Dodaj do ulubionych

dyscyplina

05.05.05, 23:01
slowo dyscyplina pochodzi z jezyka wloskiego i oznacza uczyc. wedlug mojego
ojca dyscyplina oznaczala pas wiszacy w szafie, ktorego swoja droga zazwyczaj
uzywala mama bo tata nie tlukl ukochanej corci. dla mnie dyscyplina to
przekazanie dzieciom zasad rzadzacych swiatem i naszym zyciem (np.zeby miec
pieniadze trzeba pojsc do pracy), wyznaczenie jasnych granic dopuszczalnego
zachowania (np.bicie niedopuszczlne) a takze rysowanie swego rodzaju mapy, z
ktora moje dzieci beda mogly wyruszyc samodzielnie w swiat. choc slowo
dyscyplina w potocznym jezyku kojarzy sie raczej z egzekwowaniem
przestrzegania zasad i karaniem dzieci kary rzadko stosowane sa w moim domu
(nigdy cielesne nawet klaps jest niedopuszczalny), czesciej stosujemy zasade
ponoszenia konsekwencji.
jestem ciekawa co wy rozumiecie pod pojeciem dyscyplina, w jaki sposob
stawiacie zasady, granice, zakazy i nakazy i kto pilnuje ich egzekwowania.
jakich metod uzywacie by wasze pociechy nauczyly sie zasad zycia w
spoleczenstwie i z jakim skutkiem.
zapraszam do rozmowy rodzicow obu plci.
Obserwuj wątek
    • dagmama Re: dyscyplina 06.05.05, 14:45
      Niestety, moje pierwsze skojarzenie to stosowany przez moich rodziców skórzany
      pas z jednej strony pocięty wzdłuż na kilka rzemyków, oczywiście wiszący w
      widocznym miejscu. Mówili: oj, bo wezmę dyscyplinę. I brali. Potem mieliśmy psa
      i zawsze była smycz pod ręką.

      Wiesz, moi rodzice nie bili na zimno, uroczyście mnie informując, że będę
      ukarana, tylko jakoś tak w afekcie. Wpadali w złość, łapali tę dyscyplinę, czy
      smycz i lali (w ogóle nie pamiętam, za co, pamiętam tylko samą karę).

      Nie wiem, czy to dlatego, ale ja również potrafię zachowywać się agresywnie.
      Kiedy jestem zła, po prostu robi mi się czerwono przed oczyma i przestaję myśleć.

      Sama synka i bardzo się o siebie boję. Codziennie tłumaczę sobie, że nie wolno
      mi się na niego złościć, że on nie jest w stanie zrobić nic, co by mnie
      doprowadziło do uderzenia go.

      Mój synek ma dopiero roczek, więc to początki "dyscypliny", chyba nie będę
      używać tego słowa. Najważniejsza jest konsekwencja rodziców: jeśli się czegoś
      zabrania, to nie macha się za którymś razem ręką na taki zakaz, tylko się go
      trzyma. Oczywiście na razie nie ma mowy o karaniu takiego malucha.

      Pozdrawiam, mam nadzieję, ze dużo się dowiem z tego wątkusmile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka