nombrilek
06.08.09, 14:03
Otóż otwarli dziś u mnie na osiedlu nowy market typu Biedronka,
nieważne.
Dzwoni rano tata, ze juz byli z mama i to i tamto i ze jest szafka
do łazienki za 40zł, w identycznym kolorze jak my mamy i moglibysmy
powiesic ja sobie w miejscu x. Mowie ze pojdziemy na spacer i
popoludniu z mezem to sobie obejrzymy ale raczej nie chcemy. Dodam
ze mamy nowe mieszkanie, w łazience meble z kompletu.
Za 10 minut dzwoni mama, ze szafka w sklepie i bysmy mieli.
Powtarzam to samo co tacie ze nie chcemy, ale jak pojde to obejrze
dla swietego spokoju.
Przed chwila dzwonia do drzwi, jeszcze na tel(bo domofon wyłączam
jak mały spi zeby nie obudzic, akurat go usypiałam) i krzyczy na
mnie mama ze stoja i stoja. Patrze niosa szafke - tu sie zaczyna
moje wkurw... Mówie przeciez mowiłam ze nie chcemy, no to oddacie bo
tak sie umowili w sklepie, a zreszta mama od progu wydarła sie choc
zabieraj szybko bo dostane ku...cy. Mowie dla spokoju no to
przymierz w lazience czy faktycznie taki sam kolor. Patrze taki sam,
no ale uchwyty inne, no i zepsułoby wogole wyglac lazienki jedna
szafka wiszaca wiecej. wiec mowie ze nie chcemy, mama cala wnerwiona
wydarła sie choc, zabieraj szybko bo dostanie ku...cy, tak sie
wydarła ze dziecko (15miesiecy) az sie wystraszyło i z płaczem do
mnie. Mówie jeszcze na spokojnie ze co sie denerwuje ze obydwu im
mowilam rano ze nie chcemy. No ale cos wyszła, trzasnela drzwiami i
cos jeszcze sie darła do taty na klatce ale nie słyszałam. Brak słow.
Na dodatek to nie pierwszy raz jak nam cos kupuja ze naszej zgody,
miło z ich strony, ale juz raz nie wzielismy czegos , chyba byly to
jakies szklanki niezbyt funkcjonalne co tez z promocji kupili.
Mam troche wyrzuty sumienia, mogłam wziasc i popoludniu z mezem ja
zaniesc i oddac, ale z drugiej strony mam tego dosc.
Ufff musialam ze wygadac