gosia_1985
16.03.13, 16:45
Karmie moją niespełna 7 tygodniową córkę piersią od urodzenia, w szpitalu jedynie dokarmiałam bo pokarm pojawił się w 3 dobie. Od jakiegoś czasu zauważyłam że córka je mniej niż wcześniej, bo jadła tak ładnie że aż było miło i najważniejsze- przybierała na wadze. Od jakiegoś czasu robiła sobie dłuższe przerwy nocne i póki przyrost wagowy byl ok, wszyscy radzili aby nie rozbudzać, ale ostatnio w ciągu tygodnia przybrała 40 gr, a apetyt jest coraz mniejszy. Gdybym jej nie przystawiała to myślę że wcale nie chciałaby ssać piersi. Postanowiłam nastawiać budzik co 3 godziny, ale... tu jest najdziwniejsze- nie da się jej wogóle obudzić. Przewijam, łaskocze, mówię do niej, świecę światło, układam na brzuch- nic. Po jakimś czasie kiedy już odpuszczam a gdy tylko usłyszę jej stękanie, albo cokolwiek, szybko przykładam do piersi. Kilka łyków, potem troche pomamla, ale chyba nie pije bo nie słychać przełykania. Z tego wszystkiego mam już niewiele pokarmu, chyba tyle, ile ona wypija, z obu piersi laktatorem udało mi się wyciągnąć 40 ml. Potrafię rozbudzić laktację herbatkami i laktatorem, ale po co? jak potem muszę ściągać i wylewać do zlewu. Nie wiem co robić. Bo lekarka jak narazie się tym nie niepokoi, ale ja uważam że to dziwne bo moja pierwsza córka jadła w tym czasie jak smok.