gaja_24
02.03.11, 22:30
Witam serdecznie. Mam wielki problem związany z kp!
Jestem mama 2,5 letniego dziecka. Zanim mały się urodzil byłam całkowicie nastawiona na karmienie piersią. Niestety okazało się ze nie jest to takie łatwe... Po ciezkim porodzie skonczylo sie na cc, oczywiscie dziecko od razu w szpitalu zostalo nakarmione butelka i to nie jeden raz bo pozniej lezal pod lampami z powodu zoltaczki. Poza tym mam wklesle brodawki, których w żaden sposób dziecko nie było w stanie chwycić. Karmiłam go wiec przez kapturki i wcale nie jest prawda ze brodawki z czasem się wyciągną - moje przez prawie 3 miesiące nie dały rady! Przy każdym karmieniu zagryzalam palce z bólu - dosłownie ból nie do wytrzymania! Wiem ze uważa się ze pokarmu nie może być za mało ale mój syn chciał być karmiony dosłownie bez przerwy! Mąż nie mógł wyjść z nim na polgodzinny spacer bo po chwili wracał z placzacym dzieckiem a każdy nasz wspólny spacer wiązał się z przerwa na karmienie na jakiejś ławce. Po za tym mniej wiecej raz na dwa tygodnie miałam zapalenie piersi - czyli gorączka 40 st i straszny ból piersi. Po 2,5 mca dostałam takiej alergii skornej ze musiałam odstawić synka żeby zacząć się leczyć ale zrobiłam to z ciężkim sercem bo czułam się wyrodna matka! Z perspektywy czasu wiem ze podjęłam dobra decyzje bo syn po przejściu na butelkę stał się zupełnie innym bo pogodnym i spokojnym a nie wiecznie placzacym dzieckiem a ja dosłownie odzylam. Dodam ze mały choruje bardzo rzadko i nie ma żadnej alergii.
Teraz jestem w ciąży i szczerze mówiąc perspektywa kp przeraża mnie bardziej niż poród. Chciałabym karmić, bo wiem ze jest to najlepsze dla dziecka ale nie chce przeżywać tego co ostatnio.
Czy któraś z was miała podobne problemy i poradziła sobie jakoś???