strikemaster 04.08.09, 21:41 Już to widzę, darmowe żłobki i przedszkola w Polsce, sci-fi. Zamiast tego rząd skieruje do obywateli kolejny apel "idźcie i się rozmnażajcie". Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nadziejjja Re: Skąd się NIE biorą dzieci 04.08.09, 22:15 A ja nie chcę wracać do pracy! Chcę posiedzieć z dzieckiem w domu do czasu, aż pójdzie do przedszkola. I co? Du.pa! Jako osobie prowadzącej działalność gospodarczą nie przysługuje mi urlop wychowawczy. Mam pracować, płacić składki na ZUS, żeby sobie inni mogli brać lewe zwolnienia, a dziecko niech mi wychowują obcy ludzie? Nie ma to ja polityka prorodzinna. Odpowiedz Link Zgłoś
janinaelz Re: Skąd się NIE biorą dzieci 04.11.09, 17:57 Dokladnie taka sama sytuacje miala moja corka, ktora po skonczeniu studiow aby nie byc bezrobotna otworzyla dzialalnosc gospodarcza.I tez nie mogla skorzystac z urolpu wychowawczego platnego. Obecnie moja wnuczka ma juz 3 lata i corka znalazla oferte pracy w domu dziecka/ co sie okazalo p.Dyrektor stwierdzila jak ma pani dziecko to nie mam dla pani pracy/ Odpowiedz Link Zgłoś
irytator Re: Skąd się NIE biorą dzieci 04.08.09, 23:10 To że kobieta jest mniej atrakcyjnym pracownikiem niż mężczyzna jest faktem. Moim zdaniem rolą państwa w polityce pro-rodzinnej jest stworzenie warunków wyrównania tej dysproporcji. Dziś państwo zrzuca odpowiedzialność na pracodawcę nakazując mu równe traktowanie obu płci, niezależnie od efektywności pracy. Pracodawca, nie będąc organizacją charytatywną, przenosi koszty na wszystkie kobiety (matki i niematki). To dlatego istnieje większe bezrobocie kobiet i niższe płace. Nie rozumiem tylko czemu nikt nie zaproponował by np. obniżyć koszty pracy kobiet przez ulgi (np. podatkowe czy inne) dla matek, tak by pracodawca oszczędził na kilku kobiecych etatach środki na dodatkową osobę. Dodatkowy etat da szanse na zastępstwa podczas zwolnień chorobowych a w czasie kiedy dzieci nie chorują będzie dawał dodatkowe zyski. Wydaje mi się, że koszt takich ulg będzie mniejszy niż koszt zasiłków dla bezrobotnych kobiet, utraty kwalifikacji, czy innych kosztów społecznych (np. leczenia depresji). Uważam, że przede wszystkim powinny być w ten sposób wspierane kobiety młode i przy pierwszym i drugim dziecku. Bo z czasem decyzja jest trudniejsza a koszty leczenia (bezpłodności dotykającej już ponad 10% par) co raz większe. Czemu zamiast idiotycznego becikowego nie dać rocznego dofinansowania przedszkola rodzicom powracającym do pracy po urlopie wychowawczym. Nawet kwota 100 zł miesięcznie w takiej sytuacji będzie lepsza niż 1000 zł na starcie dla każdego. Pomysł obowiązkowego tacierzyńskiego mnie nie przekonuje podobnie jak urlopu wychowawczego. Lepsza jest zachęta niż przymus. Uważam jednak, że jeśli kobieta robi przerwę w pracy to ojciec dziecka powinien z automatu współfinansować jej składkę emerytalną przez ten czas. Odpowiedz Link Zgłoś
parowkowa Re: Skąd się NIE biorą dzieci 04.08.09, 23:54 > Nie rozumiem tylko czemu nikt nie zaproponował by np. obniżyć koszty > pracy kobiet przez ulgi (np. podatkowe czy inne) dla matek, tak by > pracodawca oszczędził na kilku kobiecych etatach środki na dodatkową > osobę. Dodatkowy etat da szanse na zastępstwa podczas zwolnień > chorobowych a w czasie kiedy dzieci nie chorują będzie dawał > dodatkowe zyski. Myslenie zyczeniowe, pracodawca przekalkuluje sobie czy bardziej mu sie oplaca zatrudnic facetow lub ewentualnie niezamezne kobiety, czy zatrudnic mlode matki + otrzymywac doplaty i wiecznie znosic chorobowe dzieciakow, wymykaniee sie z pracy wczesniej itp. Pracodawca nie jest Matka Teresa z Kalkuty, jezeli na czyms sie da zaoszczedzic, to zaoszczedzi, i jezeli dotychczasowa robote wykonuja 3 osoby to nie zatrudni czwartej zeby ta trojeczka mogla sobie chodzić na zwolnienia. > Czemu zamiast idiotycznego becikowego nie dać rocznego > dofinansowania przedszkola rodzicom powracającym do pracy po urlopie > wychowawczym. Nawet kwota 100 zł miesięcznie w takiej sytuacji > będzie lepsza niż 1000 zł na starcie dla każdego. Nic nie trzeba dofinansowywac, wystarczy zeby bylo tyle przedszkoli, ile jest chetnych do nich. > Uważam, że przede wszystkim powinny być w ten sposób wspierane > kobiety młode i przy pierwszym i drugim dziecku. Bo z czasem decyzja > jest trudniejsza a koszty leczenia (bezpłodności dotykającej już > ponad 10% par) co raz większe. Z dzieckiem jest jak z samochodem - nie kazdy musi je miec. Jezeli kogos nie stac na dziecko to wrecz nie powinien go miec. Koszty beztroskiego rozmnazania sie ludzi nie zaprzatajacych sobie glowy takimi glupotami jak wyzywienie czy edukacja nie moze byc przerzucane na ludzi ktorzy staraja sie postepowac swiadomie i odpowiedzialnie. > Pomysł obowiązkowego tacierzyńskiego mnie nie przekonuje podobnie > jak urlopu wychowawczego. Lepsza jest zachęta niż przymus. Nie zgadzam sie, poniewaz z zajmowaniem sie dzieciakiem jest jak z placeniem podatkow - gdyby nie przymus to nikt by tego nie robil. Zajmowanie sie malym dzieciakiem to niewyobrazalnie koszmarny kierat, niezaleznie co staraja sie wmawiac nam inne kobiety (zlosliwie chyba chcace nas wpedzic w ten koszmar w ktorym same sie znalazly, za namowa innych "zyczliwych" kobiet). Faceci to widza, i jako ze myslec umieja (wbrew temu co sie sadzi ;p) to nie tykaja sie tego syfu. Przymus spowodowalby ze kazdy by szedl na tacierzynskie, czy mu sie podoba czy nie, wachalby te osrane pieluchy, czy lubi czy nie (az by sie oswoil i niezwracal na to uwagi), i za kilkadziesiat lat nikt juz by sie nad tym nie zastanawial (tj. nad tym czy facet powinien zajmowac sie dzieciakiem i rezygnowac z pracy czy nie). Do tego, przymusowe tacierzynskie (i to w ROWNEJ WYSOKSOCI jak macierzynski urlop, co nie oznacza ze powinno to byc xx tygodni, moze macierzynskie trzeba podzielic na dwa "okresy" - jedno dla matki drugie dla ojca) bylby NAJLEPSZYM sposobem aby kobiety oprzestaly byc dyskryminowane w pracy (to + oduczenie kobiet od brania zwolnien na ciaze jak tylko zobaczy dwa paski na tescie). > Uważam jednak, że jeśli kobieta robi przerwę w pracy to ojciec > dziecka powinien z automatu współfinansować jej składkę emerytalną > przez ten czas. W 100% zgadzam sie! To jego dziecko, zonka jemu bedzie prasowac skarpetki, wiec niech on jej sponsoruje te skladki, a nie cala reszta spoleczenstwa. Nalezy tez odpowiednio uswiadomic spoleczenstwo ze komuna sie skonczyla i takie kuriozum jak minimalna emerytura odchodzi w niepamiec. Dodawanie chyba kazdy opanowal - albo spedze x lat nianczac dzieciaka i nie bede odkladac na emeryture albo spedze te x lat siedzac w robocie, powiekszajac swoj kapital emerytalny - tak czy siak jest to jednostkowa, swiadoma decyzja. I jak kazda decyzja laczy sie z konsekwencjami - za wczesniejsze osiwienie od pracy cale zycie panstwo nie daje dodatkowej kasy, to czemu ma sponsorowac czyjes siedzenie w domu? "Jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz" doslownie Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 05.08.09, 00:33 Tylko jedno pytanie - wychowujesz dziecko bo musisz? I gdybys nie musiala, to bys nie wychowywala? No, ale ja to dziwny jestem, bo lubie zajmowac sie (swoimi) dziecmi (cudze mnie denerwuja). Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Skąd się NIE biorą dzieci 05.08.09, 01:57 Tu nie jest mowa o wychowywaniu, tylko o opiece w pierwszych latach zycia nad dzieckiem, ktore wtedy nie rozni sie wiele od automatu i nie wiadomo o co mu chodzi. Opieka nad niemowlakiem pochlania cala dobe, matki miesiacami nie spia. Co 2-3 godziny karmia, i tak przez pol roku. Do tego przewijanie, mycie. Oprocz tego prace domowe; gotowanie, sprzatanie, pranie. KIERAT. Widac, ze tego nie robiles, nie bylbys zdziwiony, ze sie o tym tak mowi. Gdyby przyznac pierwsze pol roku kobiecie, a drugie pol ojcu, to wyrownaloby szanse na rynku pracy, a poza tym nauczyloby ojcow odpowiedzialnosci za wlasne dzieci. Mezczyzni bardzo dobrze to sobie urzadzili: uwazaja, ze dziecko potrzebuje ojca od 3 roku zycia, czyli akurat wtedy kiedy idzie do przedszkola, komunikuje sie i nie robi w gacie. Swietnie, co? Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 05.08.09, 02:01 Akurat robilem to wszystko (dwojka byla karmiona butelka wiec nie bylo problemu z karmieniem) i wiem co to oznacza. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 05.08.09, 02:10 I rozwijajac - naprawde chcesz mi powiedziec, ze gdyby nie przymus karny to nie karmil(a)bys dziecka? Nie przewijal(a) (zastanawiajac sie czy stolec ma odpowiedni kolor i konsystencje)? Nie tulil(a) w nocy i nie stawala na rzesach zastanawiajac sie dlaczego ono tak wyje skoro jest nakarmione, "wybekane", ma sucho, brzuch nie jest twardy i nie ma goraczki? Jesli tak to "rispekt". Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 07.08.09, 08:29 Dzieckiem ktoś musi się zajać. Bo wyje. A skoro facet nie wstanie,albo obudzi lezącą obok i powie ": no zrób coś" to kobieta 4 raz w nocy wstaje, choć ledwie trzyma się na nogach. I od stawania na rzesach przy wyjącym w nocy dziecku najcierpliwasza matka doswiadcza wreszcie syndromu - ku.r.wa, kocham cie, ale zamknij sie wrreszcie do cholery, bo cie uduszę. Opiekuńczość, a zmuszanie do opieki to dwi inne sprawy,. Cudownie jest ugotować obiad trzy razy w tygodniu, zeby wszystkim było przyjemnie. Przymys ugotowania obiadu codzinnie po pracy, bo jestes kobietą, a twój mąz wraca wczesniej , nie jest przyjemny. Odpowiedz Link Zgłoś
nineveh Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.10.09, 08:37 Ty chyba jestes chora albo masz braki hormonalne, albo zaburzenia psychiczne, albo wszystko na raz. Jasne, ze kierat. WSZYSTKO jest kieratem. Praca dla glupawego pracodawcy, codzienne obowiazki (te nie zwiazane z dziecmi) SA KIERATEM. Ale takie jest zycie. Zycie to wykonywanie obowiazkow a nie impreza. Z jedna roznica miedzy obowiazkami: te wykonywane z miloscia przestaja byc kierate. Ale moze Ty po prostu nie wiesz, co to milosc. Jeszcze nie nosilas w sobie tego malenkiego zycia, i po prostu nie uswiadamiasz sobie, jakie koszmarne bzdury pleciesz. Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi o rany, ale śmieszne brednie 18.10.09, 14:30 rikol, ile ty masz lat...? chyba dość niewiele Odpowiedz Link Zgłoś
parowkowa Re: Skąd się NIE biorą dzieci 05.08.09, 07:56 Szczesliwie nie mam narazie dziecka. Dzieckiem KTOS sie zajac musi, i faceci wychodza z zalozenia ze tym KIMS musi byc kobieta. Bo "natura tak urzadzila" , bo tak zawsze bylo. Nie dziwie im sie ze nie garna sie do tego kieratu. Nalezy ich zmusic do zajmowania sie dzieckiem, tak samo jak kiedys nalezalo ich zmusic przymusem prawnym do nie-bicia zony, i dzis juz nikt nie uwaza ze to normalne lac polowice. > No, ale ja to dziwny jestem, bo lubie zajmowac sie (swoimi) dziecmi (cudze mnie > denerwuja). Jestes wyjatkiem i szczesc boze, mam nadzieje ze nie odbywa sie to na zasadzie - mam ochote sie pobawic z dzieciakami ktore akurat sa wyspane/nakarmione/czyste to sie z nimi bawie, ale jak mi sie nie chce to siedze na kompie/ide na browawa, a czy one sie leja, obsrywaja czy dra z glodu to ci zwisa i powiewa. Bo bywa i tak. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 05.08.09, 22:25 > Szczesliwie nie mam narazie dziecka. No to wybacz, ale sobie po prostu teoretyzujesz. > Jestes wyjatkiem i szczesc boze, mam nadzieje ze nie odbywa sie to na zasadzie > - mam ochote sie pobawic z dzieciakami ktore akurat sa wyspane/nakarmione/czyst > e to sie z nimi bawie, ale jak mi sie nie chce to siedze na kompie/ide na browa > wa, a czy one sie leja, obsrywaja czy dra z glodu to ci zwisa i powiewa. Bo byw > a i tak. Bywa i tak, że w ten sposób zachowuje się mamusia i co z tego? A dziećmi się zajmuję nie tylko wtedy jak są "obrobione". Także je "obrabiam". Nie masz dzieci, ale doskonale wiesz jak to jest i jak zachowują się faceci - prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
pinup Re: Skąd się NIE biorą dzieci 06.08.09, 14:56 > Nie masz dzieci, ale doskonale wiesz jak to jest i jak zachowują się > faceci - prawda? czy psychiatra musi byc bylym pacjentem zakladu zamknietego, a chirurg wylezec swoje na stole operacyjnym, zeby wiedziec co robia? najlepsza forma nauki to bystra obserwacja innych, a nie pakowanie sie samemu w kierat. kazdy myslacy czlowiek zdaje sobie sprawe z tego ile wyrzeczen kosztuje macierzynstwo. do tej swiadomosci nie trzeba miec wlasnych dzieci. bawia mnie matki( a jeszcze bardziej tatusiowie), ktore probuja mi wmowic, ze nic nie wiem o zyciu, bo nie jestem taka umeczona jak one. otoz wiem widocznie wiecej, skoro z wyboru jeszcze nie wpakowalam sie w pieluchy i nie jestem pewna czy kiedys to zrobie. uwielbiam te dyskusje, kiedy sie mnie przekonuje, ze ten kto w zyciu unika problemow jest glupikiem wiekszym od tego, kto w nie popada Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 06.08.09, 15:47 Ale wiesz co to stereotyp? Odpowiedz Link Zgłoś
mik5 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 07.08.09, 21:38 a jak tłumaczysz sobie to, ze niektórzy płacą cięzkie pieniądze, żeby się "wpakować" w ten kierat? Odpowiedz Link Zgłoś
pinup Re: Skąd się NIE biorą dzieci 09.08.09, 15:03 alez ja absolutnie nie jestem przeciwna rodzicielstwu. rozumiem, ze ludzie maja potrzebe posiadania dzieci, nie jestem tylko w stanie pojac tego, ze nie potrafia podolac obowiazkom, ktore na siebie swiadomie biora. prawie wszystkie moje kolezanki maja juz po dwojce wczesniej zaplanowanych dzieci, a teraz nie sa w stanie poradzic sobie ani z nimi, ani z wlasna psychika. znamy sie od lat i wiem, ze ich sytuacja to konsekwencja podejmowanch przez nie wyborow i nabytej odpornosci na glos rozsadku. dopoki ludzie (a szczegolnie kobiety) nie wezma odpowiedzialnosci za swoje decyzje, doputy beda sie odnajdywac w sytuacjach, z ktorymi sobie nie radza. powtorze sie jeszcze raz - macierzynstwo to kierat, dlatego powinno byc swiadome. niestety emocje, wzorce spoleczne, a nieczesto brak innych pomyslow na zycie robia swoje. Odpowiedz Link Zgłoś
nineveh [...] 13.10.09, 08:39 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 12:05 parowkowa napisała: > Nalezy ich zmusic do zajmowania sie dzieckiem, Przydałoby się, żebyś sprecyzowała swój cel - chcesz, aby dzieci rodziło się znacznie mniej, a potrzeby tych, które by się urodziły, były gorzej zaspokajane? Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 12:06 A co, sabotażyk szykujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 12:13 mniemanologia napisała: > A co, sabotażyk szykujesz? Ja? Spytaj o to raczej parówkową. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 12:27 Nie, no raczej wątpię, by zakładała z góry, że facet miałby się źle zajmowac dzieckiem i nie potrafic zaspokoić jego potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 15:00 mniemanologia napisała: > Nie, no raczej wątpię, by zakładała z góry, że facet miałby się źle > zajmowac dzieckiem i nie potrafic zaspokoić jego potrzeb. Ja zaś wątpię, czy w ogóle obie potraficie myśleć, bo z waszej pisaniny wynika, że nie bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
torelek Re: Skąd się NIE biorą dzieci 05.08.09, 13:33 Wprowadzenie obowiązkowych urlopów "tacierzyńskich" dla ojców spowoduje tylko to, że mężczyźni też nie będą chcieć dzieci. Dla wielu osób urzędowe regulowanie wszystkiego wydaje się być jedyną skuteczną metodą. Doświadczenia z socjalizmem pokazały, że tak wcale nie jest. Ja osobiście uważam, że powinno się w jakiś sposób powiązać wysokość emerytury z ilością posiadanych dzieci. To jest też logiczne z ekonomicznego punktu widzenia - gdyby wszyscy tylko pracowali na emerytury (i nie posiadali dzieci) to kto by w przyszłości ich utrzymywał? Te pieniądze, które odłożyli przez całe życie byłyby bezwartościowe, bo nie byłoby na nie chętnych. I tak się składa, że najlepsze, najefektywniejsze rozwiązania to te "naturalne" - czyli takie, które "wygrały" konkurencję w naturze. Kiedyś było tak, że nadmiar dzieci powodował kłopoty (finansowe), zaś niedobór powodował problemy z opieką na starość. Jedna osoba pracująca w rodzinie (mężczyzna) była w stanie utrzymać całą rodzinę. A czemu to nie kobieta? Bo mężczyzna nie nakarmi dziecka, a kobieta jest z przyczyn naturalnych mniej efektywna w pracy. Taki był naturalny podział ról i wszystko było ok, do momentu zanim politycy zaczęli przy tym majstrować. Dodam, że jestem niewierzący - a więc moje poglądy nie są w żaden sposób wynikiem prania mózgu, tylko własnych przemyśleń. Dodam również, że moja żona pracuje, mamy dziecko (drugie wkrótce). Pracuje - bo tak chce (bez problemu utrzymalibyśmy się tylko z moich dochodów) i jej do tego nie zniechęcam. Odpowiedz Link Zgłoś
kontodopisanianaforum Re: Skąd się NIE biorą dzieci 06.08.09, 10:03 > Jedna osoba pracująca w rodzinie (mężczyzna) była w stanie > utrzymać całą rodzinę. A czemu to nie kobieta? Bo mężczyzna nie > nakarmi dziecka, a kobieta jest z przyczyn naturalnych mniej > efektywna w pracy. Tak to sobie tłumacz... Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 07.08.09, 08:36 . Kiedyś było tak, że nadmiar dzieci powodował > kłopoty (finansowe), zaś niedobór powodował problemy z opieką na starość. Jedna > osoba pracująca w rodzinie (mężczyzna) była w stanie utrzymać całą rodzinę. A > czemu to nie kobieta? Bo mężczyzna nie nakarmi dziecka, a kobieta jest z > przyczyn naturalnych mniej efektywna w pracy. A kiedy to bylo? Naturalnei keidyś na dziedzica pracowały wsie - kobiety naturalnie nie siedziały w chałupie, ale szły w pole do roboty. W XIX wieku na wychowujące dzieci meiszczanki przypadały tysiące praczek, tkaczek, włólniarek umierajacych na gruzlice i pracujących od switu do nocy na dzieci. TO MITYCZNE kiedyś i NATURALNIE dotyczyło TYLKO XIX wiecznego mieszczaństwa, bo juz arystokracja wynajmowała niańki, opiekunki i mamki, które karmiły dziecko swoje i pani. Dlaczego z takim uporem wszystkim udaje sie wmówić, z eobiety NIE PRACOWALY, skoro zapiernicząły od switu do nocy ? Odpowiedz Link Zgłoś
wj_2000 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 17.11.09, 16:50 hermina5 napisała: > Dlaczego z takim uporem wszystkim udaje sie > wmówić, z eobiety NIE PRACOWALY, skoro zapiernicząły od switu do > nocy ? Wzbudzasz się niepotrzebnie odczytując niewłaściwie głoszone tezy. Gdy się mówi "kobiety nie pracowały", to dla mnie jest to skrót myślowy! Chodzi o to, że nie chodziły do pracodawcy sprzedając swój czas i wysiłek. Ale, kurna pracowały, w tym innym znaczeniu tego słowa. Jestem już stary. Pamiętam nawet mgliście czasy okupacji, a te już po wojnie, wcale dobrze. By zrobić pranie mama nosiła wodę wiadrami ze studni od sąsiadów, bo była miękka. Woda wodociągowa (ujęcie tuż koło domu, tzw. plombka) była za twarda. Wyszło by więcej mydła, nawiasem mówiąc robionego z kości, starego jakiegoś tłuszczu i sody. Takie pranie to było trzy dni zasuwania. Obiady, po to by były tanie wymagały od cholery roboty. Prasowaie żelazkiem z "duszą". A było to spore miasto. Na wsi tej roboty było jeszcze więcej. Mężczyzna też nie pracował tylko 8 godzin. Natura była dość brutalna. Nie zostawiała wielkiego marginesu na zabawy czy hamletyzowanie. By przeżyć i mąż i żona kręcili ten kierat swojego życia z całych sił. A podział ról był oczywisty!!!! Mężczyzna pracuje czy to w polu, czy fabryce, a kobieta do takiej pracy nie idzie, bo ma jej dość w domu niewyposażonym w dzisiejsze udogodnienia i z gromadką dzieci. Dotyczyło to około 95% społeczeństwa (czy raczej lepiej powiedzieć ludności zamieszkującej dany teren). A CO DO DZIECI. Mało kto rozumie, że przez eony lat, ludzie mieli dzieci nie dlatego, że chcieli, a dlatego, że kopulacja była jedyną radością ich życia. Do całkiem niedawna ludzie nie widzieli nawet związku między kopulacją a ciążą! A gdy już dziecko się pojawiało u większości matek pojawiał się instynkt (a nie rozum, moralność, czy prawo) polegający na odczuwaniu bólu gdy dziecko płacze i rozkoszy, gdy jest uśmiechnięte!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Przecież nawet głupia kura, zamiast pieprzyć się na krągło z kogutem i dłubać za robaczkami siedzi na jajach, a potem opiekuje sę kurczętami. Ludzkie samice, mają (w większości) to samo!! Tyle, że dzisiaj związek kopulacji z rodzeniem nie jest tajemnicą, a za to dostępne są łatwe środki antykoncepcyjne. Cały finezyjny plan natury wypracowany ewolucyjnie legł w gruzach. Nie mając dziecka, kobieta nie wie nic o rozkoszy jakie dałoby jej własne dziecko. Widzi tylko zewnętrzne objawy macierzyństwa u koleżanek i mówi: na cholerę mi to! Poza tym, moda, ciągła propaganda sukcesu, hedonizmu, "samorealizacji" powoduje, że u niektórych, nawet gdy już urodzi dziecko, występuje frustracja, że życie ucieka, kariera ucieka. Taka kobieta jest w pułapce. Jak urodzi - jest nieszczęśliwa, bo traci "beztroskie, uwieńczone sukcesem finansowym i zawodowym życie". Gdy zrezygnuje z macierzyństwa, za lat 20, czy 25 zobaczy marność tych wszystkich ziemskich uciech. Gdy zobaczy szczęśliwą rodzinę koleżanki z zięciami i wnukami (a jest takich legion!!!!), zacznie dopiero wariować, że zmarnowała życie. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Skąd się NIE biorą dzieci 07.08.09, 14:48 Jedna wielka bzdura - patrz przyklad Szwecji. Akurat w niej moeszkam i jakos koledzy nie marudza, a wrecz ciesza sie idac na "ojcowski". Oczywiscie bardzo zadko siedza z najmlodszymi niemowletami. Odpowiedz Link Zgłoś
jowita771 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 24.10.09, 12:45 > kobieta jest z > przyczyn naturalnych mniej efektywna w pracy. Przykro mi, że wcześniej tego nie wiedziałeś, ale nie wszyscy pracują fizycznie. Naprawdę. Odpowiedz Link Zgłoś
affera123 Dziecko to jednak nie samochód 05.08.09, 13:59 A twoje poglądy można o kant stołu potłuc. Czy ty w ogóle myślisz, zanim coś napiszesz? Uwzględniając twoją teorię, większość społeczeństwa polskiego powinna być bezdzietna, bowiem są to ludzie niezamożni, a wręcz kiepsko zarabiający, ludzie zaś, których sytuacja finansowo-lokalowa "pozwala" na rozmnażanie stanowią niewielką część tego narodu i gdyby zastosować twoje kryteria, za 20 lat musielibyśmy sobie sprowadzić Rumunów i Chińczyków, żeby ten kraj nie wymarł. Ludzie dobrze ustawieni zawodowo, majętni, niezależni finansowo często-gęsto nie mają najmniejszej ochoty na rezygnowanie z wygodnego życia i prędzej wymyślą sobie nowe hobby niż spłodzą kolejnego potomka. Na ogół, jeśli w ogóle, poprzestają na dzieciach sztuk 1 i wynika to z ich wysokich ambicji (np. cała energia ma pójść na wychowanie jedynaka, przysporzenie mu rodzeństwa to już jakby pozbawienie go maksymalnej szansy na rozwój, gdyż część tej energii siłą rzeczy przejdzie na kolejne dziecko/dzieci). Ludzie wyedukowani i zamożni potrafią też liczyć, a dziecko kosztuje, wiadomo. Ludzie wyedukowani to często "egoiści", bo naczytali się w książkach, że mają prawo do nieprzerwanego rozwoju osobości, permanentnej edukacji i wolności, którą dzieci zabierają. Umysły i życie ludzi "na poziomie" czyli takich, którzy teoretycznie byliby najlepszymi reproduktorami są zaprzątnięte tyloma sprawami, że często brakuje na kwestię popędu rozwiniętego do formy stworzenia. Ziemia się zaludnia nie dlatego, że obywatele tak pięknie planują, lecz głównie poprzez realizowanie popędu nie popartego żadną wiedzą na temat antykoncepcji, mnożą się ci maluczcy, często bezmyślnie, a refleksja przychodzi po fakcie i to funkcjonuje od pokoleń. A że co raz mniej ludzi prostych, edukacja rośnie wraz z farmakologią itd., mamy ujemny przyrost naturalny i wymierające społeczeństwa zachodnie. Nie ma więc podstaw, żeby obrażać kogoś nazywając go bezmyślnym dzieciorobem, bo na ogół jest tak, że jak już te dzieci są na świecie, to rodzice robią jak najwięcej, żeby w przyszłości żyły lepiej niż oni i nie należy się podpierać jednostkowymi przypadkami nagłaśnianymi przez media, dotyczącymi rodzin patologicznych, bo te były, są i będą, a jakaś równowaga w przyrodzie musi przecież istnieć. Odpowiedz Link Zgłoś
liwia_augusta Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 11:12 "Zajmowanie sie malym dzie > ciakiem to niewyobrazalnie koszmarny kierat, niezaleznie co staraja sie wmawiac > nam inne kobiety (zlosliwie chyba chcace nas wpedzic w ten koszmar w ktorym sa > me sie znalazly, za namowa innych "zyczliwych" kobiet)" Nam ? Parowkowa pisz o sobie "życzliwa kobieto" Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 11:55 parowkowa napisała: > Przymus spowodowalby ze kazdy by szedl na tacierzynskie, czy mu sie podoba > czy nie Oto typowo lewicowy pomysł na zwiększenie dzietności. Jak wszystkie lewicowe pomysły, jest idiotyczny i przyniósłby efekt odwrotny do zamierzonego. Jeśli facet ma brać przymusowo urlop ojcowski, to nie zdecyduje się na dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 12:05 W prawie jest masa przymusowych rzeczy. Get used to it. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 12:10 mniemanologia napisała: > W prawie jest masa przymusowych rzeczy. Get used to it. Owszem. Co z tego? Ludzie z natury nie lubią być do niczego przymuszani i jeśli tylko istnieje możliwość uniknięcia przymusu (a w przypadku dzieci istnieje - można przecież dzieci nie mieć) to wielu z niej skorzysta. A może od razu wprowadzić przymusowe zapładnianie? Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 12:26 Alez oczywiście, że można dzieci nie mieć. Ale jak już je masz, to jesteś zmuszony się nimi zajmować. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 14:57 mniemanologia napisała: > Alez oczywiście, że można dzieci nie mieć. Ale jak już je masz, to > jesteś zmuszony się nimi zajmować. Proste. Wybaczam ci bezmyślność i krótkowzroczność, boś kobieta. O to właśnie chodzi, że jeśliby wprowadzono prawny przymus opieki tatusiów nad dziećmi, to liczba urodzeń znacznie by spadła. Nie rozmawiamy przecież, białogłowo, o opiece nad już urodzonymi dziećmi, tylko nad sposobem zwiększenia urodzeń. Przymus opieki ojców nad dziećmi jest otóż sposobem na coś dokładnie przeciwnego. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 15:10 Nie mamy o czym rozmawiać. Przyczynę sobie przyjmij, jaką Ci się żywnie podoba (najlepiej taką, by ochronić swoje ego, tak będzie Ci najłatwiej). EOT. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.11.09, 16:33 mniemanologia napisała: > Nie mamy o czym rozmawiać. O czym rozmawiać jest. Nie masz tylko zdolności do rozmowy. Następnym razem po prostu nie zaczynaj. Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Skąd się NIE biorą dzieci 17.11.09, 11:16 misiu-1 napisał: > mniemanologia napisała: > > > Nie mamy o czym rozmawiać. > > O czym rozmawiać jest. Nie masz tylko zdolności do rozmowy. > Następnym razem po prostu nie zaczynaj. O tym własnie pisałam - że odczytasz tak, jak będzie Ci wygodniej O czym rozmawiać jest. Ale to MY nie mamy o czym rozmawiać. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 19.11.09, 15:44 mniemanologia napisała: > O czym rozmawiać jest. Ale to MY nie mamy o czym rozmawiać. Oczywiście. Żebyśmy mogli porozmawiać, musiałabyś najpierw nauczyć się logicznie i racjonalnie myśleć. Nie zapomnij zawiadomić, gdybyś to kiedyś zrobiła. Może wrócimy do tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
mary81 Skąd się NIE biorą dzieci 06.08.09, 02:11 zajmuję się 1,5-rocznym dzieckiem. chciałabym wrócić do pracy w najbliższym czasie. nie chcemy oddać dziecka pod opiekę komuś obcemu, a babci ani nikogo innego zaufanego nie mamy w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. mąż chce wziąć urlop wychowawczy na czas, kiedy ja pójdę do pracy a dziecko nie pójdzie do przedszkola. problem w tym, że pracodawcy jakoś nie oddzwaniają... ale nie szukam długo pracy, może w końcu zaczną... tylko wiem już dziś, że raczej nie zarobię tyle, co zarabia mój mąż, który bez przerwy pracuje, a ja mam przerwę ok. 2-letnią po ok. 2 latach pracy. co by najbardziej pomogło w naszej sytuacji? nie becikowe ani przymusowe tacierzyńskie, ale gdyby realnie firmy były zainteresowane telepracownikami - miałam pracę, którą spokojnie mogłabym wykonywać w domu jeżdżąc do firmy powiedzmy raz w tygodniu, ale firma nie była zainteresowana taką formą współpracy... przecież przez 2 lata nie zdążyłam zdobyć takiego doświadczenia, żebym była niezastąpiona dla firmy... a dotychczas znalezione przeze mnie oferty pracy w domu okazywały się nieuczciwe. szukam dalej Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Skąd się NIE biorą dzieci 06.08.09, 07:57 Dobrze by też było stworzyć więcej rozwiązań prawnych sprzyjających telepracy, wręcz zachęt dla pracodawców. Ogromną liczbę zawodów można spokojnie wykonywać z domu przynajmniej 2 dni w tygodniu. Ale nie: lektor języka obcego pracujący w systemie e-learning ma sprawdzać nadsyłane prace na uczelnianym komputerze (wolniejszym, słabszym niż w domu). Tłumacz pisemny nieprzysięgły ma tłumaczyć 10 stron dziennie w biurze (czy w domu zrobi to gorzej? z koleżanką z sąsiedniego stanowiska i tak rozmawia przez komunikator, a do pracy dojeżdża 2 godziny). Urzędnik odpowiadający na zapytania e-mailowe i obsługujący bazę danych przychodzi codziennie na 8 godzin, zamiast podłączyć domowy sprzęt do intranetu. To są przykłady z mojego podwórka... Tylko nauczyciel ma telepracę: w szkole siedzi 18h + rady, zebrania itd, a resztę robi w domu. Więc w opinii społecznej nie robi nic. Odpowiedz Link Zgłoś
cynaamonka Re: Skąd się NIE biorą dzieci 07.08.09, 12:24 A mi się wydaje, że nie tędy droga. W ciągu ostatnich 100 lat, a w szczególności 50, aspiracje kobiece urosły w kwestiach zawodowych przeogromnie. Sęk w tym, że nie ubyło im obowiązków, ale nie tylko dlatego, że mężczyźni są źli i im nie pomagają, może nawet w najmniejszym stopniu z tego powodu - tylko dlatego, że kobieta w większości wypadków ma instynkt macierzyński i najzwyczajniej w świecie CHCE się opiekować dzieckiem. Niestety, również CHCE pracować. Nie da się tego pogodzić, nie da się być dobrą matką i dobrym pełnoetatowym pracownikiem - i nie zmienią tego żadne regulacje prawne, partnerski podział ról itd. Dziecku trzeba poświęcać czas, kochać je, poznawać z nim świat, pokazywać mu ten świat - pomijam trywialne kwestie jak mycie, sprzątanie i gotowanie obiadu - na to wszystko potrzeba czasu, którego pracująca kobieta nie może dziecku poświęcić. Żeby była jasność - mam dziecko, roczną córeczkę. Wróciłam do pracy po macierzyńskim, lubię swoją pracę bardzo. Pracodawca poszedł mi na rękę, mogę pracować od 7 do 15, chociaż to dla innych pracowników niewygodne, bo biuro jest otwarte do 17 i wiele ważnych rzeczy dzieje się po południu, gdy mnie już nie ma. W domu jestem o 16, pędzę do córci na złamanie karku. Spędzam z nią 4,5 godziny. 4,5 godziny na 24-godzinną dobę, to szybko licząc mniej niż 25%. Jakkolwiek bym się nie starała, 3/4 doby moje dziecko spędza beze mnie - nie zmieni tego polityka prorodzinna, becikowe, zaangażowanie taty babci czy kogokolwiek innego. Przygniatają mnie wyrzuty sumienia. Moim zdaniem, nadeszły czasy, w których należy sobie jasno powiedzieć: chcesz pracować, kobieto? świetnie. ale pogódź się z tym, że twoje dziecko na tym ucierpi. I proszę nie chcrzanić dyrdymałów, że nieważna jest ilość poświęcanego dziecku czasu, tylko jego jakość. Gó... prawda, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Skąd się NIE biorą dzieci 07.08.09, 14:46 Swieta prawda. nie bez powodu najwiecej dzieci maja kobiety (mowie o tych wyksztalconych) ktore moga sobie pozwolic na to aby NIE pracowac. Przynajmniej przez jakis czas. Odpowiedz Link Zgłoś
divak2 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 03.11.09, 16:12 Owsiki ćwierkają, że w niektórych krajach możliwe jest zabieranie dziecka do pracy, przy czym niekoniecznie ono siedzi przy biurku matki. Z firmowego mejla wiem, że Elbląg ma się stać również takim krajem. Jak to jest rozwiązane finansowo, nie wiem. Ale w czasach, gdy pierwszeństwo do żłobków i przedszkoli mają dzieci z rodzin patologicznych, myślę że stworzenie takiego ośrodka (oczywiście płatnego) dla dzieci pracowników obok, w pobliżu zakładu pracy pozytywnie wpłynęłoby na efektywność pracy rodziców. Natomiast komuś kto narzeka na smród dziecięcych pieluch (indywiduum o nicku "parowkowa") proponuje powąchać smrody puszczane przez mojego psa. Mam aktualne dane do porównań, bo jestem tatuś od 3 tygodni. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Skąd się NIE biorą dzieci 07.08.09, 14:40 Wcale nie musza miec mozliwosci SZYBKIEGO powrotu do pracy. Po co miec dziecko dla ktorego nie ma sie czasu? Wystarczy, ze beda mialy mozliwosc powrotu do pracy, tj. urlop maciezynski bedzie normalny i nie dyskryminujacy w stosunku do mezczyzn. Szweckie rozwiazanie jest dobre: 8 do 12 miesiecy (w zaleznosci od tego jak finansowany) do podzialu z ojcem, ktory MUSI czesc wykorzystac. (Sila rzeczy kobiety nie sa dyskryminowane, bo panowie tez maja dzieci i siedza z imi w domu). Rozwiazanie naprawde dobre dla dzieci, i matek. Chociaz dosc drogie. Nie bez znaczenia jest ogolne poczucie bespieczenstwa finansowego. No i Szwecja ma dodatni przyrost, wcale nie przez emigrantow. (Wiekszasc mlodych wyksztalconych ludzi ma conajmniej dwojke dzieci). Odpowiedz Link Zgłoś
gudrunn Skąd się NIE biorą dzieci 08.08.09, 23:57 Według mnie, obok możliwośći wrócenia do starej pracy, ważna jest możliwość znalezienia innej. Jak kobieta jest młoda, bezdzietna - to źle, bo pewnie kiedyś "zajdzie", jak kobieta jest mama też źle bo będzie brać L4. Dzieci są elementem życia i już. Czy szefowie są bezdzietnymi singalmi? Jak znaleźli się na tym świecie? Odpowiedz Link Zgłoś
babcia47 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 09.08.09, 15:25 podejrzewam, ze pracodawcę bardziej zniechęca do kobiet właśnie to, ze to one idą na zwolnienie w razie choroby dziecka niz jej ewentualna ciąża, bo tu w razie długotrwałego przebywania na chorobowym (czeste) a potem na macierzyńskim i ewentualnie wychowawczym moze sobie zatrudnić pracownika na czas określony (tez częste). Bardziej pracodawców "wkurza" cięzarna lub matka która pół miesiąca jest na zwolnieniu a pół nie, bo to dopiero dezorganizuję pracę, obowiązki leżą odłogiem lub trzeba nimi obarczyć innego pracownika, często za dopłata lub przynajmniej licząc się z "ciężką atmosferą"..W przypadku zwolnień chorobowych "na dzieci" rodzice powinni mieć obowiązek brania ich na przemian..i tak płatne sa 100%, wiec rodzina na tym by nie ucierpiała, jeżeli ojciec zarabia wielokrotnośc pensji zony..za to kobieta będąca matką małego dziecka nie była by postrzegana jako niedyspozycyjny, nieefektywny pracownik, często pierwsza w kolejce do zwolnienia Odpowiedz Link Zgłoś
cynaamonka Re: Skąd się NIE biorą dzieci 12.08.09, 13:56 Zdrowotne na dziecko płatne jest 80% Odpowiedz Link Zgłoś
nineveh Skąd się NIE biorą dzieci 13.10.09, 08:30 My NIE CHCEMY wracac do pracy, nasza praca nie jest rodzenie dzieci a wychowywanie ich, czy to glupie panstwo tego nie rozumie? Przez lata my i nasi partnerzy plcaimy podatki, zeby po urodzeniu dziecka dostac marny zasilek, ktory na nic nie starcza. I chcecie od nas, zebysmy rodzily wiecej dzieci? po co? po to, zeby albo po ich urodzeniu wegetowac, albo zostawic je po 6 miesiacach (albo nawet krotszym czasie) z obca osoba, i z piersia pelna mleka wrocic do pracy? czy ktos tu wogole mysli? a glupie feministki chyba najmniej. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudek1 Re: Skąd się NIE biorą dzieci 13.10.09, 11:48 odczep sie od feministek. One akurat własnie CHCĄ uznania dla pracy kobiet, także tej pracy w domu, przy dzieciach i ogólnym utrzymaniu "domowego ogniska". Oraz chcą aby ojcowie tych nowonarodzonych dizeci byli takze dostrzegani jako ich opiekunowie, aby nie tylko ta kobieta była postrzegana z definicji jako pilnująca dziecka. temu min. służy obowiązkowy urlop ojcowski, żeby pracodawca ZROZUMIAŁ że dzeici mają i kobiety i mężczyźni a nie tylko kobiety. To feministki głośno mówią o tym, że kobieta ma zarabiać tyle samo za tę samą pracę co mężczyzna. Więc odpimpaj się od feministek Odpowiedz Link Zgłoś
mniemanologia Re: Skąd się NIE biorą dzieci 03.11.09, 16:37 Ale ona się czepia GŁUPICH feministek Nie wiem tylko, dlaczego tylko feministek, bo powinna się czepiać też głupich brunetów, głupich przedstawicieli handlowych, głupich leworęcznych, głupich fanów muzyki klasycznej itd Odpowiedz Link Zgłoś
jotembi błagam... 18.10.09, 14:23 ...NIE "tacierzyński" NIGDY "tacierzyński" to jakiś idiotyczny koszmarek językowy stworzony przez kretyna słabo znającego własny język, czy naprawdę nawet GW musi się przyczyniać do rozpowszechniania tego paskudztwa?! Odpowiedz Link Zgłoś
paulinek Skąd się NIE biorą dzieci 24.10.09, 02:32 Mam dwójkę i pracuję... od zawsze..., calusieńkie dorosłe życie. Po pierwszym dziecku wróciłam b. szybko, po drugim zwolnili mnie z pracy, znalazłam inną. Pracuję ale o karierze nawet nie myślę, zazdroszczę trochę tym dziewczynom, które zostają z dziećmi. Ja czuję sie jak takie ni to ni owo ni to matka ni to super pracownik - wiem, że wielu wyzwaniam związanym z wszelkimi awansami nie sprostam bo ja muszę być w domu o określonej porze, muszę połozyć ich spać, muszę sprawdzić lekcje, muszę umyć, przebrać, poczytać, nakarmić itd.. nie ma że zmęczona, chora, nie chce mi się... Nie pytajcie czy mąż nie może pomócNo.. ale już teraz o godzinie 2.36 w nocy mam czas dla siebieLedwo widzę co piszę i idę w cholerę spać bo jutro/dziś wstaję o 7.00 i wiozę córkę na basen, potem sprzątam chatę, potem gotuję, potem zmywam, potem kładędzieci spać itp itd.... Konkluzja jest bardzo odkrywcza tego wszystkiego ni hu.. nie da się pogodzić... To taki obrazek z życia ni to matki polki ni to kobiety pracującej... Czołem!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
shroeder1970 Jak wygląda prorodzinna polityka? 24.10.09, 12:04 Ano tak, że kobieta bezdzietna robi karierę zawodową, zaczyna zarabiać coraz większe pieniądze, płacą wyższe sładki ma znacznie wyższą emeryturę, nie mówiąc o pozycji społecznej. kobieta, która zdecyduje się na dziecko, bądź też na dzieci, przyrywa pracę, jej kariena zawodowa czy naukowa pada lub rozwija się znacznie wolniej. Przez okres ciąży/połogu i wychowania dzieci jest obciążona dodatkowo i nie ma możliwości rozwijania się tak, jak w przypadku kobiety bezdzietnej. A na dodatek państwo, za wychowanie nowego obywatela karze taką matkę okresem nieskłądkowym w postaci macierzyńskiego, wychowawczego czy L4 na dzieci, a wrezultracie znacznie niższą emeryturą. Oczywiście kobieta mająca dzieci zarabia także mniej. I durne państwo uważa, że becikowe 1000 zł czy ulga na dziecko raz na rok ma jej te wszystkie niedogodności skompensować? Ja rozumiem, że dziecko jest kwestoią wyboru po stronie kobiety. Niby przeciez nie musi mieć dziecka. Ale państwo składa się z ludzi. Jak ich nie będzie, państwo padnie. Odpowiedz Link Zgłoś
pamakowa_panienka Re: Jak wygląda prorodzinna polityka? 03.11.09, 16:47 Samo panstwo i jakas tam prorodzinna polityka niewiele da, jak sie tatusiowie nie wezma do roboty i nie przejmą polowy (!) czasu opieki nad dzieckiem, a na etapie przedszkolnym, szkolnym nie wezma po równo zwolnień na chorobe dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
pamakowa_panienka Zacząć od tatusiów 03.11.09, 16:43 Dlaczego kwestie zmiany podejscia mezczyzn do opieki nad dzieckiem traktuje sie jak śmierdzace jajo, którego lepiej nie ruszac??? Rozumiem kobieta na macierzynskim, bo karmienie, ale juz ok. pol roku moze nastapic zmiana i tatus sie zająć dzieckiem może! Dopóki w kolko w takich artykulach bedzie o zmianie podejscia pracodawcy, itp., a nie przede wszystkim o zmianie podejscia ojców to guzik z tego bedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
mwiktorianka Re: Zacząć od tatusiów 13.11.09, 14:17 A czemu zmuszać facetów do tacierzyńskiego?Czy wydaje sie wam,ze dla wszystkich kobiet przebywanie na macierzyńskim,z potem wychowawczym to najgorsza kara na swiecie?Są kobiety dla których to najpiękniejszy okres w zyciu móc wychowywać i obserwować rozwój swojego dziecka.Są kobiety dla,których zawieszenie kariery na kilka lat to nie życiowa tragedia,a pewien etap w życiu.Nie każda kobieta jest gotowa psychicznie i emocjonalnie na to,aby zostawić na ok.9,10 h dziennie swoje kilku miesieczne dziecko,czasem z obcą osoba.pozostawmy więc wybór rodzicom;jesli matka chce wrócić do pracy,a ojciec zajać się dzieckiem niech tak zrobią,ale jesli matka chce zostać te 3 lata z dzieckiem,a ojciec woli zarabiać na dom niech mają do tego prawo.Dlaczego ktoś inny ma narzucać im jak maja żyć i wychowywac swoje dzieci?Bądźmy bardziej tolerancyjni i otwarci nie zakładajmy z góry,że wszyscy ludzie chcą tego samego co my. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Zacząć od tatusiów 13.11.09, 15:16 Wystarczą 2 tygodnie na tacierzyńskim i pan już nigdy nie będzie marudził, że kobieta w domu z niemowlęciem to NIC nie robi. Ten tacierzynski ma IMO walor bardziej wychowawczy dla pana niż opiekuńczy dla dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
misiu-1 Re: Zacząć od tatusiów 13.11.09, 16:43 Jeśli pan marudzi, to pani wina, że sobie takiego pana wzięła. Jeśli nie chcesz sama być prawnie zmuszana do opieki nad dzieckiem, to nie żądaj zmuszania do tego innych. Z własnym mężem ustalcie sobie, co chcecie w odniesieniu do własnych dzieci, a od cudzych dzieci i cudzych mężów się odp... Nie jest rolą państwowego urzędasa pchać się z butami między małżonków. Jeśli dziś zgadzasz się, żeby prawo przymuszało do opieki nad dzieckiem, jutro lewicowi politycy uznają się za upoważnionych do wprowadzenia przymusowego zapładniania. Odpowiedz Link Zgłoś
kontodopisanianaforum Re: Zacząć od tatusiów 08.12.09, 13:36 misiu-1 napisał: > Jeśli pan marudzi, to pani wina, że sobie takiego pana wzięła. Zapomniałeś jeszcze dodać, że to pewnie również wina jego matki, bo tak go źle wychowała. Wszystko co złe, to wina kobiet - tak by niektórzy chcieli widzieć świat. Odpowiedz Link Zgłoś
kontodopisanianaforum Re: Zacząć od tatusiów 08.12.09, 13:03 mwiktorianka napisała: > Nie każda kobieta jest gotowa psychicznie i emocjonalnie na to,aby zostawić na ok.9,10 h dziennie swoje kilku miesieczne dziecko,czasem z obcą osoba. No tak, bo tatusie to takie twardziele, mamusie zaś rozklejają się nad swymi bobaskami, och ach. > pozostawmy więc wybór rodzicom; Tyle że teraz właściwie wyboru nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
lemmikki66 Skąd się NIE biorą dzieci 17.11.09, 09:52 Sama prawda tylko jakoś politycy, pracodawcy, mężczyźni tego nie zauważają. Chcą kobiety uziemić w domach bo twierdzą, że tam ich miejsce. Może gdyby sami spróbowali poradzić sobie ze wszystkimi obowiązkami kobiet, dowiedzieliby się jakie to trudne i niesprawiedliwe. Odpowiedz Link Zgłoś