04.01.08, 13:30
chłopiec dwa lata ,w pierwszych miesiącach życia zdiagnozowano
azs,dieta eliminacyjna itd.maść triderm .pytanie dotyczy masci jak
długo mogę stosować ,bo zaczynam się obawiać czy to jest bezpieczna
maść a zmiany są wciąż to nowe ,teraz paluszek ,wyglądem przypomina
oparzenie.Co robić?Starszy syn choruje na astmę ....................
Obserwuj wątek
    • misialski Re: azs 04.01.08, 20:20
      spytaj na forum alergie, tam wiecej wiedza.
    • mikolaj_danko Re: azs 05.01.08, 23:46
      Triderm jest maścią zawierającą steryd, lek przeciwgrzybiczy, antybiotyk. Czy maść stosujesz od dłuższego czasu codziennie, czy tylko w razie zaostrzeń zmian skórnych?
      • tara34 Re: azs 06.01.08, 15:46
        tylko w zaostrzeniach i tylko te zmiany w których powstają "ranki".
        Zaczynam mieć wątpliwości ,,boję się sterydów.
        Dziękuję ,pozdrawiam
        • mamciulka-nikulka Re: azs 06.01.08, 20:21
          witaj,
          napisałaś, że jedno z twoich dzieci ma astmę, więc przesyłam link:
          erodzina.pl/viewtopic.php?t=5391
          zastanów się czy i twojego drugiego dziecka z azs to nie dotyczy.
          Forum Alergie to skarbnica wiedzy, ja dzięki niemu (niestety nie dzięki
          lekarzom) doszłam do tego, że zdiagnozowana skaza białkowa i azs to efekt
          zapasożycenia.
          Powodzenia
        • mikolaj_danko Re: azs 07.01.08, 22:22
          jeżeli maści tej musisz używać często i na duże powierzchnie ciała, to warto zastanowić się nad ew. zmianą jej na elidel, ma mniej działań nieporządanych niż sterydy, niestety jest droższy. Maluch miał robione testy skórne, wiadomo na co jest uczulony?
          • kerstink Re: azs 08.01.08, 07:26
            Elidel rowniez nie leczy przyczyny wysypki i jest kolejnym srodkiem na
            przetrwanie. Dlaczego niby ma miec mniej efektow ubocznych ?
            • mikolaj_danko Re: azs 10.01.08, 19:51
              > Elidel rowniez nie leczy przyczyny wysypki i jest kolejnym srodkiem na przetrwanie - no pewnie, leczenie azs, poza eliminacją alergenów je powodujących, stosuje się leczenie objawowe, łagodzące uciążliwe dla dziecka objawy - to według Ciebie niesłuszne postępowanie?

              > laczego niby ma miec mniej efektow ubocznych ? - jest kremem o innym mechanizmie działania niż kremy na bazie sterydów, mniej się wchłania przez skórę i nie dotyczą go działania związane z działaniem ogólnym i miejscowym maści sterydowych.
              • kerstink Re: azs 11.01.08, 08:41
                > , stosuje się leczenie objawowe, łagodzące uciążliwe dla dziecka objawy - to we
                > dług Ciebie niesłuszne postępowanie?

                Ale tylko na przetrwanie, nic wiecej, nie dla pieknosci buzi - a niestety tak
                przepisuje to sporo lekarzy, a matki sa kompletnie nieswiadome. Czasem nawet
                bardzo malutkim dzieciom sie przepisuje, a Elidel jest dozwolony od 2 lat. I ile
                lekarzy naprawde szuka przyczyny ?
                Poza tym powala cena.


                > > laczego niby ma miec mniej efektow ubocznych ? - jest kremem o innym mech
                > anizmie działania niż kremy na bazie sterydów, mniej się wchłania przez skórę i
                > nie dotyczą go działania związane z działaniem ogólnym i miejscowym maści ster
                > ydowych.

                www.protopiclawyers.com/index.htm
                Mysle, ze jeszcze za malo wiadomo o tych kremach. Dawno temu nasza alergolog
                wolala przepisac juz steryd !
                • mikolaj_danko Re: azs 13.01.08, 20:44
                  > Ale tylko na przetrwanie, nic wiecej, nie dla pieknosci buzi - a niestety tak
                  > przepisuje to sporo lekarzy, a matki sa kompletnie nieswiadome. - nie rozumiem Cię, sugerujesz, że nie powinno się stosowac leczenia objawowego przy alergii?

                  > Czasem nawet
                  > bardzo malutkim dzieciom sie przepisuje, a Elidel jest dozwolony od 2 lat. - nic na to nie poradzę.

                  > I ile lekarzy naprawde szuka przyczyny ? - na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć, ale myślę, że wielu, choć pewnie nie każdy od razu ją widzi w pasożytach.

                  > Mysle, ze jeszcze za malo wiadomo o tych kremach. Dawno temu nasza alergolog
                  > wolala przepisac juz steryd ! - w obecnym momencie nikt nie potwierdził opisywanych tam działań niepożądanych u ludzi. Aby mieć 100% procentowa pewność potrzebne są pewnie 50-70 letnie obserwacje.
                  Nie polecałbym sterydów do stosowania na twarz czy szyję u małego dziecka.
                  • kerstink Re: azs 13.01.08, 21:07
                    > umiem Cię, sugerujesz, że nie powinno się stosowac leczenia objawowego przy ale
                    > rgii?

                    W minimalnym wymiarze, dla przetrwania, a nie dla pieknosci. Jednoczesnie
                    szukajac przyczyne.

                    > owiedzieć, ale myślę, że wielu, choć pewnie nie każdy od razu ją widzi w pasoży
                    > tach.

                    ... i niestety wiekszosc nawet nie bierze pod uwage, choc sa realne i daja
                    podobne objawy.
                    • mikolaj_danko Re: azs 14.01.08, 22:13
                      > W minimalnym wymiarze, dla przetrwania, - dla złagodzenia objawów raczej, które mogą być bardzo uciążliwe dla dziecka.

                      > Jednoczesnie szukajac przyczyne - oczywiste.

                      > ... i niestety wiekszosc nawet nie bierze pod uwage, choc sa realne i daja
                      > podobne objawy. - nie mam żadnych statystyk jak robi większość, ale wierzę Ci na słowo.
                      • kerstink Re: azs 15.01.08, 08:03
                        > > podobne objawy. - nie mam żadnych statystyk jak robi większość, ale wierz
                        > ę Ci na słowo.

                        Zastanawiam sie tylko, czy to wynika z niewiedzy, czy z ignorancji.
                        • mikolaj_danko Re: azs 17.01.08, 12:47
                          > Zastanawiam sie tylko, czy to wynika z niewiedzy, czy z ignorancji.

                          Cóż, moim zdaniem wynika to z tego, że żaden podręcznik pediatrii, czy chrób zakaźnych nie podaje robali jako główną czy istotną przyczynę dolegliwości dzieci. Nie mówiąc o niemowlętach, gdzie pasożyty wogóle są uważane za problem marginalny, pod czym jak wiesz również się podpisuję.
                          Objawy zakażeń pasożytniczych mogą być bardzo nie charakterystyczne. Dużo z tych zakażeń wogóle przebiega bezobjawowo.
                          Diagnostyka jest trudna - dużo wyników fałszywie ujemnych i fałszywie dodatnich (szczególnie w glistnicy!!!).
                          Właściwie brak danych epidemiologicznych.
                          Drogi przenoszenia, które teoretycznie powinny być przecięte wraz z poprawą warunków higienicznych. Bo skoro to poprawa warunków higienicznych spowodowała w głownej mierze zmniejszenie zapadalności na choroby zakaźne - jak postulują przeciwnicy szczepień, to dlaczego mamy taki boom na robale, które jako zdecydowanie większe niż bakterie czy wirusy powinny być łatwiejsze do opanowania?
                          • kerstink Re: azs 17.01.08, 13:34
                            > Cóż, moim zdaniem wynika to z tego, że żaden podręcznik pediatrii, czy chrób za
                            > kaźnych nie podaje robali jako główną czy istotną przyczynę dolegliwości dzieci
                            > . Nie mówiąc o niemowlętach, gdzie pasożyty wogóle są uważane za problem margin
                            > alny, pod czym jak wiesz również się podpisuję.

                            W takim razie brakuje takich danych w podrecznikach, a nie swiadczy o tym, ze
                            problemu nie ma. Gdy sie czyta o objawach w roznych podrecznikach
                            parazytologicznych, nawet w tych pierwszych lepszych dostepnych w ksiegarniach,
                            to wyraznie tam pisza o objawach, ktore moga swiadczyc o problemie pasozytow.
                            Regularnie wymienia sie zmiany skorne. Wymienia sie grupy najbardziej narazone -
                            dzieci. Taka informacje mozna znalezc i na polskojezycznych stronach
                            internetowych, tez na anglojezycznych, nawet tych oficjalnych jak np. CDC.
                            Najlepszym dowodem na to dla mnie, ze problem jest, to fakt ze od ok. 3 lat ten
                            temat jest walkowany na forum Alergie. I ciagle sa nowe 'alergiczne' dzieci z
                            tym problemem, ktore nagle po odrobaczaniu wyzdrowieja.
                            A to ze nie dotyczy do niemowlat to mit. Mogloby tak byc, gdyby cale otoczenie
                            bylo wolne od robakow.

                            > Objawy zakażeń pasożytniczych mogą być bardzo nie charakterystyczne. Dużo z tyc
                            > h zakażeń wogóle przebiega bezobjawowo.

                            Niecharakterystyczne, ale jesli dziecko ciagle jest chore, ciagle leczone
                            antybiotykami, ciagle choroba wraca - to trzeba rowniez brac pod uwage pasozyty.
                            Wyraznie sie pisze, ze wlasnie pasozyty daja przede wszystkim choroby
                            przewlekle, dokladnie taka choroba jest alergia, astma, sa ciagle infekcje
                            gornych drog oddechowych. Nie wiem, czy Pan kiedykolwiek zarzal na strony WHO,
                            szukal tam informacje na temat pasozytow. Problem rozpoznawany jest w krajach
                            trzeciego swiata, czemu u nas problemu ma nie byc (choc w mniejszym wymiarze) ?
                            Ze wzgledu na higiene moze byc w mniejszym wymiarze, ale mimo to jest. Lamblia
                            wystepuje czesto w Stanach, a to tez juz nie kraj trzeciego swiata, otwarcie sie
                            o tym tam mowi.

                            > Diagnostyka jest trudna - dużo wyników fałszywie ujemnych i fałszywie dodatnich
                            > (szczególnie w glistnicy!!!).

                            To racja, dlatego jedna probka kalu nie wystarczy, dlatego musza byc dobrzy
                            diagnosci ...

                            > Właściwie brak danych epidemiologicznych.
                            > Drogi przenoszenia, które teoretycznie powinny być przecięte wraz z poprawą war
                            > unków higienicznych. Bo skoro to poprawa warunków higienicznych spowodowała w g
                            > łownej mierze zmniejszenie zapadalności na choroby zakaźne - jak postulują prze
                            > ciwnicy szczepień, to dlaczego mamy taki boom na robale, które jako zdecydowani
                            > e większe niż bakterie czy wirusy powinny być łatwiejsze do opanowania?

                            Mysle, ze ludzie zaczynaja dostrzegac problem, bo maja takie informacje z
                            internetu. Ewentualnie boom moze byc spowodowany tym, ze leki przestaja dzialac
                            - pasozyty tez sie zmieniaja, nie tylko wirusy i bakterie. Co to znaczy, ze
                            drogi przenoszenia sie przecina, jesli rodziny nie sa solidarnie leczone (bo
                            lekarze uwazaja ze nie ma potrzeby), jesli sie nie wybija osobnikow, bo sie daje
                            za male dawki lekow, nie informuje sie o drogach przenoszenia i nie mowi sie o
                            ogolnych porzadkach przy odrobaczeniu. Nie mowi sie tez, ze trzeba zachowac
                            'czyste' srodowisko wewnetrzne. Ladnie to okresli pan Slonecki (ten od mikstury
                            Sloneckiego), ze nie ma sensu ganiac muchy, jesli w pokoju znajdzie sie kawalek
                            miesa.
                            Nie wspominajac o tym, ze pasozyty to sprytne stworzenia, ktore w niektorych
                            przypadkach juz znalezli sposob na rozmnozenie sie wewnatrz tego samego
                            zywiciela, bez potrzeby opuszczenia go. Jaki to ma zwiazek z higiena ? No chyba
                            ze wewnetrzna - o tym Pan sam wie, jak trudno ludzi sklonic do takiego myslenia.
                            • kerstink Re: azs 17.01.08, 13:49
                              Co do drogi zarazenia: ciagle mamy okazje sie zarazic - jak sie ma to przeciecia
                              drogi zarazenia ? Mowie nie tylko o owsikach, tylko tez o glistach, tasiemcach,
                              wlosoglowce, lamblii itd.
                              • sigvaris Re: azs 17.01.08, 17:30
                                Ja postawię pytanie od innej strony.

                                Jakie jest zadanie lekarzy? Diagnozowwać i leczyć?
                                Czy zaleczać objawy?
                                Przecież wiadomo, że zewnętrzne objawy są spowodowane przyczynami
                                wewnętrznymi.
                                Natura jest wspaniała i właśnie w takie mechanizmy reakcji/obrony
                                wyposażyła zwłaszcza niemowlęta, które nie są w stanie w sposób
                                werbalny komunikować się z otoczeniem.

                                Lecząc więc ich skórę - de facto zaleczamy problem.
                                Nie szukamy przyczyn. A szukanie przyczyn polega własnie na
                                diagnostyce. Powinno zaczynać sie od najprostszych rozwiązań,
                                najmniej inwazyjnych dla dziecka. A jakie jest badanie kału?
                                Najmniej inwazyjne i niekłopotliwe.
                                Co do ułomności badań. To ich "marginalne" traktowanie od lat
                                spowodowało to co mamy dziś. Brak specjalistów parazytologów do tych
                                badań.
                                Z drugiej strony ich "marginalne" traktowanie w diagnostyce kilku
                                już pokoleń wstecz powoduje, że problem narasta. To widac po
                                narastającym problemie z AZS, alergiami, nietolerancjami, astmą i
                                wieloma innymi problemami (czyżby cywilizacyjnymi ?, bo cywilizacja
                                uwierzyła, że woda i mydło uchroni je od pasożytów?).
                                Czy niemowlę skazane na bardzo bliski kontakt z zarażoną,
                                nieświadomą matką ma jakieś szanse? Skorzysta z bieżącej wody? Czy
                                dziecko raczkujące i poznające świat przez zmysł dotyku i smaku co i
                                rusz umyje sobie ręce? Czy dziecko w przedszkolu/ żłobku ma jakieś
                                szanse żeby "higieniczny" tryb prowadzenia placówki uchronił go
                                przed innymi zarażonymi dziećmi (choćby owsica i wspólne leżanki,
                                przewijaki...).

                                Przez słowo "marginalne" badania- rozumiem badania robione bardzo
                                rzadko u chorych, przez nieprzygotowaną kadrę diagnostów,
                                jednokrotne (pasożyty nie składają jaj lub nie wydalają się w
                                formach przetrwalnikowych na zamówienie i pod skierowanie od
                                lekarza).

                                Kiedyś w osłupieniu natknęłam sie na "Wstęp do pediatrii" wydany
                                chyba w latach 80-tych. Świetna lektura o pasożytach. Jest wiele
                                wydań kieszonkowych, wydanych przez wydawnictwa medyczne ("Zakażenia
                                i zarażenia..", wydawnictwa prof. Stefaniaka z AM w Poznaniu). Może
                                problem bardziej polega na tym, że na medycynie problem pasożytów
                                sprowadza się do zajęć z biologii na 1 roku studiów?

                                Co do statystyk, też do takich dotarłam.
                                Zatrważające były dane jak wielu ludzi jest hospitalizowanych z
                                powodu... lambliozy lub robaczyc. Czyli takiego już stanu
                                wyniszczenia organizmu (nie diagnozowanego w tym kierunku przez
                                lata), że doprowadził chorego do leczenia szpitalnego. I o dziwo
                                zarejestrowano te przypadki.
                                Jako ciekawostkę dodam, ze tych hospitalizacji jest duzo więcej w
                                miastach niż na wsiach. Drążyłam dlaczego? Otóz praktyki weterynarzy
                                dbających o zdrowie zwierząt gospodarkich często są takie, że leczą
                                ludzi solidarnie ze zwierzętami (np. w przypadku lambliozy),
                                wiedząć, że trzeba leczyć się solidarnie...
                                A ilu chorych na lambliozę tak jak ja, wyszło z tych szpitali z
                                dalej nie rozpoznanym problemem? Tego statystyki już nie piszą.
                                Dlatego odwoływanie sie do nich to nie droga do rozwiązania problemu.
                                Jedyną drogą jest diagnostyka i szukanie dobrych diagnostów, których
                                lekarze mogliby wskazać dzięki swojemu w tym temacie rozeznaniu.
                                dzięki swojej praktyce, ale taką trzeba zacząć!
                                Dzięki próbom szukania przyczyny, która nie wykluczałaby
                                pasożytów "na oko" i na podstawie statystyk (których własciwie nikt
                                poza szpitalami już nie prowadzi).

                                Bo jedno pewne pasożyty poprzez swoje "nieswoiste" objawy własnie
                                mogą dawać objawy AZS, alergii, nietolerancji pokarmowych, astmy,
                                dolegliwości neurologicznych, zaburzeń wchłaniania i przyswajania
                                składników odżywczych z pożywienia (anemia, awitaminoza,
                                odwapnienie), zaburzenia psychorozwojowe, brak odporności... i wiele
                                wiele innych.
                                Dla przykładu:u mnie rozpoznano ciężką chorobę autoimmunologiczną:
                                wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Pewnie pod taką jednostką
                                chorobową do dziś widnieję w statystykach zachorowań w 2004 roku.
                                Miałam robioną biopsję - uwaga - potwierdzającą rozpoznanie wstępne.
                                Zaliczyłam 4 szpitale. Kiedy zachorowałam moje dziecko miało 5
                                tygodni.
                                Co jest prawdą? Miałam lamblizę, owsiki i grzybice przewodu
                                pokarmowego. Po leczeniu pasożytów wszystkie objawy ustąpiły. Od
                                prawie 3 lat jem wszystko i nie używam sulfasalazyny.
                                Ale do tego "ozdrowienia" musiała mnie niestety doprowadzić choroba
                                mojego dziecka. Córka zachorowała w wieku 4 msc.
                                Jednym z objawów była nietolerancja mleka i paskudne zmiany
                                skórne... Ale były też i inne (w tym neurologiczne). Ale to już nie
                                do tej dyskusji.
                                Mój przypadek jest skrajny, ale nie trzeba aż takich objawów.
                                Pasożyty bowiem dają objawy przeróżne.
                                Tylko trzeba się nad tym problemem pochylić.
                                Czyli w ogóle zacząć go brać pod uwagę.
                                • mikolaj_danko Re: azs 17.01.08, 19:50
                                  > Czyli lepiej nie diagnozować, a dać w ciemno jakąś maść albo steryd?
                                  Tak? - nie, najlepiej jeżeli zmiany skórne wyglądają na alergiczne, zastanowić się co może uczulać, zastosować dietę eliminacyjną, poza tym zastosować leczenie objawowe - wszak objawy łagodzić trzeba, czyż nie?

                                  > Przecież wiadomo, że zewnętrzne objawy są spowodowane przyczynami
                                  > wewnętrznymi - czyli w alergię w ogóle nie wierzymy, to blaga, mimo takich starań immunologów na wytłumaczenie jej mechanizmów - to ściema?

                                  > Nie szukamy przyczyn. A szukanie przyczyn polega własnie na
                                  diagnostyce. Powinno zaczynać sie od najprostszych rozwiązań,
                                  najmniej inwazyjnych dla dziecka. A jakie jest badanie kału?
                                  > Najmniej inwazyjne i niekłopotliwe. - moim zdaniem, a niestety zaliczam się do tych naiwnych którzy w alergię wierzą, jeżeli wyeliminowanie np. jaja z diety powoduje ustąpienie zmian skórnych, to nie widzę powodu aby robić ileś tam badań kału w kierunku pasożytów. Ty jesteś Guru od parazytologi z forum "alergie" sigvaris, więc może się gdzieś natknęłaś na wytłumaczenie w jaki sposób pasożyt może powodować zmiany skórne akurat po jajku?

                                  > bo cywilizacja
                                  > uwierzyła, że woda i mydło uchroni je od pasożytów?). - skoro chronią przed bakteriami i wirusami, to dlaczego nie?

                                  > Czy niemowlę skazane na bardzo bliski kontakt z zarażoną,
                                  > nieświadomą matką ma jakieś szanse? Skorzysta z bieżącej wody? - Ale nieświadoma matka, powinna być świadoma konieczności korzystania z bieżącej wody.
                                  > Czy
                                  dziecko raczkujące i poznające świat przez zmysł dotyku i smaku co i
                                  > rusz umyje sobie ręce? - tego powinni uczyć rodzice, poza tym w środowisku dziecka za wiele ludzkich odchodów również być niepowinno.

                                  > Czy dziecko w przedszkolu/ żłobku ma jakieś
                                  > szanse żeby "higieniczny" tryb prowadzenia placówki uchronił go
                                  przed innymi zarażonymi dziećmi (choćby owsica i wspólne leżanki,
                                  > przewijaki...). - tutaj się nie czepiam, faktycznie dzieci żłobkowe, przedszkolne i wczesnopodstawówkowe są bardziej narażone na pasożyty. Dlatego też część pediatrów rutynowo odrobacza dzieciaki w tym wieku, co moim zdaniem nie jest do końca uzasadnione, ale niech będzie.

                                  > Przez słowo "marginalne" badania- rozumiem badania robione bardzo
                                  > rzadko u chorych, przez nieprzygotowaną kadrę diagnostów,
                                  jednokrotne (pasożyty nie składają jaj lub nie wydalają się w
                                  formach przetrwalnikowych na zamówienie i pod skierowanie od
                                  > lekarza). - no właśnie dlatego nigdy nie mamy pewności wykluczenia parazytozy... Należy robić badania 10, 20 razy, ale tylko w zaufanych laboratoriach... A najlepiej i tak przeleczyć (leczenie powinno być długotrwałe, bo przecież pasożyty jako super-alien uodparniają się na leki). Trochę przejmuję rolę kerstink podejrzewając spiskową teorię dziejów...

                                  > Kiedyś w osłupieniu natknęłam sie na "Wstęp do pediatrii" wydany
                                  > chyba w latach 80-tych. Świetna lektura o pasożytach. Jest wiele
                                  > wydań kieszonkowych, wydanych przez wydawnictwa medyczne ("Zakażenia
                                  > i zarażenia..", wydawnictwa prof. Stefaniaka z AM w Poznaniu). - nie spotkałem, ale poszukam.

                                  > Może
                                  problem bardziej polega na tym, że na medycynie problem pasożytów
                                  > sprowadza się do zajęć z biologii na 1 roku studiów? - zależy pewnie od AM, w Warszawskiej jest semestr samej parazytologi.

                                  >
                                  > Co do statystyk, też do takich dotarłam.
                                  Zatrważające były dane jak wielu ludzi jest hospitalizowanych z
                                  > powodu... lambliozy lub robaczyc. - w jakich oddziałach tacy chorzy są hospitalizowani - na internie czy zakaźnych? I gdzie można znaleźś takie statystyki?

                                  > Jako ciekawostkę dodam, ze tych hospitalizacji jest duzo więcej w
                                  > miastach niż na wsiach. Drążyłam dlaczego? Otóz praktyki weterynarzy
                                  > dbających o zdrowie zwierząt gospodarkich często są takie, że leczą
                                  > ludzi solidarnie ze zwierzętami (np. w przypadku lambliozy),
                                  > wiedząć, że trzeba leczyć się solidarnie... - wszystko ukłąda się w całość: alergie też częściej występują w miastach, teraz wiem dlaczego - to weterynarze jej zapobiegają w środowisku wiejskim... oj sigvaris...

                                  > Bo jedno pewne pasożyty poprzez swoje "nieswoiste" objawy własnie
                                  > mogą dawać objawy AZS, alergii, nietolerancji pokarmowych, astmy,
                                  > dolegliwości neurologicznych, zaburzeń wchłaniania i przyswajania
                                  > składników odżywczych z pożywienia (anemia, awitaminoza,
                                  > odwapnienie), zaburzenia psychorozwojowe, brak odporności... i wiele
                                  > wiele innych. - W takim razie w zasadzie medycyna powinna zawęzić się do parazytologi, po cholere my te inne specjalizacje robimy?? Dla mnie to co piszesz wcale nie jest pewne, przynajmniej nie wszystko.

                                  > Dla przykładu:u mnie rozpoznano ciężką chorobę autoimmunologiczną:
                                  > wrzodziejące zapalenie jelita grubego... - bezwzględnie powinno się wykluczyć tło infekcyjne objawów. Zakładam, że miałaś krwiste biegunki, bóle brzucha, itp. Z drugiej strony lamblia niszczy nabłonek jelita cienkiego (tak piszą parazytolodzy) i raczej nie daje krwistych biegunek. Może miałaś i jedno i drugie? A poprostu leczenie lambliozy zbiegło się z wejściem w remisję wzjg? Co do zarażenia dziecka, to jeżeli nie zaraziło się podczas porodu (co nie jest opisywane), to jednak jakiś błąd higieniczny musiałaś popełnić.

                                  > Czyli w ogóle zacząć go brać pod uwagę. - myślę, że wogóle bierzemy go pod uwagę.
                                  • kerstink Re: azs 18.01.08, 08:15
                                    Ha, ha, ha, ale 'smieszne', Pan w roli Kerstink - to sie Panu i tak nie uda.

                                    Ale mam takie pytanie: ile jest parazytologow w Pana jednostce, ale takich
                                    'zawodowo czynnych', czyli zajmujacych sie naprawde pasozytami ? Czy Pan kiedys
                                    szukal z nimi rozmowe ?

                                    Troche musze Pana zmartwic, jesli chodzi o srodowisko wiejskie i miejskie.
                                    Czesto bywam na wschodzie Polski, w takim srednim miasteczku - tam o pasozytach
                                    wiecej wiedza niz lekarze w Warszawie. I wiedza, ze nalezy je brac pod uwage w
                                    przypadku tych licznych niespecyficznych objawow, jak np. takich alergopodobnych.

                                    > > wiele innych. - W takim razie w zasadzie medycyna powinna zawęzić się do
                                    > parazytologi, po cholere my te inne specjalizacje robimy??

                                    Nikt nie kwestionuje inne specjalizacje, sa one potrzebne. Ale w kazdej
                                    specjalizacji bierze sie pod uwage wirusy i bakterie - dlaczego nie pasozyty ?
                                    Bardzo nie lubie w dyskusji argumentu 'czarno-bialego'.
                                    • mikolaj_danko Re: azs 20.01.08, 14:43
                                      > Ha, ha, ha, ale 'smieszne', Pan w roli Kerstink - to sie Panu i tak nie uda. - wiem, wiem.

                                      > Troche musze Pana zmartwic, jesli chodzi o srodowisko wiejskie i miejskie.
                                      > Czesto bywam na wschodzie Polski, w takim srednim miasteczku - tam o pasozytach
                                      > wiecej wiedza niz lekarze w Warszawie. I wiedza, ze nalezy je brac pod uwage w
                                      > przypadku tych licznych niespecyficznych objawow, jak np. takich alergopodobnyc
                                      > h. - w środowiskach wiejskich częściej pasożyty występują, więc dobrze, że lekarze o nich pamiętają.

                                      > Nikt nie kwestionuje inne specjalizacje, sa one potrzebne. Ale w kazdej
                                      > specjalizacji bierze sie pod uwage wirusy i bakterie - dlaczego nie pasozyty ? - bierze się pod uwagę, ale po wykluczeniu innych, częstszych przyczyn.

                                      > 'zawodowo czynnych', czyli zajmujacych sie naprawde pasozytami ? Czy Pan kiedys
                                      > szukal z nimi rozmowe ? - tutaj gmart ma rację, nie ma specjalizacji "parazytologia", zwykle zajmują się tym zakaźnicy.
                                  • uczula Re: azs 21.01.08, 12:26
                                    czytam pytania i odpowiedzi.
                                    I caly czas sie zastanawiam co jest powodem alergii u mojego synka.
                                    Nas rowniez dotknela skaza bialkowa.
                                    skaza - to skromnie powiedziane. Od 4 miesiecy mam ostra diete do
                                    ktorej NIC mi sie nie udaje wprowadzic a niedlugo moje dziecko
                                    zaczynalo by poznawac nowe smaki...
                                    dla mojej lekarki (b. milej zreszta) na wszystkie pytania jest jedna
                                    odpowiedz na moje pytania - to skaza!
                                    a ja boje sie pomyslec ze mogla by byc to robaczyca...
                                  • sigvaris Re: azs - to mi umknęło, a to ważne 13.02.08, 23:36
                                    Pisze Pan, jak zmiany wyglądają na alergiczne. Ale przy pasożytach TEŻ wyglądają
                                    na alergiczne! Leczenie objawowe NIE LECZY CHORYCH. Leczenie objawowe, to
                                    leczenie na oko, sam Pan pisze "WYGLĄDAJĄ" - cóż to innego jak leczenie pacjenta
                                    na oko. Leczenie objawowe- ono zalecza problem. Dziś ten, jutro inny. Prowadzi
                                    to do obłędu leczenia ludzi na co i rusz NOWE CHOROBY. Bo organizm zarobaczony
                                    jako mniej odporny co i rusz będzie łapał co innego.

                                    Alergia jest. Ale zanim ją zakwalifikujemy na oko do alergii (patrz wyżej) -
                                    dołóżmy starań, żeby wykluczyć to co alergią nie jest. Zwłaszcza, ze może
                                    wyglądać IDENTYCZNIE. Na oko identycznie, w badaniach krwi podobnie, w testach
                                    skórnych także (wiem po sobie, rzekomo uczulonej na komose, bylicę, sierści!) Na
                                    forum alergie zaledwie kilka matek przyznało się, że zlecono im badania kału w
                                    kierunku pasożytów, zanim podjęto u dziecka leczenie astmy, alergii, AZS i
                                    innych chorób. Panie Doktorze, uwaga - kilka matek na jakieś 1,5 tysiąca...za 3
                                    lata mojej tam bytności.

                                    Jak pasożyt może spowodować zmiany skórne po jajku? Równie dobrze po mleku, po
                                    innym pożywieniu...Dobre pytanie dla laika. I jako laik na nie odpowiem.
                                    Pasożyty to duże, niezależne organizmy - wydalają swoje odchody, tak? Nasz
                                    organizm je trawi z pożywieniem, tak? Bo odchody są w jelitach, tkankach (patrz
                                    glista w płucach)? Skoro je trawi (bo nie może bezpośrednio inaczej wydalić), to
                                    odchody te trafiają do krwiobiegu i sa już tam toksyną tak? Jak są w krwiobiegu,
                                    są wszędzie? Dobrze pisze?
                                    Jeśli toksyna jest we krwi to zachodzi naturalna obrona organizmu przed nią i
                                    zaburzenia w różnych procesach biochemicznych i fizjologicznych naszego ciała.
                                    Organizm można laicko powiedzieć głupieje, tak? Ma wciąż toksyny i to wszędzie,
                                    z którymi nie wie jak walczyć? Co robi oszukany toksyną organizm, walczy gdzie
                                    popadnie, na ślepo? "Uczula" się więc na różne czynniki?
                                    Idąc dalej tak tłumaczyłam sobie moją rzekomą chorobę autoimmunologiczną
                                    (podkreślę popartą nawet biopsją).. Alergia na samego siebie.. Czemu nie?
                                    Odstawienie jajka da efekt przy parazytozie. To jasne. Ale organizm jest mądry.
                                    Dalej będzie szukał sprawcy. Jego fizjologia i procesy biochemiczne są dalej w
                                    rozsypce, oszukane toksyną. Padnie na inne produkty, a może na roztocza?
                                    Ogłupiały toksynami pasożytów organizm będzie co raz mniej odporny. Zaczną się
                                    problemy z bakteriami, z którymi już sobie nie poradzi jak za czasów "zdrowia".
                                    U małych dzieci jak pisałam wcześniej mądry organizm manifestuje mądrze problem
                                    skórą. Bo tylko przez skórę dziecko może matce dać sygnał, coś u mnie nie gra.
                                    Niemowlę nie potrafi inaczej komunikować się, no poza płaczem. Organizm jest
                                    mądry, dziecko nie powie ... U starszych dzieci mogą to być inne manifestacje.
                                    Choć tu jako ciekawostkę dodam własną historię z synem.
                                    Kiedy wyleczyłam córkę z lambliozy i owsicy - uznałam, ze problem sie skończył.
                                    Wyleczona? Wyleczona. Córka poszła do ogniska na kilka godzin, ja urodziłam
                                    drugie dziecko.
                                    Jednak któregoś dnia była już na tyle duża, że poszła bez pieluchy i zaczęła
                                    korzystać z tamtejszej toalety. I łączę to z pojawieniem się u syna ok. 4 msc
                                    życia kataru. Katar jak sie zaczął we wrześniu, to trwał. W październiku wymaz:
                                    pseudomonas mendocina w nosie. No odpadliśmy wszyscy. Skąd to? Oporne na wiele
                                    leków, oczywiście był antybiogram. Piśmiennictwo naukowe o p. mendocina prawie
                                    żadne.
                                    W listopadzie powtórka z badań: lamblia, owsiki. Syn w tym czasie był jakoś
                                    miejscowo leczony na tę p. mendocinę. Zero efektu. W tym czasie robimy wymaz z
                                    noso-gardzieli córce - pseudomonas sp.
                                    Leczymy się drugi raz już w czwórkę na lamblie i owsiki. Ale już dłużej, już nie
                                    idzie tak szybko.
                                    U syna nikną bakterie w nosie, u córki także.
                                    To fakty i mam pediatrę, który nas prowadził od strony bakterii (nie ten od
                                    parazytoz) - był dobrze informowanym przeze mnie partnerem i świadkiem tego
                                    leczenia..
                                    Dodam, ze jego podejście uległo wielu zmianom, co do problemu parazytoz.
                                    U córki (od 4 msc) była neurologia, alergia i wiele innych objawów.
                                    U syna (od 4 msc) był nieustający katar i ciągła walka o to by nie doszło do
                                    zapalenia oskrzeli lub płuc.
                                    Kompletnie inne objawy - powód jeden.
                                    Da Pan wiarę czy nie - mam to wszystko w twardych badaniach i wypisach.
                                    Nic nie było leczone na oko.
                                    • sigvaris Re: azs - to mi umknęło, a to ważne 14.02.08, 00:06
                                      Dalej Pan napisał: bo cywilizacja
                                      > uwierzyła, że woda i mydło uchroni je od pasożytów?). - skoro chronią przed
                                      bakteriami i wirusami, to dlaczego nie?

                                      Panie Doktorze, gdyby cywilizacja uchroniła nas przed bakteriami i wirusami -
                                      bylibyśmy zdrowi. Nie przybywałoby aptek! Nie byłoby ciągle nowych antybiotyków
                                      i leków. Nie byłoby chorych. Niech Pan sie rozejrzy po CZD, niech Pan spojrzy do
                                      gazet... To nie trick mediów kolejne sepsy...Otóż ani przed bakteriami, ani
                                      wirusami nas cywilizacja nie uchroniła. Przed pasożytami też nie.

                                      Dalej pisze Pan:
                                      dziecko raczkujące i poznające świat przez zmysł dotyku i smaku co i
                                      > rusz umyje sobie ręce? - tego powinni uczyć rodzice, poza tym w środowisku
                                      dziecka za wiele ludzkich odchodów również być niepowinno.

                                      Czy my do końca znamy drogi przenoszenia się pasożytów? Czy jest Pan pewien, że
                                      w tej sprawie zbadano już wszystko. Ja nie.
                                      Mam wiele pokory do swojej wiedzy, ale do wiedzy innych także mam dystans.

                                      >
                                      > Co do statystyk, też do takich dotarłam.
                                      Zatrważające były dane jak wielu ludzi jest hospitalizowanych z
                                      > powodu... lambliozy lub robaczyc. - w jakich oddziałach tacy chorzy są
                                      hospitalizowani - na internie czy zakaźnych? I gdzie można znaleźś takie statystyki?

                                      To dane NFZ o chorych w leczeniu szpitalnym (podane chorobami, nie łóżkami na
                                      oddziałach). Sam Pan zerknie na różnice na wsi i w miastach.Jest to co najmniej
                                      zastanawiające. Są publikowane w necie.

                                      Dalej nasza dyskusja:
                                      > Bo jedno pewne pasożyty poprzez swoje "nieswoiste" objawy własnie
                                      > mogą dawać objawy AZS, alergii, nietolerancji pokarmowych, astmy,
                                      > dolegliwości neurologicznych, zaburzeń wchłaniania i przyswajania
                                      > składników odżywczych z pożywienia (anemia, awitaminoza,
                                      > odwapnienie), zaburzenia psychorozwojowe, brak odporności... i wiele
                                      > wiele innych. - W takim razie w zasadzie medycyna powinna zawęzić się do
                                      parazytologi, po cholere my te inne specjalizacje robimy?? Dla mnie to co
                                      piszesz wcale nie jest pewne, przynajmniej nie wszystko.

                                      To nie oznacza, żeby nie robić specjalizacji. To znaczy, ze lekarze o różnych
                                      specjalizacjach powinni wykorzystać wiedzę ogólną w tym parazytologię do
                                      diagnostyki chorych, wiedząc, ze parazytozy mogą dawać aż tak dużo objawów
                                      nieswoistych. No bo po co sie tej parazytologii uczyli - żeby zapomnieć?
                                      Przecież w jakimś celu ona jest na tych studiach, tak? Czy zacytuję Pana: "po
                                      cholerę" to było?

                                      Dalej piszemy:
                                      > Dla przykładu:u mnie rozpoznano ciężką chorobę autoimmunologiczną:
                                      > wrzodziejące zapalenie jelita grubego... - Z drugiej strony lamblia niszczy
                                      nabłonek jelita cienkiego (tak piszą parazytolodzy) i raczej nie daje krwistych
                                      biegunek. Może miałaś i jedno i drugie? A poprostu leczenie lambliozy zbiegło
                                      się z wejściem w remisję wzjg? Co do zarażenia dziecka, to jeżeli nie zaraziło
                                      się podczas porodu (co nie jest opisywane), to jednak jakiś błąd higieniczny
                                      musiałaś popełnić.

                                      Na forum były niemowlaki z krwistymi biegunkami - z lamblią...
                                      Dodam, ze moje biegunki nigdy nie były z krwią. Mimo tego rozpoznano
                                      wrzodziejące z. j.g. Panie Doktorze, przy moim obecnym trybie życia - padłabym
                                      gdybym miała w.zj.g po 3 dniach, gdybym była nawet w fazie remisji.
                                      U mojego zarażonego dziecka nie było w ogóle biegunek. Stolce wzorcowe od
                                      początku do teraz (3,5 roku). U syna także (leczymy 3 lambliozę przyniesioną z
                                      przedszkola przez córkę)- syn ma rok i 9 msc.


                                      Dalej:
                                      > Czyli w ogóle zacząć go brać pod uwagę. - myślę, że wogóle bierzemy go pod uwagę.
                                      Patrząc na forum alergie - nie bierzecie. Dlatego tylko tu pisze, bo nie
                                      bierzecie. Nie jestem lekarzem i to nie "misja specjalna" mnie tu trzyma. Dzieci
                                      mi żal. Ot i co. I ich rodziców.
                                      • mikolaj_danko Re: azs - to mi umknęło, a to ważne 18.02.08, 00:26
                                        > Panie Doktorze, gdyby cywilizacja uchroniła nas przed bakteriami i wirusami -
                                        > bylibyśmy zdrowi - to moje stwierdzenie akurat było w ramach polemiki z kerstink jeszcze przy wątkach szczepionkowych i masz rację nie jest prawdziwe.
                                    • mikolaj_danko Re: azs - to mi umknęło, a to ważne 18.02.08, 00:23
                                      > Pisze Pan, jak zmiany wyglądają na alergiczne. Ale przy pasożytach TEŻ wyglądaj
                                      > ą
                                      > na alergiczne! - ale dalej się będę upierał, że u niemowlaka pasożyty są mniej prawdopodobną przyczyną niż alergia na jakiś pokarm.

                                      Jego fizjologia i procesy biochemiczne są dalej w
                                      > rozsypce, oszukane toksyną. Padnie na inne produkty, a może na roztocza?
                                      > Ogłupiały toksynami pasożytów organizm będzie co raz mniej odporny. Zaczną się
                                      > problemy z bakteriami, z którymi już sobie nie poradzi jak za czasów "zdrowia".
                                      > U małych dzieci jak pisałam wcześniej mądry organizm manifestuje mądrze problem - aż dziw, że ludzkość przetrwała walkę z takimi super-obcymi, nie przeceniasz trochę robaków sigvaris?
                                      Jak dotej pory podaje się głównie nasilenie/pojawienie się objawów alergicznych w parazytozach w skutek uszkodzenia śluzówki jelit i większej przepuszczalności antygenów, a także ze względu na to że sam pasożyt i jego metabolit są silnymi antygenami - stąd moim zdaniem nieprawdopodobne, żeby parazytoza objawiała się reakcją alergiczną np. tylko na jajko.
                            • mikolaj_danko Re: azs 17.01.08, 17:17
                              > W takim razie brakuje takich danych w podrecznikach, a nie swiadczy o tym, ze
                              > problemu nie ma. Gdy sie czyta o objawach w roznych podrecznikach
                              > parazytologicznych, nawet w tych pierwszych lepszych dostepnych w ksiegarniach,
                              > to wyraznie tam pisza o objawach, ktore moga swiadczyc o problemie pasozytow.
                              > Regularnie wymienia sie zmiany skorne. - Nie napisałem, że wogóle problemu nie ma, tylko że nie jest on istotny. Co do podręczników parazytologii - to opisują one objawy mogące wystąpić przy zakażeniu pasożytami - wśród nich zmiany skórne. Ale takie zmiany moga występować w przebiegu setki chorób, nie znaczy to, że o każdej z nich trzeba od razu myśleć i każdą od razu diagnozować.

                              > Najlepszym dowodem na to dla mnie, ze problem jest, to fakt ze od ok. 3 lat ten
                              > temat jest walkowany na forum Alergie. I ciagle sa nowe 'alergiczne' dzieci z
                              > tym problemem, ktore nagle po odrobaczaniu wyzdrowieja. - zgadzam się, że u dzieci z ciężką, nie poddającą się leczeniu alergią warto pomyśleć również o pasożytach.

                              > A to ze nie dotyczy do niemowlat to mit. Mogloby tak byc, gdyby cale otoczenie
                              > bylo wolne od robakow. - u niemowląt, szczególnie małych, zarażenie się jest bardzo mało prawdopodobne, zwłaszcza pasożytami typu glista, lamblia, tasiemiec. W przypadku 2 pierwszych moim zdanie mała jest szansa na zjedzenie przez niemowlę, w jako takich warunkach higienicznych, czegoś zanieczyszczonego ludzkim kałem, 3 pasożyt - również mało dostępny dla niemowlaka, który rzadkao zajada się surowym mięskiem.

                              > Niecharakterystyczne, ale jesli dziecko ciagle jest chore, ciagle leczone
                              > antybiotykami, ciagle choroba wraca - to trzeba rowniez brac pod uwage pasozyty - jeżeli również występują u niego jakiekolwiek dane sugerujące zakażenie nimi.

                              > Wyraznie sie pisze, ze wlasnie pasozyty daja przede wszystkim choroby
                              > przewlekle, dokladnie taka choroba jest alergia, astma, sa ciagle infekcje
                              > gornych drog oddechowych. - nie spotkałem się z opisem nawracających zakażen górnych dróg oddechowych spowodowanych pasożytami.

                              Co do astmy - pasożyt będący silnym antygenem może powodować pewnie napad astmy, jednak być przyczyną samej choroby, wątpię.

                              > To racja, dlatego jedna probka kalu nie wystarczy, dlatego musza byc dobrzy diagnosci ... - a tych ze świecą szukać. I wcale nie jest tak, że to laboratorium, które ma więcej wyników dodatnich jest lepsze. Zwłaszcza w przypadku glistnicy w dużej mierze są to wyniki fałszywie dodatnie (zwłaszcza jeżeli utrzymują się mimo leczenia). Odróżnienie niezapłodnionego jaja glisty (a takich wydala się z kałem najwięcej) od np. pyłka kwiatu jest nie lada trudnością.

                              > Problem rozpoznawany jest w krajach
                              > trzeciego swiata, czemu u nas problemu ma nie byc (choc w mniejszym wymiarze) ? - w krajach III świata również duży problem stanowi dur brzuszny, wzwA, cholera, dezynteria - typowe choroby "brudnych rąk" u nas kiedyś obecne, aktualnie będące rzadkością.
                              Poza tym nie twierdzę że pasożyty u nas nie występują, moim zdaniem poprostu ich rozpowszechnienie jest wyolbrzymiane.

                              > Mysle, ze ludzie zaczynaja dostrzegac problem, bo maja takie informacje z
                              > internetu. Ewentualnie boom moze byc spowodowany tym, ze leki przestaja dzialac
                              > - pasozyty tez sie zmieniaja, nie tylko wirusy i bakterie. Co to znaczy, ze
                              > drogi przenoszenia sie przecina, jesli rodziny nie sa solidarnie leczone - drogi przenoszenia są przecinane, wraz z np. myciem rąk, nie nawożeniem upraw ludzkimi odchodami, skanalizowaniem większości domostw itp.

                              > > Nie wspominajac o tym, ze pasozyty to sprytne stworzenia, ktore w niektorych
                              > przypadkach juz znalezli sposob na rozmnozenie sie wewnatrz tego samego
                              > zywiciela, bez potrzeby opuszczenia go. - mam nadzieję, że wszystkie tak zaczną robić, wówczas zniknie problem zakaźności.

                              Po prostu mam wrażenie, że próbujesz robić z pasożytów głównego sprawcę wszelkich dziecięcych dolegliwości, co nie jest prawdą. Takie też czasem wrażenie odnoszą rodzice korzystający z m.in z forum alergie. Miałem ostatnio przyjemność, rozmawiać z takimi, którzy swoje 4-miesieczne dziecko za luźne stolce i zmiany skórne 4x leczyli zentelem z powodu dodatniego (mimo leczeia) wyniku kału na jaja glisty, w jednym z rekomendowanych na forum laboratoriów. A wystarczyło zmienić mleko na hydrolizat i gdzie indziej zbadać kał...
                              • sigvaris Re: azs 17.01.08, 17:47
                                MD pisze: "Co do podręczników parazytologii - to o
                                > pisują one objawy mogące wystąpić przy zakażeniu pasożytami -
                                wśród nich zmiany
                                > skórne. Ale takie zmiany moga występować w przebiegu setki chorób,
                                nie znaczy
                                > to, że o każdej z nich trzeba od razu myśleć i każdą od razu
                                diagnozować".

                                Czyli lepiej nie diagnozować, a dać w ciemno jakąś maść albo steryd?
                                Tak?

                                MD pisze: "A to ze nie dotyczy do niemowlat to mit. Mogloby tak byc,
                                gdyby cale otoc
                                > zenie
                                > > bylo wolne od robakow. - u niemowląt, szczególnie małych,
                                zarażenie się j
                                > est bardzo mało prawdopodobne, zwłaszcza pasożytami typu glista,
                                lamblia, tasie
                                > miec. W przypadku 2 pierwszych moim zdanie mała jest szansa na
                                zjedzenie przez
                                > niemowlę, w jako takich warunkach higienicznych, czegoś
                                zanieczyszczonego ludzk
                                > im kałem"

                                Od 6 msc ciąży nękały mnie biegunki. Pasożyty przebadano mi raz.
                                Oczywiście bez lamblii. Chodziłam na basen, wg. zalecenia lekarza.
                                Przestałam, ale może było już za późno. Szukano bakterii. Więc od 9
                                msc ciąży mój dom wyglądał jak oddział szpitalny. Wszędzie
                                zawiesiliśmy papierowe ręczniki, po każdej czynności mylismy ręce.
                                Objawy u mnie były niepokojące, z poradami lekarzy z mojej rodziny
                                krok po kroku zanim urodziło się dziecko z domu zrobiłam strefę
                                przyoperacyjną.
                                Po urodzeniu dziecka mimo wycieńczenia przestrzegałam na maxa zasad
                                higieny. A jednak..
                              • kerstink Re: azs 18.01.08, 07:53
                                > Po prostu mam wrażenie, że próbujesz robić z pasożytów głównego sprawcę wszelki
                                > ch dziecięcych dolegliwości, co nie jest prawdą. Takie też czasem wrażenie odno
                                > szą rodzice korzystający z m.in z forum alergie.

                                To nie jest prawda, ale zakladam, ze Pan czyta forum tylko pobieznie. Pasozyty
                                to jeden z mozliwych problemow i wynika to jednoznacznie z moich wypowiedzi tam,
                                ale jest to problem realny i bardziej powszechny niz nam sie chce.

                                Jest to jednak problem niedoceniany przez wiekszosc lekarzy, tak jak wyzej pisze
                                - albo z powodu niewiedzy, albo ignorancji. Tak samo jak ludziom jest
                                niewygodnie slyszec o takim problemie jesli ci sami lekarzy kojarza go tylko z
                                problemem czysto higienicznym - kto chcialby uchodzic za brudasa ? A Pan bierze
                                udzial w rozpowszechnieniu opinii, ze to marginalny problem, i dalsze dzieci nie
                                maja szansy byc leczone. To co Pan wyzej pisze o przypadku, ze jednoznacznie
                                jajko powoduje zmiany skorne - ile jest takich przypadkow ? To one sa
                                marginalne. Nie zgadzam sie, ze tylko u dzieci z ciezka alergia warto zwrocic
                                uwage na pasozyty - po co najpierw dziecko wpedzic w te chorobe, mamy czekac az
                                pasozyty kompletnie zrujnuja przewod pokarmowy ?

                                Nikt, nawet najbardziej zagorzaly 'zwolennik' pasozytow na forum Alergie nie
                                radzilby bez uprzedniej wizyty lekarskiej dac 4-ms dziecku 4 razy Zentel - nie
                                ma Pan nawet pojecia, jaka dyskusje to by wywolalo. U takich malych dzieci
                                ZAWSZE pierwsze rada jest zmienic mleko. A fakt, ze w innym laboratorium nie
                                wyszlo, cos - moga byc rozne scenariusze.
                                • gmart2 Re: azs 18.01.08, 10:40
                                  Kerstink-nie ma specjalizacji z parazytologii.leczeniem z pasozytow
                                  zajmuje sie lekarze rodzinni lub zakaznicy.Na studiach sa 2
                                  semestry z parazytologii(baaardzo szczegolowej) i na zajecuiach z
                                  chorob zakaznych tez jest parazytologia.
                                  Na oddzialach zakaznych nie widzialam zbyt wielu chorych z
                                  pasozytami.Glownie leza pacjenci z borelioza, biegunkami,
                                  zapaleniami opon mozg.A w klinice chorob zakaznych HBV, HCV,
                                  HIV.Nie widzialam ani jednego pajenta z lamblioza.
                                  Mysle, ze popadacie w pewna manie robakowa.
                                  Tak jak pisalam, przy pewnych objawach odrobacza sie dzieci.Wiec
                                  nie neguje tego.
                                  Mam natomiast zastrzezenia co do diagnostyki parazytologicznej
                                  ktora polecacie(laboratorium F. ni mowiac o biorezonansie, co jest
                                  w ogole naciaganiem rodzicow na wydawanie pieniedzy.)
                                  • kerstink Re: azs 18.01.08, 11:27
                                    Lepiej mania robakowa i zdrowe dzieci niz mania z powodu ciagle przeziebionych
                                    oslabionych dzieci i zmartwienie na calej linii ;-) Bedziesz miala wieksze
                                    dzieci to zobaczysz.

                                    Czy tym chorym na tych oddzialach zrobili gruntowne badania na pasozyty ? Musisz
                                    tez pamietac, ze pasozyty nie chca zabic zywiciela i zazwyczaj forma choroby
                                    jest przewlekla, niekoniecznie zmuszajaca do hospitalizacji.

                                    Co do 'polecenia', to stwierdzilam, ze takie badania sie w konkretnej placowce
                                    robi, ze jest to badanie nie uznane przez oficjalne gremia, i ze jedno z nich u
                                    nas sie sprawdza. Jednoczesnie stwierdzilam, ze jesli ktos sie czuje oszukany,
                                    to niech nie robi - nikt nie jest zmuszany.

                                  • sigvaris Re: Gmart2 21.01.08, 22:43
                                    A co jest nie tak z labem Kamirskiej/ Felix?
                                    Patrz lista poniżej:
                                    www.kidl.org.pl/lab/teren/mazowieckie.htm
                                    Patrz pod kodem pocztowym: 03-917.
                                    Jest na liście labów zakazanych, czy jak tą listę interpretować?
                                    • chalsia Re: Gmart2 22.01.08, 00:56
                                      śmiem twierdzić, że jeśli chodzi o diagnostyke w kierunku pasożytów
                                      laboratoria prowadzone (i badania robione przez) lekarzy weterynarii
                                      sa zdecydowanie skuteczniejsze.
                                • mikolaj_danko Re: azs 20.01.08, 15:00
                                  To co Pan wyzej pisze o przypadku, ze jednoznacznie
                                  > jajko powoduje zmiany skorne - ile jest takich przypadkow ? To one sa
                                  > marginalne - chyba żartujesz, zdecydowana większość alergii pokarmowych dotyczy np. tylko białka mleka krowiego i bardzo ładnie pacjent funkcjonuje na diecie eliminacyjnej. Duża część dzieci poprostu wyrasta z alergii pokarmowej po kilku latach życia.

                                  > A Pan bierze
                                  > udzial w rozpowszechnieniu opinii, ze to marginalny problem, i dalsze dzieci ni
                                  > e
                                  > maja szansy byc leczone - biorę udział w rozpowszechnianiu opini, że napewno nie jest to problem pierwszoplanowy, zwłaszcza u dzieci małych, nieprzedszkolnych, nieżłobkowych.

                                  > Nikt, nawet najbardziej zagorzaly 'zwolennik' pasozytow na forum Alergie nie
                                  > radzilby bez uprzedniej wizyty lekarskiej dac 4-ms dziecku 4 razy Zentel - nie
                                  > ma Pan nawet pojecia, jaka dyskusje to by wywolalo. U takich malych dzieci
                                  > ZAWSZE pierwsze rada jest zmienic mleko. - pamiętaj że inni też czytają fora pobieżnie. Skoro u innych zentel pomógł na zmiany skórne, to dlaczego nie u mojego dziecka? I po co do lekarza, skoro i tak się nie zna na pasożytach, jedynych sprawcach zmian skórnych??
    • sigvaris Re: azs 19.01.08, 23:34
      Napisał Pan:
      "Nie napisałem, że wogóle problemu nie ma, tylko że nie jest on
      istotny. Co do podręczników parazytologii - to opisują one objawy
      mogące wystąpić przy zakażeniu pasożytami - wśród nich zmiany
      skórne. Ale takie zmiany moga występować w przebiegu setki chorób,
      nie znaczy to, że o każdej z nich trzeba od razu myśleć i każdą od
      razu diagnozować".


      Po tym co Pan napisał (pomijam osobiste wtręty nt higieny) -
      dyskusja z Panem jest dla mnie bezprzedmotowa.

      Niech Pan nie diagnozuje.
      Tylko szkoda mi tych dzieci co je Pan leczy w ciemno.
      A najbardziej żal mi matek, co takim lekarzom wierzą. To one patrzą
      na cierpienie swoich dzieci dłużej niż trwa jakakolwiek wizyta u
      lekarza.

      Pańskie wnioski, że problem jest nieistotny (odnośnie pasożytów) i
      inne wypisane powyżej są porażające.
      Mam nadzieję, że swoje dzieci potraktuje Pan inaczej.

      Podpisuję się tym razem nie jako sigvaris.
      Co MATKA mająca szczęście ... do lekarzy. No.. lekarza k'woli
      ścisłości.
      MATKA, która zdiagnozowała swoje dzieci i je wyleczyła. Wbrew
      powszechnej tendencji do leczenia bez diagnozy.


      Ps: Odnośnie tych wszystkich fair-play. Jaki koncern płaci za udział
      w tym forum lekarzowi? Bo wiem, że to gratyfikowane.
      Pytam już zupełnie z babskiej ciekawości.
      • mikolaj_danko Re: azs 20.01.08, 14:50
        > "Nie napisałem, że wogóle problemu nie ma, tylko że nie jest on
        > istotny. - może nie powinenem pisać "nie istotny" tylk raczej "mało istotny"

        > Po tym co Pan napisał (pomijam osobiste wtręty nt higieny) - jakie osobiste??

        > dyskusja z Panem jest dla mnie bezprzedmotowa. - szkoda, ale Twój wybór.

        > Niech Pan nie diagnozuje.
        > Tylko szkoda mi tych dzieci co je Pan leczy w ciemno.
        > A najbardziej żal mi matek, co takim lekarzom wierzą. To one patrzą
        > na cierpienie swoich dzieci dłużej niż trwa jakakolwiek wizyta u
        > lekarza. - nie chodzi mi o niediagnozowanie, tylko o zaczynanie diagnostyki od przyczyn najczęstszych.

        > Mam nadzieję, że swoje dzieci potraktuje Pan inaczej. - ja mam nadzieję, że skupiając się na pasożytach nie przeoczysz czegoś innego...

        > Ps: Odnośnie tych wszystkich fair-play. Jaki koncern płaci za udział
        > w tym forum lekarzowi? Bo wiem, że to gratyfikowane.
        > Pytam już zupełnie z babskiej ciekawości. - jak to jaki, ten na którego portalu forum działa, czyli agora.
        • sigvaris Re: azs 20.01.08, 22:53
          A Agora pozyskuje środki z reklam koncernów farmaceutycznych w
          takich "temaycznych" przypadkach jak ten.

          To ja mam nadzieję, że Pan nie przeoczy problemu, który Pan
          marginalizuje.
          A nie przeoczy go Pan wtedy, kiedy Pan zacznie diagnozować swoich
          pacjentów w tym kierunku. Wtedy też może się okazać, że to co
          dzisiaj dla Pana jest marginalne - marginalne nie jest.
          Ale do tego trzeba kilku lat obserwacji i praktyki.

          Ale poza wszystkim potrzeba tzw. otwartej głowy, w jęz. angielskim
          brzmi to lepiej: open mind. Bo nie chcę Pana urazić, co zachęcić do
          poszerzenia swoich obecnych spostrzeżeń. Oby opierały sie na wiedzy
          akademickiej i własnej praktyce. Jednak bez Pana udziału
          ta "praktyka" się nie zrobi sama.
          Może Pan zacząc nawet z przekory, że jest inaczej i Pan to udowodni
          poprzez rzetelną diagnostykę.
          Bo dane z forum alergie i innych forów na razie pokazują kompletnie
          co innego. Po ok. 10 tys postów wiem co piszę.
          A moje spostrzeżenia nie są oparte na moim zacietrzewieniu odnośnie
          pasożytów, co na faktycznych obserwacjach ilości zarażeń po
          badaniach i efektach po leczeniu (co częściej może i ważniejszych).
          Bo to chyba nie jest zbiorowy amok przy tylu wyleczeniach dzieci z
          alergii, nietolerancji, astmy, egzem, AZS, kilku przypadków ADHD i
          wielu, wieleu innych dolegliwośći, które współczesna medycyna
          jedynie zaleczała, nie leczyła całkowicie.

          Marginalizowanie tego o czym piszę - to nie jest postawa z "open
          mind". No ale tu już ma Pan wybór, jakim "ekspertem" chce Pan być i
          od czego.
          • luty71 Re: azs 21.01.08, 00:21
            Jestem jedną z matek z forum Alergie i chciałabym sie podzielic
            naszymi doświadczeniami- w naszym przypadku obecność pasożytów
            odegrała ogromną rolę w rozwoju alergii u syna.

            Oto nasza historia (może komus pomoże w tropieniu przyczyn choroby
            swoich pociech):
            etap I od 2 miesiąca życia do 2 lat
            skaza białkowa - swędzące wysypki głównie na twarzy, suchość w
            zgięciach nóg i rąk, ciemieniucha do 5 miesiąca, kwaśne i
            odparzające kupki, dieta eliminacyjna najpierw moja (9miesięcy),
            później syna - Zyrtec, Elocom, maść cholesterelowa i inne sposoby
            pielęgnacyjne atopowej skóry. W wieku 2 lat stwierdzone wyciszanie
            się alergii - lekarz zalecił powolne odstawianie leków i
            rozszerzanie diety - to był październik 2005

            etap II listopad 2005 - 30 czerwca 2006
            mega wybuch alergii - zmiany skórne wszelkiego typu pokrywające
            praktycznie całe ciało, potworna suchość skóry i świąd nonstop na
            granicy obłędu. Wizyta u alergologa - testy z krwi - uczulenie na
            prawie wszystko pokarmówka i wziewne - leki plus powrót do głodowej
            diety eliminacyjnej - wywalenie wszystkiego z domu (bo roztocza),
            usunięcie moich ukochanych kwiatków (bo pleśnie i grzyby),
            sprzątanie, mycie, wycieranie i pranie ( z wielkim brzuchem
            zaawansowanej II ciąży) i ZERO poprawy. Wizyty u kolejnych lekarzy -
            zero efektu. Przyszedł moment, kiedy myślałam, że dziecko albo mi
            umrze albo zwariuje od ciągłego świądu, bólu rozwalonej skóry i
            niewyspania - uczulało go wszystko łącznie z moim dotykiem.
            30.06.2006 - wynik badania kału - jaja glisty ludzkiej

            etap III 30.06.06 - marzec 2007
            walka z glistą - pierwsze odrobaczenie dało spektakularny efekt -
            dla nas to był CUD - dziecko przestało sie drapać, skóra zaczęła się
            goić, ustapiły inne objawy jak ślinotok, poty nocne, choroba
            lokomocyjna - dziecko wróciło do żywych. Mieliśmy kilka nawrotów
            glistnicy (na początku potwierdzane wynikami badania kału, później
            odrobaczaliśmy w ciemno, a właściwie w jasno po objawach) - zawsze
            ten sam schemat - narastanie wysypek - Zentel -
            pogorszenie - cudowne uzdrowienie (przypadek mojego syna obala
            teorię o łatwym pozbyciu się pasożyta - niestety jednorazowe podanie
            leku niczego nie załatwia)

            etap IV maj 2007 - sierpien 2007
            Cały czas coś jednak trapiło naszego synka - wydawało się, że glista
            to nie wszystko dlatego spróbowaliśmy homeopatii - uzdrawianie przez
            pogorszenie absolutnie nic nie dalo, sprobowaliśmy diety pani
            Ciesielskiej - bez rezultatu, spróbowaliśmy terapii antygronkowcowej
            dr Śpiewaka - poprawa skóry cudowna niestety na krótko

            etap V wrzesień 2007 do teraz
            We wrześniu zapalenie płuc i powolne pogarszanie stanu skóry, wrócił
            koszmar świądów, zaczęła się równia pochyła prowadząca do
            stanu "glistowego"
            dlatego zdecydowaliśmy
            się na wizytę u polecanej lekarz w Warszawie -
            pojechalismy do niej z wynikiem badania kału (lamblia i candida), w
            Warszawie zrobiono Wojtusiowi badanie metodą Folla i z
            tego badania wyszlo, że syna dalej trapią pasozyty.
            Dostalismy terapię rozpisaną terapię na 2,5 miesiąca - chociaż
            mialam wątpliwości czy wierzyc czy nie zaryzykowałam (nie miałam
            innej alternatywy) i zastosowałam zalecaną kurację. Po odrobaczeniu
            róznica jest ogromna - skora pieknie się leczy, nie ma tych
            koszmarnych
            świądow (syn potrafil drapać się dzień i noc) - nie jest idealnie,
            od czasu
            do czasu małe pogorszenie ale widać, że leczenie dało niesamowity
            efekt -
            oprócz odrobaczania, odstawilismy gluten (badanie Folla wykazalo
            uczulenie
            na gluten)- to też na pewno bardzo pomogło, podaję synkowi zgodnie z
            zaleceniem lekarza homeopatyczne krople na
            uklad moczowy i na skóre (też chyba działają - bo synek zaczął
            normalnie pić
            i siusiać - wcześniej miał kłopoty z regularym siusianiem), kapię go
            w skrzypie i podaję skrzyp do picia (z uwagi na krzem)



            Podsumowując czyli jak to widzę: syn urodził się z dużym obciążeniem
            genetycznym (wielu
            alergików w rodzinie) - ja nieświadoma zagrożenia po porodzie piłam
            litrami słodkie mleko, czym wywołalam alergię u Wojtusia - dzięki
            lekom i diecie eliminacjnej w okolicy 2 lat nastąpiło wyciszanie się
            choroby, niestety synek miał pecha i zaraził się glistą, (zarazil
            się jesienią w parku podczas zabawy z opadłymi liśćmi - pewnie
            wcześniej ktoś się tam załatwił), a jeszcze
            wiekszego pecha miał do lekarzy ignorantów, którzy 7 miesięcy
            leczyli go na alergię, kiedy to 40 cm robal zjadał go od środka,
            zrujnował mu jelita, co przyczynilo się do ponownego wybuchu
            alergii. W naszym przypadku można śmiało stwierdzić, że pasożyty
            miały ogormny wpływ na rozwój choroby.


            • chalsia Re: azs 21.01.08, 02:31
              dlatego tez jestem zajadłą zwolenniczką profilaktycznego
              odrobaczania dzieci (tak jak psów i kotów) - co najmniej raz na pół
              roku.
              Nie przecniam ani niedoceniam roli pasozytów - po prostu wiem, jak
              moga wpywac na orgaznizm.
              Do teraz spotkałam JEDNEGO lekarza rodzinnego (ze specjalizacją w
              pediatrii), który rozumie kwestię chorób pasozytniczych - ale tylko
              dlatego, że jego własne dziecko było przez 9 miesięcy leczone na
              niewiadomo co, a na końcu okazało się, że wszystkiemu winne były
              pasozyty ukł. pokarmowego.

              PS. do eksperta - skoro Pan nie słyszał o schorzeniach zapalnych
              dróg oddechowych spowodowanych zarobaczeniem to odsyłam do lekarzy
              weterynarii oraz parazytologii wterynaryjnej. Glisty generalnie
              podobnie sobie poczynają w organizmach różnych gatunków.
              • chalsia Re: azs 21.01.08, 16:27
                > PS. do eksperta - skoro Pan nie słyszał o schorzeniach zapalnych
                > dróg oddechowych spowodowanych zarobaczeniem to odsyłam do lekarzy
                > weterynarii oraz parazytologii wterynaryjnej. Glisty generalnie
                > podobnie sobie poczynają w organizmach różnych gatunków.

                aaa, moze Pan nie wie ale istnieje tez coś takiego jak
                wewnatrzmacicze przezłozyskowe zakażenie larwami glist - mozna się
                urodzić z obcymi w brzuchu.
                • luty71 Re: azs 21.01.08, 16:36
                  Też o tym słyszałam - tak mozna sie urodzic z obcymi w brzuchu
                • kerstink Re: azs 22.01.08, 07:24
                  Obserwuje sie przeciez tez u innych ssakow, to czemu nie u czlowieka.
          • mikolaj_danko Re: azs 26.01.08, 18:46
            sigvaris napisała:
            > A Agora pozyskuje środki z reklam koncernów farmaceutycznych w
            > takich "temaycznych" przypadkach jak ten. - agora ma 70% rynku reklamy prasowej w kraju, pozyskuje więc środki z reklam przeróżnych firm z laboratoriami diagnostyki parazytolgicznej włącznie. Jeżeli to stwierdzenie sigvaris miało coś sugerować, to bardzo nieładna sugestia...

            > A nie przeoczy go Pan wtedy, kiedy Pan zacznie diagnozować swoich
            > pacjentów w tym kierunku. Wtedy też może się okazać, że to co
            > dzisiaj dla Pana jest marginalne - marginalne nie jest. - zacznę, gdy wykluczę częstsze przyczyny dolegliwości.

            > Bo dane z forum alergie i innych forów na razie pokazują kompletnie
            > co innego. Po ok. 10 tys postów wiem co piszę. - niestety nie mogę uznać danych z tego forum za reprezentatywne dla społeczeństwa, chociażby dlatego, że właśnie na ich podstawie (tak zakładam) kerstink wyciąga wniosek, że alergie na jakiś jeden czy kilka pokarmów są rzadkością, a inna z forumowiczek uważa wręcz, że alergia=zakażenie pasożytami. Nie są to wnioski prawdziwe.

            Historia luty71 - możliwe jest że chłopak mógł się zarazić glistą w wieku 2 lat, przy opornej na leczenie alergii należało jak najbardziej wykluczyć również pasożyty. Pasożyt może działać jako silny alergen, nasilenie objawów np. azs.

            chalsia napisała:
            dlatego tez jestem zajadłą zwolenniczką profilaktycznego
            odrobaczania dzieci (tak jak psów i kotów) - co najmniej raz na pół
            roku. - dlaczego tylko dzieci, a nie dorosłych też? - skoro tak łatwo się zarazić, to jeżeli zakładamy że dziecko jest chore, to cała jego rodzina tez z pewnością ma pasożyty. I druga rzecz, może taka oporność na leczenie, którą stwierdzacie jest wynikiem właśnie profilaktycznego odrobaczania?

            > aaa, moze Pan nie wie ale istnieje tez coś takiego jak
            > wewnatrzmacicze przezłozyskowe zakażenie larwami glist - mozna > się urodzić z obcymi w brzuchu. - nie słyszałem, ale z pewnością możesz mi podać namiar na jakąś literaturę, gdzie opisywano takie przypadki u ludzi, chętnie poczytam.

            > PS. do eksperta - skoro Pan nie słyszał o schorzeniach zapalnych
            > dróg oddechowych spowodowanych zarobaczeniem to odsyłam do lekarzy
            > weterynarii oraz parazytologii wterynaryjnej. Glisty generalnie
            > podobnie sobie poczynają w organizmach różnych gatunków. - w takim razie proponuję chodzić do weterynarza, przecież człowiek to też zwierzę...

            kerstink się oburza:
            "Przeraza mnie Pan. Zalozmy, ze problem jest marginalny (a nie jest), to osoba
            dotknieta przychodzac do Pana na wizyte, i to w majacym znaczenie w skali kraju
            placowce, ma po prostu przechlapane. Szuka porade tam, gdzie 'marginalne'
            problemy ignoruja. Dziecko odsylane jest z 'onanizmem wczesnodzieciecym', z
            'astma', z 'alergia'; rodzic traci kase i zdrowia, bo jedno z podstawowych
            prostych badan po prostu nie wykonano" - ok. może faktycznie przesadziłem z tym "marginalnym" napewno nie jest marginalny dla tych których spotkał, ale będę się upierał, że w skali całej populacji występuje b. rzadko jeżeli chodzi o niemowlęta.

            "Za malo tez logiki w tym co Pan pisze. Problem jest rozpoznawany w innych
            krajach, i ma sie zatrzymac na granice z Polska ?" - a jak jest w Niemczech, odrobaczają rutynowo dzieciaki, też uważają że nie ma alergii tylko są robaczyce? Gdzie mogę znaleźć informacje mówiące, że parazytozy są głównym problemem pediatrii w krajach uprzemysłowionych?

            kubona pisze:
            "że cysty lamblii jakiś czas temu były w
            wodzie. tej zwykłej, kranowej w której się kąpiemy, płuczemy zeby,
            myjemy rece. w ilu miastach w Polsce taka sytuacja miała miejsce?" - pojęcia nie mam, ale w zeszłym roku w jednym z kąpielisk wykryto przecinkowca cholery, w ilu kąpieliskach w Polsce taka sytuacja miała miejsce?, nie wiem, ale to jeszcze nie powód, żeby każde dziecko z biegunką badać w kierunku cholery. Woda pitna jest badana w kierunku cyst lamblii również.

            Raczek 789 cytuje prof. Szczeklika: ""Niekiedy w przebiegu lambliozy mogą wystąpić rzedko spotykane i
            niebezpieczne objawy, ustępujące po przeprowadzeniu leczenia. Z
            własnych spostrzeżeń mogę tu wymienić: napady dychawicy oskrzelowej,
            odwapnienie kręgu lędźwiowego (...) lub występowanie padaczki. (...)
            Toteż w każdym niejasnym przypadku zawsze należy badać chorego w
            kierunku lambliozy." - nie mogę się nie zgodzić, w każdym niejasnym przypadku należy brać pod uwagę również pasożyty.

            astarza78p:
            "Mysle, że nasz forumowy pan doktor jest pediatrą, ale nie
            alergologiem. Może jego "konikiem" nie jest to o czym piszemy i może
            dlatego nie jest nam łatwo go przekonać???" - a ilu alergologów udało się Wam przekonać?

            mamciulka-nikulka napisała m.in.:Cysty lamblii charakteryzują się
            dużą odpornością na czynniki środowiska zewnętrznego - w wodzie
            chlorowanej w temperaturze 18°C przeżywają do 3 miesięcy, w wodzie z
            rzeki lub jeziora do kilku miesięcy, w wilgotnym kale ok. 3
            tygodni” - czyli prawdą jest, że w kale cysty lamblii przeżywają
            najkrócej, oraz: „Woda pobierana z głębszych warstw jest pozbawiona
            cyst (zostają zatrzymane w warstwie piasku w glebie lub na filtrach
            piaskowych w wodociągach), ale wody powierzchniowe stanowią
            rezerwuar zarazka. Szczególnie zagrożone są przydomowe studnie,
            korzystające z wód podskórnych (często przeciekają do nich fekalia z przydomowych osadników ścieków) - tak czy siak cysty są tam, gdzie znajdowały się ludzkie fekalia - co nie powinno mieś miejsca w otoczeniu niemowlaka.

            "Nie przekonał mnie Pan Panie Doktorze. Mówi Pan, że lekarze biorą
            pod uwagę pasożyty, ale po wykluczeniu innych bardziej powszechnych
            chorób- to dlaczego ja przez rok czasu na takiego nie trafiłam,
            nawet w placówce, w której Pan pracuje" - nie wiem, nie mogę odpowiadać za wszystkich lekarzy.

            Co do przypadku z Toksokarozą, to błąd, że nie przeprowadzono badań na pasożyty przy tak wysokiej eozynofilii. A właśnie, czemu wszystkiemu winne są glista, owsik i lamblia, a toxocara i toxoplasma nie występują?

            Czy poza obserwacjami z forum "alergie" i artykułem dr Wartołowskiej, możecie mi polecić jakieś piśmiennictwo na temat związku alergii z zakażeniami pasożytniczymi? Bo na całym świecie ślepi lekarze nadal twierdzą, że tam gdzie są gorsze warunki bytowe, a co za tym idzie jest więcej parazytoz, alergii jest zdecydowanie mniej, niż w krajach o wysokim standardzie życia. Postuluje się wręcz ochronną rolę pasożytów przeciw alergiom. Tyle żeście się naczytały o parazytach, podajcie mi jakieś namiary na literaturę, bardzo proszę.

            Chociaż nadal się upieram, że o pasożytach u niemowląt nie ma co myśleć na pierwszym miejscu. Należy o nich pamiętać przy ciężkich nie poddających się leczeniu objawach azs, czy dolegliwościach z przewodu pokarmowego. Nie ma moim zdaniem uzasadnienia dla wykonywania wielokrotnych badań kału w kierunku pasożytów u niemowlaka z powodu np. wzmożonej potliwości, co sugeruje luty71.

            Acha, jeszcze apropos tego co m.in chalsia pisze "że ekspert, pan Danko na poczatku czesto pisał w tym wątku, a teraz
            jakby mu mowę odjęło " - na tym forum odpowiadam 3-4 razy w tygodniu, zaczynając od wątkó najstarszych, nie mam zamiaru tego zmieniać ze względu na Wasze zniecierpliwienie.
            • astarza78p Re: azs 26.01.08, 22:59
              mikolaj_danko napisał:
              astarza78p:
              "Mysle, że nasz forumowy pan doktor jest pediatrą, ale nie
              alergologiem. Może jego "konikiem" nie jest to o czym piszemy i może
              dlatego nie jest nam łatwo go przekonać???" - a ilu alergologów
              udało się Wam przekonać?
              Ja postawiłam naszą panią doktor przed faktem dokonanym. I tak za
              wszystko płace i dzięki dobrej osobie próbki zostaną dostarczone do
              labu w wawie. Wysyłam kał na badanie do polski 31.01. Nie
              dyskutowałam z nią tego faktu bezpośrednio. Zapytałam tylko co sądzi
              o Irlandzkich labach. Przeszłam paru lekarzy i zostałam z naszą
              panią doktor. O reszcie nie ma co pisać, nasza GP (lekarz rodzinny)
              dła dziecku na twarz maść ze sterydem i tyle nas widziała.
              I dodam jeszcze, że zanim znalazłam dobrego lekarza, to 90%
              informacji na temat AZS i pasożytów mam z formu gazetowego i z
              www.atopowe.pl. Na drugim formu znalazłam nie tylko cenne
              informacje, ale i wsparcie od forumowiczów (tam najpierw trafiłam).
            • kerstink Re: azs 27.01.08, 00:06
              > prostych badan po prostu nie wykonano" - ok. może faktycznie
              przesadziłem z tym
              > "marginalnym" napewno nie jest marginalny dla tych których
              spotkał, ale będę s
              > ię upierał, że w skali całej populacji występuje b. rzadko jeżeli
              chodzi o niem
              > owlęta.

              Skad Pan chce to wiedziec, skoro nikt tego nie bada - ani wyrywkowo,
              ani na wieksza skale ? Bo tak pisza w ksiazkach ? Po swoich
              doswiadczeniach po prostu zaczynam to kwestionowac.

              > prostych badan po prostu nie wykonano" - ok. może faktycznie
              przesadziłem z tym
              > "marginalnym" napewno nie jest marginalny dla tych których
              spotkał, ale będę s
              > ię upierał, że w skali całej populacji występuje b. rzadko jeżeli
              chodzi o niem
              > owlęta.

              Brak logiki raczej w tym, ze w krajach trzeciego swiata problem jest
              i jest rozpoznany, sa wszczete rozne akcje - a w naszych krajach
              niby nie, ani jakis procent ? Z jakiej racji ? Pasozyt jest
              pasozytem, mamy te nasze rodzime, to czemu niby nie maja w nas
              siedziec ? Na czym opieraja sie statystyki, skoro badan kalu sie nie
              robi - bo problem jest 'marginalny' ? Nie mowiac o malej
              wykrywalnosci.

              > Czy poza obserwacjami z forum "alergie" i artykułem dr
              Wartołowskiej, możecie m
              > i polecić jakieś piśmiennictwo na temat związku alergii z
              zakażeniami pasożytni
              > czymi? Bo na całym świecie ślepi lekarze nadal twierdzą, że tam
              gdzie są gorsze
              > warunki bytowe, a co za tym idzie jest więcej parazytoz, alergii
              jest zdecydow
              > anie mniej, niż w krajach o wysokim standardzie życia. Postuluje
              się wręcz ochr
              > onną rolę pasożytów przeciw alergiom. Tyle żeście się naczytały o
              parazytach, p
              > odajcie mi jakieś namiary na literaturę, bardzo proszę.

              Prosze poczytac Mao, Sun, Miyoshi, ... The Link Between Helminthic
              Infection and Atopy, Parasitology Today 6, 5, (2000):
              'Thus, helminthic infection of low intensity may potentiate atopic
              disorder, while heavy infection may inhibit it.'
              Artykuly o zwiazku pomiedzy podwyzszonym IgE i infekcja pasozytnicza
              Pan chyba zna.
              Prosze rowniez poszukac informacje u parazytologow w Rosji.

              > Chociaż nadal się upieram, że o pasożytach u niemowląt nie ma co
              myśleć na pier
              > wszym miejscu. Należy o nich pamiętać przy ciężkich nie
              poddających się leczeni
              > u objawach azs, czy dolegliwościach z przewodu pokarmowego.

              Alergia to najczesciej dolegliwosc zwiazana z przepuszczalnym
              przewodem pokarmowym, a jeden z powodow moga wlasnie byc pasozyty.
              • mikolaj_danko Re: azs 27.01.08, 21:13
                > Skad Pan chce to wiedziec, skoro nikt tego nie bada - ani wyrywkowo,
                > ani na wieksza skale ? Bo tak pisza w ksiazkach ? - jest to jakiś argument, czyż nie?
                > Po swoich doswiadczeniach po prostu zaczynam to kwestionowac. - moim zdaniem przypadki z forum "alergie" nie wystarczają do wyciągnięcia wniosków o "powszechnym zarobaczeniu"

                > Brak logiki raczej w tym, ze w krajach trzeciego swiata problem jest
                > i jest rozpoznany, sa wszczete rozne akcje - a w naszych krajach
                > niby nie, ani jakis procent ? Z jakiej racji ? - z tego względu, że kraje III świata mają jednak swoistą dość epidemiologię chorób zakaźnych, wynikającą również z warunków życia tam panujących. Nie odpowiedziałaś na pytanie jak jest w Niemczech? Czy ten brak logiki jest powszechny?? Wszak WHO też marginalizuje problem jeżeli chodzi o kraje uprzemysłowione, może poza USA, ale to też dość specyficzny przypadek.

                > Prosze poczytac Mao, Sun, Miyoshi, ... The Link Between Helminthic
                > Infection and Atopy, Parasitology Today 6, 5, (2000):
                > 'Thus, helminthic infection of low intensity may potentiate atopic
                > disorder, while heavy infection may inhibit it.' - no tak, ale to już przyznawałem na tym forum, że pasożyty mogą zaostrzać objawy alergiczne, co natomiast z Waszym twierdzeniem, że są jej głównymi (jedynymi) sprawcami??

                > Prosze rowniez poszukac informacje u parazytologow w Rosji. - niestety nie znam żadnych.

                > Alergia to najczesciej dolegliwosc zwiazana z przepuszczalnym
                > przewodem pokarmowym, - nie mogę się z tym zgodzić do końca.
                • kerstink Re: azs 27.01.08, 21:49
                  > > Po swoich doswiadczeniach po prostu zaczynam to kwestionowac. -
                  moim zdan
                  > iem przypadki z forum "alergie" nie wystarczają do wyciągnięcia
                  wniosków o "pow
                  > szechnym zarobaczeniu"

                  Dane z forum powinne jednak wzbudzik czujnosc lekarza.

                  > III świata mają jednak swoistą dość epidemiologię chorób
                  zakaźnych, wynikającą
                  > również z warunków życia tam panujących.

                  No tak, warunki zycia mamy inne. Ale czy to wytlumaczy, ze robactwa
                  nie ma ? Watpie. Moze go nie byc w takiej skali.

                  Nie odpowiedziałaś na pytanie jak jes
                  > t w Niemczech? Czy ten brak logiki jest powszechny?? Wszak WHO też
                  marginalizuj

                  W Niemczech jest dosyc analogicznie jak w Polsce: mowia o tym
                  lekarzy/healerzy alternatywni o pogladach holistycznych. Oficjalna
                  medycyna jakos sie nie wypowiada. Roznica polega na tym, ze
                  zdecydowanie wiecej tam medycyny alternatywnej, przed ktora
                  odpowiednio sie ostrzega w srodkach masowego przekazu. Bardziej sie
                  wzoruja na innych krajach zachodnich, nie zauwazylam tam ksiazek
                  Malachowa czy Siemionowej, natomiast pisza o tym sami Niemcy.
                  Wiecej tematu nie glebilam, bo intersuje mnie 'tu i teraz'.

                  > e problem jeżeli chodzi o kraje uprzemysłowione, może poza USA,
                  ale to też dość
                  > specyficzny przypadek.

                  Dlaczego specyficzny ?

                  > > disorder, while heavy infection may inhibit it.' - no tak, ale
                  to już prz
                  > yznawałem na tym forum, że pasożyty mogą zaostrzać objawy
                  alergiczne, co natomi
                  > ast z Waszym twierdzeniem, że są jej głównymi (jedynymi)
                  sprawcami??

                  Mysle, ze nie moga tylko zaostrzac, ale jednak tez zainicjowac.
                  Rozumiem, ze to znowu Pana sposob przejaskrawienia - mowimy, ze one
                  sa bardzo czestymi sprawcami, czesciej niz sie wydaje i warto to
                  wykluczyc przy leczeniu tzw. alergii. Na dokladke nie tylko objawow
                  alergicznych, ale tez innych problemow.

                  > > Prosze rowniez poszukac informacje u parazytologow w Rosji. -
                  niestety ni
                  > e znam żadnych.

                  Moze jakis kolega/kolezanka zna. To prawda, ze u nich ciezko sie
                  szuka, ale www.google.ru reaguje na nasz alfabet.

                  > > Alergia to najczesciej dolegliwosc zwiazana z przepuszczalnym
                  > > przewodem pokarmowym, - nie mogę się z tym zgodzić do końca.

                  Ale do ktorego momentu moze sie Pan zgodzic ?
                  • mikolaj_danko Re: azs 29.01.08, 21:45
                    > No tak, warunki zycia mamy inne. Ale czy to wytlumaczy, ze robactwa
                    > nie ma ? Watpie. Moze go nie byc w takiej skali. - kerstink, kto mówi, że nie ma? Przecież o to właśnie chodzi, że jest ale w skali zdecydowanie mniejszej...

                    > Dlaczego specyficzny ? - ze względu na olbrzymią różnicę w warunkach bytowych pomiędzy ludźmi. Z jednej strony najbardziej uprzemysłowiony kraj, z drugiej III świat. Akurat tłumaczę na polski parę rozdziałów amerykańskiego podręcznika dziecięcych chorób zakaźnych - oj nie postrzegają autorzy pasożytów jako tak plagi w USA. Wiem, że to o niczym nie świadczy, ale zawsze jakiś głos stamtąd to jest.

                    > > > Alergia to najczesciej dolegliwosc zwiazana z przepuszczalnym
                    > > > przewodem pokarmowym, - nie mogę się z tym zgodzić do końca.
                    >
                    > Ale do ktorego momentu moze sie Pan zgodzic ? - w zasadzie zupełnie się z tym zgodzić nie mogą, bo istotą patogenezy alergii wcale nie jest "przepuszczalność przewodu pokarmowego" o czym możesz przeczytać w każdej alergologii. A co z alergią wziewną, czy kontaktową? Przepuszczalność oskrzeli i skóry??

                    > Rozumiem, ze to znowu Pana sposob przejaskrawienia - mowimy, ze one
                    > sa bardzo czestymi sprawcami, - no i właśnie z tym stwierdzeniem się nie zgadzam. Bo jak narazie żadne dane do takich wniosków nie upoważniają.
            • mamciulka-nikulka Re: azs 27.01.08, 10:14
              Co do przypadku z Toksokarozą, to błąd, że nie przeprowadzono badań na pasożyty
              przy tak wysokiej eozynofilii. A właśnie, czemu wszystkiemu winne są glista,
              owsik i lamblia, a toxocara i toxoplasma nie występują?

              No właśnie, dlaczego lekarze nawet jak mówiłam, że mam psy w domu, które
              przebywają w ciągu dnia w ogrodzie, a do ogrodu tego często wpraszają się różne
              kociska to ten temat również był ignorowany przez lekarzy??? O tyle ten temat
              mnie wkurza, że u mojego dziecka nie szukano problemu, nie robiono badań, po
              prostu to alergia i cześć. I koniec końców mimo, że płacę składki żeby móc się
              leczyć to i tak jestem zmuszona prywatnie na własną rękę robić badania i
              prywatnie szukać lekarza, który problemy małego dziecka potraktuje serio. Nóż
              się w kieszeni otwiera.
              • mikolaj_danko Re: azs 27.01.08, 21:15
                > No właśnie, dlaczego lekarze nawet jak mówiłam, że mam psy w domu, które
                > przebywają w ciągu dnia w ogrodzie, a do ogrodu tego często wpraszają się różne
                > kociska to ten temat również był ignorowany przez lekarzy??? - nie wiem, ale to faktycznie błąd. Zgadzam się, że dokładny wywiad powinien ukierunkować diagnostykę również w ta stronę.
                • sigvaris Re: azs 28.01.08, 00:47
                  mikolaj_danko napisał:

                  > > No właśnie, dlaczego lekarze nawet jak mówiłam, że mam psy w domu, które
                  > > przebywają w ciągu dnia w ogrodzie, a do ogrodu tego często wpraszają się
                  > różne
                  > > kociska to ten temat również był ignorowany przez lekarzy??? - nie wiem,
                  > ale to faktycznie błąd. Zgadzam się, że dokładny wywiad powinien ukierunkować d
                  > iagnostykę również w ta stronę.



                  Mam nadzieję, ze zobaczymy to w Pana postach. Jakby tu powiedzieć: "trzymam za
                  słowo, Panie Doktorze".
                  • mikolaj_danko Re: azs 29.01.08, 21:48
                    Rozczaruję Cię i niestety nie podejmę się zbierania pełnego wywiadu na forum. Chociaż pewnie i tak wiele oczekujących na odpowiedź forumowiczek trafia szlag z powodu moich pytań.
                  • brises73 Re: azs 05.02.08, 14:08
                    Pan wie, o czym Pan napisał? Ilu zna Pan lekarzy alergologów, którzy
                    przeprowadzili z pacjentem dokładny wywiad? Ja nie znam żadnego, a odwiedziłam
                    sporo lekarzy. Na wizytę u pierwszego udałam się z własnoręcznie zrobionym
                    wywiadem - zeszycikiem, w którym wszystko było czarno na białym - co je, jak
                    wygląda, gdzie byliśmy, jak spał itp. Miałam nawet wykresiki na których jak byk
                    stało, że sytuacja [coraz gorsza skóra, coraz gorszy sen] powtarza sie raz w
                    miesiącu. I co? Pani nawet nie zajrzała, dała ulotki o nutramigenie i super
                    drogich francuskich kremach. O pasożyty zapytałam sama, na co ona się roześmiała
                    i powiedziała następny proszę. A wie Pan dlaczego zapytałam o pasożyty - bo w
                    jedynym Lekarskim poradniku domowym jaki posiadamy w domu pisze aby przy
                    długotrwałych, nawracających wysypkach alergicznych wykluczyć pasożyty.
                    • mikolaj_danko Re: azs 10.02.08, 12:41
                      > Pan wie, o czym Pan napisał? Ilu zna Pan lekarzy alergologów, którzy
                      > przeprowadzili z pacjentem dokładny wywiad? - Ci, których znam przeprowadzają wywiad.

                      > jedynym Lekarskim poradniku domowym jaki posiadamy w domu pisze aby przy
                      > długotrwałych, nawracających wysypkach alergicznych wykluczyć pasożyty. - to prawda, chociaż problem w tym, że z tego co piszą pasożytów nie da się wykluczyć.
            • kerstink Re: azs 27.01.08, 11:48
              > roku. - dlaczego tylko dzieci, a nie dorosłych też? - skoro tak
              łatwo się zaraz
              > ić, to jeżeli zakładamy że dziecko jest chore, to cała jego
              rodzina tez z pewno
              > ścią ma pasożyty. I druga rzecz, może taka oporność na leczenie,
              którą stwierdz
              > acie jest wynikiem właśnie profilaktycznego odrobaczania?

              Jak juz wczesniej wspomniano, to Pan nie czytal dokladnie forum:
              lecza sie cale rodziny. I wyjdzie czesto, ze to dorosli sa
              zarobaczeni. Przydaloby sie badanie na pasozyty przed ciaza, a w
              ogole sie o tym nie wspomina.

              A skad odpornosc na leczenie u dziecka leczonego pierwszy raz na
              robaki ?
              Po czesci pewnie cos w tym jest co Pan pisze, bo czemu niby tylko
              bakterie maja sie zmutowac i uodpornic na antybiotyki ? Nawet
              czlowiek potrafi sie uodpornic na niesprzyjacace warunki zycia.

              To w takim razie mamy nie podawac leki na robaki, mamy czekac az
              sytuacja jest krytyczna i dziecko laduje w szpitalu u Pana, ktory
              wyklucza mozliwosc zasiedlenia ? Kiedy robaczyca jest norma ? Mam
              sie z nia pogodzic u dziecka trapionego objawami ?

              A tak naprawde trzeba isc troche dalej: jakie sa warunki sprzyjajace
              zasiedlenia pasozytami - to chyba tylko nasze wewnetrze srodowisko.
              Przeciez te robaki czuja sie dobrze tam gdzie maja cos do jedzenia,
              np. odpadki z naszego zlego trawienia. Niech Pan poczyta
              Sloneckiego, Janusa. Ale pewnie Pan i tak tego nie zrobi, no bo jak
              lekarz ma czytac co pisze bioenergoterapeuta ? To chyba
              jeszcze 'gorsze' od homeopatii ... i sie zapetlamy.
              • mikolaj_danko Re: azs 27.01.08, 21:23
                > Jak juz wczesniej wspomniano, to Pan nie czytal dokladnie forum:
                > lecza sie cale rodziny. - profilaktycznie odrobacza się całe rodziny, faktycznie musiałem niedoczytać?

                > A skad odpornosc na leczenie u dziecka leczonego pierwszy raz na
                > robaki ? - to akurat proste, mógł zarazić się już mutantem.

                > To w takim razie mamy nie podawac leki na robaki, mamy czekac az
                > sytuacja jest krytyczna i dziecko laduje w szpitalu u Pana, ktory
                > wyklucza mozliwosc zasiedlenia ? - jak ja bym chciał, żeby dzieciaki w mojej Klinice miały robale jako główny problem...
                > Kiedy robaczyca jest norma ? - to już gruba przesada, kerstink mniej emocji, więcej rozsądku proszę...

                > Mam
                > sie z nia pogodzic u dziecka trapionego objawami ? - ależ wyszliśmy od odrobaczania profilaktycznego, czyli u dziecka bez objawów (chociaż według Ciebie, napewno i tak zżeranego przez robale) - tego się czepiałem

                > Niech Pan poczyta
                > Sloneckiego, Janusa. Ale pewnie Pan i tak tego nie zrobi, no bo jak
                > lekarz ma czytac co pisze bioenergoterapeuta ? To chyba
                > jeszcze 'gorsze' od homeopatii - masz całkowitą rację, facet który "jako dziecko wyczuwał guzki, których inni nie widzieli" który "odnalazł siebie" po przeczytaniu książki na temat magii i psychotroniki jest dla mnie mało wiarygodny.
                • kerstink Re: azs 27.01.08, 21:33
                  > > Kiedy robaczyca jest norma ? - to już gruba przesada, kerstink
                  mniej emoc
                  > ji, więcej rozsądku proszę...

                  Eh tam, Panu sie wydaje, ze to nadmiar emocji. Troche sie juz
                  oswoilam z tematem.

                  > > sie z nia pogodzic u dziecka trapionego objawami ? - ależ
                  wyszliśmy od od
                  > robaczania profilaktycznego, czyli u dziecka bez objawów (chociaż
                  według Ciebie
                  > , napewno i tak zżeranego przez robale) - tego się czepiałem


                  Myli sie Pan, wyszlismy od zalozenia, ze dziecko ma objawy
                  sklasyfikowane jako alergiczne - AZS. O odrobaczeniu profilaktycznie
                  bylo przy okazji.

                  > > jeszcze 'gorsze' od homeopatii - masz całkowitą rację, facet
                  który "jako
                  > dziecko wyczuwał guzki, których inni nie widzieli" który "odnalazł
                  siebie" po p
                  > rzeczytaniu książki na temat magii i psychotroniki jest dla mnie
                  mało wiarygodn
                  > y.

                  Mowie, ze zadna przesada nie jest dobra i ze swiat nie jest czarno-
                  bialy. A moze jednak warto poczytac do konca o jego propozycjach ? W
                  sumie niejedna osoba pisala juz o dobrym dzialaniu mikstury
                  Sloneckiego.
                  No ale to juz Pana wybor, a moze Pan nie ma wyboru.
                  • mikolaj_danko Re: azs 29.01.08, 21:51
                    > Myli sie Pan, wyszlismy od zalozenia, ze dziecko ma objawy
                    > sklasyfikowane jako alergiczne - AZS. O odrobaczeniu profilaktycznie
                    > bylo przy okazj - Ale moje pytanie dotyczyło odrobaczania profilaktycznego, które część z Was lansuje - czy odrobaczacie całą rodzinę czy tylko dziecko??

                    > No ale to juz Pana wybor, a moze Pan nie ma wyboru. - bez komentarza takie zagrania nieczyste...
            • sigvaris Re: azs 28.01.08, 01:00
            • sigvaris Re: w dwóch ratach, bo coś nie da rady w jedne 28.01.08, 01:14
              sigvaris napisała:
              > A Agora pozyskuje środki z reklam koncernów farmaceutycznych w
              > takich "temaycznych" przypadkach jak ten. - agora ma 70% rynku reklamy
              prasowej w kraju, pozyskuje więc środki z reklam przeróżnych firm z
              laboratoriami diagnostyki parazytolgicznej włącznie. Jeżeli to stwierdzenie
              sigvaris miało coś sugerować, to bardzo nieładna sugestia...

              Szkoda, że Pan to tak odebrał. A z drugiej strony niektóre Pana odpowiedzi też
              nie były dla mnie "ładne". Uznajmy, że jesteśmy kwita.

              > A nie przeoczy go Pan wtedy, kiedy Pan zacznie diagnozować swoich
              > pacjentów w tym kierunku. Wtedy też może się okazać, że to co
              > dzisiaj dla Pana jest marginalne - marginalne nie jest. - zacznę, gdy wykluczę
              częstsze przyczyny dolegliwości.

              To znaczy, ze nawet Pan nie zaczął takiej diagnostyki?
              Ciekawe jak ktoś kto czegoś nawet nie zaczął, może to odrzucać?

              A tak zupełnie serio. Jakie Pańskim zdaniem są "częstsze przyczyny
              dolegliwości"? Jak je pan wyklucza? Liczę tu bardzo na konkrety.

              > Bo dane z forum alergie i innych forów na razie pokazują kompletnie
              > co innego. Po ok. 10 tys postów wiem co piszę. - niestety nie mogę uznać
              danych z tego forum za reprezentatywne dla społeczeństwa, chociażby dlatego, że
              właśnie na ich podstawie (tak zakładam) kerstink wyciąga wniosek, że alergie na
              jakiś jeden czy kilka pokarmów są rzadkością, a inna z forumowiczek uważa wręcz,
              że alergia=zakażenie pasożytami. Nie są to wnioski prawdziwe.


              Szkoda, ze to odpowiedz PR-owca... Szkoda, ze nie bierze Pan pod uwagę
              prawdziwie napisanych i faktycznych przypadków dzieci u których rozpoznano
              najpierw AZS, alergię lub nietolerancje... A potem matki odkryły, że to
              pasożyty. To co tu Pan "wyciągnął" - to łatwy do polemiki zabieg negocjacyjny.
              Skupiać się na słowach, pomijać fakty.
              A nam tu nie chodzi o przerzucanie się w argumentach, co bardziej polemikę o
              samym zjawisku. Kilkadziesiąt przypadków dzieci to dla Pana mało?
              Tezy matek są może "nieprofesjonalne", ale prosze wziąć także pod uwagę ich
              rozgoryczenie, kiedy po latach walki np. z AZS leczą swoje dzieci. Ba wyciągają
              je całkowicie z alergii, z którą kazano sie im pogodzić na lata...

              Historia luty71 - możliwe jest że chłopak mógł się zarazić glistą w wieku 2 lat,
              przy opornej na leczenie alergii należało jak najbardziej wykluczyć również
              pasożyty. Pasożyt może działać jako silny alergen, nasilenie objawów np. azs.


              Pisząc: "możliwe że jakiś chłopak..." - sprawia Pan przykrość jego matce, w
              końcu odnosi sie Pan do jej postu, do jej dziecka i jej uczuć. A wie pan, ze
              takich "chłopaków i dziewczyn" mamy na forum więcej niż "jakiś" pojedynczy
              przypadek..?


              chalsia napisała:
              dlatego tez jestem zajadłą zwolenniczką profilaktycznego
              odrobaczania dzieci (tak jak psów i kotów) - co najmniej raz na pół
              roku. - dlaczego tylko dzieci, a nie dorosłych też? - skoro tak łatwo się
              zarazić, to jeżeli zakładamy że dziecko jest chore, to cała jego rodzina tez z
              pewnością ma pasożyty. I druga rzecz, może taka oporność na leczenie, którą
              stwierdzacie jest wynikiem właśnie profilaktycznego odrobaczania?


              Byłoby cudownie, gdyby coś takiego jak profilaktyczne odrobaczanie istniało.
              Skoro nawet nie przedstawia sie matkom takiej możliwości u dzieci alergicznych
              (rozumiem to szerzej niż samą alergię), że objawy mogą być podobne do robaczyc,
              czy giardiaz... Gdzie tu mowa o profilaktycznym odrobaczaniu. W realu?
              Bo w książkach medycznych owszem pisze się o tym.
              • mikolaj_danko Re: w dwóch ratach, bo coś nie da rady w jedne 29.01.08, 23:19
                > Szkoda, że Pan to tak odebrał. A z drugiej strony niektóre Pana odpowiedzi też
                > nie były dla mnie "ładne". Uznajmy, że jesteśmy kwita. :-)

                > To znaczy, ze nawet Pan nie zaczął takiej diagnostyki?
                > Ciekawe jak ktoś kto czegoś nawet nie zaczął, może to odrzucać? - tutaj sigvaris to już PR z Twojej strony.

                > Tezy matek są może "nieprofesjonalne", ale prosze wziąć także pod uwagę ich
                > rozgoryczenie, kiedy po latach walki np. z AZS leczą swoje dzieci. - poprostu ja się obawiam, że te "nieprofesjonalne" tezy są również wyrywkowo czytane i brane za pewnik przez niektórych uczestników forum, a to już nie jest dobre. I w zasadzie głównie temu chcę zapobiec.

                > Pisząc: "możliwe że jakiś chłopak..." - sprawia Pan przykrość jego matce, w
                > końcu odnosi sie Pan do jej postu, do jej dziecka i jej uczuć. - nie napisałem "jakiś" i napewno nie miałem zamiaru nikogo urazić, - sigvaris, albo znowu PR, albo się czepiasz wg mnie nieuzasadnienie...

                > Skoro nawet nie przedstawia sie matkom takiej możliwości u dzieci alergicznych
                > (rozumiem to szerzej niż samą alergię) - co masz na myśli?

                > Gdzie tu mowa o profilaktycznym odrobaczaniu. W realu? - o ile wiem, to sporo pediatrów odrobacza bezobjawowe dzieci np. raz na rok.
                > Bo w książkach medycznych owszem pisze się o tym. - jakich?
                • sigvaris Re: w dwóch ratach, bo coś nie da rady w jedne 30.01.08, 01:10
                  PR z mojej strony? Napisał Pan, że Pan "zacznie" to czas przyszły. Czyli nie
                  dotyczy czasu przeszłego i teraźniejszego. Ja tylko odnośnie zaczęcia badań i
                  profilaktyki robalowej.

