assdra
12.08.09, 11:16
Lada dzień urodzę drugiego dzidziusia. Nie mogę się już doczekać,
kiedy go zobaczę i przytulę.
Jest jednak coś, co spędza mi sen z powiek i sprawia, że urlop
macierzyński wogóle przestaje mnie cieszyć...
Powód?
Moja teściowa.
Mieszka ona na drugim końcu Polski. Każda jej wizyta u nas, trwa
dwa - trzy miesiące. Nigdy nie ustali na jak długo przyjeżdża, po
prostu przyjedzie i sieeeedzi. Dzisiaj właśnie oznajmiła, że chce
nam przyjechać POMÓC po porodzie. Nie wiem jak mam jej delikatnie, a
jednocześnie dobitnie (tak żeby zrozumiała) powiedzieć, że nie chcę
jej tu widzieć zaraz po porodzie. Chcę się nacieszyć maluszkiem
w "samotności", w spokoju, w gronie mojej rodzinki.
Teściowa jest nadpobudliwa i nerwowa, nie potrafi usiedzieć
spokojnie przez chwile na miejscu. Chodzi za mną wciąż i wyrywa mi
robote z rąk. Zero prywatności, duszę się we własnym domu.
Poza tym mamy maleńkie mieszkanko i nie wyobrażam sobie teraz jak
piąta osoba mogłaby mieszkać z nami przez kilka miesięcy.
Jestem załamana. Poradźcie, co robić...