czar_bajry
17.07.09, 02:03
Mój mąż był dziś z małym w Ikei , poszli na hod dogi, mąż zostawił małego z
jedzeniem przy stoliku zapowiedział że ma się nie ruszać i poszedł po resztę
posiłku, wkoło było pusto wszystkie stoły wolne.
Obserwował syna kontem oka i patrzy a jakiś facet stanął obok małego tak jakby
byli razem, gdy podszedł to facet odszedł, niby nic ale mój racjonalny i nie
rozhisteryzowany mąż stwierdził że w tej sytuacji było coś co go zaniepokoiło
i zapaliło czerwoną lampkę w głowie.
Każdy człowiek stanął by w jakimkolwiek innym miejscu a tych było pod
dostatkiem a nie przy dziecku a może się mylę?