Dodaj do ulubionych

chyba sie poddam?

03.10.04, 20:25
dziewczyny poradzcie mi, bo juz jestem u kresu sił.
moj synek konczy 7 tydzien, a ja jestem fizycznie i psychicznie (pewnie jak
wiekszosc z was wykonczona),ciagle przy cycu.fakt ze przybiera na wadze, ale
jak ma nier przybierac jak ciagle je.
w dzien wytrzymuje do 2 godzin, ale rzadko ( na spacerach dluzej), za to w
nocy od urodzenia przespałam 3-4 godziny. zaczelam wymiotowac, nie moglam
jesc, bo caly czas jest mi niedorze, bolała mnie glowa przez tydzien.
o kazda krople pokarmu walcze juz tyle czasu i w koncu chyba sie poddam, bo
juz brakuje mi sil.moje piersi sa miekkie, i juz sama nie wiem co robic.
poradzcie mi czy dokarmic go chociaz na noc, zebym mogla troche wypoczac i
normalnie funkcjonowac?
pewnie myslicie sobie, ze jestem wyrodna matka, ale jesli ja jestem u kresu
sil,wykonczona to moj maly nawet teraz nie chcial ssac cycka.
a moze dopadla mnie jakas deprecha i musza je przezwyciezyc????juz sama nie
wiem???
poradzcie cos
dzieki z gory
mam jeszcze drugie dziecko, ktorym wogle sie nie zajmuje ,bo malenstwo
pochlania mi tyle czasu ze nie mam nawet kiedy z nim porozmawaic?
Obserwuj wątek
    • penelina Re: chyba sie poddam? 03.10.04, 20:32
      Budziocha,ależ to bardzo dobrze,że masz miękkie piersi!To jest właśnie
      oznaka,że produkują pokarm,który jest zjadany,a nie tworzy zastojów i nie
      zapycha kanalików!
      Spróbuj wytrwać i nie dokarmiać,pamiętaj,że żołądek dzidzi jest jeszcze mały-
      musi jeść mało,ale często.Za kilka tygodni żołądek trochę podrośnie i przerwy
      między karmieniami będą dłuższe.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
    • ryza_malpa1 Re: chyba sie poddam? 03.10.04, 21:16
      Moim zdaniem naprawde nic się nie stanie jeżeli dokarmisz dziecko.
      Mama wrażenie, ze ostatnio zmienilo sie znaczenie pojęcia "wyrodna matka" - za
      moich czasów to byla taka pani, która biła i glodziła własne dziecko.
      Jeżeli nie dajesz rady nie obwiniaj sie i nie dawaj sie wpędzac w paranoje
      połoznym i terrorystom laktacyjnym.
      Ja mialam podobnie - teraz dokarmiam mała 1 - 2 razy dziennie i dobrze, bo
      gdybym nie iał chwili wytchnienia w ogóle nie karmilabym piersią.
    • mruwa9 Re: chyba sie poddam? 03.10.04, 22:16
      Budzisz sie w nocy do karmienia? Po prostu wez dziecko do siebie, do lozka,
      niech ssie, podczas, gdy Ty spisz. To samo mozna robic w ciagu dnia.Sama mialam
      2 takie ssaki, wydawalo mi sie, ze karmie 20 godzin na dobe, a nigdy nie mialam
      nadmiaru pokarmu, ale chciec to moc. Jesli chcesz wytrwac w karmieniu piersia,
      to kup sobie zatyczki do uszu (zeby nie wysluchiwac "dobrych" rad, z cyklu:
      rozpieszczasz dziecko, masz za malo pokarmu, itd) i kladz sie do lozka z
      maluchem w ciagu dnia i w nocy, starajac sie zasnac. To naprawde dobry sposob,
      a 7-tygodniowy maluszek byc moze ma tak duza potrzebe byc blisko Ciebie?
      • alohaa Re: chyba sie poddam? 05.10.04, 19:44
        a gdybys nie mogla zasnac, to polecam ksiazke ... dobrze usypia, a jelsi nawet
        nie uspi ciel to oderwiesz się myslami od dziecka. Taka chwila relaksu
        psychicznego.

        Powodzenia!

        Aloha
    • magdasam Re: chyba sie poddam? 04.10.04, 13:05
      5 lat temu urodziłam synka. Całymi dniami go karmiłam , spałam po 2 godziny
      dziennie . Byłam psychicznie wykończona. Czułam się jak krowa dojan. Z położną
      miałam dłuższy kontakt i to ona mi doradziła zebym podała mieszankę - raz
      dziennie bo się wykończę. Uważała że przede wszystkim ja muszę się dobrze czuć,
      bo to wplywa później na dziecko. Na szczęście mój Danielek nie zrezygnował z
      piersi. Najpierw dawałam mu pierś a potem butelkę i był najedzony i karmienie
      nie trwało już 2 godziny. 2 miesiące temu urodziłam córeczkę i z nią nie mam
      problemu jeśli chodzi o karmienie. Je najwyżej pół godziny. Przede wszystkim ty
      musisz się dobrze czuć psychicznie. Jeśli chcesz dokarmiać spróbuj i nie
      słuchaj innych. Ja wiem co to jest depresja poporodowa. Jeśli uda Ci się
      wytrzymać to bardzo dobrze jeśli nie nie zadręczaj się .
      pozdrowienia
      Magda
    • melania1978 Re: chyba sie poddam? 05.10.04, 10:04
      Witam
      Mam córeczke skończyła trzy miesiące, pokarmu mam ogrom i to jest właśnie
      problem. Mimo, że przed karmieniem ściągam mleko jeszcze leci jej za szybko i
      nakarmienie w dzień graniczy z cudem (jak się zdenerwuje to nie chce jeśc), w
      nocy karmię co dwie godziny i jestem szczęśliwa, że udało mi się nakarmić
      dzidzię. Wiem , że jest Pani bardzo zmęczona też tak miałam niedawno ale niech
      mi Pani wierzy, że to z czasem przejdzie. Ja miałam wrażenie że zasnę na
      stojąco ale z czasem mineło. Nie ma nic bardziej bolesnego dla mamy jak dzidzia
      nie chce jeść mimo że jest głodna.
      Pozdrawiam
      • aniolek187 Re: chyba sie poddam? 05.10.04, 19:17
        Widze, że nie tylko ja miałam taki problem. Mam 2,5 miesięcznego synka i przez
        całe 2 miesiące dziecko non stop wisiałoprzy cycu, płaczące i nienajedzone bo
        miałam mało pokarmu. Zaczęłam podawać mu butlę raz dziennie. I nic się nie
        stało, choć wtedy tez czułam się jak wyrodna matka. Każdy radził abym przestała
        głodzić dziecko i przeszła na butelkę, ja jednak bardzo pragnęłam go karmić
        piersią. Nie poddałam się. W którymś momencie pokarmu zrobiło się dużo, i dziś
        już nie muszę dokarmiać małego butelką bo mój pokarm mu wystarcza, a i przez
        dokarmianie nie miałam na szczęscie problemu, że nie chciał ssać cyca. Teraz
        próbuję czasmi gdzieś wyjść, np. na zakupy i zostawiam go z siostrą to mały nie
        chce nawet "powąchać" butelki. Życze wytrwałości. Pozdrawiam!
        • budziocha Re: chyba sie poddam? 05.10.04, 20:57
          dzieki Wam za Wasze`wypowiedzi.
          narazie przezwyciezylam te moje zle dni,nie dawalam mu sztucznego mleka,bo
          przyznam sie Wam ze moj synek je wypluwa (Bebiko Omneo) i nie chce go jesc.
          zobaczymy moze nam sie uda wytrwac.
          oby jak najdluzej.
          pozdrawiam Was.
          Justyna i juz 7tyg.Adrianek

          • nowa7 Re: chyba sie poddam? 05.10.04, 22:31
            Nie poddawaj się! Jesteś dzielna! Mleko matki pomoże Twojemu dziecku
            przezwyciężyć różne ciężkie chwile, które zmartwiłyby Cię, gdybyś nie karmił!
            Na przykład choroby: zmniejszasz ryzyko infekcji, alergii itd. z wielu
            dobrodziejstw nie zdajemy sobie sprawy. Bądź dzielna! Ja też przechodziłam
            kryzys, zwłaszcza ten fizjologiczny: przemęczenie, zapalenie piersi (40 stopni
            gorączki), ale to już za mną! Trzymam kciuki!
            Pozdrawiam
    • olang Re: chyba sie poddam? 05.10.04, 22:25
      dokarmilam sztucznym, bo już nie dawałam rady. Ważyłam przezcały czas dziecko
      przed i po każdym karmieniu żeby sprawdzić czy zjadło odpowiednią ilość. To
      trochę uspokaja jeżeli chodzi o ilość pokarmu w piersiach : wydaje ci sie ,że
      może nic nie ma, a tu okazuje się,że dziecko zjadło 100 ml.Albo odwrotnie:
      eosialo na piersi prawie godzinę, a zjadło bardzo niewiele, bo ssało
      nieefektywnie i płytko. Tak też było z moją córką - ssała za każdym razem
      minimum godzinę! Byłam naprawdę wykończona i załamana. Byłam tez dwa razy w
      poradni laktacyjnej przy szpitalu na Żelaznej - bardzo polecam, warto zapłacić
      te 60 zł (za pierwszym razem, za drugim 30)-naprawdę dodało mi to otuchy i
      żałuję, że nie pojechałam tam od razu! Byłam w tej poradni kiedy moje kłopoty
      już się właściwie kończyły, ale i tak usłyszałam dużo pożytecznych rad.Zanim
      kompletnie się załamiesz jedź tam czym prędzej! Oni właśnie od tego są!
      Codziennie przychodzą do nich kobiety, ktore mają właśnie takie problemy jak
      ty.Wystarczy tylko umówić się telefonicznie na wizytę. Niewykluczone,że trzeba
      będzie kilka razy tam pójść, ale wreszcie porozmawoasz z fachowcami zamiast
      słuchać rad i pogłębiać w sobie poczucie winy,że karmienie to nie jest dla
      ciebie żadna Kanada tylko horror, chociaż chcesz dla dziecka jak najlepiej.
      Jeszcze raz ci powiem: karmienie dla mnie przez pierwsze 6 tyg było naprawde
      koszmarem. W każdym razie teraz moja Nina ma 2,5 miesiąca i karmienie nie jest
      już dla nas problemem.Może nie jest to zawsze dla mnie taka frajda i czase
      zdarza się,że muszę lecieć ze spaceru nawet zanim uplyna 2 godz, to jednal
      przesypia noc i ogolnie jest naprawdę ok. nawet zaczęłam naprawdę doceniać
      wygodę tego sposobu karmienia dziecka.Tak wiec spróbuj jeszcze tej poradni i
      nie poddawaj się jeszcze, a jednocześnie świat sie nie zawali jak podasz
      dziecku kilka razy mieszankę. Mało tego, nie zawali się również kiedy
      zdecydujesz sie w końcu na sztuczne karmienie. Lepiej podawać dziecku butelkę z
      miłością niż pierś z nienawiścią.
      • dentystka2 Re: chyba sie poddam? 05.10.04, 22:35
        olang napisała:

        > dokarmilam sztucznym, bo już nie dawałam rady. Ważyłam przezcały czas dziecko
        > przed i po każdym karmieniu żeby sprawdzić czy zjadło odpowiednią ilość.

        Wniosek? Najpierw wyrzucic wage, zeby nie wpadac w obsesje ilosci wypitego
        mleczka. Raz dzidzius wypije 30ml, nastepnym razem 120. Niektore maluchy
        potrafia ssac niemal cala dobe, bo maja silna potrzebe ssania, bo chca byc
        blisko mamy, bo tak po prostu maja, i kiedys wyrosna z tego. I wcale nie musi
        byc to dowod na mala ilosc pokarmu. Jesli dzidzius sika i robi kupy - na pewno
        ma wystarczajaca ilosc pokarmu. Do tego nie potrzeba wagi.
        Powodzenia!
    • mamapulpecji Re: chyba sie poddam? 06.10.04, 11:01
      Posłuchaj siebie, nie słuchaj rad. Jeśli jesteś zmęczona i nie masz siły ani
      ochoty na karmienie, odstaw dzidziusia.
      Jestem zwolenniczką karmienia piersią, karmię już 5 m-cy i zamierzam jeszcze
      przez 1-2 m-ce, ale uważam, że jeśli organizm protestuje i nie mamy ochoty
      karmić, lepiej ze spokojem podac dziecku butlę niż się denerwować i frustrować.
      Po co?

      Trzymam kciuki i pozdrawiam serdecznie.
      Głowa do góry!
    • bima5 Re: chyba sie poddam? 06.10.04, 11:17
      tez tak mialam i bardzo dobrze Cię rozumiem. Wiesz co? Zrezygnuj, nie ma sie co
      męczyć , w końcu Twoje zdrowie tez jest ważne. Na Twoim miejscu nie walczylabym
      o pokarm, jedne z nas maja go w nadmiarze a drugim nie pomoże karmi, ziołka i
      inne duperele. Daj butlę, dziecko porządnie zje, a Ty pooglądaj telewizję, weź
      kąpiel, zrób makijaż lub pofarbuj włosy. Zobaczysz jak Ci sie humor poprawi. A
      najlepiej to pokaż mężowi jak zrobić mieszankę dla maluszka a sama idź na
      miasto, na zakupy, po prostu odpocznij!!!! I nie miej wyrzutów sumienia,
      dziecko dzieckiem, kochasz go i to bardzo a cyc wcale nie jest wyrazem milości.
      Jest jeszcze przytulanie, mówienie do niego, glaskanie, noszenie i ogólna
      bliskość. I proszę nie słuchaj rad typu: połóż sie do lóżka odprężona, pij dużo
      wody, zostaw obowiążki domowe. A kto to zrobi? Mąż? ktoś musi zarabiać. Wyjrzyj
      przez okno. Widzisz jak wyglądają inne mamy? Zadowolone z wózeczkami a dzieci
      słodko śpią- i to nie po cycu.
    • bozena771 Re: chyba sie poddam? 08.10.04, 16:47
      Cześć!!! Budziocha ja miałam podobny problem, lecz ja się niestety poddałam, i
      bardzo źle się z tym czułam. W dodatku w moim przypadku dobili mnie chyba
      znajomi, którzy zaczęli odwiedziny w 6 dobie po porodzie! Na męża nie mogłam za
      bardzo liczyć, gdyż akurat w firmie był bardzo gorący okres i mąż pracował po
      12 godzin. Jeżeli możesz to wykorzystaj szansę i nie poddawaj się, ja karmię
      już tylko mlekiem modyfikowanym, aż wstyd się przyznać prawie od 3 miesięcy
      (Igorek 16 października skończy 4 miesiące). U mnie był jeszcze problem z tym,
      ze mały nie chciał ssać piersi również z nasadkami :-( odciągałam mleko ale cóż
      z tego jak przez ten cały stres i niewysypianie się wszystko wzięło w łeb,
      laktacja zanikała, byłam już tak zdesperowana, ze zdecydowałam się na
      dokarmianie. Dzisiaj już czuję się dobrze, ale jeżeli można by było cofnąć
      czas ... chyba bym zrobiła innaczej. Jest jednak duży plus tej całej sprawy,
      syn przesypia całą noc i ja też mogę się wyspać. Pozdrawiam i trzymam kciuki za
      Twój sukces. Bożena

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka