Dodaj do ulubionych

samochód jako wyznacznik statusu materialnego?

21.07.09, 19:45
tak w nawiązaniu do wątku o wakacjach - ja się częściej z takim zjawiskiem
spotykam.
Niestety zauważyłam, że świadomość ludzi jest dość niska i często to działa w
dwie strony - ludzie biorą kredyty na zakup drogiej fury, nie dojedzą, nie
dopiją, mieszkają w blokowisku wink (żarcik taki) ale co zrobić, jeśli wiadomo,
że "bez gwiazdy nie ma jazdy"
Z drugiej strony są ludzie, którzy kompletnie nie znają cen aut i kogoś w
"starym" , ale oczywiście pięknym i zadbanym A6 oceniaja jak krezusa (sąsiadki
podsłyszałam - ten to ma pieniędzy - takim autem jeździ)
Wogóle doświadczenie nauczyło mnie, żeby nie zaglądać ludziom do portfela, bo
się zdziwić można, a mąż nauczył mnie z kolei nie pokazywać zbytnio swojego
statusu majątkowego, nie kłuć w oczy ludzi... Są auta, które kosztują sporo...
a wyglądają niepozorniesmile
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 19:54
      shellerka napisała:

      > Są auta, które kosztują sporo... a wyglądają niepozorniesmile

      Nooo, taki Mini Morris wink
      Dla mnie samochód to wygoda przede wszystkim. Ma jeździć, być bezpieczny i MI
      się podobać.
    • jantarowo Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 19:55
      nie napisalas jeszcze o samochodach leasingowanych, teraz juz
      polapac sie ciezko...
      • minkapinka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 21:16
        a co jest złego w leasingu? Mam samochód w leasingu, kolejny juz, po
        odliczeniu VAT-u koszty są minimalnie wyższe niz przy zakupie za
        gotówkę.
        • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 21:23
          jak dla mnie nie ma niczego złego w leasingu. wprost przeciwnie. tyle, że trzeba
          mieć odpowiednie możliwości żeby móc z leasingu skorzystaćsmile dzięki leasingowi
          wielu ludzi stać na auta, na które stac by nie było gdyby mieli je kupić za
          gotówkę (i nie mówię tu tylko o legendarnych już 911 z kratkąwink )
          mnie chodzi o to, że ty wiesz że masz auto w leasingu a nie wydałaś na niego
          lekką ręką 300 tysięcy złotych tak o, a twoja sąsiadka wierci dziurę w brzuchu
          mężowi, że ty masz a ona nie ma.... i inaczej postrzega twoją sytuację materialną.
          • niebrzydki_jacek_kameralnie Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 22:19
            Nie zapominaj,że z leasingu też nie może skorzystać każdy. I auta w
            leasingu też nie są za darmo. Nie kupisz sobie rolls-royce z kratką
            nowego za 5 000 tylko dlatego,że ma kratkę...
      • rolls_royce Tylko Rolls Royce drogie dziamdziaki. 25.07.09, 15:58
        Im starszy tym ...$$$ i te buźki
        rollsroyceclub.pl/index.php
        • vlepek Im droższe auto, tym krócej się na nie zarabia.... 25.07.09, 21:42
          Na auto za 50 tys. ludzie pracują 5 lat..
          na samochód za 300 tys. ludzie pracują 2 lata...
          na samochód za 1 mln pln 2-3 miesiące...

          "pracują" nie znaczy, że zarabiają tyle, lecz mogą sobie na tyle pozwolić... czy
          to w sensie gotówki, czy w kredycie/leasingu...
    • mniemanologia Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 19:57
      No właśnie nasze auto wygląda niepozornie.
      Jak było nowe, kosztowało ze 40000zł smile
      Biedni nie jesteśmy, auto ma jeździć i tyle. I tak do pracy jeździmy
      komunikacją miejską (ja) lub na rowerze (mąż). Auto nie jest dla nas
      czymś w rodzaju symbolu, jest przedmiotem użytkowym i tyle.
      • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:04
        tak, ale zauważ że takie podejście mają do tego najczęściej ludzie bez
        kompleksów... którzy nie muszą niczego nikomu udowadniaćsmile
        we mnie ciągle gdzies tam siedzi malutka potrzeba posiadania fajnego auta, ale
        bardziej w stronę orginalności i wyróżnienia się, niż pokazania że mnie stać.

        ps. mini to moim zdaniem auto dla snobow albo wyjatkowych koneserów (tych raczej
        niewielu ). tak samo jak "nowy" garbusuncertain
        pod względem technicznym - dla mnie nie do przyjęcia.
        • rosapulchra-0 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 14.08.13, 13:57
          Nie zgadzam się z tym snobowaniem względem mini. W UK to bardzo popularny samochód, dla Anglików jest relatywnie tani, ekonomiczny i ma sporo ciekawych wersji. Od zupełnie małych po naprawdę duże gabarytowo jak countryman (ten po lewej):
          https://www.stephenjames.co.uk/cm_sitedata/page_images/260291278346876_CountrymanVsCooperS715-265.jpg
      • bi_scotti Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:06
        No ale tak szczerze to jesli czlowieka naprawde stac, to lubi sobie
        kupic taki samochod, a jakim marzyl. A malo kto marzy o najtanszej
        wersji najskromniejszego auta. Ludzka rzecz miec przyjemnosc z
        posiadania czegos atrakcyjnego i luksusowego, szczegolnie jesli sie
        tej rzeczy uzywa codziennie. I jest to zdecydowanie wyznacznik
        statusu majatkowego. Nie znam takich naprawde zamoznych ludzi,
        ktorzy kupowaliby najtansze dostepne samochody! Pracuje, zarabiam,
        stac mnie na przyzwoity samochod; gdyby zarabiala wiecej, kupilabym
        jeszcze lepszy. Nie ma co udawac!
        • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:12
          jasne, tylko niewielu niestety w zyciu poznałam osobiście ludzi, których stać na
          kupno za gotówkę auta za 300 tysięcy złotych, bo takie uważam za luksusowe.
          w tej chwili nowy samochód klasy średniej kosztuje około 100 tysięcy.
          Najczęściej są to samochody w kredytach, albo w leasingach. Osobiście pożądam
          teraz całym sercem i duszą X piątkę, ale mąż próbuje mi wyperswadować to auto z
          uwagi na fakt, że jest to auto z gatunku kłujących w oczy.
          • butelnia Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:31
            też chorowałam na X5,ale juz się wyleczyłam.Po kupieniu
            skromniejszego auta,ale tez dość drogiego i w Pl uważanego za auto
            dobrej klasy,spotkało mnie tyle zawiści i zazdrości,że właśnie je
            sprzedaję i kupuje jakies skromne auto,aby tylko jezdziło i było
            sprawne.Nie kupuj takiego auta,bo sama się zdziwisz jacy ludzie są
            zawistni.
            • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:48
              butelnia - wiem o czym piszesz. mąż jest na tym punkcie szczególnie
              przewrażliwiony... ja jestem bardziej odporna na zawiść ludzką i czasami aż mi
              się włącza taka przekora - tyle że to prowadzi do tego, że potem staram się
              jeszcze bardziej wkurzyć takiego zawistnika.
              Dla męża w zasadzie zmieniłam to nastawienie i polubiłam siedzenie cicho,
              niechwalenie się, nie udowadnianie niczego.
              Ostatnio nawet przeginam w drugą stronę i np. publicznie chwalę się wycieczkami
              do lumpeksówbig_grin
              • butelnia Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:52
                mnie całe zycie uczyli tego rodzice,żeby nie pokazywać za wiele,ale
                ja musiałam przekonac się na własnej skórzesmileteraz juz jednak jestem
                ciut madrzejsza i tez wszystkim płaczę,że nie mam kasy,musze kupić
                gorsze autosmileJakie wtedy wspólczuciesmile
                • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:53
                  butelnia - dokładnie - i przyjaciół jakby więcej i jakby serdeczniejsi wink
              • b.bujak Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 14.08.13, 13:45
                Ja się już dwukrotnie spotkałam z bezinteresowną zawiscia, która objawiła się wybita szybą w aucie, o rysach na karoserii nie wspomnę. Teraz, kiedy już nie mieszkam w blokowisku mogę pomyśleć o lepszym aucie, ale tam miałam auto dostosowane do okoliczności.
                Lepiej się nie rzucać w oczy
                • premeda Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.08.13, 11:57
                  Taaa, a świstak siedzi zawija sreberka. W Świdnicy na Zamenhoffa, na przystanku autobusowym stało sobie przez kilka dni czarne porsche, na śląskich numerach. Jakoś skutków zawiści nie doznało.
          • aniorek Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 16:09
            O mamo, X5 to oryginalne i wyrozniajace sie auto? big_grin Moze w Polsce, choc i tak coraz wiecej ich widuje, jak przyjezdzam.

            Wspolczuje, ze dostosowujecie sie do oczekiwan jakichs zawistnych ludzi. Na szczescie, sa rowniez w PL normalni ludzie, ktorzy kupuja, co im sie podoba, ktorzy nie przejmuja sie opinia innych i nie rozglaszaja na forum o swoich "rozterkach", jak to ich strasznie na cos stac, ale sa tacy wrazliwi na uczucia innych, ze jednak sobie tego odmawiaja. Komedia. big_grin
            • dyktator_bolandy Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 18:43
              nie, X5 to zwykły samochód, jak skoda fabia, pełno ich na każdym
              osiedlowym parkingu.
              • wymiatator1 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 20:00
                W Poznaniu jest raczej pospolite.
        • e_r_i_n Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:12
          Tyż prawda.
          Ja raczej mówię o przeciętnym Kowalskim - dla większości jednak samochód to
          środek lokomocji, który ma się dla wygody.
          • bi_scotti Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:23
            e_r_i_n napisała:

            > Tyż prawda.
            > Ja raczej mówię o przeciętnym Kowalskim - dla większości jednak
            samochód to
            > środek lokomocji, który ma się dla wygody.

            Oczywiscie tyle, ze kazdy inaczej pojmuje wygode. Sa tacy, dla
            ktorych samochod bez podgrzewanych siedzen, bez pelnej elektroniki i
            setek dodatkowych gadgetow nie jest wygodny wink
            Ja mysle, ze wazny jest zdrowy rozsadek, kupowanie z glowa itd. ale
            nie ma co udawac, ze ceniona marka samochodu nie ma zadnego
            znaczenia przy wyborze. Szczegolnie jesli mozna sobie finansowo na
            taki wybor pozwolic! Nie znam polskich cen ani realiow wiec nie wiem
            ile pensji potrzeba na niektore samochody ale z tego, co widzialam
            na ulicach Warszawy w tym roku, wielu ludzi stac na przyzwoite auta
            i to jest swietnie. W koncu o to chodzi zeby jezdzic czyms
            porzadnym, bezpiecznym i... ladnym smile
            • e_r_i_n Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:37
              Wiesz, ja nie ukrywam, że przy zakupie auta kieruję się tym, jak ono wygląda wink.
              I na przykład wolę lepiej wyposażone nieco gorszej marki (ale o dobrej opinii w
              sensie eksploatacji), niż podstawową wersję BMW.
              Ale generalnie w Pl ludzie jeżdżą czymkolwiek (w sensie mniej istotne jaka
              marka, jaki model, cena jest ważna + niezły stan) - co widać było w wątku o
              samochodach na kredyt bodajże.
              Chociaż jak się popatrzy na ulice Warszawy, to generalnie przeważają niezłe fury.
        • bea.bea Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:12
          co prawda to prawda . moja babcia zwykła mawiać, jeśli kupujesz coś co ma ci
          służyć dłużej, kup najlepszą rzecz na jaką cię stać..smile
          • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:16
            bea bea - w przypadku samochodu nie do konca kierowałabym sie cena, bo ta czesto
            nei jest wyznacznikiem jakości czy klasy auta. Przykładem jest tu chocby
            wspomniany przeze mnie garbus.
            • bea.bea Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:22
              wiesz , każdy ma jakąś motywację własną, i dysponując kwotą luźną 200.000 zł,
              jeden kupi garbusa, bo podoba mu się, jeździ sam, i nie ma innych potrzeb, drugi
              kupi, wana, bo ma rodzinę sporą , psa i lubi duże zakupy i oczywiscie my się
              podoba, inny kupi jeepa bo mieszka w willi na wi i niekoniecznie zimą mozna tam
              łatwo dojechać, a jeszcze inny kupi starego opla, bo ma taki kaprys i jest skąpy..tongue_out
          • mniemanologia Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:26
            Dokładnie 7 lat temu było nas na to stać. Wzięliśmy ślub,
            sprzedaliśmy stare autko i kupiliśmy to. Nie mamy kompleksów.
          • hamerykanka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 22:51
            A ja slyszlam co powiedzial pewiem biznesman: kupuj dom najdrozszy
            na jaki cie stac, a samochod najtanszy w jakim czujesz sie wygodnie.
            Bo dom z czasem zyskuje na wartosci, a auto tylko traci...
            • jamesonwhiskey Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 14:34
              > Bo dom z czasem zyskuje na wartosci, a auto tylko traci...

              czy aby napewno ?

              "Ferrari 250 GT California Spyder sold for almost $11 million at auction recently"

              "1964 Ferrari 250 LM sold for 4.5 million euros"
              • venettina Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 16:30
                Smieszne. Sytuacja z Ferrari nie ma nic do rzeczy, bo to wyjatek.
                99,9% samochodow traci 30% wartosci w pierwszym roku.
              • swiety_76 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 21:51
                Rynek samochodów kolekcjonerskich to trochę coś innego niż rynek samochodów
                użytkowych. Na tym pierwszym wartość pojazdów z czasem z reguły zawsze rośnie na
                tym drugim zawsze spada.

                Kupując Mercedesa 300 SL z 1955 r możemy liczyć że za jakiś czas jego wartość
                wzrośnie. Kupując Toyote Avensis z 2009 raczej nie zarobimy na niej- chyba że
                będziemy trzymać ją 50 lat w garażu na poczet przyszłego zabytku.
        • mniemanologia Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:23
          Ale żadne z nas nigdy nie miało marzeń o samochodzie. Serio. Jak
          mieliśmy kupić auto, jeździliśmy po prostu po salonach róznych
          marek. Wiedziliśmy, że nie chcemy np. Daewoo, a reszta nam była
          obojętna.
          Można nie marzyć o samochodzie, tak jak nie marzy się o modelu
          telewizora czy o modelu telefonu, roweru czy o modelu aparatu
          fotograficznego. Owszem, pewnie są osoby, które marzą o określonym
          modelu tych wymienionych rzeczy, ale nie dziwi Cię pewnie, że ktoś
          idzie do sklepu audio-wideo i tam dopiero poznaje parametry i ceny
          telewizorów, i dokonuje wyboru. To tak samo może być z samochodami.
          Kupowaliśmy auto za gotówkę i pewnie następne tez tak kupimy. Więc
          nie będzie jakieś superdrogie, nie jesteśmy Kulczyki smile
      • peryklejtos Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 21:17
        > No właśnie nasze auto wygląda niepozornie.
        > Jak było nowe, kosztowało ze 40000zł smile

        auto za 40 tys. zł nie jest oznaką statusu materialnego. Chyba, że
        wokół Was mieszkaja ludzie żyjący z zasiłku smile
    • bea.bea Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:03
      stare przysłowie pszczół mówi..:
      krowa która dużo ryczy mało mleka daje,
      ludzie często nadrabiają brak poczucia wartosci wlasnej, a co za tym idzie
      tęsknotę do bycia podziwianym kupując różne gadżety ktore maja wzbudzać podziw.
      Tym zas , którzy wiedza , ze są świetni sami dla siebie , potrzeba rzeczy
      wygodnych, i praktycznych, w granicach ich mozliwosci finansowych.\
      Więc jeśli kogoś stac na kupno lamburdzini bez wyrzeczeń, to niech je sobie ma,
      albo jeździ polonezem, jeśli ma na to ochotę,
      tych którzy niedojadają, by mieć przed domem coś co ma powalić sąsiada po prostu
      mi żal..
      • zuzanna56 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:08
        Ja się kompletnie nie znam na samochodach (chociaż jeżdżę samochodem
        od kilkunastu lat), ale ani w mojej rodzinie ani wśród znajomych
        samochód nie ma większego znaczenia w sensie statusu, ma jechać do
        przodu i się nie psućsmile
        Mamy dwa samochody bo tak jest nam wygodniej, a nie bo jest to jakiś
        status czy coś.
        • kaskosk0404 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:28
          no coz Polska to troszke zacofany kraj.W tych lepiej rozwinietych i
          bogatszych krajach sasiad sasiadowi nie zaglada na podworko..My z
          mezem mamy porsche cayenne turbo ktore kosztowalo bardzo duzo i
          wkrotce odbieramy nowe audi a3(dla mnie dodatkowo)i co z tego?!
          pracujemy od rana do nocy-czasami nawet w weekendy,na wakacje
          jezdzimy co 2 lata bo brakuje nam czasu na takie przyjemnosci.
          niestety cos za cos a gdybym sie przejmowala tym co mowia inni na
          nasz temat to pewnie bysmy jezdzili fiatem 126p smile)) Spedzam w
          aucie 2/3 dnia wiec autoniejest podziwiane na podjezdzie przed
          domem,pracuje tak jak my.. smile)
          • bi_scotti Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:34
            kaskosk0404 napisała:
            My z
            > mezem mamy porsche cayenne turbo ktore kosztowalo bardzo duzo i
            > wkrotce odbieramy nowe audi a3(dla mnie dodatkowo)i co z tego?!

            Zauwaz, ze jestes tu pierwsza, ktora podaje marke samochodu, ktorym
            jezdzi. Po co? Rozmawiamy przeciez wylacznie teoretycznie, prawda?
            • lilka69 bi_scoti 24.07.09, 20:39
              no wlasnie, ta zawisc...

              przeszkadza ci, ze poprzedniczka pisala o porsche? mnie nie. tobie tak?
            • marco35 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 15:04
              Przeglądam różne fora od jakiegoś czasu i zauważyłem pewne prawidłowości:
              1. Jak jest dyskusja o nauce / studiach - większość uczestników forum skończyło
              Oxford / Harvard, doktorat zrobili w Yale i teraz są na post doc na Sorbonie wink))
              2. Jak jest dyskusja o Warszawie, prawie każdy post rozpoczyna się "jestem
              rdzennym warszawiakiem od wielu pokoleń"
              3. Dyskusja o sporcie - 80% dyskutantów uprawia kitesurfing lub lata szybowcami itp
              4. Dyskusja o lataniu / podróżach lotniczych: 90% postów zaczyna się "latam
              bardzo często na trasach międzykontynentalych" "nie chwalę się ale widziałem /
              łam większość lotnisk na świecie" lub "jak wracałam / em tydzień temu z wakacji
              na Bora Bora" wink
              5. Dyskusja o tuszy / wyglądzie - 90% facetów ma powyżej 190 cm wzrostu i np.
              mają problem ze znalezieniem dziewczyny bo Polki są takie niskie wink))); 90%
              kobiet dokładnie wie jak się ubierać ze smakiem ("ostatnio kupiłam bluzeczkę
              Ferragamo i nie wiem do czego ją nosić pomóżcie!!!") i "wszyscy faceci w pracy
              non stop mnie podrywają"
              6. Dyskusje o samochodach "właśnie kupiłam / em porsche cayenne turbo i odbieram
              Audi..."

              można wypisywać tak bez końca...
              Polska - raj na ziemi a społeczeństwo wreszcie pozbyło się kompleksówsmile))))
              • pabloibanez Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 15:20
                haha, dokładnie smile zapomniałeś o zarobkach, chociaż wiążą się trochę z
                samochodami - też była taka dyskusja, średnia około 10k na miesiąc. prawie jak w
                Szwajcarii mamy na to wygląda
              • terion Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 15:29
                Brawo! Bardzo celne to było smile
                Dodałbym jeszcze:
                dyskusja o mieszkaniach i kredytach - każda para zarabia 15 średnich krajowych, ma już 3 mieszkania, a o cenach mieszkań dyskutują tak sobie hobbystycznie, bo kupują właśnie czwarte po 15000/m2
          • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:40
            oj zazdroszczę - też miałam jazdę na kajenkęsmile teraz wydaje mi się trochę zbyt
            delikatne, ale to pewnie przez to że pojeździłam trochę czymś cięższym.

            mnie raczej chodziło o coś innego. mianowicie o to, że bardzo wielu ludzi widząc
            mijające ich "super wypasione auto" mysli sobie - kurde - ten to ma kasy... zero
            zmartwień, taki wóz... życie jak w madrycie itp.

            kiedy ja widzę super wypasione auto, to przede wszystkim może to nie być super
            wypasione auto w mniemaniu kowalskiego, bo dla mnie super wypasione auto to
            niekoniecznie błyszczące bmw 7, czy audi A8 z 2000 roku, ale chociażby nowe evo
            a po drugie - nawet jeśli znam wartość mijanego auta, nie oceniam kierowcy i
            jego statusu materialnego, bo a)auto może być w leasingu, kredycie itp, a
            kierowca ledwo wiąże koniec z końcem, b)kierowca ciężko pracował na to żeby to
            auto kupić i tak naprawdę nikomu nic do tego.
            • bea.bea Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:46
              smile)
              jak mijam wypasione auto, to zawsze zastanawiam sie, jaki ten ktoś musi mieć
              stres, gdy przywali w niego ktoś w rozpadającym się sztruclu..smile
              jak bogaty to się pewnie nie przejmuje, ale jak pokazowy..to kurcze..
              • nanuk24 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 23:38
                Ubezpieczenie jest od tego, zeby sie nie martwicsmile

                W moj kilkumiesieczny samochod w przeciagu 2 miesiecy(?) stuknely dwie osoby.
                Jedna wjechala mi w dupe na skrzyzowaniu, druga w bok, kiedy mialam zaparkowany
                pod domem. Raporty policyjne spisane, biuro ubez poinformowane i czeka az
                zglosze im cene naprawy i sie chyba nie doczekaja, bo mi sie nie chce fatygowac
                z nprawa dla kilku zadrasnien(nie ma po stluczkach zadnych wgniecen).

                Ja natomiast wyjezdzajac ze swojego podjazdu przywalilam(starym autem) w bok
                samochodu sasiada. Uderzenie bylo tak mocne, ze mial wgniecione drzwi. To byl
                jego nowy samochod.
                Coz. Auto sasiad naprawil, ja pokrylam koszty naprawy i wszyscy szczesliwitongue_out
                • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 07:35
                  nanuk - z ubezpieczeniem nie jest wcale tak kolorowo, o czym mialam sie okazje
                  przekonać jakiś czas temu, kiedy to na skrzyżowaniu wjechał mi przed nos idiota
                  gó...arz w beemce. Wjechałam mu w drzwi i to dosyć konkretnie. Wezwałam policję,
                  bo się kretyn upierał że miał pierwszeństwo - dla mnie wyglądało to tak, jakby
                  wręcz próbował się podemnie podstawić. Policja przyjechała, przyznała oczywiście
                  rację mi, ale zanim ubezpieczalnia tego pana (oczywiście żadne tam pzu tylko
                  zdaje się link 4) wypłaciła warsztatowi (zdecydowałam się na bezgotówkową
                  naprawę, bo zależało mi na naprawie, a nie przycięciu na tym) i zanim cała akcja
                  się zakończyła, minął ponad miesiąc. W tym czasie coprawda jeździłam zastępczym,
                  ale nerwów mnie to sporo kosztowało. Oczywiście dokładnie rok po wypadku okazało
                  się, że mimo, że ubezpieczalniany rzeczoznawca ocenił że wszytko jest o.k.,
                  podczas tego silnego uderzenia rozszczelniła sie klimatyzacja i niedawno
                  musieliśmy wyłożyłć prawie 1000 zł z własnej kieszeni na jej naprawęuncertain
            • gringoss Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 23:24
              shellerka, boszeeee...jaka ty musisz byc pustasmile
          • kaskosk0404 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:59
            no coz dla mnie tylko glupek jezdzi drogim nieubezpieczonym
            autem.nie mam auta w leasingu tylko za gotowke,skoro mam juz
            mieszkanie i stac mnie na takie auto to dlaczego nie?! to co mam
            wplacic pieniadze na konto i patrzec na nie?! zycie jest za kruche
            wiec jesli tylko mozna trzeba zyc najlepiej jak tylko sie da.. a
            przeciez tych pieniedzy nie ukradlismy tylko ciezko na nie
            pracujemy. A co do marki-dla mnie porsche cayenne to nie szczycenie
            sie i popisywanie wiec pisze o nim jak o takim garbusie czy oplu-nie
            panosze sie z tym i nie mam zamiaru tego robic,a uwage zwracaja
            tylko zazdrosnicy.jestem normalna kobieta jakich wiele. wyzszosc to
            juz auta ponad milion na ktore mnie moze i stac,ale zwyczajnie
            szkoda mi pieniedzy-lepiej zainwestowac w rozwoj firmy niz wsadzic w
            4 kółka.Pozdrawiam
    • mamamonika Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:22
      Ludzie naprawdę zamożni po prostu używają rzeczy, nie muszą sobie
      nimi nic udowadniać. A o otoczenie specjalnie nie dbają, robią
      swoje. To inni ich naśladują.
      Między innymi podejście do rzeczy odróżnia "nowe" pieniądze od tych
      kilkupokoleniowych.
      • bi_scotti Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:28
        mamamonika napisała:

        > Ludzie naprawdę zamożni po prostu używają rzeczy, nie muszą sobie
        > nimi nic udowadniać. A o otoczenie specjalnie nie dbają, robią
        > swoje. To inni ich naśladują.
        > Między innymi podejście do rzeczy odróżnia "nowe" pieniądze od
        tych
        > kilkupokoleniowych.

        Eeee tam - to sa takie troche ksiazkowe poglady, wybacz. Naprawde
        zamozni ludzie ciezko na swoje pieniadze pracuja, wielokrotnie musza
        sie naginac do bardzo wielu niewygodnych sytuacji zeby te pieniadze
        miec, musza isc na kompromisy i miec czesto zbyt wielu skrupulow -
        im wieksze pieneiadze, tym wiecej komplikacji. Wiec jak juz mozna te
        pieniadze wydac, to sie je wydaje. W Polsce dlugo panowalo
        przekonanie, ze pieniadze nalezy miec ale nie wypada ich zarabiac -
        stad i ta jakas gloryfikacja "starych" pieniedzy. A one niby skad
        sie wziely? Z nieba spadly? Zdecydowanie nie - podobnie jak nowe,
        nowsze czy najnowsze pieniadze - wziely sie z ciezkiej pracy,
        pomyslu i przemyslu jak rowniez ze zwyklej ludzkiej przyziemnej
        checi do "robienia" pieniedzy. Nie ma sie co oszukiwac.
        • mamamonika Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 21:01
          Wcale nie książkowe tongue_out
          Skoro dobre rzeczy były w rodzinie "od zawsze" samo posiadanie już
          tak nie nobilituje. Są i już. Ma się do tego dużo większy dystans.
          Wręcz wypada demonstrowac uniezaleznienie od przedmiotów, za to miec
          coś, co docenią "wtajemniczeni".
          Tak jak piszesz - na początku pieniądze nie spadają z nieba, ale
          kolejnym pokoleniom w zasadzie tak. Startują zupełnie z innego
          pułapu, trasy mają przetarte. Nie muszą się "puszyć" żeby zwrócić
          uwagę i udowodnić swoja przynależność, bo ta ostatnia po prostu jest.
          Za to rzeczami się "obwieszają" ci, którzy dopiero aspirują do
          wyższej warstwy, najczęściej żeby pokazać swój awans tym,
          których "odstawiają" z tyłu.
          • mdro Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 22:10
            A kto w Polsce ma "stare pieniądze"?
            • mamamonika Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 09:25
              Bardziej ich wspomnienie marynowane w rodzinie tongue_out.
              Wiele osób śmieje sie z naszego narodowego dorobkiewiczowstwa i
              demonstrowania "statusu", ale my jesteśmy generalnie jako naród w
              dymanicznej fazie dorobku, i stąd pewne zjawiska. I do tego
              startowaliśmy z w miarę równego i sporo niższego niż na Zachodzie do
              którego się ciągle porównujemy poziomu.
              Ale juz drugie-trzecie pokolenie naprawdę zamożnych widać. Często
              dziadek - dygnitarz partyjny, ojciec - Wielki Dyrektor, później
              biznesmen, dzieci - już "pełnoprawni zamożni Europejczycy" tongue_out
      • crises Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 15:00
        To prawda, ale w Polsce nie ma "kilkupokoleniowych pieniędzy".
        • mamamonika Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 15:08
          Co wyjaśnia naszą "drapieżność" którą wielu bierze za buractwo.
      • rikol Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 18:57
        To czemu arystokracja europejska ubiera sie u najdrozszych projektantow? Jesli
        maja w nosie opinie innych i swoj wyglad, powinni sie ubierac w szmateksach, tam
        tez mozna znalezc dobrze rzeczy. Drogi towar to kwestia statusu - dobra skorzana
        torebka moze kosztowac 500 zl, moze kosztowac 50 000 zl. Jak myslisz, ktora kupi
        ksiezniczka?
    • ik_ecc Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:24
      Samochod jako wyznacznik statusu materialnego to polski folklor (a
      moze wschodnioeuropejski?). Od 16 lat nie mieszkam w Polsce i tu
      marka i cena samochodow w ogole nie pojawiaja sie jako temat rozmow -
      no, chyba ze rzeczywiscie ktos jezdzi czyms rzucajacym sie w oczy, to
      wtedy nastoletni chlopcy sie dookola tego zbieraja. Osobiscie nie mam
      pojecia czym kto jezdzi - rozpoznaje na oko samochody sasiadow,
      znajomych i rodziny, ale nie mam pojecia jakie marki - wazny jest dla
      mnie kolor i ksztalt (i nie dlatego zebym byla jakos specjalnie
      uposledzona pod wzgledem marek samochodow, tylko mnie to nie
      interesuje). Natomiast wiem (czy raczej informowano mnie
      wieloktornie) czym kto jezdzi w moim miescie w Polsce, ile na to
      wydal i jak sie sadzi czy osmiesza czy udaje inne "fiu fiu".
      Kuriozum, ale, no, taki folklor...
      • ola_motocyklistka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:29
        Samochód jako środek lokomocji, przewoźnik zakupów oraz przedmiot użytkowy na
        codzień ułatwiający życie w stolicy. Stary, niepozorny, przeraźliwie tani
        zarówno w cenie kupna jak i w zużyciu paliwa, oraz ew. naprawach. Zostawiam go z
        otwartymi szybami, bo wiem że i tak nie niego nikt nawet nie spojrzy.
        Swoje zadania spełnia bardzo dzielnie, bardzo go lubię.

        I uważam że to jest zdrowe podejście.
        • odzim22 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 20:29
          I to jest zdrowe podejście. Funkcjonalność, niska cena, takie same koszty
          eksploatacji oraz awaryjność to były kryteria kupna samochodu w moim przypadku.
          W d... mialem rady rodzinnych speców co to dla nich tylko 'japoniec albo
          niemiec'. Nie kupuję samochodu dla lansu tylko do jeżdżenia to po co przepłacać
          za 'markę'.
          • lola211 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 26.07.09, 07:26
            to po co przepłacać
            > za 'markę'.

            Konsumenci maja rozne potrzeby, sa tacy, ktorzy nakierowani sa na
            prestiz i wowczas jesli juz kupuja auto to z pewnoscia nie tylko po
            to, by jezdzilo i bylo bezpieczne oraz tanie w eksploatacji.Wymagaja
            wiecej, bo tak sa skonstruowani.
            Wszystko kwestia zaspokojenia swoich potrzeb, a te sa rozne.
            • odzim22 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 26.07.09, 12:16
              Oczywiście masz rację, inaczej dużo firm, którym przypięto metkę prestiżowych
              (albo same to zrobiły), już dawno zniknęłoby z rynku. Ja jednak mam czysto
              praktyczne podejście do wszelkich zakupów, 'prestiżowość' produktu jest u mnie
              zawsze na ostatnim miejscu o ile wogóle dostanie się na listę.
      • bi_scotti Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:31
        ik_ecc napisała:

        > Samochod jako wyznacznik statusu materialnego to polski folklor (a
        > moze wschodnioeuropejski?). Od 16 lat nie mieszkam w Polsce i tu
        > marka i cena samochodow w ogole nie pojawiaja sie jako temat
        rozmow -
        > no, chyba ze rzeczywiscie ktos jezdzi czyms rzucajacym sie w oczy,
        to
        > wtedy nastoletni chlopcy sie dookola tego zbieraja. Osobiscie nie
        mam
        > pojecia czym kto jezdzi - rozpoznaje na oko samochody sasiadow,
        > znajomych i rodziny, ale nie mam pojecia jakie marki - wazny jest
        dla
        > mnie kolor i ksztalt (i nie dlatego zebym byla jakos specjalnie
        > uposledzona pod wzgledem marek samochodow, tylko mnie to nie
        > interesuje). Natomiast wiem (czy raczej informowano mnie
        > wieloktornie) czym kto jezdzi w moim miescie w Polsce, ile na to
        > wydal i jak sie sadzi czy osmiesza czy udaje inne "fiu fiu".
        > Kuriozum, ale, no, taki folklor...

        Ja nie mieszkam w Polsce jeszcze dluzej niz Ty, a tu gdzie mieszkam
        owszem o samochodach i ich cenach mowi sie duzo i niejeden chcialby
        miec to czy tamto. Podobnie gdy rozmawiam ze znajomymi
        Europejczykami z kilku krajow EU - predzej czy pozniej kazdy musi
        sie wypowiedziec na tem tego czym jezdzi i spytac czym ja jezdze. To
        w zadnym razie nie jest polski folklor! Aha, zamoznych moich
        znajomych jest rozna - od bardzo skromnych do takich, co by nas tu
        wszystkie mogli kupic bez problemu wink
        • caysee Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 17:56
          Zgadzam sie z bi_scotti. Tez mieszkam za granica i to czym kto jezdzi moze nie
          jest najwazniejszym tematem rozmow, ale i tak sie nieraz przewinie. Wtedy zwykle
          ludzie strasznie sie dziwia, ze jezdzimy 7-letnim Fiatem Punto i to jeszcze mamy
          tylko jeden samochod na dwie osoby! smile Zaczynam miec wrazenie, ze moi koledzy z
          pracy maja mnie za dziwaczke, ze nie kupie sobie czegos porzadnego zamiast
          takiego malego autka, srednio raz na dwa miesiace ktos sie mnie pyta, czy juz
          zmienilam samochod smile
    • zlotarybka_1 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:35
      nasze dwa samochody nie mają się nijak do naszej sytuacji
      materialnej. Dysponujemy jedną super bryką, służbówka męża, na którą
      prywatnie w żadnym wypadku nie byłoby nas stać. Przyznam, że miło
      się jeździ takim cackiem, odrobina luksusu w szarym życiu.
      Z kolei moja stara Honda - obraz nędzy i rozpaczy. Jeździłam nią
      wiele lat, kocham nad życie, ale gdy ktoś na nią patrzy myśli
      pewnie, że to własność jakiegoś żula. Nie wiem czy mi się uda
      ją "opchnąć" za 500 zł. Nie jestem strasznie nadziana, ale na ciut
      lepsze auto mnie jeszcze stać... Póki jednak jeździła nie marzyłam o
      niczym lepszym.
      • kropkacom Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:45
        U mojej teściowej w bloku na wsi samochód oznacza: stać mnie a moje finanse mają
        się lepiej niż wasze smile Czym mniej praktyczne auto tym lepiej. Obowiązkowa jest
        rundka nowym autem dookoła bloku. Wstyd wyjechać ze wsi na zarobek i po kilku
        miesiącach nie przyjechać bryką.

        Osobiście to mi zwisa czym kto jeździ. Dla nas auto to środek transportu a jako
        bonus mamy zjazdy klubowe smile
        • zlotarybka_1 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:51
          he he wyjazd na zarobek to w ogóle inna sprawa. W mojej rodzinnej
          wsi kiedy ktoś wyjeżdża to jeszcze zanim walizki skończy pakować to
          już trwają spekulacje co sobie kupi. Kuzyn rozczarował wszystkich,
          bo za ciężko zarobione euro wyremontował 40-letnią chałupę zamiast
          pojazd nabyć.
          • kropkacom Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 21:09
            > Kuzyn rozczarował wszystkich,

            My też zawiedliśmy. Auto kupilimy dopiero dwa lata temu, nie nowe, rodzinne.
            Śmiać mi sie chciało zawsze z pytań tesciowej kiedy w końcu ten samochód kupimy
            bo ktoś tam wyjechał i takie cacko przywiózł a my to co? Wstyd. smile
        • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:52
          kropkacom. ja najbardziej płaczę ze śmiechu, kiedy widzę auto z kierownicą z
          drugiej strony i jadącego nim z trudem osobnika - współczuje manewrow
          wyprzedzania poza granicami GBsmile
          ale przeciez czego sie nie robi, zeby rodzince pokazac ze sie auto kupilo na
          wyspach i sie ma.
          najczesciej sa to stare rupiecie, ktorymi strach jechac tyle kilometrow, nie
          mowiac juz o tym, ze taka podroz czesto wiecej kosztuje niz tani przelotsmile
          • sabina Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 12:24
            no to musialam ci dostarczyc sporo smiechu, gdy w tamtym roku przyjechalismy do
            Pl. co prawda nie z GB ale angielskim autem. motywow bylo sporo, prawda ze
            taniej i wygodniej samolotem, ale tym razem wybralismy samochod, dziwne ze
            ludzie ktorych smieszy zawisc innych, tak latwo przyklejaja latki.
          • aniorek Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 16:19
            shellerka napisała:

            > kropkacom. ja najbardziej płaczę ze śmiechu, kiedy widzę auto z kierownicą z
            > drugiej strony i jadącego nim z trudem osobnika - współczuje manewrow
            > wyprzedzania poza granicami GBsmile
            > ale przeciez czego sie nie robi, zeby rodzince pokazac ze sie auto kupilo na
            > wyspach i sie ma.
            > najczesciej sa to stare rupiecie, ktorymi strach jechac tyle kilometrow, nie
            > mowiac juz o tym, ze taka podroz czesto wiecej kosztuje niz tani przelotsmile

            Wiesz co, wyzej piszesz, ze nikomu nic do tego, z jakich powodow posiada takie a nie inne auto. A tutaj pokazujesz zupelnie cos innego. Nie pierwszy raz wylazi z ciebie hipokryzja. Twoj post to przyklad typowo polskiego "oceniania".
          • szpil1 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 20:45
            shellerka napisała:

            > kropkacom. ja najbardziej płaczę ze śmiechu, kiedy widzę auto z
            kierownicą z
            > drugiej strony i jadącego nim z trudem osobnika - współczuje
            manewrow
            > wyprzedzania poza granicami GBsmile
            > ale przeciez czego sie nie robi, zeby rodzince pokazac ze sie auto
            kupilo na
            > wyspach i sie ma.
            > najczesciej sa to stare rupiecie, ktorymi strach jechac tyle
            kilometrow, nie
            > mowiac juz o tym, ze taka podroz czesto wiecej kosztuje niz tani
            przelot

            A dlaczego uważasz, że ktoś kto mieszka w GB kupuje auto i
            przyjeżdża nim, aby zaimponować rodzinie w Polsce? Tak się składa,że
            mieszkam w GB, rzecz jasna mam tu dużo znajomych Polaków, którzy
            mają samochody i zapewniam Cię, że nie kupują ich, zby zaimponować
            komukolwiek w Polsce. W zeszłym roku byliśmy samochodem w Polsce -
            nie po to, aby komukolwiek się pokazać, ale dlatego, że samochodem
            było nam najwygodniej dojechać. Moja rodzina mieszka daleko od
            Warszawy, a tam jest najbliższe lotnisko, więc musielibyśmy dolecieć
            do Warszawy, potem pociągiem do B-stoku i jeszcze autobusem do
            miejscowości gdzie mieszkają moi rodzice. Zapewniam Cię, że wielu
            moich znajomych mieszka na tyle daleko od miast gdzie są lotniska,
            że dojazd samochodem im się opłaca - nie ma kombinowania jak
            pogodzić przyloty, odloty z np. kursami autobusów i pociągów (nieraz
            trzeba czekać na dworcach kilka godzin na odpowiednie połączenie).
            Do tego często dochodzą wizyty u dalszej rodziny - też wygodniej
            dojechać własnym samochodem. I pewnie nie uwierzysz, ale nikt nie
            wylicza czy jazda samochodem bedzie tańsza od przelotu samolotem.
            Aha, co manewrów wyprzedzania, to założę się, że nigdy nie jeździłaś
            samochodem z kierownicą po drugiej stronie - nie jest to nic
            skomplikowanego. Nie masz więc czego współczuć.
            Co do samochodu jako wyznacznika statusu materialnego, to chyba dla
            Ciebie ma to znaczenie.Przypomniał mi się Twój wątek
            forum.gazeta.pl/forum/w,16,97600828,,sasiadka_i_mercedes_.html?v=2
            Bardzo podkreślalaś, że jest to stary samochod. Ta kwestia była
            najważniejsza w Twoim wątku. Tak więc wnioskuję, że to kto czym
            jeździ ma dla Ciebie ogromne znaczenie.
    • moofka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:36
      kompletnie nie znam sie na autach
      szczerze mowiac widzac jakies auto nie jestem w stanie nawet w przyblizeniu ile
      moze kosztowac, a i wieku na oko nie poznam no chyba ze rdzewieje to wiem ze
      stary tongue_out
      wiec na mnie wrazenia samochody nie robia
      podziwiam kiedy ktos ma auto zadbane
      pokrowczyki, wisiadelka pachnidelka i blysk wink
      bo ja mam zawsze sajgon, syf i smrod
      jak mnie kiedys kolega na darmowe mycie do swojej myjni zaprosil
      to dwie godziny przed sprzatalam, bo mi wstyd bylo big_grin
      • zuzanna56 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 21:03
        moofka napisała:


        > podziwiam kiedy ktos ma auto zadbane
        > pokrowczyki, wisiadelka pachnidelka i blysk wink
        > bo ja mam zawsze sajgon, syf i smrod


        To tak jak ja bo dzieci wożę codziennie (córa jest brudaskiem), mój
        mąż ma błysk bo wozi je rzadko smile. Ostatnio mi synek umył samochód
        bo już na ten syf nie mógł patrzećsmile
        • kropkacom Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 21:11
          > To tak jak ja bo dzieci wożę codziennie (córa jest brudaskiem), mój
          > mąż ma błysk bo wozi je rzadko smile.

          Mój małż syfu nie da zrobić w samochodzie smile
      • ardzuna Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 14.08.13, 19:31
        moofka napisała:

        > pokrowczyki, wisiadelka pachnidelka i blysk wink

        Wisiadelka pachnidelka to obciach. Podobnie jak plastikowy obciągnięty pluszem pies kiwający na wybojach głową do jadącego za tobą kierowcy.
        • rhaenyra Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 14.08.13, 19:54
          odczep sie od pieska tongue_out
        • moofka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.08.13, 17:28
          >
          > Wisiadelka pachnidelka to obciach. Podobnie jak plastikowy obciągnięty pluszem
          > pies kiwający na wybojach głową do jadącego za tobą kierowcy.
          >

          naprawde warto bylo 4 lata czekac na taka odpowiedz big_grinbig_grin
    • 18_lipcowa1 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 20:58
      Kupuje auto na ktore mnie stac w danym momencie.
      Ma byc konkretnej marki ( Toyota, Audi) ma byc duze i bezpieczne.
      • cosa_nostra_77 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 21:25
        nasze auta tu gdzie mieszkamy sa bardzo popularne,choc nie
        najtansze,polowa sasiadow jezdzi ta marka i typami,a wiec nic
        specjalnego,natomiqast po wjezdzie do Polski od razu slysze
        komentarze,dlatego ten wyznacznik statusy to typowy wymysl
        zazdrosnikow.
        • 18_lipcowa1 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 22:07
          a ja mam w d... co mowia ludzie o moim aucie
          • cosa_nostra_77 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 22:12
            mnie tez g... to obchodzi, ale chce pokazac, auto jako wyznacznik
            statusu spolecznego typowo polski wynalazektongue_out nie daj cie panie
            boze bys miala grubszy zloty lancuszek niz sasiadka, od razu
            komentarzetongue_out najlepszy komentarz: a na co ci to czy tamtobig_grin
            • doral2 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 22:17
              mnie to zastanawia, ile jeszcze shellerka założy wacików, żeby pokazać nam, jak
              wysoki ma status materialny, stać ją na samochód klasy X (ale mąż sie nie
              zgadza, bo kłuje w oczy), stać ja na pomoc domową, jest czysta, zadbana i
              pachnąca i nie chodzi w dresach?

              aha, i że jeszcze jest inteligentna, no bo nie każdy głąb wpadnie na pomysł
              zakładania taaaakich światłych wacików. uncertain
              • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 23:28
                o jezu doral... ty chyba z tych przed ktorymi maz mnie przestrzega.
                pokaz mi prosze gdzie napisalam, ze mnie stac na kupno NOWEJ X5 za gotówkę?
                Albo pokaż mi gdzie napisałam wprost czym jezdzę...
                za to napisałam że ostatnio chwalę się wszystkim wycieczkami do lumpeksów... a
                nie napisałam nic o zakupach nie wiem - w escadzie...
                znalazłabym tu bardziej chwalące się forumowiczki. Chociazby w tym wątkuuncertain
                • lady_nina Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 08:21
                  shellerka napisała:

                  za to napisałam że ostatnio chwalę się wszystkim wycieczkami do
                  lumpeksów... a
                  > nie napisałam nic o zakupach nie wiem - w escadzie...

                  escada podobno na skraju bankructwa - rozwazylabym wyjscie, moze byc
                  taniej niz w lumpku ...

                  doral - pomysl Ty, ile to jeszcze rzeczy moze byc wyznacznikiem
                  statusu materialnego - tematow starczy na najblizsza 5-latke tongue_out a
                  sytuacja sie dynamicznie zmienia, wiec zawsze cos po drodze doskoczy
                  do listy wink
                  • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 10:13
                    > doral - pomysl Ty, ile to jeszcze rzeczy moze byc wyznacznikiem
                    > statusu materialnego - tematow starczy na najblizsza 5-latke tongue_out a
                    > sytuacja sie dynamicznie zmienia, wiec zawsze cos po drodze doskoczy
                    > do listy wink

                    mnie tam nic nie przychodzi do głowy z rzeczy widzialnychsmile a po niewidzialnych
                    przeciętni ludzie nie oceniają statususmile
                    zdaje sie że o markowych ciuchach i torbach juz kiedyś tu byłosmile
    • figrut Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 22:05
      Mam w nosie pokazanie lub nie pokazanie statusu materialnego poprzez samochód.
      Ma jeździć, być praktyczny, ekonomiczny, wygodny, nie psuć się za często i być
      dostosowany do moich potrzeb, a moje potrzeby wybiorą ślicznie tykający silnik i
      dobre prowadzenie ponad wygląd skorupy zewnętrznej. Nie jest dla mnie istotne,
      czy będzie kwadratowy czy zaokrąglony. Istotne jest, aby mi nie odmawiał
      posłuszeństwa w trasie. Naoglądałam się już trupów ładnie wyglądających z
      zewnątrz. Naściągałam się moją renią z odpryskami na lakierze świecących
      "cudeniek" wyglądających kosztowniej i sypiących się w środku. Co mi po
      samochodzie, który jak się zepsuje, mocno nadwyręży mój portfel ?
      • myelegans Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 22:17
        Dopiero teraz przy dziecku ucze sie marek, a i tak zazwyczaj
        zauwazam tylko kolory. Ja od samochodu wymagam, zeby sie nie psul,
        zeby mial klimatyzacje, zeby sie nie slizgal w zimie i zebym mogla w
        niego zmiescic duzo z tylu.
        Ani ja, ani maz nigdy nie kupilibysmy nowego (traci 20-30% wartosci
        w momencie wyjazdu od dealera), jak tez nigdy nie wzielibysmy ani a
        leasing, ani na kredyt. Moj maz odkad mnie poznal odziedziczal
        samochody po mamie, jak ta kupowala nowy, a pozniej odziedziczyl moj
        stary.

        Mamy paru znajomych ktorzy lubia sportowe samochody, i je
        kolekcjonuja, jeden ma cala stajnie, jak zaczynaja o nich mowic to
        jak o kochankach smile Pozostali tez jakimis jezdza, na tym etapie
        kazdy ma na stanie jakiegos mini vana, ale wyrwana do odpowiedzi nie
        jestem w stanie powiedziec kto czym jezdzi, i z drugiej strony jest
        tak samo. Nic mi nie przychodzi do glowy jak widze auto, bo ja po
        prostu nie znam jego wartosci.

        • loganmylove Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 22:29
          Samochód to przedmiot użytkowy, jeżdżę tylko po mieście więc ma być mały,żeby
          wszędzie się wcisnąć i ekonomiczny no i musi mi się podobaćsmileNie traktuję go
          jako wyznacznika statusu i czytając ten wątek przypomniał mi się inny czytany
          kilka dni temu-zresztą chyba gdzieś tu krąży jeszcze w miarę blisko o tym jak
          jakaś dziewczyna miała problem bo ktoś chciał od niej samochód pożyczyć a ona
          przeżywała, że głupio odmówić a jednocześnie nie chce itp. Ja tam pożyczam bez
          oporów głównie synom mojego m. jak również znajomym gdy potrzebują-nawet jak się
          coś stanie to po to jest ubezpieczonysmile
        • bi_scotti Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 02:40
          myelegans napisała:

          na tym etapie
          > kazdy ma na stanie jakiegos mini vana,

          Moge Ci obiecac, ze z minivana tez sie wyrasta wink Gdy dzieci byly
          male, minivan byl niezbedny i to taki zeby bez klopotu zmiescic
          nasza trojke, jakichs szkolno-podworkowych kumpli i sprzet
          campingowy dla wszystkich. I tak mieli wszyscy sasiedzi dookola. Ale
          te czasy mamy juz za soba. Ufff.... I jakos tak sie w miedzyczasie
          stalo, ze i ja zaczelam odrozniac marki samochodow i
          nawet "browsowac" po websites firm samochodowych szukajac
          czegos "tylko dla mnie". Ten czas nadchodzi gdy mlodziez wyfruwa z
          gniazda, ma sie tych pare centow wiecej i mozna sobie zrobic frajde
          tylko dla siebie. Przyjdzie i Twoj czas, i na pewno tez bedziesz
          miec frajde - ja mam wink Dodam tylko, ze ja uwielbiam jezdzic,
          prowadzenie samochodu mnie uspokaja i relaxuje, jak mi zle - wsiadam
          w samochod. Stad moze i traktowanie samochodu troche lepiej niz
          szczoteczki do zebow, ktorej tez uzywam kilka razy dziennie wink
          • myelegans Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 03:01
            No wiem, ze to taki czas, wiec samochod ma byc pakowny, ja mini vana uniknelam.
            No ale ja nie lubie prowadzic auta, jak mam wybierac to zawsze wole w roli
            pasazera, chociaz jestem dobrym kierowca, jezdze od 17 lat bezwypadkowo, ale
            musze codziennie, moze to przez te cholerne korki i agresje miejscowych
            kierowcow i ze nigdy nie mozna przewidziec, ile gdzie sie pojedzie. Wiec, nie
            chce sobie dodawac stresu martwiac sie, ze sie bok zadrapie, a zadrapal, ze sie
            zderzak wegnie, bo sie wgial, ze dziecko rozsypalo i pokruszylo, ze lakier
            odprysnal z jakiegos powodu. Samochod swoj traktuje bardzo po macoszemu, nie
            zamykam, do myjni woze raz po zimie, zeby oplukac z soli, a ostatnio mi go maz
            odkurzyl, a jak widze, ze trzeba zatankowac, to biore mezowskiego rzecha
            [rumieniec].
            moze jak mnie kryzys wieku sredniego dopadnie, to sobie zrekompensuje, ale wtedy
            to sobie lifting sprawie, nie nowy samochod wink
    • szyszunia11 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 21.07.09, 22:23
      uważam, ze zazwyczaj jednak auto jest odzwierciedleniem, przynajmniej w przybliżeniu, statusu materialnego. Nie sa powszechnym zjawiskiem biedacy oszczędzający latami na mercedesa. Jak ktoś ma nowego mercedesa, to moim zdaniem znaczy, ze ma sporo pieniędzy, skoro wydaje je na takie luksusy. Ja jeżdżę "Kiciowozem" - fajnym i kochanym, ale totalnym badziewiem - 8 czy 9-letnie seicento. Najbardziej dokucza mnie brak klimy, mam nadzieję, że kiedyś będzie mnie stać na auto z klimą. Mój brat jeździ autem powszechnie uchodzącym za drogie i wypasione, ale nijak ni eodzwierciedla to jego statusu, bo je dostał od ojcawink a sam studiuje i jeszcze nie pracujesmile
      • estelka1 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 00:05
        Podpisuję się pod tym, co napisała szyszunia smile Ja osobiście jeżdżę
        11 - letnią corsą, full... no nie wypas smile Bajerów ma tyle co duży
        fiat... no może nie licząc wspomagania kierownicy. Wprawdzie mąż
        jeździ na codzień lepszym i nowszym autkiem, ale to on bardziej
        wyznacza status materialny naszej rodzinki głównie z racji
        doświadczenia z kółkiem. Jam kierowca z rocznym stażem i choć jeżdżę
        raczej niemało, to jeszcze miewam amatorskie zrywy, które niosą
        całkiem poważne obawy, że pomarszczę wozik, który ujeżdżam. A że
        krezusami nie jesteśmy, "corsianka" za 7 tys. jest wystarczająca,
        żeby w razie awarii lub bliskich spotkań z jakimś murkiem, czy
        drzewkiem, nie popadać w żałobę. Pewnie, że marzy mi się inny
        wozik smile więc sobie ciułam na niego. A jak już uciułam, to wierzcie
        mi, łezka mi się zakręci przy rozstaniu z moim debiutanckim autkiem.
    • fajka7 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 01:31
      Nie znam nikogo, kto jezdzi swietnym samochodem, a nie dojada
      szczerze mowiac, no ale skoro mowicie, ze sa tacy ludzie, to
      pozostaje mi uwierzyc, ale jakos mi sie wydaje, ze to marginalne
      zjawisko. Nie zauwazylam, zeby stare blokowiska byly obstawione bog
      wie jakimi furami - zdarzaja sie lepsze modele, ale zwykle
      sprowadzane zza granicy za stosunkowo nieduze pieniadze.
      Poza tym te samochody, jak rowniez te znacznie bardziej
      nieblokowiskowe - cokolwiek to znaczy - bardzo czesto kupowane sa na
      kredyt czy brane w leasing, zwykle z odpowiednio wysokim wkladem
      wlasnym, no i co z tego?
      Nie do konca rozumiem sedno watku szczerze mowiac. Że auto nie za
      gotowke kupione, a sasiedzi mysla, ze czlowiek nadziany i wlasnie za
      gotowke kupil?
      A to w ogole ma jakies znaczenie? Przeciez tak samo jest z
      mieszkaniami czy domami - ludzie biora kredyty, zeby je miec i maja.
      Istotne jest w dzisiejszych czasach nie ile kto ma gotowki, a raczej
      jaka ma zdolnosc kredytowa. A auto w leasingu na firme czesto po
      prostu sie bardziej oplaca, to czemu nie skorzystac?
      A ze zdarzaja sie ludzie, ktorzy nie zdaja sobie sprawy z tego jak
      rozmaite produkty finansowe moga ulatwic zycie, to nic nowego
      przeciez.
      Nawet tu na forum cyklicznie pojawiaja sie watki z deklaracjami, ze
      ktos tam nie wezmie kredytu na nic chocby nie wiem co, bo sie boi i
      juz.
      Czy to jest moze watek o tym jak ludzie oceniaja innych po prostu?
      No to odpowiedz jest przeciez prosta: po pozorach, powierzchownie,
      jak im czapka siedzi i jaki film sobie na czyjs temat wkreca.
      • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 07:40
        > Czy to jest moze watek o tym jak ludzie oceniaja innych po prostu?
        > No to odpowiedz jest przeciez prosta: po pozorach, powierzchownie,
        > jak im czapka siedzi i jaki film sobie na czyjs temat wkreca.

        dokładnie o tym miał być wątek. nie o tym jakimi autami jeżdzą forumowiczkismile
      • figrut Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 12:06
        fajka7 napisała:

        > Nie znam nikogo, kto jezdzi swietnym samochodem, a nie dojada
        > szczerze mowiac, no ale skoro mowicie, ze sa tacy ludzie, to
        > pozostaje mi uwierzyc, ale jakos mi sie wydaje, ze to marginalne
        > zjawisko.
        Pewnie nie chodziło tu o samo nie dojadanie dosłowne, a o to, że czasami ludzie
        kupują samochody na których eksploatację ich nie stać. Ja osobiście nie kupię
        samochodu który pali 15 litrów benzyny, a przeróbka na gaz będzie kosztowała
        4000 zł. Jednak widzę, że sporo ludzi kupuje samochody na które ich nie stać.
        Samochód wyciągają z garażu sporadycznie, bo benzyna za droga a do tego jak się
        jakaś część rozsypie, to czasami wypłata na naprawę nie starczy (i nie piszę tu
        o naprawie silnika diesla). Po co taki samochód, za którego robi się roczne
        opłaty z przeglądem, ale się nie jeździ bo szkoda ? Sporo osób też niestety
        kupuje samochody na które ich nie stać w drugą, tą gorszą stronę, czyli kupują
        trupa za małe pieniądze bo tani, nie zastanawiając się nawet nad tym, że nie
        stać ich na naprawę tego cuda i do tego jest to stary rocznik, który po
        doszczętnym zużyciu za rok pójdzie na złom, a nie do innej ręki. Wyrzucają
        pieniądze w błoto, bo ich nie stać na porządniejszy.
        Mamy dwa samochody. Astra kosztowała 20000zł., renia 1000 zł. (renault clio),
        ale renia kupowana była jako dojazdówka (jest na gaz) i jako okazja, bo za tak
        śmieszne pieniądze trafiło mi się coś, co dzień w dzień od ponad roku jeździ
        minimum 40 kilometrów przy zdaje się dwóch drobnych naprawach. Kupowałam ją bez
        planowania, ale po bardzo dokładnym sprawdzeniu.
    • evee1 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 01:39
      hamerykanka napisała:
      > A ja slyszlam co powiedzial pewiem biznesman: kupuj dom najdrozszy
      > na jaki cie stac, a samochod najtanszy w jakim czujesz sie
      wygodnie.
      > Bo dom z czasem zyskuje na wartosci, a auto tylko traci...
      Pudlo! Dom kupuje sie w najlepszym MIEJSCU na jakie cie stac. Dom
      traci na wartosci jak najbardziej, to ziemia, na ktorej stoi zyskuje
      na wartosci.
    • koza_w_rajtuzach Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 08:01
      Mnie nie interesuje jakim kto autem jeździ.
      My kupiliśmy takie na jakie było nas stać, czyli takie na które nie musieliśmy
      pożyczać pieniędzy i po jego zakupie zostało nam jeszcze kilka tysięcy.
      • conny25 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 11:45
        Ja znam ludzi co jezdza, najnowsze BMW i Mercedez, ale za to licza pieniadze,
        zeby miec dosyc pieniedzy na jedzenie. Dlatego mi nie pokazuje samochod, czy
        ktos ma pieniadze czy nie!

        My osobisce, mamy na zycie miesiecznie 5000Euro, i od 5lat nie mamy samochodu,
        bo mieszkam w Monachium i wszedzie sie dostane, bez samochodu.Dopiero teraz bede
        kupywac samochod, bo mam teraz dwojke dzieci i jest ciezko zeby zrobic zakupy, i
        kupie taki na ktory bedzie mnie stac,a stac mnie na bardzo dobry, ale nie wydam
        tysiecy zeby jezdzic n.p.BMW zeby pokazac, tylko taki co mi sie podoba!

        pozdrawiam
        • butelnia Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 12:46
          nowe BMW w Monachium to chyba nic takiego,podobno pracownicy fabryki
          dostają mega upusty na auta i bez problemu wymieniaja je co jakiś
          czas.to prawda?
          • conny25 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 08:44
            butelnia napisała:

            > nowe BMW w Monachium to chyba nic takiego,podobno pracownicy fabryki
            > dostają mega upusty na auta i bez problemu wymieniaja je co jakiś
            > czas.to prawda?

            Ja mam kolege co pracuje, w BMW i uwierz mi ze nie dostaja upustow, i nie
            wymieniaja co jakis czas samochodu!!
            Jak cie stac to sobie pozwolisz na BMW, tylko na to musisz miec mnustwo kasy, to
            Mercedez do BMW jest taniutki!!

            pozdrawiam
            • butelnia Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 13:49
              mam znajomego Niemca,który jest inżynierem w Bmw i on właśnie
              rozpowiadał to wśród znajomych kilka lat temu,ale teraz przyszło mi
              do głowy,że może bał się zawiści
              • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 14:29
                butelnia napisała:

                > mam znajomego Niemca,który jest inżynierem w Bmw i on właśnie
                > rozpowiadał to wśród znajomych kilka lat temu,ale teraz przyszło mi
                > do głowy,że może bał się zawiści

                no widziszsmile o coś takiego mi chodzi. była u mnie dwa dni temu znajoma, której
                słabo się powodzi i której trudno przychodzi nieokazywanie zazdrości. po
                niektórych ludziach widać poprostu, że nie cieszą się do końca twoim szczęściem
                tylko raczej zastanawiają dlaczego ona ma a ja nie?!
                i tak popatrywała to tu to tam i tylko mówiła: a to to musiało drogie być, a to
                to pewnie sporo kosztowało, o i macie to...
                I zwyczajnie powiedziałam, że skąd, że trafiła nam się okazja, a to mężowi udało
                się na wyprzedaży kupić, a tamto to właściwie też wyjątkowo niska cena.
                Po co tak mówiłam? Przecież mogłam z dumą powiedzieć - taaaak... stać nas..
                No właśnie po co?...
                Wiecie już?
                • fajka7 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 23:01
                  "Po co tak mówiłam? Przecież mogłam z dumą powiedzieć - taaaak...
                  stać nas..
                  > No właśnie po co?...
                  > Wiecie już?"

                  No wlasnie ja nie wiem po co tak kłamałas.
                  A moglas zachowac sie zupelnie normalnie, ale tej opcji nie bierzesz
                  pod uwage.
                  Normalnie, czyli szczerze, chociazby "wiesz, nie przepadam za
                  dyskusjami o kasie, powiedz lepiej co tam u Twojego Zenka slychac"
                  lub w wersji dla odwaznych "nie, ten dywan fajnie wyglada, a w
                  rzeczywistosci nie byl specjalnie drogi" lub "faktycznie, ten
                  telewizor najtanszy nie byl, ale taki chcielismy". O co w ogole
                  kaman? Po co robic z siebie i innych idiotów?
              • my-alena Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 17:14
                No więc tak. Z tym BMW w Monachium to rzeczywiście jest tak, że po mieście
                jeździ masa samochodów firmowych. Prawdą jest również , że można (będąc
                pracownikiem BMW) kupić samochód z bardzo dużym upustem. Pamiętajmy jednak, że w
                Monachium jest siedziba główna BMW a co za tym idzie bardzo dużo pracowników
                wyższego i średniego szczelba, którym przysługują samochody służbowe. Upusty
                pracownicze też funkcjonują, nie wiem tylko, czy dotyczą pracowników każdego
                szczebla.

                Mieszkam w Monachium i nie wyobrażam sobie życia tutaj bez samochodu (obojętnie
                jakiego). Komunikacja miejsca jest rzeczywiście rewelacyjna, poza tym sieć
                ścieżek rowerowych, więc na codzień rzeczywiście można się bez samochodu obejść,
                ale jakoś zakupów, wypadu na weekend za miasto, sobie nie wyobrażam bez auta.

                Odnośnie wątku to znam ludzi , których jara sama marka samochodu i jej
                przynależność do segmentu rynku. Znam również takich którzy mają to w nosie i
                kupują samochód dostosowany do swoich potrzeb.
                Odnośnie kupowania za gotówkę, to zgodzę się z tym, że nie jest ważna ilość
                gotówki na koncie, ale zdolność kredytowa. Ja sobie wogóle nie wyobrażam zakupu
                samochodu czy mieszkania za gotówkę. PO CO ? Jeżeli mogę spłacić kredyt i mieć
                jednocześnie gotówkę. Jak wydam gotówkę to w analogicznym czasie pewnie bym jej
                z powrotem nie odłożyła.

                A.
              • aniorek Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 19:14
                butelnia napisała:

                > mam znajomego Niemca,który jest inżynierem w Bmw i on właśnie
                > rozpowiadał to wśród znajomych kilka lat temu,ale teraz przyszło mi
                > do głowy,że może bał się zawiści

                Tak, zawisci ze strony polskich znajomych. W Niemczech jest inne podejscie do
                pieniedzy, bo w PL komuna wyprala ludziom mozgi. Pojedz sobie do Niemiec,
                pomieszkaj tam troche. Tam ludzie inteligentni nikogo w taki sposob nie
                oceniaja, tak jak ty to robisz w tym watku wraz z Shellerka. Szczegolnie w
                Monachium mieszkaja ludzie tak bajecznie bogaci, ze wy takiej kasy przez cale
                zycie nie zarobicie. I ci sami ludzie maja rowniez KLASE. Oni nie obsmarowuja
                wlasnych znajomych na forum w naprawde obrzydliwy sposob. Ba, oni sa nawet w
                stanie "kumplowac" sie z ludzmi o nizszym statusie materialnym.
                Mieszkalam w MUC 4 lata i moi zamozni znajomi byli jednoczesnie ludzmi, ktorzy o
                pieniadzach praktycznie nie rozmawiali i zeby bylo smiesznie, nie bylo nawet po
                nich tej zamoznosci widac. W Polsce jest to praktycznie nie do pomyslenia.

                To co sie dzieje w tym watku to jakas zenada. Moze za pare pokolen mentalnosc w
                tym kraju ulegnie zmianie, ale na razie widze, ze na to sie nie zanosi i mamy
                poziom rosyjskich nuworyszy.
    • nati.82 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 12:47
      Życzliwy sąsiad domu rodzinnego mojego męża powiedział teściowi, że nami powinna
      się zająć skarbówka lub policja, bo mamy dwa samochody, urządzone mieszkane
      (wynajmowane), rozpoczętą budowe domu bez kredytu. Czekam teraz tylko aż dostanę
      wezwanie z urzędu.
      • chicarica Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 13:21
        Co chcesz, pewnie elektorat PiSu, któremu wmówiono, że u nas tylko dzięki
        przestępstwom można się czegokolwiek dorobić.
        • crises Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 15:06
          10/10.
    • zebra12 ee, ja tam nie patrzę jakie kto ma auto 22.07.09, 13:56
      Dla mnie jest ważne, żeby duże było, wygodne. Podobają mi się takie terenowe.
      Ale sama nie mam auta, choć pracuję 25 km od domu, na wsi. Mam busy, dużo chodzę.
      Czasem obserwuję, że ludzie zmotoryzowani są kalekami. Wszędzie muszą podjechać
      i to jak najbliżej. A jak auto w naprawie, to słyszę: "nie dam rady, bo nie mam
      auta".
      Największy problem jest, gdy muszę coś dużego przewieźć. Ale to bywa bardzo
      rzadko. Poza tym jeżdżę komunikacją miejską (ustępuję miejsca smile
      Uważam, że dla człowieka z klasą dobry samochód, piękny dom, markowe ciuchy nie
      są wyznacznikiem niczego. Tylko ludzie niedowartościowani lub tacy, dla których
      pieniądze to sens życia afiszują się z takimi rzeczami. Lub uważają, że są
      wyznacznikiem czegokolwiek.
      Mnie jest dobrze tak jak jest, a wkrótce będzie jeszcze lepiej!
      • lola211 Re: ee, ja tam nie patrzę jakie kto ma auto 22.07.09, 17:54
        Tylko ludzie niedowartościowani lub tacy, dla których
        > pieniądze to sens życia afiszują się z takimi rzeczami. Lub
        uważają, że są
        > wyznacznikiem czegokolwiek.

        Coz, to ja chyba z tych niedowartosciowanychsmile , bo zakladam, ze
        jesli ktos ma droga fure to po prostu go na nia stac.I niewazne czy
        gotowka czy kredyt- ktos z niskimi dochodami nie dostanie kredytu na
        drogie auto.Czyli - skoro bank pozyczyl mu kase to znaczy, ze
        odpowiednio zarabia.Czyli jest to jednak wyznacznik okreslonego
        poziomu zycia.
        Takich co niedojadaja chyba za wielu nie ma.
        W druga strone mozna sie pomylic i owszem- kogos moze byc stac na
        auto 2 krotnie drozsze niz to, ktorym jezdzi.

        dobry samochód, piękny dom, markowe ciuchy nie
        > są wyznacznikiem niczego

        A mnie sie wydaje, ze sa po prostu wyznacznikiem dobrej sytuacji
        materialnej- czyli tego, czego wielu innym zazdrosci.

        • zebra12 Nie zrozumiałaś mojego postu 23.07.09, 09:05
          Napisałam, że ludzie z klasą się tym nie afiszują. Dla nich to
          normalne, że mają i sobie jeżdżą. Nie gadają ile to kosztowało, jaki
          to super model itp. Albo nie zajeżdżają na plażę wypasionym
          motocyklem, by inni podziwiali.
          Wiadomo, że ktoś bogatszy kupi sobie coś lepszego, a mniej bogaty
          skromnego. Ale bogaty może sobie kupić np drogie implanty zebowe i
          siłą faktu nikt tego nie zauważy. Są też ludzie, którzy mają duże
          pieniądze, a żyją skromnie. Pieniądze leżą na koncie - znam takie
          osoby.
          Ale tu chodzi o wartości, które są w życiu ważne. Dla niektórych
          jest to kasa właśnie. Dla mnie zdecydowanie NIE.
          Jak to mój tata mówi: wszystkim równo po śmierci łopata w d.pę smile
          • lola211 Re: Nie zrozumiałaś mojego postu 23.07.09, 11:23
            Nie gadają ile to kosztowało, jaki
            > to super model itp. Albo nie zajeżdżają na plażę wypasionym
            > motocyklem, by inni podziwiali.

            To jest oczywiste, ze takie zachowania zahaczaja o buractwo.Ale-
            wcale nie trzeba sie afiszowac, wystarczy po prostu miec, by innych
            skrecalo i by dorabiali tym ludziom łatkę nowobogackich bufonów.

            > Ale tu chodzi o wartości, które są w życiu ważne. Dla niektórych
            > jest to kasa właśnie. Dla mnie zdecydowanie NIE.

            Tak, taki poglad maja z reguły ludzie, ktorzy nie grzesza nadmiarem
            pieniedzy- wszem i wobec twierdza, ze kasa nie ma dla nich zadnego
            znaczenia, ze liczy sie zdrowie, a kasa- rzecz nabyta i tym podobne
            banały.
            Ja tam otwarcie sie przyznaje, ze zycie na niskim poziomie
            materialnym mnie nie interesuje, zas kwestie finansowe sa rownie
            wazne jak inne.
            • shellerka Re: Nie zrozumiałaś mojego postu 23.07.09, 11:41
              lola, ja wierzę że są ludzie dla których dobra materialne się nie liczą - np.
              moi rodzice i... rodzina Borejków z Jeżycjady M.Musierowicz.
              Ale fakt, mimo że wychowałam się na takich wzorcach, nie ukrywam że też lubię
              dobrobyt. Tyle, że nie dla samych dóbr materialnych, a raczej dla poczucia
              bezpieczeństwa które dają pieniądze.
              Tyle, że moje doświadczenie życiowe i wiele trudnych chwil po drodze sprawiły,
              że nie jestem niewolnikiem kasy. I mam do niej ZDROWE podejście. Pieniądze raz
              są, a raz może ich nie być. Najważniejsze to wiedzieć, że zamiana chanel na
              soraye to nie dramatsmile i że życie nei polega na gromadzeniu majątku, ale na
              korzystaniu z samego życia i cieszenia się nim niezależnie od tego na jakie
              przyjemności nas w danym momencie stać.
              Wygrzebywanie ostatnich monet ze skarbonki "na czarną godzinę" i wydanie ich na
              kino może dać niekiedy więcej radości niż płacenie lekką ręką rachunku w drogiej
              restauracji.
              • lola211 Re: Nie zrozumiałaś mojego postu 23.07.09, 12:11
                > lola, ja wierzę że są ludzie dla których dobra materialne się nie
                liczą - np.
                > moi rodzice i... rodzina Borejków z Jeżycjady M.Musierowicz.

                Oczywiscie , ze istnieja.
                Dla mnie nie jest to zadna cnota, wrecz przeciwnie.

                Widze, jak brak pieniedzy ludziom doskwiera,jak borykaja se z
                codziennoscia, na starosc wioda zycie pozalowania godne.

                >i że życie nei polega na gromadzeniu majątku,

                Ja uwazam, ze gromadzic trzeba- na czarna godzine, a beztroska
                pustka na koncie to prosta droga do klopotów.

                • shellerka Re: Nie zrozumiałaś mojego postu 23.07.09, 12:25
                  a nie uważasz ze takie podejscie, moze prowadzic do tego, ze w razie
                  niepowodzenia nagłe pogorszenie stopy życiowej może cię załamać?

                  moim zdaniem są ludzie, którzy tylko gadają, że nie zależy im na kasie i z
                  pogardą wyrażają sie o ludziach, którzy coś robią w kierunku zwiększania swojej
                  zamożności i to są zwyczajni hipokryci, którzy sami by chcieli, ale nie mogą
                  albo raczej nie potrafią zrobić niczego żeby sobie polepszyć sytuację, tylko z
                  zawiścią patrzą na kolejne nowe auto sąsiada i myslą jak by mu porysować lakierwink

                  ale są też ludzie, którzy faktycznie nie potrzebują nowej sukienki, czy auta,
                  nie odczuwają konieczności oszczędzania czy pomnażania pieniędzy, starcza im to
                  co daje im łaskawy los, nie narzekają, nie zaglądają innym do garnka i garażu.
                  Rozumiem Cię, bo ostatnio coraz częściej różnica w podejściu moim i rodziców do
                  pieniędzy prowadzi do sprzeczek. Ja proszę ich, żeby uregulowali sprawę wykupu
                  swojego mieszkania, sprawę spadku po moim dziadku, pilnuję żeby właściwie
                  ulokowali oszczędności, które poprostu odkładają na subkonto, bo chciałabym żeby
                  za kilka lat nie musieli się martwić że mają za niską emeryturę i na coś ich nie
                  stać, no i żeby brat był w jakiś sposób materialnie zabezpieczony, a oni jakby
                  tego nie rozumieli.

                  Chodzi mi o to, że pilnuję się cały czas, żeby pamietac o innych wartościach i
                  nie zatracać się w pożądaniu kolejnego gadżetu.
                  • lola211 Re: Nie zrozumiałaś mojego postu 23.07.09, 13:04
                    > a nie uważasz ze takie podejscie, moze prowadzic do tego, ze w
                    razie
                    > niepowodzenia nagłe pogorszenie stopy życiowej może cię załamać?

                    Po to wlasnie uwazam nalezy inwestowac i oszczedzac, by miec w razie
                    czego za co zyc i by zalamanie nerwowe nie grozilo.

                    > Chodzi mi o to, że pilnuję się cały czas, żeby pamietac o innych
                    wartościach i
                    > nie zatracać się w pożądaniu kolejnego gadżetu.

                    Zadna przesada nie jest dobra,aczkowiek najczesciej sukces osiagaja
                    ci , ktorzy mocno czegos pragna i wysoko siegaja, zamiast zadowalac
                    sie tym, co tzw. los przyniesie- kwestia ambicji.
                  • fajka7 Re: Nie zrozumiałaś mojego postu 23.07.09, 13:32
                    "Chodzi mi o to, że pilnuję się cały czas, żeby pamietac o innych
                    wartościach i
                    > nie zatracać się w pożądaniu kolejnego gadżetu."

                    No dobra - przeszlas teraz do przedstawienia swojej zyciowej
                    filozofii, ale co to ma wspolnego z nowym autem, ktore rozjuszy
                    sasiada? Zdrowe podejscie do pieniadza nie wyklucza posiadania
                    drogich rzeczy i zycia na wysokim poziomie.
    • majenkir Re: samo 22.07.09, 14:18
      Zalezy o jakich markach mowimy, bo jesli o Ferrari czy Lamborghini,
      to wiadomo, ze czlowiek ma kase i nie zaciaga pasa na to auto wink.
      A tak w ogole, to nieciepie tych gadek o "nie kluciu w oczy"....
    • olaj Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 15:41
      To taka polska specyfika właśnie komentować ubrania, wózki dla
      dzieci, samochody sąsiadów i figurę laluni z warzywniaka smile

      Co też zdarza mi się czynić, więc kamieniem nie rzucę wink

      Miała zwykłego opla astrę, ale z salonu na kredyt - i co? po 2
      latach i 2 miesiącach zaczął się sypać (wałek rozrządu! układ
      wydechowy! to części i naprawy idące w tysiące) a GM rozłożyło ręce
      i powiedziało - sorry, minął okres 24 miesięcy i nam nic do tego
      papoa.


      I chociaż moim marzeniem był zawsze mały, sportowy, szybki samochód
      (z 15-12 lat temu "chorowałam" na Hondę CRX a miałam fiata 126p ha
      ha) teraz mam dużą, terenową krowę do pracy. Może jak dzieci wyrosną
      z fotelików i zaczną jeździć skuterkami, to kupię sobie Porche jak
      Rodowicz, a co! wtdy akurat będę w porządnym wieku do zaszalenia na
      polskich "autostradachuncertain

      Pozdrawiam i szerokiej drogi,
      Ola
    • fajka7 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 22:39
      "nie kłuć w oczy ludzi... "

      Ale zdajecie sobie sprawe mam nadzieje, ze kłucie w oczy, to nie
      jest problem tego, który kłuje, tylko kłutego, prawda?
      Co wiecej ten, który kłuje, moze nie miec bladego pojecia, ze
      własnie kogos "krzywdzi", bo skad ma wiedziec, co kogo kłuje?
      Czy ktos tu moze uwaza, ze zycie kierowane zasada, by nikogo nie
      urazic jest w ogole mozliwe i ma choc minimalny sens?
      Zazdrosc ludzka rzecz- choc wiekszosc sie jej wyprze smile
      Powtarzam za kims i powtorze i tutaj - to zazdrosci nasza
      cywilizacja zawdziecza rozwoj i dzisiejsze zdobycze - bo jeden
      drugiemu musial pokazac, ze potrafi lepiej, wiecej i bardziej smile
      • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 22.07.09, 23:37
        fajka, chodzi raczej o to, zeby nie kluc w oczy ludzi, ktorzy z zawisci sa
        gotowi do róznych dziwnych rzeczy - chocby zalewania balkonu, przebijania opon,
        donosów do skarbówki i podkładania świń.
        po co robic sobie wrogów?
        • big__mama Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 10:10
          Czyli lepiej nie kupować wymarzonego Land Cruisera za 350 tys bo
          sąsiadka doniesie na mnie skarbówce?
          • shellerka Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 10:37
            na to wygląda niestetysmile
            ale tez mysle ze zalezy od ludzi jakimi sie otaczasz albo jacy ciebie otaczaja.

            ja mniej wiecej wiem, przed kim w moim otoczeniu powinnam narzekać a przy kim
            mogę wyluzowaćsmile

            aczkolwiek ostatnimi czasy się zdziwiłam, bo od człowieka zamożnego usłyszałam
            wypowiedziane ze złością wręcz że wiedział że nie zależy mi na pracy bo wie ile
            mój mąż zarabia i że co to dla mnie 3 tysiące złotych - przy czym facet nie ma
            bladego pojęcia o naszej sytuacji finansowej, a swoją opinię opierał właśnie na
            pozorach typu auto, czy wygląd i plotkach oczywiście.
          • lady_nina Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 14:07
            big__mama napisała:

            > Czyli lepiej nie kupować wymarzonego Land Cruisera za 350 tys bo
            > sąsiadka doniesie na mnie skarbówce?

            ale dlaczego nie kupowac? jezeli dochody zgloszone skarbowce sa
            wspolmierne do ceny wymarzonego samochodu, to jaki problem?
            Problem to moze miec gosc, ktory w ostatnim 10-leciu zglaszal
            skarbowce dochody roczne rzed 30 tys. zl, a nabyl auto za 300k,
            wille za 1mln, etc.
          • ppo Jeśli zarobiłeś nań uczciwie, zapłaciłeś podatki 14.08.13, 10:59
            to nie masz co się skarbówki obawiać. Przyjdzie, skontroluje, pójdzie. W czym problem?
        • fajka7 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 13:25
          "fajka, chodzi raczej o to, zeby nie kluc w oczy ludzi, ktorzy z
          zawisci sa
          > gotowi do róznych dziwnych rzeczy - chocby zalewania balkonu,
          przebijania opon,
          > donosów do skarbówki i podkładania świń.
          > po co robic sobie wrogów?"

          Z takim pogladem sie nigdy nie zgodze. Postawa podporzadkowywania
          sie psychopatom kompletnie mi nie lezy. Nie mam nic przeciwko
          donoszeniu na mnie skarbowce, ktora zreszta doskonale sie orientuje
          jakie dochody posiadam i jakie od nich podatki odprowadzam.
          A przebijaniem opon zajmuje sie policja, bo jest niezgodne z prawem?
          Ogolnie wyznaje zasade, ze czlowiek, ktory ma czyste sumienie nie
          powinien sie bac. Moze natomiast zmienic sasiadow, jesli niechcacy
          otoczyl sie patologia.
          • hugo43 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 16:17
            my mamy najgorsze auto na calym parkingu,ale rownoczesnie jedyni z
            bloku kupilsmy mieszkanie za gotowke.wiec nie ma co spekulowac jak
            samochod swiadczy o statusie materialnym.po prostu kazdy ma inne
            priorytety.
    • skoobus Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 11:07
      W moim otoczeniu (czyt osiedlu) jest pewna rodzinka, dośc młode małzenstwo z
      dwójką dzieci. Mieszkaja w starym domu, brzydkim, w srodku bieda (wiem bo
      widziałam). Głowa rodziny czyli pan T wyjechał do Anglii na zarobek jakies dwa
      lata temu, nie było go z rok. Gdy wrócił pierwsze co kupił to wypasione auto. I
      nic gdyby nie to, ze dach im przecieka, zyja dośc biednie, nie wiem czy maja
      nawet na paliwo bo samochód stoi przed domem cały czas, pali duzo, znana marka.
      Ale wokół auta co jakis czas roi sie od ludzi i opowiadanie jakie to boskie
      autko. Mnie to nie obchodzi w sumie, ich sprawa, ale te dzieci widac do
      najszczęśliwszych nie należa.
    • kawka74 Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 23.07.09, 11:47
      IMO jedynym wyznacznikiem do oceny statusu materialnego jest zeznanie podatkowe wink
      Ocenianie po pojedynczych elementach (samochód, wakacje w nieszczęsnym Egpicie lub też na działce pracowniczej bądź śpiworek Lacoste), czy ktoś jest dziany, czy też wbija zęby w ścianę, to nieporozumienie.
      • paliwodaj Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 24.07.09, 22:30
        tak w nawiazaniu do samochodow to moj maz wczoraj wrocil z pracy i
        mowi ze wlasciciel jego firmy kupil sobie Bentley-a za 246 tys $.
        Ja sie pytam skad wie za ile, a on na to ze ma ciagle kartke z cena
        przyklejona do szyby smile))

        Mnie sie tez wydaje ze dla wielu ludzi samochod jest wyznacznikiem
        posiadanego majatku, moj kolega ostanio stwierdzil ze kupno
        samochodu za granica jest w zlym tonie , w domysle dla biedakow.
        Ja szczerze powiedziawszy nie mam czasu na dociekanie marek, cen
        cudzych samochodow, nie znajduje w tym najmniejszej przyjemnosci.
        Kurcze to strasznie czasochlonne. Moj maz z kolei o samochodach moze
        rozmawiac dniami i nocami, uwielbia samochody, nie przepusci zadnych
        targow, pokazow, to taki maly komputerek ktory pamieta co ktora
        marka kiedy wprowadzila, rozpoznaje nie tylko rodzaj samochodu, ale
        i trafnie rocznik, zna tez ich ceny. Sami mamy 2 samochody, jeden
        mniejszy , prawie wylacznie jezdzi nim maz. drugi wiekszy jezdze nim
        ja - coby sie wszystkie dzieci w ilosci 3 sztuki pomiescily smile
        Kiedys mielismy samochody starsze , nawet powiedzialabym stare, ale
        od czasu gdy kompletnie wysiadly mi hamulce tuz przed wjazdem na
        autostrade powiedzialam ze moja rodzina jest zbyt cenna zeby
        ryzkowac zycie w starym gracie, Nienawidzilam ciagle palacych sie
        tajemniczych kontrolek, stukania w skrzyni, no i ostatecznie te
        hamulce mnie dobily. Nigdy wiecej starego samochodu, nie dociera do
        mnie ze ktos "kocha" swoj 15 letnie auto. Kocha sie ludzi, do auta
        mozna sie przywiazac, ale bezpieczenstwo jest wazniejsze niz jakas
        durna milosc do samochodu
        • psycho.tata mercedes? 25.07.09, 15:18
          ciekawe ze ani razu w tej dyskusji nie pada haslo MERCEDES smile

          a jeszcze ciekawsze - po co to czytalem.... ;]
        • xolaptop "wrocil z pracy i mowi ze wlasciciel jego firmy" 25.07.09, 17:06
          "maz wczoraj wrocil z pracy i mowi ze wlasciciel jego firmy" - zastanawiające.
    • xolaptop Jazda samochodem jest dla niezamożnych. 25.07.09, 15:20
      Rozejrzyjcie się, czym przemieszczają się zamożni ludzie, a zrozumiecie, że
      samochód to pojazd biednych, co najwyżej nadaje się dla klasy średniej.
      W Europie pojazdami takimi są pociągi. Z pociągu przesiada się zamożny człowiek
      do taksówki albo samochodu z kierowcą, np. firmowego.
      Inna opcja to samolot, a potem taksówka albo samochód z kierowcą, np. firmowego.
      Bardziej niezależni wybierają śmigłowce, bo łatwiej o lądowisko w centrum miasta.
      Człowiek dobrze sytuowany nie para się samodzielnym kierowaniem pojazdem, chyba,
      że jest to jego hobby. Ale wtedy takim pojazdem może być też rower, motocykl itp.
      Nasz kraj jest biednym krajem, więc kryteria zamożności mogą być u nas wypaczone
      i może dlatego niektórym wydaje się, że ktoś, kto siada za kierownicą
      czegokolwiek, jest dobrze sytuowany.
    • besdub Re: samochód jako wyznacznik statusu materialnego 25.07.09, 15:26
      Przeciez to rosyjski zwyczaj. Tak jak to ujelas, niedojedza,
      mieszkaja w M2 z rodzicami, nigdy nie byli w kinie itd.
      Mi to troche przypomina progam telewizjny, ktory nidawno ogladalem, o
      gangsterze ze wschodu, ktoremu po smierci w domu urzadzono a
      kapliczke gdzie glownym obiektem bylo jego stare bmw, samochod
      cenntralnie w domu. O ile dom mozna bylo nazwac domem ale to juz ma
      male znaczenie bo to Gruzja, Rosja byla.

      lub polecam wkleic ten link autownia.blox.pl/resource/mercedes_benz_grave.jpg

      Kazdy kto troche byl na zachodzie wie jak to jest, samochod kosztuje
      grosze, benzyna tyle samo albo i mniej co i wPolsce, autostrady
      bezplatne (moze nie wszedzie), ludzie zarabiaja kilkakrotnie wiecej
      niz w kraaju znad Wisly a i tak samochodow nie posiadaja.

      Pozatym mam wrazenie, ze w duzych miastach samochod to czesto tylko
      klopo tym bardziej jak sie nie ma rodziny. Stluczki, kradzieze,
      parkowanie, naprawy, mandaty, ubezpieczenia... No i najwazniejszy to
      ten, ze na piwo nie pojedziesz

      Oczywiscie rozumiem ze samochod jest czesto niezbedny lub jest
      narzedziem pracy.

      Ja sam uwielbiam samochody i zamierzam kupic ale cabrio na niedzielne
      przejazdzki.

      Ale coraz czesciej wydaje mi sie, ze samochod jest archaicznym
      wynalazkiem.

      CMOK CMOK

    • kpt_kloss Alez to oczywiste, ze rower to najlepszy samochod 25.07.09, 15:56
      Wszedzie wjedzie, wszedzie zaparkuje, nie pali benzyny, nie
      zasmieca, prawie nigdy sie nie psuje, moze trwac cale wieki, zdrowy,
      nie trzeba miec prawa jazdy ani ubezpieczenia, mozna go trzymac u
      siebie w mieszkaniu/domu.

      Przez dlugie lata mojego doroslego zycia przemieszczalem sie
      wylacznie rowerem w polaczeniu z doskonala w moim bylym miescie
      komunikacja miejska. Jesli trzeba bylo samochod na weekend szlo sie
      po prostu do pozyczalni.

      Obecnie niestety mieszkam w miejscu gdzie samochod jest niezbedny.
      Dlatego posiadam. Oczywiscie taki znacznie ponizej mojego statusu
      majatkowego. Klucie w oczy samochodem to oczywiscie dla ludzi mocno
      niedowartosciowanych.
      • porno321 Re: Alez to oczywiste, ze rower to najlepszy samo 25.07.09, 17:18
        Jestem studentem. Jeżdżę Audi z 1991 roku. Samochód kupiłem i utrzymuję za samodzielnie zarobione pieniądze. Mogłem kupić samochód dużo nowszy i X razy droższy. Zamiast tego wybrałem jazdę na nartach w Val Thorens, czy też niezapomnianie wakacje na Sycylii (5 tys. kilometrów starym dieslem). Wypiję piwko, wyjdę do kina, pojadę na majówkę, zadbam o psa, sfinansuje studia podyplomowe. Priorytety! smile Stojąc na światłach obok najnowszej R8 nie czuję się ani trochę gorszy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka