Gość: guest
IP: *.*
03.07.01, 22:01
Mam nie lada problem. Karmię piersią od pierwszego dnia. I jest cudownie, a raczej było. Mateuszek ma juz skończone 18 miesięcy. Je wszystko: i schabowego, i frytki, i ogórki kiszone, i wiele innych rzeczy. Ale poza tym MUSI być nakarmiony przeze mnie. I to nie tylko rano i wieczorem, ale i w ciągu dnia też. Ja nie mam już tyle mleka, a ona może ssać i godzinę, byleby tylko coś tam poleciało. Pompuję w siebie tyle płynów ile tylko mogę, ale jest to już teraz niewystarczające. Ta radość wspólnych chwil spędzanych razem w trakcie karmienie zamienia się powoli dla mnie w coś męczącego i troche denerwującego. Jak zakończyć to naturalne karmienie na żądanie ?