Dodaj do ulubionych

PILNE – wspólne spanie, zasypianie przy piersi

11.06.07, 17:33
Uwaga, będzie baaardzo długie, mega elaborat, bo chcę wyczerpująco opisać
sytuację, a jednocześnie mi to pomaga poukładać myśli. Zresztą ja już mam
niestety taką tendencję, że się rozpisuję. Ostrzegałam! :-)

Noszę się z tym tematem już długo, dotychczas nie napisałam, no a teraz stało
się to PILNE.

W skrócie:
Córka zawsze dotąd spała w naszym łóżku, gdzie także usypia (tylko) przy
piersi. Śpi w nim także w dzień, i także wtedy usypia przy piersi. Często się
wybudza i potrzebuje znowu piersi, aby zasnąć. Chciałabym żeby wspólne spanie
trwało jeszcze długo. Teraz jednak zaczęła być na tyle ruchliwa, że boję się o
jej bezpieczeństwo.

Dłuuużej:
Nasza mała Z. (8m2t) prawie od urodzenia śpi z nami w łóżku. Na początku
mieliśmy także kosz na kółkach, ale okazało się, że wspólne spanie jest o
niebo lepsze. (Mamy bardzo szerokie i długie łóżko, a z kolei oprócz niego
bardzo niewiele miejsca w sypialni, w ogóle małe mieszkanie, 2 pokoje) .
Innego łóżeczka nie mamy. Kiedy była malutka, w dzień spała także w wózku. Od
wielu miesięcy w nocy praktycznie się nigdy budzę, mała się sama zasysa i już.
Świetne na wysypianie się.
Na początku nie planowałam co będzie dalej (bo my zresztą w ogóle mało
planujemy). Ale im dalej, tym bardziej zaczęłam myśleć, że przedłużymy chyba
"wspólne gniazdo" aż do przeprowadzki do "dorosłego" łóżka, może nawet pewnie
tak jakoś jednocześnie z zakończeniem karmienia (bo zaczęłam także myśleć, że
moje karmienie może potrwać i ze 2 lata). Z tego co czytałam, wielu osobom
takie rozwiązanie się świetnie sprawdza.

Z. zasypia tylko piersi. Także w ciągu dnia śpi na naszym łóżku i także
zasypia przy piersi. Kilka razy owszem zasnęła kołysana przez Tatę albo kogoś
innego, ale zazwyczaj nie ma takiej potrzeby. Tak więc nawyk zasypiania przy
piersi jest totalnie ugruntowany.
Samo usypianie przy piersi zazwyczaj nie trwa zbyt długo. Wieczorem zasypia
różnie, od 20 do 22 (najczęściej kolo 21), bez problemów. Ale zanim ja pójdę
spać ok. 12, budzi się niestety kilka razy (co najmniej 3, często 5), i
potrzebuje dość długiego ssania. Czasami jest ono odżywcze, czasami nie. Ale
często (i wydaje mi się, że to jest coraz częstsze, ale może się mylę) to
ssanie trwa dłuuugo, mała śpi, ale nie wypuszcza. Kiedy usiłuję zabrać pierś,
budzi się, płacze, muszę się kłaść znowu. Zresztą często sama wypuszcza, ale
kiedy wstaję i usiłuję (na palcach) wyjść, budzi się ponownie (nie zawsze,
oczywiście).
[W ogóle wydaje się, że bardzo łatwo ją obudzić (moja mama oczywiście oskarża
nas o doprowadzenie do tego i „rozpuszczenie” , ale słowo daję, że wcale od
początku nie „chodziliśmy na palcach”. Wręcz przeciwnie, jak była malutka,
spala przy nas na kanapie czy w wózku, my normalnie rozmawialiśmy, różne
rzeczy się działy, i nic. Hmm, chociaż może kolo 4 miesiąca, kiedy miała ten
„kryzys” i zaczęła bardziej odbierać bodźce, „przestymulowywac się”, budzić
się częściej - my faktycznie zaczęliśmy starać się być ciszej, kiedy spała.]
W każdym razie teraz wieczorem często budzą ją rożne dźwięki, ja muszę iść,
kłaść się, i leeeeżeć, i dawać się ssać. Czytam w ten sposób masę książek,
głównie czytadeł, niby się relaksuję, odpoczywam, fakt; ale jednocześnie
strasznie marnuję czas. Prawie zawsze budzi się, kiedy partner kładzie się
(zazwyczaj wcześniej niż ja), itp., itd. W dzień zwykle śpi lepiej, często się
nie budzi w ogóle, a najwyżej raz, i to raczej z głodu.
W nocy jak pisałam wyżej zero problemów, rano raczej też OK., raczej daje się
spacyfikować biustem i dalej spać.

Jak pisałam łóżko duże, Z. asekurowana była zawsze od strony partnera albo od
strony brzegu łóżka wałeczkiem. Kiedy zaczęła się przemieszczać, dodałam z
boku poduszki. Ona zresztą na tym łóżku spędzała zawsze dużo czasu bawiąc się,
także sama, z czasem coraz bardziej obłożona poduszkami i kocami ze wszystkich
stron.

