Dodaj do ulubionych

Ojciec matkujący

09.02.10, 00:44
No to nie wiedziałam, że mam Yeti w domuwink Mąż przeszedł na "pełnoetatowy"
wychowawczy jak córka miała 5,5 miesiąca. I mi, i jemu wydaje się, to zupełnie
normalne, aczkolwiek czasem reakcje nawet tzw. nowoczesnych znajomych na
informację, że to mąż a nie ja "zawiesił" pracę zawodową przypominają mi, że
tak nie jest. Powiedziałabym, że zainteresowanie czasami miesza się tutaj
jednak z leciutką kpiną wyrażaną w niby-żartach. Jakby jednak te zajęcia
domowe były mniej godne mężczyzny. Co innego gdyby to mąż "zarabiał na dom" a
ja byłabym w domu. Z naszej domowej perspektywy przekonywanie, że mężczyzna
TEŻ potrafi zająć się dzieckiem jest co najmniej dziwne - przecież to
oczywiste, po co więc o tym w ogóle mówić. Nie wspominając o robieniu
wielkiego halo wokół dwóch tygodni tzw. urlopu tacierzyńskiego. Cóż to jest
dwa tygodnie? w jakim świecie my żyjemy, skoro po dwóch tysiącach lat -
przepraszam za określenie - płodzenia dzieci, ojcowie przez dwa tygodnie
uprzejmie mogą się nimi zająć?
Obserwuj wątek
    • mz71 Ojciec matkujący 15.02.10, 20:13
      Po polsku mówimy ojcostwo a nie tacierzyństwo.
      • a_weasley NIe "pełen etat", tylko "pełny etat" 16.02.10, 10:33
        "Pełen" tylko w funkcji orzecznika. Ale czego wymagać od dziennikarza...
    • agra1 Re: Ojciec matkujący 16.02.10, 10:30
      No to ja mam może nie całe Yeti, ale kawałek smile
      Na urlop nie poszedł - ja miałam umowę terminową, więc po porozie nie mialam
      gdzie wracać, ale zajmował sie synkiem rewelacyjnie, gdy tylko miał czas - a
      kombinował tak, żeby mieć go jak najwiecej dla malucha. W rezultacie robił przy
      nim wszysko z wyjątkiem karmienia piersią - z przyczyn oczywistych. Oczywiście w
      niejszym wymiarze, ale bardzo dobrze. A w tym roku bez najmniejszych obaw
      zostawilam obu panów bez nadzoru (tylko z jedną wizytą na pół godzinki w ciągu
      dnia) w Bieszczadach - ja byłam tam służbowo z młodzieżą, moje chłopaki w tym
      samym ośrodku, ale osobno, łazili po górach aprowizację załatwiali we własnym
      zakresie - i było super!!! Maluch w wieku 2 lat i 9 miesięcy sam wlazł i
      przeszedł Połoninę Wetlińską i pare innych górek.
      Chłopaki sobie poradzą!
    • a_weasley To ja, Yeti 16.02.10, 10:37
      Tyle, że ja niczego nie zawieszałem, po prostu z natury rzeczy telepracuję i
      mogę pracę wykonywać gdzie chcę i kiedy chcę. Żona idzie do pracy, ja zostaję z
      dzieckiem, ona wraca, ja pracuję. Działa.
      Problemu z zajęciem dla dziecka nie rozumiem. Może jak Młoda będzie starsza
      (teraz ma 10 miesiąc i jest na etapie przechodzenia do postawy pionowej), to
      zrozumiem, na razie problem jest raczej z tym, że ona widzi w otoczeniu nadmiar
      okazji do zabawy i przedmiotów nadających się do tejże.
    • a_weasley Nowocześni? 16.02.10, 10:44
      be-ta7 napisała:

      > I mi, i jemu wydaje się, to zupełnie
      > normalne, aczkolwiek czasem reakcje
      > nawet tzw. nowoczesnych znajomych na
      > informację, że to mąż a nie ja "zawiesił"
      > pracę zawodową przypominają mi, że
      > tak nie jest.

      No proszę. A nasi znajomi są staroświeccy do zacofania i nikt z nich nie widzi
      nic dziwnego w tym, że żona idzie do pracy, a ja zostaję z dzieckiem.
      • triss_merigold6 Re: Nowocześni? 16.02.10, 12:36
        Bo może zdają sobie sprawę z tego, że w odwrotnym układzie
        umarlibyście z głodu?
    • sprocket74 Indoktrynacja GW zaczyna być już naprawdę... 16.02.10, 11:50
      irytująca.

      Wymyślili sobie w redakcji, że stworzą nam "nową, lepszą Polskę" wg swojej
      "jedynie słusznej wizji". Skądś to znam... a tak! Tak samo próbowali bracia K.!

      Jeszcze trochę tych cukierkowych historyjek o spełnionych tatusiach i się
      porzygam...

      Sorki, ale chciałbym sam ze swoją partnerką decydować jak mam wychować dziecko
      i kto i ile ma się nim opiekować, a nie, że urzędnik i ustawa będą mi mówili
      ile czasu mam spędzić z dzidziusiem tatuś, a ile mamusia...

      Panie Pacewicz - Szwecja nie jest daleko. Proszę się tam przeprowadzić. Jakoś
      sobie bez Pana poradzimy.
      • isza Re: Indoktrynacja GW zaczyna być już naprawdę... 16.02.10, 12:00
        Masz pretensję, że ktoś proponuje Ci dodatkowy urlop? Rozumiem, że
        dla zasady...
        A z innej beczki - mój Maż po ponad roku wychowywania naszej
        Córeczki nie może znaleźć pracy...Poprzedni Pracodawca zbankrutował,
        a okazuje się, że taka luka w CV odstrasza nowych, potencjalnych i
        nikogo nie wzrusza, że zajmował się w tym czasie dzieckiem.
        • black_halo Re: Indoktrynacja GW zaczyna być już naprawdę... 16.02.10, 13:45
          Wolalabys byc w sytuacji twojego meza i tez nie moc znalezc pracy?
          Sory, ja swjemu mezwoi powiedzialam, ze jak chce miec dzieci to moze
          spokojnie wziasc macierzynski bo ja nie zamierzam. Po miesiacach
          bezrobociaz w zadnym wypadku nie dam sie zamknac w domu nawet na jeden
          dzien.
        • nikodem_73 Re: Indoktrynacja GW zaczyna być już naprawdę... 16.02.10, 14:10
          Ja tam zawsze protestuję, gdy chcą mi coś wcisnąć na siłę. I nie ma znaczenia,
          czy to krisznowcy, świadkowie jehowy, czy GW.
        • sprocket74 Re: Indoktrynacja GW zaczyna być już naprawdę... 16.02.10, 16:24
          1) nie ma czegoś takiego jak "darmowy urlop". Za każdy urlop ktoś płaci.
          Praktycznie zawsze jest to klient czyli m.in. Ty
          2) nie mam pretensji o możliwość wzięcia urlopu tylko o to, że urzędnik
          każe wykorzystać go mnie. A ja bym chciał móc takie decyzje podejmować z
          żoną i jeżeli dojedziemy do wniosku, że cały urlop weźmie żona to jest to
          nasza, prywatna sprawa. A jeżeli dojdziemy do wniosku, że cały urlop
          biorę ja to jest to również nasza, prywatne sprawa. I nie życzę sobie być
          wychowywanym przez Piotra Pacewicza & Co. I dopóki wypisuje on swoje brednie w
          G.W. czy w niniejszym portalu to nic mi do tego. Burzę się w momencie gdy chce
          swoje poglądy zapisać w ustawach. Wyraziłem się wystarczająco jasno?
      • zonajana Re: Indoktrynacja GW zaczyna być już naprawdę... 16.02.10, 12:04
        U mnie tez Yeti w domu. Oboje prowadzimy firmy, ale to mezowi latwiej niz mnie,
        jest zrobic sobie paro miesieczna przerwe.
        Aha, i zadna ustawa w naszym przypadku tego nie reguluje.
        • barteks1979 Re: Indoktrynacja GW zaczyna być już naprawdę... 16.02.10, 13:06
          U nas Yeti czy jak go zechcecie nie jest nikomu potrzebny. Młody jest w żłobku
          od 5 miesiąca, na salę wchodzi zadowolony, równie zadowolonego go odbieram. W
          tym czasie oboje z żoną jesteśmy w pracy. I ani dziecku się krzywda nie dzieje,
          ani my żadne z nas nie musiało zawieszać swojej kariery, czy po prostu pracy, na
          kołku. Nie rozumiem promowania modelu 1+1, czyli jeden rodzic pracuje, drugi
          wychowuje.
          • zonajana Re: Indoktrynacja GW zaczyna być już naprawdę... 16.02.10, 13:18
            My bardzo chetnie bysmy dalej oboje pracowali, gdyby nie to, ze sredni czas
            oczekiwania na miejsce w zlobku to 2 lata....
    • mikiwawa1977 To jednak nie jest normalne 16.02.10, 15:37
      Zaskoczyła mnie wymowa tego artykułu, choć może nie powinna. Rozumiem, że
      wskutek specyficznej sytuacji życiowej (zwolnienie z pracy, zarobki męża dużo
      niższe niż żony itp) zdarza się, że to mężczyzna zostaje w domu z dzieckiem...
      Ale twierdzenie, że jest to normalna i zdrowa dla wszystkich sytuacja jest
      jednak przesadą wpisującą się w postępowy nurt udowadniania, że każdy model
      rodziny jest lepszy od tradycyjnego.

      Po pierwsze (jako ojciec tygodniowej córeczki) widzę już, że natura wyposażyła
      kobiety w niedoścignioną dla nas mężczyzn czułość i wrażliwość na potrzeby
      maluszka. Dzieje się tak po części za sprawą hormonów, które w ciąży zmieniają
      dowolną kobietę w "maszynkę" do zajmowania się dzieckiem. Moja żona, która
      jeszcze w 7 miesiącu ciąży snuła opowieści o powrocie do pracy po 3 miesiącach
      w tej chwili nie odpuści dziecka na krok i znajduje ogromną radość w
      zajmowaniu się dzieckiem. Mężczyzn taki przełom jednak nie spotyka - burza
      hormonalna ojcostwu nie towarzyszy.

      Po drugie - naturą mężczyzny, jakby tego nie podważać, jest "polowanie" i
      współzawodnictwo. Jestem przekonany, że po pół roku bycia na utrzymaniu żony
      stałbym się psychicznym wrakiem, czułbym się niepotrzebny i niespełniony. I na
      nic drwiące komentarze o pseudo macho - potrzeba karmienia i ochrony swojego
      stada jest w nas silniejsza.

      Podsumowując... Chylę czoła przed ojcami, którzy z różnych względów zajmują
      się dziećmi. Ale nie udowadniajmy na siłę, że to zupełnie naturalne.
      • bikermarek Re: To jednak nie jest normalne 23.06.10, 13:34
        "mikiwawa1977" napisał:

        "Rozumiem, że wskutek specyficznej sytuacji życiowej (zwolnienie z pracy, zarobki męża dużo niższe niż żony itp) zdarza się, że to mężczyzna zostaje w domu z dzieckiem...
        ...naturą mężczyzny, jakby tego nie podważać, jest "polowanie" i współzawodnictwo. Jestem przekonany, że po pół roku bycia na utrzymaniu żony stałbym się psychicznym wrakiem, czułbym się niepotrzebny i niespełniony. I na nic drwiące komentarze o pseudo macho - potrzeba karmienia i ochrony swojego stada jest w nas silniejsza.

        Podsumowując... Chylę czoła przed ojcami, którzy z różnych względów zajmują się dziećmi. Ale nie udowadniajmy na siłę, że to zupełnie naturalne. "

        Od półtora roku jestem na urlopie wychowawczym. Była to nasz wspólna decyzja (moja i żony). Na początku wszystko było OK. Ale z czasem - niestety - coś zaczęło się psuć... Żona stopniowo zaczęła traktować mnie coraz gorzej, odnoszę wrażenie, że nasze małżeństwo wchodzi (albo już jest) w głębokim kryzysie.
        Przy każdej różnicy zdań, lub kłopotach finansowych - a te pojawiają się dość często - spotykam się z zarzutem, że nie potrafię zarobić, że co ze mnie za facet, że jestem do niczego. Żona potrafi się posunąć nawet do gróźb, że się ze mną rozwiedzie.
        Ja też powoli zaczynam mieć dość "domowej" monotonii. Rano mleko, pielucha, ubieranie. Potem spacer, drugie śniadanie, drzemka dziecka, obiad. Później żona wraca z pracy i zaczynają się wymówki, zawsze znajdzie coś do czego można się przyczepić. Zaczyna mnie irytować sytuacja gdy muszę o wszystko prosić: o piwo, o paczkę papierosów, o cokolwiek.
        Na dodatek ciągłe oskarżenia o to, że to ja jestem przyczyną wszelkich kłopotów i niepowodzeń. Jak to ona jest idealna i zaradna a ja nic pozytywnego nie wniosłem do naszego związku.
        dowiedziałem się, że gdy jeszcze byliśmy na etapie spotykania się, to ona zawsze płaciła rachunki bo ja nie miałem pieniędzy, że samochód mamy dzięki jej staraniom, że ja potrafię tylko przyssać się i liczyć aż "ktoś" (czyt. moja żona) zarobi i mi kupi.
        Zaciskam zęby i nie odpowiadam na te oskarżenia bo mam świadomość, że jedna czy dwie ostre riposty może i by uciszyły moją żonę ale z drugiej strony słowa mogą bardzo zranić a później z tego co się powiedziało bardzo ciężko się wytłumaczyć.
        Trudno jest jej wytłumaczyć, że przecież razem zarabialiśmy (pomimo moich niższych dochodów) na wspólny dobytek. Przecież nieważne jest to, że to np. jedna osoba kupiła auto, druga za to w tym czasie ponosiła inne koszta.

        Wiem, że każdy związek jest inny ale Panowie: jeśli nie musicie to nie bierzcie urlopu wychowawczego. Pracujcie na dwa etaty, bierzcie nadgodziny, róbcie cokolwiek by utrzymać rodzinę. Wtedy będziecie mężczyznami i nikt Was nie będzie oskarżał o to, że nie jesteście w porządku. a jeśli pojawi się zarzut, że nie poświęcacie czasu rodzinie - bo przecież kobieta zawsze musi się przyczepić - to wtedy zaproponujcie zamianę ról wink
    • poszum Ogolnie napisalas bardzo dobry post, ale 16.02.10, 16:51
      dlaczego piszesz o 2 tysiacach lat. Czyzby ludzie mieli dzieci
      zaledwie w ciagu ostatnich 2 tysiecy lat ? A co w takim razie,
      wedlug ciebie, mialo miejsce wczesniej ?
      • hispanola80 Re: Ogolnie napisalas bardzo dobry post, ale 18.02.10, 15:29
        Jak facet czuje się świetnie w domu z dzieckiem, to czemu nie.
        Normalne jest dla mnie niezmuszanie się do niczego i podążanie za
        własnym głosem wewnętrznym. Być może niektórzy faceci czują się
        świetnie w roli pełnoetatowego rodzica i to jest fajne. Podziwiam
        ich za odwagę. I wcale nie uważam, że są niemęscy.
      • gooochab Re: Ogolnie napisalas bardzo dobry post, ale 22.02.10, 22:46
        najbliższa, znana mi data, 2000 lat temu to 24.12.0000 smile
        Ale nie wiem o co chodzi autorowismile))
    • a_weasley Z trzymiesięczną bym nie wyrobił 18.02.10, 18:21
      Z dzieckiem nieinteraktywnym lub ledwo interaktywnym zostać na cały dzień to bym nie dał rady. Dlatego macierzyński żona wykorzystała.
    • gringo1980 Ojciec matkujący 24.02.10, 14:36
      Moja druga połowa może nie jest tatą na pełen etat, ale bardzo mi
      pomaga w wychowywaniu dziecka. Kiedy wraca z pracy mam pewność, że
      jak zje obiad będę miała swój czas dla siebie, bo on się nią zajmie.
      Czasem razem we trójkę się bawimy, ale jeśli potrzebuje odetchnąć,
      pojechać na zakupy czy spotkać się ze znajomymi to mogę na niego
      liczyć. Jestem też pewna że gdybym to ja lepiej zarabiała to napewno
      zajął by się wychowywaniem naszej pociechy równie dobrze jak ja.
    • ryokun Znajomi chyba nie sa "nowoczesni" 06.03.10, 08:29
      Moj tato prawie 30 lat temu byl na "macierzynskim" i nikt z tego nie
      robil jakiegos kuriozum...inni koledzy tez brali wychowawcze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka