kocianna
14.07.09, 09:17
Mieszkam w bloku z dużym ogrodzonym terenem, którego większość zajmuje
parking. Jest też skwerek z placem zabaw i miejscem do grillowania, ogrodzonym
w taki sposób, że dzieci samodzielnie tam nie wlezą.
Żeby urządzić grilla trzeba się zapisać w specjalnym zeszycie, ale często
bezdzietni dorośli siadają tam sobie kulturalnie na piwko.
Tymczasem dookoła bawią się dzieciaki.
I te dzieciaki dorosłym przeszkadzają.
OK, kiedy jest duży grill idę na "miejski" plac zabaw. Ale piwko potrafi być
codziennie. A "miejski" nie jest taki bezpieczny i taki ładny. A podczas piwka
moje dziecko słyszy: tam nie wolno kopać! do piaskownicy! (plastikowa łopatka
na ubitej ziemi pod huśtawką, dziecko zgarnia pył z wierzchu), czemu masz
takie ręce brudne? Marsz do matki, niech ci umyje! Proszę nie sypać żwirku,
kosiarka nie przejedzie (w tym miejscu nie ma trawy).
Co robić w takiej sytuacji?