leneczkaz 10.01.12, 09:10 Kiedy przestanę zalewać dziecko, łóżko, ubrania, tryskać na ściany i męża... To jest niedorzeczne. To się nazywa 'rzut oksytocyny tak'? Kiedy to się kończy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
antycyponek Re: Kiedy to się skończy... 10.01.12, 10:23 Sądząc po dacie urodzenia małej, przed Tobą jeszcze jakieś dwa tygodnie. Co nie znaczy, że potem musi być o wiele lepiej :-) Karmię od roku i nadal używam wkładek, a jak mały puści pierś, to muszę zmywać mleko ze ściany. Odpowiedz Link Zgłoś
agus7 Re: Kiedy to się skończy... 10.01.12, 13:50 A ja nigdy nie "tryskalam", przez co - w polaczeniu z "cudownymi" tekstami poloznych i pediatrow o glodzeniu dziecka zaraz po urodzeniu - mialam obsesje braku pokarmu. I tak zle i tak niedobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: Kiedy to się skończy... 10.01.12, 17:10 Mi też wmawiali, że głodzę. Teram mi zaś gadają, że pasę... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Kiedy to się skończy... 10.01.12, 20:39 leneczkaz napisała: > Mi też wmawiali, że głodzę. Mi cały czas wmawiają. Oraz każą robić kontrolę karmień. Ja bym chciała, aby mi dali po prostu spokój, bo mam sprzeczne komunikaty. Jeden pediatra mówi, że dziecko jest niedojrzałe, trzeba je traktowac jak wcześniaka i ma prawo dłużej odzyskiwać masę urodzeniową. Inny pediatra krzyczy, aby natychmiast dokarmiać (a to dziecko nie chce być dokarmiane, mm pluje dalej niż widzi, moje też nie bałdzo chce inaczej niż bezpośrednio z dystrybutora, choć mamy pewne sukcesy z dokarmianiem z silikonowej foremki do muffinek :P:P). Już nie mówię co pediatrzy wyprawiali w temacie żółtaczki, okresów karencji i takich tam. Oraz, zazdroszczę rzutów oksytocynowych, bo mi chyba nie dane (ani teraz, ani przy poprzednich dzieciach). Skąd się bierze rzuty oksytocynowe? :( Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Kiedy to się skończy... 10.01.12, 20:43 mama_kotula napisała: > > Oraz, zazdroszczę rzutów oksytocynowych, bo mi chyba nie dane (ani teraz, ani p > rzy poprzednich dzieciach). Skąd się bierze rzuty oksytocynowe? :( > > Z prasy :-) Tez zupelnie obce mi doswiadczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Kiedy to się skończy... 10.01.12, 20:45 A mi by się przydały, bo dziecię moje nie bałdzo przybiera, ja mam wrażenie że nic nie zjada, a do rzyci z tym wszystkim... :/ Odpowiedz Link Zgłoś
ciociacesia nawet fajne doswiadczenie 12.01.12, 14:53 o ile nie jest zbyt intensywne i nie dopadnie cie w drodze do pracy bo se o dziecku pomyslalas, albo placz obcego uslyszalas. mi sie do dzis zdarza poczuc to mrowienie pod wpływem takich bodzców, na szczscie juz bez efektów wizualnych :) Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Kiedy to się skończy... 10.01.12, 23:20 >Jeden pediatra mówi, że dz > iecko jest niedojrzałe, trzeba je traktowac jak wcześniaka i ma prawo dłużej od > zyskiwać masę urodzeniową. Zara, chyba jeszcze dwóch tygodni nie ma, co to znaczy "dłużej"? Mojej to chyba trzy tygodnie zajęło (a potem na 90-97 centylu jechała). Po cesarce dzieci rodzą się opite i masę urodzeniową mają nienormalnie dużą. Chyba cię wpędzają w schizę karmieniową (ja miałam, potrafiłam noworodka w nocy budzić na karmienie). Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Kiedy to się skończy... 11.01.12, 00:07 Cytat Zara, chyba jeszcze dwóch tygodni nie ma, co to znaczy "dłużej"? No więc, droga Paszczakówno, już ci piszę. Wg konsultantki laktacyjnej - dłuzej = do 3 tygodni. Wg jednej pani doktor - dłużej = do 10 dni. Wg innej pani doktor - panic mode! połowa dzieci odzyskuje masę urodzeniową w momencie wyjścia ze szpitala (pani jednakoż nieświadoma chyba tego, że nas wypuszczono w trzeciej dobie po cc :P). Młode ma cechy wcześniacze - szybko się wychładza, szybko się męczy, miała przedłużającą się żółtaczkę i niedobory magnezu. Ssie niby ok, ale się męczy i zasypia (no męczy się! bo nie mam tych opisywanych w wątku wyrzutów oxy :P:P i wszystko musi sobie sama wypompować) - trzeba ją aktywizować, zjada mniej niż powinna zjadać wg tzw. norm (taaaak, zrobiłam kontrolę karmienia :P:P). I tak, mam schizę karmieniową. Gdyby nie to, że starszą karmiłam półtora roku, to bym uznała, że na karmienie szans nie mam, bo wszystko wedle reguł robię, a tu, za przeproszeniem, dupa, dziecko nie przybiera i w ogóle niefajnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Kiedy to się skończy... 11.01.12, 00:39 jesli przyrosty rzeczywiscie sa marne, a dziecko nie ma sily na ssanie, to moze sprobowac przetestowanej przeze mnie metody? Tzn odciaganie pokarmu miedzy karmieniami, co daje podwojna korzysc: zrodlo pokarmu do dokarmiania i stymulacja laktacji. Nie pozwalalam dziecku na dluzsze, niz 2-godzinne w dzien i 3-godzinne w nocy przerwy miedzy karmieniami. Budzilam, najpierw strzykawka do buzi dziecka odciagniety pokarm ( poczatkowo nawet uzupelniany mieszanka, zeby do tych 20ml dociagnac, bo ja w poczatkowo odciagalam doslownie krople, na lyzeczce do herbaty calosc sie miescila), ten pokarm stanowil bombe weglowodanowa, dajaca dziecku sily do ssania. potem ssanie piersi do woli. I tak przez 2-3 tygodnie, tyle czasu zajal nam powrot do wagi urodzeniowej.Gdy nieco podroslo, nabralo sil, zaczelo aktywniej ssac, waga drgnela, a male zaczelo samo budzic sie na karmienie i dopominac o piers, zredukowalam dokarmianie , az do zera .-) Potem karmilysmy sie pelne 2 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Kiedy to się skończy... 11.01.12, 03:41 Widzę światełko w tunelu w twojej metodzie. Odciąganie to koszmar, jestem odporna na laktatory wszelakie - ręcznie uciągam jakieś 20ml po karmieniu, tyle co nic (właśnie tyle mi się przed chwilą udało). Obudzę na karmienie za 2 godziny i spróbuję podać najpierw ten ściągnięty. I mam nadzieję się wyrobić przed 6:30 ze wszystkim, bo jeszcze dwójka starszaków na stanie, nieco komplikuje sprawy - całodzienne leżenie i danie się obsysać (co pewnie sporo by pomogło) nie wchodzi w grę :/ Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Kiedy to się skończy... 11.01.12, 07:21 to odciagaj przed karmieniem, zwykle latwiej idzie, a dziecku pokarmu nie ubedzie (wbrew pozorom). A te 20ml to wystarczajaca porcja dla noworodka, zeby dac troche energii a jednoczesnie nie przekarmic, a przez to- rozleniwic. Moze chusta uwolnilaby twoje rece, dajac jednoczesnie dziecku dostep do piersi? Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: Kiedy to się skończy... 11.01.12, 11:27 Polecam Ci laktator LANSINOH elektryczny na 2 piersi- w 4 min. (obecnie) mam 200 ml. ale startowałam z 50 ml. po karmieniu. No i waga- mnie uratowała psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
paszczakowna1 Re: Kiedy to się skończy... 11.01.12, 11:04 Moje doświadczenie jednostkowe potwierdza tezę konsultantki laktacyjnej. Sprawdziłam w książeczce zdrowia. Masa urodzeniowa 3600 g, masa po 22 dniach 3660 g. (Też po cesarce, też z przedłużającą się żółtaczką i też żadnych rzutów oksytocynowych nie miałam, Bogu niech będą dzięki, bo to upierdliwe.) A po 3 tygodniach zaczęła żreć, a nie jeść i puchła w oczach. Tak, masz schizę. I wiem, że na schizę logiczne argumenty (że ssie, że często ssie, że masz pokarm) słabo działają. Ale to już niedługo, te 10 dni jakoś wytrzymasz. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz kotulo 11.01.12, 11:24 forum.gazeta.pl/forum/w,570,131642282,131642282,Karmienie_piersia_wczesniaka_.html Poczytaj sobie mój wątek, bo widzę, że u Ciebie podobnie. Stosowałam to wszytko i a) mam mleka dla cielaka a nie noworodka b) moja córka jest grubasem :/ .. upasła się 1,5k.g w m-c i wszyscy tylko to widzą/mówią 'jaki pulpecik' wrrrr. A wiesz, bom wrednie dałam Ci kiedyś do zrozumienia, że nie jestem fanką grubasków. Także uważaj o co prosisz z karmieniem, bo ja już trochę żałuję tego tuczenia ;). > Oraz, zazdroszczę rzutów oksytocynowych, bo mi chyba nie dane (ani teraz, ani p > rzy poprzednich dzieciach). Skąd się bierze rzuty oksytocynowe? :( Nie ma czego.. szczerze. Wszytko śmierdzi mlekiem. Wydaję fortunę na wkłądki. W domu wszędzie walają się szmatki bambusowe i pieluszki, bo nigdy nie wiadomo kiedy kogoś zaleję ;) A ostatnio miałam wypadek na 'wyjściu'. Ubrałam się ładnie, nałożyłam push- up myśląć, że ok- to przecieknąć nie może. Po 40 min. (szlag, mam właśnie rzut magiczny, albo na myśl o rzucie, albo na stękniecie córki.. ooo.. mam tylko 1 wkładkę- wiec biustonosz i koszulka załatwione :/ - mokram :/ rzesz !#$%#$%$%^% - cieknie ze mnie ciepłe mleko a obok stoi kawa :P:P:P hahahaha użyć spieniacza?) byłam cała mokra przy i zwiałam do domu (idę się przebrać :/). Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula ;) 11.01.12, 22:57 Ten wątek jest chyba magiczny. Rano zastosowałam metodę Mruwy, a potem - od rana mnie zalało ze 3 razy, zaś Mary żarła jak wściekła, częściej niż zwykle i jakoś przytomniej. Jestem dobrej myśli :) Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: ;) 12.01.12, 09:54 Zaraz będziesz płakać jak cały dom zaczniesz zalewać ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kinga_owca Re: ;) 12.01.12, 10:54 przypomniał mi się jeszcze jeden patent swego czasu gdy ze mnie ciekło to ktoras z dziewczyn napisała, ze ona wykorzystywała to do robienia zapasow mleka gdy karmiła jedną piersią to z drugiej jej zawsze sikało - więc zamiast wkładek zakładała muszle laktacyjne (te pełne, nie te do wietrzenia z dziurkami) i zbierała mleko, potem to samo z drugiej piersi i zlewała do pojemnikow w lodowce - z całego dnia miała kilka całkiem niezłych porcyjek i pod koniec dnia mroziła moze zamiast wkładek zainwestujesz w muszle? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: ;) 12.01.12, 13:43 leneczkaz napisała: > Zaraz będziesz płakać jak cały dom zaczniesz zalewać ;) Nie grozi. Zalewa mnie regularnie co 2 godziny, dokładnie w rytm karmień Jaszczurki. Nie muszę zegarka pilnować ;) Nie ukrywam, odetchnęłam z ulgą. Teraz niech tylko się to przełoży na przyrosty wagowe i mogę spać spokojnie. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: ;) 12.01.12, 14:13 Teraz niech tylko się to przełoży na przyrosty > wagowe i mogę spać spokojnie. Kotula- marzycielka :D Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: ;) 12.01.12, 14:15 leneczkaz napisała: > Kotula - marzycielka :D Ależ ja śpię całkiem spokojnie z tym dzieckiem (poprawka: pod tym dzieckiem, bo to dziecko śpi głównie na mnie). Raczej przez starsze obydwa spać nie mogę, bo głupie oba jak nieszczęście i spędzają sen z powiek. Odpowiedz Link Zgłoś
i.mika Re: Kiedy to się skończy... 10.01.12, 20:22 Zazdraszczam (jakby to powiedzial moj kierownik). Mnie ominęło szerokim łukiem. Mi tryskały tylko łzy z bezsilnosci, ze nic nie leci. Pół szafy wkładek laktacyjnych i ani jedna nie tknieta:/ Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: Kiedy to się skończy... 11.01.12, 11:29 To sprzedaj mi wkładki w cenie promo ;). Zużywam hurtowe ilości, bo rzutów mam kilka- kilkanaście dziennei i wycieka wtedy ok 20ml. mleka (zalana jestem od sutka po pas przez stanik i koszulkę). Odpowiedz Link Zgłoś
kinga_owca Re: Kiedy to się skończy... 10.01.12, 22:20 Ja Cię nie pocieszę lalo się ze mnie jakos połtora roku, wydałam majątek na wkładki laktacyjne, potrafiłam miec mokrą bluzkę bo jakis dzieciak w sklepie zapłakal (nie mój, obcy) a okazyjnie wkładki nosiłam chyba do drugiego roku karmienia potem na szczęście przeszlo ;) Odpowiedz Link Zgłoś
emil.zola Re: Kiedy to się skończy... 10.01.12, 23:24 no jest niesamowita rzecz, ta laktacja. Ja niestety sikawki nie miałam, ale osobiście widziałam, jak mojej koleżance karmiącej na widok mnie karmiącej syna, zaraz przesiąkła bluzka w dwóch miejscach :) Odpowiedz Link Zgłoś
agus7 Re: Kiedy to się skończy... 11.01.12, 10:56 fakt - laktacja jest przedziwna i fascynujaca :) moge oddac wkladki laktacyjne ktore nabylam droga kupna jeszcze w ciazy - a karmie juz ponad 15 miesiecy i konca nie widac. Odpowiedz Link Zgłoś
leneczkaz Re: Kiedy to się skończy... 11.01.12, 11:30 Super :P .. Ja mam zamiar karmić 6 m-cy czyli do końca będę śmierdziała jak cap :/ Odpowiedz Link Zgłoś
magdmaz Re: Kiedy to się skończy... 12.01.12, 13:59 Bardzo interesujący wątek :) Dziewczyny, podpowiedzcie mi, w czym zamraża się mleko i na jak długo, i dajcie linka do tych muszli, najlepiej do sklepów internetowych, bo u mnie na wsi raczej nie dostanę - ze mnie notorycznie się leje, mam zamiar wyłapywać mleko z drugiej piersi podczas karmienia, a nuż się przyda. Mój ssak od wczorajszego popołudnia budzi się co 3 - 4 godziny! W nocy myślałam, że mi piersi pękną. Teraz też śpi od trzech godzin. Zalałam już pół mieszkania.... Odpowiedz Link Zgłoś
kalika4 Re: Kiedy to się skończy... 26.02.12, 15:52 Popatrz sobie na stronie www.lansinoh.pl/ElectricBreastPumpInfo.php a na dole masz mapkę gdzie możesz kupić. Z jakiej wsi jesteś? Odpowiedz Link Zgłoś
ukryta Re: Kiedy to się skończy... 26.02.12, 19:30 im wiecej dzieci, tym spokojniej z tymi "mlekotryskami" przy pierwszym ciekło ze mnie, jak z popsutego kranu. przyy drugim i trzecim coraz mniej. teraz karmie czwarte /4m-ce/ i wkladki nosze z przyzwyczajenia, czasem dwa dni. wiec spokojnie, przejdzie :) Odpowiedz Link Zgłoś
kalika4 Re: Kiedy to się skończy... 01.03.12, 18:46 jakich wkładek używasz? stosowałaś Lansinoha lub inne? Możesz napisać swoje opinie, wrażenia, zalecenia? Odpowiedz Link Zgłoś