mmusial
22.12.07, 16:59
Cześć!
Moja córcia nie należy do żarłoczków, owszem bywa zainteresowana
jedzieniem, ale nie jest to jej priorytet. Waga urodzeniowa 3430,
poród był wyjątkowo ciężki i strata wagi po porodzie była dosc duza
tj. do 3116, ale w pierwszym miesiącu dobiła do 3940, w 7 tygodniu
ważyła 4460, a w ósmym 4700, czyli średnio wychodzi ok. 200 g na
tydzień, to chyba w miarę dobrze prawda? w Wigilję skończy równo 2
miesiące i ciekawa jestem ile będzie miała...
Nie wiem tez czy potrafi dobrze ssac bo czesto mam wrazenie, ze
possie sobie efektywnie przez pierwsze 5-10 minut a potem to juz
ciumka sobie z przerwami na kilka zassan z przelknieciem... i tak
moze przez 40 minut-godzine na jednym cycki.
No i wlasnie: rozterkę od początku mam oczywiscie z ilością pokarmu
i czy się najada... Czyli standard.
To, że się najada już sobie odpuściłam bo ładnie śpi, ślicznie się
bawi, jest pogodna i wszystko super (no może oprócz wysypki która
się utrzymuje od ponad miesiąca mimo mojej diety elim. i prania
wszystkiego w płatkach, zmiany kremów na coraz bardziej naturalne
itp., ale to inny wątek ;-)
Natomiast do dziś ciągle mnie trapi kwestia poprawngo karmienia jej -
karmię ją minimum co 3 godziny, czasem co 2 albo 2,5 w nocy
natomiast mała pięknie śpi i udaje mi się ją dobudzić na góra jedno
karmienie w okolicach 3-4 am. Moje cycki w nocy twardnieją na
kamyczki i wtedy wiem dokładnie, że mała opróżniła już jedną pierś i
mogę jej proponować drugą. Ale w ciągu dnia, między karmieniami moje
cycki nie są takie twarde, baaa, są czasem zupełnie miękkie i nie
bardzo widzę różnicę w ich wielkości, żeby wybrać tę, którą mam jej
podaĆ. Kieruję się więc tym poprawnym chyba przecież systemem "raz
jedna raz druga" (zaznaczam sobie wsuwką, z której ostatnio jadla ;-
). Problem mam jednak taki, ze mala lubi długo siedziec przy cycku
bo nie bardzo jej sie chce ssac efektywnie, czesto sobie ciumka a w
przerwach possie. I teraz powiedzcie mi:
po 40 minutach przy jednym cycku, ktory jak byl miekki przed
karmieniem to teraz jest jeszcze bardziej miekki, powinnam ja
odstawic mimo, ze niby ciumka/ssie? Zaznaczam, ze po odstawieniu jej
na chwile np. do odbicia, z piersi pokarm nadal mi sika...
Czy jest jakas gorna granica czasu, po ktorym moge/powinnam ja
przelozyc do drugiego tez nie jakiegos bardzo twardego cycka????
Pomozcie bo moze ciagle cos zle robie?
A dodam jeszcze, ze laktatorem to sciagam sobie w nocy po jej
karmieniu, zwlaszcza gdy nie chce juz ssac za nic z drugiego cycka,
ktory jest jak kamyk. Wtedy wyciagam laktatorem porcje ok. 120-150
ml i sobie zamrazam na zapas. W ciagu dnia laktatorem udaje mi sie
sciagnac gora 20-50 ml, ale to przyaje mi sie do tej cholernej
witaminy K, ktora musze jej podawac (wg zalecen producenta) w
odciagnietym (a wiec w butelce) mleku matki. Musze to robic dwa razy
dziennie (dwie dawki witaminy po 0,5 ml) ale staram sie to robic
przy uzyciu jak najmniejszej dawki (zeby szybciej wypila) tj. ok. 20-
40 ml.
Czy to podawanie witaminy w butelce nie zaburza przypadkiem jej
mechanizmu ssania????