Gość: ola
IP: *.maverick.com.pl
29.10.14, 17:57
Jestem wściekła i zrozpaczona. Właśnie wydałam 130 zł na nic...czuję się jeszcze gorzej i płaczę z bezsilności. A na co wydałam?? Na doradcę laktacyjnego!!! Korzystam z pomocy fachowców od pierwszego dnia życia dziecka i niiigdy nie czułam się tak podle. maluch ma 3 miesiące, są problemy to proszę o pomoc, na forum i na miejscu. bardzo chcę karmić. umówione na 13-stą...przyjechała o 16.40 bo coś jej wypadło. Mówiłam że to kiepska pora na współpracę z moim dzieckiem. Przedstawiłam mój problem, była bardziej zainteresowana własnym dzieckiem które z nią przyszło niż mną!!! Kazała córce odrabiać lekcje i co chwilę jej pomagała. Małego przystawiłam, stwierdziła, że mało pokarmu mały ssie płytko, ale ma już 3 miesiące i niewiele da się zrobić. Mogę próbować nakładać go głębiej... jak chce mi się walczyć. Zrobiła to raz nałożyła go na pierś w taki sposób że nigdy nie widziałam tak wściekłego mojego dziecka, nie byłam w stanie go uspokoić. Po jej wyjściu padł z wycieńczenia płaczem. I skończyła się wizyta która trwała 30minut, zajmowania się mną może 15ście...nie zyskałam nic, a straciłam 130zł które uciułałam żeby zrobić to dla mojego dziecka...IBCL nie świadczy o niczym!!!!!!!!