poddałam się ...

22.04.10, 18:35
Piszę chyba bardziej zeby sie wyżalić niż po radę...bo słów że jeszcze mogę nauczyć dziecka efektywnie ssać już słuchać nie mogę...

Córka ma miesiąc i jest tylko na odciąganym mleku...a tak chciałam karmić piersią , bo ze starszym też były problemy od szpitala i sie poddałam...
Zresztą gdyby nie laktator i mój upór - mleka dawno by już nie było...
Już po urodzeniu chciałam jak najszybciej dostawić małą - no ale niestety polskie szpitale są jakie są - ledwo doprosiłam się o małą po 6 godz...przystawianie nie bardzo nam wychodziło...Przez dni pobytu w szpitalu zgłaszałam kilkakrotnie że mała ma problemy z uchwyceniem brodawki i że mleka jeszcze nie ma ...oczywiście połozne mnie olały , a jedna po kilku próbach stwierdziła tylko - jak chce pani mozemy dopoić...wiec dostała 20 ml bo nie miałam sił słuchać jak płacze...przy wyjściu usłyszałam że takiemu maluszkowi wystarczy na jedno posiedzenie łyżeczka- uznałam że tyle wypija...
W domu postanowiłam "nauczyć " ją ssania- byłam zdeterminowana- ona ryczała a ja przystawiałam i tak dwie doby , po których nie zmoczyła pieluszki...wylądowałyśmy w szpitalu - birbulina 300 - żółtaczka i naświetlania - a ona ciągle spała - zeby z głodu nie umarła musiałam dać butlę z odciągnietym a sama nabawiłam sie zastojów- 3 dni walki o mleko, obkładanie kapuchą i masę bólu przy masażu...
Po dwóch tygodniach wróciła ledwo waga i zaczęła objawiać apetyt- już w szpitalu znów próbowałam dostawiac - były albo nerwy i pręzenia po których głodna zasypiała- nie chciałam ryzykować ze spadkiem wagi więc butla- i tak błędne koło..

W efekcie przygryzła mi brodawkę - krew z ropą , ból straszny i niemoznosć odciągania ...znów mniej mleka w tej piersi...

Najgorsze że ona ma tak zaburzone ssanie że nawet z butlą trzeba cierpliwości żeby dobrze chwyciła i ciągła, bo memla i rozlewa a co dopiero pierś- karmie TT w nadziei ze sie przestawi...
Kilka razy udało się że dobrze chwyciła po wielu próbach ale jeśli wypuściła brodawkę- drugi raz juz nie złapała...
Była położna w domu- rozłożyła ręce- a w szpitalu nie mogłam na nikogo liczyć- nawet kiedy miałam zastoje - usłyszałam : proszę dostawiac ...i nic wiecej...

Jest mi przykro- bo nikt mi nie pomógł z personelu szpitalnego ...a tyle sie pisze chocby na forum ze nalezy sie udać do poradni laktacyjnej...

A dziś nie mam siły bić sie małą o ssanie- kobietom które mają wzorcowa laktację cięzko zrozumieć te które katusze przeszły i po prostu nie mają siły walczyć ...a gdzie uroki macierzyństwa?

i czy kazde karmienie to ma być stres: chwyci czy nie? A jak nie to co z piersiami? Odciągać czy nie, bo jak nie to laktacje szlag trafi- a jak się odciągnie to co zrobic z odciągniętym?

I mało si mówi ze masę kobiet traci mleko z powodów że dziecko zle ssie i laktacja zanika...

Ten wpis to chyba do kobiet które się tu mądrzą - ze zawsze i każde dziecko mozna nauczyć obsługiwać pierś...gdybym moze nie miała takich problemów też bym nie uwierzyła.
I jeszcze jedno- moze to i realne nauczyć maleństwo być dobrym ssakiem- tylko jakim kosztem? I czy naprawdę warto?
Mam nadzieję ze uda mi sie w ten sposób karmić przynajmniej 6 miesięcy...
Pozdrawiam wszystkie mamy po przejściach "cyckowych" i hołd oddaje...
    • basiak36 Re: poddałam się ... 22.04.10, 18:41
      nowako-wa napisała:

      > Ten wpis to chyba do kobiet które się tu mądrzą - ze zawsze i każde dziecko moz
      > na nauczyć obsługiwać pierś...gdybym moze nie miała takich problemów też bym ni
      > e uwierzyła.

      Bardzo Ci wspolczuje takiej sytuacji. Ale nikt sie tutaj nie madrzy, dziecko da
      sie nauczy ssac, ale w Twoim przypadku takiej nauki nie bylo. Nikt Ci nie
      pokazal od poczatku na czym polega prawidlowe przystawianie, jak sprawdzac czy
      dziecko aktywnie ssie, inaczej nie byloby takiej eskalacji problemu od poczatku.
      Jesli jestes ciekawa jak sie uczy dzieci ssac, tutaj jest pare przykladow:
      www.drjacknewman.com/video-clips.asp
      Ale ktos musi z matka usiasc, pokazac jej. Ja sama widze czasem, nawet
      przypadkowo idac do przychodni, jak matki niewlasciwie dzieci przystawiaja do
      piersi. Ostatnia sytuacja, dziecko zle trzymane, wykreca glowe, mama sie
      denerwuje, i mowi 'o widzisz, i jak ja mam to nazwac karmieniem, nie chce ssac'.
      Nikt jej nie pokazal jak dziecko trzymac, ze trzeba je wyciagnac z warstwy
      ubran, przystawic jak najblizej, jak 'nakladac' na piers zeby zlapalo piers jak
      najlepiej.
      Jesli zostalas z tym wszystkim sama, to naprawde mialas bardzo ciezka przeprawe
      i szkoda ze tak to wyglada, ze tyle matek w taki sposob przestaje karmic.
    • kaat24 Re: poddałam się ... 22.04.10, 21:02
      trzymaj się dziewczyno i nie martw się. będzie dobrze.
      współczuję przeżyć.

      doskonale rozumiem wydźwięk Twojego postu we wszystkich jego
      aspektach
    • monia76 Re: poddałam się ... 22.04.10, 21:19
      Kobieto, nie poddawaj się tylko działaj. Jesteś bardzo dzielna, że
      tak długo dałaś radę w ten sposób, nie zmarnuj tego. Nie wiem czy
      możliwe jest nauczenie miesięczniaka ssania piersi, ale napewno
      dziewczyny i ekspert zaraz się wypowiedzą w tej kwestii.
      Wiem doskonale co czujesz, bo też przeżywałam piekło próbując
      przystawiać córkę do piersi i nie mogąc się doprosić o pomoc ze
      strony pielęgniarek. Mnie również próbowały zniechęcić wpierając, że
      mam zbyt płaskie brodawki, że jeszcze nie mam mleka itp. Po dwóch
      spotkaniach z doradcami laktacyjnymi (prywatnymi oczywiście, bo
      tylko takim się chce) i milionach prób się udało się i teraz karmię
      wyłącznie piersią. Dlatego jeśli naprawdę chcesz karmić, szukaj
      pomocy! Tak niewiele Ci brakuje - udało Ci się podtrzymać laktację
      tak długo. Nie załamuj się, walcz. Nie wiem z jakiego miasta jesteś,
      jeśli z Warszawy to służę namiarami na sprawdzone panie.
      A tak na marginesie, to mnie to forum dało akurat mnóstwo pozytywnej
      energii do walki. Bezduszność pielęgniarek w szpitalu mocno mnie
      zdołowały i wydawało mi się, że jestem jedyną kobietą na świecie,
      która nie umie nakarmić piersią swojego dziecka. Tu przekonałam się,
      że jest inaczej i znalazłam wiele przydatnych rad. Wykorzystaj
      te "mądrzące się" forumki i próbuj.
    • sugarka Re: poddałam się ... 22.04.10, 21:25
      Przede wszystkim gratuluje wytrwalosci - zrobilas wszystko co
      moglas. Szkoda, ze polozne nie pomogly bo pewnie oszczedziloby to
      Tobie i Maluszkowi sporo bolu.

      Link podany przez Basie jest swietny. Dr. Newman to dla mnie guru w
      kwestii karmienia piersia. Ponizej jeszcze jeden link ktory dla
      mnie jest pomocny

      www.nbci.ca/index.php?
      option=com_content&view=article&id=75:when-
      latching&catid=5:information&Itemid=17

      Jesli uda Ci sie wrocic do karmienia piersia - to fantastycznie, a
      jesli nie - to i tak najwazniejsze jest zdrowie Twojego malucha i
      Twoje dobre samopoczucie. Dzieci butelkowych jest sporo i maja sie
      dobrze.

      Wszystkiego dobrego.
      • ksiezniczkaa Re: poddałam się ... 23.04.10, 10:08
        doskonale cie rozumiem, moja mała tez jest na odciaganym + sztuczne, nie chce
        ssać, mleka mało, jest mi z tego powodu przykro, ale co zrobić?....

        ----
        Lilianka 10.04.2010
    • justcedr84 Re: poddałam się ... 23.04.10, 12:28
      Witaj, wiem co czujesz! Jesteś cudowna matką bezwzględu na to jak karmisz! Ja też miałam podobny problem, po cesarce dziecko dano mi po 12 godzinach i zaczął sie "koszmar laktacyjny", byłam młodą niedoświadczoną i zagubioną jeszcze w macierzyństwie młodą matką, zostałam pozostawiona sama sobie, mały płakał (znaczy wył aż cały oddział nie spał) od 21 do 5 rano aż usnął z przemęczenia, a położne i lekarz nie ich sprawa. Położna przyszła o 3 bo już płaczu wytrzymać nie mogła i krzyczała na dziecko :/ że jak "śmie" płakać o tej porze. Potem pojawiło się chlustanie, mały cały czas płakał, potem okazało się że ma wzmożone napięcie mięśniowe i słaby odruch ssania i duży odruch wymiotny, co zjadł zwracał. Po 4 mcach stwierdziłam (znaczy pod namową mamy), że nie będę męczyć dziecka i siebie, ponieważ karmienie i cała sytuacja odbierały mi radość z macierzyństwa. Do 6 mce czyli 2 mce ściągałam i zagęszczałam nutritionem aż przeszłam na mm i uważam, że to była słuszna decyzja. Obecnie synek ma 11 miesięcy i już nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Aczkolwiek jeśli będę miała drugie dziecko będę karmić piersią, jednak jeśli pojawią się problemy (pomijając oczywiście kryzys laktacyjny) nie bede miała wyrzutów jak karmienie zakończy się zbyt wcześnie. Nie wiem czy byłaś u lekarza może powinien zbadać małą.... Pozdrawiam głowa do góry! To nie koniec świata:)
      • nowako-wa Re: poddałam się ... 23.04.10, 13:05
        Dziękuje za wszystkie posty pełne zrozumienia i przepraszam za ton
        wypowiedzi...ale wiem ile włożyłam wysiłku i starań w karmienie i jest mi
        przykro jeśli spotykam się ze słowami krytyki i niezrozumienia.
        nie napisałam jeszcze że rok temu urodziłam przedwcześnie w 24 tc- maluszek
        przeżył 12 dni i "dla niego" rozkręcałam laktację - było trudno , bo dopiero 6
        miesiąc ale doiłam już nawet do 600ml mleka- bez tych doświadczeń pewnie już bym
        zwątpiła że mleko popłynie...
        Mała była badana- po wyjsciu ze szpitala w 14 dobie znów chorowała - katarek i
        kaszel- leczyłam prywatnie - wizyty dwa raz w tygodniu i doustny antybiotyk-
        dopiero "czysto" na oskrzelach zrobiło się po 10 dniach - sama lekarka
        stwierdziła że dziecko za duzo spi, jest apatyczne- więc zmusic je do nauki
        piersi znów nie mogłam...a po jej chorobie ja w wielkanoc przeziębiłam pierś -
        dostałam 39 stopni gorączki i antybiotyk- laktacja znów ucierpiała- karmiłam
        częsciowo odmrażanym...
        Więc z tą nauką ssania jak koń pod górę- a teraz mam wrazenie że jest za
        pózno...a jesli nawet to nie mam pojęcia dokąd pójśc i od czego zacząc- jestem z
        okolic Olkusza (Kraków- Katowice) tu jest tylko poradnia laktacyjna
        przyszpitalna której nie komentuje...

        pomimo iż pogodziłam się ze ściąganiem mleka to jednak marzę o tym aby nauczyć
        małą ssać , bo:
        -byłoby to wygodniejsze w podróży i kontakt z dzieckiem i przyjemność z
        naturalnego karmienia są dla mnie bezcenne...
        ale odstawić teraz butle, smoczki? a co z laktacją jak nie ściągnie? oprózniać
        piersi laktatorem? a o z mlekiem odciągniętym? podawać strzykawką? jak długo tak
        można i ile czasu będzie trwało takie karmienie? Boję się że wymięknę- bo
        pamiętam kiedy uparłam się na pierś i malutka się odwodniła- a teraz pięknie
        zjada od 100 do 120 ml- łącznie 700-800ml...
        A czy idzie pogodzić karmienie piersią i butlą...syna tak karmiłam- ale on był
        strasznym ssakiem- ciągnął wszystko- a ona chce a nie umie...

        Czy jeszcze próbować?
        • basiak36 Re: poddałam się ... 23.04.10, 15:38
          > Czy jeszcze próbować?

          Tego Ci nikt nie powie... musisz sama wiedziec.
          W kazdym razie gdybys probowala, to na pewno poszukalabym specjalisty od
          laktacji z prawdziwego zdarzenia. Albo od razu kontakt z pania Monika. Szkoda
          Twoich nerwow na takie meczenie sie jak opisujesz, potrzebowalabys kogos kto
          fachowo pokaze jak dziecko przystawic, jak pilnowac zeby ssalo itp. Bez
          dolowania Ciebie, bez zmuszania - ktos kto da opcje, powie ze mozna probowac ale
          to Ty decydujesz na ile chcesz nadal probowac.
          W kazdym razie z tego co piszesz pomocy zadnej na razie nie dostalas..

          > stwierdziła że dziecko za duzo spi, jest apatyczne- więc zmusic je do nauki
          > piersi znów nie mogłam...a po jej chorobie ja w wielkanoc przeziębiłam pierś -
          > dostałam 39 stopni gorączki i antybiotyk- laktacja znów ucierpiała- karmiłam
          > częsciowo odmrażanym...

          Kolejny problem, ze w takiej sytuacji oczywiscie nadal sie karmi, i z taka
          goraczka tez. Goraczke sie zbija, itp. Piersi jako takiej nie da sie przeziebic,
          stawiam na zastoj a potem zapalenie piersi jako konsekwencja zastoju, a calosc
          jako konsekwencja tego ze dziecko nie ssie efektywnie i nie potrafi za dobrze
          ssac. I o to wszystko sie rozbija.
          Ja bym zadzwonila na Twoim miejscu do pani Moniki.
        • agnes_plus Re: poddałam się ... 24.04.10, 20:16
          Olkusz, troszkę daleko, ale mogę polecić konsultantkę laktacyjną w
          Gliwicach, p. Katarzyna Asztabska. Sama do niej jeździłam, bo piersi
          rwały jakby drutami kłute, a poradni przyszpitalnaj nie umieli mi
          pomóc.
      • marlusia82 Re: poddałam się ... 23.04.10, 13:13
        Ja też długo walczyłam o karmienie piersią. naczytałam się tu, że można wszystko
        i zawsze się da rozkręcić laktację. Niestety nie da się i lekarze, u których
        byłam oraz konsultantka w poradni laktacyjnej powiedziała, że czasami tak bywa i
        nie wiadomo dlaczego. Może mam za niski poziom jakiegoś hormonu, bo gruczoł jest
        ok. nie pomogło częste przystawianie (nawet co 30min.), ściąganie laktatorem i
        katowanie się, brak snu mojego i dziecka - efekt był taki, że nic mnie już nie
        cieszyło, płaczące ciągle dziecko zaczęło drażnić. Powiedziałam dość.
        Dzisiaj jestem szczęśliwa i cieszę się z macierzyństwa. Teraz mały ma 3,5 mieś.
        i karmię i piersią i mm z butelki TT. W nocy mały jest tylko na piersi. Dostaje
        mm zagęszczone, bo strasznie ulewa i nie tak łatwo wyssać przez smoczek o
        najmniejszym przepływie. Odpukać, jeszcze nie chorował.
        Trzymaj się i nie przejmuj. Ja zostałam wychowana na mm i nie mam problemów
        zdrowotnych.Czasami warto coś poświęcić w imię wyższych celów. Pozdrawiam
        • basiak36 Re: poddałam się ... 23.04.10, 16:43
          marlusia82 napisała:

          Niestety nie da się i lekarze, u których
          > byłam oraz konsultantka w poradni laktacyjnej powiedziała, że czasami tak bywa
          > i
          > nie wiadomo dlaczego. Może mam za niski poziom jakiegoś hormonu, bo gruczoł jes
          > t
          > ok. nie pomogło częste przystawianie (nawet co 30min.), ściąganie laktatorem i
          > katowanie się,

          A na czym dokladnie problem polegal? Z ciekawosci pytam, po co bylo to dodatkowe
          sciaganie pokarmu? Dziecko slabo przybieralo? I nie bylo w uzyciu smoczkow,
          butelek, itp? Sprawdzali technike ssania?
          • marlusia82 Re: poddałam się ... 23.04.10, 18:11
            Mały był dokarmiany już w szpitalu-tak zadecydowali lekarze (pisałam o tym w
            którymś wątku). Niestety mój błąd, że w którymś momencie podałam butelkę. Choć
            neonatolog w szpitalu i potem konsultantka laktacyjna, powiedziały, że technika
            dobra, mały ślicznie się przystawia i ładnie ssie. Nawet ona kazała potem podać
            mieszankę, bo mały strasznie się darł. Kiedy dostał mm i dojadł (wtedy 30ml)
            uspokoił się. Ściąganie pokarmu elektrycznym wypozyczanym laktatorem 7-8 razy
            dziennie w systemie 7-5-3 nie przyniosło spektakularnych efektów - może ilość
            troszkę się zwiększyła, ale potrzeby mojego malca też...
            Jak odstawiłam butelki i próbowałam karmić z samej piersi, dziecko darło się w
            niebogłosy (mimo podawania z dwóch cycków) po zakończeniu karmienia (i nie była
            to kolka ani wzdęcia itp.). Na palec po prostu się rzucał.
            Z konsultantką ustaliłyśmy, że dokarmiam go butelką, a jak laktacja się pobudzi,
            będziemy odzwyczajać od butli i przejdziemy na samą pierś. Nie udało się...
            • basiak36 Re: poddałam się ... 24.04.10, 11:00
              > Z konsultantką ustaliłyśmy, że dokarmiam go butelką, a jak laktacja się pobudzi
              > ,
              > będziemy odzwyczajać od butli i przejdziemy na samą pierś. Nie udało się...

              I w sumie sie nie dziwie, bo troche szczescia trzeba miec zeby przy takim czyms
              sie udalo.. niektorym sie udaje. Ale to co Ci doradzano, to niestety nie bardzo
              sprzyja utrzymaniu karmienia i nauce ssania.
              Szczegilni jesli przyrosty wagowe byly w normie, ale nie piszesz o tym.
              Jesli dziecko spadalo na wadze, dokarmiac mozna bylo przez sns, w tym samym
              czasie uczac dziecko ssac. Jesli wagowo bylo ok, pozostawalo rozwiazanie
              problemu z samym ssaniem, i tym denerwowaniem malucha przy piersi.
              Koniec koncow, podobna sytuacja, czyli niezbyt efektywna pomoc jaka otrzymalas.
              Bo z tego co piszesz,nic nie wskazuje zeby byly jakies ograniczenia w tym na ile
              dziecko moglo z piersi wyssac, raczej w tym ze dziecko nie mialo okazji z piersi
              sie nauczyc ssac.
              Bo to ze dziecko sie darlo, i uspokoilo po 30ml mm nie znaczy ze musialo to mm
              dostac, sa inne sposoby na uspokajanie takiego malucha.
              Plus to odciaganie, i przez to dodatkowy stres dla matki..nie zazdroszcze tej
              calej sytuacji.
              • mruwa9 Re: poddałam się ... 24.04.10, 11:12
                plus , ze dziewczyna nie podaje zadnych informacji o przyrostach
                wagi, a to one wskazuja, czy dziecko sie najada, czy nie. Samo
                zachowanie niemowlecia zwykle nie ma zwiazku z najadaniem sie, choc
                najczesciej tak bywa ono interpretowane. A w efekcie blednej
                interpretacji zachowania dziecka wprowadza sie , najczesciej
                niepotrzebnie, dokarmianie mieszanka. Bo czesto bywa tak, ze to nie
                niemowle potrzebuje tej butli, tylko sama matka. Bo jest zmeczona,
                bo ktos jej glupot nagadal, bo sie czuje niepewna w swoch
                kompetencjach macierzynskich, bo presja z zewnatrz na dokarmianie
                czy podanie smoczka uspokajacza jest tak duza, a wsparcie w
                karmieniu tak male, ze kobieta zaczyna wierzyc, ze tak musi byc, ze
                bez butli sie nie da, ze domagajace sie czesto piersi niemowle to
                objaw choroby i patologii, a nie najzupelniej normalne i adekwatne
                do wieku zachowanie.
                • biza7 Re: poddałam się ... 24.04.10, 22:09
                  Moim zdaniem dałaś zły tytuł wątku - jakie "poddałam się"???
                  Kobieto, jak czytam przez co przeszłaś, to mi normalnie słów
                  brakuje! Przy takim totalnym zerze wsparcia, pomocy fachowej
                  itd..... Ja Ciebie podziwiam, że ciągniesz tak z odciąganiem,
                  naprawdę.

                  I żeby nie było - osobiście uważam, tak jak pisze basiak, że
                  naprawdę każde dziecko można nauczyć efektywnie ssać, i można
                  wykarmić samą piersią. Ale z moich osobistych kontaktów z karmiącymi
                  mamami wynika, że zawsze są jakieś większe lub mniejsze problemy, i
                  prawie każda potrzebuje pomocy - a przy tych problemach, jakie Ty
                  opisujesze, to bez naprawdę fachowej pomocy i dużego wsparcia, to w
                  ogóle nie ma o czym mówić....

                  Co do dalszych prób - zastanów się na spokojnie. W moim przypadku
                  było tak, że ostrą walkę o utrzymanie karmienia miałam w trzecim
                  miesiącu życia córeczki, ale w sumie szybko minął ten największy
                  kryzys. Nie wiem, co by było, gdyby nam gorzej szło.... byłam na
                  krawędzi załamania, myślałam o sobie jak najgorzej jako o matce...
                  Ale miałam to szczęście, że dotrałam do naprawdę dobrego doradcy, i
                  miałam ogromne wsparcie ze strony męża, no i bardzo dużą pomoc ze
                  strony teściów jeżeli chodzi o wszelkie obowiązki domowe -
                  praktycznie zajmowałam się tylko dzieckiem, siedziałam czasami
                  prawie cały dzień z ssakiem przy piersi i nic innego nie robiłam...

                  Nie wiem jaka jest Twoja sytuacja rodzinna, ale pewnie niewiele jest
                  osób, które miałyby taką komfortową sytuację pod względem
                  organizacji jak ja miałam wtedy - zakupy, gotowanie, sprzątanie
                  wszystko miałam z głowy. A musisz też myśleć o sobie, żeby się nie
                  wykończyć - bo Twoje dziecko najbardziej potrzebuje CIEBIE, a
                  karmienie piersią jest dopiero na drugim miejscu;)

                  Cokolwiek postanowisz, trzymam kciuki żeby czekało Cię jak najwięcej
                  cudownych chwil i jak najmniej nerwów. I przede wszystkim - nie miej
                  wyrzutów, już i tak zrobiłaś baaardzo dużo;)
              • marlusia82 Re: poddałam się ... 25.04.10, 08:54
                Ile razy mam powtarzać, że dziecko nie musiało uczyć się ssać, bo robiło to
                świetnie - nawet lekarze w szpitalu dziwili się, że dziecko po cc ma tak silny
                odruch ssania. A skąd wiem, że mojego mleka było mu za mało?- bo zaczął spadać
                na wadze podczas karmienia tylko piersią.
                • basiak36 Re: poddałam się ... 25.04.10, 10:33
                  A skąd wiem, że mojego mleka było mu za mało?- bo zaczął spadać
                  > na wadze podczas karmienia tylko piersią.

                  Czyli nie ssalo za dobrze (inny powod opoznionej laktacji to np pozostala czesc
                  lozyska w macicy, ale po cc raczej male szanse na to). To ze mialo silny odruch
                  ssania, nie znaczy ze ssalo ok. Efektywne ssanie ocenia sie wlasnie po
                  przyrostach wagowych. To nie kwestia pokarmu czy jego ilosci, bo to jest
                  zmienne, i jesli pokarm jakikolwiek byl to znaczy ze moze go byc wiecej:) Wiec
                  jesli dziecko zaczelo spadac na wadze, ktos powinien byl usiasc z Toba,
                  sprawdzic czy ssie aktywnie, pokazac zeby dziecko do pieluszki rozebrac, pokazac
                  jak blisko trzymac, jak wazne sa nawet milimetry jesli chodzi o 'zalapanie' piersi.
                  Sprawdzic pieluszki: jesli dziecko duzo sika, wiadomo ze ssie.
                  A jesli duzo sika a przy tym nie przybiera na wadze, to szuka sie przyczyn
                  gdzie indziej. Infekcje ukladu moczowego, nietolerancja pokarmowa itp.
                  Piszesz ze juz w szpitalu dokarmiali: dziecko bylo separowane czy mialo
                  mozliwosc ssac non stop? Spadek wagi po porodzie jest normalny, dziecko ma
                  odzyskac wage urodzeniowa do 2-3tygodnia zycia.
                  Poza tym piszesz ze kazali Ci sie katowac laktatorem, czego w ogole nie
                  rozumiem, bo co wtedy robilo dziecko, czemu nie powiedzieli Ci zeby dziecko
                  czesciej przystawiac? Pokazali co zrobic zeby dluzej ssalo piers aktywnie?
                  Z tego co piszesz, po prostu nikt za bardzo nie pokazal jak nauczyc dziecko ssac
                  efektywnie, no i od poczatku byla w uzyciu butelka.

                  Niewazne w sumie, bo to jak sama piszesz, jestes zadowolona teraz z tego jak
                  jest i to jest najwazniejsze. Ale nie jest tak ze objawy ktore opisujesz
                  oznaczaja ze piersi nie chcialy produkowac wiecej niz okreslona ilosc.
                  Zdarzaja sie bardzo rzadkie przypadki ze kobiety maja taki problem, ale po tym
                  co piszesz, to wyglada na typowe problemy poszpitalne, a potem butelka.
                  • nowako-wa Re: poddałam się ... 27.04.10, 18:26
                    wasze uwagi dały mi siły ,żeby się jednak nie poddawać...
                    skoro już tyle przeszłam to może jednak...
                    więc moich perypeti piersiowych ciąg dalszy...
                    w niedzielę doczytałam się o technikach nauki maluszka ssania za pomocą
                    wkładanego do buzi palca-i doszłam do wniosku ,że mała za płytko chwyta językiem
                    i nie wyciąga go wystarczająco aby mocno uchwycić brodawkę ...przystawiłam -
                    udało się pociągła...i tak aż do wieczora udawało mi się ją nakarmić piersią -
                    na noc koncert- absolutnie nie załapie, wrzask , prężenie się jakby nie to
                    dziecko- wczesniejsze techniki nie pomagały.
                    Musiałam nakarmić butlą - w nocy to samo - spazmy ,płacze przeokrutne- pomimo iz
                    starałam się cierpliwie powtarzać próby- po 20 min wymiękłam i butla... rano na
                    spokojnie znów próby- znów na nie...
                    miałam już dość-rozpłakałam się z bezradnosci i stwierdziłam że bez pomocy
                    doradcy laktacyjnego nie dam rady...
                    Przykre jest to że dzwoniąc do położnej rejonowej która ma mnie pod opieką nie
                    potrafiła wskazać gdzie na rejonie mogę dostać pomoc...Najblizej namierzyłam
                    Kraków- 50km - i dostałam wstępne wskazówki- jesli nie pomogą moze ktoś z
                    Krakowa podjechać do mnie - bo nawet ja nie mogę podjechać z małą bo nie mają
                    miejsca na przyjęcie.
                    Pani doradziła zakup nakladek medeli "s" bo ponoć sa bardzo cienkie- i próbowac
                    przez nie karmić- jak załapie -ściagać i przystawiac do cyca.W poniedziałek znów
                    udało mi się dwa razy nakarmić a wieczorem koncert nie z tej ziemi.Okazało się
                    że jak sobie poradziliśmy z uchwyceniem brodawki i własciwym przystawieniem - to
                    mała się zbuntowała na ciągnięcie i ...nie będzie- wypluwa, złości sie ,
                    pręży...nawet mąż myślał że ze skóry ją obdzieram.W nocy nawet nie
                    próbowałam...bo znów dylemat z laktacją- jak ssie- to nie odciągam po niej
                    ,żeby za dwie godz zdążył się pokarm naprodukować...i wieczorem po parogodzinnej
                    przerwie miałam problem odciągnąć 60 ml z obu piersi gdzie bez problemu
                    odciągałam 120-150 ml i leciało wolno i gęste jakby z lekkich zastojów. Więc
                    wystraszyłam się żeby przez te próby nie stracić mleka z takim heroizmem zdobytym...

                    Więc przyjęłam narazie taką taktykę: dopóki się nie nauczy ssać w nocy daję
                    butlę dla mojego i jej spokoju- przy okazji nadprodukcję mleka mam na pózniej. A
                    rano przystawiam - jak mało z jednej to z dwóch. Potem odciągam resztę- okazuje
                    się że niewiele zostaje więc ściąga ładnie . A jak nie zdążą "naprodukować" daję
                    ściągnięte butlą ...i tak się męczę..z zakupem nakładek medeli się narazie
                    wstrzymuję- bo mam z awentu- szajs całkowity...
                    Do tego nie bardzo wiem jak karmić , bo lewa pierś mniejsza i produkuje połowę
                    tego co w lewej- zaczynam teraz od niej jak mała głodna bo z niej ciężej
                    leci...Czy są jakieś metody żeby "rozkręcić" tą pierś ?
                    Trochę przydługawo to opisałam , ale podbudowałyście mnie tutaj i będę wdzięczna
                    za wszystkie wskazówki , bo chyba się jeszcze "nie poddałam"...
                    • basiak36 Re: poddałam się ... 27.04.10, 23:31
                      nowako-wa napisała:


                      > Pani doradziła zakup nakladek medeli "s" bo ponoć sa bardzo cienkie- i próbowac
                      > przez nie karmić- jak załapie -ściagać i przystawiac do cyca.W poniedziałek znó
                      > w
                      > udało mi się dwa razy nakarmić a wieczorem koncert nie z tej ziemi.-

                      Podziwiam Cie ze nadal walczysz...
                      Ale czy ta pani usiadla z Toba, patrzyla jak przystawiasz, pokazala co
                      poprawiac? Czy tak po prostu nakladki zalecila?
                      Moze po prostu do pani Moniki zadzwon.

                      Co do wskazowek: nie czekaj az mala zglodnieje,nie czekaj az sie piersi
                      napelnia. Po prostu przystawiaj jak najczesciej. Probowalas dokarmiac z uzyciem
                      kubeczka/strzykawki? Tak zeby butelke stopniowo wyeliminowac, bo ciezko w ten
                      sposob uczyc ssac.
                      Podstawa to nie czekac az sie napelnia, przystawiac jak najczesciej, tylko tak
                      piersi dostaja sygnal ze trzeba wiecej mleka. Jak czekasz, i piersi sie
                      napelniaja, dostaja sygnal ze maja zwolnic.
                      Jak trzymasz do karmienia? Jak dziecko jest ubrane? KOrzystasz z poduszki do
                      karmienia?
                    • mruwa9 Re: poddałam się ... 28.04.10, 07:43
                      nowako-wa napisała:

                      .W nocy nawet nie
                      > próbowałam...bo znów dylemat z laktacją- jak ssie- to nie
                      odciągam po niej
                      > ,żeby za dwie godz zdążył się pokarm naprodukować...i wieczorem po
                      parogodzinne
                      > j
                      > przerwie miałam problem odciągnąć 60 ml z obu piersi gdzie bez
                      problemu
                      > odciągałam 120-150 ml i leciało wolno i gęste jakby z lekkich
                      zastojów. Więc
                      > wystraszyłam się żeby przez te próby nie stracić mleka z takim
                      heroizmem zdobyt
                      > ym...
                      >
                      > Więc przyjęłam narazie taką taktykę: dopóki się nie nauczy ssać w
                      nocy daję
                      > butlę dla mojego i jej spokoju- przy okazji nadprodukcję mleka mam
                      na pózniej.
                      > A
                      > rano przystawiam - jak mało z jednej to z dwóch. Potem odciągam
                      resztę- okazuje
                      > się że niewiele zostaje więc ściąga ładnie . A jak nie
                      zdążą "naprodukować" daj
                      > ę
                      > ściągnięte butlą ...



                      Jak rozumiem, zwlekasz z podaniem piersi (wybierajac w meidzyczasie
                      butelke), zeby piersi zdazyly naprodukowac i zgromadzic pokarm? To
                      podstawowy blad, ktory w krotkim czasie doprowadzi do dalszego
                      spadku produkcji i efektu odwrotnego do zamierzonego!! Piersi MUSZA
                      byc oprozniane przez ssace niemowle, jak najczesciej. Im czesciej,
                      tym wieksza stymulacja laktacji i zwiekszenie produkcji. To, ile
                      jestes w stanie odciagnac, czy jaka wielökosc, konsystencje ma
                      biust, nie ma aboslutnie zadnego zwiazku z rzeczywista produkcja.
                      Reszta zachowania dziecka wskazuje mi bardzo na problemy posmoczkowe-
                      mala juz wyczaila, ze ze smoczkiem latwiej, ze pokarm sam plynie, a
                      majac ciagle do czynienia z butla i smoczkiem, rzucasz jej dodatkowo
                      klody pod nogi, bo bardzo utrudniasz czy wrecz uniemozliwiasz jej
                      nauke prawidlowego ssania piersi. Jesli bardzo chesz dokarmiac- rob
                      to bezsmoczkowo (lyzeczka, strzykawka, kieliszkiem, kubkiem, SNS),
                      aby czynnosc ssania byla zastrzezona wylacznie do piersi.
                      Nie mam teraz w pamieci dokladnie calego watku, ale mnie wyglada na
                      to, ze wiekszosc obecnych problemow, z ktorymi sie borykacie,
                      zafundowalas sobie sama, swiadomie lub nie.
                      Poczytaj sobie u gory przyszpilony watek o slabych przyrostach wagi
                      u miesieczniaka (watek z optymistycznym finalem), tylko pozornie
                      bez zwiazku z Twoim przypadkim , bo jest tez o smoczku. Przeczytaj,
                      duzo Ci sie wyjasni.
                    • enamerele Re: poddałam się ... 28.04.10, 07:58
                      A ja Cie doskonale rozumiem, mam podobna sytuację i coraz mniej sił, aby chcieć
                      karmić piersią. Moja mała ma już dwa tygodnie, ssie ładnie, piersi po karmieniu
                      są prawie opróżnione, szkoda tylko, że przy okazji pogryzione do krwi, nawet
                      przez kapturki (mam zapadnięte brodawki, nie jest w stanie chwycić)...Mała potem
                      zwraca czerwony pokarm i jest ciągle głodna i płacze, wtedy ja tez płaczę i tego
                      pokarmu mam z nerwów coraz mniej...Ostatecznie kończy się na butelce. Plus
                      ciągłe rady i uwagi, że muszę się przemóc, nie dokarmiac butlą itd. Tylko co to
                      da na dłuższą metę? Chyba tylko to, że cała rodzina wyląduje u psychiatry, a
                      mała dostanie przepukliny od tego darcia się.
                      Są po prostu kobiety, które nie mogą karmić piersią z rożnych przyczyn i nie
                      należy wtedy mówić, że się poddajemy. Po prostu tak się dzieje i koniec.
                      • mruwa9 Re: poddałam się ... 28.04.10, 08:12
                        Ja mysle, ze kazda kobieta, zwlaszcza po takich przejsciach, musi
                        ustalic, co jest dla niejj wazniejsze, karmienei piersia jako
                        optymalna, idealna forma zywienia noworodka/niemowlecia, czy wlasny
                        spokoj. I jesli tak bardzo, zupelnie to karmienie nie lezy, ze
                        budzi wylacznie negatywne emocje, kobieta musi sama ocenic swoje
                        checi, motywacje i moze podjac decyzje, ktora uzna za sluszna
                        (probowac, walczyc dalej, czy odpuscic, przejsc na karmienie
                        sztuczne i przestac sie juz dreczyc tym tematem, a zaczac odkrywac
                        radosc z bycia mama). To, co ja uparcie twierdze, to to, ze
                        wiekszosc mlodych mam, zwlaszcza tych deklarujacych problemy z
                        karmieniem piersia, ma problemy przede wszystkim ze zrozumieniem
                        fizjologii noworodka, zaakceptowaniem, ze wiekszosc noworodkow i
                        malych niemowlat nie najada sie w 10 minut i nie zasypia na 3
                        godziny, tylko domaga sie piersi niemal non stop , i ze to jest
                        ABSOLUTNA NORMA i prawie nigdy nie ma zwiazku z najadaniem sie lub
                        nienajadaniem sie niemowlecia. Noworodek tak funkcjonuje i tyle.
                        Sprowadzanie calosci zachowania noworodka/malego niemowlecia do
                        kwestii pelnego brzuszka jest uproszczeniem, mylna interpretacja
                        zachowania dziecka i najczestsza, IMHO, przyczyna wprowadzania
                        (niepotrzebnego) dokarmiania.
                  • marlusia82 Re: poddałam się ... 28.04.10, 08:46
                    Droga basiu36, nie mam siły już powtarzać, że dziecko było sprawdzane pod kątem aktywnego ssania i wszystko było ok. Zarówno w szpitalu jak i w domu dziecko było przystawiane bardzo często, nawet co pół godziny. Znając trochę fizjologię człowieka (jestem biologiem), wiem, że natura może spłatać różne figle. Skoro nawet konsultant mający międzynarodowe certyfikaty i wieloletnie doswiadczenie jako położna w szpitalu, mówią, że widać że nie da się rozkręcić laktacji mimo różnych metod, to widać w moim przypadku tak jest.
                    I proszę, nie zachowujcie się tutaj jak terrorystki laktacyjne. Niektóre kobiety naprawdę robią wszystko, żeby karmić piersią, ale czasami z różnych przyczyn nie wychodzi. Jak komuś leci mleko strumieniami, to łatwo jest dawać dobre rady, ale jak Tobie dziecko darłoby się dzień i noc, na pewno nie miałabyś sumienia zostawiać go samemu sobie.
                    Mnie za każdym razem, kiedy przystawię dziecko to mleko leci (czasami mały musi possać i 1-1,5 min. żeby poleciało i się denerwuje, ale tym sie nie przejmuję), tylko dość szybko przestaje lecieć... I nawet jak mały dalej ssie (kolejne minuty) to dalej już nie leci nic.
                    • basiak36 Re: poddałam się ... 28.04.10, 08:58
                      marlusia82 napisała:

                      > Droga basiu36, nie mam siły już powtarzać, że dziecko było sprawdzane pod kątem
                      > aktywnego ssania i wszystko było ok. Zarówno w szpitalu jak i w domu dziecko b
                      > yło przystawiane bardzo często, nawet co pół godziny. Znając trochę fizjologię
                      > człowieka (jestem biologiem), wiem, że natura może spłatać różne figle.

                      Owszem moze. Ale wierz mi ze to iz ktos patrzyl jak dziecko lapie piers, nie
                      oznacza ze sprawdzil czy dziecko aktywnie ssie i czy sie najada, i tylko o to
                      pytalam. Bo jesli ktos usiadl z Toba, sprawdzal jak dziecko ssie, czy aktywnie
                      przelyka, czy moczy pieluszki: to wtedy trzeba sie zastanowic dlaczego nie
                      przybiera.
                      U Ciebie z tego co piszesz, po prostu dziecko nie mialo okazji na tyle
                      efektywnie nauczyc sie ssac zeby zaczac przybierac ok. I nie ma sensu na sile
                      szukac przyczyny w 'malej ilosci pokarmu'.

                      > I proszę, nie zachowujcie się tutaj jak terrorystki laktacyjne. Niektóre kobiet
                      > y naprawdę robią wszystko, żeby karmić piersią, ale czasami z różnych przyczyn
                      > nie wychodzi. Jak komuś leci mleko strumieniami, to łatwo jest dawać dobre rady
                      > , ale jak Tobie dziecko darłoby się dzień i noc, na pewno nie miałabyś sumienia
                      > zostawiać go samemu sobie.

                      Szukanie przyczyn jest terroryzmem? Analiza problemu jest terroryzmem? :) Nikt
                      tutaj nie pisze ze masz karmic:)

                      Mleko nie musi leciec strumieniami aby dziecko sie najadalo.
                      Z tego co piszesz po prostu nie dostalas fachowej pomocy, a bez takiej jest
                      bardzo ciezko.

                      > Mnie za każdym razem, kiedy przystawię dziecko to mleko leci (czasami mały musi
                      > possać i 1-1,5 min. żeby poleciało i się denerwuje, ale tym sie nie przejmuję)
                      > , tylko dość szybko przestaje lecieć... I nawet jak mały dalej ssie (kolejne mi
                      > nuty) to dalej już nie leci nic.

                      I wlasnie na tym polega problem dziecka ktore nie nauczylo sie efektywnie ssac.
                      Bo to ze zlapie piers ok, nie znaczy ze bedzie wiedzialo jak ja oprozniac,
                      szczegolnie kiedy w miare karmienia pokarm leci wolniej bo robi sie tlustszy. I
                      miedzy innymi dlatego dzieci moga sie nie najadac, plakac przy piersi itp. Mleko
                      leci na poczatku karmienia, potem dziecko musi sie mocniej napracowac i tutaj
                      zaczynaja sie schody. Dziecku leci za wolno i sie odrywa, a matka ma wrazenie ze
                      juz nic nie ma- a wlasnie wtedy mleko produkuje sie najszybciej:) I od poczatku
                      z tego co piszesz tak bylo, dlatego pisalam o nauce aktywnego ssania, itp. Bo
                      pokarm jest i moze go byc wiecej, ale dziecko musi umiec efektywnie ssac.
                      I nie pisze tego po to zebys czula sie zle, tylko po to zeby wyjasnic mechanizmy
                      laktacji.
                      Bywa ze na poczatku jest trudniej, etc, zreszta kiedys sie troche o tym rozpisalam:)
                      forum.gazeta.pl/forum/w,570,76892378,76913410,Re_Czy_NA_PRAWDE_mozna_nie_miec_pokarmu_.html
                      • mruwa9 Re: poddałam się ... 28.04.10, 09:34
                        Oprocz tego, co napisala Basia, jest jeszcze kwestia psychiki
                        mamy..mowi sie, ze pokarm powstaje w glowie, nie w piersiach. Bo
                        zestresowana mama, paradoksalnie tak bartdzo chcaca karmic, blokuje
                        sie i podswiadomie moze "zablokowac" laktacje. Wpadajac coraz
                        bardziej w bledne kolo, bo im bardziej chce, tym bardziej sie
                        stresuje i tym bardziej sie blokuje. A czasem po prostu trzeba
                        wyluzowac. Zdac sie na nature, intuicje, samo dziecko. Mysle, ze
                        bardzo wiele problemow z karmieniem i niepowodzen w tej materii jest
                        efektem nadmiernego stresu mamy, traktowania karmienia piersia nie
                        jako najnaturalniejszej rzeczy na swiecie, ale jako niezmiernie
                        trudnego i skomplikowanego wyzwania, ktoremu nieliczne sa w stanie
                        podolac.
                        • nowako-wa Re: poddałam się ... 28.04.10, 12:10
                          A ja dalej uparcie wierzę ,że się z Julka dogramy- bo bardzo chcę - gdybym nie była uparta i ta laktacja mnie tyle nie kosztowała - juz dawno olałabym sprawę - dała mm i miała spokój...
                          Gwoli wyjaśnienia terroru karmienia:
                          W ŻYCIU NIE SĄDZIŁAM ŻE TO MOŻE BYĆ TAK TRUDNE- A TRUDNE DLATEGO ŻE POKONANIE TRUDNOŚCI TERAZ NIE OZNACZA ŻE NIE BEDZIE ICH ZA DWIE GODZINY0 I TAK 24 H...A GDZIE RESZTA OBOWIAZKÓW?

                          Więc ja jeszcze walczę - ale wcale nie dziwię się kobietom które wymiękają...Rodziłam z dziewczyną która świetnie rozpoczęła karmienie a dziś karmi sztucznym - doświadczona mama z 3 dzieci , wcześniejsze wykarmiła piersią...
                          więc reguł nie ma- i często dzieje się tak ,że dziecko które nieprawidłowo ssie - zawala całą laktację - i ja tego się u siebie boję ,że nie ściąga III najtłustszej fazy mleka - i w ten sposób mleka coraz mniej- więc jak idiotka po karmieniu biorę laktator i wyciskam te ostatnie krople żeby mieć pewnośc ,że informacja o zapotrzebowaniu mleka pójdzie do mózgu...

                          A obecnie karmienie wygląda u mnie tak- złapanie brodawki to loteria - zdarza się za 1 razem i spija do konca ale męczymy się czasem z 15 minut żeby właściwie przystawić- cierpliwie to znoszę- jak zje z jednej - podaje drugą - ale nie chce...
                          Raptem góra 20-30 min kwęka , więc przystawiam drugą -znów z załapaniem bywa różnie. Kiedy kończy jest przeszczęśliwa, a doi średnio 20 min- a po wszystkim ja sprawdzam laktatorem- zbiera śmietanę 20-40 ml...

                          I teraz pytanie jeśli będę cały dzień przystawiać do piersi nie ma ryzyka że laktacja spadnie , bo nie do końca będzie opróżniać?

                          I jeszcze jedno - w domu nie zdarzyło i się podać mm- tylko moje mleczko- a butlę daję kiedy naprawdę już nie mam sił i ja i ona- wczoraj dwa razy...

                          Mam możliwosc jechać jeszcze do poradni laktacyjnej do Sosnowca- kiedy mi się udaje jako tako przystawiać warto?

                          I na koniec - jeśli jest taka możliwośc że dziecko je i z piersi i z butli to dla mamy baaaardzo wygodne- bez sensu oduczać butle...

                          pomimo krytyki dziekuję mamom tu piszącym za wsparcie- bardzo dodałście mi sił i wytrwałosci ,że sie da...
                          • mruwa9 Re: poddałam się ... 28.04.10, 12:34
                            Laktacja nie spada od przystawiania do piersi. laktacja spada od
                            nieprzystawiania do piersi i podawania butli (bo butla skraca czas
                            przebywania przy piersi, a brak popytu -> brak podazy, zmniejszenie
                            produkcji).
                            na spokojnie sobie przemysl, jakie to inne obowiazki sa teraz
                            wazniejsze od Ciebie i dziecka? Sprzatanie? Moze poczekac i mozna je
                            przeprowadzic rekami meza. Gotowanie? Tak samo. Albo maz moze kupic
                            gotowa pizze w drodze do domu. Albo przejac mlodziez po powrocie do
                            domu, zebys choc na chwile, bardziej w ramach rozrywki , cos
                            szybkiego mogla upichcic. Przestan szalec z tym laktatorem, piersi
                            nie oproznisz do konca nigdy, a nbie chodzi o to, zebys stymulowala
                            produkcje nie wiadomo, jak bardzo. laktacja sama dostosowuje sie do
                            potrzeb dziecka, jest ssanie =jest produkcja. Tak dlugo, jak dlugo
                            dziecko ssie. To pisze juz chyba tysieczny raz. Walczysz o to, zeby
                            dziecko nauczylo sie ssac piers, jednoczesnie ceniac sobie obecnosc
                            butelki. Nie da sie zjesc ciastka i miec ciastko. Moim zdaniem butla
                            i smoczek przyczynia sie w ogromnej mierze do waszej obecnej walki i
                            szarpanin przy piersi, tylko nie dasz sobie tego wytlumaczyc, nie
                            chcesz przyjac tego do wiadomosci. Im szybciej smoczek calkowicie
                            zniknie z zycia dziecka, tym szybciej dziecko nauczy sie ssac
                            prawidlowo piers. Musisz sama zdecydowac, czego tak naprawde chcesz-
                            swietego spokoju i dziecka karmionego sztucznie, czy chcesz karmic
                            piersia, wtedy sorry, ale smoczek nie ulatwia tego zadania. Nie
                            mozna miec wszystkiego.
                            Moim zdaniem rozwiazanie Twojej sytuacji jest bardo proste: smoczki
                            i butle do kubla, laktator na dno najglebszej szafy, dziecko do
                            piersi. Do woli, wedle wlasnego uznania, tak czesto i tak dlugo, jak
                            chce.
                          • basiak36 Re: poddałam się ... 28.04.10, 13:28
                            > Więc ja jeszcze walczę - ale wcale nie dziwię się kobietom które wymiękają..

                            Tez sie nie dziwie. Przeszlam to z pierwszym dzieckiem. Zle przystawianie,
                            smoczki, potem grzybica piersi (baaardzo bolesne),dziecko szarpalo piers, ranilo
                            brodawki, nie przybieralo na wadze. Nieswiadoma, uwierzylam mamie i paru
                            'specjalistom' ktorzy mowili ze po prostu nie wyprodukuje tyle mleka ile trzeba:))
                            Ale potem doszlam do wniosku ze co mam do stracenia? Powalcze, najwyzej
                            przestane. Mowilam sobie, jeszcze jeden dzien i potem koniec.
                            Az trafilam na prawdziwa specjalistke od laktacji, usiadla ze mna na chyba 2h, i
                            przy niej karmilam dziecko. Pokazala jak poprawic technike ssania (wedlug
                            poloznej, ssal super, a okazalo sie ze drobna poprawka w trzymaniu dziecka
                            zdzialala cuda, bo przestalo bolec), jak pobudzac do aktywnego ssania itp.
                            Dziecko zaczelo przybierac.
                            Przy drugim juz bylam w trakcie studiow laktacyjnych wiec juz wiedzialam czego
                            unikac:)
                            Ale wiem, ze bez pomocy czesto sie po prostu nie da.
                            • nowako-wa Re: poddałam się ... 28.04.10, 16:39
                              z pomocą w laktacji w praktyce jest fatalnie a mm jest ogólniedostępne, łatwe w przyrządzeniu i zwalnia kobiety z wiszenia cyckowego-dlatego tak szybko kobiety rezygnują , bo często trzeba nie lada heroizmu i wytrwałości...
                              ja zbyt sobie cenię piersiowe mleko dlatego nie rezygnuje...
                              a łączenie piersi i butli - to złoty środek jeśli mama chwilowo nieobecna i musi ktos inny nakarmić- nie jestem zwolenniczką nadużywania go...i uważam że jeśli nie zaburza ssania i dziecko toleruje to bez sensu nie podawać butli dla zasady...że tylko i wyłącznie pierś...
                              mam prośbę jeszcze do basiak36: skoro masz takie doświadczenie i wiedzę proszę wklej może linki do stron, które pomagają wyćwiczyć efektywne ssanie i dają wiedzę tą którą powinna zapewnić poradnia, bo jak narazie dzięki waszym wskazówkom, podglądaniu pozycji do karmienia i uporowi zaczynam przygodę z karmieniem...stopniowo i pomału, bo już myślałam że z 6tygodniowym maluchem nie mam szans.
                              i proszę o podpowiedz czy jeśli malutka je z dwóch piersi z małą przerwą a potem nie upomina się 3-4 godz to w porządku? Czy lepiej jej dawać jedną pierś i czekać aż zgłodnieje i dopiero drugą ? No i co z tą piersią co produkuje mniej? Z niej nie poje...
                              • basiak36 Re: poddałam się ... 28.04.10, 17:18
                                i proszę o podpowiedz czy jeśli malutka je z dwóch piersi z małą przerwą a pote
                                > m nie upomina się 3-4 godz to w porządku? Czy lepiej jej dawać jedną pierś i cz
                                > ekać aż zgłodnieje i dopiero drugą ? No i co z tą piersią co produkuje mniej? Z
                                > niej nie poje...

                                Na etapie walki o karmienie, przystawialabym przynajmniej co 2h,chyba ze dziecko
                                pokazuje wyraznie ze nie chce. I zawsze podawaj druga.
                                I musisz 'wyjsc' z myslenia ze jak z piersi jakiejs leci mniej/produkuje mniej,
                                to z niej dziecko sie gorzej naje. Zacznij myslec: im czesciej przystawie, tym
                                wiecej mleka bedzie, tym lepiej dziecko nauczy sie ssac. Mysl o piersi jako o
                                nieograniczonym zrodle pokarmu:)

                                A co do linkow, najlepsze sa te:
                                www.drjacknewman.com/video-clips.asp
                                Przegladnij filmiki, zobacz jak blisko dziecko jest matki jak jest przystawiane,
                                ze nie ma ubranek, ze przystawiane jest do piersi i samo ja lapie, ze jak nie
                                umie zlapac, to sie probuje dalej. Jak juz nie chce ssac, sprobuj delikatnie
                                probowac odciagac reka pokarm do buzi dziecka, tak aby dziecko czulo ze jeszcze
                                warto probowac ssac bo cos leci. Ponos chwile, i znow probuj, i na druga piers,
                                jesli sie juz nie da z pierwszej. Jak dostaje histerii, dokarm ze strzykawki,
                                zrob masaz, poloz sie do lozka, i dziecko przy sobie, i probuj dalej.
                              • mad_die Re: poddałam się ... 28.04.10, 17:22
                                > a łączenie piersi i butli - to złoty środek jeśli mama chwilowo nieobecna i mus
                                > i ktos inny nakarmić- nie jestem zwolenniczką nadużywania go...i uważam że jeśl
                                > i nie zaburza ssania i dziecko toleruje to bez sensu nie podawać butli dla zasa
                                > dy...że tylko i wyłącznie pierś...

                                Ale u Ciebie ewidentnie butelka psuje wszystko, więc po co się tak przy niej
                                upierasz?
                                Mleko sporadycznie można podać NIE przez butelkę: kubeczkiem do leków,
                                łyżeczką do leków, zwykłą łyżeczką, łyżeczką medeli itp.

                                Mi przy prawidłowym przysawianiu do piersi pomogła ta strona i te filmy:
                                www.nbci.ca/index.php?option=com_content&view=article&id=75:when-latching&catid=5:information&Itemid=17
                                nbci.ca/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=6&Itemid=13
                                Z 6tyg maluchem masz duże sznnse, tylko pogódź się z myślą, że musisz wywalić
                                smoczki i butelki.
    • kotkowa Re: poddałam się ... 28.04.10, 19:22
      Hej, witam Cię z forum kwietniowego :-) Po prostu z ust mi wyjelas to co
      chcialam napisac. Mam ta sama sytuacje! Moj maly nie ssie efektywnie, ja
      wychodze z siebie, zeby go nauczyc, poczatkowo w szpitalu spadl na wadze ponizej
      normy, mimo, ze wisial przy piersi najwiecej ze wszystkich dzieci, ciagle chcial
      ssac, a mu nie wychodzilo. Ja dostalam zastoju, tez walczylam dniami i po nocach
      z okladami, masazami, laktatorem itd. Dzis mam wiecej pokarmu, nie wiem czy
      wystarczajaco, bo nikt mi nie powie ile go jest, ale bez dokarmiania ani rusz.
      Dokarmiam poki co systemem SNS, a nie butelka, wezwalismy do domu prywatnie
      doradce laktacyjnego, ktory to polecil. To taka butelka przewieszona na szyi, od
      ktorej odchodzi mala rureczka i dziecko ssie ta rureczke przy okazji ssania
      piersi. Uciazliwe to i karmienie trwa bardzo dlugo, licze jeszcze, ze uda sie
      wrocic do samej piersi, ale jestem juz wykonczona. Maly nadal ssie tak jak ssal,
      czyli przysypia, ssie za lekko, moze godzinami wisiec i sie nie naje. Faktycznie
      masz racje, szpitale zaniedbuja karmienie calkowicie, a o problemie jakim jest
      slabe ssanie nie ma w poradnikach ani slowa. Jestem rozzalona, ze wszedzie
      pisza, ze karmienie jest takie naturalne, kazdy problem da sie latwo rozwiazac i
      generalnie jak chcesz to bedziesz karmila. TYlko co ja mam zrobic, skoro staje
      na glowie, a dziecko nie ssie tak jak powinno i tyle?
      • mruwa9 Re: poddałam się ... 28.04.10, 20:42
        alez naturalne karmienie noworodka trwa bardzo dlugo. To jest norma!
        Czy byl problem z przyrostami wagi, ze wprowadzilas dokarmianie? Na
        jakiej podstawie oceniasz, ze sie nie najada?
        • kotkowa Re: poddałam się ... 28.04.10, 21:33
          Pierwszy raz okazalo sie to w szpitalu, mimo ssania piersi godzinami synek spadl
          na wadze ponizej normy i musial byc dokarmiany. Teraz regularnie sprawdzam wage
          i np ostatnio probowalam ograniczyc dokarmianie i przystawialam go na zadanie do
          piersi, na tak dlugo, jak chcial i przybral znow za malo. Poza tym widze, ze
          jest glodny po karmieniu piersia, chociazby wisial na niej kilka godzin. Dopiero
          jak dokarmie to jest najedzony i spokojnie zasypia.
          • nowako-wa Re: poddałam się ... 29.04.10, 10:40
            kotkowa oj cieżka droga przed Tobą , bo moja mała też początkowo spadała z wagi
            - po dwóch tygodniach ledwo odzyskała urodzeniową a śmigać dopiero zaczęła od
            trzeciego...
            I się zastanawiam że nawet gdyby wcześniej udało mi się przystawić Julkę byłoby
            tak samo - bo by wisiała a nie jadła na cycu- była senna i apatyczna...
            więc śmiem powiedzieć ,że dokarmianie..było potrzebne- super ze inwestujesz w
            SNS- będzie łatwiej z piersią - ja się jednak nie poddałam ty też dasz radę...

            A ja wczoraj podałam tylko raz butlę na noc z czego połowę wypiła , czyli może
            już zbędna...ale wciąż mam schiza ,że "nie widzę" ile je- to pozostaołśc po
            butli -ale bardzo mnie uieszyło że od niedzieli kiedy podjęłam wyzwanie mała
            przybrała ponad...200 g- robi często kupy, moczy pieluszki...to bardzo
            podbudowywuje...
            smoczek też w nocy poszedł w odstawkę - a w dzień tez spróbuję nie dawać...

            oj ile problemów z tym karmieniem ale ile też radości jak wychodzi...
            • nowako-wa Re: poddałam się ... 29.04.10, 11:11
              i jeszcze apropos poradni laktacyjnych...dodzwoniłam się w końcu do Sosnowca- chciałam podjechać z małą aby ktoś fachowo zerknął na przystawianie , ssanie ,zadać parę pytań...
              mogą mi co najwyżej zważyć dziecko przed karmieniem i po- tyle to ja też mogę bo mam wagę w domu...
              a na pytanie jak poprawić technikę efektywnego ssania- odpowiedz wkładać paluszek do buzi i wyciągać jezyk...no nie bardzo wiem jak palcem jezyk wyciągac..i jak wkładam go do buzi małej ona mi mimiką pokazuje co o tym myśli...

              więc prywatnie jak chciałam- nie mają pomieszczenia gdzie mogłabym z małą przyjechać a do mnie trochę daleko
              a państwowo- ...lepsze porady dostałam tu na forum...

              bez komentarza...
              • agnes_plus Re: poddałam się ... 29.04.10, 11:32
                To może jednak spróbuj w tych Gliwicach? Czy to jednak za daleko?
              • mruwa9 Re: poddałam się ... 29.04.10, 20:11
                no widzisz! Nie ma jak forum- darmowe zrodlo wiedzy i wsparcia. Bez
                podrozy do Sosnowca czy Krakowa ;-)
                oczywiscie, czasem warto sie osobiscie spotkac z doradca, ale, jak
                widac, swietnie sobie poradzilas sama :-) Nie musisz juz stresowac
                ani koncentrowac sie na technice ssania, bo jesli waga ruszyla w
                gore ( a powrot do wagi urodzeniowej w ciagu 2 tygodni nie jest
                jakas anomalia i miesci sie w dopuszczalnych normach), w dodatku
                skonczylas (prawie) dokarmiac, to znaczy, ze dziecko ssie
                efektywnie. Bedzie dobrze :-)
            • basiak36 Re: poddałam się ... 29.04.10, 15:52
              nowako-wa napisała:

              > kotkowa oj cieżka droga przed Tobą , bo moja mała też początkowo spadała z wagi
              > - po dwóch tygodniach ledwo odzyskała urodzeniową a śmigać dopiero zaczęła od
              > trzeciego...

              To akurat jest calkiem normalne, ze do 2-3 tyg odzyskuje wage urodzeniowa:)

              > I się zastanawiam że nawet gdyby wcześniej udało mi się przystawić Julkę byłoby
              > tak samo - bo by wisiała a nie jadła na cycu- była senna i apatyczna...
              > więc śmiem powiedzieć ,że dokarmianie..było potrzebne-

              Czasem bywa, ale przede wszystkim kontrola tego jak dziecko ssie. To ze wisi,
              nie znaczy ze ssie aktywnie, i przede wszystkim to powinni byli sprawdzic
              specjalisci od laktacji, wtedy nie byloby sytuacji z sennoscia i apatycznoscia.
              A jesli juz tak sie stalo, to dokarmia sie strzykawka na przyklad, i najlepiej
              odciaganym mlekiem mamy, caly czas pokazujac matce jak przystawiac.

              > A ja wczoraj podałam tylko raz butlę na noc z czego połowę wypiła , czyli może
              > już zbędna...ale wciąż mam schiza ,że "nie widzę" ile je- to pozostaołśc po
              > butli

              Patrz na pieluchy i wage, bedziesz widziec:)
    • mmjm7 Re: poddałam się ... 29.04.10, 22:02
      gdy przeczytalam ten post poczulam ulge,ze ktos ma poodobne problemy, ale w miare czytania do konca stwierdzilam,ze sa one wyimaginowane i na Twoje wlasne zyczenie. Ale to dobrze,bo to znaczy ze jest duza szansa,zeby je pokonac. Jesli dziecko ma dopiero 6 tygodni a Ty bardzo chcesz karmic piersia na pewno sie uda!!! W pelni zgadzam sie z mrowa, podpisuje sie pod jej wszystkimi radami! zrezygnuj z butelki i odciagania(nie rozumiem po co). ja walczylam o karmienie prawie pol roku,to byl istny koszmar,o malo nie wpadlam w depresje,najgorszy byl zupelny brak wsparcia i zrozumienia moich problemow(tylko maz byl przy mnie). zreszta tak jest do dzisiaj,kazdy sie dziwi ze karmie(coreczka ma 7 i pol miesiaca),teraz mam kolejny problem bo nie chce nic jesc lyzeczka,ironia losu,pol roku uczyla sie ssac a jak sie nauczyla to teraz nie chce nic innego...Trzymam za was kciuki! odstaw butelke i nie mysl o tym ile zjada,zaufaj dziecku i sobie, mi kiedys angielska polozna powiedziala,ze moj pokarm jest dla dziecka najlepszy,bez wzgledu na to ile dziecko go wypija,nawet jesli jest to tylko mleko 1 fazy i zeby o tym za duzo nie myslec. przepraszam ze tak pisze bez ladu i skladu,ale jestem zmeczona karmieniem:)
      • basiak36 Re: poddałam się ... 29.04.10, 22:53
        mmjm7 napisała:

        t
        > eraz mam kolejny problem bo nie chce nic jesc lyzeczka,ironia losu,pol roku ucz
        > yla sie ssac a jak sie nauczyla to teraz nie chce nic innego...

        Nie musi:) Poczytaj o Baby-led Weaning:) Poza tym to normalne bo drugie polrocze
        to czas na probowanie jedzonek, pokarm to nadal podstawa menu.
    • elkam80 Re: poddałam się ... 29.04.10, 23:12
      Mam nadzieję, że choć trochę pocieszę!
      Ja przez dłuższy czas karmiłam synka mlekiem odciąganym, właśnie butelkami TT.
      Przy cycku potrafił mi spędzać po kilka godzin, raz zdarzyło mi się podać moje
      mleko z butli - przespał pół nocy i tak zostało. Przez ładnych kilka miesięcy
      (zaczęłam chyba jak syn skończyl 1mc, a skończyłam gdzieś koło 6) co 3 godziny
      "jechałam" z laktatorem. Mniej więcej jak syn skończył pół roku, raz podałam mu
      pierś - zaskoczył od razu, dużo lepiej niż wcześniej. Efekt jest teraz taki, że
      z butli pije naprawdę sporadycznie, bo jej nie toleruje, woli cycka. A już kilka
      razy chciałam się poddać i mówiłam, że nic z tego nie będzie. Przynajmniej raz w
      mcu miałam kryzys. Zagryzałam wargi, mówiłam "ja muszę". No i efekt jest taki,
      że syn zaraz skończy 10mcy i nadal jest na moim mleku;)
      Czego i Tobie życzę. Głowa do góry.
    • mala1977 Re: poddałam się ... 29.04.10, 23:25
      cześć, nie wiem z kąd jestes ale może mieszkasz niedaleko
      czstochowye ?pisałas ze mozesz dojechac do gliwic, sosnowca....a
      własnie w czestochowie jest wspaniala doradczyni laktacyjna p. iza
      bigosinska.pomogla mojej przyjaciolce, min. wlasnie nauczyla ja
      wyciagac jezyczek i jej mala coreczka zaczela ssac piers po 7 tyg :)
      do tego czasu jadla sciagane mleczko podawane drenem. pani iza moze
      dojechac na miejsce , do nas przyjechala ponad 50 km (koszt to ok
      200 zl z dojazdem)p.iza spedzila u kolezanki ok 3 godzin :) na
      spokojnie wszytsko tlumaczyla. mozna jechac do niej do poradni
      wizyta cos k. 70- 100 ale nie jestem pewna) oto link z kontaktem
      www.poradnialaktacyjna.com/kontakt.html
      życze powodzenia ja tez stoczylam wojne o karmienie , bylam na
      granicy rozpaczy i zwatpienia a dzis ... dzis coreczka ma 28
      miesiecy i ani mysli o odstawieniu :)
      • mala1977 Re: poddałam się ... 29.04.10, 23:27
        skad (oczywiscie mialo byc) przepraszam za literowki, zmeczenie
        wzielo gore
        • nowako-wa Re: poddałam się ... 02.05.10, 15:44
          pochwalę się swoimi sukcesami...
          tydzień temu zaczęłam walkę o cyca- byłam zrezygnowana, zmęczona i
          rozżalona...tak naprawdę nie wierzyłam że to realne- bardziej chciałam się
          wyżalić...i gdyby nie mała która zassała od pierwszego razu ...bym się poddała
          bo potem było trudno i dał mi ten tydzień w kośc niesamowicie- całe moje życie
          zaczęło się krecić wokół cyca...no i to forum mnie zmobilizowało...

          Efekty?
          Karmię piersią (hurra)jedynie na noc mam już flaczki- mała sie złosci bo nie
          leci wiec dokarmiam chociaż 50 ml....reszta cyc.Mam nadzieję ze laktacja się na
          tyle jeszcze rozkręci że na noc też wystarczy- jak nie -nie będę rozpaczać-
          dokarmię- narazie mam jeszcze troszkę zapasów w zamrażarce.
          Waga przez ten tydzień poszybowała...prawie 600g !!!!!!!
          Dziś waży...4600g- co daje przyrost 1600g w miesiąc.
          żeby się nie stresować ważę kilka razy przed i po karmieniu- wiec zjada
          różnie-od50ml do 110ml- rano bardziej regularnie , wieczorem mniej pełne piersi
          więc częsciej- wtedy na żądanie...
          Smoczka nie odstawiłam jedynie używam sporadycznie - jak naprawdę nie może
          zasnąć i widzę że potrzebuje- zresztą jak się piersi nassa- sama wypluwa.
          Z butli całkowicie tez nie rezygnuje - skoro toleruje to i to- ale jest
          zarezerwowana na wyjątkowe sytuacje.
          Jeśli nie popsuje sie z karmieniem chcę podawać czasem i butlę i smoczek- bo nie
          widzę w tym nic złego...

          Najbardziej pomogło mi zbadanie pozycji- krzyżowa - rewelacja- zawsze kiedy ma
          problemy ze złapaniem- w tej pozycji nam się udaje...

          Mam nadzieję że czeka mnie długa i radosna przygoda z karmieniem zdaję sobie
          sprawę ze to pewnie nie koniec kłopotów- ale chciałam sie pochwalić moim
          sukcesem i dodać wiary mamom które dopada zwątpienie...
          I dziękuję działającym tu forumowiczkom za wsparcie i rady- chociaż nie ze
          wszystkimi się zgadazałam bo były bardzo rygorystyczne...

          Moja maksyma to:
          TYLKO TO CO TRUDNE MOŻE BYĆ WARTOŚCIOWE.
          • dziub_dziubasek Re: poddałam się ... 02.05.10, 17:58
            Gratuluję odwagi i cieprliwości. Wiem co to znaczy walka z dzieckiem o ssanie-
            przechodziłam z moja córką ponad dwutygodniową walkę gdy zbuntowała się na pierś
            w wieku 3 m-cy. Darła się, ale jeść nie chciała.
            Ale też dałam radę. Karmię już ponad 1,5 roku. Czego i tobie życzę.
          • mmjm7 Re: poddałam się ... 02.05.10, 18:13
            suuuper!!! oby tak dalej! ze mna tez tak bylo,jedno udane karmienie dawalo mi sile na caly nastepny tydzien:) mam nadzieje ze bedzie coraz lepiej i przyjdzie dzien,ze w ogole zapomnisz ze byly jakies problemy.
            A masz wsparcie w bliskich w tym ze tak walczysz o karmienie? bo dla mnie dodatkowymi trudnosciami bylo to,ze musialam sie wszystkim wokol tlumaczyc ze tak mi zalezy na karmieniu piersia...ciagle tylko slyszalam zeby dac butelke,do dzis musze sie tlumaczyc,ciagle tylko slysze karmisz ja tylko piersia?,nie dajesz jej herbatki??? ostatnio o malo nie zabil mnie tekst,cytuje: po jakims czsie to pokarm jest niewartosciowy,leci sama woda,nie ma zadnych witamin...nie wiem czy tylko ja mam szczescie do takich osob? bo czasem mam wrazenie ze tylko na forum sa dziewczyny ktore mysla tak jak ja. Zycze duzo cierpliwosci i tego zeby otaczali Cie tylko madrzy,zyczliwi ludzie!!!
            pozdrawiam
            • nowako-wa Re: poddałam się ... 02.05.10, 20:34
              nie mam tłumu koło siebie- tylko mąż a on bardzo za piersią-oj kiedy były
              zastoje to on masował- ja z bólu nie dałabym rady...
              • basiak36 Re: poddałam się ... 02.05.10, 23:33
                Przede wszystkim, gratulacje za wytrwalosc i checi:) Kazdy zna swoje granice i
                wyglada na to ze jeszcze chcialas sprobowac:)

                nowako-wa napisała:

                > nie mam tłumu koło siebie- tylko mąż a on bardzo za piersią-oj kiedy były
                > zastoje to on masował- ja z bólu nie dałabym rady...

                Absolutnie nie wolno masowac.. jedynie bardzo delikatne glaskanie od nasady
                piersi w kierunku brodawki. Masowaniem mozna bardzo latwo poglebic problem.

                Co do miekkich piersi wieczorem, miekkie piersi sa normalne, i na pewno nie
                musisz przez to dokarmiac. Albo przez to ze wieczorem dziecko jest bardziej
                zmeczone i sie przy piersi denerwuje:)
                A jesli butelke chcesz utrzymac, mozesz np dawac w niej odciagane mleko raz na
                pare dni. Inna sprawa ze po 4-6 mcu juz butelka jest zbedna i mozna korzystac z
                kubkow dla niemowlat i nie zaklocac techniki sssania.
              • karomili Re: poddałam się ... 03.05.10, 06:10
                Witaj, z tego co widzę już nie potrzebujesz pomocy doradcy
                laktacyjnego, ale w razie gdyby ktoś inny potrzebował kogoś z
                Katowic to poniżej namiary. Sama przeszłam gehenne na początku
                karmienia i oprócz informacji na tym forum to właśnie Pani Magda
                była dla mnie ogromnym wsparciem. Kontakt do niej na stronie:
                www.swiadomiiaktywni.pl
                • nowako-wa Re: poddałam się ... 18.05.10, 19:07
                  pozdrawiam wszystkie mamy karmiące i chwalę się sukcesem...
                  karmię nadal piersią , mała ładnie przybiera - ma dwa miesiące i waży 5100 czyli ponad dwa kilo od urodzenia...
                  skorzystałam jeszcze z forumowej rady- konsultowałam technikę ssania z położną www.swiadomiiaktywni.pl ... i pomimo wieczornych trudności i problemów z dobrym przystawieniem- bo jednak muszę pilnować pierś bo lubi małej wypadać , szczególnie jak jest pełna- jestem bardzo szczęśliwa że nam się udało...No ale początki miałyśmy trudne więc najważniejsze że chętnie ssie, a że czasem płytko- trudno...jak będę odstawiać to chyba ze łzami...
                  No i sporadycznie daje butlę jak muszę wyjść albo jak nie śpi cały wieczór i piersi nie nadążają...smoczek też zarezerwowany jak najedzona a np. zasnąc nie może lub musi zostać z tatusiem...
                  Położna jeszcze doradziła że jeśli już chcę podawać butlę żeby to robił mąż- bo mała może załapać i wykorzystywać...
                  i jeszcze jedno- jeśli marudzi, wierci i szarpie przy jedzeniu a nie jest głodna - lepiej żeby wzioł ją ktoś innych bo mama pachnie mlekiem i ją nęci...
                  • niebioska Re: zwyciężyłam! 18.05.10, 23:20
                    o jednym zapomniałaś - zmienić temat postów. pozwoliłam sobie zrobić to za
                    ciebie :D. gratulacje!
                    • marlusia82 Re: zwyciężyłam! 19.05.10, 08:27
                      A ja już sama nie wiem czy nazwać to zwycięstwem czy porażką, ale chyba jest
                      gdzieś po środku. Mały przystawiać się nie chce (w dzień), tylko w nocy ssie
                      super. Aby utrzymać laktację ściągam mleko laktatorem elektrycznym i mimo
                      wszystko próbuję mojego berbecia przystawiać w dzień. Mimo regularnego
                      odciągania co 4h ilość mleka jest niezadowalająca - ok 150-200ml/ dzień, ale z
                      każdym dniem coraz lepiej, bo zaczynałam od 80ml/dzień.
                      Odkryłam też jedną z przyczyn niechęci do piersi w dzień: mały jest ciekawy
                      świata i nawet butlę je przodem do niego, a przy piersi po prostu cyc przysłania
                      cały świat;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja