Dodaj do ulubionych

a może hipnoza?!

12.12.11, 20:26
jestem już zmęczona.
Młody ma 7 tygodni i ciągle go dokarmiam.
rozmawiałam z położną, kazała wyrzucić butle i uwierzyć, że dam radę.
no tak, wierzę, ale jak Młody zaczyna koncert to kapituluję. poddaję się, przestaję wierzyć, że się da. w dodatku nie mam wsparcia. u siebie jestem całe dni sama z dwójką, starszy budzi młodszego, młodszy wisi cały dzień na piersi, aż w końcu drze się o butlę.
w rodziców jeszcze gorzej: masz za mało mleka, nie dasz rady bez butli, daj mu butlę, bo jest głodny, daj smoka, bo musisz coś robić, no nienormalne chować bez smoka wszyscy tak robią, tylko ty wymyślasz oczywiście ci wszyscy karmili po 2-3 miesiące :>

butli nie mam odwagi po prostu wyrzucić, strzykawką mi nie idzie.

ale skoro wszystko jest w głowie, to zastanawiam się czy istnieje metoda hipnozy ;)

kurcze, musiałam się wygadać :P
starszego dokarmiałam i teraz też trudno mi uwierzyć, że dam radę na samym kp :(, a najgorsze, że boję się, że wogóle może dojść do przejścia na butlę :(
Obserwuj wątek
    • mad_die Re: a może hipnoza?! 12.12.11, 20:32
      Dlaczego strzykawką nie wychodzi?
      Może kubeczkiem lepiej? Albo pipetą? Albo łyżeczką medeli?

      Wiesz, że to w głowie siedzi, więc póki nie zakupisz zatyczek do uszu na głupie komentarze i nie postarasz się zrozumieć swojego dziecka, to ciężko Wam będzie się karmić.
      Taki maluch nie woła o butelkę, bo nie umie mówić. Tobie się wydaje że on o butelkę woła. A może on wola o ponoszenie, potulenie, przewiniecie, odbicie, moze woła o pierś kolejną?

      Więc dokarmiać możesz, to nie grzech, ale bez smoczka i butelki - ssanie ma być tylko dla piersi zastrzeżone. I zero smoczków uspokajaczy. I już.
      A rodzinie powiedz, że zamist gadać, niech przyjda i pomogą sami, a nie mówią, ze matka 7tyg po porodzie ma COŚ robić... niby co? Matka ma wtedy odpoczywac i juz.
      • klarci Re: a może hipnoza?! 12.12.11, 20:51
        próbowałam zestawu smoczka medeli - ale nie załapał :(
        strzykawką ani drenem mi nie idzie.
        planuję wprowadzić zestaw łyżeczki medeli (bo itak musi być karmiony nie piersią, kiedy jestem na uczelni - a i to dodatkowy problem, jak go wtedy ukoić, kiedy mnie nie ma :(), ale jak skończy nam się ten najwrażliwszy na kolki okres - łyżeczka, to jednak połykanie powietrza :(

        rodzice pomagają, mama bardzo dużo, tylko oni mają inne podejście. sami bardzo pracowici i drażni ich to, że nie mam na nic czasu - a ja święta nie jestem - nie będę udawać, nie lubię prac domowych.


        wiem, ze muszę uwierzyć. wiem też, że mam teraz przymało mleka (pamiętam piersi z karmienia Starszaka - którego potem też niestety dokarmiałam, ale na początku miałam pełne), ale zdaję sobie sprawę, że podaż musi po prostu dogonić popyt.
        Młody bardzo często przystawiany - w dzień praktycznie non-stop na piersi.
        tylko nie umiem przełamać tej bariery i uwierzyć, że jak przysiądę, to się uda i będę mogła karmić samą piersią.
        • klarci Re: a może hipnoza?! 12.12.11, 20:58
          dodam jeszcze, że ok, rozumiem, że dziecko nie woła o butlę, ale jednak mam często wrażenie, że jest głodny, czasami tak zmęczony, że pierś nie pomaga, a butla tak.

          poza tym dużo przytulany, głównie na rękach (tu też mam inne zdanie niż m i rodzina), bo sama to uważam za słuszne, śpi z nami - więc tutaj nie ma problemu. nie musi się dopominać o bliskość.
        • mad_die Re: a może hipnoza?! 12.12.11, 21:35
          Z łyżeczki medeli dziecko zjada tak, że samo wychłeptuje mleko - samo kontroluje kiedy i ile wciągnąć. Nie nalyka się powietrza, a nawet jeśli, to odbije potem. Te 3msce pierwsze są najgorsze, potem już z górki :)

          Smoczki to sobie daruj, już teraz.

          Kto się nim zajmuje, jak Ty jestes na uczelni?

          Mleka masz tyle, ile sobie młody wyssie. A skoro dopychasz go butelką, to młody nie wysysa tyle, ile by potrzebował. I piersi dostają sygnał, że mają mniej produkować. A młody uczy się, że jak kwęknie tak a siak, to mama zapoda mu na szybko coś, co mu brzuch szybko zapełni. Na długo. i potem i karmienie z piersi nie jest efektywne, bo dziecko 1) źle ssie i 2) może nie byc po prostu głodne, bo jeszcze sztuczne mleko ma w brzuchu

          Młody może być na piersi i cały dzień, ale jak nie umie ssać, to się nie naje. On umie ssać efektywnie? Tak:
          www.nbci.ca/index.php?option=com_content&view=article&id=123:really-good-drinking&catid=6:video-clips&Itemid=13
          • klarci Re: a może hipnoza?! 16.12.11, 22:12
            jak jestem na uczelni to zajmują się nim moja mama i mąż.
            niestety z rodzicami nie wygram, od kilku dni toczę wojnę. kazali kupić smoczek i już. ja się nie zgadzam - ale nie wytłumaczę im dlaczego - oni wiedzą lepiej, jak to bywa w tym pokoleniu.
            natomiast muszę faktycznie dać jakiś gadzet na dziecko, bo się zapłacze, a tego nie chcę :(
            na razie dam jeszcze smoka od butelki (szeroki NUKa) tylko czymś zatkam. zawsze to mniejsze zło - a itak używa. to w niedzielę, potem w następnym tygodniu postaram się w końcu zlikwidować butelkę. na razie walczę o dokarmianie coraz mniej.
            odpukać na razie są w miarę pozytywne rezultaty.
            poza tym coraz częściej po piersi nie ulewa, bo butli tak - co odbieram jako sygnał, że butlą się przepycha. ale zrezygnować z dokarmiania kompletnie z dnia na dzień nie dam rady. dzisiaj Młody (raz w ciągu dnia) dostał butelkę po ostrym wiszeniu na piersi (w końcu wyszłam do toalety i zjadłam zupę ;)) i ewidentnie się uspokoił.
            zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest tak, że on za dużo je mleka początkowego a za mało treści. to by wyjaśniało problemy z przyrostami w pierwszych tygodniach. i chyba bóle brzuszka też - nie wiem, czy to prawda, ale właśnie coś skojarzyłam, że kiedyś gdzieś spotkałam się z informacją, że w mleku początkowym jest dużo laktozy (?) i jeżeli dziecko wisi na piersi, nie robiąc przerw, to może ona powodować problemy brzuszkowe.
            • klarci Re: a może hipnoza?! 16.12.11, 22:16
              no łaśnie, a tak wogóle co mogą zrobić opiekunowie inni niż mama, żeby uspokoić dziecko z bardzo dużą potrzebą ssania - teraz jest tak, że nawet nie wytrzyma u kogoś innego na rękach dłużej niż 5 minut, bo zaraz zanosi się płaczem o pierś
            • d.o.s.i.a Re: a może hipnoza?! 16.12.11, 22:39
              Moze po prostu wyluzuj i zamiast sie stresowac sprobuj na poczatku karmienia dac troszke mieszanki albo odciagnietego mleka na pierwsze "zapchanie" i uspokojenie dziecka, a jak zaspokoi pierwszy glod to potem powinnien przy piersi byc spokojniejszy i wtedy mozesz dac mu ssac ile bedzie chcial.
              Po prostu mysle, ze w tej kolejnosci lepiej Wam wyjdzie karmienie i dokarmianie (jesli trzeba), a Tobie troche nerwy sie uspokoja.

              > ojarzyłam, że kiedyś gdzieś spotkałam się z informacją, że w mleku początkowym
              > jest dużo laktozy (?)

              Laktoza to cukier mleczny, wiec w mleku sie znajduje. Procentowo jest jej wiecej w mleku poczatkowym. Jesli dziecko nie ma wystarczajaco enzymu laktazy to moze miec problemy z brzuszkiem. Dlatego czesto kobietom radzi sie odciagniecie tego mleka poczatkowego.
              • klarci Re: a może hipnoza?! 16.12.11, 22:56
                dosia, ale u niego nie ma pierwszego głodu - pisałam przecież, że wisi na piersi cały dzień.
                • d.o.s.i.a Re: a może hipnoza?! 16.12.11, 23:02
                  No to chyba nie zrozumialam w takim razie w czym jest problem. Napisalas, ze mlody "daje koncert", ze jak podalas butelke raz to sie uspokoil. Ja zrozumialam, ze placze. Mozesz jeszcze raz, jasniej?
                  • klarci Re: a może hipnoza?! 16.12.11, 23:24
                    no tak, jak wkurza się przy piersi, widzę, że jest głodny to dokarmiam. ale na piersi wisi cały czas - nie mam 3 godzinnych przerw - więc nie wiem jak mam mu dać butlę na pierwszy głód. on pierwszy głód ma zaspokojony cały czas - problem w tym, że czasami musi 'dojjeść'.

                    ale wątek miał dotyczyć jak wyjść z dokarmiania, a nie je zwiększyć.
                    to raz, a dwa - trochę żartem, troche serio, zstanawiam się, czy istnieje metoda hipnozy w zwiększaniu laktacji - no bo spoko matki adopcyjne mogą mieć pokarm, to tym bardziej ja mogę wykarmić Młodego - problem tylko w mojej blokadzie (z którą nie do końca umiem sama dać sobie radę)
                    • klarci Re: a może hipnoza?! 17.12.11, 00:40
                      oczywiście miało być skoro a nie spoko ;)
              • klarci Re: a może hipnoza?! 16.12.11, 23:17
                i:
                1.nie mam odciągniętego pokarmu, bo nie mam kiedy tego robić i należę do mało wrażliwych na laktator
                2.schemat jest taki, że na piersi praktycznie cały dzień, poza krótkimi przerwami na podsypianie na rękach i małe aktywności. jak już widzę, że się wkurza przy piersi, podejrzewam głód, a widzę, że może mu nie lecieć za bardzo - podaję około 50 ml butli, po czym znowu pierś, żeby się wyciszył. zazwyczaj jest ok, czasami dodaję jeszcze trochę mm.
                3. nie obraź się, ale Twoje rady jak dla mnie są trochę anty kp - jeżeli na początku zatkam go butlą, to przecież nie będzie stymulował piersi - czyli prosta droga do przejścia na butlę.

                Młody ma tak, że mu ciągle mało i jak dostaje od razu butlę (np jak jestem na uczelni), to potrafi zjeść jedną, drugą i prosić o jeszcze, mimo, że w międzyczasie porządnie ulewa, a butlą często się bardziej 'bawi'.

                ja się nie stresuję. pierwszego karmiłam dwa lata i byłam zła na siebie, że dokarmiałam z własnej winy, ale najważniejsze, że kp. więc nie wracam do tego.
                tego synka musiałam dokarmiać, bo były wskazania medyczne. ale prawdopodobnie też była tu moja wina - powinnam była siedzieć nad nim i nie pozwolić zasnąć, póki nie zje sensownej ilości. a tak była zabawa - trochę piersi, trochę spania i tak w kółko. raz się z m uparliśmy, zważyliśmy i zjadł 100ml z piersi - trwało to godzinę, ale się najadł. niestety nie miałam siły cały czas tak walczyć - szpital, stres itp. mało tego jak wyszliśmy z położniczego cieszyłam się bo spał 2 godziny, jadł i spał znowu 2 godziny - potem okazało się, że był senny przez żółtaczkę i dlatego zasypiał, ale się nie najadał - widać było po wadze.
                owszem trochę żałuje, że z jednej strony nie przykładałam się do karmień, a z drugiej broniłam przed dokarmianiem - co mogło mieć wpływ na wygląd żółtaczki - ale to już mój problem.
                teraz się nie stresuję. na pewno nie poddam się wogóle z kp. wolałabym nie dokarmiać, ale jak się inaczej nie da, to nie będę sobie rwać włosów z głowy. bardziej stresują mnie nagabywania: daj smoka, daj butlę, nie masz pewnie mleka itp. potrzebuję wsparcia, że dam radę, a nie podcinania skrzydeł. to strasznie podkopuje moje poczucie kompetentnej matki :(
                • zlotajagoda82 Re: a może hipnoza?! 17.12.11, 00:14
                  Moja mała jest w podobnym wieku i też wiecznie na cycu. Na początku także myślałam, że jest głodna i raz dziennie dawałam mm, ale mała wypijała niedużo, więc stwierdziłam, że dokarmianie nie ma sensu i teraz tylko cycuś. Chyba na tym forum wyczytałam, że wiszenie na cycu w tym wieku jest normalne, i że z czasem się unormuje - to mnie uspokoiło wiec sobie wisimy :). Faktycznie jest coraz lepiej aczkolwiek to też zasługa kropelek Delicol (pomagają trawić laktozę), bo mała mi się dość mocno prężyła, robiła wodniste kupki rycząc przy tym tak, że chciałam egzorcystę wzywać :) teraz kupki są lepsze, a mała pręży się sporadycznie, jest po prostu spokojniejsza.

                  Ja daję także smoczek - wiem, że jest on tu uważany jako diabelskie narzędzie...

                  Rozumiem, że może on popsuć technikę ssania, ale to nie znaczy, że tak się faktycznie stanie. Znam mamy karmiące tylko piersią, a ich dzieci mają smoka i wszystko jest ok. Moja córcia ssie tak, że aż miło mimo smoczka. Nie zaburza on u mojego Bączka łaknienia, bo kiedy chce cyca to po prostu smoka wypluwa i płacze. Kiedy natomiast mała jest najedzona to wypluwa cycusia i za żadne skarby nie daje się namówić na drugą pierś ale położona smoka sobie pocycka i zasypia. (Zaznaczam, że nie wtykam smoczka na siłę!)

                  Poza tym jak dziecko ma bardzo silny odruch ssania i np. ssie paluszek to ten palec nie zaburza techniki, łaknienia itp. ?? Naprawdę nie rozumiem tak wielkiej nienawiści do smoka.
                  Moja jak nie ma smoka to się za rączkę zabiera, tak więc daję tego "strasznego" smoka.

                  A i jeszcze jedno. Ja mam w sumie trójkę dzieci (córcia 2,5 roku, synek 13 miesięcy i teraz mała prawie 7 tyg.) nie ma szans, by w domu panował idealny ład i mam to w nosie, także proszę się nie przejmować komentarzami, bo człowiek jest tylko człowiekiem, a nie cyborgiem :)

                  • klarci Re: a może hipnoza?! 17.12.11, 00:39
                    oczywiście smok nie zawsze zaburza - ale ja nie chcę ryzykować. tym bardziej, że nie wszystko jest idealnie.
                    nie ukrywam, że chodzi też o moje osobiste podejście - nie chcę dawać substytutu piersi, kiedy mogę podać ją samą :)
            • mad_die Re: a może hipnoza?! 16.12.11, 23:07
              Nie rozumiem w ogóle, jak to nie wygrasz? Chcą Ci pomóc zająć się dzieckiem? Ty jesteś matką? Zawsze możesz powiedzieć im, że lekarz zabronił mu smoczka ssać (dr. Sears na przykład :))
              O jakim gadżecie na dziecko mówisz?
              Płacz z głodu ukoi jedzenie - więc jeśli jestes w pobliżu daj mu pierś. Jesli Cię nie ma, to niech mu podadzą Twoje mleko - ale bez smoczka, łyżeczka medeli jest łatwa w obsłudze. A inny płacz ukoi noszenie, tulenie, chusta - bliskość. I spokój opiekuna - bo dzieci to takie małe barometry uczuciowe, odbierają uczucia innych bezbłędnie. Więc jesli babcia/tata jest zestresowany, to i dziecko ma stresa. Pamiętam jak mój mąż panikował, że mały płacze, przez co mały jeszcze więcej płakał. A moja mama czy tata jakoś dali radę się zająć maluchem, ponosić spokojnie, pogadać, bez paniki i stresu.

              A jak on rośnie? Jak sika? Kupy robi?
              Nie każdy płacz jest płaczem o jedzenie. Ale podając i butelkę i pierś, nie uczysz małego ssać piersi prawidłowo. A to może poskutkować gorszymi przyrostami wagowymi, i nie zmniejszeniem, a zwiększeniem udziału sztucznego mleka w diecie malucha.
              • klarci Re: a może hipnoza?! 16.12.11, 23:59
                oj z tym wygraniem to oddzielny problem - nie ma opcji, żeby ich przekonać. niestety póki korzystam z ich pomocy muszę słuchać gadaniny - dość szkodliwej, bo w pewnym momencie mnie to stresuje - ale tego się zmienić nie da, niestety.
                z Młodym to jest tak, że ma potężną potrzebę ssania i nie da się inaczej uspokoić niż poprzez pierś/smoczek butli. drze się, momentalnie robi czerwony i przykrztusza. u niego nie ma kompromisów. uwierz mi - moja mama jest dość opanowaną osobą w kontakcie z dziećmi, ale nawet u niej Młody drze się po 5 minutach, bo chce ssać - nawet jak dostał dopiero co butlę. ostatnio w 7 godzin mojej nieobecności wypił 240 płynów (mm i wodę) mimo mojego karmienia prze wyjściem (między inymi przez to się godzinę spóźniłam) i w trakcie przerwy - i dalej płakał. to nie jest już głód. i o ile miesiąc temu było jako tako, dwa tygodnie temu już gorzej, o tyle teraz wogóle nie toleruje kompletnie nikogo poza mną i moją piersią - ewentualnie smoczkiem butli. a ja też nie chcę, żeby te 8 godzin mojej nieobecności płakał, bo nie o to chodzi. ani ja, ani nikt inny nie potrafi uspokoić go bez zaspokojenia ssania. teraz przy problemach brzuszkowych nawet spanie często odbywa się z piersią w buzi.

                nie wiem jak teraz przyrosty. ostatnio ważyłam go a tygodnie temu - teraz planuję w poniedziałek. ale przy tym dokarmianiu są ok. wcześniej były problemy. z sikaniem to dłuższa historia - moczy ze 4, ale w rozmiarze 3 (czyli przyduże, ale niestety te co nas interesują od takiego się zaczynają) i są kompletnie pełne. kupy - z początku co kilka godzin, potem 2 razy dziennie, od ponad dwóch tygodni raz na 3-4 dni i to już dwa razy z lekką czopkową pomocą - ale bardzo obfite.
                co do smoczków - uspokajacza nie dam, ale tego szerokiego nuka kiedy mnie nie ma wygląda na to, że muszę. natomiast poza zjazdami jestem z Młodym non-stop i wtedy tylko pierś. Starszak też był bezsmoczkowy (uspokajacz), bo nie chciał - bywało ciężko, ale się da. a przy drugim jestem bardziej wyluzowana i nie przeszkadza mi wiszący na mnie ssak. żeby nie równoczesna opieka nas starszym, to wogóle bym się nie przejmowała tym wiszeniem
                :)
                • zlotajagoda82 Re: a może hipnoza?! 17.12.11, 01:02
                  Wybieranie smoczka z butli jako uspokajacza zamiast uspokajacza to jeszcze gorsze rozwiązanie, bo dziecko ssie i łyka powietrze z butli. Jak nie chcesz smoczka to tego też nie dawaj.
                  A i zgadzam się z przedmówczyniami, że jak chcesz tylko piersią karmić to powinnaś definitywnie odstawić butlę. Z pierwszą dzidzią tak miałam, że chciałam przejść tylko na pierś (też dokarmiałam) ale mała zamiast pić coraz mniej z butli, (a więcej z cycusia) to piła coraz więcej mm. Skończyło się u mnie tak, że miałam zastoje i zapalenie piersi, a mała się uparła i tylko butlę chciała więc jako młoda niedoświadczona mama skapitulowałam i karmiłam cycem tylko raz dziennie przez 5 miesięcy - tylko to mi się udało wywalczyć. Lepiej nie dawać butli wcale.

                  Co do opieki nad jednym dzieckiem i wiszeniem drugiego to coś o tym wiem. U mnie dwójka broi, a ja z cycem siedzę i reprymendy wygłaszam: zostaw to, nie skacz, nie popychaj brata itp. a starsza córa zawsze chce siku kiedy ja zaczynam karmić - masakra. Ale co nas nie zabije... Damy radę, w końcu jesteśmy mamami :)
    • e-kasia27 Re: a może hipnoza?! 17.12.11, 11:16
      Po pierwsze jeśli na piersi dziecko nie ulewa, a na sztucznym mleku tak, to bardzo możliwe, że dziecko jest uczulone na krowie mleko. Dlatego powinnaś albo go przestać dokarmiać, albo dokarmiać bebilonem pepti lub nutramigenem.
      Jeśli dziecko jest uczulone na krowie mleko, to jego niepokój i ciągłe wiszenie na cycu może wcale nie wynikać z głodu, tylko z tego, że nie może spokojnie spać, bo alergia powoduje, że dziecko jest niespokojne i nadmiernie pobudzone.
      Przestań dokarmiać mieszanką i wyeliminuj krowie produkty ze swojej diety, to powinno pomóc i dziecko już po tygodniu powinno być spokojniejsze.

      Po drugie, jeśli dziecko ma dużą potrzebę ssania, to nie ma powodu zabraniać mu ssania smoka.
      Kup dobry smok, to naprawdę nie zaburzy ssania piersi.
      U nas był i smok i pierś, i kapturki, bo płaskie brodawki i butelka, bo też z dzieckiem zostawała babcia i karmiła butlą i dziecko wszystko nauczyło się ssać prawidłowo, a piersią karmiliśmy się prawie trzy lata.
      A poza tym, to tak dla zasady chcesz dziecko maltretować i odmawiać mu ssania, gdy ono tego chce?
      Więc jak Ciebie nie będzie w domu, bo pójdziesz do szkoły, to co babcia będzie miała wtedy robić? Patrzeć jak dziecko się drze i nie dawać smoka? Przecież to nieludzkie!
      • klarci Re: a może hipnoza?! 17.12.11, 11:30
        jest dokarmiane bebilonem pepti, bo jak powiedziano nam w szpitalu takie podają przy żółtaczce.

        co do smoka, kombinuję jak zapchać taki od butelki, której używamy - bo przy nim dziecko przynajmniej ma dobrze ustawione wargi itp. jakoś, jak sobie wyobrażę jak dziecko układa szczękę przy klasycznym uspokajaczu - to jednak boję się, że może to przenieść na pierś.

        no właśnie też nie chcę zostawiać babci be niczego - bo to byłby dramat :(
        ale uspokajacz mnie nie przekonuje i dla mnie to ostateczność. może intuicyjnie, ale czuję, że mógłby popsuć i technikę i za bardzo spodobać się Młodemu - a skoro itak jest problem, to wolę, żeby wisiał na mnie i ssał pierś, kiedy jestem.
        a butlę jako taką spróbuję wywalić :)
        • auszrine Re: a może hipnoza?! 17.12.11, 13:51
          klarci napisała:

          > co do smoka, kombinuję jak zapchać taki od butelki, której używamy
          klarci, ty lepiej nie kombinuj, bo zrobisz krzywdę dziecku. Smoczki uskopajacze właśnie po to mają ten "dysk" z plastiku, żeby dziecko gumy nie zassało i nie połknęło bądź się nią nie udławiło. "Domowymi" metodami nie zrobisz ze smoczka do butelki bezpiecznego smoczka uspokajacza, Lepiej poszukaj podobnego w sklepie/aptece.
          • klarci Re: a może hipnoza?! 18.12.11, 20:41
            nie ma podobnego w aptece, ani nigdzie
            nie wciągnie tego smoka, bo jest bardzo szeroki
            nie chodzi o tarczkę tylko kształt - nie ma uspokajaczy w kształcie piersi.

            dzisiaj mama ratowała się zatkanym nuka i było ok - ufff
            i wcale go nie polubił, ale też nie wypluł - więc podobno nie płakał :)
            • auszrine Re: a może hipnoza?! 19.12.11, 15:49
              klarci napisała:
              > nie ma podobnego w aptece, ani nigdzie
              > nie wciągnie tego smoka, bo jest bardzo szeroki
              > nie chodzi o tarczkę tylko kształt - nie ma uspokajaczy w kształcie piersi.
              >
              Jesteś pewna? na stronie NUK-a ich uspokajacze mają ten sam kształt co smoczki do karmienia.
              www.nuk.pl/products/informationabout/nuksoothers/index.html?sid=9ca6d6259da0a4e0cda8258168b58dcb&lang=en
              • klarci Re: a może hipnoza?! 19.12.11, 16:54
                jestem pewna, mamy szeroki smoczek, który 'rozwiera' wargi - w uspokajaczu są one bardziej zaciśnięte.
                www.nuk.pl/products/informationabout/bottlesandteats/index.html?sid=9ca6d6259da0a4e0cda8258168b58dcb&lang=en
                mamy takie smoczki - i faktycznie dziecko ma usta ułożone jak na piersi - szeroko. chociaż o tyle jest lepszy od uspokajacza i na tyle podobny do piersi - bo wiadomo. nie jest zbyt miękki, jak to smoczek, no i jeżeli chodzi o jedzenie z butli, to na pewno mleko zbyt łatwo leci. ale z braku możliwości innego uspokojenia dałam mu kiedyś palca i moim zdaniem ssie jak należy, więc nutla chyba nie zaburzyła odruchu (podobnie było u starszego). no tyle, że mleko leci nie pod ciśnieniem, a ściśnięciem - dlatego chcę przejść na dren na palcu i strzykawkę
                • d.o.s.i.a Re: a może hipnoza?! 19.12.11, 17:24
                  Kombinujesz jak kon pod gorke. Zal mi Twojego dziecka, bo ponad jego komfort przedkladasz swoje wizje i rojenia na temat tego co jest Twoim zdaniem szkodliwe a co pozadane. Nie sluchasz swojego dziecka i jego potrzeby masz w powazaniu. A juz zabawy ze smoczkiem od butelki jako uspokajaczem to wlos mi na glowie zjezyly. Nie sadzisz, ze na rynku dosc jest dobrych smoczkow, zeby az trzeba bylo produkowac je metoda chalupnicza??? I ze jednak sa powody dlaczego takich metod sie szeroko nie poleca?
                  • zlotajagoda82 Re: a może hipnoza?! 19.12.11, 18:03
                    Zgaszam się z d.o.s.i.a.
                    Jakoś dziecko ssąc palec nie rozkłada szeroko ust tak jak na piersi, a jak napisałaś wyżej, ssie dobrze...
                    Albo chcesz używać smoka, albo nie. Tak czy siak przyzwyczajasz dziecko do ssania smoczka, ale pozatykanym smoczkiem do butelki zrobisz więcej szkody niż jest to konieczne.
                    Nuk ma bardzo fajne smoczki uspokajacze, ja takich używam (choć dzieci tak naprawdę same sobie wybierają kształt smoczka, np. mój syn nie chciał Tommy Tippy, a chwycił Nuka, córcia zaś nie chce Nuka, a przypasował jej Avent) . Myślę, że musisz przemyśleć sprawę. Albo dajesz normalnego smoka, albo nie dajesz wcale.

                    A co do płaczu to może nie do końca dobrze odczytujesz informacje jakie chce Ci przekazać dziecko? Mi bardzo pomogła książka Tracy Hogg "Język niemowląt" - rozdział o tym tytule do dziś mam pod ręką, kiedy nie jestem pewna co dziecko chce mi przekazać.
                    • klarci Re: a może hipnoza?! 19.12.11, 20:11
                      nie daję smoka!
                      takowy zostawiłam jednorazowo (może przy następnych zjazdach też będę musiała) mamie i tyle.
                      zamknijmy temat smoczka
                      • klarci Re: a może hipnoza?! 19.12.11, 20:14
                        przy okazji - nie gniewaj się, ale pisadło Tracy to okropne nieporozumienie.
                        przejrzałam, żeby poznać wroga więc wiem.
                        kobieta ma zerowe pojęcie o rozwoju dziecka - ot niania, która wypracowała jakieś metody - to właśnie ona uczy nie słuchania potrzeb dziecka :/ - uwierz mi, bo wiem co piszę ...
                        • zlotajagoda82 Re: a może hipnoza?! 19.12.11, 21:07
                          To nie dawaj wcale! Nie chciałam Cię wcale namawiać do uspokajacza tylko powiedzieć, że dziecko to sprytna istotka i będzie się domagać o więcej jeśli tego butelkowego nie odstawisz.
                          Masz rację, że dziecko potrzebuje mamy, miłości i cycusia (w znaczeniu picia mleczka, a nie smoczka - to moje zdanie).

                          Co do Tracy, to książka ta pomogła mi zrozumieć język ciała moich dzieci.
                          Świetnie to opisała, dzięki czemu wiedziałam jak moja córka w 3 miesiącu zaczynała mi strasznie płakać, że aż babcia włosy rwała, iż jest ona przebodźcowana. Kiedy małą zrozumiałam to problem zniknął. To jest jeden z wielu przykładów. Cykl dnia i rutyna też jest u dziecka ważne, o tym też fajnie ta położna nadpisała, choć nigdy karmień na godziny nie stonowałam ( a pewnie to Cie tak zbulwersowało). Podsumowując Tracy daje naprawdę dużo dobrych rad,a język ciała dzieciaczków opisała bardzo przystępnie ale.... jak dla Ciebie to nic nie warte informacje... Każdy wychowuje po swojemu.
                          • klarci Re: a może hipnoza?! 19.12.11, 22:57
                            nie będę podawała smoka - zostawiłam, żeby nie płakał te kilka godzin
                            na zajęciach być natomiast bezwględnie musiałam :(

                            ale zgadzam się butla jako taka musi iść precz
                            tym bardziej, że dzisiaj jest tragedia - odmawia piersi. tak więc jutro dren - jestem zła, że zapomniałam kupić strzykawki na spacerze :/

                            co do Tracy - pewnie, nic nie jest czarno-białe, więc i tu może się zdarzyć, że z czymś komuś pomoże. jednak ogólnie (nie tylko odnośnie karmienia, ale np. jej szufladkowanie) ta książka jest szkodliwa.
                            a z rytmem - tu dużo zależy od dziecka i też rodziców - ja nie wyobrażam sobie rutyny ponas wszystko. pewna stałość tak, ale nie rutyna.
                          • womysia Re: a może hipnoza?! 19.12.11, 23:07
                            zgadzam się - mnie książka "język niemowląt" także bardzo pomogła w interpretowaniu niektórych sygnałów mojego synka. a autorka wcale nie namawia do karmienia z zegarkiem w ręku czy do odmawiania jedzenia jak dzieko jest głodne. sugeruje tylko, aby nie interpretować płaczu ZAWSZE jako sygnał głodu.
                  • klarci Re: a może hipnoza?! 19.12.11, 20:19
                    nie musisz żałować mojego dziecka :)

                    Dosia, tyle piszesz o nasiadaniu na kogoś, a sama co zrobiłaś - nie zgodziłam się z Tobą, to poszłaś z grubej rury :/ jak to było z belką w oku .... (...) ;)

                    moje dziecko potrzebuje mamy, miłości i piersi, a nie smoka uspokajacza ;)
                    pozdrawiam :)
                    • d.o.s.i.a Re: a może hipnoza?! 20.12.11, 01:01
                      Nie ma dla mnie znaczenia, czy sie ze mna zgadzasz czy nie. Jak sama mowisz, dziecko potrzebuje Ciebie i potrzebuje ssania. Ale kiedy Cie nie ma, ty zamiast zaspokoic potrzebe dziecka to je meczysz i dajesz jakies subsytuty, w dodatku niebezpieczne, wyprodukowane metodami chalupniczymi. Dajze mu ten smoczek na pare godzin, przeciez sama widzisz, ze nie bardzo mozesz go czym zastapic, a dziecko jest nieszczesliwe gdy Cie nie ma. Popadasz w paranoje pt. "a co bedzie jak zaburzy ssanie". To zaburzy do cholery (o ile w ogole), potem sie bedziesz martwic. Jakbym miala dziecko zostawic rozplakane i zrozpaczone, memlajace jakies popluczyny po smoczku od butelki, pozatykane przez matke, to bym sie chyba jako matka pochlastala.
                      • klarci Re: a może hipnoza?! 20.12.11, 01:10
                        > o jest nieszczesliwe gdy Cie nie ma. Popadasz w paranoje pt. "a co bedzie jak z
                        > aburzy ssanie". To zaburzy do cholery (o ile w ogole), potem sie bedziesz martw
                        > ic.
                        dobre :D

                        > ic. Jakbym miala dziecko zostawic rozplakane i zrozpaczone, memlajace jakies po
                        > pluczyny po smoczku od butelki, pozatykane przez matke, to bym sie chyba jako m
                        > atka pochlastala.
                        wybacz, ale męczy mnie rozmowa z Tobą.
                        miłego chlastania :/
                        znajdź sobie kogoś innego do próby udowadniania, że jesteś jakaś lepsza - wiedziałam, że jesteś zaczepna - ale zaczynasz chyba lekko przeginać - nie sądzisz ... (pytanie retoryczne - tak na wszelki wypadek piszę)
                        po niedzieli widzę zresztą, ze to była dobra decyzja ze smoczkiem.
                        zła była tylko z butlą - i z tym muszę coś zrobić.
                        dobranoc.


    • kaetchen Re: a może hipnoza?! 17.12.11, 22:51
      Klarci, jeśli odetchniesz głęboko - to dasz radę:) Po prostu przystawiaj częściej i na pewno ZANIM dziecko na dobre zgłodnieje. Po 2-3 dniach laktacja się powinna rozkręcić (ale warunkiem jest odstawienie właśnie mieszanek). U mnie średnio co 1-1.5mca siadała laktacja, a córcia wyła i była bardzo niespokojna. Do tego miała problemy z brzuszkiem, ale to nie była wina laktozy w mleku, a ulewania (co u niemowląt w tym wieku jest fizjologiczne). Więc jeszcze jedną opcją jest - zmiana pozycji, na ułożenie synka pod kątem podczas karmienia. U nas to pomagało plus esputicon bodajże 2 razy dziennie. Aha - i podczas karmienia potrafiłam przerwać je, by odbić Małą. To uspokoiło problemy z brzuszkiem.

      Odstresowanie w Twoim przypadku jest kluczową sprawą. Polecam szklankę melisy rano i wieczorem. A na laktację jak wypijesz przez 2 dni po jednej szklance piwa karmi - to tez powinno pomóc (jeśli boisz się o procenty, to nalej do szklanki i odstaw na jakiś czas - jest tam tak mało alkoholu, że szybko wyleci) - bo też pomoże Ci się zrelaksować. Niestety stres nie sprzyja laktacji. No i przede wszystkim - chodź na spacery. Ruch na świeżym powietrzu pomoże Ci się dotlenić (warunek - głębokie oddychanie podczas spaceru), uspokoić nerwy i .. odświeżyć umysł:)

      Poza tym - zawsze możesz karmić mieszanie. Dobrą butelką jest przy karmieniu piersią Tommee Tippee - jak musiałam odciągnąć mleko i podać Małej - to świetnie zdała egzamin, a żeby było śmieszniej - po skończeniu 5 mca Mała odrzuciła butelkę, a pierś nadal ssie:) Ze smoczków też korzystałam i korzystam (avent i tommee tippee) - więc widać to kwestia osobnicza i jeśli dziecko będzie miało silną potrzebę piersi, to nic nie przeszkodzi w jej efektywnym ssaniu:)

      Życzę spokoju i ... powodzenia w realizacji zamierzenia:D
      • klarci Re: a może hipnoza?! 18.12.11, 20:45
        dokarmiam NUKiem i dla mnie jest najlepszy - wypróbowany już przy Starszaku

        dzięki za pozytywne słowa :)
        • agus7 Re: a może hipnoza?! 20.12.11, 10:32
          sprobuj poprzytulac sie do brzozy (obejmuj pien, zamykajac oczy i szepsz sobie swoje mantry) - brzmi glupio ale mi to powolutku po troszeczku pomoglo gdy nastraszona przez polozne "brakiem" pokarmu i zmuszona do dokarmiania w szpitalu, powatpiewalam pozniej w mozliwosci wykarmienia dziecka, popadajac w paranoje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka