azile.oli
08.07.09, 16:06
Od dłuższego czasu jestem skłócona z teściową, właściwie to ona jest
obrażona i to do tego stopnia, że nie chce mnie widzieć u siebie w
mieszkaniu (którego na ironię jestem głównym najemcą). Nie jesteśmy
w stanie jednak całkowicie unikać swojego towarzystwa przy okazji
różnych imprez, których się teraz nagromadziło. I teraz tak: stoi
teściowa z mężem , a przy niej jakaś ciotka, wujek, kuzynka, trzeba
podejść i się przywitać. Wygląda to tak, że podchodzimy (ja, mąż i
dzieci,) wszyscy się witają, ja mówię ogólne ''dzień dobry'' i witam
się ze wszystkimi oprócz teściowej. Wiem, że ona sobie tego nie
życzy, najchętniej by się mnie pozbyła, ale ciotki i reszta rodziny
o tym nie wiedzą i wychodzi, że jestem niewychowana. Oczywiście
teściowa jest starsza i to ona powinna podać rękę, ale wiadomo, że w
ogólnym zamieszaniu nikt na to nie patrzy, ale widać, że jedną osobę
omijam.