Gość: johann
IP: 212.106.29.*
27.07.06, 12:22
A szkoda, że pijane, palące w samolocie bydło nie dostało żadnej kary. Jeżeli
w Singapurze rzucenie papierka na ulicę kosztuje 500 dolarów, to za zachowanie
w samolocie wyskoczyliby z pensji i mieli nauczkę na przyszłość.
Szkoda, że w Gdańsku nie funkcjonuje prawo na miarę Singapuru.
A ta odpowiedzialność zbiorowa to oczywiście skandal. Zastanawiam się tylko,
ilu z tej grupy zachowywało się nieodpowiednio. I czy pozostali stoczniowcy
nie mogli ich usadzić?