grumman
17.09.06, 23:36
Witam,
U mojego 4,5 miesięcznego synka w 5 tygodniu życia zdiagnozowano masywny
refluks żoładkowo-przełykowy. Jest to dość duży problem ponieważ mały nie
ulewa a wręcz chlusta czasem tak obficie że szpitalni pediatrzy podejrzewali
na początku zwężenie oddźwiernika. Cały czas jest wyłącznie na piersi a od 5
tygodnia zagęszczam swój pokarm Nutritonem (co 2 karmienie). Do tej pory nie
było problemów z przyrostem masy (ponad kilo na miesiąc), co przy tak masywnym
refluksie jest podobno rzeczą fenomenalną. Ale niestety przy ostatniej wizycie
u pediatry na szczepieniu, po rutynowym ważeniu okazało się że Jacek przybrał
w ciągu 1,5 miesiąca jedynie 680g. I w tym momencie pani doktor nie biorąc pod
uwagę refluksu małego zarządziła dokarmianie. (30 ml Bebilonu AR po każdym
posiłku i 120 ml wieczorem) Jak na mój zdrowy chłopski rozum jest to poroniony
pomysł ponieważ mam wystarczającą ilość pokarmu, mały się najada, nawet się
przejada i wtedy chlusta. Nie krzyczy z głodu. A dokarmienie po posiłku
spowoduje zwrot mieszanki. Wydaje mi się również że pediatra rejonowy ma blade
pojęcie na temat refluksu, a dokarmianie zaleciła tak na wszelki wypadek bo to
nie zaszkodzi. Dodam jeszcze ze Jacek jest jeszcze pod opieką poradni
niemowlęcej w szpitalu w który zdiagnozowano refluks. Ale wizytę mamy dopiero
za 2 tygodnie. Pomimo wymiotów i słabego przyrostu masy Jacek jest pogodny i
prawidłowo się rozwija. Proszę napiszcie co o tym sądzicie ponieważ nie
zamierzam małego dokarmiać i wydaje mi się to słuszną decyzją. Jestem
natomiast wkurzona na panią doktor która zobaczywszy mały przyrost masy
zarządziła dokarmianie a nie zapytała się czy mam pokarm.