Dodaj do ulubionych

Ile wzięłybyście?

25.05.09, 19:18
Zgodziłam się koledze z pracy (doktorantowi) napisać pracę
zaliczeniową z dziedziny, która jest dla mnie banalna, dla niego
nowa i zupełnie go nieinteresująca. Temat pracy również prosty.
Sporo mu pomogę, bo on w zasadzie powinien mieć z tego przedmiotu
przepisaną ocenę ze studiów, ale pani prowadząca zażyczyła sobie od
niego pracy zaliczeniowej jako podkładki do oceny.

Napisałam. Praca ze spacjami zawiera niespełna 14 tysięcy znaków.
Dodałam też grafikę, przypisy, trochę musiałam poczytać, poszukać w
książkach różnych rzeczy, sporządzić bibliografię.

Nie wiem, ile za tę pracę wziąć. Kolega bogaty, dorosłym dzieciom
kupił mieszkania w Warszawie (za gotówkę), mieszka w willi, dobrze
zarabia, jego żona też ma zarobki nieliche. Przysługa koleżeńska za
friko nie wchodzi w grę - kolega chce mi zapłacić.

Z góry dziękuję za propozycje.
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Ile wzięłybyście? 25.05.09, 19:24
      Mgr chodzą za ok 2,2-25 tys wink
    • guderianka Re: Ile wzięłybyście? 25.05.09, 19:25
      Urwało mi- licencjaty ok 1,5 a zaliczeniowie w zalezności od
      dziedziny -do 500zł
    • deela Re: Ile wzięłybyście? 25.05.09, 19:35
      od 700 (praca z bibliografia/biblioteka/internetem) do 1200 - 1500 (wlasne
      badania, wnioski, teorie)
      • semijo Re: Ile wzięłybyście? 25.05.09, 19:40
        Raczej bym się nie zgodziła nikomu nic napisac za kasę, bo to
        oszustwo i społeczne przyzwolenie na tego typu praktyki spowoduje,
        ze z kilka lat będzie 90% debili z tytułami. Ale nie o moralizowanie
        Ci pewnie chodzi... odpowiadając na pytanie najłatwiej będzie
        przyjąć stawkę za godzinę np. 20-50 zł za godzinę i obliczyc ile
        czasu musialaś na to poświęcić. Godzinówke bym wzięla z tego ile w
        danym miescie z danej dziedziny chodza korepertycje
        • reteczu Re: Ile wzięłybyście? 25.05.09, 19:59
          semijo napisała:
          Raczej bym się nie zgodziła nikomu nic napisac za kasę, bo to
          > oszustwo i społeczne przyzwolenie na tego typu praktyki spowoduje,
          > ze z kilka lat będzie 90% debili z tytułami.

          Zgadzam się z Tobą. Patrzę na to jednak z innej strony, czysto
          materialnej - jeśli ja odmówię, pójdzie do kogoś innego, kto mu nie
          odmówi i to ten ktoś nie ja weźmie kasę za coś, co bez trudu mogę
          zrobić i dzięki temu zarobić. Ten gość debilem nie jest. Napisałby
          sam tę pracę, gdyby nie goniące terminy różnych spraw i zawirowania
          rodzinne.
          • triss_merigold6 Re: Ile wzięłybyście? 25.05.09, 20:04
            Za takie rzeczy brałam pare lat temu 700-900 zł.
            • verdana Re: Ile wzięłybyście? 25.05.09, 20:24
              Rozumiem, ze równiez kradniecie w sklepach, bo jak Wy nie
              ukradniecie, to przeciez towar zwinie kto inny?
              Weź ile chcesz , ale pamietaj, ze to wyjatkowo nieuczciwie zarobione
              pieniądze.
              • guderianka Re: Ile wzięłybyście? 25.05.09, 21:30
                Czyżby ?
                Reteczu dostała propozycję pracy- za wkład, czas, wiedze otrzyma
                wynagrodzenie. Nie łamie prawa
                Łamie je osoba przedstawiająca powstały tekst jako własny
                • paszczakowna1 Re: Ile wzięłybyście? 26.05.09, 00:33
                  Uważasz, ze wszystko, co nie jest zakazane prawnie, jest dopuszczalne moralnie?
                  Bo IMO odpowiedzialność prawna to jedna rzecz, moralna - druga. Nie zawsze są
                  tożsame.

                  A idąc za Twoim rozumowaniem, czemu czepiają się handlarzy sprzedających broń
                  terrorystom? Sprzedają dobry towar za uczciwą cenę, sami nikogo nie zabijają, to
                  niewinni chyba są?
                  • guderianka Re: Ile wzięłybyście? 26.05.09, 17:36
                    Każdy kieruje się swoją moralnością a nie twoją , księdza
                    katolickiego, muzułmanina czy kryminalisty.
                    Przykład z bronią-od czapy. Broń sama w sobie jest zła-bezdyskusyjnie
                    • szyszunia11 Re: Ile wzięłybyście? 26.05.09, 21:07
                      guderianka napisała:

                      > Przykład z bronią-od czapy. Broń sama w sobie jest zła-bezdyskusyjnie

                      myslę, że broń sama w sobie jest moralnie tak samo obojetna jak praca zaliczeniowa sama w sobie. Moralne problemy zaczynaja się kiedy jedno i drugie zostanie jakoś użyte.
                      • guderianka Re: Ile wzięłybyście? 26.05.09, 22:50
                        Ale jakie inne zastosowanie broni znasz? smile
                        Wkopiesz ją na polu, żeby udawała strach na wróble czy też w rowerek
                        dziecka zamiast kijka za siodełkiem?
                        Broń jest po to by zabić, odebrać życie
                    • paszczakowna1 Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 12:56
                      > Każdy kieruje się swoją moralnością a nie twoją , księdza
                      > katolickiego, muzułmanina czy kryminalisty.

                      OK, rozumiem więc, że twoja moralność dopuszcza oszustwa. Trzeba było tak od razu.

                      > Przykład z bronią-od czapy. Broń sama w sobie jest zła-bezdyskusyjnie

                      Sprzedając broń wiesz, że z jej pomocą kupujący będzie zabijał. Sprzedając pracę
                      wiesz, że z jej pomocą kupujący popełni oszustwo. Do czego innego taka praca
                      może służyć? Dzieciom będzie czytał na dobranoc?
                      • guderianka Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 18:14
                        Moja moralność nie jest obłudną. Dopuszczam możliwość popełniania
                        tego jak to mówisz oszustwa -bo nie jest to czyn o szkodliwości
                        społecznej (nie jest zabroniony prawem). Mało kto w życiu jest
                        kryształowo uczciwy-niektórzy nie sprzątają po srających psach,
                        innym zdarza się danie dziekcu klapsa a jeszcze innym nie zapłacenie
                        za bułkę w sklepie, bułkę którą dziecko niepostrzezenie zwinęło do
                        kieszeni. Zdarza się. Co nie oznacza że każdy kto dopuścił do
                        powstania w/w sytuacji jest oszustem/przestępcą/złym człowiekiem.
                        Złym człowiekiem jest ten, kto sprzedaje broń-bo broń odbierze życie
                        innym

                        p.s. a może będzie czytał dziecku na dobranoc ? wink

                        Facet z różnych względów nie może napisać tej zaliczeniówki, więc
                        zleca jej napisanie komuś. Powiedz-jaka z tego szkodliwość społeczna
                        wynika (zakładając że ów pan nie wpada w proceder )
        • mimka23 Re: Ile wzięłybyście? 25.05.09, 20:57
          Już dzisiaj mamy mnóstwo debili z tytułami, więc te kilka lat wiele nie zmieni. Ja też zabierałam się za moją magisterkę jak pies do jeża, myślałam nawet o "kupieniu" jej. Ale zmobilizowałam się i napisałam w miesiąc, teraz jestem z siebie dumna, że zrobiłam to sama. Ale tak odnośnie pytania autorki wątku: jakieś 600-700 zł.
    • katrio_na Re: Ile wzięłybyście? 25.05.09, 23:55
      Hmmm, genialne tlumaczenie.
      I zycie staje sie latwiejsze wink
      I co moralnie Ci lepiej?

      Kazdy ma zawirowania rodzinne, chore dzieci, projekty do oddania na
      wczoraj, niedolezne ciocie itp itd.

      Nie kazdy musi miec doktorat.

      Odpowiadajac na Twoje pytanie - nic bym nie wziela bo nie
      zgodzilabym sie na to.
      A ile Ty wezmiesz to juz Twoja sprawa ale i tak to beda nieuczciwie
      zarobione pieniadze.




      • kotbehemot6 A ile dostanisz?????? 26.05.09, 08:47
        Dla mnie mega nieuczciwe. Argumenty typu -Ty nie popełniasz przestepstwa-bzdura-
        dobrze wiesz jak wykorzysta Twoja pracę. Argument- napisze mu kto iny- dno, w
        związku z tym tym to ty skorzytasz na jego nieuczciwości.

        Wracając do tytułu postu- dowiedz sie ile dostaniesz- latek, grzywny, -za pomoc
        przy naruszeniu prawa.
        • kotbehemot6 Re: A ile dostanisz?????? 26.05.09, 08:50
          Po to sie pisze prace rózne,żeby rozijac swojąc wiedze. Potem mamy
          pseudodoktorów, psedofachowców, psedoprofesorów. Nieuczciwe wobec społeczeństwa
          , które wymaga od ludzi z tytułam pewnego poziomu wiedzy. Nieuczciwe wobec
          innych ,ktorzy wkładaja mase pracy i wysiłku w napisanie pracy i zdobycie
          kwalifikacji. Swoim działaniem tylko pgłebiasz i utwierdzasz zjawisko miernoty.
      • daga_j Re: Ile wzięłybyście? 26.05.09, 14:10
        Zgadzam się, nieuczciwość.
    • angazetka Re: Ile wzięłybyście? 26.05.09, 00:46
      14 000 znaków jest warte jakieś 300-400 zł. Czy kolega doktorat też
      tak "napisze"?
    • kotbehemot6 Re: Ile wzięłybyście? 26.05.09, 08:53
      e-prawnik.pl/przestepstwo/odpowiedzialnosc-karna-za-pisanie-pracy-dyplomowej,odpowiedzi,prawo-karne
      • ywwy Re: Ile wzięłybyście? 26.05.09, 14:23
        weź w naturze
      • reteczu zagalopowałaś się w nawróceniu mnie 26.05.09, 19:56
        To, co zalinkowałaś, mnie nie dotyczy. Nie napisałam ani pracy
        licencjackiej, ani magisterskiej, ani doktoranckiej, ani żadnej TEJ
        rangi.
        • mamamonika Re: zagalopowałaś się w nawróceniu mnie 26.05.09, 20:11
          Niech kupi naprawdę dobre perfumy i przynajmniej dokładnie PRZECZYTA.

          Zależy co kolega studiuje - jak MBA np to na pewno goopi nie jest, a
          zaliczeń jest tyle, że naprawdę przy jakimś nieciekawym splocie
          okoliczności można się nie wyrobić na którymś z zakrętów.

          Generalnie kupowania prac nie popieram, sama odmawiam takim prośbom.
          • reteczu mamamonika jesteś wróżką? 26.05.09, 20:14
            Zależy co kolega studiuje - jak MBA np to na pewno goopi nie jest, a
            > zaliczeń jest tyle, że naprawdę przy jakimś nieciekawym splocie
            > okoliczności można się nie wyrobić na którymś z zakrętów.


            O, to, to!

            Generalnie kupowania prac nie popieram, sama odmawiam takim prośbom.

            Ja też nie popieram, ale tym razem się zgodziłam, ot, co!


            Dziękuję tym, które mi podpowiedziały. Już się z kumplem rozliczyłam.
            • mamamonika Re: mamamonika jesteś wróżką? 26.05.09, 20:26
              Wróżka - i praktyk - do usług tongue_out
        • kotbehemot6 Re: zagalopowałaś się w nawróceniu mnie 27.05.09, 09:17
          Ty chyba naprawde nie rozumiesz. Nieuczciwość to nieuczciwość. nawet napisanie
          pracy domowej za dziecko jest nieuczciwe. Nawracać????? Jak mozna nawrócic
          kogoś, dla kogo uzciwośc zaczyna sie od pewnego poziomu...dno.
        • aluc Re: zagalopowałaś się w nawróceniu mnie 27.05.09, 11:37
          no nie wiem, czy nie dotyczy
          zaliczenie jest wpisywane do indeksu albo innych dokumentów
          uczelnianych wszak
    • avvg Re: Ile wzięłybyście? 26.05.09, 22:28
      Oczyma wyobraźni widzę Cię w jakiejś towarzyskiej
      dyskusji, jojczącą i narzekającą na poziom polskiej
      edukacji...
      OD BIEDY, podkreślam, OD BIEDY, jestem w stanie
      zrozumieć napisanie pracy rocznej jakiemuś
      studencikowi zarządzania i administracji w Wyższej
      Szkole Bansu i Lansu, ale przymierzanie się do
      doktoratu zakłada już pewną samodzielność.
      No cóż, pewnie jesteś też typem mamuśki, co to za
      dzieci prace domowe odrabia (bo dla Ciebie banalne,
      dla nich nowe i zupełnie je nieinteresujące, czyż
      nie?), prezentację maturalną strzeli, a na w czasie
      dalszej kariery edukacyjnej może jakąś prackę
      semestralną walnie.
      • daisy Re: Ile wzięłybyście? 26.05.09, 23:01
        Może d*** też koledze dasz jak będzie potrzebował i będzie chciał dobrze zapłacić?
        No bo w końcu: " jeśli ja odmówię, pójdzie do kogoś innego, kto mu nie odmówi i
        to ten ktoś nie ja weźmie kasę za coś, co bez trudu mogę zrobić i dzięki temu
        zarobić" - no nie?

        Najgorszy szais można w ten słodki sposób usprawiedliwić.
        A potem będziesz narzekać - co się w tym kraju dzieje, nieuctwo, chamstwo i
        dziadostwo... Mam nadzieję, że wtedy przypomni ci się twój własny skromny wkład
        w ogólną sumę g*wna w obiegu społecznym.
    • ozlem Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 11:18
      Ale dlaczego nie uzgodniłaś ceny przed napisaniem?
    • ollele Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 11:53
      Pytanie dotyczyło kwoty jaką autorka pracy ma wziąć za napisany tekst a dostała reprymendę i wykład na temat moralności?! Jak to należy żyć zgodnie z zasadami moralności i postępować uczciwie.
      otóż mój małż obrał sobie uczciwą drogę w życiu i trzyma się zasad moralnych dlatego; moje dzieci nie dostały się do żłobka ani przedszkola, przez następnych dzieści lat będziemy spłacać kredyt za nasze nieduże mieszkanie (koledzy mają pobudowane chatywink), płacimy w h... podatków i guzik z tego mamy, a jak teraz potrzebuję zapisać dziecko do neurologa (w ramach NFZ bo przecież uczciwie płacę podatki i składki) to mam wyznaczony termin już za 2 m-ce!!! tymczasem sąsiadka dostaje się do neurologa odrazu i leczy się na bieżąco a ja sierota (mając na uwadze moralne postępowanie) czekam w tej kolejce potulnie i patrzę jak moje dziecko cofa się w rozwoju nie otrzymując fachowej pomocy do której mam prawo bo płacę! przykłady mogłabym tu mnożyć ale wystarczająco mi skoczyło ciśnienie sad
      • aluc Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 11:56
        jasne, w życiu wiedzie się jedynie oszustom i złodziejom
        • ollele Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 12:02
          i jeszcze tym co "skapnęło" co nieco w spadku lub rodzice kupili im mieszkania i
          pracują na swoje przyjemności, lub potrzeby warunkując byt na tym świecie,
          mające możliwość pozostawienia pracy np na czas wychowania dziecka...
          • aluc Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 12:05
            ciekawe, ciekawe....
      • angazetka Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 13:16
        Przepraszam Cię, ale dla mnie, to co robicie z małżem, to nie jest
        jakieś wielkie halo, tylko normalne zasady - nie kradnie się, nie
        oszukuje, nie daje w łapę itd. I, oczywiście, płaci się jakąś tam
        cenę za to, ale przynajmniej człowiek nie jest świnią.
        • ollele Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 13:33
          zgadzam się z tobą tylko za swoje moralne postępowanie płacę wysoką cenę! i
          wkurza mnie to ale mam czyste sumienie.
      • mamamonika Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 14:42
        Mieszkam w domu, dzieci w przedszkolu i szkole (niepublicznej),
        leczę się najczęściej prywatnie mimo płacenia składek. To co - mam
        czekać aż po mnie o czwartej rano załoga z ABW podjedzie? sad Bo na
        pewno mam cóś na sumieniu...

        Przecież wiadomo panie, że w tym kraju nikt sie uczciwie nie dorobi.
        Jak ktoś gada inaczej to bzdury gada sad
    • mustardseed Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 11:58

      -Wzięłabym i mu powiedziałą, żeby se sam, doktorancik jeden, pracę
      napisał. I poinformowałabym doktorancika, że to co robi (namawianie
      so oszustwa) jest w najlepszym razie niemoralne.

      Teoretyzując (bo bym tego nie zrobiła):
      - przed przystąpieniem do pracy ustaliłabym stawkę.
      Jeśli nie, to policzyłabym mu za godziny spędzone nad pracą. Plus za
      bycie leniem co najmniej 50% tego, co mi w godzinach wyszło. Stawka
      godzinowa zależy od tego, na ile się cenisz.
    • ollele Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 12:07
      i jeszcze jedno; małż obecnie pisze mgr, uczciwie oczywiście, pisze SAM. pisze
      już pół roku bo; pracuje i nie ma czasu na pisanie, jeżdżenie za książkami,
      spotkania na bieżąco z promotorem i ma jeszcze rodzinę którą zaniedbuje z powodu
      tejże WSPANIAŁEJ (jak to określiła promotorka) pracy. tylko pani promotor po
      oględzinach pracy zamyka drzwi, siada wygodnie w fotelu i zapomina o wszystkim a
      małż przyjeżdża do domu, też siada, ale do kompa, i pisz nadal!
      ja ma tego serdecznie dosyć! wolałabym zapłacić dwójkę i mieć pracę gotową w
      obliczu powyższej sytuacji.
      • lacitadelle Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 12:13
        > ja ma tego serdecznie dosyć! wolałabym zapłacić dwójkę i mieć pracę gotową w
        > obliczu powyższej sytuacji.

        jak masz wolną dwójkę, to znaczy, że a) aż tak źle się Wam z powodu tej
        strasznej uczciwości nie wiedzie, b) powinnaś iść z dzieckiem do neurologa
        prywatnie.
        • ollele Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 13:30
          chciałabyś płacić podwójnie za zakupy?! płacę podatki i składki zdrowotne a nie
          mogę skorzystać z lekarza tylko jak mam taką potrzebę to muszę iść prywatnie i
          zapłacić
          sprawa dotyczy opisanej sytuacji a nie cytatu wyjętego z jednego z postów.
          ponadto dwa tysiące to nie jakaś strasznie niebotyczna kwota. chyba że są tu
          tylko mamy mające dochody na poziomie 1,5 tys miesięcznie to przepraszam.
          • angazetka Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 13:42
            Wiesz, jak ktoś ma wolne 2000 zł, to nie zastanawia się, czy mu się
            dziecko bez porady neurologa uwstecznia, tylko idzie prywatnie za 80
            zł.
            Za podatki i składki zdrowotne masz opiekę lekarska, ale nikt ci nie
            obiecuje, ze od ręki, niestety.
            • ollele Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 13:54
              ale tu nie chodzi o pieniądze, ale o zasady moralne. wypowiadając się w ten
              sposób dajesz przyzwolenie na załatwianie spraw po znajomości a ci którzy ich
              nie mają muszą płacić, bo inaczej nic nie załatwią.
              • angazetka Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 14:05
                Nie po znajomości, a prywatnie, widzisz chyba różnicę?
                Aha, i jeszcze coś: przyznam, że jeśli mowa o poważnych problemach
                zdrowotnych, to zasady moralne są dla mnie mniej ważne.
                • ollele Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 14:08
                  to już wiem skąd takie długie kolejki do specjalistów wink
                  • angazetka Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 14:21
                    Ooo, skąd?
      • angazetka Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 13:19
        > tylko pani promotor po
        > oględzinach pracy zamyka drzwi, siada wygodnie w fotelu i zapomina
        o wszystkim a
        > małż przyjeżdża do domu, też siada, ale do kompa, i pisz nadal!

        Chyba nie rozumiem - jaką zbrodnię popełnia pani promotor,
        zasiadając w fotelu? I skąd wiesz, czy w nim zasiada, czy leci na
        wykłady na kolejną uczelnię? I czy, Twoim zdaniem, powinna napisać
        pracę za Twego męża, czy jak?

        > wolałabym zapłacić dwójkę i mieć pracę gotową w
        > obliczu powyższej sytuacji.

        A jaka to sytuacja? Mąż chyba wiedział, że studia kończą się
        napisaniem pracy?
        • ollele Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 13:47
          wiedział i jak najbardziej chciał napisać pracę, jednak ze swoim wkładem i
          koncepcją a nie na zasadach z góry narzuconych przez promotora. praca ta jest
          bardziej pracą promtorki, napisana na podstawie jej książek, bo żadne inne się
          nie równają jej pozycjom i nie uznaje innych autorów poza sobą. a zdobycie jej
          książki wymaga nie lada gimnastyki gdyż ma chyba kiepskiego wydawcę co to nie
          potrafi jej publikacji wkręcić do porządnych księgarni a dostępne są jedynie w
          bibliotece, do której trzeba jechać na drugi koniec miasta. no i owa pani jest
          współzałożycielem tejże szkoły więc zmianę promotora jakoś czarno widzę.
      • daisy Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 13:21
        Ale o co chodzi? To jak sobie mąż wyobrażał pisanie pracy mgr, że co, sama się
        napisze? Trzeba było poczekać z robieniem dzieci do ukończenia szkoły, a nie
        teraz narzekać.
        Ale bohaterstwo, SAM pisze pracę mgr!!! Order mu dać!

        A ty może zwyczajnie zmień męża na jakiegoś złodzieja z pobudowaną chatą,
        będziesz szczęśliwsza... (najlepiej żeby to od razu neurolog łapówkarz był,
        będziesz miała w pakiecie)
      • avvg Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 13:32
        > i jeszcze jedno; małż obecnie pisze mgr,
        uczciwie oczywiście, pisze SAM

        No i bardzo dobrze, ale wybacz, jakiś wielki
        ewenement i wielkie halo to to jeszcze nie
        jest... Paluchów u rąk i nóg by mi zabrakło,
        gdybym miała podliczyć listę znajomych, którzy
        SAMI (och!)napisali swoje magisterki/
        licencjaty. Olewactwo promotorów to
        nic,naprawdę nic nadzwyczajnego, zawsze można
        wystąpić o zmianę, jeśli nie jest zadowolony ze
        współpracy. Ja tak zrobiłam przy licencjacie,
        bo mnie dziad wkrzurzył - na podaniu nie
        podałam powodu, ale pani w sekretariacie
        zdradziłam, dziekanowi również, i nie było
        problemu. Tak mi się życie ułożyło, że trzy
        prace pisałam, i jedną promotorkę miałam
        naprawdę fajną - przejmowała się bardziej niż
        ja. Czyli wniosek 33% promotorów się do czegoś
        nadaje, tak?
    • inguszetia_2006 Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 12:18
      Witam,
      Żenujący jest ten post.
      I zero ostrożności, przy okazji.
      Czy ty myślisz, że policja to na forach nie siedzi?
      O, naiwna.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • szyszunia11 Re: Ile wzięłybyście? 27.05.09, 12:40
        nic bym nie wzięła bo nie podjęłabym się takiego oszustwa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka