joanna29
11.08.09, 16:49
Ostatnio był watek, że matki czypiają się teściowych, a teściowe są
takie super.
Moja teściowa dała 3 latkowi landrynki na droge. Fakt jestem
przeciwniczką takich cukierków dla małych dzieci. Próbowałam miło
pozostawienie landrynek u babci na nastepny raz. Niestety, przeciez
cukierków dziecku nie będę żałować - słowa babci.
Młody z cukierkim w buzi wsiadł do samochodu. Zacząl kaszleć, ale
odzywał się, ja się odwróciłam i widziałam, że wszystko ok. Zaczęłam
mu coś opowiadać, a mały sie nie odzywa. Odwracam się a mały z
przechyloną głową, otwartymi ustami i zamknietymi oczami siedzi na
foteliku. Zatrzymałam się na środku drogi i przez siedzenie do tyłu
co z dzieckiem. Klaksony na mnie.
Okazało się, że młody zasnął, ale ja o mało zawału nie dostałam, a i
tragedii na drodze o mało nie spowodowałam. Zasnął z cukierkiem w
buzi.
Młody często zasypia w samochodzie, ale przez ten cukierek myslałam
że się zadławił.
Czy uważacie, że wymaganie od dorosłej kobiety nie dawanie
landrynków to czepianie się?