Problemem w tej sytuacji jest oczywiście spanie poza domem. Kiedy była
malutka, w gościach spała spokojnie na łóżkach. Teraz od dłuższego czasu jest
to niemożliwe. U mojej mamy, gdzie czasami bywamy, jest łóżko gościnne spore ,
ale też nie tak duże jak nasze.

Ostatnio Z. ma jakiś skok rozwoju ruchowego, zaczyna raczkować, sama z
łatwością siadać (z pleców). Wczoraj stało się to, czym od jakiegoś czasu się
martwiłam – spadła z łóżka! Nabiła sobie guza! Prawie rozcięła czoło! Było to
akurat z powodu nieuwagi tatusia (WRRRRR!!!!) , który zostawił ją na chwilę
bawiącą się na niezupełnie zabezpieczonym poduchami itd. łóżku (!!!!) Ale tak
naprawdę zdaję sobie sprawę, że równie dobrze mogłaby "przeskoczyć" te
poduchy, a jak nie teraz, to za kilka dni.
Jednocześnie od wczoraj, kiedy zaglądam do niej, bo się wybudza/budzi z
dziennej drzemki, znajduję ją siedzącą, albo na brzuchu z głową w kierunku nóg
łóżka. Zazwyczaj kiedy usłyszałam jej płacz, albo inne wołające mnie dźwięki,
i przychodziłam do sypialni, leżała sobie spokojnie w swoim "gniazdku". Teraz
ją wzięło na nagłą ruchomość zaraz po obudzeniu. Prosty wniosek – lada chwila
może przemieścić się do brzegu, przejść przez "wał ochronny" i !!spaść!! zanim
do niej przyjdę.

No więc – coś z tym trzeba zrobić. Ale co?! Niby proste wyjście – kupić
łóżeczko. Ale jak ma wyglądać usypianie (a tym bardziej to ponowne usypianie,
kiedy ona się tyle razy budzi) – przecież przy wkładaniu do łóżeczka będzie
się za każdym razem budzić! A poza tym nadal chcemy spać razem!
Inne wyjście – spróbować, czy materac naszego łóżka nie da się odłączyć od
ramy i położyć na podłodze. (Normalnie jest przytwierdzony na stałe) Albo
kupić materac typu futon. Na pewno rozwiąże to problem bezpieczeństwa (w
każdym razie do momentu, kiedy Z. nie zacznie w pełni sprawnie raczkować,
czyli też raczej nie na tak długo) Problemy z takim rozwiązaniem:
- kurz;
- niewygodnie wstawać;
- być może niedobrze dla pleców (za miękko, a mam problemy z kręgosłupem);
- a co ze spaniem na wyjeździe czy u mojej mamy? Problem pozostaje.

Myślałam o rozwiązaniu zwanym co-sleeper bed, (czyli łóżeczko bez jednej
ściany przysunięte do łóżka rodziców, o takie:
www.minitots.com/i/res/AR8200_165_197.jpg
ale po pierwsze, w Polsce ich nie ma, trzeba by specjalnie zamawiać u
stolarza robione, albo adaptować normalne, jeśli w ogóle się da, no i
wydatek), a po drugie, to chyba głównie dla malutkich dzieci. Bo duże to i
tak zaraz zacznie wyraczkowywać na duże łóżko, no i na podłogę. Z drugiej
strony, może to jakieś lepsze „przejściowe” wyjście.

Czyli wychodzi na to, że przynajmniej na spanie dzienne (jak na razie co
najmniej raz dziennie, przed południem, druga popołudniowa drzemka bywa albo
w łóżku, albo w wózku na spacerze, albo w ogóle nie ma czasami) powinno być
normalnie łóżeczko. Ale jak to zrobić, jak ją przyuczyć, skoro ona często się
budzi nawet przy moim wstaniu i odejściu?? To co tu mówić o odkładaniu do
łóżeczka... Czy ma ktoś na to jakieś techniki?!

Kolejne wyjście, zmienić sposób usypiania. Ale właściwie mi się to usypianie
przy piersi podoba, wiem że inni na przykład muszą chodzić i bujać, albo
siedzieć po ciemku i trzymać za rączkę. W porównaniu leżenie i czytanie wydają
się całkiem OK.
Dodam, że czasami, kiedy po jej wybudzeniu próbowałam ja uśpić bez piersi,
tylko np. przytulając gładząc, nucąc – totalne zero reakcji. Jakby mnie w
ogóle przy niej nie było! Mega rozpacz. Natomiast kiedy pierś znajdzie się w
ustach – natychmiast cisza, i po sekundzie zasypia (choć dalej ssie, nie
puszcza, dopiero po jakimś czasie, jak wyżej pisałam). Raz czy drugi zadziałał
zamiast piersi smoczek, ale przestałam próbować, bo co to z wyjście, jeżeli
przyzwyczai się spać ze smoczkiem, który potem będzie wypadał, itd?

Jak widać, jestem strasznie wygłupiona i rozkojarzo
Obserwuj wątek
    • adulkowy-mam Re: PILNE – wspólne spanie, zasypianie prz 11.06.07, 21:09
      Łoo matko, faktycznie długie:)
      MOja też spała z nami i też się bałam, że przyzwyczajenie będzie nie do przeskoczenia. A jednak udało się. Rozwiązanie brzmi - łóżeczko turystyczne. BO:
      1. można wiąć do rodziny
      2. materacem można bujać, a to usypia
      3. można uśpić przy piersi i odłożyć do łóżeczka, jak się obudzi to pobujać.

      MOja też ma 8 miesięcy, śpi w łóżeczku, a w nocy budzi się raz koło 4-5 i wtedy biorę Ją do nas i śpi do rana z nami.

      Spróbuj, u nas poszło bezboleśnie.
    • fergie1975 Re: PILNE – wspólne spanie, zasypianie prz 11.06.07, 23:25
      ło matko,
      no to musisz popracowac, rozumiem że pomimo że wieki temu wymyslili łożeczko ze
      szczebelkami dla dzieci to z jakś względów ono odpada?
      Ja mam klasyczne łóżeczko z opuszczanym bokiem i kółeczkami oraz turystyczne
      chicco, mojemu turystycznemu nie rusza sie materac.
      Ale tradycyjne na kólkach jest ok, zawsze moge przysunąć do łóżka, poza tym
      jest ok gdy musze cos zrobic np isc do lazienki, wkladam tam dziecko i wiem ze
      jest bezpieczne. A jak idę do kuchni do jadę tym łóżeczkiem ... i on sie bawi.
      nigdzie nie pójdzie i cały czas mnie widzi.
      Tak czy owak w takim czy innym musialabys najpierw wkładac na dzien na jakiś
      czas dziecko, my zawsze wkladamy jakies trakcyjne zabawki a potem synka, w ten
      sposób dobrze mu sie kojarzy, a z odkladaniem, po prostu odkladam, nie budzi
      sie raczej, czasem tak wtedy dzieki tym kółkom bujam a raczej suwam, nigdy nie
      potrzebowałam dłużej niż 5-10 minut, czasami kladę go od razu do łożeczka i
      bujam, jeżeli po 10 minutach nie zasnie uznaje ze nie chce, ale stałe pory
      mniej więcej ma. Również zrezygnował z usypiania przy piersi, je o 19 i idzie
      spac w łózeczku, ale jak go karmie o 22 i w nocy to je i zasypia przy piersi,
      podczas któregos karmienia nad ranem nie panuję już nad tym i nie odnoszę go do
      łózka. Wtedy jeżeli spi od brzegu (nie mamy łóżka przy ścianie) obkładam
      podłoge poduszkami, jeżeli spadnie to na poduszki, rano jak się obudzi o 6-7 to
      karmienie, przewijanko i do łóżeczka, czasami chce sie pobawic z nami, ale
      raczej siedzi w łóżeczku, z zabawkami włożonymi wczesniej i mamy jeszcze chwilę
      zeby dospać, po prostu nauczył się że nie ma po co kwękać, bo nikt się nie
      ruszy.
      To tyle. nie wiem czy coś pominęłam?
      Aha jak jedziemy do ludzi to bierzemy turystyczne i o ile sam nie padnie to
      bujamy w foteliku samochodowym, do raczki fotelika przywiązujesz sznurek i z
      odleglosci metra ciągniesz :) rozparta na fotelu, plecy nie bolą. Poza tym u
      nas cały czas coś gra żeby był sztuczny szum.
    • druuna Re: PILNE – wspólne spanie, zasypianie prz 12.06.07, 00:03
      Witaj! Rzeczywiście turystyczne łóżeczko to wyjście ale tylko do czasu jak mała
      nie zacznie siadać, klękać i wstawać i wtedy trzeba wyciągnąć to płytsze dno.
      "Podłoga" się nie buja - przynajmniej w moim łóżeczku.
      Ja mam przerobione takie najtańsze najstarsze najprostsze łóżeczko - da się.
      Może zrobię jutro zdjęcie i Ci prześlę na gazetowego maila (ale to jutro bo
      teraz moja Z. śpi ;)). Najpierw rzeczywiście jej materacyk był na równi z naszym
      i dopóki była mało mobilna to nie zamykałam klapki (tego boku łóżeczka bo nie
      mamy zsuwanego boku jak to zwykle w tych łóżeczkach jest tylko taką klapkę na
      skobelki dwa) do czasu kiedy przywołał mnie do sypialni straszliwy ryk - nie
      spieszyłam się bo często budziła się z krzykiem ale ten był jakiś inny więc
      nieco przyspieszyłam kroku (mamy piętrowe mieszkanie!), wchodzę do pokoju a mała
      wisi na jednej ręce na szczebelkach łóżeczka nad podłogą! Zimny pot mnie oblał!
      Trza było opuścić podłogę łóżeczka i za każdym razem jak mnie nie było przy niej
      (czyli drzemka w ciągu dnia + nocne spanie zanim ja się nie położę)
      podnosić/zamykać klapkę a na noc ją otwierać. Dwa problemy: 1) jak jest
      materacyk małej obniżony to jest tym samym niższy od naszego wiec trzeba się
      nieco wysilić żeby ją w nocy po karmieniu odłożyć; 2) karmienie z piersi
      "dalszej" od łóżeczka jest nieco bardziej kłopotliwe bo muszę Zuzię "przetoczyć"
      po sobie. Na szczęście wybudza się tylko na tyle żeby więcej possać.
      Ja na dobranoc karmię Zuzię na siedząco w fotelu o wysokim oparciu więc ona leży
      na mnie bokiem a ja w nieco mało zdrowej pozycji siedzę/leżę i też czytam
      książkę ;)) Na szczęście jak Zuzia zaśnie na dobre (często po opróżnieniu dwóch
      piersi i do 40 minut !!)) to podnoszę ją żeby przenieść do łóżeczka i jak
      zaczyna się przebudzać to poklepię po pleckach, przekładam sobie na zgięcie
      łokcia jej główkę i bokiem jeszcze przez chwilę lulam. Jak odkładam ją to czasem
      też się przebudza ale wtedy głaskam po główce i usypia znowu.

      Spróbuj karmić na dobranoc (i na noc i przed dzienną drzemką) na siedząco
      najpierw żeby sprawdzić czy da się tak ja naodkładać zanim zaczniesz coś
      kupować/przerabiać!

      Wyjściem tymczasowym byłby też wózek i przypinanie szelkami przed snem.
      Powodzenia!
      • kaeira Re: PILNE – wspólne spanie, zasypianie prz 12.06.07, 11:29
        druuna napisała:
        > Ja mam przerobione takie najtańsze najstarsze najprostsze łóżeczko - da się.
        > Może zrobię jutro zdjęcie i Ci prześlę na gazetowego maila (ale to jutro bo
        > teraz moja Z. śpi ;)).

        To brzmi optymistycznie! Czekam niecierpliwie na zdjęcie i/lub opis, jak to zrobić.

        > Spróbuj karmić na dobranoc (i na noc i przed dzienną drzemką) na siedząco
        > najpierw żeby sprawdzić czy da się tak ja naodkładać zanim zaczniesz coś
        > kupować/przerabiać!

        No tak. Tylko jak to wykonać? Ja karmię albo w normalnym krześle przed
        komputerem (korzystając z poduszki do karmienia) albo w łóżku. I kiedy Z. jest
        śpiąca (tylko wtedy ją usypiam, na jej sygnał), już wie, że kładzenie do łożka
        to sygnał do spania. Może spróbować siedząc na łóżku? Tylko to strasznie
        niewygodnie. W sypialni fotela nie ma, teoretycznie mozna wstawić, ale to i
        łóżeczko - nie będzie można chyba kroku zrobić. :-(
        W każdym razie, tak sobie wyobrażam, że ona będzie marudzić i protestować,
        dlaczego nie dają jej normalnie położyć się na łóżku... no ale pewnie nie ma
        innego wyjścia tylko spróbować...?

        > Wyjściem tymczasowym byłby też wózek i przypinanie szelkami przed snem.

        Wózek już przerobiony na spacerówkę, raczej odpada.
        • druuna Re: PILNE – wspólne spanie, zasypianie prz 12.06.07, 21:06
          no nie wyrobiłam się z tym zdjęciem :( obiecuje jutro spróbować sfotografować!

          a po co ci fotel w sypialni na początek? jak zaśnie na przy karmieniu na
          siedząco to ją przeniesiesz! no tak, jesteś pełna obaw a niestety Z. to może
          wyczuć! :( więc idź w zaparte i na pewniaka hehehe tzn. postaraj sie nie mieć
          wątpliwości wprowadzając tą zmianę! (wiśta wio - łatwo powiedzieć :p) To prawda,
          że może się buntować lub czuć zdezorientowana ale może przejdzie i da się
          przełamać/przekonać? Daj znać co wskórałaś?
        • druuna Re: PILNE – wspólne spanie, zasypianie prz 12.06.07, 21:18
          a i jeszcze a propos tego materaca na podłodze. Taki materac właśnie z ramy typu
          sułtan czy jakoś tak (?) to nie jest zły pomysł! Ja spałam tak (co prawda byłam
          młodsza! hehehe) przez 10 lat - było spoko a przynajmniej kurz nie gromadzi się
          pod łóżkiem ;)) ale jak Z. zacznie ci raczkować to i tak będzie złazić z tgego
          materaca najprawdopodobniej głową w dół :(
    • kaeira Jeszcze wyjaśnienie: 12.06.07, 11:41
      Jeszcze wyjaśnienie:
      nie mam nic przeciwko łóżeczku na dzienny/wieczorny sen, tylko nie wiem, jak to
      wprowadzić w życie, i czy się da. Dlatego myślałam o materacu na podlodze.

      Z. ma kojec, który akceptuje, choć coraz mniej lubi (bo chce być na zewnątrz/na
      podlodze/na rękach, a najlepiej postawiona do pionu i podtrzymywana). Może ten
      kojec by wypróbować jako łóżeczko? Tylko on jest strasznie niski. (Kolejny
      problem z tym delikatnym wkładaniem/wyjmowaniem z łóżeczka przy usypianiu, to że
      mam problemy z kręgosłupem)

      Na razie obłożyłam podłogę wokół poduszkami ze starej kanapy, ale to nie
      rozwiązuje sytuacji, jeszcze może upaść na stojące obok stoliki nocne czy
      regały, a nawet kaloryfer, jak się postara. :-(
      Wczoraj Z. odkryła, że za poduszkę stanowiąca część "wału ochronnego" można
      łapać i się nią bawić, a dzisiaj, że za tą poduszką jest mój stolik nocny (z
      masą ciekawych rzeczy) :-((

      P.S. A oto sprawczyni zamieszania:
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,669965,2,9.html
      • fergie1975 Re: Jeszcze wyjaśnienie: 12.06.07, 11:51
        Chyba musisz uzbroic się w cierpliwość i po prostu odkladać, odkładać,
        odkłądać, na początku dziecko się budzi, ale mysle ze po 3 dniach już będzie
        ok, zapomniałamm napisac żeby brac pod szyjkę i pod pupę i zanim polozysz na
        lozku to delikatnie kolysac kierunek 'głowa-nogi' i tak iśc i kołysać i
        przenosić i rowniez nad lozeczkiem/kojcem też kołysać opuszczając coraz niżej
        dziecko tak aby nie czuło że leci w dół, delikatnie i odłożyć i najlepiej
        kiwnąć jeszcze łóżkiem o ile sie da nim kiwnąć.
        • pitu_finka Re: Jeszcze wyjaśnienie: 12.06.07, 14:09
          Kaeira,

          ja nie wiem jak Ci pomoc ale z ciekawoscia ten watek sledze bo tez mnie to
          czeka. Chyba tylko konsekwentne odkladanie do lozeczka nas uratuje. U nas
          kiedys dawalo rade ja spiaca odlozyc ale niestety sie skonczylo i teraz moge ja
          tylko w naszym lozku uspac. A dzis rano wpadla w szpare miedzy kaloryferem a
          sciana. No, bardziej sie zeslizgnela pelzajac do tylu. Nie plakala tylko byla
          baaardzo zdziwiona. I juz wiem ze musze zaczaC lozko obkladac:-(
          • ania.olczyk Re: Jeszcze wyjaśnienie: 14.06.07, 18:57
            Moja coreczka ma dopiero 7 tygodni, wiec narazie jeszcze pozwalam na usypianie
            przy piersi, bo mysle sobie ze to wazne dla jej rozwoju emocjonalnego,skoro
            tego potrzebuje. Zastanwiam sie jednka jak dlugo powinnam na to pozwalac, kiedy
            jest ten najodpowiedniejszy czas na zmiane - im wczesniej tym lepiej, czy
            raczej pozniej?
            Trzymam za was wszystkie probujace kciuki
    • alexkieszek Re: PILNE – wspólne spanie, zasypianie prz 12.06.07, 20:05
      Witam,
      To będzie elaborat, jeśli pomyślisz że jestem szorstka i oceniam to przepraszam.
      Jestem mamą i miałam podobny problem. Mąż i brat oświecili mnie w ten sam
      sposób, który ja przedstawiam Tobie. Nam się udało a więc miłej lektury.

      Po pierwsze mała uwaga, że sama nauczyłaś swoje dziecko trzymać przez sen sutek
      w buzi. Łatwo wyrobić w dzidzi ten nawyk bo noworodki, zmęczone ssaniem
      zasypiają przy piersi. Ale to nic, dasz sobie radę. Mówię od razu będzie bardzo
      ciężko i mała będzie Ci płakać. Proponuje wynająć do usypiania tatę a Ty czekaj
      w drugim pokoju, aż dziecko zaśnie.

      Będzie Wam o tyle trudno, że macie tylko jedno wspólne łóżko, bo moim zdaniem
      dzidzia od 3 miesiąca powinna uczyć się spania bez rodziców. W dzień jedna
      drzemka z mamą ok, ale nie więcej. Może postaraj się znaleźć jakiegoś stolarza,
      który zrobi Ci coś na wymiar co będzie Wam pasować do sypialni. Przemyśl sprawę.

      A teraz usypianie. A więc codziennie to samo. Odkładasz na dzienne drzemki, po
      pierwszym lub drugim ziewnięciu, lub gdy widzisz, że mała marudzi i broń Boże
      nie karm przed zasypianiem no chyba że od ostatniego posiłku minęły 2-3 godziny,
      no to wiadomo, głodny dzidziuś nie zaśnie. Przez pierwszy okres czasu karm na
      siedząco, żeby dziecku pierś nie kojarzyła się ze spaniem. A potem odkładaj do
      łóżeczka. Jeśli płacze podnieś, poklep rytmicznie po pleckach, zaszepcz do uszka
      "Nie bój się to tyko Twoje zasypianie, jesteś bezpieczna". I tak do skutku.
      Potrwa to chwilę. Pisz kiedy udało się zasnąć bez piersi w buzi. Może zaproponuj
      smoczek. Gdyby bardzo dzidzia płakała, nie zrażaj się i nie poddawaj piersi.
      Musisz być konsekwentna. I to jest najtrudniejsze.

      Wieczór, oczywiście znów wszystko tak samo i o tej samej porze. Karmisz na
      siedząco zaproponuj dwie piersi i śpiewaj kołysankę. Zawsze tę samą, może dwie.
      Oczywiście odbijasz, szepczesz do uszka coś miłego. Wymyśl sobie coś i powtarzaj
      to codziennie (ja na przykład mówię mojemu Franiowi: A teraz kochanie zmruż
      oczka, i śnij bajeczki, o mamusi o tatusiu, o tym jak rośniesz. O tym co się
      dzisiaj działo -i tu opowiadam mu szybko o dniu-. Kocham Cię bardzo. Śpij słodko
      i do zobaczenia rano. Daję mu masę buziaczków i mówię, że teraz odkładam go do
      łóżeczka ale jeśli coś go wystraszy to jestem. I wychodzę.) Rutyna jest
      najważniejsza.

      I Tu na wieczór przydałby się TATO. Bo Ty kojarzysz się z piersią i byłoby
      dobrze, jeśli usypiałby dziecko mąż. I zasada jest ta, sama jeśli płacze
      podnosimy, klepiemy po pleckach, możemy chwilę potrzymać za rączkę. I tak do
      oporu aż zaśnie.

      Moja koleżanka odkładała pierwszej nocy dziecko 40 razy, drugiej 15, trzeciej 5
      a po czwartej jak wstała o 6 rano to nie mogła wyjść z szoku, że pierwszy raz
      przesłali całą noc.

      I myślę, że powinnaś jednak zacząć od spania osobno, będzie Ci ciężko i
      dzidziusiowi też nie karmić nocą.

      Polecam Język Niemowląt Tracy Hogg. Nam ta książka bardzo pomogła i wszystkie
      rady jak rzadko kiedy się sprawdziły. Można ją znaleźć za darmo na necie a nowa
      kosztuje może 30 pln

      Ja mam 5 miesięcznego Frania. Zasypiał z piersią przez 4 tygodnie, ale ja
      chodziłam jak na rzęsach. Zaczęłam Frania odkładać do siebie najpierw w ciągu
      dnia. Jak zauważyłam, że nie boi się łóżeczka, po 3 dniach spróbowałam w nocy i
      zaskoczył od razu. Śpi od 4 miesięcy sam. Mamy jedną drzemkę popołudniu kiedy
      śpi wtulony we mnie i ta drzemka jest zawsze nawet jak jedziemy do rodziny. Taka
      rutyna.

      Gdybyś miała jeszcze jakieś pytania to pisz.

      Mam nadzieję, że pomogą moje rady. Dasz radę i nie zrażaj się płaczem. Dziecko
      uczyło się czegoś przez 8 miesięcy i teraz na pewno będzie protestować.
      • kaeira Do alexkieszek 14.06.07, 09:11
        alexkieszek napisała:
        > To będzie elaborat, jeśli pomyślisz że jestem szorstka i oceniam to przepraszam

        Ależ nie ma co! Bardzo jestem wdzięczna za to, że tyle mi napisałaś. Niestety,
        nasze podejścia czy też "filozofie" są na tyle różne, że nie za bardzo z tych
        rad nich mogę skorzystać.

        Ja szukam głównie rozwiązania kwestii bezpieczeństwa oraz kwestii praktycznych
        na wyjeździe itd. Wspólne spanie i karmienie podczas tego spania są moim
        wyborem, uważam to za dobre rozwiązanie dla dziecka, dla mnie to w zasadzie
        wygoda i przyjemność, i nie chcę tego zmieniać.

        Karmienie „nocne” jest dla mnie ważne i na pewno nie chce z niego rezygnować;
        jak czytam, wiele osób karmiących długo (np. do 2 lat) zostawia karmienia nocne
        jako ostatnie. Dla mnie to brzmi bardzo sensownie, (ale nie brzmi sensownie
        wstawanie i wyjmowanie dziecka żeby karmić).

        A usypianie przy piersi także uważam za dobry sposób, dla dziecka taki
        "fizjologiczny" i przyjemny, a na pewno wygodniejszy dla mnie niż np. kołysanie
        (chory kręgosłup), no i też często dla mnie bardzo przyjemny. Chodzi tylko o to,
        jak to połączyć właśnie z bezpieczeństwem, czyli no. odłożeniem do łóżeczka. No
        i też dobrze by było, gdyby trwało to trochę krócej.
        • fiamma75 Re: Do alexkieszek 14.06.07, 09:34
          kaeira napisała:
          > Karmienie „nocne” jest dla mnie ważne i na pewno nie chce z niego r
          > ezygnować;
          > jak czytam, wiele osób karmiących długo (np. do 2 lat) zostawia karmienia
          nocne
          > jako ostatnie. Dla mnie to brzmi bardzo sensownie, (ale nie brzmi sensownie
          > wstawanie i wyjmowanie dziecka żeby karmić).
          >
          > A usypianie przy piersi także uważam za dobry sposób, dla dziecka taki
          > "fizjologiczny" i przyjemny, a na pewno wygodniejszy dla mnie niż np.
          kołysanie
          > (chory kręgosłup), no i też często dla mnie bardzo przyjemny. Chodzi tylko o
          to
          > ,
          > jak to połączyć właśnie z bezpieczeństwem, czyli no. odłożeniem do łóżeczka.
          No
          > i też dobrze by było, gdyby trwało to trochę krócej.

          My wybraliśmy spanie osobno (wolę spać tylko z mężem ;-) m.in. z powodu mojego
          chorego kręgosłupa i wygody, choć zdarzało się, że młoda z nami spała (np. w
          czasie choroby). Od początku po karmieniu była odkładana do łóżeczka. To jest
          kwestia przyzwyczajenia dziecka.
          Teraz rzadko się budzi w nocy (jeżeli już to 1x) - i całe szczęscie, bo choć
          planuję karmić długo, to akurat nie w nocy i to karmienie z przyjemnością bym
          wyeliminowała. mąż ją przynosi, ona ssie z 5-10 min. i mąż ją odnosi do
          łóżeczka. Ze względu na karmienia łóżeczko stoi w naszym pokoju, więc jest
          blisko.
          Wieczorem czasami zasypia przy piersi, czasem nie - pierś służy jako generalnie
          wyciszacz i sygnalizuje, że czas iść spać na całą noc. Po kapieli karmię ją na
          leżąco w naszym łóżku i jeżeli nie zaśnie, a obecnie rzadko zaraz zasypia,
          wstaję i zostawiam ją samą (zastawiona jest poduszkami, zeby nie spadła, poza
          tym kręcę się w pobliżu). Ona sobie jeszcze jakiś czas pofika, pokula się i po
          prostu zasypia. Widzę, że im jest starsza, tym częściej NIE zasypia przy piersi
          wieczorem. Ale to kwestia przyzwyczajenia dziecka do nowego sposobu zasypiania.
          Po południu na drzemkę owszem czasami usypiam ją piersią, ale wiem, że tego
          akurat potrzebuje (chce się nacieszyć mną po powrocie z pracy i zasnąć wtulona
          w mamę), ale jeśli zaczyna trzymać sutek dla samego trzymania, wymieniam na
          smoczek i już.
        • alexkieszek Re: Do alexkieszek 15.06.07, 10:47
          Hej,
          widzę, że jednak decydujesz się na łóżeczko :) I to chyba dobrze. Lepiej małymi
          krokami uczyć dzidzię, bo jak przyjdzie Ci przyzwyczajać do swojego łóżeczka
          dwulatka to dopiero będzie.

          Nocne karmienia-są ok, z tym, że ja na przykład jak widzę, że Franio pije
          mleczko 1 minutkę a potem sobie ciamka to następnym razem daje mu smoka, jak się
          przebudza. On zasypia wypluwa i do rana jest spokój. Z tym, że ja tak robiłam
          odkąd Franio skończył miesiąc i lekarka z poradni laktacyjnej doradziła ten
          sposób postępowania. Dodam, że Franio to dorodny chłopak (przy wyjściu ze
          szpitala 2700, a teraz 8 - ma 5,5 miesiąca) i od początku ładnie przybiera na
          wadze. Ale ostatnio Franio budzi się codziennie o 4 je przez 30 minut a potem
          wykorzystuje moją słabość i zasypia wtulony w mamę :). Jak tylko ja sama nie
          zasnę do odkładam syncia i śpimy do 7. Jak go nie odłożę od 6 mamy wierzganki na
          łóżku....

          Natomiast na pewno nie zrezygnuję ze wspólnej drzemki w ciągu dnia, bo to dobrze
          robi i mnie i Franiowi. Jako, że nie wracam do pracy to mogę sobie na to
          pozwolić. Zresztą zauważyłam, że jak nie ma drzemki to jest mniej mleczka (to
          pewnie w mojej głowie tak się robi, ale lepiej jak mleczka jest więcej :))

          Ja życzę powodzenia :)

          • kaeira Re: Do alexkieszek 15.06.07, 11:17
            alexkieszek napisała:
            > Dodam, że Franio to dorodny chłopak (przy wyjściu ze
            > szpitala 2700, a teraz 8 - ma 5,5 miesiąca) i od początku ładnie przybiera na
            > wadze.

            No właśnie, a u nas do ok. 12 tyg. były problemy z przyrostami, dokarmianiem,
            itd, dlatego ja jestem cały czas zakodowana na "maksymalizację" karmienia :-)
    • kamyszkasia Re: PILNE – wspólne spanie, zasypianie prz 12.06.07, 21:10
      Spróbuj poczytać "Noc bez płaczu" E. Pantley, jest tam o ozwyczajaniu od
      zasypiania przy piersi, ale jeśli nie to jest problemem, a samo miejsce spania,
      to o tym też jest :)
    • kaeira Łóżeczko 14.06.07, 09:12
      • druuna Re: Łóżeczko 14.06.07, 09:43
        tak tak pamietam! :( w ciagu dnia Zuzia mnie zajmuje w 120% a wieczorem to w
        nim spi :( postaram sie dzisiaj zrobic zdjecia i weiczorem ci posłać! ;)))
        • kaeira Re: Łóżeczko 14.06.07, 09:58
          druuna napisała:
          > tak tak pamietam! :( w ciagu dnia Zuzia mnie zajmuje w 120% a wieczorem to w
          > nim spi :( postaram sie dzisiaj zrobic zdjecia i weiczorem ci posłać! ;)))

          Hi, myślałaś że do ciebie taki "niemy apel rozpaczy"? ;-))
          Nie, po prostu źle się klikło. Zobacz post niżej.
    • druuna Re: Łóżeczko 14.06.07, 21:15
      Wow! Dziecie juz jest duze! ;) A na pewno dorosle wyglada ;) Wypbraz sobie
      przygotowalam sie do robienia zdjecia a tu baterie padly :(((( zanim naladowaly
      sie te glupie akumulatorki to juz Zuzia znowu spi i jest noc :(( ale na pewno
      cio zrobie te zdjecia! Jak bum cyk cyk ;)

      Na pewno na drzemki w ciagu dnia trzeba zeby bok byl zamkniety na stale!
      zdolnosci mobilne malego odkrywcy sa zaskakujace!
    • druuna Re: Łóżeczko 16.06.07, 10:14
      Na reszcie się mi udało zrobić te zdjęcia! Przerobienie łóżeczka zajeło nam
      jedno popołudnie ;) Polecam!
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,700474,2,1.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,700475,2,2.html
      fotoforum.gazeta.pl/3,0,700476,2,3.html
      • kaeira Re: Łóżeczko 16.06.07, 10:26
        Dzięki!!

        Ale to wy chyba jesteście rodzina Złotych Raczek. U nas umiejętności stolarskich
        BRAK. Ale nie szkodzi, zawsze się znajdzie fachowiec(mam nadzieję).
        Pytanie: jeżeli łozeczko przysunięte jest ściśle do waszego, to gdzie mieści się
        klapka, jak jest "odłączona"?

        Aha, czy sądzisz, że to się da rownie latwo zrobić z tym lozeczkiem?
        www.ikea.com/gb/en/catalog/products/10115996
        • druuna Re: Łóżeczko 16.06.07, 22:59
          No przyznam, że mąż inżynier a ja zawsze miałam ciągoty do śrubokrętów i takich
          tam ;))
          No tak - jak łóżeczko Zuzi jest przysunięte do naszego a klapka otwarta to muszę
          na ten "obniżony" bok utykać koc żeby się nie poharatała jak z niego go wyciągam
          w nocy. Także to nie jest tak, że nie ma "nic" pomiędzy naszymi łóżkami. Jak
          materacyk był na poziomie naszego to tak utykałam kocykiem żeby było na równi.
          Jedyny problem jaki jest to przy "otwieraniu" klapki. Jak Zuzia nie jest wtedy w
          łóżeczku to pół biedy bo trzeba trochę odsunąć jej łóżeczko od naszego no i
          otwiera sie klapkę i spowrtoem przysuwa. Ale jak Zuzia śpi w nim to trzeba to
          robić z chirurgiczna precyzją, czyt. zaciskając zęby i chowając głowę w ramiona
          żeby sie nie obudziła ;)) Także klapka nie jest odłączona ale myślę, że można by
          było tak zrobić żeby ja odłączyć całkiem - ja tak nie chciałam - chciałam mieć
          opcję zamykania i otwierania na bieżąco.
          Jedyny problem jaki widzę z przerobieniem tego łóżeczka z ikei to kolor - łatwo
          było nam kupić listewki koloru drewnianego/drewniane. No a niebieskich na pewno
          nie ma a szukanie farby takiej co by była bezpieczna dla dziecka to będzie może
          kłopot (chyba że nie?). Ale skoro jeden z boków tego łóżeczka się ściąga to nie
          widzę potrzeby robienia klapki tylko wymyślenie takiego mocowania tego boku żeby
          można go było szybko i sprawne przymocować/zdjąć w razie potrzeby. Nie wiem tez
          w jaki sposób ten bok jest mocowany? Może nic nie trzeba zmieniać?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka