a wielbiciel jabłek chrupie aż miło.

                  A najwięcej zyskuję ja - bo nie mam kuchni zasypanej zbędnymi jabłkamismile

                  Autorka wątku podobno chciała ulżyć biednej koleżance - no i ulżyła. Chyba, że
                  wcale nie o to chodziłosmile

                  > Wypada powiedziec "darczyncy", ze jego "dar" jest NIEPOTRZEBNY.
                  • kasia_kasia13 Re: Mocne przegięcie 18.04.09, 22:28
                    sir.vimes napisała:

                    > Ależ nie jest niepotrzebny - w tym cała rzecz.
                    >
                    > Jeśli dam sąsiadowi 5 kilo jabłek a on jabłek nienawidzi i zamieni je na sernik
                    > z fanatykiem jabłek to czy te jabłka mu były niepotrzebne? Dzięki nim ma sernik
                    > a wielbiciel jabłek chrupie aż miło.

                    Tak, jabkla byly mu niepotrzebne, potrzebny byl mu sernik. Sasiad lepiej bylby zrobil nie przyjmujac owych jablek, chyba, zebys nalega i nie chcial Ci robic przykrosci odmawiajac.
                    • sir.vimes Re: Mocne przegięcie 18.04.09, 22:38
                      Nie, nie zrobiłby lepiej.

                      Sasiad lepiej bylby
                      > zrobil nie przyjmujac owych jablek, chyba, zebys nalega i nie chcial Ci robic p
                      > rzykrosci odmawiajac.
                      • kasia_kasia13 Re: Mocne przegięcie 18.04.09, 22:43
                        sir.vimes napisała:

                        > Nie, nie zrobiłby lepiej.
                        >
                        > Sasiad lepiej bylby
                        > > zrobil nie przyjmujac owych jablek, chyba, zebys nalega i nie chcial Ci r
                        > obic p
                        > > rzykrosci odmawiajac.
                        >

                        IMO zrobilby lepiej. Ja w kazdym razie wolabym wtedy podarowac jabkla komus, kto je lubi zamiast na sile uszczesliwiac nimi sasiada.
                        Wracjac do watku, przyjmowanie i sprzedawanie ubranek przechodnich to zwykla wiocha.
                        • mama_kotula Re: Mocne przegięcie 18.04.09, 23:02
                          Cytat
                          IMO zrobilby lepiej. Ja w kazdym razie wolabym wtedy podarowac jabkla komus, kto je lubi zamiast na sile uszczesliwiac nimi sasiada.


                          No ale w tym cały wic, Kasiu.
                          Podarowałaś jabłka komuś, kto je lubi - za pośrednictwem sąsiada.
                          3 osoby zadowolone, zamiast 2. Ty, bo podarowałaś jabłka. Sąsiad, bo dostał sernik. A wielbiciel jabłek, bo ma jabłka. To chyba nawet lepiej, co? Uszczęśliwiłaś swoimi jabłkami 2 osoby zamiast jednej smile
                          • kasia_kasia13 Re: Mocne przegięcie 19.04.09, 10:24
                            mama_kotula napisała:

                            > Cytat
                            > IMO zrobilby lepiej. Ja w kazdym razie wolabym wtedy podarowac jabkla komus, kt
                            > o je lubi zamiast na sile uszczesliwiac nimi sasiada.
                            >

                            >
                            > No ale w tym cały wic, Kasiu.
                            > Podarowałaś jabłka komuś, kto je lubi - za pośrednictwem sąsiada.
                            > 3 osoby zadowolone, zamiast 2. Ty, bo podarowałaś jabłka. Sąsiad, bo dostał ser
                            > nik. A wielbiciel jabłek, bo ma jabłka. To chyba nawet lepiej, co? Uszczęśliwił
                            > aś swoimi jabłkami 2 osoby zamiast jednej smile

                            O przepraszam, ale ja nie bylabym zbyt szczesliwa. Czulabym, ze popelnilam nietakt, dajac jablka komus, kto ich nienawidzi.
                            • mama_kotula Re: Mocne przegięcie 19.04.09, 10:33
                              CytatO przepraszam, ale ja nie bylabym zbyt szczesliwa. Czulabym, ze popelnilam nietakt, dajac jablka komus, kto ich nienawidzi.

                              Nietakt??? LOL.

                              Ależ on się nie obraził, że dostał te znienawidzone jabłka. Wręcz przeciwnie, przydały mu się na coś, bo dzięki temu, że dostał od ciebie jabłka, mógł od kogoś dostać sernik.

                              Rany, czuję się jakbym w Settlers of Catan grała big_grinbig_grin
                              • nutka07 Re: Mocne przegięcie 19.04.09, 11:43
                                Czy nie prosciej bylo by odmowic i podziekowac za propozycje.
                                Nie wpadlam wczesniej na to, zeby brac cos czego nie potrzebuje a potem 'handlowac'.

                                Moze to wykorzystam.
                                Moja tesciowa mieszka sama a jak ugotuje to wiecej niz my na 3 osoby na 2 dni.
                                Doslownie wciska nam np. zupe pomimo odmow. Ja juz nie biore, maz czasem wezmie.
                                Efekt jest taki ze jedzenie laduje w kiblu.
                            • sir.vimes No ale ja to już jestem nietaktowna z natury 19.04.09, 21:59
                              więc kompletnie mi taka sytuacja nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie - cieszy.

                              Czulabym, ze popelnilam niet
                              > akt, dajac jablka komus, kto ich nienawidzi.
          • tosina Re: Mocne przegięcie 17.04.09, 13:29
            Jesli ktos przyjmie 16 lozeczek to jest po prostu pazerny. Nawet
            jesli jest sie biednym to chyba zdrowego rozsadku sie nie zaraca co?
            I nie ma przymusu przyjmowania kolejnej torby rzeczy jak sie ma ich
            dosc.

            Moja kolezanka prowadzi pogotowie rodzinne. Kiedy pytam sie czy chce
            ubranka w okreslonym rozmiarze , odpowiada zawsze z prawda czy ma na
            chwile obecna na nie zapotrzebowanie czy dziekuje bo ma mniejsze
            dzieci w tej chwili.
            I to jest fer a nie jakies handlowanie i przyjmowanie jak leci.
            • sir.vimes Niekoniecznie 17.04.09, 13:53
              Dałam sąsiadce kojec podróżny - okazało się, że któryś z kolei. Rozważyłyśmy
              wspólnie, który jest sensowniejszy i ładniejszy (nie mój akurat) i drugi
              dziewczyna opchnęła w komisie.

              Gdybym potrzebowała kasy za grat - nie oddawałabym jej go, gdybym miała ochotę
              zrobić sobie muzeum niemowlęcych sprzętów mojej córki - też bym nie oddała.

              Akurat nie chodziło mi o to by właśnie tego konkretnego sprzętu tylko o to by
              jej jakoś ulżyć. Nie zawsze dysponuje się akurat tym co się potrzebującym przyda
              ale jeśli chce się POMÓC to akceptuje się opcję, że coś tam można wymienić ,
              spieniężyć czy wykorzystać w inny sposób niż korzystaliśmy z tego my.


              > Jesli ktos przyjmie 16 lozeczek to jest po prostu pazerny.
        • mama_kotula Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 13:23
          CytatAle nową obrączkę to mógł sobie zakupić gdy zagubił
          > oryginalną i schabiki albo pizza codziennie na obiad, bo zupki nie
          > chce im się ugotować.


          Cytatch... mnie bieże jak
          > nadużywają dobroci choćby naszej mamy, która dla wnuczków wszystko
          > jest w stanie zrobić.



          Ooo, następna miłośniczka kontroli życia innych.
          Mamusi - ofiarodawczyni - jak mniemam nie przeszkadza, iż brat za pieniądze od niej jada schabiki i pizzę, siłą rzeczy jakby przeszkadzało, to w jakiś sposób by to zakomunikowała, zgadza się?
          A tobie cherie nic do tego. Trzeba pogodzić się z faktem, że ma się niegospodarnego brata i ewentualnie nieasertywną mamusię, powtarzam - nic ci do tego, choćby ci zęby zgrzytały na samą myśl, bo to sprawa między bratem a mamą.
    • figrut Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 13:57
      Ufff... przebrnęłam przez cały wątek i wyszło mi na to, że:
      1 - obdarowana popełniła grzech śmiertelny, bo ośmieliła się sprzedać ubranka i
      dostać za nie KASĘ (co najbardziej boli), po czym kupić dziecku to, czego
      potrzebuje (nowy, ładniejszy, lżejszy, bardziej praktyczny - do woli wózek)
      2 - bądź wdzięczny za czyjeś "dobre" serce, trzymaj ubranka których nie chcesz
      założyć, bo jesteś biedna i nie masz prawa ich sprzedać, bo ktoś z "dobrego"
      serca dał je BIEDNEJ (jak ona śmie kupić sobie za nie wózek ? toż to niepojęte,
      bo jak nie ma co do gara włożyć, to niech jeździ tym co ma).
      Jednym słowem wściekłość i zazdrość o kasę, o przedsiębiorczość dziewczyny która
      niepotrzebne jej ciuszki zamieniła na wózek. Jeszcze gdyby te ciuszki zaniosła
      do sklepu i miała możliwość wymiany - używane ciuszki za nowy wózek - to by dało
      się przełknąć. Ona jednak ośmieliła się na drodze ciuszki - wózek jeszcze przez
      etap PIENIĄDZE przejść i to jest niewybaczalne.
      • peresia Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 14:10
        Figrut - mnie sie nasuwa jeszcze jedno:
        Gdyby koleżanka kasę za sprzedane ciuchy na All oddała właścicielce
        ubranek..., nooo to by było git.
      • nutka07 Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 14:48
        Zazdrosc o kase? Mi by sie nie chcialo 'bawic' sie w sprzedaz na Allegro takiej
        drobnicy. Za duzo roboty. Ilez ona mogla zarobic na tych ubraniach?

        Wiesz Figrut ja bym powiedziala, sluchaj Jola dziekuje ale mamy za duzo ubranek.
        Sprzedawanie czegos co dostalam nie lezy mi.
        • figrut Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 14:57
          Mi by sie nie chcialo 'bawic' sie w sprzedaz na Allegro takiej
          > drobnicy. Za duzo roboty. Ilez ona mogla zarobic na tych ubraniach?
          Tobie by się nie chciało, ale obdarowanej tak, bo najwidoczniej pieniędzy
          potrzebuje bardziej niż jej chcenie czy nie chcenie. Tak naprawdę wątek rozbija
          się o kasę. Gdyby obdarowana przyjęła te ubranka i wcisnęła do szafy nigdy ich
          nie zakładając, nie byłoby sprawy, ale ośmieliła się je spieniężyć, a to już
          "grzech".
          Cytuję autorkę wątku
          "Nie zareagowałam wcale bo mnie zatkało. A może powinnam?
          Jakbym wiedziała to sama bym sobie taki handelek uruchomiła. "
          • kasia_kasia13 Re: Zatkało mnie... 17.04.09, 19:49
            Watek nie rozbija sie o kase tylko o przyzwoitosc.
            Jak czytam te posty to wyglada na to, ze autorka na sile wciskala nieporoszona dziewczynie stare ubranka, tamta bronila sie nogami i rekami, ale bez skutki wiec tamta postanowila je przyjmowac i sprzadawac.
            Mogla powiedziec: "Sluchaj, nie podobaja mi sie te ubranka/nie pasuja na moje dziecko/nie sa mi potrzebne-mam i tak za duzo ciuszkow dla niemowlaka. Jesli koniecznie chcesz mi je podarowac i zupelnie nie masz co z nimi zrobic, to wezme i sprzedam na allegro, bo skladam na wozek."
            Jesli ktos narzuca sie z niepotrzebna pomoca nalezy odmowic!!!!
    • iwoniaw O matko z córką, jeśli macie emocjonalny stosunek 17.04.09, 14:17
      do swoich rzeczy, nawet jeśli są to używane, niepotrzebne ubrania, to ich nie
      dawajcie nieświadomym wagi problemu


      > od samego początku oddaje jej ciuchy po moim młodym te, których za bardzo nie
      > zniszczył. Ostatnio byłam u niej w odwiedzinach z kolejną "paczką". Jak zwykle
      > ucieszyła się i podziękowała

      I gdyby chodziło tylko o pomoc i życzliwe wsparcie , to czegóż więcej
      ofiarodawca może oczekiwać? Najpierw sobie chcecie przez podarowanie starych
      ubrań coś emocjonalnie zrekompensować, a gdy się okazuje, że druga strona nie
      gra w tę grę, to pretensje. Ech ludzie...
    • katrio_na Re: Zatkało mnie... 18.04.09, 22:23
      Szczerze, mnie tez by zatkalo.

      Gdy przekazuje komus ubranka chce aby one nieodplatnie sluzyly
      kolejnym dzieciom. Powiem szczerze, ze cholera by mnie zalala gdyby
      obdarowana osoba je sprzedawala.
      Dla mnie samo przez sie sie rozumie, ze po swoim okresie uzywania
      odda je dalej, nawet zaniesie do Pomocy Spolecznej.

      To takie niepisane prawo i tyle.

      • kasia_kasia13 Re: Zatkało mnie... 18.04.09, 22:30
        katrio_na napisał:

        > Szczerze, mnie tez by zatkalo.
        >
        > Gdy przekazuje komus ubranka chce aby one nieodplatnie sluzyly
        > kolejnym dzieciom. Powiem szczerze, ze cholera by mnie zalala gdyby
        > obdarowana osoba je sprzedawala.
        > Dla mnie samo przez sie sie rozumie, ze po swoim okresie uzywania
        > odda je dalej, nawet zaniesie do Pomocy Spolecznej.
        >

        Dla mnie tez to sie samo przez sie rozumie, i reakcje w tym watku (i napad na autorke) mnie zaszokowaly.
        • toniesamowite powiem z dwoch stron.. 18.04.09, 22:54
          pare lat temu spotykalam sie jakis czas z kolezanka-z biednego
          domu,miala mlodsza siostre,ktora zachwycala sie moja kurtkasmileKiedy
          kupilam sobie plaszcz postanowilam jej dac ta kurtke.Dziewczyna
          chodzila dalej w zimie w katance bo postanowila sprzedac kurtke ode
          mniesmileNic nie powiedzialam,ale nie ukrywam,ze wkurzylam sie-rzecz
          byla w b.dobrym stanie i dalej bym w niej sama chodzila.
          A druga strona medalu: dziewczyna mojego brata co jakis czas lubila
          kupowac ciuszki mojemu synowi.Dziekowalam,ale zaczelo mnie to
          wkurzac poniewaz za kazdym razem jak sie spotkalismy pytala:
          dlaczego nie zalozylas malemu tej bluzy ode mnie?smile))))w
          towarzystwie innych osob pytala jak sie malemu nosi to czy tamto i
          czemu tego mu nie zalozylam dzis?odbieralam to w nieprzyjemny sposob
          i kiedy odpowiedzialam,ze bede mu zakladac to co uwazam za stosowne
          przestala malemu kupowac ciuchy a ja odetchnelam z ulga od
          takiej "pomocy"wink
          • kasia_kasia13 Re: powiem z dwoch stron.. 19.04.09, 10:25
            toniesamowite napisała:

            > pare lat temu spotykalam sie jakis czas z kolezanka-z biednego
            > domu,miala mlodsza siostre,ktora zachwycala sie moja kurtkasmileKiedy
            > kupilam sobie plaszcz postanowilam jej dac ta kurtke.Dziewczyna
            > chodzila dalej w zimie w katance bo postanowila sprzedac kurtke ode
            > mniesmileNic nie powiedzialam,ale nie ukrywam,ze wkurzylam sie-rzecz
            > byla w b.dobrym stanie i dalej bym w niej sama chodzila.

            E tam, na pewno "czyscilas sobie szafe" i wcisnelas na sile tej dziewczynie stara, podarta kurtke wink
            • toniesamowite Re: powiem z dwoch stron.. 19.04.09, 12:15
              po kurtce nie plakalamwink)pierwsza reakcja,to bylo zaskoczeniesmileA
              dajac ja kierowalam sie tym,ze dziewczna miala 15 lat,w tym wieku
              juz sie chodzi na randki,a ubrania miala kiepskie.Ja zawsze
              ubieralam i ubieranm sie dobrze, dziewczyna odwiedzajac mnie
              napalala sie na owo kurteczke,przymierzala ja itp,wiec dalam ja
              jej.No coz-wolala ja sprzedacwink
    • novembre Re: Zatkało mnie... 19.04.09, 08:14
      No to, andziulec, witam w klubie frajerek. Z tym, że ja kilkakrotnie
      zastrzegalam, ze ciuchy sa do zwrotu (po dzieciach siostry i po moim), bo mam
      rodzine w wieku produkcyjnym, a ze akurat przerwa, to niech znajoma skorzysta.
      Znajoma po swoich dzieciach dala swojej kuzynce - ale powiedziala mi: sluchaj, u
      kuzynki urodzilo sie dziecko, ja mowie: ok, u nas na razie dzieci nie ma, jak
      wyrosnie to male to niech oddaje.
      A teraz, jak potrzebne w mojej rodzinie, to OOOOO a nic nie mowilas, ze to do
      zwrotu, bo kuzynka tych ciuchow nie ma, ona je sprzedala, a ja jestem z nia w
      kiepskich ukladach i sie nie upomne o odkupienie. Zatem ja upomnialam sie o
      odkupienie ciuchow u znajomej jako osoby odpowiedzialnej za zaistniala sytuacje
      (ciuchy 0-3 lata, wiekszosc w bardzo dobrym stanie). Coz i czekam, jak ta
      frajerka. Dalam termin odkupienia, bo dziecko sie niedlugo ma urodzic. Jesli cos
      odkupi (wyslalam jej pare inspirujacych linkow na allegro, moze znajdzie tam
      moje ciuchy hahaha), to super, jesli nie, to sama odkupie a znajomosc uznam za
      zakonczona.
      I wiecie co, nawet jakbym dostala cos 'na zawsze', to chcac to podac dalej lub
      sprzedac lub cokolwiek, bym zapytala wlasciciela. Taka dziwna jakas jestem, no.
      Dlatego, andziulec, rozumiem co czujesz.
      pzdrv,
      novembre
      • kasia_kasia13 Re: Zatkało mnie... 19.04.09, 10:32
        novembre napisała:

        > No to, andziulec, witam w klubie frajerek. Z tym, że ja kilkakrotnie
        > zastrzegalam, ze ciuchy sa do zwrotu (po dzieciach siostry i po moim), bo mam
        > rodzine w wieku produkcyjnym, a ze akurat przerwa, to niech znajoma skorzysta.
        > Znajoma po swoich dzieciach dala swojej kuzynce - ale powiedziala mi: sluchaj,
        > u
        > kuzynki urodzilo sie dziecko, ja mowie: ok, u nas na razie dzieci nie ma, jak
        > wyrosnie to male to niech oddaje.

        Pomijam sprzedaz tych ubranek przez owa kuzynke, ale tutaj zaintrygowala mnie inna sprawa. Przeciez ubranka zawsze moga sie zuzyc, podrzec, poplamic i po trojce dzieci nie nadawac sie do zwrotu. Balabym sie pozyczac od kogos ubranek na tej zasadzie, bo przeciez moje dziecko moze podrzec i nie bede mogla ich zwrocic. Jesli bym na tej zasadzie sama komus dala ubranka a miala drugie dziecko w planach, liczylabym sie z tym, ze wiele z tych ubranek do mnie nie wroci.
        • novembre Re: Zatkało mnie... 20.04.09, 23:21
          Ja rozumiem, że dziecięce ubranka się zużywają, zwłaszcza jak dziecko zaczyna
          raczkować. Wiadomo, spodnie na kolanach, rajtuzy, nie ma żadnego problemu. I
          komunikat typu "wyrzucilam te spodnie (takie codzienne, do raczkowania wlasnie)
          bo sie zdarly zupelnie" przyjmowalam bez problemu. Ale tam bylo od groma ubran w
          bdb stanie, jakies sweterki, jakies spodenki sztruksowe na polroczniaka, sporo
          tego tesciowa mojemu dziecku kupowala.. Ehh.
          Wstyd mi ze mi glupio, bo to nie mnie powinno byc wstyd i glupio, a jest.
    • alexandra74 Re: Zatkało mnie... 19.04.09, 20:10
      no mnie też by zatkało, nie dziwę ci się. Ale znam osobiście takie
      typy żerujące. Bo mnie byłoby po prostu głupio. Zapytałabym, czy nie
      zwrócić ciuchów. Chamica ta Twoja koleżnka i komentarze w stylu: o
      co kaman? odbieram jako typową przekorę forumowiczek.

      <zniesmaczona>
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka