Dodaj do ulubionych

Nie chce mi się już żyć :-((

08.10.09, 11:29
Mam rocznego syna, męża, którego kocham nad życie....ale nie jestem szczęśliwa odkąd....urodziło się dziecko. Wiem już,że nie sprawdziłam się jako matka....niewiem, czy kocham własne dziecko....ciężko by mi przechodziło słowo KOCHAM jeśli miałabym to powiedzieć do dziecka....
Nie chce mi się rano wstawać, bo wszystkie dni są do siebie tak podobne,że gdyby nie kalendarz to straciłabym rachubę....Co noc wyję w poduszkę...rozpamiętuję, co i jak było kiedyś, kiedy nie miałam dziecka....kiedy byłam wolna i niezależna....
Z mężem od niedawna mieszkamy sami(długo mieszkaliśmy z moją mamą), miałam nadzieję,że będzie dobrze, ale jest chyba gorzej.....u mamy mieliśmy jeden pokój więc spaliśmy razem....teraz ja śpię z dzieckiem w pokoju a mąż w drugim więc sypiamy osobno.....jesteśmy młodym małżeństwem i już osobno....dobija mnie to totalnie. Mąż pracuje więc musi się wysypiać dlatego śpi osobno. NAsze dziecko nigdy nie spało dobrze. Do tej pory nie śpi dobrze, mimo,że skończył już rok. Budzi się parę razy w nocy, potrafi przez 2 godziny ryczeć lub się wiercić i jęczęć, nawet jak jest przewinięty i pojedzony, nawet jak dostanie coś przeciwbólowego, wszystkiego już próbowałam....Mam już dość zarwanych nocy. Usypiania w nocy od początku tylko po to,aby za godzinę znowu wstwać i zaczynać od początku. Mam dośc,że nie mogę spokojnie zjeść, załatwić się, bo wszędzie za mną łazi, szarpie, dusi, wiesza się na mnie. Ogólnie mam dośc. Próbowałam jakieś plusy wyłonić z tego wszytskiego, ale nie potrafię. Tylko minusy. Wiele razy myślałam,żeby wyjść z domu i nie wrócić, iść gdziekolwiek. Ostatnio wyłam i myślałam,żeby sobie coś zrobić,żeby trafić do szpitala chociaż na parę dni, wtedy odpocznę....wiem-pomyślicie,że jestem totalnie głupia....ale ja już nie mam siły. Ryczę nawet teraz jak to piszę sad
Wszystko straciło dla mnie sens.
Musze udawać, kiedy jesteśmy gdzieś z rodziną....udawać,że jestem szczęśliwa i dobra mamusia.
Jestem szczęśliwa, bo mam męża i mimo,że mało mi pomaga to kocham go i boli mnie to jak teraz żyjemy....bo w nocy często są awantury...kiedy ja już zaczynam krzyczeć na dziecko on przychodzi i krzyczy na mnie....tak potrafi być nawet co noc....ostatnio doszłam do wniosku,że może lepiej się rozstać, bo będzie mnie to o wiele mniej bolało niż to jak żyjemy teraz....
Wszystko jest na mojej głowie....karmienie, przewijanie, kąpiel, usypianie, obiady....Nie chcę męczyć męża, bo on pracuje ciężko więc wszystko na mojej głowie...
A jak zostaję sama to wyję-dosłownie. Nie mam już sił, nie widzę sensu życia, bo czasu nie cofnę....Lekarz? Leki jakieś? U mnie w rodzinie nie ma czegoś takiego jak DEPRESJA....nie chcę zostać wytykana palcami...
A i to nie tak,że nie mam życia towarzyskiego. Mamy oboje z mężem. CO niedziela MAły jest u teściów, ostatnio 2 weekendy tam spędził, my wtedy mamy czas dla siebie,żeby gdzieś wyjść, pojechać....są takie chwile...ale ja ciągle czuję niedosyt, ciągle mi czegoś brak, ciągle źle mi z tym wszystkim....
Codzień boli mnie brzuch, nie mam apetytu, nie chce mi się nawet czasem rozmawiać....jak wychodzę z MAłym na spacer to z dala od innych mam, bo drażni mnie jak dziubdziają do swoich dzieciaków...boję się,żeby któraś nie zagadała do mnie....zdarzyło się tak nie raz i musiałam szybko się ewakuować....one są szczęsliwe w swojej roli, ja nie, więc o czym rozmawiać? A udawać wystarczy,że muszę przed rodziną, a przed obcymi mogę sobie darować....
Ogólnie-jestem wrak....psychicznie i fizycznie, bo nawet dbać mi się o siebie nie chce...
I wstyd-że jestem zła matką, która nie kocha swojego dziecka,że jestem tchórz, bo myślałam o samobójstwie....Jestem nikim sad
Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 12:10
      Moja droga chyba jednak powinnaś wybrać się do lekarza, wygląda to na depresję
      i naprawdę nie jest to choroba dziedziczna.
      Leki i psycholog/psychiatra to żaden powód do wstydu i wytykania palcami.
      Wygląda na to iż jesteś totalnie przemęczona i potrzebujesz wypoczynku, to że
      mąż pracuje zawodowo nie zwalnia go od pomocy w domu czy przy dziecku, też
      pracujesz 24 godz. na dobę 7 dni w tyg. bez prawa do urloputongue_out
      Postaraj się poprosić mamę/teściów aby zajęli się dzieckiem a Ty wyjedź na kilka
      dni, odpocznij i nabierz do życia dystansu.
      Samobójstwo to żadne rozwiązanie i jest przejawem tchórzostwa chociaż wg. mnie
      trzeba mieć wiele odwagi aby targną się na swoje życie.
      Dziewczyno głowa do góry, będzie dobrze. Pamiętaj że nic nie musisz tylko możesz
      albo nie.
      Mały może być niespokojny bo odbiera Twoje zdenerwowaniesmile
    • kolec9 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 12:11
      wiem co czujesz, każda z nas tak ma , szczegolnie jesli się nie wysypiasz? Czy synka diagnozował lekarz, moze mały ma jakieś robale i niedaje mu to spać. Moze popros babcie zeby wpadła raz , dwa razy w tygodniu zeby zajac sie malym przez kilka godzin, ty pojdziesz na siłownie, aerobik czy poprostu na spacer, albo babcia wezmie go na spacer a ty sie wyspisz. Dzieci to cudowny dar ale czasem meczacy, wiem jak wkurza ta natretnosc i wieszanie sie ale u nas tak jest jak nei mam zajecia i sie snuje po domu. zastanow sie nad planowaniem dni, z dzieckiem mozna odkrywac swiat na nowo- uwierz. Skąd jestes, moze wybierzemy sie na spacer razem.
    • bridal Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 13:04
      Hej, weź sie w garść!!!
      przede wszystkim, szczęśliwe dziecko, to szczęśliwa mama!! taką mam
      zasadę, mocno się jej trzymam i jak do tej pory się sprawdza.
      W Twojej sytuacji zaczęłabym od rozmowy z mężem - że jesteś zmęczona
      rutyną, że chcesz zmienić zasady zajmowania się dzieckiem. Skoro
      wstajesz w nocy, a on się wysypia, to niech zajmuje się dzieckiem
      jak wróci z pracy. przydziel mu konkretne obowiązki: tata kąpie
      dziecko, usypia, karmi wieczorem. Argumentuj to tym, ze dziecko
      potrzebuje kontaktu z Tatą i są to jego najfajniesze chwile dnia smile
      W ten sposób dowartościujesz też męża smile A sama w tym czasie
      zaplanuj swoje zajęcia - może zapiszesz się na coś?
      Uporządkuj Twój dzień. Wprowadź stałe pory posiłków, zabawy dla
      dziecka. Dzieci lubia pewną przewidywalność i lepiej się z tym czują.
      Poza tym, wydaje mi się, ze przez nocne wstawanie jesteś notorycznie
      niewyspana. Zamień się na sypialnie z mężem od czasu do czasu - nic
      mu się nie stanie, jeśli "zarwie" jedną noc, a Ty się porządnie
      wyśpisz wink)

      I głowa do góry - tyle już wytrzymałaś, więc jeszcze trochę dasz
      radę. Najważniejsze, to nie poddawać się!! Powodzenia!
      • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 13:51
        Dzięki dziewczyny...
        Co do Waszych pytań....chodzę z Małym do lekarza, mówiłam o tym złym spaniu, powiedziała,że tak dzieci mają niektóre i trzeba to przeżyć...tyle,że ja nie daję rady już....kiedy zdarza się dobra noc zauważyłam,że ja jestem automatycznie inna w dzień...ale to jest bardzo rzadko sad
        Teraz na dniach będzie u nas prywatny lekarz, który bada Małego od czasu do czasu odkąd się urodził....więc zobaczymy....
        Jestem z Krakowa...
        Być może Mały odbiera moje samopoczucie, nie wykluczam tego, bardzo to jest możliwe, a nawet wszytsko za tym przemawia, bo kiedy płacze w nocy i ja już się trzęsę z nerwów to przychodzi mąż i go usypia czasem, przytula...i wtedy on się uspakaja...Co do zajęć męża nad dzieckiem...problem w tym,że tak się u nas ustaliło,że to ja wszytsko robię przy Małym sad Wstyd, ale mąż nie za bardzo wie, jak zrobić prostą kaszkę, jak go wykąpać, jak nakarmić....kiedyś próbował, a Mały nie chciał-bo trzeba mu czymś zająć ręce-to odłożył miseczkę i stwierdził,że Mały nie jest głodny....
        • madz-ia30 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 14:01
          Mój mąz też niewiele potrafi zrobić przy dziecku.....ale skoro dziecko ma już
          rok to uwierz ,że będzie już teraz z górki , coraz lepiej...sama piszesz ,że
          kiedy mąż go przytuli to sie uspokaja, więc daj i Ty mu to a Mały da Tobie
          więcej spokoju.Ja jestem z Lublina , mogę więc tylko trzymać kciuki....
        • bridal Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 15:48
          czytam w Waszych postach, ze tatusiowie nie potrafią zrobić kaszki,
          ze się utarło, ze mama zajmuje się dzieckiem. TO MOŻNA ŁATWO
          ZMIENIĆ!!

          Sama przyznajesz, ze po przespanej nocy jest lepiej. Niestety tak
          już jest, ze potrzebujemy snu. A ciągłe zmęczenie i ciągłe
          niewyspanie bardzo negatywnie wpływa na organizm. Nie dziwię się, ze
          jesteś nerwowa i masz dość.

          Musisz zachęcić męża do zajmowania się więcej dzieckiem i zajmowania
          się nim np co drugą, lub 3 noc - pochwal go, powiedz, że sobie
          świetnie radzi, że idzie mu lepiej niż Tobie. Nic tak nie motywuje
          facetów jak dobre słowo smile I nie chodzi tu o podstęp i "kadzenie"
          tylko zdrowy podział obowiązków. MUSISZ się od czasu do czasu
          wyspać. Jeśli będizesz wypoczęta, to może będziesz miała więcej
          ochoty i energii na zabawę z dzieckiem w ciągu dnia, a tym samym ono
          bardziej się zmęczy i będzie ładniej spało w nocy?
          Mieszkasz w Krakowie więc na pewno możesz wybierać w propozycjach
          kursów, szkoleń itd. Zapisz się koniecznie na coś - np na salsę.
          A jeśli mąż nie umie ugotować kaszki... cóż, do tego nie trzeba
          nawet wykształcenia średniego. Myślę, ze jeśli mu dwa razy pokażesz,
          jak to się robi, to się nauczy. Poza tym będize musiał, jak zostanie
          sam z dziekiem na 3 czy 4 godziny. Zarezerwuj sobie taki czas 2
          razy w tygodniu i pilnuj go!! To są Twoje wolne godziny i należą Ci
          się jako wypoczynek za pozostały czas. I nie pytaj męża, CZY zechce
          spać z dzieckiem w pokoju w dwie noce w tygodniu - zapytaj się, W
          KTÓRE noce chce spać z dzieckiem w pokoju wink
          Trzymam kciuki!!
          • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 09:50
            Jeśli będizesz wypoczęta, to może będziesz miała więcej
            > ochoty i energii na zabawę z dzieckiem w ciągu dnia, a tym samym ono
            > bardziej się zmęczy i będzie ładniej spało w nocy?

            Problem w tym,że tego też próbowaliśmy...jakieś wyjazdy, świeże powietrze...często było tak,że jeszcze gorzej spał....chyba zbyt dużo emocji....

            Mieszkasz w Krakowie więc na pewno możesz wybierać w propozycjach
            > kursów, szkoleń itd. Zapisz się koniecznie na coś - np na salsę.

            Chyba nie miałabym sił chodzić na cokolwiek, mająć świadomość,że mogę przyjść zmęczona, a w domu czeka na mnie tyle pracy...jestem typem domatorki, byłabym przeszczęsliwa mogąc isiąść pod ciepłym kocem, z herbatką i dobrą książką w ręce...naprawdę-to dla mnie wypoczynek i oderwanie myśli od wszystkiego.
      • madz-ia30 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 13:55
        Jedyne o co chcę Ciebie poprosić to nie poddawaj się , ja miałam też doła, wyłam
        , wszystko było nudne...to odeszło...jest super.W Ciebie też wierzę...ale czegoś
        takiego ,takiego załamania jeszcze nie czytałam,kup sobie moze jakieś herbatki w
        aptece na przygnębienie, poprawiające siłe zycia.To jak płaczesz żle wpływa na
        dziecko i ono wtedy tym bardziej Ci nie pomaga i nie ułatwia spojrzenia na świat
        pozytywnie.Pomyśl o nim ,że jego to boli bo nie rozumię dlaczego MAMA, której
        serduszko tak milutko słyszał jeszcze w brzuszku, teraz jest zimna , jakaś
        bardziej obca...jeszcze troszkę i zrozumie brak Twojej miłości i będą problemy
        wychowawcze.Daj mu poczucie miłości i bezpieczeństwa a wszystkim Wam będzie
        łatwiej...wiem coś o tym , moje dzieciństwo to jedno wielkie pijaństwo rodziców,
        i wiem jak brakuje dzieciom miłości....ono jest takie bezbronne...A Twój mąż
        kiedy zajmuję się dzieckiem ??? Skąd jesteś napisz, chętnie pójde i ja z Tobą na
        spacer.Skoro z mężem jest tak dobrze i go kochasz to śpijcie w jednym pokoju, w
        końcu to Wasz synek, dlaczego tak jest ,że jesteście oddzielnie. Wcale nie musi
        tak być.Miliardy ludzi przeżywał,o to co Wy więc dlaczego ON ma miec spokój i
        spać a Ty denerwujesz sie na płaczące dziecko....wYgląda na to ,że to Ty
        potrzebujesz pospać kilka dnia sama. TRZYMAM KCIUKI,MUSISZ WZIĄŚĆ SIE W
        GARŚĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1
        • czar_bajry Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 14:19
          Weź dziecko do WASZEJ sypialni i spijcie we trójkęsmile
          Zawsze trochę więcej snu złapiesz a jak ta opcja odpada to chociaż Ty śpij z
          synem w jednym łóżkusmile
          Powodzeniasmile
        • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 09:53
          madz-ia30 napisała:

          > Jedyne o co chcę Ciebie poprosić to nie poddawaj się

          Nawet nie wiecie, jak bardzo takie słowa podniosły mnie na duchu, wiem,że nie jestem sama, naprawdę, po Waszych postach poczułam się lepiej, inaczej spojrzałam na siebie! I na problemy...
      • mama_anuszy Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 17:22
        bridal napisała:

        > Hej, weź sie w garść!!!

        takie hasło to gwóźdź do trumny osobie z depresją!!! Myślę że trzeba
        ojcu dziecka powiedzieć co i jak z Tobą... zaangażować w opiekę,
        może wyjechaćgdzieś na chwilę a już na pewno zasięgnąć porady
        psychologa lub psychiatry. Jeśli to depresja, dobierze leki.
    • mamusiamartusia Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 17:42
      Przede wszystkim porozmawiaj z psychologiem oraz z własnym mężem.
      Zaangażuj go do opieki nad dzieckiem. Kaszki, kapiel, nocne
      wstawanie-w tym może, wręcz powinien Ci pomóc. Pracuje??? To nie
      jest argument. Wiekszość z nas pracuje, wstaje do dziecka, Ty też
      masz prawo odpocząć, wyspać się. Zapytaj czy ktoś z rodziny może Wam
      pomóc. Ty idź na spacer czy nawet do bilioteki. Gdzieś gzie będziesz
      mogła zrelaksować się. Twoje samopoczucie, Twoje zmęczenie wpływa
      negatywnie na Wasze dziecko i wzajemne relacje.
      Zapewniam Cię, że większość matek ma doła od czasu do czasu więc nie
      jesteś jedyna, zła czy wyrodna.
      Zróbcie dzieciaczkowi badania. Może jednak coś mu dolega.
      • ca.melia Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 18:16
        żadne "weź się w garść"

        Bierz tyłek i zasuwaj do psychiatry i to czym prędzej!!! Bo masz depresję,
        aż huczy. I nie zgadniesz ale to żaden wstyd ją posiadać. Zatem nie wyskakuj z
        "wytykaniem palcami". Możesz się oczywiście męczyć dalej sama ze sobą przez
        kolejne X miesięcy, możesz chrzanić życie sobie i swojej rodzinie ale po co?

        Dobry lekarz, dobry lek, i zobaczysz, że wszystko nabierze kształtu i koloru.

        Ty jesteś po prostu zmęczona i chora. Najzwyczajniej chora. I musisz się
        wyleczyć żeby w pełni cieszyć się mężem i dzieckiem. Na pewno jesteś wspaniałą
        mamą i kobietą tylko depresja zabiera ci całą radość.

        Lecz się koniecznie

        Trzymam kciuki smile
        • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 09:55
          Tak, macie rację, chyba jednak coś w tym jest.....chyba rzeczywiście zbyt długo to w sobie trzymałam, dusiłam...teraz jest gorzej sad
          Muszę zebrać się w sobie i iść do lekarza.....
          Ale pomogłyście mi, mogłam się wyżalić, wyrzucić to z siebie....
          • drmonka1 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 30.10.09, 11:02
            Jestem samotną matką z Krakowa i przeszłam przez to samo, jeśli chcesz się
            spotkać to daj znać. Moje dziecko jest co prawda większe ale nie o to chodzi.
            chodzi o rozmowę.
    • bryska5 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 19:32
      a mi cholernie ale to cholerne żal twojego dziecka.tez mam rocznego
      synka,nie mam faceta,sama do niego wstaje kazdej
      nocy,karmie,ubieram,kąpie,chodze na spacery a co najważniejsze to
      kocham go z całego serca.pisałaś ze płaczesz pisząc ten post..ja
      zaczęłam płakać czytając go..jak mozesz zywić taką niechęć do
      swojego dziecka?to przeciez najwieksze szczescie móc codziennie
      przytulić to malutkie cieplutkie pełne miłości do ciebie ciałko!!
      Twój synek cie kocha z całego serca-a ty widzisz tylko ze marudzi,ze
      cie szarpie?a moze skup sie na jego uśmiechu?choć jesli tak sie do
      niego odnosisz wątpie zeby miał sie z czego cieszyc..zal mi
      strasznie twojego synka..az chce sie płakać bo na pewno na takie
      traktowanie nie zasłuzył..kobieto weź sie za siebie..
      • mama_ameleczki Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 19:49
        jesli to nie jest jakas prowokacja to oddaj dziecko ludziom ktorzy
        pragna miec dziecko a nie moga, zerzecz sie praw i juz bedziesz
        miala spokoj a dziecko normalny dom.
        Jestem wtrzasnieta i tez chcialo mi sie plakac jak to czytalam.
        dla twojego dziecka. ktore ty wtdalaas na swiat jeste calym swiatem,
        teraz dla niego liczysz sie tylko ty, biedctwo placze bo ty jestes
        nerwowa bo go nie kochasz, jezu jak wogole mozna, brak mi słow.
        • burza4 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 20:54
          tak, popłacz sobie nad złym światem, tylko daruj sobie histeryczne
          rady tego typu, bo nie masz pojęcia o czym piszesz i po prostu
          dobijasz kogoś, kto ma problem.

          Depresja to CHOROBA, taka sama jak inne. Nie kontroluje się swoich
          odczuć, szczególnie jesli się jest na skraju wyczerpania. Na
          szczęście dla dziecka nie jest to trauma, nie będzie tego pamiętać.

          Żona kolegi przechodziła depresję poporodową i było to straszne, i
          miała ją mimo tego, że bardzo pragnęła dziecka. Dzięki pomocy
          bliskich wyszła z tego. Są szczęśliwą, kochającą rodziną.
        • ca.melia Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 09.10.09, 22:31
          > Jestem wtrzasnieta i tez chcialo mi sie plakac jak to czytalam.
          > dla twojego dziecka. ktore ty wtdalaas na swiat jeste calym swiatem,
          > teraz dla niego liczysz sie tylko ty, biedctwo placze bo ty jestes
          > nerwowa bo go nie kochasz, jezu jak wogole mozna, brak mi słow.


          --->och nie ma jak histeria. I to taka durna.

          Wiesz mamo ameleczki co to depresja? Nie? To poczytaj, zanim zaczniesz takie
          bzdury pisać.

          jezuu aż brak słow, że na świecie bywają tak niedouczeni ludzie, jak wogole tak
          można, brak mi słow
      • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 09:59
        a mi cholernie ale to cholerne żal twojego dziecka.

        A mojemu dziecku nic nie brakuje, jest pogodny, uśmiechnięty, radosny...mimo,że ja nie sprawdzam się jako matka, Mały jest normalnym, szczęśliwym dzieckiem. Nie zaprzeczam,że na pewno odczuwa moje zachowanie, ale nie jest nieszczęsliwy!
        • niebieski_ptak5 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 29.10.09, 19:19
          lewenstein napisała:

          > a mi cholernie ale to cholerne żal twojego dziecka.
          >
          > A mojemu dziecku nic nie brakuje, jest pogodny, uśmiechnięty, radosny...mimo,że
          > ja nie sprawdzam się jako matka, Mały jest normalnym, szczęśliwym dzieckiem. N
          > ie zaprzeczam,że na pewno odczuwa moje zachowanie, ale nie jest nieszczęsliwy!
          No to gratulacje! A możesz sobie wyobrazić i zakonotować, że nie każdy ma tak ja
          ty? Zrozumienie cudzych problemów to jednak jak widać straszny trud
      • niebieski_ptak5 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 29.10.09, 19:18
        Jeśli nie potrafisz wczuć się w czyjąś sytuację to po co piszesz takie głupoty?
        Lepiej gdyby udawała do grobowej deski?
    • sowa_hu_hu Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 08.10.09, 22:54
      podpisuje sie pod mądrymi wypowiedziami. koniecznie idź do
      psychiatry. no i porozmawiaj z mężem.
      masz jakieś przyjaciółki ,koleżanki z którymi możesz porozmawiać?
      jeśli nie ,napisz... chętnie z tobą porozmawiam smile
      mieszkam pod krakowem ,często bywam ,może uda sie spotkać gdybyś
      miała ochote...
      • mama_ameleczki Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 09.10.09, 09:04
        wiem co to znaczy byc zmeczona matka, ja nie przespalam calej nocy
        prze ponad 2 lata, tez mialam juz czasem dosyc kiedy moje dziecko po
        raz 20 zasypialo na rekach a kiedy kladlam je do lozeczka zaczynalo
        plakac po raz 20, 21, 22 i tak co noc. wiem co to znaczy, ale ta
        kobieta mowi ze nie kocha swojego dziecka, chyba wyraznie to
        powiedziala, ze wyrazniej nie trzeba,wrecz ze go niezawidzi i ze ma
        do niego wstret i to nie jest kilka dni po poprodzie tylko dziecko
        ma rok!
        do psychiary to ona naprwno musi isc zeby leczyc sie ze skrajnego
        egoizmu i jej maz rowniez- bo dziecko mu przeszkadza w nocy a on
        musi sie wyspac. a co oni mysleli ze urodzi im sie lalka i sama
        wychowa? czy do psychiatry jak najbardziej ale czy oni bda
        kidykolwiek rodzicami? watpie
        • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 10:14
          "ale ta
          > kobieta mowi ze nie kocha swojego dziecka, chyba wyraznie to
          > powiedziala, ze wyrazniej nie trzeba,wrecz ze go niezawidzi i ze ma
          > do niego wstret i to nie jest kilka dni po poprodzie tylko dziecko
          > ma rok!

          Ja myślę,że kocham moje dziecko, ja po prostu nie potrafie tego w pełni wykorzystać, nie potrafie mu tego okazać, nie umiem powiedzieć tego głośno.Kiedy MAły się złości, powinnam wziąść go na ręce, przytulić, pogłaskać....a ja nie potrafię się przełamać...Tak czasem mam wrażenie,że go nienawidzę, szczególnie, kiedy wstaję po raz setny w nocy, kiedy padam już z nóg i kiedy nawet zapałki na powiekach by nie pomogły....wtedy mam takie wrażenie...ale kiedy płacze, ja często płaczę razem z nim....wtedy on przestaje, patrzy na mnie tymi swoimi oczkami, a mi serce się kraje...! I wiem wtedy,że nigdy nie pozwoliłabym mu zrobić krzywdy!Że jest dla mnie wszytskim....! Kiedy patrzę jak śpi, taki niewinny, mały i bezbronny, płaczę i go przepraszam, i obiecuję sobie,że już nie będę taka, ale potem zmęczenie bierze górę i znowu wysiadam....

          "do psychiary to ona naprwno musi isc zeby leczyc sie ze skrajnego
          > egoizmu i jej maz rowniez- bo dziecko mu przeszkadza w nocy a on
          > musi sie wyspac. a co oni mysleli ze urodzi im sie lalka i sama
          > wychowa? czy do psychiatry jak najbardziej ale czy oni bda
          > kidykolwiek rodzicami? watpie

          Skrajny egoizm tak? Moim zdaniem egoistka myśli wyłacznie o sobie, a ja już dawno siebie postawiłam na ostatnim miejscu!Zastanów się co rozumiesz przez egoizm?? TO,że na pierwszym miejscu stawiam to,żeby MAły był czysty, najedzony, przewinięty,żeby codziennie był na spacerze??To,że dbam,żeby mąż zawsze miał ciepły obiad,żeby było czysto w domu?? To,że czasem nie jem kolacji, bo już nie mam siły sobie jej zrobić?? Rzeczywiście-jestem egoistką!!

          Rodzicami już jesteśmy, jakby nie patrzeć, a to,że nie do końca sobie z tym radzimy, to wymaga aż takiej krytyki??
          Właśnie z takimi osobami jak TY nie ma o czym rozmawiać-masz swoje racje, zakochana jesteś w swoim dziecku i choćby niewiem co się działo, jesteś szczęśliwa.....nieważne, jak za to płacisz.
          • winniepooh Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 03.11.09, 10:56
            IMO przelewasz na dziecko swój (słuszny!) żal do męża i należałoby
            zacząć od uporządkowania tej relacji. odcinasz się emocjonalnie od
            dziecka tak jak mąż odciął się od ciebie. on musi dzielić z tobą
            obowiązki wychowawcze. pomyśl też o opiekunce, choćby na kilka godzin
            tygodniowo i jakimś sposobie relaksu dla siebie.
      • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 10:03
        "masz jakieś przyjaciółki ,koleżanki z którymi możesz porozmawiać?
        jeśli nie ,napisz... chętnie z tobą porozmawiam "

        Mam koleżanki, przyjaciółki, takie, które dzieci nie mają i takie które mają i takie które będą miały...mam wsparcie u wielu osób, mogę z nimi porozmawiac na ten temat. Jednak to tylko rozmowa, a ja chyba rzeczywiście musze zwrócić się do specjalisty.....
    • mama_ameleczki Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 09.10.09, 09:05
      a tak wogole to chyba pomylila fora. powinna sie zalic na emama czy
      gdzies
      • madz-ia30 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 09.10.09, 13:50
        Jestem tego samego zdania co Mama Ameleczki,tutaj musi pomóc lekarz. Może nie od
        razu psychiatra ale psycholog na pewno, kobieto musisz odnależć sens swojego
        życia i nadać mu kolor, ja nie wyobrażam sobie nie pokochać i nie dojrzeć do
        dziecka przez rok!!! Jak byłam w ciąży to też miałam dziwne humory ale to mija ,
        no chyba ,że jest szok poporodowy ale tu nie ma mowy o tym ,po takim czasie.Zrób
        coś z tym , mąż też powinien porozmawiać z fachową osobą, nie wyobrażam sobie
        tego by spał w drugim pokoju....my śpimy w jednym łóżku od zawsze i kiedy
        dziecko budzi , a do tej pory jej się to zdarza biorę ją do nas i tak razem
        śpimy do rana. Mąż wstaje do pracy od zawsze i nigdy nie marudził,że kilka minut
        czy godzin w nocy zarwał , bo to jest nasze dziecko, owoc naszej miłości
        .Zastanawia mnie ile masz lat , skoro wspominasz chwile kiedy byłaś wolna?????
        Teraz też jesteś wolna i pomyśl ,że szcęśliwą powinnaś być , jak nie wierzysz to
        poczytaj jak walczą matki na forum np. chore dziecko.......
        • mama_anuszy Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 09.10.09, 19:06
          madz-ia30 napisała:
          > Teraz też jesteś wolna i pomyśl ,że szcęśliwą powinnaś być

          Jeśli nie wiecie co to depresja i jak się ją leczy, lepiej nie
          zabierajcie głosu i nie piszcie głupot.

          Może nie o
          > d
          > razu psychiatra ale psycholog na pewno, kobieto musisz odnależć
          sens swojego
          > życia i nadać mu kolor, ja nie wyobrażam sobie nie pokochać i nie
          dojrzeć do
          > dziecka przez rok!!! Jak byłam w ciąży to też miałam dziwne humory
          ale to mija


          jak wyżej- nie miałaś depresji więc nie wiesz jak to jest-
          cierpienie czasem większe niż fizyczne. Psycholog- w moim przypadku
          pomoc znikoma, psychiatra- owszem- dobrał mi leki, które zażywam już
          od stycznia. Pomogły. Tu nie chodzi o "humory" jak napisałaś.
          Jeszcze raz: nie wiesz o depresji, nie udzielaj rad.
          • rudbekia82 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 09.10.09, 21:27
            Czytam wasze odpowiedzi i chce mi się krzyczeć. To forum jest żeby sobie pomagać a nie ganić za chwile słabości. Jestem mamą rocznej dziewczynki i też mam złe dni kiedy myślę po co mi było dziecko. Też tęsknię do wolności, do tego żeby się wreszcie wyspać i zdjąć choć na chwilę z siebie ciężar odpowiedzialności. Czasem patrzę na moją córkę i myślę o tym jak bardzo ją kocham i jaka jest ważna dla mnie. A czasem chciałabym znów żyć tak jakbym nie miała dziecka. Nie uwierzę w wypowiedzi mam które są zachwycone macierzyństwem 24h/dobę i nie mają gorszych dni. No chyba że to te mamy które mają szereg osób do pomocy przy swoich dzieciach i same nie muszą się specjalnie wysilać. Dziewczyny pomyślcie czasem zanim zaczniecie komuś jechać. Może poprostu jest mu źle i chce usłyszeć miłe słowo otuchy, usłyszeć że ktoś też tak się czuł.

            • mama_ameleczki Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 10.10.09, 15:03
              rudbekia82 napisała:

              > Czytam wasze odpowiedzi i chce mi się krzyczeć. To forum jest żeby
              sobie pomaga
              > ć a nie ganić za chwile słabości.


              nikt tu nuikogo nie gani za chwile slabosci, bo do takiech kazdy ma
              prawo, ale tak kobieta nie ma chwil slabosci tylko nie zdazyla przez
              rok pokochac swojego dziecka, to chyba jest roznica...

              Jestem mamą rocznej dziewczynki i też mam złe
              > dni kiedy myślę po co mi było dziecko. Też tęsknię do wolności,
              do tego żeby s
              > ię wreszcie wyspać i zdjąć choć na chwilę z siebie ciężar
              odpowiedzialności. Cz
              > asem patrzę na moją córkę i myślę o tym jak bardzo ją kocham i
              jaka jest ważna
              > dla mnie.

              a ona patrzy na swojego synka i nie umiela by mu powiedziec ze go
              kocha. czytalas uwaznie?
        • ca.melia Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 09.10.09, 22:37
          my śpimy w jednym łóżku od zawsze i kiedy
          > dziecko budzi , a do tej pory jej się to zdarza biorę ją do nas i tak razem
          > śpimy do rana. Mąż wstaje do pracy od zawsze i nigdy nie marudził,że kilka minu
          > t
          > czy godzin w nocy zarwał , bo to jest nasze dziecko, owoc naszej miłości


          Madziu, słonko, to zajmij się swoim mężem (nawiasem mówiac to forum dla
          SAMODZIELNYCH mam) i nie wypowiadaj się na tematy , na które nie masz nic
          mądrego do powiedzenia.

          Za to przyda się wizyta u lekarza, który i Tobie i innym histerycznym
          niewiastom wyjaśni czym jest depresja.

          A jak taka wizyta przewyższa możliwości co poniektórych, to polecam Internet.
          Oprócz pisania w nim bzdur, można zdobyć choć powierzchowną wiedzę,a ta nie
          zabija. Myślenie również.
          • mama_ameleczki Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 10.10.09, 15:10
            ca.melia napisała:


            >
            > Madziu, słonko, to zajmij się swoim mężem (nawiasem mówiac to
            forum dla
            > SAMODZIELNYCH mam)



            autora watku rowniez nie jest samodzielna mamą


            i nie wypowiadaj się na tematy , na które nie masz nic
            > mądrego do powiedzenia.

            a ty wypowiadasz sie mimo ze nie masz nic madrego do powiedzenia
            >
            > Za to przyda się wizyta u lekarza, który i Tobie i innym
            histerycznym
            > niewiastom wyjaśni czym jest depresja.


            ja wiem doskonale czym jest depresja, ale nie wyobrazam sobie zebym
            doprowadzila do sytuacji gdzie moje dziecko ma juz rok, a nie
            potrafie go pokochac, przeszkadza mi i do tej pory jeszcze nic z tym
            nie zrobiłam, malo tego nie chce isc do lekarza bo w mojej rodzinie
            nie wypada sie przeznac ze ma sie problem, pewnie, lepiej do rodziny
            udawac szczesliwa a w nocy drzec sie na dziecko.
            >
            .
            > Oprócz pisania w nim bzdur, można zdobyć choć powierzchowną
            wiedzę,a ta nie
            > zabija. Myślenie również.


            no widzisz jakie zrobilas wspaniale odkrycie, teraz mozesz juz
            zaczac bez obaw zaczac myslec..
            • ca.melia Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 10.10.09, 15:55
              wiem doskonale czym jest depresja, ale nie wyobrazam sobie zebym
              > doprowadzila do sytuacji gdzie moje dziecko ma juz rok, a nie
              > potrafie go pokochac, przeszkadza mi i do tej pory jeszcze nic z tym
              > nie zrobiłam, malo tego nie chce isc do lekarza bo w mojej rodzinie
              > nie wypada sie przeznac ze ma sie problem, pewnie, lepiej do rodziny
              > udawac szczesliwa a w nocy drzec sie na dziecko.


              to masz bardzo małą wyobraźnie. Zresztą to widać..
            • mama_anuszy Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 11.10.09, 12:07
              mama_ameleczki napisała:
              > ja wiem doskonale czym jest depresja, ale nie wyobrazam sobie
              zebym
              > doprowadzila do sytuacji gdzie moje dziecko ma juz rok, a nie
              > potrafie go pokochac, przeszkadza mi i do tej pory jeszcze nic z
              tym
              > nie zrobiłam, malo tego nie chce isc do lekarza bo w mojej
              rodzinie
              > nie wypada sie przeznac ze ma sie problem, pewnie, lepiej do
              rodziny
              > udawac szczesliwa a w nocy drzec sie na dziecko.


              Twoje wypowiedzi świadczą o tym że właśnie nie masz bladego pojęcia
              o depresji i jej odmianach. Chory często maskuje ją przed bliskimi,
              często trzeba go poprostu zawieźć do lekarza lub nawet lekarza
              przywieźć do chorego. Często też depresja przybiera tak ciężką
              formę, że trzeba chorego karmić, nie mówiąc już o pilnowaniu przed
              samobójstwem. Tak więc , jasny gwint, zamilcz kobieto! Niestety to
              nie jest Twój mocny temat.
        • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 10:18
          "Zastanawia mnie ile masz lat , skoro wspominasz chwile kiedy byłaś wolna?????

          26 lat.
          A wspominam dlatego,że kiedyś, kiedys między mną a moim obecnym mężem kompletnie nie było kłótni, co nie mogę powiedzieć o tym, co jest teraz.
      • ca.melia Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 09.10.09, 22:32
        ależ Ty kobieto jesteś ograniczona. Brrrrrrrrrr

        oczywiście mamo - ameleczki. Aż żal mi Twojej córki.
        • mama_ameleczki Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 10.10.09, 15:14
          ca.melia napisała:

          > ależ Ty kobieto jesteś ograniczona. Brrrrrrrrrr
          >
          > oczywiście mamo - ameleczki. Aż żal mi Twojej córki.


          od mojej corki to z daleka.
          z kad w was kobiety tyle jadu i agresji???
          jezeli uwazasz ze nikt nie ma prawa miec zdania innego niz twoje do
          pogadaj sobie z lustrem a nie wypowiadaj sie na forum
          • ca.melia Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 10.10.09, 15:57
            z kad w was kobiety tyle jadu i agresji???
            > jezeli uwazasz ze nikt nie ma prawa miec zdania innego niz twoje do
            > pogadaj sobie z lustrem a nie wypowiadaj sie na forum

            ależ możesz mieć inne zdanie, jeśli jest ono mądre i poparte w miarę rozsądnymi
            argumentami.

            A i jeszcze tak poza tematem SKĄD kochana. Bo okaże się, że nie nauczysz
            dziecka ani tolerancji, ani ortografii.

            a co do "jadu i agresji" przeczytaj swoje posty, zastanów się, a potem
            zabieraj się za umoralnianie.
            • mama_ameleczki Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 10.10.09, 16:12

              w twoich wypowiedziach( w przeciwnosci do moich) nie ma ani jednego
              merytorycznego argumentu
              no ale najwyrazniej potrafisz tylko glosno krzyczec i obrazac
              innych.

              niestety nie ma co tu juz zagladac jesli nie umie sie krzyczec i nie
              chce sie zejsc do rynsztoka, bo zaglusza chamskie krzykaczki. no
              cos taka wlasnie palacimy cene za to ze internet wszedl pod strzechy.
              • mama_ameleczki Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 10.10.09, 16:13
                ustepuje ci, jak to zazwyczaj mądry głupiemu.
                • mama_ameleczki za szybko kliknelam 10.10.09, 16:16
                  ...bo nie umiem sie znizyc do chamskiej pyskówki
            • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 10:20
              "a co do "jadu i agresji" przeczytaj swoje posty, zastanów się, a potem
              zabieraj się za umoralnianie"

              Dokładnie!
      • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 10:16
        "a tak wogole to chyba pomylila fora. powinna sie zalic na emama czy
        gdzies"

        Boże ile jadu...Bije od Ciebie straszna złośliwość
    • jul.nik Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 10.10.09, 01:03
      po prostu brak słów na to, co tu niektóre mamy wpisują Chodzi mi oczywiście o krytyczne wypowiedzi na temat autorki wątku Jak te niektóre posty czytałam to miałam wrażenie jakby pisały je 10-letni dzieci... Jestem w szoku Autorka wątku ewidentnie ma depresję To poważna chroba i zwykła rozmowa nie pomoże Trzeba takiej osobie leki ustawic Nie mija 'ot tak' ! Żal mi tych mam, które maja tak mało zrozumienia dla innych i żal mi ich dzieci, bo te matki będą miało również mało zrozumienia dla nich
    • rennie77 lewenstein 10.10.09, 17:04
      wiem dokladnie o czym piszesz. moj synek do 2 lat nie przespal calej chyba
      zadnej nocy. u nas sytuacja byla inna, a ja musialam wrocic do pracy, choc nie
      na pelny etat, kiedy byl jeszcze bardzo maly. nieprzespane noce, siedzenie w
      pracy przed komputerem, kiedy jestes tak zmeczona, ze masz pustke w glowie.
      wszystko to przezylam, jeszcze dzisiaj nie jest latwo, tym bardziej, ze kiedy
      maly mial okolo 14 miesiecy, zostalam samotna mama. bardzo dlugo to trwalo zanim
      zaczelam sie cieszyc wlasnym dzieckiem. maly przez pierwszy rok zycia byl bardzo
      niespokojny, ciagle krzyczal, plakal, zloscil sie. nie pomogla nawet obecnosc
      mojej mamy. troje doroslych w domu i nikt nie umial poradzic sobie z nim,
      chodzilismy od lekarza do lekarza. u nas moze problemem byl porod, bo byl bardzo
      ciezki, wrecz traumatyczny i maly doznal podczas niego wielu obrazen glowy. moze
      to bylo powodem tych histerii i nerwow. dzisiaj dziekuje bogu, ze rosnie zdrowo
      i wreszcie powoli zaczynam spedzac z nim czas, kiedy moge sie nim cieszyc.
      nie przejmuj sie glupotami, ktore niektorzy tutaj wypisuja. nie kazde
      rodzicielstwo jest takie same, a jak dla mnie to ty cierpisz na depresje. nie ma
      sie czego wstydzic, to moze zdarzyc sie kazdemu. to, ze mialas trudny start w
      rodzicielstwo nie znaczy tez, ze nie bedzie juz lepiej, ze nie bedzie kiedys dobrze.
      • zla.kobieta1000 Re: lewenstein 11.10.09, 00:03
        Wsiadają tu niektóre panie na autorkę wątku, że ośmieliła się pisać na
        samodzielnej mamie - ależ, kurczę, ten Jej mąż, to jakiś balast i maszynka do
        robienia kasy, a nie mąż, partner i ojciec. W swoich zadaniach rodzicielskich
        Lewenstein jest faktycznie samotna.
        Kuźwa, zajmowanie się niemowlęciem czy roczniakiem - toż to robota na pełen
        etat, tyle że nie opłacana, więc jaśnie pan czuje się zwolniony z wszelkich
        obowiązków w domu, bo przecież ON UTRZYMUJE RODZINĘ. To jest samonakręcająca się
        spirala zmęczenia, stresu, przepracowania, monotonii, gdzie każdy zły dzień
        powoduje jeszcze gorszy następny.
        Brak miłości do dziecka? Nie wierzę w to i już, a za to depresja na pewno jest
        pogłębiającym się problemem autorki wątku. Droga Lewenstein, to się skutecznie
        leczy... albo całkowicie fisiuje bądź popełnia samobójstwo. Wybór należy do
        Ciebie - zrób coś z tym ze względu choćby na Ciebie samą, nawet jeśli myśl o
        mężu i synku nie przedstawia dla Ciebie w tej chwili specjalnej wartości. Jeśli
        już znalazłaś w sobie tyle odwagi, żeby to z siebie wyrzucić, to idź do dobrego
        psychiatry, weź leki, warto też drugim torem poprowadzić terapię, zresztą
        istnieją psychiatrzy - jednocześnie psychoterapeuci.
        Co do dziecka, które krzyczy, budzi się w nocy, przyczyn może być wiele, od
        negatywnego stanu emocjonalnego, aż po poważne schorzenia. Moja córa tak dawała
        czadu jak była całkiem maleńka, tez mi mówiono, że tak może być, że to normalne,
        że mało śpi i się wybudza, je po troszku, pręży się itp. - w końcu sama
        wykryłam u niej wzmożone napięcie mięśniowe, no i była rehabilitacja, która
        znacząco poprawiła jej sen i nastrój.
        Może mały jest głodny? Jak z wagą? Tu faktycznie warto się skonsultować z
        naprawdę dobrym pediatrą.
        Odezwij się jeszcze, jak się czujesz.
        • lewenstein Re: lewenstein 12.10.09, 10:28
          No tak, po części tak właśnie sie poczułam, jakbym była sama....
          Dzięki,że większość z Was mnie rozumie, bałam się troszkę,że dostanę tu po dupie,że pisze takie rzeczy....któraś z Was zapytała w którymś poście, czy to nie prowokacja...Nie, to nie jest prowokacja. Jeśli ktoś tak pomyślał, to przepraszam, ja nie chciałam wywołać tu żadnej kłótni, chciałam to wyrzucić z siebie!

          > Może mały jest głodny? Jak z wagą? Tu faktycznie warto się skonsultować z
          > naprawdę dobrym pediatrą.
          > Odezwij się jeszcze, jak się czujesz.

          Mały ma odpowiednią wagę, je super, dużo i regularnie, nie grymasi....z tym nigdy nie miała problemów....

          Jak się czuję...? Nie powiem-weekend nie należał do udanych, bo znowu kłótnia była z mężem....właściwie od wczoraj nie rozmawiamy ze sobą....Mały pojechał z babcią na wieś na tydzień więc mam troszkę czasu,żeby wszytsko poukładać sobie na spokojnie, załatwić lekarza, porozmawiać z mężem....
          Ale czuję się okropnie sad Po wczorajszej kłótni, po tym wszytskim...czuję się tak, jakby to wszystko było namacalne, boli mnie brzuch, głowa....czy depresja ma tez takie objawy....?
    • aga999929 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 11.10.09, 18:30
      Z depresją tak jest, że uczucia się nie ujawniają. Kochasz dziecko
      ale tego nie odczuwasz. Człowiek tak ma. Potrzebny jest Ci lekarz
      psychiatra. I daj sobie prawo do słabości. Z tego co piszesz masz
      czasami "wolne" od dziecka. Brakuje Ci tylko pomocy lekarskiej i
      psychologa.Koniecznie! Ta choroba wynoszcza. Kiedyś będziesz się
      dziwiła, że tak długo zwlekałaś ze zwróceniem się do lekarza. Myślę
      też, że trudno wymagać od pracującego męża aby zarywał noce ale
      koniecznie z nim porozmawiaj. Czasami po pracy może Ci pomóc.
      Dziecko domaga się uczuć i stąd takie zachowanie i nie prawda, że
      pozostanie to bez śladu na jegopsychice a nawet być może na Waszych
      relacjach. Pomóż sobie. Zrób totakże dla dziecka. Powodzenia.
      • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 10:29
        >Z depresją tak jest, że uczucia się nie ujawniają. Kochasz dziecko
        ale tego nie odczuwasz<

        No właśnie, też tak mi się wydaje, bo przecież jak patrzę na niego, to płakać mi się chce,że taka jestem okropna!
    • joannka2 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 11.10.09, 23:47
      Rety, dziewczyno, depresja gigant, jak nic! straszna choroba. Współczuję Ci bardzo, sama przez to przechodziłam.
      A jesli chodzi o zmęczenie i niewyspanie - tortura braku snu nalezy do najskuteczniejszych metod łamania przecwinkia. Nic dziwnego, ze i Ty wysiadasz.
      Mnie dziwi tylko jedno - w Twojej wypowiedzi przebija oskarżenie wobec synka za to, że jestes taka wykończona. Tymczasem, moim zdaniem, to wina tego "ukochanego" męża, który nawet kaszki dziecku zrobic nie potrafi.
      Dziecko zachowuje się właściwie dla swojego wieku - mąż za to - wręcz przeciwnie. Nie pomaga Ci, nie dba o Ciebie, obciąża Cię nadmiernymi obowiązkami, nie dostrzega, że przestałaś sobie radzić. Trudny i wyczerpujący obowiązek wychowania dziecka złożył wyłącznie na Twoje barki, bo sam jest na to zbyt słaby albo leniwy.

      Mój mąż od początku na równi ze mną pomaga mi przy dzieciach. Pracuje dużo i ciężko, ale jak sam mówi, nie wyobraża sobie, żeby nie miał uczestniczyć w życiu dzieci.
      No i rozumie, że prowadzenie domu i opieka nad małymi, to często praca cięższa niż ta zawodowa. Wróciłam niedawno do pracy i wiem, co mówię.
      Nie usprawiedliwiaj więc męża, pisząc, że jemu należy się odpoczynek, bo "on pracuje". A Ty, do diabła, to niby co robisz? Nie masz urlopów, nie śpisz po nocach, siłujesz się ze zdrowym, silnym chłopczykiem... Dlaczego Tobie się specjalne względy nie należą?

      I nie mów, że jesteś złą mamą - dbasz o syna tą resztką sił psychicznych i fizycznych, jakie Ci zostały. O Ciebie nie dba nikt, nawet Ty sama. Więc teraz zbieraj się do lekarza po jakieś pomocne farmaceutyki i przestań traktować męża jak księciunia, bo to ponad Twoje siły. Zmiana obyczajów w Waszym domu wyjdzie na dobre Wam wszystkim. I nawet jeśli syn będzie nosił krzywo założone pieluchy lub jadł zbyt rzadką kaszkę, w ogólnym rozrachunku, tylko na tym skorzysta.
      Powodzenia!
      • lewenstein Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 12.10.09, 10:30
        >I nie mów, że jesteś złą mamą - dbasz o syna tą resztką sił psychicznych i fizycznych, jakie Ci zostały. O Ciebie nie dba nikt, nawet Ty sama.>

        I pobeczałam się sad
    • lewenstein Dziękuję :-) 12.10.09, 10:39
      Za Wasze rady, wypowiedzi, za podtrzymanie na duchu, za trzymanie kciuków, za słowa otuchy....za te słowa zrozumienia-większość i za te skrajne (mama_ameleczki). Wszystko przeczytałam uważnie, postarałam się Wam odpowiedzieć, trochę zaplątały mi się niektóre wypowiedzi i wklejone nie tam gdzie trzeba, ale myślę,że będziecie wiedziały o co chodzi!
      Dziewczyny-jesteście super!
      Diękuję Wam!!!
      • annes67 Re: Dziękuję :-) 12.10.09, 22:12
        dobrze ze zrobiło sie tobie razniej.. a wystarczyła chocby rozmowa...jestes
        zmeczona i nikt ci nie pomaga, to wszytsko. jestem z toba! oczywiscie ,ze to
        minie..jeszce troszke i sie wyspisz, jeszce...
        • madz-ia30 Re: Dziękuję :-) 14.10.09, 13:58
          Lewenstein, piszesz wyżej ,że tęsknisz do tego jak było kiedyś ,ponieważ między
          innymi nie kłóciłaś się z mężem... u mnie było tak samo, jak nie było dziecka
          było cudownie , tygodniami , miesiącami nie było żadnych zatargów. Ale kiedy
          pojawiła się kruszyna a ja zostawałam sama w domu, opiekując się , sprzątając ,
          myśląc aby był obiad jak wróci, jak czasem pójść po te zakupy, ciągle z
          dzieckiem...wszystko to zmieniło trochę nasze życie.Ukrywana złość, zmęczenie
          rosła i czasem wyładowywałam się na mężu ,on się nie poddawał więc rozpoczynała
          się walka. Och jak ja wtedy czułam się beznadziejnie samotna...z płaczącym
          dzieckiem ale mniej więcej jak zaczęło chodzić wszystko się zmieniło, Wierzę ,że
          u Ciebie też będzie lepiej i łatwiej , będziesz mniej dzwigać małego, zacznie
          lepiej spać , tylko nie zepsuj do tego czasu wszystkiego bo potem ciężko się z
          tego będzie dżwignąć. Faceci często nie rozumieją naszych problemów
          emocjonalnych , oni często mają inny punkt widzenia ,więc nie są w stanie zawsze
          nam pomóc dobrym słowem.Ale psycholog w przychodni chętnie cię posłucha i da Ci
          takie rady , podniesie Twoje JA na pewno, więc jeśli wyczuwasz ,że mąż nie
          rozumie tego , nie mów mu o lekarzu , zrób to po pierwsze dla siebie i dla
          dziecka, a to da owoc na Twój związek.Już teraz pamiętam Twój nick i mam
          nadzieję, że kiedyś przeczytam Twój wątek na temat"Jestem szczęśliwa" i niech go
          zobaczą panie ,które tak zajadle walczyły pod twoimi zwierzeniami i chwilami
          zapomniały o co chodziło W tym poście........
          • rennie77 Re: Dziękuję :-) 14.10.09, 19:59
            a ja mysle, ze ten okres, kiedy dziecko jest male jest tez sprawdzianem dla
            zwiazku. maz mojej kolezanki pracuje w fabryce, ale i tak wstawal do dziecka,
            nawet kiedy ona byla jeszcze na wychowawczym. czasem podpieral sie nosem,
            widzialam, ze sam byl wykonczony, ale rozumial, ze po 9 mcach ciazy i porodzie,
            a pozniej wstawaniu na karmienia, ona po prostu jest bardziej wykonczona
            psychicznie i fizycznie. nie przedkladal swoich potrzeb nad potrzeby jej i dziecka.
            to znaczy, to tak bardziej kolo tematu, po prostu mysle, ze posiadanie malego
            dziecka bardzo szybko weryfikuje emocjonalna dojrzalosc mezczyzny. u mnie wynik
            tego testu byl miazdzacy, z nim czy bez niego, i tak bylam samotna mama. teraz
            tylko nie mieszkam z nim i nie musze znosic tego, ze ktos jest tak samolubny. to
            jest akurat zmiana na plus. dzisiaj wiem, ze moj eks nadaje sie do wyjscia do
            kina czy na dyskoteke, ale nie do wspolnego zycia, gdzie oprocz zabawy jets
            jeszcze wspolna ciezka praca, oddanie, poswiecenie sie dla tej drugiej osoby, itd.
    • darlenka51 Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 15.10.09, 09:12
      lewenstein napisała:

      Wiele razy myślałam,żeby wyjść z domu i nie wrócić, iść gdziekolwiek. Ostatnio
      wyłam i myślałam,żeby sobie coś zrobić,żeby trafić do szpitala chociaż na parę
      dni, wtedy odpocznę....

      Gdy mój synek miał 8 miesięcy musiałam iść do szpitala na 7 dni,też myślałam,że
      w końcu się wyśpię i odpocznę. Ale niestety tęsknota za dzieckiem była tak
      ogromna,że nie mogłam wcale spać,chociaż dostawałam tabletki na sen. Ciągle
      myślałam o moim synku,pierwszego dnia w szpitalu już chciałam wracać do domu.A
      też nie jest mi lekko,jestem samotną mamą,jestem z synkiem cały dzień sama w
      domu,też czasami mam dosyć,u mnie jeszcze dochodzą kłopoty zdrowotne(rwa
      kulszowa,migrena),są dni,gdy brakuje mi dawnego życia bez dziecka(najbardziej
      pracy),ale zdarzają się raczej rzadko. Czasami pomaga mi mama lub siostra,gdy są
      w domu(obie pracują),ma drugą babcię,ale jest do niej słabo przywiązany mimo,że
      mieszka ona w tym samym mieście. Może gdy synek trochę podrośnie zacznie się nim
      bardziej interesować,np odbierze z przedszkola,od czasu do czasu zabierze na
      weekend. Wszystko da się przeżyć,życzę dużo cierpliwości.
      • tarantula007 Do autorki wątku 16.10.09, 14:22
        Wydaje mi się, że popełniłaś jeden błąd. dziecko jest Twoje i męża a
        nie tylko Twoje, więc on powinien wziąc na siebie również ciężar
        opieki. Po powrocie z pracy zajmować się synem! Inaczej za kilka lat
        okaże się, że więzi między chłopcem i ojcem są żadne. Znam to z
        autopsji. Zagoń tatusia do opieki nad dzieckiem póki nie jest za
        późno, a sama w tym czasie pójdź do drugiego pokoju z ciepłą
        herbatką i pod kocykiem poczytaj książkę. jak mały pójdzie spać,
        zajmij się mężem smile A rozmowy z psychologiem nie odkładaj, nie wiem
        czy pomoże, ale zapewne nie zaszkodzi.


        I nie kłócić się niewiasty, bo pyskówka przypomina tą z sejmu RP, i
        jeszcze zmienię zdanie na temat parytetów !! smile))) pozdro 4 @ll ;P
    • pangarrrr Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 29.10.09, 12:01
      Jedyne co przychodzi mi do głowy, to porozmawiać z mężem, tak jak
      rozmawiają ze sobą faceci. Rzeczowo, krótko, zwięźle i z
      przekonaniem. (Nie że ci samotno smutno itd)
      Powiedz że od teraz musimy coś zmienić, że prosisz by wcześniej
      wracał i podzielił się z Tobą pilnowaniem dziecka. Poproś go o pomoc
      w znalezieniu pracy i skorzystaj z jego pomyslów.
      Ty zadbaj o to, żeby iść do pracy i zostawiać dziecko - jeśli
      ekonomicznie to niemożliwe, to zacznij w inny sposób zajmowac się
      sobą (język, kurs, studia, szukanie pracy, założenie firmy).

      Bądź spokojna, nie krzycz, bo wtedy i dziecko będzie znerwicowane i
      będzie tylko gorzej. Przytulaj dziecko codziennie, jak najwięcej.

      Trzymam za Ciebie kciuki.
    • natigabi Re: Nie chce mi się już żyć :-(( 03.11.09, 03:25
      do Lewenstein

      chcę podać Ci namairy do lekarza
      jest to Pani psycholog i nie tania
      ale warto
      zobaczysz

      p. Basia Sokół tel. 602-429-431

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka