ewelinanowa
30.05.09, 22:30
Chciałabym poznać Wasze zdanie na poniższą sprawę.
Mam dwoje dzieci z ex-nie mężem.Rozstalismy się żle w grudniu,
zostawił mnie z 6tygodniowym niemowlakiem, po cesarce w którą wdały
sie bardzo poważne komplikacje samą. W ciąży zachowywał się
okropnie, do tego stopnia, ze jego odejście mimo wszystko było dla
mnie ulgą.
W sądzie toczy się sprawa o alimenty, którą z uporem maniaka
przedłuza, płacąc po 300 zł na dziecko. Przestał pomagać też w
zaworzeniu syna na konieczną terapię rehabilitacyjną, przewalając
wszystko na moje barki.
Czyli ogólnie sytuacja jest nieciekawa. No i w tym wszystkim ex
teściowie. Ex teściową cenię, lubilam ją nawet bardzo, miałyśmy
śwetny kontakt - zawsze dobrze mi się z nia rozmawiało. Teścia nigdy
nie lubiłam, ale trzeba mu przyznać, że jest inteligentny i zawsze
zachowywaliśmy pozory.
No właśnie. dziś dzwoni teściowa z życzeniami. Życzy mi wszystkiego
najlepszego, życzliwych ludzi wokól mnie, bedzie sie za mnie modlić,
i ma nadzieję, ze jakoś daję sobie radę, aha życzyła mi też, żeby
dzieci mnie kochały.
Odłożyłam słuchawke i ku...ca mnie zalała.
Po cholere, to zakłamanie. Płaci synowi za adwokata, żeby ten na
własne dzieci mógł jak najmniej płącić, wie, ze syn zachował się jak
s...., to po co dzwoni i takie głupoty wygaduje.
A moze przesadzam?
Pogubiłam się już kompletnie, ale naprawdę strasznie mnie to
zabolało.