                  Co do tez nieprofesjonalnych. Też się ich boję. Ale z drugiej strony patrząc na
                  wszystkie tezy nieprofesjonalne trzeba by zamknąć wszystkie fora. Zwłaszcza
                  odnośnie dzieci (bo to najniebezpieczniejszy grunt).
                  Dlatego forsuję tezę może nieprofesjonalną (w sensie pod prąd do medycyny
                  obecnej), ale z życia wziętą i w każdym przypadku objawów z listy robalowych -
                  zalecam badania tyle, że nie w każdym labie.
                  Zwyczajnie namawiam matki do takiej diagnostyki i Pana także.

                  Nie, znów nie czarny PR. Słowo. Jeśli chodzi o synka Luty71 - to jeden z
                  najcięższych przypadków jaki widziałam (tylko na zdjęciach). Dodam, ze znana
                  panu dr M., która wiele w życiu widziała powiedziała dokładnie to samo (w
                  realu). To, ze matka pisze o chorobie swojego dziecka, o męce i przejściach nie
                  robi tego, dlatego że jest ekstrawertyczką.
                  Oni byli leczeni przez chyba 2 lata na AZS i inne nietolerancje, alergie..
                  Dziecko miało świąd prowadzący do obłędu i wyszarpywania sobie skóry.. Widok był
                  straszny.
                  Ale takich dzieci (nie aż w takim stanie) było na forum więcej.
                  Napisała Pan to dość obcesowo do tych sytuacji "możliwe, ze jakiś chłopak"...
                  Panie Doktorze, oboje wiemy ile dzieci jest w takim strasznym stanie (ja to wiem
                  choćby jako były pacjent CZD z córką) - im nie zaleca się badań pod kątem
                  pasożytów. Albo sprawdza się raz ("jaj pasożytów nie znaleziono", laborant nawet
                  nie pisze, ze ich nie ma - a tak przyjmowany jest wynik przez lekarza...) i to w
                  labach bez parazytologów, albo wiedząc że kal do testu Elisa czeka na laboranta,
                  który bywa raz w tygodniu (kał stoi na parapecie, na grzejniku, w słońcu po
                  kilka dni). Inna sprawa z wykrywalnością, jak ustalić kiedy jest ów dzień na 28
                  dni, w których np. glista może złożyć jaja? A jeśli są tylko samce? Ile jest
                  takich dzieci jak synek Luty71?
                  Oboje wiemy, że może być ich sporo.
                  Może być bo badania leżą z kilku powodów:
                  - są bardzo rzadko zlecane przez lekarzy (na forum alergie dosłownie kilka matek
                  przyznało się, ze miało takie badania zlecone! Za 3 moje lata na tym forum!)
                  - poziom laborantów jest bardzo słaby (z ostatnio zapamiętanych: matka pyta
                  laboranta czy będzie również badał kał pod kątem włosogłówki, Laborant na to: "a
                  co to jest?" - takich przykładów na alergiach jest zatrzęsienie)
                  - sama wykrywalność ze względu na nieodgadniony czas składania jaj lub wydalania
                  cyst..
                  - problem, że często zleca się te badania w czasie leczenia lekami nieobojętnymi
                  dla organizmów- ma to wpływ o tyle, ze pasożyty również wtedy sie nie
                  rozmnażają). Zleca się, bo teraz jest problem, więc daje sie takie leki i
                  skierowanie na badania...
                  Mogłabym jeszcze wymieniać wiele przyczyn dla których uważam, ze takich jak syn
                  Luty, czy moje dziecko, czy dziecko Mazeb, czy Kerstink, czy wiele wiele nicków
                  z alergii - jest więcej.
                  Nie prowadziłam dotąd statystyki.
                  Ale może szarpniemy się w kilka osób prześledzić to dokładnie...Za ostatnie 3 lata..
                  Na moją ocenę pobieżną z forum alergie - co 2-ga/3-cia matka, która trafia na
                  to forum znajduje pasożyty. Wielu z nich na tym forum nie ma. Bardzo wielu. Już
                  nie muszą na nie zaglądać.

                  "Dzieci alergicznych" - rozumiem AZS, nietolerancje pokarmowe, "skaze białkową"
                  (i z taką diagnozą trafiają matki na forum), inne objawy skórne (było już jak
                  się okazało kilka świerzbów na forum), problemy gastryczne, problemy
                  anorektyczne, i wiele wiele innych (neurologiczne, napięcia mięśniowego,
                  nadpobudliwości psych-ruchowej, bezsenności, problemy ginekologiczne (tu głównie
                  owsice i grzybice). Użyłam skrótu, bo nie sposób tego wymienić. Trafiają takie
                  przypadki na forum alergie - bo są łączone np. z nietolerancją pokarmową dającą
                  inne zaburzenia. Nie pisuję na innym forum niż alergie od jakichś 2 lat. Więc
                  pisze tylko o tym co jest "na alergiach". To tutaj to mój gościnny występ :)

                  O samym odrobaczaniu pisze się niewiele (dawki, leki - jest słabo, albo dane
                  sprzed lat). O robaczycach, gardiazach wiele dowiedziałam się sięgając po
                  książki na Działdowskiej (dostępne dla studentów). Były to "Wstęp do pediatrii"
                  z lat 80-tych, książka prof. Stefaniaka i Pawłowskiego - teraz nie pamiętam
                  tytułu. Mogę jeśli Pan chce poszukać, gdzieś mam spis kilu książek, które miałam
                  przyjemność poczytać.
                  • mikolaj_danko Re: w dwóch ratach, bo coś nie da rady w jedne 01.02.08, 19:56
                    > Napisała Pan to dość obcesowo do tych sytuacji "możliwe, ze jakiś chłopak"... - tyle że ja napisałem: "możliwe jest że chłopak..." i nie było w tym nic obcesowego.

                    > Dlatego forsuję tezę może nieprofesjonalną (w sensie pod prąd do medycyny
                    > obecnej), ale z życia wziętą i w każdym przypadku objawów z listy robalowych -
                    > zalecam badania tyle, że nie w każdym labie. - sigvaris, ja wiem i czytam, że Twoje porady są raczej rozsądne i ich się specjalnie nie czepiam, natomiast jak wszystkie zalecenia, także Twoje są powtarzane i zniekształcane. I to nie jest dobre, jak czytam że dziecku kaszlącemu trzeba zrobić badanie kału co najmniej 10 razy w kierunku pasożytó, a nawet wówczas, jeżeli będzie ujemne, to najprawdopodobniej i tak kaszel jest spowodowany pasożytami. Są tacy, którzy się takich twierdzeń uczepią i za nic nie dadzą się przekonać, że np. dziecko jednak ma zapalenie płuc. Piszesz, w każdym przypadku objawów z list robalowych - wiesz, że jak ktoś się uprze, to pod objaw z listy robalowej może podciągnąć każdą dolegliwość dziecka.

                    > Na moją ocenę pobieżną z forum alergie - co 2-ga/3-cia matka, która trafia na
                    > to forum znajduje pasożyty - przypuszczam, że są to jednak matki dzieci z alergiami ciężkimi, opornymi na leczenie. Większość małych alergików jednka skutecznie daje się prowadzić przez niedouczonych doktorów.

                    > - poziom laborantów jest bardzo słaby (z ostatnio zapamiętanych: matka pyta
                    > laboranta czy będzie również badał kał pod kątem włosogłówki, Laborant na to: "
                    > a
                    > co to jest?" - takich przykładów na alergiach jest zatrzęsienie)
                    > - sama wykrywalność ze względu na nieodgadniony czas składania jaj lub wydalani
                    > a
                    > cyst..
                    > - problem, że często zleca się te badania w czasie leczenia lekami nieobojętnym
                    > i
                    > dla organizmów- ma to wpływ o tyle, ze pasożyty również wtedy sie nie
                    > rozmnażają - pamiętaj, że nie ma złotego/pewnego standardu diagnostyki robaczyc. Ile było wyników fałszywie dodatnich, właśnie ze względu na brak doświadczenia, czy słaby sprzęt w labach? Ile matek uporczywie leczy swoje dzieci na wirtualne robale? Tego też nie jesteśmy w stanie stwierdzić.

                    > pisze tylko o tym co jest "na alergiach". To tutaj to mój gościnny występ :) - cieszę się, że się na niego zdecydowałaś :-)

                    Książka Stefaniaka i Pawłowskiego to pewnie " Parazytologia kliniczna w ujęciu wielodyscyplinarnym". A ten wstęp do pediatrii nie pamiętasz czyj był??

                    Jaki, Twoim zdaniem, opierając sie na doświadczeniu z forum, jest optymalny schemat diagnostyki w kierunku pasożytów przewodu pokarmowego?? Serio pytam.
                    • sigvaris Re: w dwóch ratach, bo coś nie da rady w jedne 03.02.08, 22:57
                      Ponieważ pasożyty mogą dawać objawy w sposób bezpośredni (zaburzenia jelitowe)
                      lub pośredni (konsekwencja toksyn, uszkodzeń narządów) - faktycznie przy
                      większości dolegliwości należałoby przeprowadzić badania kału. To tania i
                      nieinwazyjna diagnostyka. Na pewno odpowiedzialny lekarz zanim poda dziecku
                      steryd (w ciemno) powinien starać się wykluczyć pasożyty.
                      O konsekwencji sterydów nie musimy sobie tu pisać, prawda?
                      Zaczyna sie też nieśmiało pisać o zależności wziewów sterydowych z występowaniem
                      chorób jelita grubego... No ale decyzje lekarzy to sprawa ich sumienia. Moim
                      zamiarem jest choć trochę uświadomić matki, dodam, ze nigdy nie straszę ich tym
                      co wiem o sterydach i innych lekach szafowanych bez ograniczeń i diagnostyki..
                      Zalecam jedynie badania, ot i co.

                      Myli sie Pan. Na forum alergie trafiają matki albo z bardzo świeżym podejrzeniem
                      alergii, albo matki bezskutecznie leczone (o ile alergię się leczy) przez lekarzy.
                      Jest bardzo dużo matek niemowlaków.
                      Przypadków "ciężkich" alergii wcale nie jest dużo. Częściej to nietolerancje
                      pokarmowe, objawy skórne, rzadziej astma (choć też) i inne objawy jak już
                      pisałam wcześniej.


                      Bardzo mało matek leczy swoje dzieci na wirtualne robale. Leki (na obłe,
                      płaskie, pierwotniaki) w Polsce są na receptę. Przecenia Pan możliwości matek.

                      Tak o nią mi chodziło, o "biblię parazytologów". Mimo, ze z wieloma tezami sie
                      nie zgadzam. Dodam, ze przeżyłam także małe rozczarowanie labem przy zespole
                      Pana Profesora na AM w Poznaniu.. Poza tym jest jeszcze Dziubek i Zarnowska,
                      znów nie pamiętam tytułu. Sporo też jest w "Zakażeniach i Zarażenia człowieka"
                      (Wyd Lek. PZWL, W. Magdzik, D. Naruszewicz-Lesiuk). Niestety wszędzie odradzam
                      sugerowanie się dawkami. W mojej ocenie sa już nieskuteczne.
                      Ta ostatnia jest tzw. kieszonkowa - łatwo się czyta i szuka.
                      Nie pamiętam daty wydania tego wstępu. Przez 3 miesiące, kiedy córka leżała na
                      działdowskiej przeczytałam tam wszystko co było. Dziecko jadło tylko przez sen,
                      żeby jakoś przetrwać czytałam nocami, karmiąc ją godzinami po 100 ml...
                      Nutramigenu. To szpital AM, było tam mnóstwo książek, ale ten wstęp do pediatrii
                      zrobił na mnie wrażenie. Nie robiłam notatek, nie miałam jak.

                      A co do diagnostyki na serio - puszczę w osobnym poście. Bo to nie będzie krótkie.
                      Zanim jednak Pan tam zerknie polecam ten post:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=36510587&a=37002826
                      Jest stary i nie wymyślony na potrzeby tej dyskusji. Dodam też, że jest wielkim
                      skrótem tego co się działo przez ponad 30 lat mojego życia. Dzieli nas Panie
                      Doktorze - 10 lat. Równo.
                      I oczywiście podejście do medycyny. Moje laickie, Pana ukształtowane przez
                      akademików. Liczę, że kiedyś Panu się coś z tego tu wątku jednak przyda.
                      • mikolaj_danko Re: w dwóch ratach, bo coś nie da rady w jedne 04.02.08, 23:59
                        > większości dolegliwości należałoby przeprowadzić badania kału. To tania i
                        > nieinwazyjna diagnostyka. - ile razy, aby uznać, że są lub nie ma?

                        > steryd (w ciemno) powinien starać się wykluczyć pasożyty - jeżeli chodzi o steryd ogólnie, to owszem, jak i każde inne zakażenie.

                        > Jest bardzo dużo matek niemowlaków. - i u większości z nich (wszystkich??) objawy mijają po wyleczeniu robaków?

                        > Bardzo mało matek leczy swoje dzieci na wirtualne robale. Leki (na obłe,
                        > płaskie, pierwotniaki) w Polsce są na receptę. - czy bardzo mało, czy bardzo dużo, o tym nie mamy pojęcia sigvaris. Oczywiście nie robią tego na własną rękę (przynajmniej w większości), tylko wg zalecenie doktorów.

                        A propos Żarnowskiej, to właśnie ona uważa, że bardzo łatwo znaleźć robala tam gdzie go nie ma.

                        > akademików. Liczę, że kiedyś Panu się coś z tego tu wątku jednak przyda. - napewno.
                        • sigvaris Re: w dwóch ratach, bo coś nie da rady w jedne 10.02.08, 23:24
                          Panie Mikołaju, jesteś ekspertem. To zobowiązuje. Poczytaj i tu i tam..
            • sigvaris Re: i dalej 28.01.08, 01:29

              kerstink się oburza:
              "Przeraza mnie Pan. Zalozmy, ze problem jest marginalny (a nie jest), to osoba
              dotknieta przychodzac do Pana na wizyte, i to w majacym znaczenie w skali kraju
              placowce, ma po prostu przechlapane. Szuka porade tam, gdzie 'marginalne'
              problemy ignoruja. Dziecko odsylane jest z 'onanizmem wczesnodzieciecym', z
              'astma', z 'alergia'; rodzic traci kase i zdrowia, bo jedno z podstawowych
              prostych badan po prostu nie wykonano" - ok. może faktycznie przesadziłem z tym
              "marginalnym" napewno nie jest marginalny dla tych których spotkał, ale będę się
              upierał, że w skali całej populacji występuje b. rzadko jeżeli chodzi o niemowlęta.

              Pan nas prosi o info. Tym razem ja poproszę o odwołanie się do konkretnych badań
              przeprowadzonych na niemowlętach, które faktycznie udowadniają postawioną przez
              Pana tezę. Proszę odesłać mnie do badań, które przeprowadzano na niemowlętach,
              które potwierdziło by, ze nie występują u nich robaczyce. Na jak dużej populacji
              przeprowadzono takie badania? W jakich krajach?


              "Za malo tez logiki w tym co Pan pisze. Problem jest rozpoznawany w innych
              krajach, i ma sie zatrzymac na granice z Polska ?" - a jak jest w Niemczech,
              odrobaczają rutynowo dzieciaki, też uważają że nie ma alergii tylko są
              robaczyce? Gdzie mogę znaleźć informacje mówiące, że parazytozy są głównym
              problemem pediatrii w krajach uprzemysłowionych?


              Cytuję na szybko przykłady:

              *****

              Ann Allergy Asthma Immunol 1998;81:261–265.

              allergy.edoc.com/1998_archives/pdf/sep_98/261.pdf

              "Dzieci zainfekowane lambliami wykazują wyższy poziom specyficznego IgE
              przeciw alergenom pokarmowym w porównaniu z dziećmi nie zarażonymi
              pasożytami, jak również w porównaniu z dziecmi zarżzonymi pasozytami innymi
              niz lamblie(...) Rezultaty te pokazują oczywistą zależność pomiędzy lambliozą
              i alergią, prawdopdodobnie dlatego, że infekcja przez tego pierwotniaka
              wzmacnia wrażliwość na alergeny pokarmowe na skutek zwiększenia przenikania
              tych alergenów do krwi przez uszkodzoną śluzówke jelit."

              ******

              Ann Allergy. 1993 Mar;70(3):210-3.

              www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&list_uids=8452315


              "40% dzieci uczulonych na mleko krowie było zainfekowanych lambliami."

              *****

              Med Interne. 1981 Oct-Dec;19(4):367-72.

              www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&list_uids=7336098



              "U pacjentów z syndromem alergicznym i lamblią najczęstszymi alergenami były
              mikroorganizmy (Colibacillus, Staphylococcus) oraz białka w pożywieniu
              (zwłaszcza wieprzowina)."
              Dodam, ze dieta bogata w mięso dotyczy głównie krajów uprzemysłowionych.
              *****

              Ann Intern Med. 1965 Mar;62:564-9. Related Articles, Links

              www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&list_uids=14263104


              Tu niestety nie ma nawet abstraktu. Za to tytuł mówi sam za siebie:

              ALIMENTARY HYPERSENSITIVITY INDUCED BY GIARDIA LAMBLIA; REPORT OF A CASE OF
              ACUTE MEAT INTOLERANCE.

              "Pokarmowa nadwrażliwośc spowodowana lamblią: raport przypadku ostrej
              nietolerancji mięsa."

              ******
              Ale to mała próbka, mogę poszukać więcej.
              kubona pisze:
              "że cysty lamblii jakiś czas temu były w
              wodzie. tej zwykłej, kranowej w której się kąpiemy, płuczemy zeby,
              myjemy rece. w ilu miastach w Polsce taka sytuacja miała miejsce?" - pojęcia nie
              mam, ale w zeszłym roku w jednym z kąpielisk wykryto przecinkowca cholery, w ilu
              kąpieliskach w Polsce taka sytuacja miała miejsce?, nie wiem, ale to jeszcze nie
              powód, żeby każde dziecko z biegunką badać w kierunku cholery. Woda pitna jest
              badana w kierunku cyst lamblii również.

              Nie parodiujmy, Panie Doktorze. Cholera ma bardzo jednoznaczne objawy. Lamblioza
              zaś nieswoiste... Więc jest dużo trudniejsza do "wszczynania rabanu". Jej
              zarażenie może byc niespektakularne przez lata. A co do lamblii w kranówie w
              Wa-wie - odsyłam do archiwum "Życia Warszawy" z bodaj lat 88/93. Można wiele
              przeczytać.

              Raczek 789 cytuje prof. Szczeklika: ""Niekiedy w przebiegu lambliozy mogą
              wystąpić rzedko spotykane i
              niebezpieczne objawy, ustępujące po przeprowadzeniu leczenia. Z
              własnych spostrzeżeń mogę tu wymienić: napady dychawicy oskrzelowej,
              odwapnienie kręgu lędźwiowego (...) lub występowanie padaczki. (...)
              Toteż w każdym niejasnym przypadku zawsze należy badać chorego w
              kierunku lambliozy." - nie mogę się nie zgodzić, w każdym niejasnym przypadku
              należy brać pod uwagę również pasożyty.

              O ile się je (cytuje) "zacznie" diagnozować, prawda Panie Doktorze?
              U raczek było tak, ze nie diagnozowano dziecka w tym kierunku. Zalecono
              psychotropy (u nas także).
              • mikolaj_danko Re: i dalej 29.01.08, 22:57
                > Pan nas prosi o info. Tym razem ja poproszę o odwołanie się do konkretnych bada
                > ń
                > przeprowadzonych na niemowlętach, które faktycznie udowadniają postawioną przez
                > Pana tezę. Proszę odesłać mnie do badań, które przeprowadzano na niemowlętach,
                > które potwierdziło by, ze nie występują u nich robaczyce. Na jak dużej populacj
                > i
                > przeprowadzono takie badania? W jakich krajach? - jak do tej pory w medycynie, tak jak w prawie, obowiązuje zasada domniemania niewinność a nie winy. Z badań na dzieciach młodszych to np: Gupta et al., 1982, i później w 1986 - badanie z Gwatemali - u niemowląt do 6 m.ż < 2%, 6-12 m-c - już 7%; Lindo et al. 1998 - na Jamajce u dzieci poniżej 3 roku życia - 5%; w Hiszpani Garcia et al., 1989 u dzieci do 2 roku życia 4%. Generalnie w Europie badań na niemowlętach nie ma.

                > allergy.edoc.com/1998_archives/pdf/sep_98/261.pdf; www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&lis
                > t_uids=8452315 - lamblioza nasila alergie, to pewne, co do wyników serologii, nigdzie nie jest napisane, że te Dzieciaki miały objawy jakiekolwiek, badanie dotyczy dzieci ze slumsów Wenezueli, przypuszczam, że gdyby je przebadano w kierunku innych chorób wynikających ze złych warunków bytowych, pewnie były by również obecne.

                > www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&lis
                > t_uids=7336098 - badanie rumuńskie i też na biedocie w dodatku dorosłej. Ciekawe jakie są u nich najczęstsze alergeny u pacjentów bez lamblii?

                > Ale to mała próbka, mogę poszukać więcej. - poszukaj, bardzo proszę...

                > U raczek było tak, ze nie diagnozowano dziecka w tym kierunku. - to błąd.
                Zalecono psychotropy (u nas także). - zaraz psychotropy...
                • sigvaris Re: i dalej 30.01.08, 01:47
                  OK. Jak znajdę czas. Co widac po godzinie postu nie jest takie łatwe.

                  Sam Pan widzi jednak, ze nie ma badań WYKLUCZAJĄCYCH możliwość chorób
                  odpasożytniczych u niemowląt w krajach wysokorozwiniętych. Ale ich nie ma, bo de
                  facto niewiele wiemy o pasożytach, czasami nawet o drodze przenoszenia, cyklach
                  rozwojowych, penetracjach organizmu żywiciela, skali zarażeń (był ciekawy
                  artykuł o pasożytach w ostatnim Wproście, ale o zwierzęcych - tam pada teza, że
                  mało wiemy o pasożytach generalnie i o ich życiu - rzucam jako ciekawostkę, nie
                  temat do przedmiotowej dyskusji).
                  Ich nie ma, bo medycyna współczesna skupiła się na innych "drogach"..
                  Słyszałam kiedyś taką historię, ze spotkało się dwóch największych badaczy nad
                  bakteriami. To był schyłek ich życia. I mówią do siebie tak:
                  - przegraliśmy nasz e życie,
                  - tak, bo bakterie - to bakterie - a problem jest w środowisku!
                  - na mojej zdrowej skórze ręki są bakterie straszne i nic, na uszkodzonej mogą
                  doprowadzić do jej amputacji,
                  - wpakowaliśmy ludzi na mieliznę medycyny. Bo problem jest w środowisku, nie w
                  bakteriach. To duży skrót tego, co usłyszałam od pewnego lekarza.

                  Wracając (choć pozornie) do pasożytów.
                  Badań nie ma.
                  Ale teza jest: "pasożytów nie może być u niemowlaka, który nie raczkuje". Dlaczego?

                  A gdybym ja uwierzyła w te tezę? Gdzie byłabym teraz z moim dzieckiem?
                  Forum znów pokazuje, ze nie jestem odosobnionym przypadkiem. Było już kilkoro
                  dzieci z wykrytą lambliozą w wieku 3 msc. Leczenie przynosiło zawsze poprawę ich
                  stanu zdrowia. Były tez 4 msc, i 5-cio ..A u ilu z tych dzieci, które badano
                  "nie trafiono" w cykl? W dany fragment (cysta może być i jedna w stolcu (nie ma
                  reguł u tego pierwotniaka), ale próbka nie musi być pobrana akurat tam, gdzie
                  ona sobie "siedzi", prawda?)...

                  To oczywiście gdybanie. Ale skoro gdybamy, że lamblie u niemowląt to sporadyczne
                  przypadki. Pogdybajmy w drugą stronę: a jeśli bardziej niż sporadyczne (!!!), bo
                  badania są ułomne, przypadkowe, źle zrobione, itd?
                  Niech Pan otworzy się na tę drugą stronę. Ona jest równie prawdopodobna.


                  Co do leków. Pierwszym podejrzeniem u mojego dziecka (poza "skazą") była
                  padaczka (krzyżowanie nóżek, silne pocenie się). Córka miała 4 msc. Drugim
                  porażenie mózgowe (dodatkowo było obniżone napięcie mięśniowe w rączkach,
                  wzmożone w nóżkach, 10 Abgar). Trzecim onanizm w wieku 4,5 msc. Nie wykluczano,
                  że dziecko ma skłonność do zamykania się, nie wykazywało zainteresowania
                  otoczeniem i choć było zbyt wcześnie kilku lekarzy sugerowało dalsze obserwacje
                  w kierunku autyzmu. Wysłano nas od specjalisty do specjalisty..
                  W sumie zanim doszłam do celu - byłam w 3 szpitalach z dzieckiem (w tym CZD) i u
                  kilkunastu, może nawet więcej lekarzy, profesorów różnych dziedzin (nefrolog,
                  neurolodzy, gastrolodzy, pediatrzy, dermatolodzy, ginekolog dziecięcy,
                  przychodnia chorób metabolicznych i ... w końcu odesłano nas z dzieckiem do
                  psychologa dziecięcego i seksuologa..) Obłęd.
                  Nie jestem w stanie nawet spod palca wymienić ile badań zrobiono dziecku. Ile
                  dostałam zaleceń i leków.. Na szczęście na żaden się nie zdecydowałam. Nie mogę
                  nawet o tym pisać teraz.
                  • mikolaj_danko Re: i dalej 01.02.08, 20:02
                    W dany fragment (cysta może być i jedna w stolcu (nie ma
                    reguł u tego pierwotniaka), ale próbka nie musi być pobrana akurat tam, gdzie
                    ona sobie "siedzi", prawda?) - moim zdaniem to troszkę przesada, teoretycznie jest to możliwe ale to na zasadzie, że wszystko jest możliwe...

                    >Pogdybajmy w drugą stronę: a jeśli bardziej niż sporadyczne (!!!), b
                    > o
                    > badania są ułomne, przypadkowe, źle zrobione, itd?
                    > Niech Pan otworzy się na tę drugą stronę. Ona jest równie prawdopodobna. - będę się upierał, że to popadanie w paranoję, prowadzące do robienia tysięcy badań kału u dziecka z byle powodu.
                    • sigvaris Re: i dalej 03.02.08, 23:08
                      Jest możliwe i Pan o tym wie. To tak jak szukanie w kilogramie maku kilku ziaren
                      sezamu. Jeśli go zmieszam i szklanką nabiorę jakąś cześć mieszanki
                      prawdopodobieństwo, ze znajdzie Pan tam ziarno sezamu jest b. małe. W rachunku
                      prawdopodobieństwa byłam kiedyś dobra.


                      Panie Doktorze - jakie "robienie tysięcy badań u dziecka z byle powodu"? Co Pan
                      pisze? Na tysiąc dzieci na forum alergie może kilkoro miało zlecane badania
                      kału. Za to każde dostawało Zyrtec, Claritine, wziewy.. Z jakiego "byle powodu"?
                      Mowa tu o ciężkiej chorobie jaką jest alergia lub AZS (Panie Doktorze, proszę
                      zerknąć na tytuł tego postu!)
                      Proszę nie bagatelizować tematu. Przy takim podejściu szkoda tu naszego czasu.
                      Matce z dzieckiem na ręku z AZS też Pan powie, ze przyszła do Pana z byle
                      powodu? Matce, która ma u dziecka kolejne zapalenie płuc i kilka antybiotyków
                      pod rząd u dziecka też Pan powie, że ma byle powód?
                      Wątek nie dotyczy przypadków z byle powodu.
                      Zdrowie nie należy generalnie do "byle powodu" to najwyższa wartość jaką mamy.
                      • mikolaj_danko Re: i dalej 05.02.08, 00:08
                        Panie Doktorze - jakie "robienie tysięcy badań u dziecka z byle powodu"? Co Pan
                        pisze? Na tysiąc dzieci na forum alergie może kilkoro miało zlecane badania
                        kału. Za to każde dostawało Zyrtec, Claritine, wziewy.. Z jakiego "byle powodu"?
                        Mowa tu o ciężkiej chorobie jaką jest alergia lub AZS (Panie Doktorze, proszę
                        zerknąć na tytuł tego postu!) - przyznam, że już dawno zapomniałem jaki był tytuł pierwszego postu. Ja się odnoszę nawet nie do Twoich wypowiedzi sigvaris, ale do różnych komentarzy forumowiczek, które zaczerpnęły jakąś tam wiedzę z forum "alergie" i które polecają badanie w kierunku robaków 10x, albo i więcej u dzieci z objawami, napewno nie pierwszoplanowymi w przypadku parazytoz i mogącymi wynikać z tysiąca innych przyczyn. Ja cały czas się uważam, że trzeba o robalach pamiętać, nie chcę jednak, żeby matki wynosiły z forów jeden kierunek myślenia, na temat dolegliwości dziecka. A obawiam się, że niektóre wypowiedzi mogą je do tego skłonić. A jak sama wiesz pod objawy robaczycy można według niektórych podciągnąć każdą dolegliwość dziecka, łącznie z błahymi.
                        • kerstink Re: i dalej 05.02.08, 07:55
                          > wynikać z tysiąca innych przyczyn. Ja cały czas się uważam, że trzeba o robala
                          > ch pamiętać, nie chcę jednak, żeby matki wynosiły z forów jeden kierunek myślen
                          > ia, na temat dolegliwości dziecka. A obawiam się, że niektóre wypowiedzi mogą j
                          > e do tego skłonić. A jak sama wiesz pod objawy robaczycy można według niektóryc
                          > h podciągnąć każdą dolegliwość dziecka, łącznie z błahymi.

                          Oby tak bylo, ze matki taka wiedze wynosza - to tak dla rownowagi do tego, co
                          potem uslysza u lekarza, ze maja sie pogodzic z alergia. Jeszcze lepiej bybylo,
                          gdyby te matki mialy wieksza swiadomosc dot. jadlospisu swoich dzieci, wtedy
                          pasozyty nie beda chcialy zamieszkac w organizmie. A zla dieta jest rowniez
                          przyczyna sporej czesci tych tysiaca innych dolegliwosci.
                          • mikolaj_danko Re: i dalej 09.02.08, 15:13
                            > gdyby te matki mialy wieksza swiadomosc dot. jadlospisu swoich dzieci, wtedy
                            > pasozyty nie beda chcialy zamieszkac w organizmie. - nie ma diety, która uchroni przed pasożytami. Natomiast świadomość dotycząca diety powinna być większa - masz rację.
                            • kerstink Re: i dalej 09.02.08, 18:04
                              > > pasozyty nie beda chcialy zamieszkac w organizmie. - nie ma diety, która
                              > uchroni przed pasożytami.

                              Sa ziola etc. za pomoca ktorych mozna sie pozbyc problemu, wiec jakas
                              profilaktyka jest mozliwa. Nie mowie o malarii.
                              • sigvaris Re: Dieta 10.02.08, 00:38
                                Panie Doktorze,
                                - eliminacja mleka (pęd na jogurciki, actimele, serki, płatki z czekoladą i
                                mlekiem) - nie sposób wymienić tych wszystkich produktów, gdzie jest mleko, a
                                które podaje się dzieciom co i rusz.
                                - pęd na słodkie jedzenie (płatki, jogurciki, serki, słodycze, dżemy, nutelle,
                                soczki, słoiczki z owocami) - nie sposób wymieniać. Pasożyty lubią słodkie :)
                                - pęd na gluten (jest już prawie wszędzie także, bo dodawany do batonów
                                czekoladowych, mania białych bułek pszennych..). Dzieciom zaraz po wprowadzeniu
                                glutenu podaje się go często do każdego posiłku.

                                A przecież mamy:
                                - cudowne kasze: jaglaną, gryczaną, proso boliwijskie, ziarno amarantusa,
                                tapiokę - gdzie podziały sie te produkty w naszej diecie, a zwłaszcza w diecie
                                dzieci?
                                - soki ze świeżej marchwi,świeżej podkreślę (Kubuś= cukier znowu), pity na
                                czczo ma działanie przeciwpasożytnicze
                                - sok spod kapusty kiszonej (jak z marchwi), zapobiega zaparciom, poza wszystkim
                                - oleje dodawane do gotowych np. kasz:
                                ^ z wiesiołka - cudnie leczy skórę
                                ^ z orzecha włoskiego - działanie przeciwpasożytnicze
                                ^ z pestek winogron - j.w.
                                ^ z pestek dyni - j.w.
                                ^ z sezamu - świetny też przy zaparciach
                                Są pestki dyni o działaniu przeciwpasożytniczym. Nawet winogrona...

                                W Indiach gdyby nie dieta ludzie chyba marliby od pasożytów. A jednak wiadomo,
                                że to dieta ich chroni. Zwłaszcza przyprawy. Przypomnijmy kilka:
                                - majeranek
                                - tymianek
                                - kardamon
                                - cynamon
                                - goździki
                                - kminek

                                No i woda. Wprowadzanie maluchom soczków (typu bobo friut - które nie są
                                "rozpuszczalnikiem", choć picie powinno nim być, jego pH jest zbliżone do pH
                                coca coli - prosze sprawdzić phmetrem :) - to jakiś szał na zakwaszanie
                                organizmów maluchów i brak ich prawidłowego nawadniania. Pasożyty lubią
                                środowisko kwaśnie. Jeśli już podaje się wodę to z glukozą... Albo jeśli już to
                                z cukrowymi dodatkami pt. herbatka.. Woda, którą powinniśmy pic powinna mieć pH
                                zbliżone do pH naszej krwi - 7,5 pH. Ilu producentów wody podaje takie info na
                                butelkach?
                                Wody mineralizowane są de facto koloidem nie rozpuszczalnikiem.. Skąd u małych
                                dzieci kamienie w nerkach? Jak mają się wchłaniać składniki odżywcze z
                                pożywienia, kiedy nie wprowadzimy do naszego ciała wody (czyli rozpuszczalnika)?
                                Jak ma się ta woda wymieniać w naszym organiźmie (70% masy ciała) jak zapominamy
                                o jej faktycznej roli?
                                Przecież przy braku tego wchłaniania i czyszczenia dochodzi do odkładania się
                                toksyn, nadmiarów różnych pierwiastków z pożywienia.

                                To tak w mega skrócie. Jesteśmy tym co jemy i pijemy. Gdyby lekarze kładli
                                większy nacisk na żywienie dzieci i niemowląt może mieliby mniej pracy, ale za
                                to ile więcej satysfakcji z leczenia :)
                                • mikolaj_danko Re: Dieta 10.02.08, 13:19
                                  Czyli u dzieci które stosują taką dietę (można ją nazwać hipoalergiczną...) możemy nie myśleć o robakach? Dlaczego akurat gluten ma tuczy robaki?
                                  mania białych bułek pszennych.. - to już uwarunkowanie tradycyjno/kulturowe.

                                  > - cudowne kasze: jaglaną, gryczaną, proso boliwijskie, ziarno amarantusa,
                                  tapiokę - gdzie podziały sie te produkty w naszej diecie, a zwłaszcza w diecie
                                  > dzieci? Co do tych trzech ostatnich - to chyba nigdy nie zagosciły w naszej diecie, trudno więc mówić że gdzieś się podziały.

                                  > - soki ze świeżej marchwi,świeżej podkreślę (Kubuś= cukier znowu), pity na
                                  czczo ma działanie przeciwpasożytnicze
                                  - sok spod kapusty kiszonej (jak z marchwi), zapobiega zaparciom, poza wszystki
                                  > m
                                  > - oleje dodawane do gotowych np. kasz:
                                  ^ z wiesiołka - cudnie leczy skórę
                                  ^ z orzecha włoskiego - działanie przeciwpasożytnicze
                                  ^ z pestek winogron - j.w.
                                  ^ z pestek dyni - j.w.
                                  ^ z sezamu - świetny też przy zaparciach
                                  > Są pestki dyni o działaniu przeciwpasożytniczym. Nawet winogrona.. - pojęcia nie mam w jakim mechanizmie w/w mają mieć działanie przeciwpasożytnicze i nie jestem przekonany, czy wogóle
                                  takie mają.

                                  > W Indiach gdyby nie dieta ludzie chyba marliby od pasożytów. A jednak wiadomo,
                                  > że to dieta ich chroni. Zwłaszcza przyprawy. - i tak mrą od pasożytów i innych chorób zakaźnych. Co do przypraw to faktycznie działają przeciwinfekcyjnie (zwłaszcza ostre). Mają jednak wady, sprzyjając owrzodzeniom i nowotworom przewodu pokarmowego.

                                  > No i woda. Wprowadzanie maluchom soczków (typu bobo friut - które nie są
                                  > "rozpuszczalnikiem", choć picie powinno nim być, jego pH jest zbliżone do pH
                                  > coca coli - prosze sprawdzić phmetrem :) - to jakiś szał na zakwaszanie
                                  > organizmów maluchów i brak ich prawidłowego nawadniania. Pasożyty lubią
                                  > środowisko kwaśnie. - w takim razie najlepiej byłoby im w żołądku. Część enzymów trawiennych działa dopiero w środowisku kwaśnym. W dwunastnicy treść p.pokarmowego jest zobojętniana. W dalszej części p.pok. głównie jelicie grubym może dochodzić do jej zakwaszenia przez procesy fermentacji z udziałem bakterii

                                  > o
                                  > z cukrowymi dodatkami pt. herbatka.. Woda, którą powinniśmy pic powinna mieć pH
                                  > zbliżone do pH naszej krwi - 7,5 pH. Ilu producentów wody podaje takie info na
                                  > butelkach?
                                  > Wody mineralizowane są de facto koloidem nie rozpuszczalnikiem.. Skąd u małych
                                  > dzieci kamienie w nerkach? - ze względu na zaburzenia regulacji gospodarki wapniowo-fosforanowej. Dietą nie da sie spowodować kamicy u dzieck, które nie ma do tego predyspozycji.

                                  > Jak mają się wchłaniać składniki odżywcze z
                                  > pożywienia, kiedy nie wprowadzimy do naszego ciała wody (czyli rozpuszczalnika)
                                  > ?
                                  > Jak ma się ta woda wymieniać w naszym organiźmie (70% masy ciała) jak zapominam
                                  > y
                                  > o jej faktycznej roli? - nasz organizm doskonale sobie radzi z wydobyciem wody z soczków, coca-coli, mleka. Picie wody destylowanej wcale nie jest dobrym pomysłem.

                                  > Przecież przy braku tego wchłaniania i czyszczenia dochodzi do odkładania się
                                  > toksyn, nadmiarów różnych pierwiastków z pożywienia - wybacz sigvaris, ale to jest hasło, slogan, który nic nie mówi.

                                  > To tak w mega skrócie. Jesteśmy tym co jemy i pijemy. Gdyby lekarze kładli
                                  > większy nacisk na żywienie dzieci i niemowląt może mieliby mniej pracy - niestety zalecenia żywienia dzieci, muszą być dostosowane do możliwości ich stosowania.
                                  • sigvaris Re: Dieta 10.02.08, 22:03
                                    U dzieci, które są zdrowo odżywiane problem powinien być mniejszy co do
                                    przebiegu parazytoz.
                                    Gluten - czyżbym napisała, że tuczy pasożyty? Na pewno dieta oparta na glutenie
                                    nie sprzyja regeneracji kosmków jelitowych po parazatozach i generalnie nie jest
                                    zdrowa dla małych dzieci. Organizmy źle odżywiane będą też miały niższą
                                    odporność nie tylko na zakażenia, ale też i zarażenia. Co do tego chyba nie mamy
                                    odmiennych opinii?

                                    Jeśli nie ma Pan o czymś pojęcia (jak Pan pisze) - to też będzie Pan to oponował
                                    tylko z tego powodu, że nie ma Pan pojęcia?
                                    Proszę zerknąć do historii medycyny. Konwencjonalna, obecna nie odrzuciła
                                    wszystkiego, co lekarze zrobili w przeszłości w leczeniu chorych.

                                    Nie wymieniłam ani jednej ostrej przyprawy. Sądzę, że nie jest to dyskusja w
                                    temacie.

                                    Nie napisałam, ze lubią środowisko skrajnie kwaśne (0 pH- 2,4 pH). Nie żyją w
                                    kwasie solnym (0 pH), tylko w ludziach...

                                    Napisała Pan: "ze względu na zaburzenia regulacji gospodarki
                                    wapniowo-fosforanowej. Dietą nie da sie spowodować kamicy u dzieck, które nie ma
                                    do tego predyspozycji". Skoro może mieć predyspozycje, dlaczego dietą nie
                                    przeciwdziałać tym predyspozycjom? Nie od dziś wiadomo, że dieta jest najlepszym
                                    lekarstwem. A lepiej chyba przeciwdziałać dietą, niż być poddawanym zabiegom
                                    chirurgicznym lub dawać leki maluchom.

                                    A kto tu mówi o wodzie destylowanej!? Przecież jej pH jest ok. 5,8 pH. Mowa tu o
                                    wodzie zbliżonej do do pH krwi lub śliny (7-7,5 ph). Proszę link:
                                    pl.wikipedia.org/wiki/Skala_pH
                                    Po co kazać organizmom "WYDOBYWAĆ" wodę? Z soków, z herbatek? Zwłaszcza u małych
                                    dzieci? Czy nie lepiej nie zmuszać ich do dodatkowego wysiłku i zwyczajnie im tę
                                    wodę podać?
                                    Nasz organizm jest cudnie skonstruowany, ale czy nie powinniśmy czasami zrobić
                                    czegoś właśnie dla jego lepszego funkcjonowania?
                                    Boimy się kwaśnych deszczy 5,6 pH dla naszej skóry i karoserii naszych
                                    samochodów...a nie mamy mówić o soczkach dla niemowląt, które mają ok 3 pH?

                                    Napisał Pan: "niestety zalecenia żywienia dzieci, muszą być dostosowane do
                                    możliwości ich stosowania" - a co jest takiego niemożliwego w propagowaniu
                                    zdrowej diety przez lekarzy?

                                    Kiedy rozmawiałam z ludźmi z tzw. "pokolenia nie do zdarcia".. Ludzie urodzeni
                                    przed wojną. Wielu z tych 80-latków opowiadało mi, o tym że dzieciństwo kojarzy
                                    im się:
                                    - z kaszą jaglaną i gryczaną, olejem lnianym, rzepakowym, olejem sezamowym, zupą
                                    dyniową, czosnkiem, cebulą, tranem podawanym łyżkami (bez dodatków chemicznych w
                                    postaci smaku pomarańczy!!), wodą zamiast herbaty, czy kakao, kapustą kiszoną,
                                    ogórkami kiszonymi, czarnym chlebem (żytnim), żurkiem z majerankiem, warzywami
                                    (soczewica, bób, kapusta, rzepa, groch, fasola). Na dalszym miejscu wymieniano
                                    mięso (okres biedy: podawano głównie króliki, gołębie w tym obszarze moich
                                    zainteresowań, o czym dalej), mleko (raczej mleko zsiadłe- nie było lodówek i
                                    pasteryzacji) i przetwory mleczne na końcu (wtedy były to głównie biały ser z
                                    mleka zsiadłego)... Białe pieczywo było wtedy ledwie dostępne. Dodam, wiem, ze
                                    wymieniłam gluten wcześniej - ale on bywał, nie był na wciąż.
                                    Cukier należał do rarytasów i był od święta.
                                    Oczywiście możemy wejść dalej w dyskusję o ich dalszym trybie życia, które potem
                                    zostało już zmienione przez ustrój i inne czynniki. Mnie chodzi o dzieciństwo. U
                                    tych ludzi nie było alergii w dzieciństwie. Czyżby tez nie było pasożytów?
                                    Objawy są praktycznie tożsame. Dodam, że głównie miałam dostęp w tym wywiadzie
                                    do ludzi z okręgu Górnego Śląska (Katowice, Bytom, Chorzów, Siemianowice,
                                    Tychy)- gdzie zwłaszcza w okresie ich dzieciństwa warunki cywilizacyjne i
                                    zanieczyszczenie środowiska było porównywalne do tego dzisiaj, jak nie gorsze.


                                    Staram się kierować i googlami (jak strony WHO) i własnymi poszukiwaniami. Nie
                                    jestem lekarzem. Co ponownie podkreślę. Ale patrzenie na świat jedynie przez
                                    pryzmat googli nie jest dla mnie obowiązującą odpowiedzią na to co dolega naszym
                                    dzieciom...
                                    Moje "badania" i poszukiwania są laickie. Ale nie sądzę, żeby były całkiem
                                    pozbawione sensu. Zwłaszcza, że medycyna konwencjonalna nie daje tu alternatywy.
                                    Upsss sorry, daje: wziewy, sterydy, antybiotyki, antyhistaminy i oczywiście
                                    nadzieję, że kiedyś z tego się "wyrośnie".
                                    Jak się wyrośnie, to zaczną się inne problemy, ale to już na inne forum.
                                    • mikolaj_danko Re: Dieta 13.02.08, 00:00
                                      > Na pewno dieta oparta na glutenie
                                      > nie sprzyja regeneracji kosmków jelitowych po parazatozach generalnie nie jest zdrowa dla małych dzieci - tym które mają alergie na gluten, celiakię napewno nie sprzyja. Żadko diata jest "oparta na glutenie".

                                      > Organizmy źle odżywiane będą też miały niższą
                                      odporność nie tylko na zakażenia, ale też i zarażenia. Co do tego > chyba nie mamy odmiennych opinii? - nie mamy.

                                      > Proszę zerknąć do historii medycyny. Konwencjonalna, obecna nie odrzuciła wszystkiego, co lekarze zrobili w przeszłości w leczeniu chorych. - oczywiście, że nie wiele metod przyjęła wyjaśniając mechanizm ich działania. Do tych, których działanie jest niepewne i niewyjaśnione podchodzi sceptycznie.

                                      > lekarstwem. A lepiej chyba przeciwdziałać dietą, niż być poddawanym zabiegom
                                      > chirurgicznym lub dawać leki maluchom. - jasne, o ile da się przeciwdziałać.

                                      > A kto tu mówi o wodzie destylowanej!? Przecież jej pH jest ok. 5,8 pH - kwestia dyskusyjna, bo wg mnie właśnie 7.

                                      > tych ludzi nie było alergii w dzieciństwie. Czyżby tez nie było pasożytów?
                                      Objawy są praktycznie tożsame. Dodam, że głównie miałam dostęp w tym wywiadzie
                                      do ludzi z okręgu Górnego Śląska (Katowice, Bytom, Chorzów, Siemianowice,
                                      > Tychy)- gdzie zwłaszcza w okresie ich dzieciństwa warunki cywilizacyjne i
                                      > zanieczyszczenie środowiska - wątpię, żeby warunki cywilizacyjne na Śląsku przed wojną były porównywalne do dzisiejszych. Zanieczyszczenie środowiska - chyba nie dysponujemy mierzalnymi danymi z tamtego okresu, może poprostu było innego rodzaju. Twoi rozmówcy mówili, że nie było wtedy pasożytów?

                                      > Po co kazać organizmom "WYDOBYWAĆ" wodę? Z soków, z herbatek? Zwłaszcza u małyc
                                      > h
                                      > dzieci? Czy nie lepiej nie zmuszać ich do dodatkowego wysiłku i zwyczajnie im tę wodę podać? - nie mam nic przeciwko wodzie sigvaris. Chociaż jeżeli chodzi o nawodnienie organizmu to herbatka równie dobrze się sprawdza, oczywiście najlepiej bez dodatku cukru.

                                      > Napisał Pan: "niestety zalecenia żywienia dzieci, muszą być dostosowane do
                                      możliwości ich stosowania" - a co jest takiego niemożliwego w propagowaniu
                                      > zdrowej diety przez lekarzy? - w propagowaniu nie ma nic niemożliwego, propagować można wszystko, ważne żeby ktokolwiek jeszcze się zastosował do tego co propagujemy.

                                      > Moje "badania" i poszukiwania są laickie. Ale nie sądzę, żeby były całkiem
                                      pozbawione sensu. - są ciekawe, to trzeba przyznać.

                                      > Zwłaszcza, że medycyna konwencjonalna nie daje tu alternatywy.
                                      Upsss sorry, daje: wziewy, sterydy, antybiotyki, antyhistaminy i oczywiście
                                      > nadzieję, że kiedyś z tego się "wyrośnie".
                                      > Jak się wyrośnie, to zaczną się inne problemy, ale to już na inne forum. - jesteś na najlepszej drodze do nobla i uwolnienia Świata od chorób - trzymam kciuki.
                                      • sigvaris Re: Dieta (gluten, dalsze uwagi odnośnie wody) 13.02.08, 12:03
                                        Panie doktorze, a jakże nie jest oparta na glutenie. Przeciętne
                                        żywienie dziecka wygląda tak:
                                        - chlebek najczesciej pszenny na śniadanie, albo płatki (m.in.owies
                                        to tez gluten),
                                        - w obiedzie makaron (gluten), panierka (z bułki tartej), czasami
                                        pizza, albo na szybko jakaś zapiekanka..
                                        - podwieczorek: często batonik na waflu
                                        - kolacja - chlebek, bułka, kanapka..
                                        Jak to ? Rzadko dieta oparta jest na glutenie?
                                        Ano jest..

                                        Hipokrates też mówił, że najlepszym lekarstwem jest dieta. O ile się
                                        nie mylę "nie wyleciał" z przysięgi..

                                        pH wody destylowanej:
                                        "Woda czysta jest lekko kwaśna a woda destylowana ma pH około 5.8.
                                        Wynika to z faktu, że w wodzie destylowanej jest rozpuszczany
                                        dwutlenek węgla z powietrza. Jest on rozpuszczany do momentu aż jego
                                        stężenie osiągnie równowagę (equilibrum) z jego zawartością w
                                        powietrzu. Oznacza to, że ilość rozpuszczona równoważy ilość
                                        przechodzącą do roztworu. Całkowita zawartość w wodzie jest
                                        określana przez stężenie w powietrzu atmosferycznym. Rozpuszczony
                                        dwutlenek węgla reaguje z wodą tworząc kwas węglowy.


                                        2 H2O + CO2 --> H2O + H2CO3 (kwas węglowy) --> (H30+) (naładowana
                                        woda zakwaszona) + (HCO3-) (naładowany jon wodoro-węglanowy)

                                        Jedynie niedawno zdestylowana woda ma wartość pH około 7, ale pod
                                        wpływem rozpuszczanego dwutlenku węgla osiąga ona lekko kwaśne pH w
                                        przeciągu kilku godzin. Dodatkowo, warto wspomnieć, że pH wody ultra
                                        czystej jest trudne do pomiaru. Wynika to z faktu, że woda ta szybko
                                        wyłapuje zanieczyszczenia, np. takie jak CO2, co wpływa na zmianę
                                        pH; ale również ma on niska przewodność, co może wpływać na
                                        dokładność pomiaru pH. Na przykład, absorpcja tylko kilku ppm
                                        dwutlenku węgla może spowodować spadek pH ultra czystej wody do 4.5,
                                        chociaż woda ta ma nadal wysoka jakość.

                                        Rodzaj napoju pH
                                        Mleko 6.5
                                        Woda destylowana 5.8
                                        Piwo 4.0-5.0
                                        Kawa 2.5-3.5
                                        Sok pomarańczowy 3.5
                                        Napoje gazowane 2.0-4.0
                                        Cola 2.5
                                        Wino 2.3-3.8
                                        (kwas żołądkowy) 1.0-2.0
                                        (kwas baterii) 1.0
                                        W porównaniu z innymi typami napojów woda dejonizowana, ma wyraźnie
                                        lekko kwaśny odczyn (pH).


                                        Źródło:
                                        [1] F. N. Kemmer; The Nalco water handbook; 2. Edition; 1988
                                        [2] www.purite.com
                                        [3] Degremont; Water treatment handbook; sixth edition; 1991
                                        [4] Osmonics Pure Water Handbook; 2. Edition; 1997
                                        • mikolaj_danko Re: Dieta (gluten, dalsze uwagi odnośnie wody) 17.02.08, 23:20
                                          Poszerzamy spktrum dyskusji, niepotrzebnie.
                                          > Jedynie niedawno zdestylowana woda ma wartość pH około 7, ale pod
                                          > wpływem rozpuszczanego dwutlenku węgla osiąga ona lekko kwaśne pH w
                                          > przeciągu kilku godzin. - wobec tego przestaje być wodą destylowaną, staje się tylko roztworem. Wiesz co się rozpuszcza w wymienionych przez Ciebie najzdrowszych wodach mineralnych, jak postoją otwarte na powietrzu przez parę godzin?
                                          Kretyńska ta dyskusja o wodzie...

                                          Co do glutenu to od wieków jest ważnym składnikiem naszej diety w postaci różnych pochodnych mąki pszennej czy żytniej.
                                      • sigvaris Re: Dieta (dalej o "badaniach" i Noblu) 13.02.08, 12:20
                                        Nie napisałam o pasożytach u ludzi, wychowywanych przed wojną lub
                                        tuż po. Takich badań nie było i wiadomo, nie da się ich
                                        przeprowadzić wstecz. Napisałam, że w tamtych latach, kiedy oni byli
                                        mali nie występowały w takim stopniu problemy z alergiami, AZS,
                                        nietolerancjami pokarmowymi itp.
                                        Napisałam, że z moich laickich obserwacji wynika, że być może dieta
                                        miała wpływ na niewystępowanie parazytoz w takiej skali jak jest to
                                        obecnie. Dla mnie skalą parazytoz nie sa jednak strony WHO, co 3-
                                        letnie obserwacje forum alergie. Moje obserwacje są ubogie, Pan
                                        powie. Racja.
                                        Jednak wiele medycznych badań równiez przeprowadzanych jest na
                                        grupach, czasami kilkuset lub kilku tysięcy ludzi i pisane są na
                                        tej podstawie wiążące zalecenia co do leczenia setek tysięcy
                                        ludzi!!!! Przez forum oceniam w tym czasie "przewinęło" się aktywnie
                                        ok. 1500 matek. Nie wiem jaka jest skala udziału "nieaktywnego". U
                                        wielu z nich problem alergii (i około "alergicznych" - wyjaśniłam
                                        ten mój skrót już wcześniej) leżał de facto w parazytozach.
                                        Oczywiście mogę brać pod uwagę tylko to, co piszą matki aktywne na
                                        forum. Choc dodam, że o tej części matek "nieaktywnych" wiem z maili
                                        do mnie. Wstydzą się często na forum pisać o "robalach" u siebie i
                                        dzieci, więc robią to często jeszcze bardziej anonimowo (via mail).
                                        Porównując więc skalę problemu (na podstawie obserwacji z forum) do
                                        tego, co działo się 60- 70 lat temu - wyciągnęłam przypuszczenia.
                                        Dotyczą one diety.
                                        I nie są sprzeczne z tym co twierdził Hipokrates. Więc nie są prawdę
                                        mówiąc żadnym odkryciem.
                                        Nobel więc mi się nie należy. Szkoda Pana kciuków.

                                        Jeśli chodzi o herbatki, to jakie Pan proponuje - zwłaszcza te bez
                                        cukru, bo o nich tu mowa? Czyżby jednak powrócił Pan na grunt ziół..?
                                        • przeciwcialo Re: Dieta (dalej o "badaniach" i Noblu) 13.02.08, 12:57
                                          Z dieta dobrze kombinujesz ale ja bym glutenu tak nie obwiniała.
                                          raczej cukry przetworzone- sacharoza-, nadmiar tłuszczów.
                                          Ludzie zawsze jedli gluten ze zbóz w postaci klusek, chleba,
                                          zacierek itp. Od swięta było mieso. Jedli groch cały, fasole,kasze
                                          rózne- mój ojciec często wspomina jaglana i peczak- kapuste kiszona
                                          i zwykła, ziemniaki i buraki.No i kwasne mleko.
                                          Zdrowa dieta to zdrowy organizm o prawidłowo pracujacym układzie
                                          odpornosciowym. Robale z reguły dokuczaja osobom o obnizonej
                                          odpornosci ( powód obojetny).
                                          • sigvaris Re: Dieta (dalej o "badaniach" i Noblu) 13.02.08, 13:59
                                            Gluten należy to jednej ze składowych diety. Masz rację
                                            Przeciwciało, ze nie jest on głównym problemem. Jednak może tego nie
                                            napisałam jasno. Mnie bardziej chodzi o to, że produkty glutenowe
                                            wyparły te bezglutenowe... Chodzi o zachwianie równowagi w żywieniu.
                                            Także pisałam tu o wodzie i o obsesyjnym pojeniu soczkami.. Obie
                                            wiemy jak często zdarza się, że matka na forum pyta co to kasza
                                            jaglana.. A do czego "pasuje" gryczana?
                                            Po ilości wątków dotyczących żywienia, diety widać, ze to poważny
                                            problem u matek (nasza świadomość odnosnie diety) - forum alergie
                                            to nie tylko robale (co warto zauważyć, to do Przedmówców).

                                            Wracając do glutenu - wcześniej była to składowa opinii dotyczącej
                                            diety. W tym ostatnim poście faktycznie równowaga została zachwiana.
                                            Stąd tu moje sprostowanie. Dzięki.
                                            • ana256 Re: Dieta (dalej o "badaniach" i Noblu) 15.02.08, 00:35
                                              Zgadzam się, świadomość diety jest jest bardzo problematyczna.

                                              Mnie bardziej chodzi o to, że produkty glutenowe
                                              > wyparły te bezglutenowe...

                                              No cóż powiedziałabym że produkty przetworzone wyparły produkty
                                              naturalne.
                                              Może mniej chodzi tutaj o gluten jako taki. Owies, nie czepaiłabym
                                              sie go za bardzo bo zawiera najmniej glutenu ze wszystkich zbóz.
                                              Nie rozumiem tylko "konieczności" eliminowania zbóz zawierających
                                              gluten ponieważ no właśnie dlaczego?
                                              Gluten to barzdo ogólne pojecie dla wielu białek zbóz.

                                              a jeżeli chodzi o produkty gotowe np pieczywo to zastanówmy się nad
                                              jego składem, chodzi mi o dodatki dodawane w procesie wyrobu
                                              pieczywa.

                                              Poza tym oddzielna kwesta to ugruntowane nawyki zywieniowe, czyli
                                              musi być kanapka na sniadanie , kolacje, jakby nie mozna było
                                              przygotowac coś innego. Ale kanapka jest łatwiejsza.

                                              Obsesyjne pojenie sokami - oczywiście racja, zgadzam sie.
                                              Wiele matek uwierzyło reklamie że soczki sa dobre.
                                              łatwiej otworzyc buteleczke z gotowym soczkiem niz ugotowac kompot
                                              czy zrobic sok w domu.

                                              Tylko że odpowiednia dieta wymaga zaangażowania, przemyśleń.
                                              Wymaga zmiany nawyków zywienowych.
                                              Sa "akcje" np.dot diety przeciwgrzybiczej. Może i dobre ale inna
                                              powinna byc dieta małego dziecka a inna dla nastolatka czy osoby
                                              dorosłej.
                                              Przerażaja mnie te schematycze diety dla wszystkich takie same.
                                              Ale cóz, każdy sam dokonuje wyboru na swoja odpowiedzialnośc.

















                                        • mikolaj_danko Re: Dieta (dalej o "badaniach" i Noblu) 17.02.08, 23:30
                                          > Napisałam, że z moich laickich obserwacji wynika, że być może dieta
                                          > miała wpływ na niewystępowanie parazytoz w takiej skali jak jest to
                                          > obecnie. - być może, chociaż nie mamy pojęcia o skali występowania parazytoz ani wtedy ani, na dobrą sprawę teraz.

                                          > Dla mnie skalą parazytoz nie sa jednak strony WHO, co 3-
                                          > letnie obserwacje forum alergie. Moje obserwacje są ubogie, Pan
                                          > powie. Racja. - nieprawda, są bogate ale nie mogą być miarodajne, nie widziałem zaleceń, dotyczących kierunku diagnostyki, czy leczenia, które byłyby wydane na podstawie anonimowej ankiety, czy też korespondencyjnych obserwacji nawet jeżeli objęłyby kilka tysięcy pacjentów.

                                          > Jeśli chodzi o herbatki, to jakie Pan proponuje - zwłaszcza te bez
                                          > cukru, bo o nich tu mowa? Czyżby jednak powrócił Pan na grunt ziół..? - no cóż herbata zwykła, czy też owocowa, mięta, rumianek, są naparami roślinnymi, więc masz rację powróciłem na grunt ziół.
                              • mikolaj_danko Re: i dalej 10.02.08, 12:45
                                > Sa ziola etc. za pomoca ktorych mozna sie pozbyc problemu, wiec jakas
                                > profilaktyka jest mozliwa. - problem z ziołami jest taki, że w zasadzie nie wiadomo na co i jak działają.
                                • sigvaris Re: i dalej 10.02.08, 20:59
                                  Czy pisze Pan o tych ziołach, co są stosowane od stuleci? O tych, które używane
                                  są na wszystkich kontynentach naszego globu?
                                  Jeśli tak to zastanawiające, co najmniej zastanawiające.
                                  • mikolaj_danko Re: i dalej 13.02.08, 00:01
                                    Tak, może poza jakimiś wyjątkami.
                                    • sigvaris Re: i dalej o ziołach 13.02.08, 11:48
                                      Panie Doktorze,
                                      widzę więc, że Pana metoda nawet na zgłebianie wiedzy akademickiej
                                      jest bardzo uboga w temacie ziół. Prosze zerknąć choćby na ten link,
                                      rzucam jako przykład ot tak na szybko:
                                      luskiewnik.strefa.pl/chelidonium.html
                                      To przecież Pana Koledzy, zacytuję autorów z linku:

                                      dr Henryk St. Różański
                                      Akademia Medyczna im. K. Marcinkowskiego
                                      Zakład Historii Nauk Medycznych
                                      Kierownik Zakładu: prof. dr hab. med. Roman Meissner

                                      Dlatego chciałam sie upewnić, czy oby o tych samych ziołach mówimy...
                                      Wiele z nich ma niezwykle bogatą historię nie tylko w zastosowaniu
                                      od stuleci przez lekarzy, co świetną już opinię i drogę badawczą u
                                      współczesnych akademików.
                                      W dobie obecnej techniki wystarczy poszperać w googlach. Natrafi Pan
                                      w tym temacie na źródła jak najbardziej dla Pana wiarygodne. Nawet
                                      jeśli odrzuci Pan wszystko, co wyda sie Panu niewiarygodne i tak
                                      sporo można sie dowiedzieć ze źródeł powszechnie uznanych za
                                      sprawdzone.
                                      • kerstink Re: i dalej o ziołach 14.02.08, 07:56
                                        Dorzuce ten link:

                                        www.panacea.pl/
                                        Artykuly napisane przez ekspertow z dziedziny, sa podane zrodla - przynajmniej w
                                        wersji drukowanej, ktora mozna kupic w kazdym Empiku.
                                • kerstink Re: i dalej 10.02.08, 21:32
                                  Dziwi mnie Pana odpowiedz, czy naprawde tylko was tam ucza o lekach
                                  syntetycznych ? O ziolach sa ksiazki, sa tradycje, nie rozmawial Pan z babcia ?
                                  Jeszcze moglabym ew. zrozumiec strach przed efektami ubocznymi ziol (ale to
                                  naprawde tylko ewentualnie), ale strach przed swieza marchewka, pestkami dyni ??
                                  Dla mnie wazne jest, ze marchewka dziala, a nie jak dziala. Przy okazji bardzo
                                  zdrowa.
                                  • mikolaj_danko Re: i dalej 13.02.08, 00:04
                                    le strach przed swieza marchewka, pestkami dyni ? - kto mówi o strachu przed marchewką i pestkami z dyni?

                                    > Dla mnie wazne jest, ze marchewka dziala, a nie jak dziala. - tyle że nie mamy pewności czy działa.
                                    > Przy okazji bardzo zdrowa. - nie zaprzeczę.
                                    • kerstink Re: i dalej 13.02.08, 09:13
                                      > > Dla mnie wazne jest, ze marchewka dziala, a nie jak dziala. - tyle że nie
                                      > mamy pewności czy działa.

                                      O rany ! Zastanawiam sie nad slowem 'ekspert' i czy napewno sa nam potrebni. Czy
                                      to przypadkiem nie jest 'nauka dla nauki'.
                                    • sigvaris Re: dalej - marchew, dynia i kilka uwag etycznych 13.02.08, 13:01
                                      Jak to nie mamy pewności, ze działa?

                                      A to, przecież to chyba link do strony, która jest nadzorowana przez
                                      środowiska medyczne:
                                      www.epacjent.pl/artykul.php?idartykul=84&poddzial=Lista%20artyku%C4%B9%E2%80%9A%C4%82%C5%82w

                                      A o dyni, znalazłam coś bardzo zdumiewającego:
                                      www.ar.wroc.pl/polish/aktualnosci/2005/11/2005_11_05_wyklad.html

                                      Świadczy to o tym, że badania są. I wiele już wiemy o roślinach od
                                      pokoleń uznawanych za zbawienne dla zdrowia. Tyle, że tych info nie
                                      ma "na talerzu", trzeba trochę poszukać, poszperać - czyli
                                      dokształcić się, nie czekac, aż za 10 czy 15 lat będą stanowiły
                                      treść obowiązujących podręczników medycznych.
                                      Jeśli tak się stanie, to lekarze z Pana pokolenia mogą czuć się
                                      zagrożeni... Znów przykład z historii, chociaż innej akademickiej
                                      nauki.
                                      W latach 89/92 nastąpił taki przewrót u ekonomistów w Polsce. Nagle
                                      książki akademickie i zdecydowana część wiedzy ekonomistów - okazała
                                      się mówiąc krótko bezużyteczna. Poniewaz straszył mnie Pan Noblem -
                                      ja "postraszę" Pana takim przypomnieniem tego przewrotu sprzed
                                      niespełna 20 lat. W dobie internetu, w dobie wyższej świadomosci
                                      pacjenta swoich praw, opisów leczenia, - ten przewrót w medycynie
                                      może nastapic znacznie szybciej niż się oboje - i Pan i ja -
                                      spodziewamy.
                                      Wybrał Pan zawód niezwykły. Jego niezwykłość polega nie tylko na
                                      tym, że niesie Pan pomoc ludziom (mamy tu wspólnie na to nadzieje).
                                      Jego niezwykłość polega na także na tym, że to pokolenia medyków
                                      zapracowały na to, że Pan jako młody lekarz może cieszyc się
                                      zaufaniem swoich pacjentów. Niech Pan tego zaufania nie zawiedzie.
                                      Niech Pan nie odrzuca tego, co zrobiono przed Panem i mądrze
                                      korzysta z tego co dały Panu współczesne książki (także w celu ich
                                      negatywnej oceny). Ale nade wszystko niech Pan kieruje się dobrem
                                      pacjenta i zanim poda Pan steryd dziecku niech Pan rozważy w swoim
                                      sumieniu, czy tak łatwo przyszłoby Panu podac TEN LEK swojemu
                                      dziecku.

                                      Bo ja jestem przekonana, ze więcej wiemy o marchewce niż o
                                      konsekwencjach podawania sterydów niemowlętom.
                                      Nie mam tu na myśli oczywiście decyzji dotyczących ratowania życia.
                                      Marchewką nie zadziała Pan natychmiast. Ale mam nadzieję, że czyta
                                      Pan moje sugestie we właściwy sposób. I nie wykorzysta tego co pisze
                                      do gry słownej.
                                      • mikolaj_danko Re: dalej - marchew, dynia i kilka uwag etycznych 18.02.08, 00:11
                                        > A to, przecież to chyba link do strony, która jest nadzorowana przez
                                        > środowiska medyczne: - nie wiem, w jakim stopniu strona (w ogóle popularne strony internetowe) są nadzorowane przez "środowisko medyczne" i co to znaczy środowisko medyczne. Nie mam nic przeciwko marchewce sigvaris, naprawdę.
                                        Co do art. z dynią, to przecież jest oczywiste że zdecydowana większość leków ma swoje pierwowzory substancjach pochodzących z roslin, grzybów, zwierząt.

                                        > Wybrał Pan zawód niezwykły. Jego niezwykłość polega nie tylko na
                                        > tym, że niesie Pan pomoc ludziom (mamy tu wspólnie na to nadzieje).
                                        > Jego niezwykłość polega na także na tym, że to pokolenia medyków
                                        > zapracowały na to, że Pan jako młody lekarz może cieszyc się
                                        > zaufaniem swoich pacjentów. - wynika to z tego, że jednak czasem się udaje kogoś wyleczyć, pomimo trwającego mniej więcej 100lat rozwoju med. akademickiej, która jakby nie było skłania się ku temu co udowodnione.

                                        > Niech Pan tego zaufania nie zawiedzie.
                                        > Niech Pan nie odrzuca tego, co zrobiono przed Panem i mądrze
                                        > korzysta z tego co dały Panu współczesne książki (także w celu ich negatywnej oceny). Ale nade wszystko niech Pan kieruje się dobrem pacjenta i zanim poda Pan steryd dziecku niech Pan rozważy w swoim sumieniu, czy tak łatwo przyszłoby Panu podać TEN LEK swojemu dziecku. - nie ładnie sigvaris, swoim kazaniem stawiasz mnie w roli bezdusznego wysłannika koncernów farmaceutycznych, który faszeruje bezmyślnie biedne dzieci strasznymi lekami. Wzywasz mnie do opamiętania...

                                        Jak rozumiesz jesteś w 100% przekonana o powszechnym zarobaczeniu, o tym że to pasożyty są winne alergiom. Bierzesz całkowitą odpowiedzialność, za leczenie pacjentów, których diagnozujesz, zalecasz leczenie, nawet ich nie widząc, monitorowanie efektów leczenia na odległość, nie mogąc samemu ich ocenić... Za odbiór Twoich wypowiedzi na forum przez matki, które pobierznie tylko przeczytają forum i uczepią się idei mogącego spowodować każdy objaw zarobaczenia. Wszak robak, niewykrywalny nawet i nie poddający się leczeniu jest bardziej konkretną przyczyną niż enigmatyczna alergia, której mechanizmów ciężko pojąć, czy kaszlu niż nadreaktywność oskrzeli również brzmiąca bardzo dziwacznie.
                                        I to mi zarzucacie brak pokory...

                                        Po raz kolejny powtórzę, nie zaprzeczam, że parazytozy mogą być przyczyną wielu dolegliwości u dzieci, szczególnie w wieku żłobkowo-przedszkolnym, trzeba brać je pod uwagę, ale nie traktować ich jako główną przyczynę dolegliwości wieku dziecięcego.
                          • ana256 Re: i dalej 10.02.08, 14:02
                            Niestey , czytając forum alergie, ma sie wrażenie ze wszytkiemu
                            winne sa tylko i wyłącznie pasożyty. Po drugie , pasozyty sa bardzo
                            trudne do wykrycia, chyba że badania wykonuje sie w jednym słusznym
                            laboratorium . Po trzecie pasozyty sa trudne do pozbycia sie i
                            trzeba walczyc z nimi miesiącami.

                            Nie wiem co ma dieta do np. glisty? owsikow?
                            I nie wiem dlaczego odpowiednia dieta ma zopobiec zakażeniu
                            pasozytem?

                            czy ktos sie zastanawia nad wpływem leków pzreciwpasozytniczych w
                            ponownych kuracjach ? czy ktos wie jaki jest skład ziól chinskich ?
                            czy tzw. pogorszenie po odrobaczaniu jest wynikiem toksyn ? czy może
                            leków czy podawanych zioł o niewiadomym składzie?

                            A jeżeli chodzi o reakcje alergiczne na pokarmy , IgE zaleznych i
                            IgE nie zależnych ,opis objawów występujących u małych dzieci jest
                            na stronie WHO.

                            Skierowanie całej uwagi na pasozyty nie jest najwłasciwsze.
                            Oczywiście należy wykonac badania, ale należy tez pomyśleć o innych
                            czynnikach.
                            Jak na razie królują pasozyty i candida.









                            • sigvaris Re: Ana256 10.02.08, 16:47
                              Widocznie czytasz forum bez zrozumienia treści, która zawarta jest w wielu
                              postach.. A szkoda, bo "królowanie", o którym piszesz nie bierze się z pisania
                              ("pisaniny") eMam, co z ich diagnostyki...

                              "Królowanie" nie jest wynikiem "parcia" kilku osób w tym kierunku, co co i rusz
                              nowym postom matek, po badaniach i to nie tylko w jednym labie. Ale tu polecam
                              przyjrzeć się najpierw treści bez forowania pochopnych wniosków.

                              Co dieta ma go glisty..? Ano ma. Wystarczy także trochę poczytać. O tym jaki
                              wpływ pasożyty mają na zniszczenia w przewodzie pokarmowym. Przy małych
                              dzieciach z niewykształconymi do końca wszystkimi funkcjami przewodu pokarmowego
                              wystarczy trochę się nad problemem zastanowić jakiż to dieta może mieć dla ich
                              leczenia wpływ.

                              Nikt nie każe matkom przestać myśleć o innych czynnikach.
                              Czy to taki ciężki grzech polecać im badania kału? W labie z parazytologiem, co
                              ma doktorat? W labach, co wiedzą co słowo "włosogłówka" oznacza. W labie, który
                              miewa czasami wynik dodatni, a nie przyjmując kał od matek feruje już wynik, ze
                              pasożytów to oni już od dawna nie znajdują, bo problem się skończył po
                              wprowadzeniu bieżącej wody do naszych domów. Czyżbyś nie natknęła sie na takie
                              posty? Dość wybiórczo widzę interesujesz się forum, o którym tak jednoznacznie
                              zabierasz głos.

                              A może Twoim zdaniem na forum alergie powinny "królować" zalecenia podawania
                              wziewów, leków antyhistaminowych i innych preparatów, które są jedynym słusznym
                              kierunkiem w walce z alergią?
                              I pewnie nie mają kompletnie żadnego działania ubocznego!
                              Mało tego, mogą w sposób ciągły być podawane dzieciom ku uciesze wielu koncernów
                              farmaceutycznych :)
                              O ile byłoby to wszystko wtedy prostsze.
                              I zgodne nie tylko ze stroną WHO, ale powszechną wiedzą o leczeniu alergii - nie
                              byłoby pod prąd.

                              Straszną robotę forum alergie wykonuje, prawda? Akademicy aż nie bardzo wiedzą,
                              co pisać..
                            • kerstink Re: i dalej 10.02.08, 21:37
                              Zwyczajnie przesadzasz co do forum Alergie - jak komus wyjdzie alergia, to
                              znajdzie tam odpowiednie rady.
                              Co i rusz jednak kolejna matka dostaje wyniki pozytywne w badaniu na pasozyty.

                              Co ma do tego WHO ?
                              • sigvaris Re: i dalej 10.02.08, 22:51
                                Kerstink, Ana ma problem. Dane WHO się jej nie potwierdzają na forum alergie.
                                Paskudna sytuacja...
                            • mikolaj_danko Re: i dalej 13.02.08, 00:06
                              > Niestey , czytając forum alergie, ma sie wrażenie ze wszytkiemu
                              winne sa tylko i wyłącznie pasożyty. Po drugie , pasozyty sa bardzo
                              > trudne do wykrycia, chyba że badania wykonuje sie w jednym słusznym
                              laboratorium . Po trzecie pasozyty sa trudne do pozbycia sie i
                              > trzeba walczyc z nimi miesiącami.
                              czy ktos sie zastanawia nad wpływem leków pzreciwpasozytniczych w
                              > ponownych kuracjach ? czy ktos wie jaki jest skład ziól chinskich ?
                              czy tzw. pogorszenie po odrobaczaniu jest wynikiem toksyn ? czy może
                              > leków czy podawanych zioł o niewiadomym składzie? - ano mam podobne wątpliwości.
                              • kerstink Re: i dalej 13.02.08, 09:17
                                > > leków czy podawanych zioł o niewiadomym składzie? - ano mam podobne wątpl
                                > iwości.

                                To moze macie ten sam problem: wyksztalcenie medyczne, ukierunkowanie przez
                                przyjete trendy. Czasami dobrze jest wyjsc z siebie i patrzec z innej
                                perspektywy. Mysle, ze po prostu nie czytacie dobrze na forum alergie.
                                • sigvaris Re: i dalej 13.02.08, 11:32
                                  A ja polecam świeży Newsweek z 17 luty 2008. Jest tam artykuł
                                  o "odkryciach" medycznych, napędzanych przemysłem farmaceutycznym,
                                  także o tych "pod prąd, o zwolnionych naukowcach, którzy mieli
                                  odwagę opublikować prawdę... Warto zerknąć.

                                  Żeby ferować opinie nawet o czymś tak błahym jak jakieś tam forum,
                                  trzeba się najpierw przyjrzeć treści Panie Doktorze.
            • sigvaris Re: i dalej 28.01.08, 01:40
              mamciulka-nikulka napisała m.in.:Cysty lamblii charakteryzują się
              dużą odpornością na czynniki środowiska zewnętrznego - w wodzie
              chlorowanej w temperaturze 18°C przeżywają do 3 miesięcy, w wodzie z
              rzeki lub jeziora do kilku miesięcy, w wilgotnym kale ok. 3
              tygodni” - czyli prawdą jest, że w kale cysty lamblii przeżywają
              najkrócej, oraz: „Woda pobierana z głębszych warstw jest pozbawiona
              cyst (zostają zatrzymane w warstwie piasku w glebie lub na filtrach
              piaskowych w wodociągach), ale wody powierzchniowe stanowią
              rezerwuar zarazka. Szczególnie zagrożone są przydomowe studnie,
              korzystające z wód podskórnych (często przeciekają do nich fekalia z
              przydomowych osadników ścieków) - tak czy siak cysty są tam, gdzie znajdowały
              się ludzkie fekalia - co nie powinno mieś miejsca w otoczeniu niemowlaka.

              Czyżby sugerował Pan na podstawie jakiś badań, że to jedyna droga zarażenia?
              Lambliozy w przedszkolach Pan nie kwestionuje, prawda? Zdarza się. To może
              zarządzić naloty sanepidu na przedszkola, skoro dzieci mają tam masowo kontakt z
              fekaliami!?
              Jeśli czytał Pan o pasożytach, sam Pan wie ilu zjawisk z nimi związanych nie zna
              nie tylko medycyna, co nawet biologia.
              Jeśli próbuje Pan być elegancki w tej rozmowie, to chyba Panu nie wyszło...


              "Nie przekonał mnie Pan Panie Doktorze. Mówi Pan, że lekarze biorą
              pod uwagę pasożyty, ale po wykluczeniu innych bardziej powszechnych
              chorób- to dlaczego ja przez rok czasu na takiego nie trafiłam,
              nawet w placówce, w której Pan pracuje" - nie wiem, nie mogę odpowiadać za
              wszystkich lekarzy.


              Ale na Pana leczenie i porady ma wpływ Pan sam? Teza cytowanej eMamy nie
              dotyczyła ogółu lekarzy, co tego, że to Pan nie jest przekonujący. Znów
              odpowiedz PR-owa?

              Co do przypadku z Toksokarozą, to błąd, że nie przeprowadzono badań na pasożyty
              przy tak wysokiej eozynofilii. A właśnie, czemu wszystkiemu winne są glista,
              owsik i lamblia, a toxocara i toxoplasma nie występują?

              Wystarczy wejść na forum alergie. Przekonałby się Pan, ze zarażenia pasożytami
              zwierzęcymi są również przez nas wymieniane jako zalecane.
              Zawsze informujemy też matki na czym polega różnica między zarażeniami
              pasożytami ludzkimi i pasożytami zwierzęcymi.
              To też nie jest pierwszy przypadek toksokarozy na forum alergie.

              • mikolaj_danko Re: i dalej 29.01.08, 23:05
                > Lambliozy w przedszkolach Pan nie kwestionuje, prawda? Zdarza się. To może
                > zarządzić naloty sanepidu na przedszkola, skoro dzieci mają tam masowo kontakt
                > z
                > fekaliami!? - to akurat PRowskie zagranie sigvaris, przecież dobrze wiesz dlaczego w przedszkolach i żłobkach jest tak łatwo o wszelkie fekalno-oralne zakażenia - po prostu dzieciaki nie mają jeszcze wogóle wykształconych zachowań higienicznych.

                > Ale na Pana leczenie i porady ma wpływ Pan sam? Teza cytowanej eMamy nie
                > dotyczyła ogółu lekarzy, co tego, że to Pan nie jest przekonujący. Znów
                > odpowiedz PR-owa? - odpowiedziałem tylko na pytanie " to dlaczego ja przez rok czasu na takiego nie trafiłam,
                > nawet w placówce, w której Pan pracuje" Czemu zaraz PR??

                • sigvaris Re: i dalej 30.01.08, 02:13
                  Właśnie nie mają i to długo. Ale to nie jedyna ich tragedia, co do higieny..

                  Bo nas matek od lat, a może już pokoleń nikt nie leczy i nie diagnozuje w tym
                  kierunku (pasożyty).
                  Jeśli taka matka jest nieświadoma np. owsicy.. Dajmy na to lubiła chodzić na
                  basen, także w ciąży dla zdrowia swojego i dziecka. Albo nawet na ten basen nie
                  chodziła, ma owsicę od dawna. Ma jaja owsików wszędzie w mieszkaniu (bo trzepie
                  pościel, co rano poprawiając choćby łóżko), oboje wiemy, ze jaja owsika są w
                  kurzu domowym, jeśli jest owsica, prawda? Może też są cysty lamblii po takim
                  trzepaniu? Bo lambliozy tez jest nieświadoma. Ona, ta właśnie nieświadoma
                  bierze dziecko do swojego łóżka z tą higienicznie przetrzepaną pościelą (nie
                  zmienioną na każdy ranek, cóż ma DZIECKO!). Czy można wykluczyć, że dziecko w
                  swoim niewykształconym odruchu higienicznym weźmie kawałek pościeli do buzi,
                  matki palec (paznokieć), którym trzepała pościel przed chwilą? Może matka
                  położyła lekko wilgotną pieluchę na tym łóżku? A dziecko chwile później
                  wpakowało sobie ją do buzi? A może na tą pościel przewróciła jej się butelka z
                  wodą i smoczek wylądował na przetrzepanej kołdrze? A może położyła je na tej
                  pościeli (bo czysta, poprzedniego dnia zmieniona) by poćwiczyło brzuszki?
                  Może to było jeszcze inaczej?
                  Gdybym to ja wiedziała, gdybym wiedziała..

                  To nie PR Panie Doktorze. Ja wiem, że zaraziłam swoje dziecko.
                  I wbrew temu, co usłyszałam na izbie przyjęć jednego z największych szpitali
                  dziecięcych, że "lambliozę w tym wieku (!!!) to może mają dzieci spod mostu
                  (!!)" - wiem, ze pod mostem nie mieszkam.
                  Moje dziecko (w tej chwili dzieci) też nie.
                  Gdybym wiedziała wcześniej, ze jestem chora...
                  No ale byłam tylko astmatyczką, wtedy TYLKO astmatyczką.

                  Dziś astmy już nie mam. No ale to już zupełnie poza tematem chorych dzieci.
        • kerstink Re: azs 21.01.08, 07:53
          Przeraza mnie Pan. Zalozmy, ze problem jest marginalny (a nie jest), to osoba
          dotknieta przychodzac do Pana na wizyte, i to w majacym znaczenie w skali kraju
          placowce, ma po prostu przechlapane. Szuka porade tam, gdzie 'marginalne'
          problemy ignoruja. Dziecko odsylane jest z 'onanizmem wczesnodzieciecym', z
          'astma', z 'alergia'; rodzic traci kase i zdrowia, bo jedno z podstawowych
          prostych badan po prostu nie wykonano.

          Jednak problem marginalny nie jest, o czym swiadczy wiedza z forum Alergie.
          Jeszcze z 2 lata temu byc moze bym uwierzyla w Pana wersje. Jednak za duzo juz
          czytalam, za duzo doswiadczylam leczac siebie i swoje dzieci. Za duzo juz o tym
          nie tylko na forum Alergie. I ja sie ciesze, ze nie czekalam az moje dziecko
          'wyrosnie' z tej 'alergii', bo mialoby to co mialam ja latami.
          Ciekawe, na jakich statystykach Pan sie opiera, skoro problem sie w ogole nie
          bierze pod uwage.

          Za malo tez logiki w tym co Pan pisze. Problem jest rozpoznawany w innych
          krajach, i ma sie zatrzymac na granice z Polska ?


          • kubona Re: azs 21.01.08, 09:41
            u swojego dziecka od niemal trzech lat obserwuję pogorszenia,
            polepszenia, był na diecie, ma zdiagnozowaną astme oskrzelową.
            pogorszenia, okresy lepsze i gorsze nijak się miały do pór roku,
            okresów pyleń, podawania pkarmów silnie alergizujących.
            za to niedawno w kale u sna wyszły lamblie. leczymy, a to zmudna i
            długa droga.
            pediatra, nawet nie jeden, mówi, ze to problem u wielu dzieci w moim
            mieście, mówią tez, choć nikt głosno tego nie powiedział, sa
            to "tajemnice gabinetowe" że cysty lamblii jakiś czas temu były w
            wodzie. tej zwykłej, kranowej w której się kąpiemy, płuczemy zeby,
            myjemy rece. w ilu miastach w Polsce taka sytuacja miała miejsce?
            maksymalna higiena tu nie da rady, bo przeciez nie wyparzymy ust po
            płukaniu zebów.
            dlatego z poparciem pediatrów, radnych i mam z mojego miasta
            rozpoczynam kampanię społeczna, mająca na celu uświadomienie
            rodziców co to są pasozyty i czemu u naszych dzieci latami nie mozna
            postawić właściwej diagnozy.
            bo zalezy mi na tym, by moje dziecko było zdrowe. jesli osiągnę to
            tylko w ten sposób to po prostu to zrobię.
    • pacia811 no to jestem i ja....niestety 21.01.08, 11:33
      czytając wypowiedzi Pana doktora jestem zaskoczona Pana podejściem
      do sprawy, i szczerze mówiąć przerażona!!! jak można tak
      jednoznacznie klasyfikować pewne objawy, skoro matki tutaj na forum
      mówią Panu, że nie każde AZS to alergia!! ja słyszałam od 15 stu
      lekarzy tezę, że to niemożliwe żeby takie małe dziecko miało
      robaki... a ja się pytam dlaczego to jest tak niemożliwe???

      może kolejna historia małego "drapacza" da Panu do myślenia:
      etap I: od trzeciego tygodnia życia do 8 września 2006
      moje dziecko, od 3 tygodnia leczone na alergie na świętego Mikołaja
      i kosmos.

      objawy u dziecka:
      potworne AZS, skóra cały czas czerwona, poparzona, zgrubiała,
      krwawiąca i sącząca się; brzydkie i cuchnące kupki; brzydki, kwaśny
      i sfermentowany zapach z buzi, ciemieniucha do 6go miesiąca życia,
      pupcia odparzona, wiecznie czerwona, z krwawiącymi ranami. potworny
      świąd nie do opisania, niespokojne nocki.

      leczenie:
      sterydy doustne, maści sterydowe, antybiotykowe, p/ grzybicze, leki
      przeciw alergiczne, p/śiwądowe, uspokajające, mnóstwo kasy wydanej
      na maści (coraz to różniejsze i ciekawsze...)

      jedzenie:
      karmienie piersią do 3 miesiąca życia ( moja dieta okrojona do
      indyka, ziemniaków, ryżu), następnie: bebilon pepti, amino,
      pregestemil, nutramigen2

      inne:
      wywalenie kwiatków, dywanów, zasłon, firanek, wszyskitego co być
      może zbiera kurz i roztocza, zwierzaków na szczęście nie miałam,
      zmiana proszków kosmetyków chemii, zmiana miejsca zamieszkania (bo
      może uczulenie na farbe, klej do tapet, czy panele)

      przez ten okres nie było ŻADNEJ POPRAWY!! ŻADNEJ!!! niestety
      lekarze powtarzali jak zaklęci, że to ciężki przypadek alergii, i że
      mam dalej podawać wszystkie leki i smarować dziecko sterydami....

      etapII 8 września, dokładnie w Isze urodzinu córki dostaje mailem
      wyniki z labu: lamblie i candida

      po przeleczeniu lamblii-cudowne uzdrowienie dziecka, skóra bez
      żadnej skazy, córka przestake się drapać...ja płacze ze
      szczęścia....jednak nasza radość nie trwa zbyt długo, bo pojawiają
      się owsiki ( ażadnen lekarz nie zaproponował odrobaczania przed
      leczeniem lamblii-mówiąc, oczywiście, że TO NIE MOŻLIWE ŻEBY TAKIE
      DZIECKO MIAŁO OWSIKI).

      leczymy się cały czas, trzymamy diete, czekamy na wyniki badania
      kupki....
      • brises73 Re: no to jestem i ja....niestety 21.01.08, 14:36
        Nooo, oczywiste jest, że i ja zabiorę głos w tej "uroczej" dyskusji.
        Etap I
        Koniec I miesiąca życia do 3 miesiąca: pojawiają sie szorstkie policzki,
        wypryski na nich - udaję się do pediatry - efekt: skaza białkowa lekka [?], ja
        przechodzę na dietę, na buzię dziecko dostaje LATIKORT [!!!]
        Etap II
        Od 4 miesiąca do roczku: ja na diecie eliminacyjnej [0 nabiału, glutenu,
        alergenów głównych, polepszaczy, dodatków itp.], dziecię na piersi, prócz
        policzków zmiany zaczynają sie pojawiać na skórze. W 5 miesiącu skóra jest już
        jedynie wielkim strupem [ach, jak żałuję, że nie robiłam zdjęć tej skórze ale na
        płacz mi sie wtedy zbierało]. Świąd w dzień i w nocy, wiecznie płaczące dziecko,
        nie śpiące, nie rozwijające się i zdrowi, niealergiczni rodzice. Pediatra,
        dermatolog, alergolog: efekt - silna skaza białkowa [?], AZS, "łagodna" maść z
        hydrokortyzonem, żadnych testów [bo przecież niemiarodajne], żadnych badań, choć
        dziecko przez 3 miesiące przybrało 150 gram [ten typ tak ma - orzeka pediatra].
        W 6 miesiącu na moją "wyraźną" prośbę, morfologia - anemia, podwyższone
        kwasochłonne, powiększona wątroba. W efekcie dostajemy żelazo na wzmocnienie. W
        7 miesiącu próbuję urozmaicać dietę, uczula wszystko, mniej lub bardziej,
        wysypka jest zawsze - moja teściowa stwierdza nawet, ze to chyba alergia na
        życie. Po drodze jeszcze neurolodzy, usg głowy, bo mały tylko leży na plecach i
        macha nóżkami, nie obraca się, nie próbuje pełzać, siada itp. Badania nie
        wykazują żadnych odchyleń. Trafia nam się okazja na zmianę mieszkania.
        Korzystamy skwapliwie, ja oczywiście z nadzieją, że będzie lepiej i klops! Jest
        jak było. AZS żyje własnym życiem. W pierwsze urodziny mojego synka - leżę w
        łóżku i postanawiam wziąć sprawy w swoje ręce. Odstawiam młodego od cyca
        definitywnie [i tak już popijał sporadycznie], dieta ostrożna - i tak nie daje
        sie nic wprowadzić, żeby nie było wysypek, świądu itp. Badam kupkę i co? Mamy ją
        LAMBLIA średni wzrost. Pediatra wystraszona [dosłownie, przerażenie w oczach]
        zleca bez żadnej namowy komplet badań, po czym stwierdza, ze takiego małego
        leczyć nie będzie i odsyła nas na zakaźny. Ja w desperacji szukam prywatnie
        lekarza, który podejmie się, żebym nie musiała roczniaka kłaść w szpitalu, na
        szczęście - udaje się.
        Etap III
        Leczenie lamblii, dieta przeciwgrzybicza własnego pomysłu [korzystam z porad
        matek na forum "alergie"] i po dwóch tygodniach - cud się stał. Po mega
        pogorszeniu [dziecko aż płakało ze świądu w dzień] 2 dniowym w końcówce leczenia
        - mamy jakby nie nasze dziecko - pogodne, w niespełna 2 tygodnie [!!!] nadrabia
        wszystkie zaległości psychoruchowe - jedzące normalnie bez stresu, że jak go
        rozbiorę, to znów zobaczę te liszaje.
        Wniosek?
        Warto było! Dla mnie, dla synka, dla pogodnych dni, bo ten stan trwa wciąż. A
        pediatra? No cóż, w przychodni jestem już spalona, bo lamblie mieliśmy na pewno
        z brudu i braku higieny i wiedzą o tym nawet pozostali lekarze przyjmujący w tej
        przychodni. Zaniosłam tej pani plik kartek z informacjami ze stron internetowych
        dla pediatrów, zaznaczając na czerwono, jakie objawy może dawać lamblia,
        sugerując, że skoro badanie jest bezbolesne, nieinwazyjne dlaczego nie wykluczyć
        na początku? Zaśmiała sie tylko głupawo i powiedziała: no niech się pani tak nie
        oburza, jakbyśmy tak wszystkim mieli zlecać badania pod katem pasożytów - z
        torbami byśmy poszli. Pozostał mi tylko niesmak.
        Obiecałam sobie jedno. Jeśli spotkam na swej drodze mamę walczącą desperacko z
        "alergią" swego dziecka - pomogę jej, tak, jak mnie pomogły mamy z forum alergie.
        Jest jeszcze etap IV: czas obecny. W tym czasie poczytałam to i owo i
        dokształcam się wciąż. Nadal szukam właściwego pediatry ale jeszcze mi się nie
        udało. Słowo alergia przestało mieć znaczenie - gdyż wiem, że wszystko co się
        nią zwie ma pierwotną przyczynę: nieszczelność jelit, a z tym już umiem sobie
        poradzić. Pozdrawiam.
        • raczek789 Niemowlak może mieć pasożyty 21.01.08, 15:21
          Moja córeczka na szczęście nie jest dzieckiem ani alergicznym,
          ani "alergicznym". Jednak chcę odnieść się do stwierdzenia Pana
          doktora, że niemowlaki nie miewają pasożytów (a jeśli już mają, to
          wynika to z braku higieny).

          Córeczka ma prawie 11 miesięcy, gdy skończyła 4 miesiące zaczęła się
          strasznie się prężyć, była nadpobudliwa, płaczliwa. Od tego momentu
          zaczęła też słabo przybierać na wadze. Gdy skończyła 6 miesięcy
          zaczęła krzyżować nóżki. W zasadzie całe dnie spędzała leżąc na
          podłodze, "onanizując się", popłakując. Nie bawiła się, nie śmiała,
          bardzo mało jadła, nerwowo spała. We wrześniu straciła 2x
          przytomność. Była hospitalizowana - w jednym szpitalu stwierdzono
          dziecięce porażenie mózgowe, w drugim padaczkę - mimo, że wszystkie
          badania wyszły prawidlowo (nie zgodziłam się na rozpoczęcie leczenia
          Depakine). Wszyscy stwierdzili onanizm dziecięcy. Pediatrzy w
          rejonie mówili: "Niech się pani cieszy, że ma Pani chude dziecko"
          (córka spadła z 50 centyla na poniżej 3, a odkąd skończyła 7
          miesięcy nie przybierała na wadze), "Kiedyś musiała odkryć "te"
          rejony" (to o "onaniźmie"). Do tego mała miała taką śliczną śniadą
          cerę ("Pewnie je dużo marchewki..."). Niestety, córeczka praktycznie
          nic nie chciała jeść poza piersią, więc teoria marchewkowa odpadała.

          W listopadzie, gdy córeczka miała skończone 8 miesięcy, zrobiłam
          badania na pasożyty - wyszły lamblie, candida, enteropatogenne E.
          coli. Jednak po objawach byłam pewna też owsików.

          Dodam, że utrzymuję w domu porządek, myję ręce tak często, że
          czasami aż mi skóra schodzi z dłoni. Problemy z córeczką zaczęły
          się, zanim ta jeszcze nauczyła się pełzać! (czyli w czasie, gdy całe
          dnie spędzała na kocyku lub macie edukacyjnej - regularnie pranych).
          Jednak gdy mała skończyła 3 miesiące, zaczęła rehabilitację (miała
          asymetrię i problemy z napięciem mięśniowym) - być może do zarażenia
          pasożytami doszło właśnie tam, a być może zaraziła się jakimś cudem
          ode mnie (nie badałam pasożytów, więc nigdy nie będę pewna, czy je
          wcześniej miałam- teraz leczyłam się razem z córeczką w ciemno).

          Pod koniec listopada zaczęłam leczyć córeczkę na pasożyty - po
          podaniu Pyrantelum była znaczna poprawa, ale dopiero 2 seria tak na
          prawdę zadziałała (wtedy padło tak dużo owsików, że można było je
          oglądać w kupkach). Do tego leczymy lamblie, ale czy już się ich
          pozbyliśmy, to się dopiero okaże. Ale ja już teraz mam inne dziecko -
          spokojne, radosne, przesypiające całe noce, potrafiące się bawić.
          Do tego moja córeczka zaczęła jeść - je 3x tyle co wcześniej!!!

          Teraz, gdy tylko mam taką możliwość, to proszę wszystkich dookoła,
          żeby nie ignorowali pasożytów u niemowlaków... Bo przez ignorancję
          lekarzy moja córka byłaby teraz na Depakine...

          I dodam jeszcze cytat z książki pod red. prof. dr Edwarda Szczeklika
          (Choroby wewnętrzne, tom I, wydanie II, W-wa 1968):
          str. 606:
          "Niekiedy w przebiegu lambliozy mogą wystąpić rzedko spotykane i
          niebezpieczne objawy, ustępujące po przeprowadzeniu leczenia. Z
          własnych spostrzeżeń mogę tu wymienić: napady dychawicy oskrzelowej,
          odwapnienie kręgu lędźwiowego (...) lub występowanie padaczki. (...)
          Toteż w każdym niejasnym przypadku zawsze należy badać chorego w
          kierunku lambliozy."
          str 639 (o owsicy):
          "Mogą też występować objawy przypominające padaczkę a nawet objawy
          pląsawicy. U chorych z padaczką w przypadku owsicy, napady nieraz
          stają się częste. Po wyleczeniu chorego z owsicy powikłania nerwowe
          ustępują."
          • 5_monika Re: Niemowlak może mieć pasożyty 21.01.08, 17:11
            to ja też się dołoże, choć rzecz dotyczyła mojej kuzynki.Nie
            pamiętam wszystkich objawów:dziecko płczliwe od samego początku,
            ciągłe ulewania, mimo zmiany kolejnych mlecznych mieszanek, leki na
            refluks i nic zero poprawy.Ponieważ sama (jest pielęgniarką) pracuje
            w szpitalu na oddziale gastrologicznym dziecięcym, wzięła dziecko na
            badania.Wyszła lamblioza, później leki i diametralna poprawa,
            dziecko śpi, nie ulewa i jest pogodne.
            pozdrawiam
            • astarza78p Re: Niemowlak może mieć pasożyty 21.01.08, 22:34
              A jednak okazało się, że lekarz może ignorować pacjentów...
              tak lekarz kończy studia, potem ma praktyki w szpitalu, tak to
              wszystko wiemy, ale tu nauka się nie kończy, bo powinien uczyć się
              całe życie. Lekarz to dla mnie zawód dla pasjonata, kogoś kto kocha
              ludzi i ich cierpienie sprawia i jemu ból (no dobra troche mnie
              poniosło, ale wiecie o co chodzi;-) ). Takich nam ze śiwecą
              szukać... mój dziadek był lekarzem i pamiętam, że jeszcze rok przed
              śmiercią czytał najnowsze (dostępne w tamtych czasach) książki i
              artykuły.
              Mysle, że nasz forumowy pan doktor jest pediatrą, ale nie
              alergologiem. Może jego "konikiem" nie jest to o czym piszemy i może
              dlatego nie jest nam łatwo go przekonać???

              i coś dla rozweselenia:
              www.atopowe-zapalenie.pl/atopedia/Kodeks_etycznego_zachowania_pacjenta

              sama jestem mamą dziecka z azs i pomimo, że dziecko nie ma objawów
              pasożytów i tak go przebadam;-) dla spokojnego sumienia.

              A to, co napisała forumowiczka powyżej o za drogich badaniach kału
              (!!!), to sory, ale w słowników języka polskiego się nie mieści...
    • yaneczka78 Re: azs 22.01.08, 11:06
      to i ja się dopiszę bo naprawdę płakać też mi się chce, i płaczę bo
      ręce opadają. mój synek urodził się zdrowy, wszystko było w
      porządku, przez pierwsze trzy tygodnie. potem zaczął być marudny,
      zaczął mieć problemy ze spaniem, drobna wysypka na buzi. pierwsze
      wizyty u lekarzy i co, pierwsze podejrzenie: zakażenie układu
      moczowego. wyszło e. faecalis i zamiast powtórzyć badanie lekarka
      podała augmentin. teraz wiem jaka głupia byłam, ale przecież ufa sie
      lekarzom, na co dzień stykają się z dziećmi i chorobami więc wiedzą
      co robią. potem było tylko gorzej. synek dwa miesiące miał i nawet
      nie usmiechał się jeszcze do mnie. autentycznie płakał całymi
      dniami, prężył się, ssał pierś co 1,5 godziny, bardziej chyba dla
      uspokojenia. a diagnoza zawsze ta sama: kolka. szukałam pomocy nie
      tylko u jednego pediatry, ale zawsze było to samo: kolka. nabiału
      oczywiście nie jadłam, a wysypka i tak była na buzi. wypił ze dwie
      butelki debridatu, pół butelki sab simplex i zero poprawy. po trzech
      miesiącach skierowano nas do neurologa, wysypka zniknęła, pojawiły
      się czerwone plamy w zgięciach kolan. neurolog orzekła wzmożone
      napięcie mięśniowe, asymetrię, opóźniony rozwój psychoruchowy. pół
      roku rehabilitacji, synek miał dziewięć miesięcy, w końcu usiadł.
      plamy pod kolanami się sączyły. pediatra stwierdziła, że to alergia,
      dała maść cholesterolową, no i dieta oczywiście. synek zaczął łapać
      się za siusiaka w wieku 7 miesięcy, właściwie szarpać, ale to
      przecież normalne, ok, czekamy dalej co będzie. jak miał roczek
      pierwsza wizyta u alergologa, w końcu dostałam skierowanie, kolejne
      maści i dieta, szarpanie za siusiaka nie ustępuje, jest gorzej,
      dziecko jest marudne, źle śpi. pediatra po cichu mówi nam, żebyśmy
      sie nie przerazili z mężem, że może to być onanizm. w międzyczasie
      zakładmy sobie internet. zaczynam czytac o onaniźmie i trafiam na to
      forum. po drodze jeszcze neurologa odwiedzamy, chirurga dziecięcego
      i pare razy pediatrę. dzieki Wam wysyłam próbki do dr K. i co
      wychodzi: owsiki i candida. po dwóch seriach leczenia kupki są pełne
      martwych owsików, zachowanie się poprawia, nigdy nie widziałam tak
      pogodnego synka, ale niestety po dwóch tygodniach wszystko wraca ze
      zdwojona siłą: skóra cała w liszajach, ropnych krostach, strupach,
      ciągłe marudzienie i płacz, zupełny brak apetytu. dostalismy
      furazolidon i pod koniec znowu zmiana zachowania o 180st. apetyt
      gigant, tylko ta skóra cały czas fatalna, nie ma poprawy, świąd
      okropny, tak więc przed nami droga daleka jeszcze, tylko troche sił
      zaczyna juz brakować do tej skóry. boje się, że minie trochę czasu i
      znów wszystko się załamie.
      a tak na marginesie gdybym ja ten internet miała te półtora roku
      wcześniej...


    • pacia811 Re: azs 22.01.08, 11:22
      czy Pan doktor się wystraszył naszy opowieści o alergii??
      • eda.wilczus Re: azs 22.01.08, 12:19
        co prawda mój synek nie miał pasożytów , ale była candida .

        6 tygodni po urodzeniu u synka stwierdzono przepuklinę przeponową ;
        po operacji jelita nie zaczęły pracować ( zero perystaltyki jelit
        przez tydzień ) , wdała się sepsa = maaaasssaaaa antybiotyków (
        zyvoxid itp. ) , nie wiadomobyło czy mały z tego wyjdzie , wlewy nie
        przynosiły rezultatów - jelita nie chciały ruszyć .... w końcu
        ruszyły - małego odpięto od respiratora , przewieziono na
        oddział .... na oddziale złapał zapalenie dróg oddechowych - kolejne
        antybiotyki do kolekcji ( augumentin między innymi ) ....
        po wyjściu ze szpitala ( po 3 miesiącach hospitalizacji ) w ciągu
        dwóch tygodni skóra zrobiła się koszmarna - ja jako świeża ,
        wystraszona mama zaczęłąm latać po pediatrach , gastroenterlogach ,
        dermatologach , alergologach , którzy to przepisywali Fenistil ,
        sterydy , Elidel itp. słyszałam ,że taka już urod adziecka z AZS ...
        mały miał zmiany na całym ciele , suche, czerwone łuszczące się
        placki miejscami ropne ... nie wiem czy swędzące bo si enie
        drapał ....oprócz tego paskudne ,śmierdzące kupy - właściwie sam
        śluz ... W KOŃCU jakimś cudem grzebiąc po interneci znalazłam
        forum : ALERGIE ! zarobiłam badania : CANDIDA MEGA!!! gastrolog
        przepisał nam Nystatynę , którą mieliśmy brać przez 21 dni .... po
        zastosowaniu leku nastąpiła mega poprawa ... czasem wyskoczy mu
        jakaś zmiana na pleckach czy brzuchu , albo krostka na twarzy....
        mały ma teraz 15 miesięcy ... ostatnie badanie kału : candida + ....
        dla mnie to sukces ... gdybym się sugerowała opiniami lekarzy ,a nie
        zaczęła działać na własną rękę to do tej pory bym czekała kiedy mu
        to minie , smarowałabym Elidelem i modliła się żeby nie wyskakiwąły
        nowe zmiany w miejsce zaleczonych ... a wystarczyło ZBADAĆ KUPĘ ! i
        przeleczyć trochę organizm "od środka" ....
    • chalsia no właśnie to ciekawe 22.01.08, 11:49
      że ekspert, pan Danko na poczatku czesto pisał w tym wątku, a teraz
      jakby mu mowę odjęło :-)) Mam nadzieję, że z powodu zaczytania się w
      fachowej lekturze nt. pasożytów przew. pokarmowego u dziecii,
      parazytologii ogólnie itp.. Oby :-))
      • mamciulka-nikulka Re: no właśnie to ciekawe 22.01.08, 12:02
        Mam kilka wątpliwości co do podawanych informacji przez Pana
        Doktora.
        Po pierwsze zastanawia mnie jak można uznać, że problem pasożytów u
        niemowląt jest problemem marginalnym, skoro:
        - uwzględnia Pan możliwość zarażenia podczas porodu (ciekawa jestem
        o co konkretnie chodzi?) i nie jest to wcale sprawdzane czy doszło
        do takiego zarażenia, a lekarze powszechnie stosują podczas porodu
        nacięcie krocza i ilość wykonywanych cieć cesarskich to w Polsce już
        ponad 20%
        - nie wykonuje się okresowych badań ani naszym dzieciom, ani nam,
        ani naszym rodzicom czy dziadkom, co jest idealnym dowodem, że
        medycyna sprowadza ten dział na margines, ale nie oznacza to wcale,
        że jest to problem marginalny.
        - Pańska wiedza o pasożytach ogranicza się do stwierdzenia: „w
        środowisku dziecka za wiele ludzkich odchodów nie powinno być”
        i „drogi przenoszenia są przecinane wraz z np. myciem rąk, nie
        nawożeniem upraw ludzkimi odchodami, skanalizowaniem większości
        domostw itp.”, „u niemowląt szczególnie małych, zarażenie się jest
        bardzo mało prawdopodobne, zwłaszcza pasożytami typu glista,
        lamblia, tasiemiec. (…) jest mała szansa na zjedzenie przez
        niemowlę, w jako takich warunkach higienicznych, czegoś
        zanieczyszczonego ludzkim kałem…”
        A w encyklopedii można wyczytać: „Cysty lamblii charakteryzują się
        dużą odpornością na czynniki środowiska zewnętrznego - w wodzie
        chlorowanej w temperaturze 18°C przeżywają do 3 miesięcy, w wodzie z
        rzeki lub jeziora do kilku miesięcy, w wilgotnym kale ok. 3
        tygodni” - czyli prawdą jest, że w kale cysty lamblii przeżywają
        najkrócej, oraz: „Woda pobierana z głębszych warstw jest pozbawiona
        cyst (zostają zatrzymane w warstwie piasku w glebie lub na filtrach
        piaskowych w wodociągach), ale wody powierzchniowe stanowią
        rezerwuar zarazka. Szczególnie zagrożone są przydomowe studnie,
        korzystające z wód podskórnych (często przeciekają do nich fekalia z
        przydomowych osadników ścieków), wody w rzekach, jeziorach (nawet te
        najczystsze w górach). Pierwotniak może też być przenoszony
        bezpośrednio między ludźmi (np. między partnerami seksualnymi)”.
        - wiarygodność badań kału w laboratoriach jest poddawana w
        wątpliwość. Skoro tak, to jaką mamy pewność, że osoby zatrudniane do
        pracy przy żywności, które 3-krotnie oddają kał do sanepidu
        (wielkości ziarna fasoli!!!) nie są potencjalnymi nosicielami? A
        jaką mamy pewność, że te osoby, które serwują nam potrawy w
        restauracjach po wyjściu z toalety myją ręce?
        Nie przekonał mnie Pan Panie Doktorze. Mówi Pan, że lekarze biorą
        pod uwagę pasożyty, ale po wykluczeniu innych bardziej powszechnych
        chorób- to dlaczego ja przez rok czasu na takiego nie trafiłam,
        nawet w placówce, w której Pan pracuje? Napotkałam tylko śmiech,
        drwiny i złość alergologa, z powodu niewygodnych pytań o pasożyty. A
        na koniec wykrzyczane przez dermatologa: „proszę się przyzwyczaić,
        pani dziecko będzie mieć alergię do końca życia”. Jakoś żaden lekarz
        nie chciał odstąpić od postawionej na podstawie tylko i wyłącznie
        oględzin diagnozie o alergii. Kazali mi wierzyć, że to ciężki
        przypadek alergii, dodatkowo doklepywali kolejne choroby: wiotkość
        krtani, wzmożone napięcie mięśniowe, powiększony 3-ci migdał,
        zaburzenia gospodarki fosforowo-wapniowej, onanizm wczesnodziecięcy,
        padaczka. Urodziłam zdrowe dziecko, 10 pkt. w skali Apgar, jak
        mogłabym pogodzić się, że z każdym miesiącem życia nabywa ono coraz
        to poważniejsze choroby. Ot tak. Parę miesięcy temu zwróciłam się
        do Pana o radę, ale przyznać muszę, że to właśnie mamy z forum
        Alergie wsparły mnie i pokazały możliwość zarażenia pasożytami. I
        jestem im wdzięczna za to, bo inaczej pozostało by mi czekanie, że
        może z tego wyrośnie, jeśli po drodze nie wygryzie sobie skóry do
        samych kości. Bo nie mówimy tu o wysypce spowodowaną podawaniem
        alergizujących pokarmów, tylko o dzieciach, które przez lekarzy
        zamkniętych w wąskich specjalizacjach najwięcej zaznały bólu,
        zamiast radości i beztroskiego niemowlęctwa. A takich dzieci
        okazuje się z biegiem czasu jest coraz więcej, a Pan i inni lekarze
        zamiast spychać te dzieci na margines, moglibyście pomóc im wyjść na
        prostą.
        My mamy dzieci alergicznych naprawdę na to liczymy.
        • luty71 Panie Doktorze!!!!! 22.01.08, 15:09
          Proszę nam coś odpowiedzieć - czekamy.
          • luty71 Re: Panie Doktorze!!!!! 22.01.08, 15:11
            A może Pańskie milczenie jest już odpowiedzią????????
          • blueluna Re: Panie Doktorze!!!!! 23.01.08, 10:11
            Ja tak jeszcze troszke napisze o tym ze cos musi byc nie tak z
            higiena by doszlo do zakazenia dziecka pasozytami.
            Mozna sobie sterylizowac mieszkanie, mozna myc podlogi tysiac razy
            dziennie chlorem i naswietlac lampa UV, mozna chodzic w masce na
            twarzy i kapac sie codziennie w odkazaczach.
            Mozna.
            Tylko po co?

            Pomijajac taki drobny fakt ze wystarczy by kobieta karmiaca piersia
            (czy nawet nie) podrapala sie przez sen po zadku bo ja zaswedzi a
            potem podala dziecku piers czy poglaskala po twarzy.

            Dla mnie problemem nie sa same pasozyty, bo do licha, one zawsze
            byly wokol nas. I w sumie nasze organizmy sa do nich przyzwyczajone.
            Praktycznie nie ma wolnozyjacych zwierzat ktore pasozytow nie maja i
            zwykle zarazaja sie nimi tuz po narodzinach od matki - lub nawet
            rodza z nimi.
            Problemem dla mnie jest ignorancja wielu lekarzy.
            Bo wiele osob moze miec robale roznorakie, nawet juz jako malutkie
            dzieci - i zyje sobie z nimi spokojnie, bez zadnych problemow.
            Ale czasem bywa ze organizm sobie nie radzi. I tu by bylo fajnie
            gdyby lekarze brali pasozyty w ogole pod uwage - bo wtedy mogliby
            sie zajac tymi osobami ktore z jakichs powodow nie potrafia ich
            kontrolowac, zle na nie reaguja.
            Niestety, jest jak jest.
    • sigvaris Re: może jednak Pan zabieże głos, 23.01.08, 22:15
      albo choć przeczyta.
      Kolejny przypadek "AZS" na forum. Bardzo szczególny, zwłaszcza dla lekarza,
      który może być zainteresowany zbieraniem info. Proszę czytać linki w kolejności,
      bo można się pogubić- mimo, że nie są to posty długie:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=74749202
      i

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=74764519
      Sama jestem zdumiona. Matka trafiła na forum już po badaniach u dziecka. Nie
      robiła ich będąc sugerowana naszym forum.
      • enigmatic2 Re: może jednak Pan zabieże głos, 24.01.08, 12:35
        i jeszcze tylko ja się dopiszę :) bo podpisuję się obydwiema rękami (i nogami ;)
        pod tym co piszą sigvaris, kerstnik i luty.

        Dlaczego ładują w nasze dzieci antybiotyki? i inne leki, kiedy przyczyna jest
        całkiem inna? (mój przypadek a raczej mojej córy) ...wierzę, że jednak są
        lekarze (słyszałam o takich), którzy widząc objawy widzą w czym rzecz.
        tylko praktyka czyni mistrza :)
      • czarna.koteccka candida i pasozyty 16.06.08, 00:52
        czy toco Państwo oiszą o candida i pasożytach jest adekwatne również
        dla dorosłych ?
        • kerstink Re: candida i pasozyty 16.06.08, 07:51
          Tak.
    • sigvaris Re: cyt: " ilu alergologów udało się Wam przekonać 27.01.08, 14:10
      A ilu z nich jest zainteresowane badaniem i leczeniem pasożytów?
      Przecież ich pracą jest leczenie alergii!
      To chyba sprzeczność interesów :)
      • mikolaj_danko Re: cyt: " ilu alergologów udało się Wam przekona 27.01.08, 21:25
        > A ilu z nich jest zainteresowane badaniem i leczeniem pasożytów?
        > Przecież ich pracą jest leczenie alergii! - tak tylko pytałem, w końcu ktoś tu sugerował, że trudno mnie przekonać bo nie jestem alergologiem... ;)
        • sigvaris Re: cyt: " ilu alergologów udało się Wam przekona 28.01.08, 01:48
          Jednak zabierając głos na temat AZS w tym poście, czytając Pana odnoszę
          wrażenie, ze już ma Pan prawie tę specjalizację :)
          Z całym szacunkiem i bez urazy.

          Mam nadzieję, że ta dyskusja wiele nas może nauczyć. I choć myślę głównie o
          sobie, nie ukrywam, że trochę liczę na jej dwustronność.
          • mikolaj_danko Re: cyt: " ilu alergologów udało się Wam przekona 29.01.08, 23:07
            > Jednak zabierając głos na temat AZS w tym poście, czytając Pana odnoszę
            > wrażenie, ze już ma Pan prawie tę specjalizację :)
            > Z całym szacunkiem i bez urazy. - a już myślałem, że to komplement ;)

            > Mam nadzieję, że ta dyskusja wiele nas może nauczyć. - również tak uważam i też myślę głównie o sobie :-)
            • sigvaris Re: cyt: " ilu alergologów udało się Wam przekona 11.02.08, 00:53
              Nie dziwię się. Teraz wiem ile to może znaczyć dla lekarza bez specjalizacji..
              Ale dalej zaliczam Pana do potencjalnych alergologów.
              Po tym,co Pan pisze blisko to Panu.
              Będzie Panu łatwiej. Szkoda tylko matek, co pisują na tym forum.
    • kerstink Re: azs 30.01.08, 08:29
      Panie doktorze, prosze sobie przypominac post autorki - mowa tam o dzieciach:
      2-letnie i drugie jeszcze starsze. Wiec mowimy ogolnie o dzieciach, oczywiscie
      nie wykluczajac niemowleta.

      Jestem w stanie uwierzyc, ze niemowleta sa (jeszcze) mniej zarobaczone, bo
      krocej zyja. Nie wyklucza to jednak, ze zarazenie jest niemozliwe, jak pokazuja
      wymienione przez Sigvaris przypadki. Sposob zarazenia Sigvaris rowniez opisuje.
      Poniewaz, jak Pan sam przyznaje, nie robi sie takich badan w naszych krajach, to
      nie wiemy jaka jest sytuacja naprawde w przypadku niemowlat. Przypadki wykryte
      tak przypadkowo wzkazuja jednak, ze odsetek moze byc wiekszy. Dlatego jest to
      bardziej niz dziwnie, ze majac niemowle z dolegliwosciami nie robi sie nawet
      badania kalu, albo robi sie jednorazowe, nie mowiac juz o warunkach w
      laboratoriach o ktorych Sigvaris pisze. Prosze mi wskazac, w ktorym momencie
      brakuje tu logiki. Prosze nie przytoczyc amerykanskiej ksiazki. Pojawila sie
      ostatnio dziewczyna z NY na forum ktora ma rowniez klopoty ze zdobyciem
      skierowania na badanie kalu.

      Wyzej bylo o niemowletach. Czyli Pan jednak uznaje, ze ogolnie u dzieci - tych
      starszych - jednak problem moze byc tak jak przedstawiamy. To czemu Pan matkom
      tych dzieci na forum nie radzi wykonac badania kalu ? Forum co prawda nazywa sie
      Zdrowie malego dziecka, ale matki podaja najczesciej wiek dziecka.

      > No tak, warunki zycia mamy inne. Ale czy to wytlumaczy, ze robactwa
      > nie ma ? Watpie. Moze go nie byc w takiej skali. - kerstink, kto mówi, że nie
      ma? Przecież o to właśnie chodzi, że jest ale w skali zdecydowanie mniejszej...

      Pan ten problem marginalizuje i tym samym badanie kalu stawia na ostatnie
      miejsce. Ja pisze ze jest go pewnie mniej niz w krajach rozwijajacych sie - bo
      tam jest tragicznie. U nas nie ma tej tragedii, ale jednak problem jest, i to
      nie marginalny.

      > Dlaczego specyficzny ? - ze względu na olbrzymią różnicę w warunkach bytowych
      pomiędzy ludźmi. Z jednej strony najbardziej uprzemysłowiony kraj, z drugiej III
      świat. Akurat tłumaczę na polski parę rozdziałów amerykańskiego podręcznika
      dziecięcych chorób zakaźnych - oj nie postrzegają autorzy pasożytów jako tak
      plagi w USA. Wiem, że to o niczym nie świadczy, ale zawsze jakiś głos stamtąd to
      jest.

      To prosze dla rownowagi poczytac ksiazke pani Clark. Mowie calkiem powaznie,
      choc pewnie Pan sie i tak nie odwazy.

      > > > Alergia to najczesciej dolegliwosc zwiazana z przepuszczalnym
      > > > przewodem pokarmowym, - nie mogę się z tym zgodzić do końca.

      >
      > Ale do ktorego momentu moze sie Pan zgodzic ? - w zasadzie zupełnie się z tym
      zgodzić nie mogą, bo istotą patogenezy alergii wcale nie jest "przepuszczalność
      przewodu pokarmowego" o czym możesz przeczytać w każdej alergologii. A co z
      alergią wziewną, czy kontaktową? Przepuszczalność oskrzeli i skóry??

      Zastanawiam sie, o ktorej alergii Pan mowi. Pamietam taki artykul, w ktorym sami
      alergolodzy stwiedzili, ze musza dokladnie sprecyzowac pojecie 'alergii', bo tak
      naprawde jest to jeden duzy worek. Byc moze Pan mowi tutaj o tej alergii np.
      IgE-zaleznej, ktora dosyc rzadko wystepuje. Jeszcze sa jakies inne, ktore i tak
      rzadko sie bada, bo malo ktory lekarz na takie badanie wysyla dziecko. Byc moze
      u Pana w szpitalu jest inaczej, no ale jaki procent dzieci tam jest odsylany (i
      cale szczescie ze to malo).
      Ja mowie natomiast o tej alergii, ktora diagnozuje kazdy pierwszy lekarz u
      dziecka ze zmianami skornymi, bez badan ani z krwi ani skornych. Oczywiscie
      rowniez bez badania kalu na pasozyty. Nasza dawna alergolog wprowadzila jeszcze
      pojecie 'nietolerancja', aby odroznic od alergii IgE-zaleznej.
      Jesli Pan kwestionuje, majac na uwadze takie pojecie alergii, wplyw
      nieszczelnego ukladu pokarmowego ? Az nie chce mi sie wierzyc, zeby w ksiazkach
      medycznych o tym nie pisali.
      Pan powinien doskonale wiedziec, ze cale szczescie, ze oskrzela i skora sa
      przepuszczalne, bo bysmy sie zatruli do maksa, skoro nasze 'oczyszczalnie' -
      watroba i nerki sa przeciazone, w kazdym razie zle pracuja. A watroba i nerki
      moga byc przeciazone od toksyn, m.i. od pasozytow.

      > sa bardzo czestymi sprawcami, - no i właśnie z tym stwierdzeniem się nie
      zgadzam. Bo jak narazie żadne dane do takich wniosków nie upoważniają.

      I Pan nie ma danych upowazniajacych do stwierdzenia, za tak nie jest.

      > Myli sie Pan, wyszlismy od zalozenia, ze dziecko ma objawy
      > sklasyfikowane jako alergiczne - AZS. O odrobaczeniu profilaktycznie
      > bylo przy okazj - Ale moje pytanie dotyczyło odrobaczania profilaktycznego,
      które część z Was lansuje - czy odrobaczacie całą rodzinę czy tylko dziecko??

      A jaki ma sens odrobaczyc profilaktycznie same dziecko ? Czy Pan rozumie pod
      'odrobaczaniem' jedynie podawanie lekow typu Vermox, Pyrantelum, Zentel ? Czy
      Pan juz troche poczytal o innych metodach profilaktyki ?

      > Gdzie tu mowa o profilaktycznym odrobaczaniu. W realu? - o ile wiem, to sporo
      pediatrów odrobacza bezobjawowe dzieci np. raz na rok.

      Ile to jest sporo pediatrow - bo ja takiego wczesniej nie spotkalam. Forum
      Alergie pokazuje, ze malo pediatrow w ogole bierze slowo 'robale' do ust.


      • kerstink Re: azs cd. 30.01.08, 08:57
        Juz kiedys o tej lamblii cos bylo:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=907&w=65724806&a=66206768
        Cytuje:

        epa.gov/waterscience/criteria/humanhealth/microbial/giardiachild.pdf
        str. 37

        There is no evidence that Giardia is
        transmitted from mother to fetus (Hall, 1994), although infants can
        acquire infections at an early age suggesting
        that mothers can infect their children very soon after childbirth
        (Farthing et al., 1986).
        • mikolaj_danko Re: azs cd. 02.02.08, 01:14
          > although infants can
          > acquire infections at an early age suggesting
          > that mothers can infect their children very soon after childbirth - nie przeczę temu. Jest to bardzo ogólne stwierdzenie.
      • kerstink Re: azs 30.01.08, 14:26

        > allergy.edoc.com/1998_archives/pdf/sep_98/261.pdf;
        www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/query.fcgi?cmd=Retrieve&db=pubmed&dopt=Abstract&lis
        > t_uids=8452315 - lamblioza nasila alergie, to pewne, co do wyników serologii,
        nigdzie nie jest napisane, że te Dzieciaki miały objawy jakiekolwiek, badanie
        dotyczy dzieci ze slumsów Wenezueli, przypuszczam, że gdyby je przebadano w
        kierunku innych chorób wynikających ze złych warunków bytowych, pewnie były by
        również obecne.

        Niezaleznie od tego, czy to dzieci ze slumsow czy nie, badania wykazaly wieksza
        podatnosc na alergie w przypadku zarazenia lamblia. Jeszcze lepiej podsumowane
        jest to tutaj:

        cat.inist.fr/?aModele=afficheN&cpsidt=2399887
        Conclusions: These results reveal a clear relationship between giardiasis and
        allergy, possibly because infection by this protozoon enhances sensitization
        towards food antigens, due to increased antigen penetration through damaged
        intestinal mucosa.

        A to jeszcze tak apropos nieszczelnosci przewodu pokarmowego.
      • mikolaj_danko Re: azs 02.02.08, 01:11
        > Wyzej bylo o niemowletach. Czyli Pan jednak uznaje, ze ogolnie u dzieci - tych
        starszych - jednak problem moze byc tak jak przedstawiamy. To czemu Pan matkom
        > tych dzieci na forum nie radzi wykonac badania kalu ? - czasem radzę. Wierzę, że dzieci moga być zarażone pasożytami, zwłaszcza przedszkolne, żłobkowe, przy objawach z przewodu pokarmowego zawsze warto brać to pod uwagę. Objawy zupełnie niecharakterystyczne wymagają diagnostyki opartej na dokładnym wywiadzie i badaniu dziecka, której poprzez forum nie mogę przeprowadzać.

        > Przypadki wykryte
        tak przypadkowo wzkazuja jednak, ze odsetek moze byc wiekszy. Dlatego jest to
        bardziej niz dziwnie, ze majac niemowle z dolegliwosciami nie robi sie nawet
        > badania kalu, albo robi sie jednorazowe, nie mowiac juz o warunkach w
        > laboratoriach o ktorych Sigvaris pisze - są to przypadki dzieci b. ciężko chorych, z niespecyficznymi objawami, mogącymi występować przy bardzo różnych chorobach. Wyszły robale - chwała temu, co na to wpadł. Wyszłaby gruźlica, czy zakażenie HIV również bym się nie zdziwił.

        > Pan ten problem marginalizuje i tym samym badanie kalu stawia na ostatnie
        > miejsce. Ja pisze ze jest go pewnie mniej niz w krajach rozwijajacych sie - bo
        > tam jest tragicznie. U nas nie ma tej tragedii, ale jednak problem jest, i to
        > nie marginalny. - tego nie wiemy.

        > To prosze dla rownowagi poczytac ksiazke pani Clark. - jaki tytuł?

        > Jesli Pan kwestionuje, majac na uwadze takie pojecie alergii, wplyw
        > nieszczelnego ukladu pokarmowego ? -stan zapalny przewodu pokarmowego może powodować jego "nieszczelnośc", przenikanie większej ilości antygenów, co za tym idzie nasilać alergiczne zmainy u kogoś ze skłonnością do nich.
        > Pan powinien doskonale wiedziec, ze cale szczescie, ze oskrzela i skora sa
        > przepuszczalne, bo bysmy sie zatruli do maksa, skoro nasze 'oczyszczalnie' -
        > watroba i nerki sa przeciazone, w kazdym razie zle pracuja. A watroba i nerki
        > moga byc przeciazone od toksyn, m.i. od pasozytow. - oskrzela i skóra jako organy zastępujące nerki i wątrobę, ciekawe. Gdzie można o tym poczytać?

        > Czy Pan rozumie pod
        > 'odrobaczaniem' jedynie podawanie lekow typu Vermox, Pyrantelum, Zentel ? Czy
        > Pan juz troche poczytal o innych metodach profilaktyki? - nie bardzo.

        > Ile to jest sporo pediatrow - bo ja takiego wczesniej nie spotkalam - a, jak tak to widocznie się mylę...
        • kerstink Re: azs 04.02.08, 07:28
          > > moga byc przeciazone od toksyn, m.i. od pasozytow. - oskrzela i skóra jak
          > o organy zastępujące nerki i wątrobę, ciekawe. Gdzie można o tym poczytać?

          Widac, ze Panu sie nie chce albo z duzymi oporami. Przeciez wiadomo, ze nie
          chodzi o zastapienie. Troche mi szkoda mojego czasu na takie pogadanki.
    • sigvaris Re: diagnostyka 03.02.08, 23:28
      1. Pamiętaj, że nie leczy się wyników, co objawy. Zlecaj badania, ale pamiętaj o
      ich ułomności.
      2. Przeprowadzaj dokładny wywiad z pacjentem:
      - objawy u dziecka, wszystkie patrz na człowieka chorego jako na całość, staraj
      się je łączyć ze sobą, bo często zespół objawów (pozornie nie związanych ze
      sobą) może dawać podpowiedź co do przyczyn choroby.
      - objawy u rodziców (wkleiłam w tym celu historię z ponad 30 lat swojego życia),
      - jeśli Twoim zdaniem dziecko jest za małe na pasożyty zadaj pytanie czy ma
      starsze rodzeństwo,
      - pytaj o zwierzęta w domu, choć nie przenoszą ludzkich pasożytów bezpośrednio,
      mogą przynieść je pośrednio (na łapach, na sierści),
      3. Szukaj przyczyn, nie skupiaj się wyłącznie na leczeniu tylko objawów.
      4. Unikaj labów szpitalnych - gorzej płacą i nie są nastawione na diagnostykę
      parazytologiczną.
      5. Unikaj zlecania badań w czasie antybiotykoterapii lub podawania innych leków
      nieobojętnych.
      6. Szukaj labów z parazytologami, tam kieruj na badania w tym kierunku. Przecież
      innych wyspecjalizowanych badań nie zleciłbyś byle-gdzie..
      7. Pamiętaj, że istnieje coś takiego jak test plastrowy, owsików w kale częściej
      nie ma niż są.
      8. Pamiętaj, że poza lekami konwencjonalnymi Twoi poprzednicy stosowali wiele
      innych metod. Wystarczy czasami sięgnąć po zioła - to też może być metoda
      wspomagająca diagnostykę. Bo to droga do szukania przyczyny nie zaleczania
      pojedynczych objawów choroby.

      Szukanie przyczyny nie jest objawem bezradności lekarza. Jest jego
      odpowiedzialnością wobec każdego chorego, który zawierza mu swoje zdrowie. Nie
      rezygnuj z diagnostyki - to także najlepsza droga dla Ciebie do zdobycia wiedzy.
      • sigvaris Re: diagnostyka kilka słów uzupełnienia 03.02.08, 23:41
        Wybrałam formę "swobodną", bo chciałam to napisać jak najkrócej.
        Musze podzielić się z Panem jeszcze jedna obserwacją.

        Na forum (a de facto potem w mailach) już kilkanaście razy natknęłam się na
        sytuacje, w której ludzie lepiej usytuowani finansowo mają problemy z poważnymi
        pasożytami. Nie mogłam tego pojąć, skąd? W większości okazywało się, że ludzie
        Ci są posiadaczami/użytkownikami tzw. domków/domów letniskowych w różnych
        atrakcyjnych miejscach Polski. Niestety tereny, na których te domki są położone,
        nie są skanalizowane, ale mają studnie. Okazywało się, że po dokładnym śledztwie
        miejscowe szamba są dziurawione, bo nie każdy chce wzywać szambiarkę.. Także u
        okolicznych autochtonów.
        Nie wiem jak dopisać te obserwacje do pytań ogólnych, więc pisze o tym jako
        dodatek.
        I tak rodzice wożąc swoje dzieci za "powietrzem" dla zdrowotności, przywozili
        różnych gości, co okazywało się później...
        Sądzę, ze nie jest to może problem masowy. Ale on jest.
        Oczywiście nie mogę Pana odesłać do żadnych naukowych badań w tym kierunku.
        Ale skoro miało być na serio... Więc niech będzie i to.
        • izabela_p25 Re: diagnostyka kilka słów uzupełnienia 04.02.08, 00:36
          Trafiłam na ten watek przez przypadek i przesledziłam i jestem
          przerażona. Zgadzam się ze żrodłami zakżeń, nikt sobie nie zdaje
          sprawy ze uprawy nawet ekologiczne muszą byc nawożone jeżeli nie
          sztucznie to naturalnie a naturalnie tzn gnojowicą najczęściej
          zwierzęcą (odchody z kurnika z chlewu wywożone wprost na pola).
          Biorąc pod uwagę przeżywalnośc jaj pasożytów mamy odpowiedz.
          Jednyne co mnie zastanawia to fakt że kał jest tak rzadko poddawny
          analizie. Nawet badania okresowe w pracy ograniczają się tylko do
          analizy krwi i moczu. chylę czoła przed derminacją wielu mam, które
          poszukują odpowiedzi (nawet nie jesteście świadome tego ile osób
          może to przeczytac). W szczegolnosci zgadzam ze zdaniem ze lekarz
          (dobry lekarz) musi całe życie się szkolic bo medycyna nie stoi w
          miejscu
        • mikolaj_danko Re: diagnostyka kilka słów uzupełnienia 05.02.08, 00:15
          Z tymi szambami domków letniskowych to faktycznie ciekawostka.
          • sigvaris Re: diagnostyka kilka słów uzupełnienia 05.02.08, 11:28
            Prawda? głównie problemem tu jest glistnica i tasiemczyca.
            Z ciekawostek z moich obserwacji dodam, że spotkałam się też:

            U ludzi korzystających często z hoteli (także tylko w Polsce) -
            węgorek jelitowy lub tęgoryjec (ale nie ten rodzimy, co inny, o nim
            mało wiem).

            U dzieci na głównie na Wybrzeżu obce pierwotniaki/ameby (nietety
            dość powszechnie):
            entamoeba hartmanni
            dientamobea fragilis,
            entamobea polecki
            entamoeba coli
            Pasożyty te dają często objawy podobne do giardiazy. Jeśli są w
            połączeniu z obłymi - mogą także "dawać": "AZS", nietolerancje
            pokarmowe itd. Matki znalazły ślad w prasie o zanieczyszczeniu wody
            z wodociagów trójmieskich amebami.. Nie wiem czy to powód, czy
            migracja ludzi(rodziny marynarskie) ma na taki stan rzeczy wpływ.
            Jednak na pewno rozprzestrzeniają się dalej poprzez przedszkola.
            Wykrywalność tych ostatnich, wspomnianych pasożytów de facto mają
            dwa laby w Polsce: Pani Bawor z Wrzescza i trochę Pani Kamirskiej z
            Wa-wy (oba "mikroskopowe").
      • mikolaj_danko Re: diagnostyka 05.02.08, 00:14
        Nie chodziło mnie o "8 zasad dobrej diagnostyki", ale dzięki za ich przypomnienie.
        Chciałem poznać Twoją opinię, np. ilekrotne badania kału możemy uznać za wiarygodne. Czy Elisa (antygen lamblii) jest bardziej miarodajna od zwykłej mikroskopii, Czy IgE swoiste dla glisty warto wogóle oznaczać? Obczytałaś się przecież i masz doświadczenie z forum, dlatego pytam.
        • sigvaris Re: diagnostyka 05.02.08, 13:01
          Hmmm, nie rozumiem tego "przypomnienie" - bo ja pisałam te rady
          tylko z obserwacji własnych... Z własnej głowy. Słowo.

          Wcześniej pytał Pan jak dużo powinno być tych badań. Niestety prawda
          jest taka, ze nie ma tu jednej odpowiedzi. Ja je też nie mam. Fakty
          są takie, że u zawziętej matki np. w 7-mym badaniu kału wyszła
          glistnica, u innej w 4-tym. U jeszcze innej w 1-wszym. Na pewno
          Sanepid w swoich zaleceniach (pisanych, nie wdrażanych w życie)
          odradza badanie kału do owsicy. Zalecają 7-krotny test plastrowy (co
          2-3 dni), wtedy uznają, ze owsica "jest raczej wykluczona".
          Aczkolwiek było kilkadziesięąt przypadków na forum znalezienia
          owsików i w kale.
          Są robaki, które są powszechne ale mają śladową wykrywalnośc w kale,
          np. włosogłówka...
          Dalej przypomnę, to co uważam bardzo istotne: leczymy ludzi nie
          wyniki. I tu zdrowy rozsądek jest ważny. Jeśli mam zaleczać objawy,
          które mają nierozpoznane źródło, lepiej np. ziołami próbować dotknąć
          problemu - a nóz delikatna terapia ziołami da odpowiedź, czy oby to
          nie są pasożyty?
          Lepsze to niż podawanie dziecku wziewów na wciąż.
          Ale to juz każdy musi wedle swojego sumienia.

          Pytał się Pan wcześniej czy u wszystkich była poprawa po leczeniu. U
          większości z tych którzy mieli szanse na przeprowadzenie pełnej
          kuracji. Na moje znów szacunki:
          ok. u 70 % całkowite ustąpienie objawów,
          20% znacząca porawa lub ustąpienie niektórych objawów, które były
          najbardziej dotkliwe (stan skóry, świąd, nieustające zapalenia
          oskrzeli, płuc, uszu, ADHD itd). Tu trzeba nadmienic, ze po
          lambliozie wczesnoniemowlecej lub glistnicy objawy nie ustąpią od
          razu. Regeneracja kosmków, regeneracja innych narządów trwa. U
          takich dzieci proces rekonwalescencji może trwać do roku czasu i
          dłużej (dieta bezmleczna, raczej bezglutenowa).
          5% niewielka poprawa (złagodzenie większości objawów),
          5% ledwie zauważalna poprawa (tu znajduję się owe 0,5% toksokaroz
          wykrytych dalej).
          Praktycznie sama fluktuacja na forum alergie jest dowodem na to, co
          pisze. Wiele matek forum alergie odchodzi z forum, bo nie jest im
          ono juz potrzebne. Zostają te matki, o których tu piszę jako o 10 -
          20 % przypadków lub takie jak ja (cokolwiek Pan przez to rozumie).

          Test Elisa uważam za świetny. Ale tylko w teorii. Jest tragicznie
          obsługiwany - próbki stoją po kilka dni w labie na parapetach.
          Proces, który dalej w takiej próbce zachodzi wyklucza znalezienie
          tam czegokolwiek.
          Nie wiem, czy Pan wie, ale na KAŻDYM teście (obojętnie jakiego
          producenta) - jest napisane, ze test ten co jakiś czas powinien byc
          poddawany sprawdzeniu metodą mikroskopową... Oczywiście nikt tego
          nie robi.
          Dodatkowo spotkałam się z info, ze w Polsce kupujemy najczęściej
          najtańsze testy (z USA). Jest pytanie, czy testy te zawierają
          wszystkie szczepy lamblii, występujące w Europie? Poza tym , czy
          generalnie testy zawierają wszystkie antygeny wszystkich i ciagle
          mutujących szczepów? W tym ostatnim pytaniu niestety upatruje się
          największej porażki testów Elisa.
          Przeciez producenci nie wdrażają nowych testów co rok nawet!
          Jedno wiem, na forum co u 10 może nawet 15-stej osoby wyszło coś
          testem Elisa na wszystkie osoby, którym wyszła lamblia.
          Niestety wiele matek po teście Elisa się poddały. Ale nie wszystkie.
          U wielu z nich po ujemnych testach, wyszły dodatnie wyniki
          mikroskopowe.

          Na pewno zwiększa się "trafienia" badając całą rodzinę. Ułatwia to
          też potem decyzje o solidarnym leczeniu. Czyli jedyne co mogę
          napisac z "zaleceń" - to badania dla całej rodziny.
          Jeśli chodzi o lamblie oczywiście uważam za dużo lepszą
          (skuteczniejszą) metodę mikroskopową, ale tylko "pod okiem"
          parazytologa!
          Wspomniałam Panu wcześniej o weterynarzach.. lamblie są naszym
          wspólnym pasożytem. Zwierzęta bada się mikroskopowo... Weci bardzo
          często znajdują lamblie u naszych zwierząt domowych i gospodarskich
          (mniej lamblioz na wsi).. Czyli ta metoda działa. To dodatkowy
          aspekt przemawiąjący za tą metodą.

          Jeśli chodzi o badania krwi, to wie Pan co pisze na ten temat
          Stefaniak, że im dalej od problemu (kału) tym gorzej. Jednak
          odnośnie badań krwi IgE swoiste glisty - polecam. Nieszczęście
          polega na tym, ze znów znikoma ilośc labów je robi i nawet forum nie
          daje odpowiedzi, czy robi to dobrze. Ale glista jest bardzo częstym
          pasożytem u dzieci. I fakt, że są opisane przypadki występowania
          tylko samców u żywiciela - potwierdzałoby moje za. Poza tym glista
          może być jeszcze na etapie "płucno-narządowym" (zanim trafi do
          jelit, a już daje czadu) - tym bardziej jestem za badaniami z krwi w
          tym przypadku.

          Oczywiście w niektórych przypadkach warto zrobić badania na
          toksokaroze. Forum pokazuje, ze to też jest problem. Może mały, ale
          ON JEST. Może mały tez i dlatego, że na te badania decydują się
          matki już w ostatecznosci..

          • mamaadi Re: diagnostyka 05.02.08, 17:23
            sigvaris napisała:
            > Wspomniałam Panu wcześniej o weterynarzach.. lamblie są naszym
            > wspólnym pasożytem. Zwierzęta bada się mikroskopowo... Weci bardzo
            > często znajdują lamblie u naszych zwierząt domowych i
            gospodarskich
            > (mniej lamblioz na wsi).. Czyli ta metoda działa.
            Zasięg wystepowania giardii u zwierząt jest znacznie zmienny,
            najczęściej zarażone są zwierzęta młode (głównie przed 6 m-cem
            życia), w dużych hodowlach rasowych, w schroniskach i bytujące w
            złych warunkach higienicznych; prewalencja występowania u zwierząt
            powyżej 2 roku życia i bytujących w małych hodowlach, w warunkach
            domowych i w dobrych warunkach sanitarnych jest naprawdę niewielka.
            Co do wykrywania lamblii u zwierząt stosuje się 3 testy:
            mikroskopowe (rozmaz barwiony płynem Lugola), test
            immunoenzymatyczny polegajacy na wykrywaniu białka sekrecyjnego CWPI
            (powstaje ono w czasie tworzenia się cyst lamblii, jest to wysoce
            czuła i swoista metoda), oraz test z wykorzystaniem przeciwciał
            monoklonalnych do jakościowej detekcji specyficznego antygenu
            giardii (GSA 65, jest to glikoproteina wytwarzana prze giardię
            podczas namnażanoia w jelitach). Ten ostatni test jest jedynie
            pożyteczny gdy mamy do czynienie z bieżącą inwazją (wtedy ta
            glikoproteina występuje w kale). Najchętniej wykonywany jest test
            immunoenzymatyczny (wykrywanie białka CWPI), bo jest to metoda
            szybka, nie wymaga specjalnego przygotowania i wysoce swoista.
            Co do zarażenia się ludzi od zwierząt - owszem prawdopodobne, z tym
            że na wykrytych metodą PCR 7 genotypów giardii tylko 2 (A i B)mają
            znaczenie zoonotyczne, przy czym genotyp A występuje stosunkowo
            rzadko u psów, nie mniej jednak przy wykryciu lamblii u zwierzęcia
            lekarz weterynarii ma obowiązek poinformowania właściela zwierzęcia
            o możliwości zarażenia się człowieka (zresztą jak przy innych
            schorzeniach które są zoonozami). To tak w skrócie. Czyli tak
            naprawdę występowanie giardii u psów i kotów (na tych się skupiłam)
            nie jest częste a raczej zmienne, co zresztą potwierdzają wykonywane
            badania u zwierząt, które trafiają do weterynarzy np. z biegunką,
            problemem chudnięcia. Przepraszam za wywód, może troszkę nie na
            temat, który tak naprawdę was interesuje:) Pozdrawiam serdecznie
            • sigvaris Re: diagnostyka 05.02.08, 21:30
              Nie wiem, czy widziałaś i to:
              nauka-polska.pl/dhtml/raporty/praceBadawcze?rtype=opis&lang=pl&objectId=206169
              A widzę, że temat nie jest Ci obcy.
              Trochę inaczej jest u zwierząt gospodarskich, niestety nie mogę znaleźć tego
              linku, który kiedyś mnie oczarował nt lambliozy na wsi.
              • mamaadi Re: diagnostyka 06.02.08, 13:20
                Przeczytałam, dzięki za link. Ja też tu troszkę wkleję, może to
                widziałaś:
                www.wsse.krakow.pl/pages/wsse_document.php?nid=505&did=1940
                Co do np. trzody chlewnej i bydła to nie jest to moja działka, ale:
                świnie nie są typowym żywicielem dla giardia spp, niemniej jednak
                trzoda chlewna może odgrywać rolę siewcy pasożyta w środowisku
                człowieka, tak więc świnie często są nosicielami pasożyta (zakażenie
                bezobjawowe) co stwarza ryzyko zakażenia lamblią dla ludzi.
                • mamaadi Re: diagnostyka 06.02.08, 13:22
                  Aha i jeszcze coś wkleję:
                  www.wsse.krakow.pl/pages/wsse_document.php?lid=2&nid=505
                  • sigvaris Re: diagnostyka 07.02.08, 00:39
                    Fenomenalne linki. Dzięki. Niedawno ktoś mi pisał, że węgorek jelitowy to nie w
                    Polsce. Czytałam wcześniej, że już w Polsce. Ale w natłoku nie mogłam jak zwykle
                    znaleźć linka...A mamy na forum chore dziecko..
                    Info o dientamoeba f., itd. Super. I gardiaza w przedszkolach...
                    • sigvaris Re: diagnostyka kolejny kwiatek: 07.02.08, 01:24
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=578&w=74276057&a=75381246
                      Czy jakikolwiek weterynarz badałby w ten sposób chore zwierzę...
                      Serce mi się kroi. Panie Doktorze....
            • mazeb Re: diagnostyka/weterynarze/psy/mamaa di 06.02.08, 01:19
              Mamaadi napisala:
              Zasięg wystepowania giardii u zwierząt jest znacznie zmienny,
              najczęściej zarażone są zwierzęta młode (głównie przed 6 m-cem
              życia), w dużych hodowlach rasowych, w schroniskach i bytujące w
              złych warunkach higienicznych; prewalencja występowania u zwierząt
              powyżej 2 roku życia i bytujących w małych hodowlach, w warunkach
              domowych i w dobrych warunkach sanitarnych jest naprawdę niewielka.

              ----no to mielismy pecha :( albo zyjemy w zlych warunkach
              sanitarnych...
              nasza 9-letnia suka miala lablie - zadnych "biegunkowych" objawow;
              jedyne co mnie irytowalo w psie to agresja, takie awanturnictwo
              podworkowe, i jej chrapanie, problemy z krtanią - sprawdziłam ją,
              gdy się dowiedziałam, ze malzonek i corcia (ok. 4-miesieczna wtedy)
              mieli lamblie...
              Badanie mikroskopowe - od razu w pierwszej psiej probce gadzina
              znaleziona... I nie wiem, kto kogo zarazil. Lamblia była.
              Pies "od zawsze" byl odrobaczany co pol roku, ale leki na lamblie są
              inne. Po przeleczeniu pierwotniaka pies stał się duzo spokojniejszy
              (choc do ideału sporo brakuje, jak byla mlodsza, to byl pies do rany
              przyłóż, ulubienica podworka, potem spacery tylko na smyczy i z dala
              od innych psow, w domu pies spokojny). NIe wiem, na ile ma to
              zwiazek z lamblią, ale efekt jest zauważalny.

              to taka dygresja nt. lambliozy u zwierzakow. ;)

              pozdrawiam cieplo i Forumowiczki, i Pana Doktora (ktoremu zyczę
              sukcesów zawodowych i otwarcia się na to, co nas otacza, a nie tylko
              leczenia tego, o czym mowia na studiach...)
              m.
              • mamaadi Re: diagnostyka/weterynarze/psy/mamaa di 06.02.08, 09:50
                :) Niestety tak też się zdarza, zwierzę może się zarazić w każdym
                wieku, choć jak pisałam najczęsciej u młodych, w schroniskach i
                dużych hodowlach. Z krtanią u psiaka raczejbym tego nie łączyła, z
                agresją już bardziej (niepokojem), biegunka i chudnięcie (lub
                paradoksalnie tycie) występuje często ale też nie zawsze. Czy wasz
                piesek to taki trochę (przepraszam za wyrażenie) pies 'śmietniskowy'
                tzn. czy lubi sobie coś tam podjeść na spacerku? Lamblioza jest
                zoonozą, więc można zarazić się od psa jaki i na odwrót (u ludzi
                zaraźliwe szczepy A i B), u psa szczep A występuje stosunkowo
                rzadziej. Rzeczywiście leki standardowo stosowane do odrobaczania
                zwierząt nie wybijają lamblii, choć obecnie producenci starają się
                dopasować taki skład aby było jak największe spektrum działania.
                Czasami można zresztą nie wiedzieć że psiak czy kot miał lamblię,
                jak był na coś innego leczony i dostawał Metronidazol (zabija
                giardię). Cieszę się, że szybko poradziliście sobie z problemem i
                wszystko wróciło do normy. Pozdrawiam
          • ana256 Re: diagnostyka 05.02.08, 23:00
            Nie przeceniałabym testu swoistego IgE na alergen glisty. W
            powszechnie uzywanych ekstaktach alergenu jest wiele nie
            specyficznych cząstek, dlatego tez wynik testu może byc fałszywy.

          • mikolaj_danko Re: diagnostyka 10.02.08, 13:27
            Diagnostyka wymaga w takim razie dużej determinacji i przeświadczenia, że to właśnie robale są sprawcą a to nie łatwe.

            > Dalej przypomnę, to co uważam bardzo istotne: leczymy ludzi nie
            > wyniki. I tu zdrowy rozsądek jest ważny. Jeśli mam zaleczać objawy,
            > które mają nierozpoznane źródło - no tak tyle że aby uznać źródło za nierozpoznane trzeba wykluczyć jego możliwe przyczyny. A tych, w przypadku objawów przypisywanych robalom może być b. dużo.

            > lepiej np. ziołami próbować dotknąć
            > problemu - a nóz delikatna terapia ziołami da odpowiedź, czy oby to
            > nie są pasożyty? - tyle że nie wiemy na co i w jaki sposób działa terapia ziołowa.

            No i wracam do pytania, co z przypadkami fałszywie dodatnimi, których też jest niemało?
            • sigvaris Re: diagnostyka 10.02.08, 22:24
              Czy tylko dlatego, że parazytozy dają tak dużo objawów - NALEŻY PRZESTAĆ ROBIĆ
              BADANIA W TYM KIERUNKU? Tylko co wtedy? Wtłaczać w te dzieci leki podawane NA
              OKO? Na zaleczanie objawów?
              Jakie będą tego konsekwencje?

              --
              • mikolaj_danko Re: diagnostyka 13.02.08, 00:16
                > Czy tylko dlatego, że parazytozy dają tak dużo objawów - NALEŻY PRZESTAĆ ROBIĆ
                > BADANIA W TYM KIERUNKU? - nie ale nie należy robić badań TYLKO w tym kierunku. I otrzymawszy wynik (+), lub nie (co to za różnica i tak napewno to sprawka pasożytów), miesiącami leczyć preparatami, po których dziecko wymiotuje, czuje się gorzej niż przed terapią. Podpierając się bardzo konkretnymi stwierdzeniami o "zakwaszonym i zatrutym organizmie", "nieobojętnych lekach", "oczyszczaniu z toksyn" itp.

                > Jak to nie wiemy? Czy zioła/mieszanki przeciwpasożtnicze z ziół mogą więcej
                > nabroić od nie do końca rozpoznanego działania sterydów, antyhistaminów? Bo oczywiście działanie tych ziół mamy rozpracowane w każdym szczególe...

                • kerstink Re: diagnostyka 13.02.08, 09:45
                  > > Czy tylko dlatego, że parazytozy dają tak dużo objawów - NALEŻY PRZESTAĆ
                  > ROBIĆ
                  > > BADANIA W TYM KIERUNKU? - nie ale nie należy robić badań TYLKO w tym kier
                  > unku. I otrzymawszy wynik (+), lub nie (co to za różnica i tak napewno to spraw
                  > ka pasożytów), miesiącami leczyć preparatami, po których dziecko wymiotuje, czu
                  > je się gorzej niż przed terapią. Podpierając się bardzo konkretnymi stwierdzeni
                  > ami o "zakwaszonym i zatrutym organizmie", "nieobojętnych lekach", "oczyszczani
                  > u z toksyn" itp.

                  Widac, ze Pan nie czyta forum Alergie, ile tam postow o tym, ze po odrobaczaniu
                  jest lepiej. No ale to trzeba chciec o tym czytac. Nikt nie namawia, zeby nie
                  robic testu na IgE lub testy skorne. Problem, ze alergolodzy zalecaja TYLKO
                  takie test, i zapominaja o robakach. A potem wala sterydami. Ale to juz jest ok
                  bo przyjete jako standard.

                  > Bo oczywiście działanie tych ziół mamy rozpracowane w każdym szczególe...

                  Nie mamy czasu az ktos je rozpracowuje, zeby przekonac lekarza, ze one jednak
                  zwalczaja robaki. Nam, matkom, czesto wystarczy skutecznosc, potwierdzona tradycja.
                • sigvaris Re: diagnostyka 13.02.08, 13:41
                  Nie czyta Pan forum alergie. Nie jest tak, ze zalecamy robic badania
                  TYLKO w tym kierunku. Zalecamy je robić, prawda. Na forum alergie
                  jest kilka matek, które są w pewnym sensie doświadczone w jakimś
                  zakresie problemów z alergiami (znów ogólna nazwa na okoliczne
                  problemy). Każda radzi "nowej" matce badania na podstawie swoich
                  doświadczeń. Uważamy jednak, że od badań w kierunku pasożytów należy
                  zaczynać diagnostykę. Jak pokazuje forum daje to często efekt.
                  Na forum pomagamy także dzieciom z "prawdziwą alergią".
                  Co do wielomiesięcznych kuracji i wymiotów i gorszego samopoczucia.
                  Niewiele jest przypadków wielomiesięcznych kuracji. A co do
                  pogorszeń w czasie leczenia - sam pan zobaczy jak to jest.. jak Pan
                  zacznie "mieć" pacjentów z parazytozami. Pasożyty to duże organizmy -
                  one nie wyparują. Ich niszczenie niestety czasami (co też nie jest
                  regułą) daje objawy kilkudniowych pogorszeń. To chyba jednak lepsze
                  niż "trzymanie" pasożyta/pasożytów latami w organiźmie?

                  Pisze Pan to tak, jakby maści sterydowe, wziewy sterydowe, leki
                  antyhistaminowe nie dawały żadnych skutków obocznych.. A przecież
                  często to oczyszczanie organizmu jest dlatego bardziej
                  spektakularne, właśnie u dzieci leczonych lekami tego typu.
                  Czyżby zapomniał Pan, że leki sterydowe, antyhistaminowe nie
                  podaje się chorym miesiącami - co LATAMI?


                  Napisał Pan:Jak to nie wiemy? Czy zioła/mieszanki przeciwpasożtnicze
                  z ziół mogą więc
                  > ej
                  > > nabroić od nie do końca rozpoznanego działania sterydów,
                  antyhistaminów?
                  > Bo oczywiście działanie tych ziół mamy rozpracowane w każdym
                  szczególe...

                  A Panie Doktorze - sterydy mamy rozpracowane w każdym szczególe?
                  Jaki wg. znanych Panu badań mają wpływ na zdrowie niemowląt w
                  skutkach najblizszych 30 - 40 lat ich życia?
                  To oczywiście puste pytanie. Takich badań nie ma. A jeśli są, to
                  znów odsyłam do artykułu "Newsweeka" z 17 luty 2008. Tam pada to
                  pytanie: ile opracowań o szkodliwości sterydów, tabletek
                  antykoncepcyjnych i wielu innych lekach nie jest publikowanych tylko
                  dlatego, że naukowcy pracują w instytutach sponsorowanych przez
                  producentów tych leków!? I wielu z nich boi sie utraty pracy?
                  jako antyprzykład jest tam podanych zaledwie dwóch lekarzy. Czy to
                  nie dziwne? Tylko dwóch.
                  • mikolaj_danko Re: diagnostyka 18.02.08, 00:33
                    > To oczywiście puste pytanie. Takich badań nie ma. A jeśli są, to
                    > znów odsyłam do artykułu "Newsweeka" z 17 luty 2008. Tam pada to
                    > pytanie: ile opracowań o szkodliwości sterydów, tabletek
                    > antykoncepcyjnych i wielu innych lekach nie jest publikowanych tylko
                    > dlatego, że naukowcy pracują w instytutach sponsorowanych przez
                    > producentów tych leków!? - więc jeśli są to napewno sfałszowane...

                    Nie zakończymy tej dyskusji konsensusem, różnimy się pod względem światopoglądu, każde z nas buduje go sobie na podstawie własnych doświadczeń i tyle.
    • aaapsik2 Re: azs 05.02.08, 22:12
      jako matka-podczytująca-
      po pierwsze jestem wdzięczna za ten wątek!
      wiele tu można się nauczyć i od Pana doktora i od aktywnych e-mam !
      i wielkie Wam za to dzięki!
      jak i za styl całej dyskusji-czytamy całą rodziną i podziwiamy!
      po drugie-
      jako mama dziecka ze zdiagnozowaną lambliozą(tak naprawdę sama ją zdiagnozowaną
      -za namową koleżanki,która miała z tym problemy) -
      nigdy nikt nas nie uświadomił na wiele faktów-jak np.że całą rodzinę się
      leczy!!! nam kazano jedynie odrobaczyć chore dziecko
      coś tam,ktoś ,gdzieś wspomniał że to trzeba powtarzać-lekarz nie
      potwierdził,nigdy nie było powtórki,choć jak czytam co piszecie to chyba było to
      konieczne w naszym przypadku....:(

      wiele pytań mam po tej lekturze ...
      i tak naprawdę nie wiem komu i gdzie mam jej zadać :((córka ma obecnie
      zdiagnozowaną alergię )
      mam nadzieję że Wasza wymiana zdań "nie umrze" i czegoś jeszcze się dowiemy! :)
      • sigvaris Re: aaapsik2 06.02.08, 00:12
        Zawsze możesz zajrzeć na forum alergie. Tam jest sporo więcej niż tutaj.
        Widzę, ze nie tylko nie leczyliście sie solidarnie, co nie wiedziałaś pewnie o
        prządkach w domu?
        Piszesz "odrobaczyć", czy to znaczy że przed leczeniem lambliozy odrobaczałaś
        dziecko? Lamblia nie jest robakiem, dlatego dopytuję.
        • aaapsik2 Re: aaapsik2 06.02.08, 21:15
          oczywiście że nie leczyliśmy się solidarnie-lekarz nie widział takiej potrzeby!
          jakie porządki w domu??? też nikt nie widział takiej potrzeby!
          to było kilka lat temu
          mało było informacji na ten temat
          uznałam że to co mówi nam lekarz jest ok....

          teraz postanowiłam przebadać nas wszystkich
          w zeszłym raku badałam córcię na obecność lamblii -wynik ujemny,ale nie mam
          zaufania do tego laboratorium (po tym co poczytałam)
          nie wiem gdzie i jak szukać takiego dobrego
          może mi coś podpowiesz???-będę wdzięczna :)

          robaków nie było,napisałam "odrobaczenie" przez skrót myślowy
          chodziło mi o leczenie
          już teraz nawet nie pamiętam jak to się nazywało
          wiem że było jedno jedyne,wstrętne jak diabli
          z Niemiec sprowadzaliśmy ten sam lek,ale o innej nazwie i niby o smaku
          pomarańczowym.. tiaa ;)
          • sigvaris Re: aaapsik2 07.02.08, 00:34
            Miano Was leczyć metronidazolem, ale ktoś podpowiedział Flajel (nie wiem czy to
            sie tak pisze, ale czyta flażel), dostępny już w Niemczech?
            Wejdź na forum alergie. Tam masz podświetaljący się link: odpowiedzi poszukaj
            tutaj. Jak w niego klikniesz wejdziesz na kilkanaście wątków. Wybierz te, które
            chcesz doczytać. Jest info o labach.
    • kerstink Re: azs 06.02.08, 13:46
      Bardzo typowy tez ten przypadek:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=907&w=75048722&v=2&s=0
      Rowniez tutaj:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=907&w=75215309&v=2&s=0
      nalezaloby sprawdzic, czy to obciazenie alergia i astma nie jest przypadkiem
      obciazeniem pasozytami przekazanymi z pokolenia na pokolenia.
    • kerstink Ksiazki 06.02.08, 13:50
      Polecam ksiazki z wydawnictwa www.bioslone.pl . To uwaga do p. doktora.
      • mikolaj_danko Re: Ksiazki 10.02.08, 13:28
        Trudno mi się przełamać. Nie mam do nich zaufania.
        • kerstink Re: Ksiazki 10.02.08, 21:42
          To chyba Pan do siebie nie ma zaufania, ze Pan sie boi tych ksiazek jak ognia.
          Niech Pan zacznie od Janusa, to tez lekarz.
        • sigvaris Re: Ksiazki 10.02.08, 22:35
          A z jakich powodów ma Pan zaufanie do innych książek? Intuicja, czy "pęd
          większości"?
          Może żeby nabrać "stosunku" trzeba wejść na terytorium "wroga". Pana zadanie nie
          jest łatwe. Pan dał się zrobić "ekspertem". Ekspert zobowiązuje. Z serca radzę
          czytać też i to co nie po linii i nie po bazie.
          Dodam, że z Siemionową nie zgadzam się także w wielu rozdziałach, ale to nie
          powód, żebym odrzuciła przeczytanie jej książki.
          Jestem laikiem, ale nie klaustrofobem..
          I nie jestem ekspertem, co wiem że i Pan wie. Tym bardziej dziękuję, za to że
          Pan tu bywa.
          • mikolaj_danko Re: Ksiazki 13.02.08, 00:19
            > A z jakich powodów ma Pan zaufanie do innych książek? - bo są logiczne, tłumaczą to co zawierają odnosząc się do nauk podstawowych takich jak fizjologia czy biochemia, przez co są dla mnie bardziej wiarygodne.
            • kerstink Re: Ksiazki 13.02.08, 09:48
              Ksiazki z Bioslone tez sa logiczne.

              A oczywiscie biochemie czlowieka mamy juz kompletnie opracowana. I dlatego jest
              to wiarygodne. Jasne.
            • sigvaris Re: Ksiazki 13.02.08, 14:25
              Panie Doktorze, oboje wiemy, ze akurat biochemia i fizjologia mają
              ciągle "białe karty" w medycynie konwencjonalnej. Jest jeszcze tyle
              do odkrycia w tych dziedzinach, że ..nawet trudno powiedzieć kiedy
              człowiek wyjaśni te procesy do końca i czy w ogóle.
              Tym bardziej trzeba szukać innych dróg do uzyskanie odpowiedzi,
              chocby przez to, ze nie powinniśmy sie zamykać na inne rozwiązania.
              Bo chorzy są tu i teraz. Stojąc w miejscu na "białymi kartami" w
              tych dziedzinach nie posuniemy się do przodu.
              Człowiek to bardzo złożony "proces życiowy" a często ani biochemia,
              ani fizjologia nie daje odpowiedzi na szereg spostrzeżeń już
              akceptowanych przed medycyne konwencjonalną - choćby tu wspomnieć
              placebo...

              Nauka (a medycyna to nauka) wymaga otwartego umysłu. Ot i co.
              Medycyna konwencjonalna poza swoimi pozytywnymi stronami - niesie
              też szereg "patologii" w leczeniu. Problem polega na tym, by nie
              chować tego pod dywan. Trzeba z pokorą szukać, czytać i obserwować.
              Nawet gdyby przyszło poczytac kilka ksiązek, które z pozoru byłyby
              antytezą na Pana przekonania. Droga do wiedzy bywa wyboista i nigdy
              nie wiemy, co tam dalej się okaże.

              Po 3 latach bycia na forum - z pokorą przyznaję, że moje poglądy
              bardzo się zmieniły. Ale także dlatego, że nie trzymałam się
              kurczowo "pierwotnej" wiedzy. Mam nadzieję, że o ile temat ten
              będzie dalej ważny w moim życiu - zmienię wiele z tych przekonań,
              które dziś wydają mi się niezbicie prawdziwe. Na tym polega ewolucja
              człowieka, nie tylko na przestrzeni pokoleń, co jednego życia.
              Dwa lata temu nie chciałam nawet słyszeć o ziołach i preparatach
              naturalnych na robaczyce. Dziś wiem, że to było niedouczenie. Brak
              wiedzy, doświadczeń, obserwacji a także moje "zamknięcie się" na
              argumenty innych.
              Trzy lata temu, opisując chorobę mojego dziecka - liczyłam, że
              pomogę kilku marginalnym przypadkom jak nasz. Marzyło mi się pomóc
              takiej jednej małej dziewczynce, jak moja córka, oddając w ten
              sposób nasz cud, żeby nie przepadł gdzieś w tej egoistycznej
              radości, że to właśnie nam się udało. Dziś wiem, że to NIE BYŁ
              marginalny przypadek..
    • adaskowa_mama Re: azs - niekonwencjonalnie ale skutecznie !! 10.02.08, 08:34
      Ja też miałam problem z uczuleniem na buzi u synka. Wykupiłam chyba
      wszystkie możliwe maści w aptekach i efekt był marny. Maści
      sterydowych unikam. Trafiłam jednak dzięki poleceniu przyjaciela,
      który wyleczył tam dziecko do przychodni prowadzonej przez
      tybenańczyków. Leczą ziołami. Dali mi m.in. maść do smarowania synka
      i w ciągu 2 dni całe uczulenie zniknęło. Buźka jest śliczna i
      gładka. Oczywiście cały czas jestem na diecie. Nie mogę głównie
      wieprzowiny (strasznie uczula) i wszystkiego co jest z wieprzowiny
      (wędlin też nie), wołowiny (przeważnie dzieci ją toleruję, ale mój
      synek dostawał uczulenia), kawy i mocnej herbaty.
    • kerstink Re: azs 11.02.08, 07:33
      Znalezione przez Mazeb:

      www.mediton.pl/PL/czasopisma/alergia-astma-immunologia/archiwum_8.2.346.html
      Jak gydbym czytala niejedna historie z forum Alergie!

      Nie rozumiem jednak, dlaczego taki delikatny wniosek, " iż w niektórych
      przypadkach astmy ...". Majac taki wynik leczenia nalezaloby kazde dziecko z
      astma przebadac na pasozyty, nie tylko odzwierzecych. No chyba ze nie mamy
      zaufania do tego opisu ...
      • astarza78p Re: azs 21.02.08, 12:40
        Wracam do tematu bo wlasnie dostalam wyniki z labu, dzicko teraz 7
        miesiecy z uczuleniem na mleko krowie i soje i sama nie wiem na co
        jeszcze, ma wykryte Lablioze ++ i Candidie ++. I co pan na to PANIE
        DOKTORZE???
        Poza tym rozmawialam ze starszym pokoleniem w mojej rodzinie i co
        sie okazalo, lekarze i ogolnie polskie prawo, zachlysneliscie sie
        sukcesem z przed jakiegos czasu i odpusciliscie pasozytom! Kiedys
        badania kalu robiono dzieciom przedszkolnym co roku, a teraz???!!!
        Kompletny brak edukacji ogolu!!! Nasze prababcie, jak dziecko nie
        chcialo jesc to jako pierwszych winowajcow stawialo na pasozyty
        wlasnie!!! Rece opadaja!!!
        • kerstink Re: azs 25.02.08, 08:31
          Otoz to.

          A tu dyskusja krazy wokol 'swiatopogladu', 'doswiadczenia', 'ogolnych zalecen'.
          A dziecko ma pasozyty, ktore nie pasuja ani do swiatopogladu, ani do doswiadczen
          lekarza (bo skad, skoro nie bierze pod uwage), ani do ogolnych zalecen. Olewa
          sie robaki, bo nie pasuja do naszego obrazu o sobie. A wystarczylo zrobic
          badanie. Zalosne to jest.
          • agang taka oto statystyka 05.03.08, 16:18
            dla pana doktora :-)

            www.nonipolinesian.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=73&Itemid=40
          • agang statystyka 05.03.08, 16:19
            www.nonipolinesian.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=73&Itemid=40
            • kerstink ale 05.03.08, 18:00
              oczywiscie sama strona dla dra bedzie znowu niewiarygodna !
              • monikaannaj a dla kogo jest wiarygodna??? 05.03.08, 18:33
                wystarczy usunąc robaki obłe i mija nadciśnienie???? i co, jakiś
                ogólnoswiatowy spisek sprawia że ludzie wolą wydawac szmal na leki
                przeciw nadcisnieniu zamiast na trutki przeciw robalom?

                • gmart2 Re: a dla kogo jest wiarygodna??? 05.03.08, 20:37
                  to znaczy, ze prawie kazdy z nas ma w sobie lamblie plus wlosoglowke
                  plus owsiki, a co drugi jeszcze dodatkowo gliste........
                  Sa jakies inne badania?
                  Leki odrobaczajace, przeciw lambliom nie sa obojetne dla zdrowia.Ja
                  bym tak nimi nie szafowala.
                  • kerstink Re: a dla kogo jest wiarygodna??? 05.03.08, 20:51
                    Kto mowi o szafowaniu lekami ? W ogole brac pod uwage taka przyczyne, to juz
                    bylby postep.
                • kerstink Re: a dla kogo jest wiarygodna??? 05.03.08, 20:50
                  Czytaj artykul. Czytaj przypadki na forum Alergie.
                  • gmart2 Re: a dla kogo jest wiarygodna??? 05.03.08, 21:01
                    czytalam Kerstink.
                    Moim zdaniem trzeba znalezc jakis zloty srodek.Przesada w jedna
                    (czyli nie branie pod uwage robakow) jak i stosowanie lekow, ziol,
                    kapieli(!)u kazdego dziecka uwazam za zle.
                    Szczegolnie jesli sa dzieci alergiczne ro znie moga zareagowac na
                    leczenie.
                    Tak samo ja wiesz, uwazam, diagnozowanie i leczenie biorezonasem za
                    naciaganie ludzi i nieetyczne.
                  • monikaannaj To nie jest żaden artykuł, tylko reklamówka jakieg 06.03.08, 17:24
                    os soku za jedyne 270 zeta flaszka. Równie dobrze mogę sobie czytac
                    i przytaczac jako argument w dyskusji opracowanie Philipa Morrisa nt
                    nieszkodliwości palenia.
                    • kerstink To sobie poczytaj Morrisa, mi to tam rybka. 07.03.08, 07:39
                      • monikaannaj A smaczny chociaż ten soczek za 270 zł? nt. 07.03.08, 22:11
                        • kerstink Nie wiem, sprobuj. My tu o pasozytach. 10.03.08, 08:50

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka