mahonia_2
04.06.09, 10:49
Witajcie. Karmię córkę piersią prawie 14 miesięcy. Ostatnio bywałam
z nią u różnych lekarzy (trochę infekcji, trochę konsultacji) i od
każdego właściwie usłyszałam, że pora kończyć karmienie. Bo to już
nie ma żadnego medycznego uzasadnienia. Bo to już "tylko zaspokaja
potrzeby psychiczne". Mało tego - że mogę karmić najwyżej do półtora
roku, bo później szkodzi to właściwie dziecku, powoduje problemy z
separacją od mamy. Na koniec poszłam do ginekologa i usłyszałam, że
karmienie powyżej roku nadszarpuje moje zdrowie (gospodarkę wapniowo-
fosforanową).
No przyznam, że mną trząchnęło. Nie jestem fanatyczką długiego
karmienia, ale:
1. nie uważam, że karmię jakoś szczególnie długo (znam kobietę,
która karmiła do 5. roku życia)
2. sądziłam, że jednak robię dobrze (szczególnie zależy mi na
wzmocnieniu odporności dziecka, mała źle znosi infekcje i już raz
musiałam z nią być w szpitalu)
3. zawsze słyszałam, że generalnie im dłużej tym lepiej...
Piszę o tym, bo już zgłupiałam. Przy każdym karmieniu zastanawiam
się, kiedy ją odstawić. Trochę szkoda mi już przerywać karmienie (to
moje drugie dziecko, nie planuję więcej i chcę się nacieszyć tym
szczególnym czasem). Z drugiej strony czasem jestem już zmęczona i
wtedy myślę: nie, kończymy! Rozważam dobro dziecka - zastanawiam
się, czy w przypadku takiej małej przyssawki (córka bardzo lubi
ssać, karmię ją ok. 3 razy w dzień i wielokrotnie w nocy, a nad
ranem to już jest orgia ssania) lepiej dla niej będzie odsunąć ją od
siebie, "usamodzielnić", czy podążać za jej naturalną potrzebą.
Dodam, że wracam do pracy, gdy mała będzie miała półtora roku i nie
wiem, czy lepiej zniesie moją nieobecność, gdy nie będzie już
karmiona piersią, czy wtedy, gdy po powrocie z pracy będzie mogła
ssać do syta.
Bardzo zależy mi na waszych opiniach - nie mam się z kim naradzić.
Moja rodzina w ogóle patrzy się na to karmienie podejrzliwie,
przyjaciółki bezdzietne lub z dziećmi dawno odchowanymi, a
lekarze... jak widać. Czyli wychodzi na to, że uparłam się na to
karmienie, a wszyscy próbują mi przetłumaczyć, że to kiepski pomysł.
Pozdrawiam!