Dodaj do ulubionych

Moje życie...

27.05.09, 17:10
Jest tak:
Ja, mama trojga (7 miesięcy, 6 lat , 10 lat)dorabiam w domu 800-900
zł/miesięcznie. Mąż - firma raz 3,5 tyś raz 4 tyś raz 1100
zł.Ostatnio same straty. gdyby nie moja kasa nie było by co jeść.
Mamy DOM który budujemy i wykańczamy już bagatela 10 lat. Jest to 10
lat bez wakacji bez kina bez resteuracji bez weekendów. Nasze
wydatki to żarcie rachunki i.... panele, grzejniki, płytki, piec,
pustaki cement itd.....końca nie widać. już mi się rzygać chce tym.
Do czego Wy mieszkający w blokach tak tęsknicie...?!
Obserwuj wątek
    • gosiarkar Re: Moje życie... 27.05.09, 17:19
      do niedzielnego śniadania na tarasie w słoneczku i przy śpiewie
      ptaków wraz z małżonkiem? smile
      ja na pewno smile
      • 18_lipcowa1 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:27



        gosiarkar napisała:

        > do niedzielnego śniadania na tarasie w słoneczku i przy śpiewie
        > ptaków wraz z małżonkiem? smile

        pewnie kazdy o tym marzy
        ale nie takim kosztem
    • 18_lipcowa1 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:26

      > Do czego Wy mieszkający w blokach tak tęsknicie...?!


      no na pewno nie do takiego zycia jakie sobie zafundowalas
      jak sie nie ma kasy to sie domu nie buduje
      100 razy bardziej wole mieszkac w bloku, ale za to zyc jak czlowiek,
      nie odmawiac sobie niczego i miec wiecej tematow do gadania niz
      kafelki, panele, dachy itp.
      • frisky2 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:27
        Tyle że budowa domu wcale nie jest drozsza niz mieszkanie w bloku. Przynajmniej
        w Warszawie lub okolicach.
        • 18_lipcowa1 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:28
          frisky2 napisała:

          > Tyle że budowa domu wcale nie jest drozsza niz mieszkanie w bloku.
          Przynajmniej
          > w Warszawie lub okolicach.


          No w przypadku autorki to widze ze to wielkie
          koszta,finansowe ,czasowe oraz psychiczne.
          10 lat bez wyjscia, kina, ksiazki, wakacji bo DOM - porazka.
        • zuzanna56 Re: Moje życie... 27.05.09, 19:40


          frisky2 napisała:

          > Tyle że budowa domu wcale nie jest drozsza niz mieszkanie w bloku.
          Przynajmniej
          > w Warszawie lub okolicach.

          Trójmiasto, 2 razy tyle co 3 pokojowe mieszkanie, z całym
          urządzeniem liczę.
        • vanilla_sky7 Re: Moje życie... 27.05.09, 19:49

          frisky2 napisała:

          > Tyle że budowa domu wcale nie jest drozsza niz mieszkanie w bloku.
          Przynajmniej
          > w Warszawie lub okolicach

          o tu sie nie zgodzę. Dom pod warszawą kosztuje duuuużo więcej a poza
          tym póżniej utrzymanie tego domu to koszta także większe niż
          mieszkanie w bloku.
          przynajmniej w moim wypadku
          • zuzanna56 Re: Moje życie... 27.05.09, 21:01
            vanilla_sky7 napisała:




            Dom pod warszawą kosztuje duuuużo więcej a poza
            > tym póżniej utrzymanie tego domu to koszta także większe niż
            > mieszkanie w bloku.

            Zgadzam się.



            • deela Re: Moje życie... 27.05.09, 21:26
              absolutnie sie NIE zgadzam
              • zuzanna56 Re: Moje życie... 28.05.09, 18:49
                deela napisała:

                > absolutnie sie NIE zgadzam

                Ale z kosztami budowy czy kosztami późniejszej eksploatacji?

                Ja się nie upieram, nie wiem jak jest w Warszawie. Raczej chodzi tu
                o koszty zakupu ziemi, 40 km od Warszawy jest chyba taniej niż 5 km
                od granic.

                Co do Trójmiasta, gdzie mieszkam, wydawało mi się że jest podobnie.
                Nasz dom blisko miasta, bardzo blisko, dosłownie kilka km od granicy
                miasta kosztował tyle co dwa mieszkania trzypokojowe w bloku 25
                letnim. Ale liczę to z działką, dom budował deweloper (więc drożej),
                liczę z nowym wyposażeniem całego domu, standard wyższy niż średni,
                z meblami do kuchni ze studia kuchennego (smile), no ze wszystkim nowym
                w domu. Taki nowy dom ale goły, w stanie deweloperskim, bez działki,
                bez garażu, bez pieca, kostki wokół domu to faktycznie koszt
                trzypokojowego mieszkania w bloku (2 lata temu)

                Eksploatacja , no u nas wychodzi w domu drożej, sporo drożej,
                płacimy za wywóz szamba, za wywóz śmieci, za prąd, za gaz dużo
                drożej niż w bloku. A wy?
    • gryzelda71 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:27
      Też bym w łeb sobie palnęła,gdybym tyle lat dom budowała i ciągle nie było
      widoków na zamieszkanie.
      • trojkowamama Re: Moje życie... 27.05.09, 17:32
        My w tym domu mieszkamy...dół wykończony góra w robocie.
        • frisky2 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:33
          To spoko. Nie ma sie czym zadręczać. Odłożycie trochę kasy i wykończycie górę.
          • trojkowamama Re: Moje życie... 27.05.09, 17:42
            Tak...mam tylko wrażenie,że mi życie przez palce przecieka. Mam
            trzydziechę a świata bożego poza moja mieściną nie widziałam...do
            tego wrócił dziś mój mały od kumpla (jego rodzice kupili i
            wyremontowali dom) i takim tekstem do mnie: mamo jak oni mają super:
            2 łazienki, wanny takie jak 3 nasze, łóżka z baldahimem, w każdym
            pokoju plazma itp. mamo czemu my takich luksusów nie mamy?

            No właśnie czemu???...bo ojciec zwykłym robolem a matka
            niedokształconym pedagogiem.
            • 18_lipcowa1 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:47
              trojkowamama napisała:

              > Tak...mam tylko wrażenie,że mi życie przez palce przecieka. Mam
              > trzydziechę a świata bożego poza moja mieściną nie widziałam...

              jesli masz 30 i budujesz sie z tymi wyrzeczeniami te 10 lat to ci
              masakrycznie zycie przez palce przecieklo


              do
              > tego wrócił dziś mój mały od kumpla (jego rodzice kupili i
              > wyremontowali dom) i takim tekstem do mnie: mamo jak oni mają
              super:
              > 2 łazienki, wanny takie jak 3 nasze, łóżka z baldahimem, w każdym
              > pokoju plazma itp. mamo czemu my takich luksusów nie mamy?


              No tak i za wszelke cene probujecie rozumiem dorownac?

              >
              > No właśnie czemu???...bo ojciec zwykłym robolem a matka
              > niedokształconym pedagogiem.


              no wlasnie, a tacy ludzie nie wybuduja domu tak szybko jak pan
              doktor i pani prawnik i tyle
              • wieczna-gosia Re: Moje życie... 27.05.09, 18:56
                powstaje pytanie po co wam ten dom, skoro tak was unieszczesliwia. Bo ja po
                kawalerkach trojke dzieci wycieralam i teraz wcale nie mam Bog wi jakiego
                metrazu, a roznica jest taka ze w ogole nie mam wrazenia ze cos mi przecieka.
        • gryzelda71 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:38
          To muszą to byc wielkie połacie.
    • joanna29 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:31
      Przy takich dochodach nie brałabym sie za budowę domu. Napewno bym
      tez nie ciągneła tego przez 10 lat.
    • wieczna-gosia Re: Moje życie... 27.05.09, 17:32
      o mamo w zyciu. W ogole do domu mnie nie ciagnie, chyba ze przedwojennego w
      dzielnicy z charakterem smile ale spiew ptaszkow na tarasie to mi starcza w
      wakacje. Albo i bez tarasu smile
    • 18_lipcowa1 czasem mi sie wydaje 27.05.09, 17:35
      ze ludzie w tym zaslepieniu o jakis dom czy cos papraja sobie i
      swoim dzieciom zycie
    • deela Re: Moje życie... 27.05.09, 17:36
      no widzisz
      moze trzeba bylo sobie darowac np trzecie dziecko?
      • trojkowamama Re: Moje życie... 27.05.09, 17:47
        tak ...2 razy po 27 zł za pieluchy DADA w misiącu + jakieś 30 zł na
        kaszki itp z pewnością starczy na odpicowanie góry... garażu .
        ogrodzenia i czegoś tam jescze...
        • gryzelda71 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:50
          No proszę,dziecko niedługo z kaszek i pieluch wyrośnie.Co wcale nie będzie
          oznaczało,że zaoszczędzisz.
        • deela Re: Moje życie... 27.05.09, 17:53
          tanie to twoje dziecko: ubran nie nosi, butow nie nosi, nie bedzie chcialo miec
          NOWYCH i MODNYCH rzeczy, nie bedzie potrzebowalo wlasnego kompa (niedlugo to
          bedzie oczywista oczywistosc w szkole), nie bedzie chcialo chodzin na angielski
          i kolko taneczne, nie pojedzie na wycieczke, ani zielona szkole itd itd
          i to wszystko razy trzy
          a poza tym dada kosztuja 29.90
          • 18_lipcowa1 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:55
            deela napisała:

            > tanie to twoje dziecko: ubran nie nosi, butow nie nosi, nie bedzie
            chcialo miec
            > NOWYCH i MODNYCH rzeczy, nie bedzie potrzebowalo wlasnego kompa
            (niedlugo to
            > bedzie oczywista oczywistosc w szkole), nie bedzie chcialo chodzin
            na angielski
            > i kolko taneczne,



            a tam deela
            ale bedzie w DOMU mieszkalo
            to mu oslodzi wszystko
            • gryzelda71 Re: Moje życie... 27.05.09, 17:58
              Lipcowa,zważ,że najczęściej ludzie budują się,żeby gdzieś mieszkać,a nie na
              zasadzie,że muszą DOM Z OGRODEM mieć
              • 18_lipcowa1 Re: Moje życie... 27.05.09, 19:27
                gryzelda71 napisała:

                > Lipcowa,zważ,że najczęściej ludzie budują się,żeby gdzieś
                mieszkać,a nie na
                > zasadzie,że muszą DOM Z OGRODEM mieć


                ale jaki sens sie budowac jak przed tym sie mieszka 10 lat u tesciow
                • gryzelda71 Re: Moje życie... 27.05.09, 19:33
                  18_lipcowa1 napisała:
                  > ale jaki sens sie budowac jak przed tym sie mieszka 10 lat u tesciow

                  Ale jak się nie pobudują będą z teściami mieszkać do końca życia.Swojego lub
                  teściów.
            • deela Re: Moje życie... 27.05.09, 18:02
              wiesz ja tez wlasnie sie buduje
              ale przy takich dochodach (nawet w "najlepszych" m-cach) to nawet bym nie probowala
              no i istnienie naszego trzeciego dziecka zalezy od dochodow i tempa wykanczania
              i splacania bo my na kredyt.....
              i tak CHCE miec dom bo to... taniej niz mieszkanie w bloku w tej zakichanej wawce
              no i zadna faszystka antynikotynowa nie bedzie mi strzykac slina ze na wlasnym
              balkonie pale big_grin
              tylko trzeba iczyc sily na zamiary
              qrde tak trudno jest wyonczyc dom? przeciez co chwile sa jakies promocje
              "remontowe", kafelki, panele, tapety, farby, bialy montaz - to wszystko w ciagu
              10 lat mozna kupic naprawde tanio
              ostatnio widzialam prysznic z kabina - z jakims masazem wodnym i kapieli w parze
              wodnej - takie nawydziwiane za 4000 zl (mi takie cudo niepotrzebne akurat) ale
              jeszcze niedawno byly po 10 tys nawet takie.....
          • trojkowamama Re: Moje życie... 27.05.09, 18:01
            "Dada"- wczoraj kupowałam w Biedronce cena 26,99 zł
            Ale nie oszukujmy sie to są wydatki niewielkie...sprawa ciągnie się
            10 LAT.. dziecinka ma 7 m.
            • gryzelda71 Re: Moje życie... 27.05.09, 18:02
              trojkowamama napisała:

              > Ale nie oszukujmy sie to są wydatki niewielkie...sprawa ciągnie się
              > 10 LAT.. dziecinka ma 7 m.

              No,ale od siedmiu macie jeszcze mniej na wykończenie.
          • cudko1 Re: Moje życie... 28.05.09, 13:41
            big_grinbig_grinbig_grin

            jak widac deela mamy wyjątkowo wymagające dzieci. Moje 10 mieiseczne
            kosztuje mnie troche więcej niż 30 zł kaszki i 2 razy w miesiacu
            pieluszki dada z biedrotnki za 29.99.

            hmm deela trza coś z tym zrobić nie myslisz?? co tu odebrać memu
            dzieciowi żeby wyrobiło się w tej kwocie??
        • patrice7 Re: Moje życie... 27.05.09, 19:35
          Uwazam ,ze jestes dla siebie zbyt surowa.
          Mieszkacie juz w tym domu. Nie placicie,nie wynajmujecie zyjecie na swoim.A ze
          warunki sa dalekie od idealu?? to co.
          Powoli mozecie konczyc.
          Nie sadze tez ze wyjscie do kina np raz w miesiacu za 40 zł mialoby wam zalamac
          plany na dalsze konczenie.
      • wjw2 Re: Moje życie... 28.05.09, 13:49
        deela napisała:


        > moze trzeba bylo sobie darowac np trzecie dziecko?


        Jasne niech ukręci łeb trzeciemu dziecku, a problemy finasowe znikną
        jak ręką odjął.

        Deela wsadź sobie w kieszeń swoje "dobre rady"
        • margerytka69 Re: Moje życie... 28.05.09, 13:56
          z takimi dochodami to na małe mieszkanie bym się nie zdecydowała
          przy jednym dziecku

          a wy NA DOM przy TRÓJCE DZIECI?


          sorry, ale dla mnie to jacyś porąbani jesteście

          i zero odpowiedzialności

          ale cóż, ludzka głupota nie zna granic
          • margerytka69 Re: Moje życie... 28.05.09, 14:05
            poza tym, masz nik trojkowamama, czyli traktujesz siebie, jako
            matkę, a nie jako kobietę, a to bardzo zle, bo bardziej powinnaś
            utożżsamiać się z kobiecością, niż z byciem matką

            • marychna31 Re: Moje życie... 28.05.09, 14:38
              > poza tym, masz nik trojkowamama, czyli traktujesz siebie, jako
              > matkę, a nie jako kobietę, a to bardzo zle, bo bardziej powinnaś
              > utożżsamiać się z kobiecością, niż z byciem matką

              No chyba sobie tą madrośc do sygnaturki walne coby taka światła
              uwaga w morzu forumowym nie zginęła...wink
    • avvg Re: Moje życie... 27.05.09, 17:53
      Dzień, w którym zaczynając studia wyprowadziłam się od rodziców
      mieszkających w domu do mieszkania w bloku był jednym z bardzo fajnych
      dni w moim życiu. Koniec biegania z praniem po trzech kondygnacjach,
      martwienia się, czy i tym razem zaleje nam piwnicę, kiedy była większa
      ulewa, pieprzenia się z trawnikiem, pilnowania terminu wywozu
      śmieci... Bleee. Teraz mam to wszystko gdzieś, martwi się
      administracja.
    • triss_merigold6 Re: Moje życie... 27.05.09, 18:36
      Osobiście tęsknię do większej powierzchni ale w postaci segmentu a
      nie domu.
      Masz kanał i będziesz mieć kanał, beznadziejne takie życie bez
      grosza na siebie i minimalne przyjemności. Ciekawe czy potem
      będziecie dzieciom wypominac jakim kosztem postawiliście tę chałupę.
      • marzeka1 Re: Moje życie... 27.05.09, 18:44
        "Do czego Wy mieszkający w blokach tak tęsknicie...?! "- nie tęsknię, mam duże,
        z pięknym widokiem mieszkanie- wystarcza. A żyję jak człowiek. Zwariowałabym,
        gdybym takim kosztem miała się budować, a potem wykańczać- zero fajnych ciuchów,
        wakacji itp. Po co? Dla domu, na który nie stać tak naprawdę?
        Dla mnie cena, którą płacisz ty i - przede wszystkim dzieci- nie jest tego warta.
        • lidia341 Re: Moje życie... 27.05.09, 18:55
          Ty jesteś jak siostra mojego męża. Narzeka że wszyscy kupują tylko nie ona, ale
          nie zauważa dlaczego. Ma trójke dzieci (11 lat, 3 lata i roczne) Jest na
          wychowawczym, otworzyła sklep z odzieżą dziecięcą (maja zadłużenia na ponad
          50000), a jej mąż handluje warzywami w sezonie letnim na targu a od listopada do
          marca siedzi w domu bo on do byle jakiej pracy nie pójdzie. Obecnie narzekją że
          nie maja pieniędzy , ale stac ją na basen z dziećmi cztery razy dziennie po dwie
          godziny i na inne bardziej przyziemne sprawy. Nic nie odkładają, no bo jak
          odkładać. A i mieszkają w dwóch pokojach z mamą. Oj dużo by pisaćsmile
          • gryzelda71 Re: Moje życie... 27.05.09, 18:57
            lidia341 napisała:
            ale stac ją na basen z dziećmi cztery razy dziennie po dwie
            > godziny
            Serio siedzi na basenie 8 godzin?
            • majenkir Re: 27.05.09, 21:48
              gryzelda71 napisała:
              > Serio siedzi na basenie 8 godzin?

              A co? Bycie matka to full time job.
              A ta to chyba nastepnego Michaela Phelpsa wyhoduje, hehe.
    • xxe-lka Re: Moje życie... 27.05.09, 18:53
      ale tu chyba nie chodzi o to czy fajnie jest mieć domek czy nie
      tylko o mierzenie sił na zamiary
      ja też buduję dom, obciąża mnie to owszem, ale znalazły się
      pieniądze na wakacje, i inne drobniejsze przyjemności też się
      znajdują. Nigdy nie porwałambym się na budowę domu kosztem dosłownie
      wszystkiego
    • moofka Re: Moje życie... 27.05.09, 19:01
      ja za ogrodem
      i pomieszczeniem gospodarczym - w rodzaju pralnia, sralnia
      za osobna garderoba i malenka spizarnia big_grin
      za trawnikiem na ktory moglabym wyjsc rano boso i grusza pod ktora moglabym pic
      kawe
      a na razie musi mi starczyc balkon, piwnica i ogrodek dzialkowy tongue_out
      boje rozpoczynania budowy, boje sie kredytu i dojazdow z dzieciorami do placowek
      tych wszystkich stresow i napiec
      boje sie ze trzeba sobie bedzie od pyska odejmowac - kazde pieniadze sa za male
      na dom
      ze nie bedzie czasu
      ze jak mi sie zamarzy trzecie dziecko to przegra z koniecznoscia splacania
      zazynajacego kredytu
      widzialam juz jak budowa domu potrafila rozbic rodzine
      i zepsuc dziecinstwo
      zanim dom stanal dzieci rosly, wyfruwaly a skloceni starzy sie sami po swoich
      arach ganiaja
    • miacasa Re: Moje życie... 27.05.09, 19:07
      Trojkowamama, dół masz ale Ci przejdzie. Dzieci masz fajne, dom kiedyś
      skończycie, kryzys minie i firma przyniesie zyski. Nie daj się czarnym myślom,
      to tylko dom, możesz go sprzedać (jak się bardzo uprzesz).
      • zuzanna56 Re: Moje życie... 27.05.09, 19:33
        Ciężka sytuacja, naprawdę. Nie wiem co ci doradzić. Nie wiem ile ten
        dom jest wart, czy nie lepiej go sprzedać i kupić jakieś mieszkanie
        ale z wyremontowaną kuchnią i łazienką. Z drugiej strony ten dom,
        jego budowa i wykańczanie to całe wasze życie, 10 lat, szmat czasu.

        Ja do domu tęskniłam wiele lat. Mieszkaliśmy w mieszkaniu, najpierw
        nie za dużym, potem większym, ale każde z nich było ładne, po
        remoncie kapitalnym. Tyle że wciąż marzyliśmy o domu. Z dochodami
        dużo większymi niż wasze (ale według nas przeciętnymi) uważaliśmy że
        nas na dom nie stać, nawet gdybyśmy sprzedali nasze 3 pokojowe
        mieszkanie. Także uważamy że nie stać nas przy tym na trzecie
        dziecko.

        Jednak zdecydowaliśmy się. Kupiliśmy dom od dewelopera na ładnym
        osiedlu na przedmieściach, urządziliśmy go od razu i od 1,5 roku w
        nim mieszkamy. Budowa trwała 8 miesięcy. Oczywiście spłacamy kredyt
        ale dom jest ładnie urządzony, są łazienki, wszystko nowe.

        Łatwo nie jest, ale normalnie sobie radzimy nie rezygnując z
        wakacji, kina, dojazdów do centrum dwoma samochodami. Tyle że
        pracujemy oboje i nasze zarobki są ponad dwa razy większe od
        najwyższych zarobków twojego męża. Przy niższych nigdy nie
        zdecydowałabym się na dom, nawet mając już mieszkanie które można
        było sprzedać.


        To że dom kosztuje teraz doskonale widzę.
        Ale w życiu nie wróciłabym do bloku.
    • dzidaa Re: Moje życie... 27.05.09, 19:58
      ja za niczym w zasadzie, mieszkam w domku, ogródek przed nosem, w samych
      cyckonoszach mozna wyjsc i sie poopalac, grila tyz rozpalic pod parasolem można
      jak pada, wózka targac nie musze, bo na dole zostawiam....tylko latem troche
      przygrzewa bo na poddaszu wypadło nam mieszkac.
    • lena_madzia Re: Moje życie... 27.05.09, 20:01
      no właśnie-siły na zamiary...
      jak mieszkałam w latach panieńskich z rodzicami w domu z ogrodem, to
      pamiętam wieczne jakieś kłopoty- a to ogrodzenie sie sypie, a to
      dach sie sypie(fakt ze dom miał juz parę ładnych lat)
      a to wywóz szamba podrożał, a to trzeba dom ocieplić. A to opał
      trzeba kupić...Fakt ze latem jest fajnie, ale ile to lato trwa...

      bez żalu zamieszkałam po ślubie w bloku i mama często mówi że mi
      zazdrości, że zapłace ten czynsz i podstawowe rachunki a reszte mam
      w dooopie
      Nie mam żadnego parcia na dom, jestem zupełnie zadowolona z tego co
      mam
    • vibe-b Re: Moje życie... 27.05.09, 20:05
      Jest to 10
      > lat bez wakacji bez kina bez resteuracji bez weekendów. Nasze
      > wydatki to żarcie rachunki i.... panele, grzejniki, płytki, piec,
      > pustaki cement itd.....końca nie widać.


      nie zazdroszcze, szczerze wspolczuje.
      Wolalbym mieszkac w kawalerce niz tak zyc. Spartolone zycie. 10 lat
      juz w plecy macie i co, pewnie drugie tyle przed wami. A po 20
      latach mizerii okaze sie, ze wam, emerytom, to juz wlasciwie dom
      niepotzrebny. Dzieci wyfruna z domu i bedziecie sie rozgladac za
      mieszkaniem. bleee
      • miedzymorze Re: Moje życie... 27.05.09, 20:48
        1. Do większej przestrzeni życiowej
        2. do własnego kawałka zielska

        Z tym, że raczej nie planuję budowy na 10 lat, jeśli już to kredyt na 30 ;>
        Może 10-lecie budowy warto uczcić wakacjami od tematów budowlanych, albo chociaż wizytą w kinie ? Chyba od tego że wydacie 100 zł na kino z dojazdem to chałupa nie runie...

        pozdr,
        mi
        • xxe-lka Re: Moje życie... 27.05.09, 20:57
          i dobrze, że nie planujesz na 10 lat bo to jakies nieporozumienie
          tyle czasu się babrać w budowie i wtedy faktycznie można się
          wykończyć
    • inguszetia_2006 Re: Moje życie... 27.05.09, 20:31
      Witam,
      Mi się nie marzył domek. Tak wyszło,że mam dom, bliźniak, więc to
      taki prawie dom, ale niezupełnie dom. Lubię ogródek, lubię roślinki,
      patrzę jak rosną, serce mi się raduje, jestem szczęśliwa, że mogę
      sobie pokopać i pobawić się łopatką;-D
      Ale żeby o domu marzyć i śnić? No nie, wcale nie.
      Lubię klimaty blokowo-kamieniczne. Takie było moje życie i nie
      narzekałam. Teraz też - bliźniak w mieście, nie pod miastem.
      Rozumiem, że masz dość, ja bym to p...nęła w cholerę.
      Pół życia spędzić na budowie?
      Chrzanić to! Pogadaj z mężem, że chcesz na wakacje, świat zwiedzać,
      do knajpy iść, winko wypić,a nie ciułać na pustaki.
      Serio. Dom szczęścia nie daje. Szczęście daje błogie lenistwo,
      książeczka,kawusia, zwierzątko przy boku, jakiś kotek lub piesek do
      pogłaskania, no... mąż też może trochę uszczęśliwić, ale nie aż tak
      bardzo;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • hancik5 Re: Moje życie... 27.05.09, 20:57
        Oj tam jeszcze trochę i będziecie szczęśliwi.
        Spełnicie swoje marzenie o domu, i bardzo dobrze. Dacie radę..
        Sztuką jest coś osiągnąć mając niewiele !!

        Już mieszkacie w nim, jeszcze trochę !!
    • xxe-lka Re: Moje życie... 27.05.09, 20:51
      no tak i wyszlo z tych wypowiedzi, że posiadanie własnego domu to
      szczyt głupoty i totalna beznadzieja. Za to szczytem marzeń i
      rozsądku jest kiszenie się w bloku na kupie z obcymi ludźmi. Jak się
      okazuje budowa domu generuje także rozpad rodziny i wiele innych
      patologiwinkA posiadanie go już wybudowanego jest niczym innym jak
      wrzodem na tyłku bo trzeba ogrzewać i trawę kosić na ogródku
      Owszem autroka opisała harcorową sytuację dosyć, ale tu ktoś no wiem
      źle coś wyliczył albo porwał sie z motyką na słońce, ale bez przesady
      Ja mam kompletnie inne doświadczenia i wielu moich znajomych budowa
      domu do grobu nie wpędziła. I nawet co niektórzy cieszą się z
      posiadania domu jednorodzinnego o zgrozowink
      Autorko wątku - szczerze współczuję - mam nadzieję, że sytuacja się
      Wam ułoży bo szkoda życia naprawdę. Gdzies musieliście popełnić
      błąd, ale niewiele jest na szczęście takich błędów których nie można
      naprawić.
      • zuzanna56 Re: Moje życie... 27.05.09, 21:10
        xxe-lka napisała:

        > Ja mam kompletnie inne doświadczenia i wielu moich znajomych
        budowa
        > domu do grobu nie wpędziła. I nawet co niektórzy cieszą się z
        > posiadania domu jednorodzinnego o zgrozowink

        Ja się bardzo cieszę, szczególnie jak odwiedzam koleżanki w bloku
        gdzie mieszkałam...wielkie osiedle w dużym mieście. Tu pod miastem
        jest wspanialesmile choć są jakieś mankamenty typu duuużo większe
        opłaty i 30 minutowy dojazd zamiast 15 minutowego. Ale jest piękny
        ogród (którego utrzymanie zabiera czas i pieniądze)i błogi spokójsmile
      • zuzanna56 Re: Moje życie... 27.05.09, 21:20
        chxxe-lka napisała:


        > Owszem autroka opisała harcorową sytuację dosyć, ale tu ktoś no
        wiem
        > źle coś wyliczył albo porwał sie z motyką na słońce


        Oj,tak, przy tych dochodach, do tego nieregularnych, z trojgiem
        dzieci to lekkie szaleństwo decydować się na budowę domu. Ale z
        drugiej strony, budowę zaczynali z jednym dzieckiem, 10 lat temu...
        • xxe-lka Re: Moje życie... 27.05.09, 21:24
          no racja - chyba źle się wyraziłam - pewnie byli w dużo lepszej
          sytuacji rozpoczynając budowę. Tylko czemu aż 10 lat to trwa? nie
          braliście kredytu? nie włożyliście żadnego kapitału na start
          no, ale każdemu moze się potknąć co nie oznacza, że to koniec świata
          i to się nie zmieni albo nie można tego odkręcić. Głowa do góry
    • eilian Re: Moje życie... 27.05.09, 21:21
      Ale masz chyba jakieś powody do zadowolenia, bo domyślam się, że skoro ta budowa
      trwa 10 lat, to kredytu za to nie macie, prawda? Mieszkacie już w tym domu, więc
      odpadają też wydatki na wynajem, a że góra wciąż niewykończona, kochana, nie w
      takich warunkach ludzie żyją.
      Ciekawi mnie jednak jak to dom jest, bo żeby tyle go budować, to chyba jakąś
      ogromną willę żeście sobie wystawili i może to był błąd, ale nie sam pomysł domu.
      Ja tam właśnie wykańczam swój (ale na kredyt) i już nie mogę się doczekać kiedy
      tam zamieszkamy, choć mam świadomość, że samemu trzeba będzie o ten dom dbać,
      kasę łożyć, opał na zimę kupować, do miasta dojeżdżać, itd., ale będę u siebie,
      żaden sąsiad mi do nocy za ścianą disco nie będzie puszczał, na balkonie
      papierochami smrodził, dzieci pod oknem nie będą drzeć mordy (chyba że własne,
      ale te mogę uciszyć) ani w piłkę grać, że będę czuć zapach trawy i patrzeć na
      drzewa za oknem a nie na beton.
    • osa551 Re: Moje życie... 27.05.09, 22:13
      > Ja, mama trojga (7 miesięcy, 6 lat , 10 lat)dorabiam w domu 800-900
      > zł/miesięcznie. Mąż - firma raz 3,5 tyś raz 4 tyś raz 1100
      > zł.Ostatnio same straty. gdyby nie moja kasa nie było by co jeść.
      > Mamy DOM który budujemy i wykańczamy już bagatela 10 lat. Jest to 10
      > lat bez wakacji bez kina bez resteuracji bez weekendów. Nasze
      > wydatki to żarcie rachunki i.... panele, grzejniki, płytki, piec,
      > pustaki cement itd.....końca nie widać. już mi się rzygać chce tym.
      > Do czego Wy mieszkający w blokach tak tęsknicie...?!

      To są WASZE wybory - nikt Wam tego chyba nie kazał robić. Więc nie wiem dlaczego
      się na nie uskarżasz. W czym jest problem 3 dzieci/domu/zarobkach??? czasie budowy?

      Ja się w zeszłym roku wyprowadziłam z domu pod Warszawą z mężem, dwójką dzieci i
      dwoma psami do mieszkania 50m2 - tylko na czas remontu domu. Wierz mi - ja
      dokładnie wiem do czego tęsknię. Do własnego cholernego spokoju, do mojej
      przestrzeni, do tego że jak mi się nie chce łazić - to otwieram psom drzwi do
      ogrodu i same sobie idą, do tego że nie muszę codziennie polować na miejsce do
      parkowania a zakupy z Makro noszę 5 metrów a nie 100 metrów plus piętro, do tego
      że jak zrobię zakupy w Makro - to mam gdzie te rzeczy trzymać, do tego że nie
      muszę oglądać masy debili i z nimi gadać, do tego że nie muszę słuchać kłótni
      sąsiadów o północy, do tego, że jak mi gorąco/zimno - to sobie reguluję
      ogrzewanie - włączam klimę. Do tego, że jak moje psy zaszczekają (rzadko) to
      sąsiad nie zwraca uwagi, bo on też ma dwa szczekające psy. Do tego, że nie muszę
      strofować córki, żeby nie bębniła piętami po podłodze. Ja pierdzielę - już chcę
      z powrotem mieszkać w moim domu.
      • asiara74 Re: Moje życie... 27.05.09, 22:32
        Dlatego też ja na nieśmiałe pomysły męża: kupmy działkę... mówię nie bo dochody
        nasze zbliżone do twoich, może ciut wyższe, a mamy 1 dziecko, według mnie nie
        pozwalają na budowę domu i jednoczesne życie bez stresu. Myślę ze trzeba mieć
        tak 10 tyś miesiecznego dochodu, ewentualnie trochę odłożonego groszu lub pomoc
        skądś aby budowac i normalnie funkcjonować. Cóż tu mozna radzić, nie narzekac
        tylko walczyc o lepsze jutro.
        • osa551 Re: Moje życie... 28.05.09, 10:14
          No risk no fun - ja parę lat temu zaryzykowałam i kupiliśmy. Wartość samej
          działki wzrosła przez ten czas o ponad 100%. Dzisiaj trudniej byłoby nam kupić w
          tym miejscu, bo potrzebny byłby większy kredyt.
    • hamerykanka Re: Moje życie... 27.05.09, 23:18
      Za cisza i spokojem...za brakiem trzaskajacych drzwi do klatki
      schodowej(pozdrowienia dla wynalazcy samozamykacza), wrzeszczacych
      dzieci pod oknem, pijanego sasiada wracajacego po polnocy, kradziezy
      roweru z piwnicy, wyjacego psa sasiada ktory chce siusiu a
      wlasciciel w pracy...wymieniac jeszcze?
      Chce dom z duzym aeralem podworza tak by moje dziecko moglo miec
      konia (to nie az takie dziwne-mieszkam w Teksasie), za wlasnym
      ogrodem z JADALNYMI owocami i warzywami ktore maja zapach i smak,
      mozliwoscia posiedzenia w ogrodzie w cieniu drzewa kiedy twoje
      dziecko hasa wokol i mozna ja spuscic z oka na troche i zajac sie
      kontemplacja naturysmile. Za wlasnym niewielkim basenem mozna sie
      pomoczyc z rozkosza gdy temp powyzej 100F ...
      Gdzie dzieci odwiedzaja sie konno lub orurowanymi ATV, bo najblizszy
      sasiad mile stad..
      Juz znalezlismy miejsce gdzie chcielibysmy osiasc ale pare lat minie
      zanim marzenie sie spelni.
    • kotbehemot6 Re: Moje życie... 28.05.09, 10:39
      To Ty mi powiedz do czego tęsknisz. Przy tak niepewnych dochodach, i do tego
      wcale nie tak wielkich jak na 5 osobowa rodzine obciążona budową, nie
      zdecydowałabym sie na taka katorge. Sprzedałabym w trzy wiatry , kupiła
      mieszkanie i miała w nosie domy, trawniczki i kawki na tarasie-zwłaszca,że nie
      zapowiada sie by szybko nastąpiły
    • lilka69 trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 28.05.09, 10:46
      wszyscy mieszkajacu w budynkach wielorodzinnych tesknia do
      wolonostajacego domu?

      ladne, spore mieszkanie w milej okolicy z ogrodkiem lub tarasem
      stosunkowo niedaleko pracy jest moim zdaniem cenniejsze niz
      zylowanie sie na dom za miastem.

      poza tym- z tego co slydsze i wiedze TYLKO TY budujesz dom 10 lat!
      inni rok i sie wprowadzaja.
      • in-ca Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 28.05.09, 11:39
        lilka zgadzam się z pełnej rozciągłości smile
        Nie wyobrażam sobie takiego życia z ciągłymi wyrzeczeniami.

        Mieszkamy w nowym bloku, ściany są odpowiedniej grubości (sąsiadów nie słyszę),
        kawkę mogę na tarasie, zresztą ogródków nie lubię ani pielęgnowac, ani w nich
        siedziec (alergia), a kiedy mamy wszyscy ochotę zamykamy nasz kram na cztery
        spusty i wyjeżdżamy w siną dal smile

        Niemniej życzę dużo wytrwałości smile
        • zales239 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 28.05.09, 13:29
          Czasami ,dom to fajna sprawa,ale jak jest dużo czasu,żeby przy nim
          robić i czerpać potem z tego korzyści.
          My mamy dom,budowalismy go 7 miesięcy,ja ryję w ogródku nagminnie,bo
          niestety teraz wszystko szybko rośnie,chwasty,trawa i reszta.
          Rzadko usiądę z kawką na tarasie,a mój mąż prawie wcale nie ma na to
          czasu,o ogrodzie nie wspomnę-firma.
          Jak przychodzi niedziela to ja chciałabym ,żeby mnie gdzieś wywiózł
          z tego domu i ogródka,i właściwie nie ma czasu na cieszenie się tym
          dobrodziejstwemsmile
          • robin2510 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 28.05.09, 15:22
            A ja miałam do wyboru albo rozbudowuję dom rodziców albo kupuję mieszkanie.
            Ponieważ całe życie zarówno ja i mój mąż mieszkaliśmy w domach jednorodzinnych,
            postanowiliśmy że wybieramy opcję rozbudowy domu moich rodziców o piętro wraz z
            dobudowaną klatką schodową w której mamy własne wejście. Dodam że całość jest na
            kredyt mam 4 pokoje kuchnię , korytarz łazienkę i osobne wc razem niecałe 100m2.
            I powiem szczerze, że jak bym chciała kupić mieszkanie w cenie tego co
            wybudowaliśmy to może na 2 pokoje byśmy się załapali (góra 3 ale mikroskopijne)
            i do tego metraż w bloku na pewno nie byłby taki jak w domku.I tu nie zgadzam
            się z tym, że mieszkanie jest tańszą opcją. Wystarczy policzyć nowe budownictwo
            + metraż taki jak w domku by się chciało mieć np. 5000zł x 120m2=600.000zł a za
            to pod miastem działkę się kupi i dom wybuduje. I najważniejsze !!!!! w bloku
            trzeba płacić czynsz czy się tego chce czy też nie w domku tego nie ma !!!! no i
            często takie przedsięwzięcie jest na kredyt, więc dochodzi rata dlatego
            poniekąd rozumiem autorkę, że postanowiła wybudować dom.
            • zuzanna56 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 28.05.09, 19:00
              robin2510 napisała:


              w bloku
              > trzeba płacić czynsz czy się tego chce czy też nie w domku tego
              nie ma !!!!

              Mieszkałam wiele lat w bloku. Czynsz wynosił jakieś 500 zł średnio
              za cały rok. W jego skład wchodziła opłata za ogrzewanie, za wodę,
              ryczałt za gaz, połtaa za wywóz śmieci itd. W domu płace tak samo,
              przecież zużywam wode, gaz, prąd itd. Tak naprawdę w domu płacimy
              dużo więcej, 800 zł miesięcznie średno, mamy szambo, wywóz śmieci
              też jest koszmarnie drogi.


              • robin2510 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 28.05.09, 19:54
                Mieszkałam wiele lat w bloku. Czynsz wynosił jakieś 500 zł średnio
                > za cały rok. W jego skład wchodziła opłata za ogrzewanie, za wodę,
                > ryczałt za gaz, połtaa za wywóz śmieci itd. W domu płace tak samo,
                > przecież zużywam wode, gaz, prąd itd. Tak naprawdę w domu płacimy
                > dużo więcej, 800 zł miesięcznie średno, mamy szambo, wywóz śmieci
                > też jest koszmarnie drogi.

                chyba w mieszkaniu 2 pokojowym!!!! płaciłaś 500zł a weź pod uwagę ze chałupy 2
                pokojowej nie budujesz to te 800zł w porównaniu z metrażem jaki zyskujesz i
                spokojem to nie jest dużo
                • zuzanna56 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 29.05.09, 20:41
                  Robin, ja nie narzekam, że tyle płacę. Czytaj uważnie, wyjaśniam że co prawda w
                  domu nie ma czegoś takiego jak czynsz, ale opłaty są większe, bo powierzchnia
                  jest większa. A w skład czynszu co wchodzi?

                  Już sto razy pisałam, że jestem bardzo szczęśliwa, że zamieszkałam w domu, mimo
                  róznych kosztów. No, coś za coś.

                  Ten czynsz był 2 lata temu w mieszkaniu 3 pokojowym 65m2, Trójmiasto (zimą
                  więcej, latem mniej, ale coś koło tego średnio)
              • osa551 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 28.05.09, 22:05
                Czynsz wynosił jakieś 500 zł średnio
                > za cały rok.

                nie wiem gdzie - chyba nie w Warszawie

                W 2004 roku za 2 osoby dorosłe płaciliśmy czynsz w Warszawie (10 piętro, blok z
                lat 80 tych) 700 zł plus 160 za parking strzeżony.

                Teraz za 50 m2 na Żoliborzu (4 osoby) płacę 590 zł.
                • lacitadelle Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 29.05.09, 12:38
                  > W 2004 roku za 2 osoby dorosłe płaciliśmy czynsz w Warszawie (10 piętro, blok z
                  > lat 80 tych) 700 zł plus 160 za parking strzeżony.
                  >
                  > Teraz za 50 m2 na Żoliborzu (4 osoby) płacę 590 zł.

                  teraz płacimy 450 zł, ursynów, 65 metrów. Mocno zależy od spółdzielni.
                • zuzanna56 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 29.05.09, 20:51
                  two Polaków mieszka poza Warszawą.osa551 napisała:

                  > nie wiem gdzie - chyba nie w Warszawie

                  Nie, nie w Warszawie, są jeszcze inne miasta w Polsce.
                  • zuzanna56 Sorry, coś mi się pochrzaniło 29.05.09, 21:02
                    smile
              • pitahaya1 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 29.05.09, 16:34
                Opłaty w domu:
                -gaz średnio 300zł (w najgorszym sezonie zimowym 900zł/2 miesiące, w pozostałych 140zł/2 miesiące)-podgrzanie wody i ogrzewanie
                -woda własna
                -szambo 100zł/miesięcznie
                -śmieci ok.60zł/miesięcznie

                To odpowiednik blokowego czynszu. W bloku, zakładając ponad połowę mniejszą powierzchnię, brak garażu (opłata za miejsce parkongowe pod chmurką 150zł, dla wybrańców), klitkę zwaną "pomieszczeniem piwnicznym", płaciłam ok. 500zł.

                Nie liczę ochrony, której nie miałam w bloku.

                Nie jest tak źle w domu.
                Choć ludzie w porównaniach robią podstawowy błąd dom=mieszkanie. Nie biorą pod uwagę metrażu, garażu, zieleni. A to przecież róznica, czy odśnieżam swój samochód, czy tez wyjeżdżam zimą z cieplego garażu.

                Aaaa i jeszcze jedno...nowe mieszkania z balkonami, podziemnymi garażami, owszem. Tylko cena, bynajmniej w W-wie, tej bliskiej, to nie 5000zł/m2.

                Długo szukaliśmy wygodnego mieszkania, takiego w niezbyt wysokim bloku, rozkładowego. Jedyne spelniające nasze, i tak z czasem mocno okrojone wymagania, nie chciały zejść poniżej 1mln (w stanie deweloperskim).
            • kali_pso Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 28.05.09, 19:06
              w bloku
              > trzeba płacić czynsz czy się tego chce czy też nie w domku tego
              nie ma


              jasne..w razie czego to śmieci do lasu i jest oszczędnośćwinkP
              • robin2510 kali_pso 28.05.09, 20:23
                jasne..w razie czego to śmieci do lasu i jest oszczędnośćwinkP


                nie sądź każdego swoją miarką , ja w lesie nie śmiecę, mam od tego kosz i umowę
                z firmą która go co 2 tyg opróznia za 20 zeta w miesiącu.
                • zuzanna56 Re: kali_pso 29.05.09, 20:48
                  robin2510 napisała:
                  mam od tego kosz i umowę
                  > z firmą która go co 2 tyg opróznia za 20 zeta


                  U nas są dwie firmy do wyboru, każda bierze 60 zł miesięcznie...

                  Jak widać w różnych miejscach w Polsce utrzymanie domu może kosztować mniej lub
                  więcej. Zużycie wody, prądu, gazu zależy od konkretnej rodziny, ale pewne rzeczy
                  nie.
            • zuzanna56 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 28.05.09, 19:07
              robin2510 napisała:


              Wystarczy policzyć nowe budownictwo
              > + metraż taki jak w domku by się chciało mieć np. 5000zł x
              120m2=600.000zł a za
              > to pod miastem działkę się kupi i dom wybuduje.

              No tu się zgadzam. Wiadomo że potem jeszcze trzeba ten dom czy
              mieszkanie wyposażyć, ale to inna sprawa. Nie zgadzam się z tym, co
              twierdzą niektórzy, że za 2 pokojowe mieszkanie w bloku w mieście
              można mieć dom pod miastem, to przesada, u mnie sama działka
              kosztuje 300 tysięcy.




              • robin2510 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 28.05.09, 19:52
                jeśli chodzi o cenę działki to zależy w jakim rejonie Polski i jaki metraż. W
                moim województwie za działkę 500m2 zapłacisz koło 150 tyś - już uzbrojoną.
                • xxe-lka Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 29.05.09, 08:58
                  ojezeusmaria to gdzie ta działka za 300tys?
                  ja własnie z tych co na fali boomu mieszkaniowego sprzedałam
                  mieszkanie 60m2 w wielkiej płycie i za to dom postawiłam plus
                  wziełam kredyt na wykończenie - domu nie siebiewink ale działkę miałam
                  juz wcześniej w spadku ją dostałam
                  • agni71 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 29.05.09, 11:00
                    xxe-lka napisała:

                    > ojezeusmaria to gdzie ta działka za 300tys?
                    > ja własnie z tych co na fali boomu mieszkaniowego sprzedałam
                    > mieszkanie 60m2 w wielkiej płycie i za to dom postawiłam plus
                    > wziełam kredyt na wykończenie - domu nie siebiewink ale działkę
                    miałam
                    > juz wcześniej w spadku ją dostałam

                    A co sie tak dziwisz cenom działek, skoro sama swoja dostałaś?
                    W mojej okolicy działki sa w tej chwili po jakieś $80 za metr - to
                    sobie sama policz, ile wyjdzie za 1000m, bo sa to najmniejsze
                    działki, jakie u nas mozna kupować...
                    Na szczęście 10 lat temu, kiedy sie budowalismy ceny były niższe smile

                    • xxe-lka Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 29.05.09, 11:02
                      no dostałam smile ale znam ceny działek w mojej okolicy i 300tys za
                      przeciętną działkę to dużo
                • zuzanna56 Re: trojkowamama-a kto ci powiedzial, ze 29.05.09, 20:54
                  Robin, to podobnie u nas w sumie, blisko Trójmiasta, kilka km od granic, mam na
                  myśli 1200-1400 m2 (u nas to popularne działki)za te 300 tysięcy.
    • luxure Re: Moje życie... 29.05.09, 10:57
      Mieszkam w domku, remontu końca nie widać, miało kosztowac tyle...wyszło dwa
      razy tyle. Norma.
      Co do rozrywek.W kinie ostatnio byłam z 7 lat temu, w restauracji też coś koło
      tego. Dwa miesiące temu urodziłam drugie dziecko więc pewnie kolejny raz też
      nieprędko. Ale ja nie lubię jechać do miasta więc mi tego absolutnie nie brakuje.
      Nie zamieniłabym możliwości mieszkania w domku jednorodzinnym na żaden bóg wie
      jaki apartament.
    • daga_j Re: Moje życie... 29.05.09, 13:51
      z odpowiedzi innych dziewczyn wynika, że faktycznie macie niewesoło. 10 lat
      wyrzeczeń za sobą, i jeszcze pewnie kilka przed sobą, potem pożyjecie trochę,
      może jakoś się odkujecie, bo nie będziecie już ładowali w dom, tylko w życie
      rodzinne, ale jak dzieci się wyprowadzą z domu to po co Wam te dwa pięra? Nie
      napisałaś ile to metrów kwadr. ale mnie się wydaje, że domy powyżej 100metrów są
      dużo przesadzone. Np. 200-300 metrów to masakra- koszt wybudowania, koszt
      ogrzewania, po co to komu? Rodzina z 3 dzieci może szczęśliwie żyć na mniejszym
      metrażu, szybciej się wybuduje, mniej kosztuje, a potem rodzice we dwoje też
      dadzą radę takim domem się zajmować jak będą starsi.
      A kredyt jakiś wzięliście, czy tak budujecie "cegła po cegle" i dlatego to się
      tak ciągnie? Lepiej wziąć kredyt, co miesiąc 700-1000zł raty (obliczcie na ile
      Was stać) ale dom ukończony w rok i potem tylko spłacać kredyt, ale przynajmniej
      nie mieszkać w ciągłej budowie.
      Nie musi być plazma w każdym pokoju, przekażcie dzieciom inne wartości, ale na
      pewno męczą się też widząc ciągle remont i remont i sfrustrowanych tym rodziców.
      A jak nic nie da się zmienić to pozostaje zmiana swojego podejścia - tu może być
      potrzebny psycholog. Żeby się cieszyć tym co się już ma, zdrowymi dziećmi,
      kawałkiem własnej trawy, co tam odrapane ściany gdy można wypić herbatę na
      podwórku i popatrzeć na bawiące się dzieciaki. Co tam plazma lub jej brak, ważne
      jest zdrowie i miłość w rodzinie. No pociesz się jakoś smile
      • trojkowamama Re: Moje życie... 29.05.09, 14:43
        Tak... przeleciało mi 10 lat życia w budowie. Widzę to b. dokładnie
        i jest mi z tym okropnie żle. Sama nie wiem czemu tak długo to trwa.
        Skończymy za jakieś 2, 3 lata. Póki co jesteśmy w finansowym dołku.
        Więc moja wizja jeszcze jest czarniejsza.
        • xxe-lka Re: Moje życie... 29.05.09, 14:51
          Kurcze ale jak możecie nie wiedzieć jak to się stało? Nie znacie
          przyczyny? Skoro tak to moze bardziej się przyjrzyjcie temu co
          robicie - wydatkom itp - teraz już za późno na korektę błędów, ale
          może choć kilku przez kolejne 2-3 lata unikniecie
          A co jeszcze chcecie robić w 2-3 lata?
          ja jestem ze swoim domem na etapie wykonczeń i skończę za 2-
          3...miesiące
          • zuzanna56 Re: Moje życie... 29.05.09, 20:59
            Może wy za wielki ten dom macie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka