smallcloud
14.12.10, 12:26
Walczyłam o laktacje jak głupia.
Wydałam sporo kasy na wizyty dradce laktacyjnego, laktator, na szęście laktacja ruszyła i obecnie bez problemu karmię.
Dziś jednak stwierdzam, że żałuje.
W nocy obudki co godzine/dwie na karmienie i pomimo tego, że śpie z dzieckiem nie potrafie spac koło niej, bo mała się rzuca w śnie, wstaje z ogromnym bólem głowy juz drugi miesiąc.
Moja córa nie je z butelki, nie chce też wziąć smoczka.
Robie więc za smoczek, co kończy się chlustaniem bo dziecko chcąc ssać wciąz je i je (obecnie jest na 90 centylu).
Usypianie tylko piersią, uspakajanie tylko piersią.
O wyjściu gdziekolwiek moge pomarzyc, po paru minutach jest wycie.
Mała ciagle by miała sutek w buzi, nie jestem w stanie prawie nic zrobić.
Owszem chustuje ale w chuscie jestem moge tylko poprasować przy innych czynnosciach mała się budzi, a ona potrafi tylko w chuście spać.
Drzemki najczęściej wygląaja tak że usypia z piersia w buzi i śpi 1h a j nie mogę się ruszyć.
Za dwa tygodnie wracam do pracy, corka bedzie wtedy miala 4,5 miesiaca, musze cos wymyslec bo opiekujaca sie nia babcia ani jej nie nakarmi z buteli ani nie uspi.
I zaluje ze zaczełam karmić, bo wiem jak ciężko będzie małej bez piersi i wiem że będzie w ciagu dnia rozpaczać.
I tak sobie myślę, że nigdy nie bedzie dobrego momentu na jej odstawienie bo za każdym razem będzie obarczone jej rozpaczą.
A karmić do 2-3 lat nie zamierzam, dlatego żałuje że w ogóle zaczęłam.