Pomocy - powrót do pracy

02.08.11, 09:37
Karmię synka piersią, teraz ma 6 miesięcy. Za miesiąc niestety muszę wrócić do pracy. Nie będzie mnie w domu jakieś 8 godzin dziennie i nie wiem co mam z nim zrobić. Nie chce nic poza piersią. Od tygodnia próbuję mu dawać mleko z butelki, kaszkę łyżeczką - i nic, próbowałam już z niekapka - i też nic. Zaczęliśmy rozszerzać dietę (ale to dopiero początki) i nie udaje mi się w niego wcisnąć więcej niż 4 łyżeczki deserku. Jestem załamana, przecież nie zrezygnuję z pracy. Nie wiem jak mam tę sytuację rozwiązać.
    • matka_karmiaca Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 10:31
      Się nie załamuj :)
      Po pierwsze - miesiąc to u takiego bąka kupa czasu, jeszcze mu się dwa razy zdąży zmienić.
      Po drugie - jak mia_siochi ostatnio pisała o swoim: przy mamie nie tknie, a jak karmi tata / babcia / niania to nagle dziecko z wielkim apetytem.
      Po trzecie - w absolutnie najgorszym razie czas Twojej nieobecności potraktuje jako "przerwę nocną", a odbije sobie ssaniem w nocy. Nic gorszego Wam nie grozi.
      • xxxtabxxx Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 10:39
        Heh, od taty też nie chce jeść, a czegoś takiego jak "przerwa nocna" nie uznaje i je co 3 godziny w nocy :/ W sobotę miał zostać z babcią na kilka godzin, ale wychodzi na to, że albo go wezmę ze sobą na wesele i zmyję się z niego szybko, albo wcale nie pojadę :/
        • matka_karmiaca Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 11:06
          Moja uwaga o przerwie nocnej miała wskazać tylko, że dziecko może nie jeść 8h i nic mu się nie stanie :)

          A próba z karmieniem przez tatę zawierała w sobie zniknięcie mamy z domu?
          • xxxtabxxx Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 11:25
            Niestety mama znikała tylko do drugiego pokoju, ale będziemy próbować znikania poza mieszkanie :) Jakby co to jeszcze próbuję zmolestować teściową, żeby pomogła.
        • mia_siochi Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 22:22
          Ja zabieram swojego na wesele. Wesele siostry, więc nie było dyskusji ;) Mamy wynajęty pokój w tym samym budynku, ok 20 uśpię dzieciaka i po kolei będą ciotki przy nim czuwać- same się zdeklarowały :D
    • mamablue Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 12:28
      Uda się ;-) Dzieci mają silny instynkt przetrwania i wbrew naszym obawom radzą sobie nieźle. Wśród znajomych mam chłopca, który odmawiał jedzenia pod nieobecność mamy przez 2 miesiące po powrocie mamy do pracy i ... nic mu nie było.
      Poprzednia ekspert na tym forum, p. Monika Staszewska, wielokrotnie pisała o tym, że jeśli dziecko przesypia noc i nie je, to się nie martwimy, a jeśli nie chce jeść w dzień, to czujemy niepokój.
      Nie martw się, jeśli nie będzie jeść w dzień, to odbije sobie w nocy :-)))
    • xxxtabxxx Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 15:41
      Serdeczne dzięki za wsparcie. Nabrałam trochę optymizmu, bo rano to już siedziałam i ryczałam. Do tego moja mama co jakiś czas do mnie dzwoni z pytaniem, czy synek już umie pić z butelki, a jak mówię, że nie, to wzdycha i mówi "no, a już powinien!" (a między wierszami: widzisz jaką jesteś fatalną matką). Załamać się można.
      • mia_siochi Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 16:01
        xxxtabxxx napisała:

        > Serdeczne dzięki za wsparcie. Nabrałam trochę optymizmu, bo rano to już siedzia
        > łam i ryczałam. Do tego moja mama co jakiś czas do mnie dzwoni z pytaniem, czy
        > synek już umie pić z butelki, a jak mówię, że nie, to wzdycha i mówi "no, a już
        > powinien!" (a między wierszami: widzisz jaką jesteś fatalną matką). Załamać si
        > ę można.

        Mamy te samą matkę???

        :D

        Mam dokładnie ten sam problem:) i tak jak już matka karmiąca pisała: jak wybyłam do fryzjera, to się okazało,że od szanownego tatusia zjadł miskę kaszy (aż chłop się biedny bał, że przesadził:) ), popił wodą z kubeczka (ode mnie nie ruszy), pospał, pobawił się z ojcem, normalnie poczułam się zbędna :)

        Ja mam inny problem (pewnie założę o tym wątek w swoim czasie): co zrobić, jeśli będę musiała na kilka dni wyjechać i nie będę mogła młodego zabrać... A naściągać pokarmu nie dam rady...
        Eh..
      • momago Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 21:56
        Kolejna wspierająca mama :-) Nie będzie łatwo :-) Podziwiam Was dziewczyny, że dajecie radę.
        Zanim przeczytałam ten post chciałam Ci zaproponować żebyś na to wesele zabrała mamę i dzieciątko - ja tak robiłam kilka razy - lokowałam towarzystwo w bezpośredniej okolicy i jak trzeba było dojeżdżałam na karmienie. No ale jeśli mama nie chce współpracować... Trudna sprawa :-)

    • melisa.1 Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 17:20
      U mnie było podobnie, tzn. wracałam do pracy jak synek mial 7 miesięcy, a w 6-tym miesiącu odrzucił butelkę i jadł tylko z piersi.. Tez się bardzo martwilam jak niania sobie poradzi, ale okazało się, ze miesiąc u takiego dziecka to baardzo duzo (jak to juz któraś mama pisała) i jak wracałam do pracy to Kuba już jadl wszystkie posiłki w ciągu dnia łyżeczką. Kaszkę, którą 'powinien' pić z butli też. Trochę wysiłku wymagało napojenie go łyżeczką (woda, herbatka), ale też dało radę... Myślę, ze powinnaś próbowac nadal z łyżeczką, nie zniechęcać się... A jaka jest reakcja synka na takie próby, nie chce jeść? wypluwa? płacze? jak to wygląda?
    • blaue777 Re: Pomocy - powrót do pracy 02.08.11, 18:27
      Przede wszystkim się nie martw, z kim będzie zostawało dziecko podczas Twojej nieobecności? Zacznij wychodzić z domu najpierw na 2h, potem 4, 6 itd. Niech ta osoba podaje dziecku stałe posiłki. Mama=cyc, więc po co jeść coś innego. Poza tym możesz ściągać pokarm (poczytaj stare wątki). Przez miesiąc wiele może się jeszcze zmienić - dla takie dziecka to jak dla nas 5 lat:)
    • xxxtabxxx Re: Pomocy - powrót do pracy 03.08.11, 00:03
      Dzięki jeszcze raz. Niestety nie wiem z kim młody będzie zostawał, bo dopiero w tym tygodniu mam wiedzieć na 100% czy pójdę do pracy. Na razie wiem na 99%. Jak się upewnię to zacznę szukać opiekunki. Wesele jest kilka kilometrów od domu, więc dam radę wrócić, ale jest na wsi i nie ma tam opcji wynajęcia pokoju.
      Dziś został z tatą jak poszłam do fryzjera, razem wybrali się do teściowej. Niestety ani teściowej, ani mężowi nie udało się go przekonać do napicia się z butelki. Jak wróciłam od fryzjera to przywitał mnie uśmiechem, a na widok piersi aż sobie westchnął. Kurcze, żebym nie musiała go zostawiać na kilka godzin to mogłabym go karmić tylko piersią dopóki sam by tego chciał.
    • xxxtabxxx :D 13.08.11, 17:46
      Piszę, bo chciałam się pochwalić. Chyba odkryłam powód niechęci mojego dziecka do jedzenia czegokolwiek z łyżeczki - jedzenie po chwili robiło się dla niego za zimne. W tej chwili wstawiam miseczkę z podgrzanym jedzeniem do drugiej miseczki z ciepłą wodą i dzieć zaczął jeść. Dziś zjadł kaszkę na 40ml mojego mleka, pół słoiczka obiadku i pół słoiczka owoców (wczoraj kaszka z 30ml mleka i po 1/3 słoiczka) :D Normalnie jestem z niego dumna, no i jakoś optymistyczniej patrzę na powrót do pracy, bo na takich 3 posiłkach (odpowiednio większych - myślę, że rozkręci się do końca miesiąca) da chyba radę wytrzymać 8 godzin mojej nieobecności?

      A jeśli chodzi o butelkę to nauczył się, ale nie pić, tylko oszukiwać mnie, że pije. Ciumkał smoczek tak jakby pił, a z butelki nie ubywało, więc chyba sobie dalsze próby odpuszczę, nie będę męczyć siebie i jego. Doidy cup mu się podoba (też kupiłam, a jakże ;)), ale wypija z niego tylko kilka łyków, a potem wyrywa mi kubek i wylewa zawartość na siebie :) W każdym razie da się podać mu coś do picia, ale trzeba sukcesywnie dolewać po kilka kropelek, żeby sobie za każdym razem mógł pooglądać dno :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja